Skocz do zawartości
Forum

Wrześnióweczki 2016


olinek93

Rekomendowane odpowiedzi

Szczęściara
Moje dziecko znów ma nasiloną mamozę. A dialogi wyglądają tak:
- czyim ty jestes chłopczykiem?
- tatiii!
- no a kto cię urodził?
- tata!

I tyle w temacie :-))

Monikae
Odpuść sobie, nie planuj, a zrób tylko to co musisz. Ja bym wynajęła nianię na kilka godzin w tygodniu, może masz kogoś zaufanego. U mnie się to sprawdziło przy starszakach.
Co do spania....
Myślałam, że moje dziecko nie zaśnie samo. Bo do około roku zasypiał tylko przy piersi, potem długie kiblowanie na moich kolanach, aż wreszcie można go był raptem na kilka godzin odłożyć do łóżeczka. Długo wiele razy się wybudzał, lądował w naszym łóżku...
Aż poszedł do żłobka. I pomogło też zakończenie kp.
Okazało się, że potrafi zasnąć sam i na dodatek przespać noc do rana...
Trudno jest znieść histerię, ale może warto, choćby też po to, aby synek poczuł, że to Ty decydujesz? Dzieci są takie cwaniaki...

Oj, już mi się oczy same zamykają... Pa pa!

o148j44jsuj4r1nc.png

Odnośnik do komentarza

Hejka:)
Quarolina,zapomniałam Ci kolejny raz odpisać,sorki:) Tak,mieliśmy fotelik montowany tyłem i były takie wygibasy,że szok. Zresztą R. się uparł na taki przodem,bo stwierdził,że przecież kiedyś zdarzy się tak,że będzie jeździł z młodym sam i co wtedy? Mieliśmy to lusterko do fotelika,ale lipa z nim była. No nic,niech i tak będzie,moje tłumaczenie o bezpieczeństwie i tak dalej nie wygrało tym razem. Fotelik dziś przyjechał i na pierwszy rzut oka jest zarąbisty,R.wieczorem będzie montował,a że kupił w ciemno,to jeszcze klamka nie zapadła. Choć i tak nie sądzę,że Igor się przekona do fotelika,choć ja sama taki bym chciała:))) Zbieramy się na działę,ale coś nie mam powera.
Miłego dnia:)

http://fajnamama.pl/suwaczki/4iorh3a.png

Odnośnik do komentarza

Mila my wcześniej mielismy fotelik tylem i mlody sie zloscil w nim byl skrzetny. Teraz mamy przodem i jest super. Zamontowalismy na srodku tylnej kanapy i jak jedzie w nim to wszystko widzi i jest bardzo zadowolony. Nawet ja nie musze juz siedziec z nim z tylu jak bylo wczesniej i go zabawiac tylko sobie siedze z przodu a on z tylu obserwuje i komentuje co widzi ( tir, bus, auto, motor i tak w kolko).

Odnośnik do komentarza

Cześć dziewczyny!

O wszystkim Wam nie napiszę bo nie mam tyle czasu, więc pominę depresyjne opowieści o zasypianiu. Powiem tak, wczoraj wypiłam ogromne ilości melisy i było mi jakoś lżej...

MilaMi i ja potwierdzę że odkąd przekręciliśmy fotelik do przodu też jest lepiej, choć nie tak super jak u Rudej. My mamy obrotowy i mimo że skorzystaliśmy z jazdy tyłem tylko kilka miesięcy to uważam że było warto. Bo obrót na boki pomaga we wkładaniu/wyciąganiu Dziecka, ubieraniu w aucie itp.

Śmieszne dialogi macie, u nas jeszcze nic takiego nie ma miejsca.

Peonia o niani już pisałam, że ani nie mam nikogo zaufanego, ani nas nie stać. Staram się wykorzystać do cna momenty kiedy ktoś może wpaść, np. mój przyjaciel czy mama. Ale nawet jakby wpadali co drugi dzień to te - naprawdę bezcenne - kilka godzin nie jest w stanie zastąpić obecności drugiego rodzica.

Szczęściara zainteresował mnie twój wpis o magnesowej książeczce! Czy to coś takiego?
http://www.empik.com/przyjaciele-z-dzungli-stworz-swe-wlasne-magnesowe-obrazki-opracowanie-zbiorowe,p1046174472,ksiazka-p?gclid=CjwKCAjw06LZBRBNEiwA2vgMVYZpD5Eu1LCokEUi93WD9IFAe4w825PFzUINqfo8e3noj_LBcRESaRoC3X8QAvD_BwE&gclsrc=aw.ds

Sevenka biedna Ola, oby szybko się zagoiły rany! Chętnie bym posłuchała jak śpiewa;-) Dzikowi też czasem zdarza się coś tam niby zanucić:-P

Imbirku ja koło tydzień temu kupiłam Pucio uczy się mówić. I mimo, że Dzik narazie nie lubi czytania to spodobało się! Przeczytałam z nim całą na jednym posiedzeniu. Powtórzył nawet kle-kle (bocian). Tak się podjarałam, że zamówiłam na smyku pozostałe dwie Pucia, szczególnie że są na promocji.

Qarolina i jak poszukiwania odkurzacza? Ale macie farta że wam kasę oddali!!!

Napiszę jak nam dzień mija... rano spoko całkiem, rytmika, potem małe zakupy w hm i odebraliśmy zamówione kolorowanki w smyku. akupy w warzywniaku i do domu. Nie powiem, dziwiło mnie że dzik siedzi tak grzecznie w wózku. Mhmm. Dziś ja dołączam do gównozbieraczy. Na klatce, chciałam wyjąć dzika z wózka, patrzę... Od połowy pleców gówno. Wszędzie. No nie mogłam zostawić osranego wózka na klatce. Wtarabaniłam się z nim do góry, wyzionęłam ducha, ale mówię uff jak dobrze że dziś rehabilitację mam. Umyłam dzika, sprałam gówno z ciuchów, wkładki do wózka, ściągnęłam pokrowiec z wózka i wyprałam bo pasy też w gównie. Dzik w międzyczasie zasnął czyściutki. Wstawiłam sobie obiad. SMS. Odwołana rehabilitacja, fizjoterapeutka chora:-(. Spoko, każdemu się zdarza, nie chciałabym żeby mnie zaraziła jakimś syfem. Siadam na kanapie, patrzę odkurzacz stoi pod balkonem. Dlaczego nie odkurzył? Nie wiem, włączyłam go, pokręcił się 3 min i stanął. Nie wiem wtf ale już nie mam siły dziś na to! Lecę bo zaraz dzik wstaje. Miłego dnia mamuśki!

wjwtbxz.png

Odnośnik do komentarza

Ale macie super rozmowy, zazdroszczę, mój Alek to jeszcze za dużo nie gaworzy, chociaż ostatnio na tapecie "tatuś", śmiesznie mu to wychodzi bo sylabizuje "tata tata tuś"...Ale zawsze coś.
Mila, super że weekend się udał, może R. Też zauważy ze bez rodzinki jest super i częściej będzie miły i cierpliwy jak napisałaś.
Wohtusiowi gratuluję odpieluchowania, to na prawdę wyczyn. My Młodemu coraz częściej zakładamy zwykłe bokserki żeby zaczął kumac o co chodzi z siku, zobaczymy co z tego wyjdzie, calibneczka, zazdroszczę wam podwórka i wsi, też pochodzę ze wsi, jak jeździmy z Młodym do moich rodziców to Olek lata z gola pupą, ma basen, piaskownice, ogródek, sam zrywa sobie truskawki, może cały dzień spędzić na dworze, to zawsze inaczej. Co prawda mieszkamy przy lesie, jest mnóstwo atrakcji dla dzieci, no ale to nie to samo;)
Peonia, super że hormony działają.
Monikae, tak jak dziewczyny piszą, spróbuj się nie spinac z tym zasypianiem. U nas jest identycznie, gdy tylko sobie cos zaplanuje, albo bardzo bardzo mocno chcę żeby szybko zasnął, zawsze jest na odwrót, jakby cwaniak wyczuwal! Wypij sobie znów meliske, skoro pomaga i trzymam kciuki za wyluzowanie;)
Szczesciara, super że pracodawca zadowolony i od września wrócisz, a teraz trzeba się cieszyć z wakacji z synkiem, z perspektywy czasu docenisz te chwile, a jeszcze sie napracujemy! Najwyżej trochę skromniej trzeba będzie pozyc.

My weekend spędziliśmy ze znajomymi na Mazurach, oj jak było rewelacyjnie, młody szalał w jeziorze że go wyciągnąć się nie dało, ładnie spał, ładnie jadł, dał rodzicom odpocząć. Ufff
A z nowych wieści, wczoraj podpisałam umowę na szkolenie z branży twardych HR, zaczynam wprowadzać swój plan w życie. Od 3 lipca ruszam do szkoły! Trochę mnie to przeraża bo szkolenie ma 190 godzin, wszystkie weekendy zajęte, ale to był jedyny termin który wchodził w grę, więc jestem zdeterminowana!
Miłego dnia, i oby Polska wygrała!!!

Odnośnik do komentarza

Hej dziewczyny :-) Tydzień nadrabiania, ale jest udało się, więc piszę ;-)

Widzę, że gówniane tematy teraz na topie :D I my przybijamy "gównianą" piąteczkę ;-) Zuzie w weekend dorwał jakiś wirus i jak w sobotę z rana walnęła kupę jeszcze w łóżeczku, to wyszło jej bokiem. Piżama obkichana, prześcieradło obkichane, poduszka obkichana, a jak zaczęłam co nieco zbierać chociaż z wierzchu wilgotnymi chusteczkami, to Zuzia postanowiła pomóc mi paluszkiem ;-) z drugiej strony patrząc, dobrze, że tylko jednym paluszkiem, a nie całymi rękoma, jak to dzieci z reguły lubią ;-)
Tatuś wyprał dziecko i zabawiał, a ja od 6:00 rano szorowałam wszystko, trzy pralki do południa przeleciały, a i szczebelki w łóżeczku od razu wymyłam, bo są ciemnobrązowe, a kto to tam wie gdzie jeszcze ta kupa mogła się znaleźć...
W niedzielę byliśmy u lekarza, bo jeszcze katar i lekka temp doszła, ale na szczęście po jednym dniu po katarze nie ma śladu. Na wszelki wypadek recepta na antybiotyk czeka, więc i my czekamy co kolejny dzień przyniesie ;-) Za to ja mega zakatarzona i z bolącym gardłem, bo w zeszłym tygodniu mąż jakieś cholerstwo przyniósł do domu. On już prawie zdrowy,a teraz ja się bujam...
Ogólnie, to już myślałam że może 5 idą, te luźne kupy, stan podgorączkowy i katar by na to wskazywały, ale pani dr nic w tej małej paszczy nie przyuważyła, żeby cokolwiek się działo. Na razie podajemy probiotyki, smecte i witaminki i już chyba moje dziecko zdrowieje, bo dzisiaj odpukać kupka ok :-)
Temat gówniany nr 2 - również sobota - jedną kupkę udało się złapać do nocnika, po czym Zuzia wstała i pokazując palcem na nocnik powiedziała "gówno"! Wtf? Toć nikt u nas w domu tak nie mówi, a już na pewno nikt nie nazywa tak rezultatu defekacji ;-) Nie mam zielonego pojęcia gdzie to moje dziecko zasłyszało takie słówko i skąd wiedziała co to znaczy... także tak...

U nas coraz częściej da się już słownie dogadać z dzieckiem :-) Jest super, bo to wiele ułatwia i co nie co da się już wynegocjować ;-) Może Zuzia jeszcze nie mówi pełnymi zdaniami, ani nawet wyrażeniami, ale pojedynczymi słówkami potrafi już wiele zakomunikować :D
Czasami śmiesznie przekręca wyrazy ;-) Na głowie ma "wojsy", na dłoniach i stopach "pali" zamiast palców, a w miejscu oka "koko" ;-)
Od kilku dni chodzi i woła "Polec!", taka kibicka ;-)

Monikae, i ja się podpisuję pod tym co piszą dziewczyny. Ja też zawsze mam plany i nigdy nie mogę się ze wszystkim wyrobić. Ale w poradniku chyba "pierwszy rok życia dziecka" był taki fajny rozdział o podejściu do rzeczywistości przy małym dziecku. Z mężem mocno wbiliśmy sobie w główki, że przy dziecku często swoje oczekiwania i plany trzeba odłożyć na bok, żeby później właśnie nie czuć frustracji i rozczarowania. Jak się coś uda zrobić, to fajnie, a jak nie, to jutro też jest dzień. To pomaga ;-) Po prostu czasami zamiast sprzątać i gotować, trzeba usiąść z tyłkiem i zrobić coś dla siebie. Zlew w łazience tak od razu nie zostanie wyżarty przez kamień, a kurze na szafkach mogą poleżeć kilka dni dłużej ;-)
Monia, a odkurzacz się po prostu nie rozładował? U nas też tak się zdarza jak zapomnimy, że sprząta i lata po chałupie zbyt długo.

Czytam i widzę, że ostatnio większość dzieci ma problem z zasypianiem. Może przez tą ciepłotę, duchotę i to, że prawie do 22:00 jasno. Zuza poszła wczoraj o 22:40 spać! No szok, ale w sumie wszystko przez telefon tatusia zostawiony na komodzie pod drzwiami do sypialni. Dziecko o 21:00 położone wyciszone, przysypiające, a tu nagle głośny sms, no i klops. Nagły zryw z łóżeczka i powrót energii, no masakra, dziecko za chiny nie chciało iść dalej spać. W ogóle cała noc do dupy była... pół nocy przekrzyczane i przepłakane i nie mam zielonego pojęcia co było powodem, chyba jakaś ogólna histeria i niepokój. Dobrze, że dzisiaj wzięłam wolę z powodu choroby, bo bym chyba na rzęsach w pracy chodziła.

Zazdroszczę Wam dziewczynki, które mogą na podwórku puszczać dziecko bez pieluszki. W domu jakoś tak tego nie widzę. Wizja zasikanych i obkichanych dywanów, paneli i kanapy jakoś mnie przerasta. Choć Zuzia coraz częściej wszystko na nocnik robi, a dzisiaj sama wołała, że chce siku i prowadziła mnie do wc po nocnik :-)

Dziewczyny, piszecie, że zęby mogą się psuć od żelaza i normalnie aż zadrżałam ze strachu, bo Zuzi też podaję. Od razu złapałam za opakowanie, żeby się upewnić, że Actiferol, który podaję Zuzi, nie niszczy zębów, bo żelazo uwalnia się dopiero w jelitach. Mila_mi, a jakie Ty podajesz żelazo Igorkowi?

Peonia, dobrze, że tak szybko uporaliście się z wszami :-) Niech już nigdy nie wracają! Super, że starszy synek tak rośnie. Pewnie teraz urośnie i jego poczucie własnej wartości ;-) bo jak się domyślam, zapewne trochę kompleksy męczyły chłopaka.

Alimak, fajny weekend mieliście :-) Z czasem na szkolenie może będzie ciężko, ale na pewno zaowocuje to w przyszłości ;-)

Mila_mi, Ty też miałaś super weekend, mimo przygody z kupą ;-) Zazdroszczę wycieczki do Władka i gratuluję wyczekanego cierpliwie słowa "mama" ;-)
My tak jak Monikae, mamy fotelik obrotowy, ale innej firmy, i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie innego ;-) Zuzia nadal jeździ tyłem, siedzi dość wysoko i dużo widzi przez okna :-) To jej wystarczy ;-)

Imbir, Tobie współczuję weekendu, ech ten NOP. Masakra ile te nasze maluchy muszą przeżyć i przecierpieć, a my razem z nimi.

Gosi, Olci i Igorkowi mega współczujemy bolesnych zdarzeń i życzymy szybkiego bladnięcia zdobytych sinców.

Calineczka, na zaparcia najlepsza dieta bogatoresztkowa. Oprócz owoców dawaj dużo błonnika, pieczywko pełnoziarniste, najlepiej takie z siemieniem lnianym :-)

Qarolina, powodzenia w wybieraniu nowego odkurzacza ;-)
Btw. Pampersów do wody w żadnym Lidlu już niestety nie zastałam.

Żoo, kurczę, ale Ty obeznana w tych wszystkich książeczka, ja na jakiś czas odpuściłam kupowanie nowych, bo Zuzi się "przejadły", ale właśnie od kilku dni książeczki wróciły do łask ;-) Dziecko siedzi godzinę i czyta na głos to co widzi na obrazkach :-)

Szczęściara, gratuluję ząbka. W końcu doczekaliście się wszystkich dwójek ;-) Super, że Cię docenili w pracy :-) I masz rację z tym rytmem dnia, niestety w tej materii to my musimy dostosować się do dzieci. Jak my zaburzymy Zuzi rytm dnia, to później jest bardziej rozbita, czasem marudna, a czasami wszystkie czynności się przesuwają totalnie w czasie, wszystko jest wtedy na opak.

Alilu, chyba wyśmienicie się bawicie na wczasach, skoro o forum zapomniałaś ;-p
Cały czas czekamy na relacje :-)

Oj, ale się w wannie zasiedziałam. Czas wyłazić ;-)

Całuski :-*

Odnośnik do komentarza

Monmonka a ja kupiłam pieluchy do wody w Lidlu. W piątek mi wpadły w ręce. Wzięłam L od 12 kg ale nie było okazji przetestować. U mnie były na tych półkach z końcówkami "chemii".
Mila dzięki za info o gąbce. Od jutra ma być nawet w promo więc się skuszę.
U nas fotelik tyłem montowany, ale my sobie nie możemy od tak przekręcić, więc na razie ile się da, tak będziemy jeździć.
Jutro o 22 zaczynają się wyprzedaże online w Zara ;)
Szczęściara, Mila ach to nasze kp. Ja serio liczę na samoodstawienie :D
Szczęściara gratulacje za docenienie w pracy ;)
Moje dziecko praktycznie codzienne wraca ze żłobka tak ufajdolone od jedzenia/picia, że płakać mi się chce. Dziś załatwione leginsy i 2 pary body, w tym jedno nowe.
Dziś przez ten mecz pół miasta sparaliżowane. Chyba wszyscy wyszli wcześniej z pracy, żeby zdążyć o dupa. Dobrze, że już balonik, który był nadmuchany do granic możliwości, pękł i jutro wracamy do normalności.
Dobrej nocy kochane :*

iv098u698jhjb01j.png

Odnośnik do komentarza

Hejka:)
Zaliczyliśmy jazdę próbną:))Fotelik git:) Igor był już zmęczony,więc siedział grzecznie. Chyba mu się podobało,bo siedzi wysoko i wszystko widzi:) Zobaczymy jak da radę na dłuższych trasach,ale ogólnie wybór super. Szkoda,że nie jest obracany,no ale nie można mieć wszystkiego w tej cenie,najważniejsze,że jest bezpiecznie:)
Monmonka,ja też podawałam actiferol. I też czytałam na ulotce,że nie uszkadza zębów,myślę,że możesz być spokojna. Tym bardziej,że na wielu forach czytałam,że kobitki podawały i problemów z ząbkami nie było żadnych. U nas ta próchnica jest i tyle,na kogoś musi paść. A jeszcze w temacie twgo actiferolu,to nie wiem jak podajesz,ale ja podawałam w kombinacji actiferol fe 7g i actiferol start,który też ma 7g,ale do tego składniki zwiększające przyswajanie. Myślę,że to dobre rozwiązanie,tak nam poradziła pediatra zamiast samego źelaza w większej dawce.
Widzę,że moda na gówniane przygody nie mija:)))
Elokwencja Zuzi godna podziwu,a nazwanie kupy po imieniu nie lada wyczyn:) Dużo zdrówka dla Was:)
Ja teź się napaliłam na te książeczki o Puciu i z magnesami,ale do 500+ jeszcze daleko,więc Igor będzie musiał wytrzymać do końca miesiąca:)
Alimak,powodzenia na szkoleniu i super,że wypoczynek się udał:)
My dziś zrywaliśmy wiśnie na działce,moje dziecko było mega zaangażowane i przejęte,mój gospodarz:) Latał z miseczką i przerzucał wiśnie z małej do dużej:)
Codziennie sobie obiecuję,że idę wcześnie spać,a wychodzi jak zwykle.
Dlatego spokojnej nocy:))))

http://fajnamama.pl/suwaczki/4iorh3a.png

Odnośnik do komentarza

Monmonka wakacje się skończyły i wróciłam do szarej rzeczywistości ale nadmiar prac zaplanowanych na urlop skutecznie zabiera mi czas wolny :)
Swój post będę pisać w ratach bo nie sposób naraz opisać nasze wakacje i jeszcze odnieść się do tego co pisałyście przez ten tydzień.
Zatem zacznę od wakacji, pogoda nam się udała, prawie codziennie mieliśmy bezchmurne niebo i ok. 25 stopni więc naprawdę optymalna temperatura dla dzieci. Hotel fajny, jedzenie przeciętne (zdecydowanie bardziej smakowało mi w Grecji), animacje dla dzieci prowadzone przez profesjonalistów w hotelu na bardzo wysokim poziomie, blisko do morza, za to cholernie daleko od lotniska. Ogólnie podróż minęła ciężko. W niedzielę mieliśmy lot dopiero o 19:30, do tego zmiana czasu w Bułgarii co spowodowało, że w Burgas wylądowaliśmy ok 23-ej. W autobusie usłyszeliśmy, że czeka nas jeszcze 2,5 godziny jazdy autobusem z przesiadką na busa do hotelu. Ada w samolocie w miarę się zachowywała, uratował nas tablet z bajkami, plus książeczki do czytania, jedynie ostatnie 15 minut już świrowała. Podróż do hotelu całą przespała ale nie obeszło się bez wymiotów podczas jazdy busem, mimo tego, że spała tak zwymiotowała, że była brudna Ada ja i pół busa.... Zamysł naszych wakacji w tym roku był taki, że nic nie zwiedzamy tylko korzystamy z dobrodziejstw hotelu i morza i pod tym względem uważam, że Bułgaria jest idealnym miejscem na taki wypoczynek. Jest stosunkowo tanio, a skoro nie nastawiamy się na zwiedzanie to po co przepłacać wybierając np. Grecję. Moje dziecko nie bardzo lubi zabawy w piachu i na plaży byliśmy raptem 2 razy, o jeździe w wózku nie wspomnę więc nie wyobrażam sobie innej formy odpoczynku z nią jak błogie lenistwo w basenach.
Bułgaria sama w sobie raczej nie zachwyca. Ogólnie nie jestem jakimś obierzy światem i raptem byłam na Krecie, Zakynthos, Maroko, Włoszech i teraz w Bułgarii. Oczywiście z tych wszystkich Państwa najpiękniejsze są Włochy, a zaraz po nich mnie osobiście podobała się Kreta. Tamte podróże różniły się jednak znacząco bo były bez dziecka, a tym samym można było wiele zwiedzić, posiedzieć nocami, po prostu poczuć się beztrosko jak to powinno być na wakacjach. Z chęcią wrócę choćby na Kretę z mężem i zdecydowanie starszym dzieckiem, żeby jeszcze raz poczuć ten grecki klimat. Zdaje sobie sprawę, że każde dziecko jest inne i z niektórymi można zwiedzić cały świat od najmłodszych lat ale ja patrzę przez pryzmat swojego dziecka i tego, że Ada do wielu rzeczy jeszcze nie dorosła. Ogólnie woda jakoś szczególnie nie "jara" mojego dziecka. Dwa dni siedziała przy basenie i przelewała sobie wodę w kubeczkach, moczyła się max do pasa i to w szczególnych przypadkach gdy jej coś wpadło do basenu to łaskawie po to weszła do wody, a tak głównie siedziała na brzegu. Zabawy na plaży też jakoś mocno nie fascynowały Ady, ten piasek w Bułgarii ma inną strukturę, jest bardzo lepki i trudno go strzepać więc jak już miała go na rękach i przetarła sobie oczy to nie szło jej tego piasku z oczu oczyścić, dosłownie dramat. Najbardziej Adzie podobały się animacje i dyskoteki dla dzieci :) jedzenie w ogólnie mojemu dziecku nie smakowało. Na śniadanie codziennie jadła płatki kukurydziane z mlekiem ( w domu jej nie daje ale tam nic innego nie chciała jeść), na drugie śniadanie kupiłam jej jogurty, na obiad nie chciała nic jeść, po drzemce jakiś owoc ( głównie arbuz), plus tubka owocowa, wafeki do lodów, na kolacje kaszka błyskawiczna i banan i tak było codziennie....
Ogólnie z dzieckiem niejadkiem na wakacjach nie jest łatwo. Mimo wszystko wakacje uważam za udane, choć ich zakończenie wyglądało dramatycznie, już mi się nie chce opisywać szczegółów, powiem tylko, że nasz lot został opóźniony o 5 godzin o czym dowiedzieliśmy się na 20 minut przed lotem. Zamiast wylecieć w sobotę o 19:30 to wylecieliśmy w niedzielę przed 1- w nocy. Na lotnisku spędziliśmy łącznie 7 godzin bo jeszcze 2 godziny odprawy. To co tam się działo, trudno opowiedzieć, głodni ludzie, płaczące i zmęczone dzieci, zdenerwowani ludzie. Na to wszystko moje dziecko jakoś cało radę, naprawdę była w miarę grzeczna, oczywiście biegała po lotnisku i wymagała wzmożonej uwagi ale trudno usiedzieć w miejscu przez 7 godzin. Lot przespała i tak samo drogę powrotną w aucie. Ogólnie zamiast być w domu w sobotę ok. 23-ej to wróciliśmy w niedzielę ok. 5 rano. Ada w niedziele obudziła się ok. 8-ej bo wyspała się po drodze i była już wypoczęta i chętna do zabawy, a ja po tych zaledwie 3 godzinach snu tylko czekałam do jej popołudniowej drzemki żeby się trochę wyspać bo ledwo żyłam.
Na dzisiaj tyle, resztę napisze jutro :)

Odnośnik do komentarza

Alilu fajnie ze sie odezwalas. Mysle ze mamy podobny punkt widzenia jesli chodzi o wakacje z dziecmi. Ja strasznie chcialabym wyjechac za granice znowu na jakis all inc i poczuc troche ten relax wakacyjny, ale jestem swiadoma i w 100% pewna ze na razie przy moim dziecku nie ma takiej opcji. W sumie najtrafniej nasz krotki trip nad morze opisal moj M. pytany jak bylo itp. odpowiadal: Nina miala fajne wakacje;) A my no coz jakby nie bylo brakowalo nam mozliwosci pospania , czytania tony ksiazek na plazy czy wieczornego posiedzenia co zawsze praktykowalismy:p kiedys widzialam takiego mema ze rodzic ktory zabiera ksiazki na wakacje z malym dzieckiem albo jedzie pierwszy raz albo jest niepoprawnym optymista:))))) mysle ze mimo przygod daliscie wspaniale rade. U nas skonczyloby sie rozwodem hahaha
Dobrej nocy;)

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wqdf9hz10jjtap.png

Odnośnik do komentarza
Gość Szczęściaraaaa

Monika dokładnie tego typu książeczkę miała ta dziewczynka tylko z krainą lodu. Jaka tania muszę kupić kurczakowi bo on lubi magnesy. I tam są w środku zadania że np trzeba było w lesie dołożyć sosny, ulepić bałwana czyli wstawić olafa. Fajowe niebwiedzialam że coś takiego istanieje. Kupiłam dziś Mackowi kolorowanki z naklejkami za całe 4zl zobaczymy czy się spodoba

Alilu czyli działo sie. A Wy odpoczeliscie cokolwiek? Jakbyś miała decydować znowu to pojechalibyscoe jeszcze raz?

Odnośnik do komentarza
Gość Szczęściaraaaa

Maciek Tak wył w nocy że ręce opadają.
Qarolina samoodstawienie dobre sobie. Ja chyba się zdecyduje na tabletki na zatrzymanie. I wtedy nie będzie wyjscia. Ograniczenie karmien skończyło się zapaleniem więc podziękuje.

Odnośnik do komentarza

hejo,
Szczęsciara a nie chcesz spróbować np. wyjechać na 2 dni. Weź laktator i w razie potrzeby odciągniesz do uczucia ulgi. Możesz też pić szałwię. Kurde te tabletki mają tyle skutków ubocznych :(. Na fb Mag pisała kiedyś, że zdecydowała się na te tabletki, ale nie wiem jak jej po nich było. Opinie są bardzo różne.
Monikae dziś mi przypomniała, że dokładnie rok temu pierwszy raz na żywo się spotkałyśmy :) czas zasuwa jak szalony. Za 1,5 tyg zaczynam urlop i mam nadzieje, że wyskoczymy we 4 na plażę :D
Alilu ja to nigdzie nie byłam zagranicą. Nie liczę wyspy uznam czy skalnego miasta w Czechach. Moja Gośka lubi wybrzydzać ale z mojego talerza to zje wszystko, wiec Tobie na pewno na tym wyjeździe nie było łatwo. A jak ona w żłobku je? Wróciła już do żłobka?
Sevenka a jak Olcia? wyzdrowiała?

iv098u698jhjb01j.png

Odnośnik do komentarza

Hehe Imbir dobre z tym rozwodem wiem, że to w formie żartu :) no i nie ukrywam, że między mną i mężem też zdarzały się czasami bardziej dosadne wymiany zdań ale faktycznie jakoś daliśmy radę i pewnie Wy też byście sobie poradzili :)
Szczęsciara mimo tak trudnej podróży, to te kilka dni na miejscu naprawdę były fajne i gdybym miała jeszcze raz jechać to oczywiście zdecydowałabym się :) co do karmienia piersią to ja nie chce nic radzić bo każdy musi tą decyzję podjąć samodzielnie ale ja naprawdę cieszę się, że przestałam karmić. Jak dobrze pamiętasz nasze noce wyglądały bardzo podobnie do Waszych co mnie bardzo dołowało. Jednak dopóki nie pracowałam było jakoś łatwiej to znieść, po powrocie do pracy nie było już tak kolorowo więc rozumiem Twoją desperacje. Ja swoje zmiany rozpoczęłam od zaprzestania kp i nasze noce od razu uległy poprawie. Z kilku pobudek pozostały na początku 2 a później jedna. No i po kolejnej zmianie czyli wyprowadzce z Ady pokoju, młoda zaczęła przesypiać całe noce. Oczywiście zdarzy jej się czasami, że ma gorsze nocki, przedostatnie dwie były z kilkoma pobudkami ale Ada pewnie odreagowywała stres związany z podróżą i powrotem do żłobka. Wczorajsza nocka byłą już dobra.
Qarolina tak jak wspomniałam wyżej Ada od poniedziałku jest już w żłobku, a rodzice korzystają z wolnego od dziecka i załatwiają wszystko co się da :) ja w poniedziałek zabrałam się za sprzątanie mieszkania, jejku jakie to miłe uczucie gdy można swobodnie poukładać sobie w szafkach i nikt tego nie rozwala w kilka sekund :) we wtorek musiałam pójść na kilka godzin do pracy a później znowu kontynuowałam sprzątanie. A dzisiaj byliśmy z mężem kupić tv i telefon. Dosłownie nie mogłam odnaleźć się w sklepie. W spokoju można było rozejrzeć się po całym asortymencie, porozmawiać z obsługą, nie trzeba było biegać za dzieckiem i patrzeć czy czasami nie lecą telewizory z półek :)
Co do jedzenia Ady w żłobku to średnio, je tylko to co lubi. Nie je chleba, rzadko je drugie danie. Ogólnie jak ją odbieram to całą drogę powrotną w aucie woła ama, ama więc widać, że jest głodna.
Mila powiem Tobie, że uwielbiam czytać o tym jak spędzasz czas z Igim, na ile mu pozwalasz, jak mu pokazujesz świat i pozwalasz doświadczać wielu rzeczy :) czuje się miłość jaka płynie z Twojego serducha do tego kawalera :)

Odnośnik do komentarza

Hejo.
Alilu fajnie, że wróciliście cali i zdrowi, rozumiem, że bywało trudno, doskonale umiem sobie to wyobrazić, ale najważniejsze, że pomimo tego cały wyjazd zaliczasz do udanych. Wiadomo, że czasem brakuje nam luzu i swobody, co dzieci nam poniekąd odbierają ale żadna z nas nie zamieniłaby już tego na życie bez dzieci, są naszym życiem, naszym celem i to dla nich zagryza się czasem zęby i dalej do przodu.
Napewno słyszeliście wczoraj o śmierci trzylatka w pralce, straszne, bardzo współczuję tym ludziom :(
Szcześciara a może jeśli te tabletki mają tyle skutków ubocznych to spróbuj narazie z samą szałwią, pij trzy razy dziennie.
Monmonka ja wciąż nie mogę wyjść z podziwu elokwencji naszej Zuzi i Twój synek Ruda, trochę wam już zazdroszczę tych rozmów, ale wiem, wiem, że i ja się doczekam :)
Monmonka współczuję sprzątania po bombowej kupie. U nas dzisiaj np. mała jak zrobiła bobka to odrazu wstała z nocnika żeby sprawdzić czy coś tam jest i niestety to coś spadło zamiast do nocnika to na podłogę a panienka centralnie to rozdeptała, no gównianych historii już się nam trochę uzbierało :)
Qarolina można powiedzieć, że Ola jest zdrowa, zrobiłam tak jak poradziła doktor i puściłam małą od poniedziałku, nic już jej nie dolega, brak kaszlu i kataru, choć antybiotyk jeszcze się nam nie skończył. Wczoraj o 5 rano mała zrobiła kupę, po której było jeszcze 4, zawołaliśmy babcię żeby przyszła i tak to :( wieczór był już spokojny i dzisiaj rano też wszystko dobrze więc z duszą na ramieniu dzisiaj poszła do żłobka, o 11 dzwoniłam czy wszystko ok, szczerze mówiąc, co działo się wczoraj, usłyszałam, że jest dobrze, że dzieci właśnie tańczą, dopiero w domu była kupa. Ale co będzie dalej? Ta krótka biegunka chyba jednak dobrze nam zrobi bo Ola kiedy jej się chciało to klepie się po pieluszce, że chce na nocnik :) fajnie by było, żeby tak zostało.
A po robocie kiedy wrócił tatuś, to nakazał nam się ubierać, że idziemy na spacer, poszliśmy pogapić się na fontannę i zjeść lody. I co wieczór jest wspólne mycie zębów, nie ma zmiłuj, nawet jak nam się nie chce to słowo kierowniczki Oli jest ostatnie, dzisiaj tak ładnie zawołała tatę do mycia, że nie miał wyjścia :)

http://fajnamama.pl/suwaczki/t7uie9v.png

Odnośnik do komentarza

Hej napisze Wam ze w empiku dosc fajne promo na ksiazeczki naklejki itp;) chyba przesadzilam iznowu zamowilam :o bardzo mi sie spodobala ta pozycja http://www.empik.com/szukam-i-licze-dzikie-zwierzeta-opracowanie-zbiorowe,p1123997446,ksiazka-p ale wzielam tez Malowanie palcami - od razu z farbkami i jakies zeszyty z naklejkami a i jeszcze np ksiazeczke na wielkanoc no bo jak ... tylko 2.99:D wiem szurnieta jestem :D

Alilou z tym rozwodem to taki czarny humor ale u nas nie wykluczone ;) ciezkie z nas charakterki:p

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wqdf9hz10jjtap.png

Odnośnik do komentarza

Hejka:)
Oczywiście 23 minęła,a ja się biorę za pisanie,dramat:) Właśnie wsunęłam 3/4 czekolady,zaraz po umyciu zębów,dobry przyklad mamusia daje,dobrze,że dziecko już śpi i nie widzi:) A jeśli chodzi o słodycze,to muszę przyznać,że radzimy sobie całkiem dobrze:) Ząbki myjemy trzy razy dziennie,czasu nie cofnę,ale może coś to da. Dentystę mamy dopiero 9-go lipca:( Obdzwoniłam od poniedziałku mnóstwo gabinetów i znowu mętlik w głowie,jak słyszę,że lapisowania się już nie robi,albo odchodzi się od tej metody,teraz to ozon i takie tam. I że dziecko nie ma nawet dwóch lat to nic nie da w buzi zrobić,zalapisować też. Ale chociaż na tyle uczciwa była jedna pani,że mimo,że robią ten lapis i do tego odpłatnie,poradziła udać się do Instytutu Stomatologii,bo tam mają wszystko. No i zadzwoniłam,mówię,że dziecko małe,nie ma dwóch lat,a tu proszę bardzo,żaden problem,zapraszamy. Szkoda tylko,że dopiero 9-go lipca,ale cóż,szorujemy zęby i czekamy. Aha,jeszcze Wam napiszę,jaka chciałam być zdrowotnościowa ostatnio i kupiłam żurawinę suszoną,a tam żurawiny 50%,a reszta cukier,przesada,naprawdę. Pomijam,że kupuję często mix żurawiny i nerkowców i Igor potrafi zjeść taką paczkę na trzy razy,skład żurawiny to 60% żurawiny w żurawinie plus orzechy nerkowca,ale i tak zawsze to lepsze niż wafelki czy lizak. A nerkowce są pyszne i naprawdę polecam,Igor się zajada:)
Alilu,aż się wzruszyłam,dziękuję Ci bardzo za miłe słowa:))) W domu to tylko słyszę,że tylko rozpierducha,a potem tatuś taki dumny,że synek umie to czy tamto,a ile rzeczy z tej rozpierduchy powstaje to nie pomyśli. Że najbardziej bezsensowne zabawy mają jednak sens i czasami warto dać dziecku zrobić bałagan,czy poleżeć i pogapić się razem w sufit:)
Jestem pod wrażeniem Twojego sprawozdania z wakacji,super,że ogólnie na plus:)
Monmonka,a Twoje słowa o tym kurzu i zżerającym zlew kamieniu,jak dla mnie bezcenne:)))
Imbir,tak,tak,jak to się priorytety zmieniają:) R.pewnie dlategk tak bardzo nie chciał już dziecka,bo wie doskonale,czym to pachnie:) Dla mnie to słodki ciężar i nie czuję,żebym się poświęcała jakoś specjalnie,ale nie powiem,że mieć prawie dorosłą córkę przed czterdziestką i znów cieszyć się wolnością nie było fajnie:) Ale mieć dorosłą córkę i małego synka przed czterdziestką jest zajebiście:))))
R. pewnie nie podziela mojego entuzjazmu,chociaż muszę Wam powiedzieć,że my jednak połaziliśmy sobie po mieście prawie do 23-ciej ze śpiącym Igorkiem w wózku,wcześniej był wykąpany,przebrany w dresik i na miacho:) Jak usnął,to kocyk,potem tylko przełożyłam go do łóżka i spał sobie dalej smacznie,czyli jak się człowiek uprze,to można,tum bardziej,jak lato i ciepło. Pomijam,że nagrzmoconemu chłopu ciężko mi było odmówić wieczornego spaceru:)
Sevenka,a może te kupki to reakcja na antybiotyk? U nas po przeciwgorączkowych dawanych dłużej zawsze zwiększa się ilość kup,ale dopiero po kilku dniach. Dużo zdr9wka dla Olci i powodzenia w żłobku:)
Spokojnej nocy:)

http://fajnamama.pl/suwaczki/4iorh3a.png

Odnośnik do komentarza
Gość Szczęściaraaaa

Sevenka cudownie to ujelas. Tu tkwi cały fenomen posiadania dzieci. Mimo ogromu dodatkowych obowiązków to najcudowniejsze czego można w tym życiu doświadczyć.

Miła racja racja. U nas m miał problem żeby zaakceptować samodzielne jedzenie Maćka i bajzel który się za tym kryje. Ale nie ma wyjścia. Bo jestem uparta. Mam taki świetny plakat zrobię zdjęcie wieczorem muszę to gdzieś zawiesić w przedszkolu.

Odnośnik do komentarza

Kuźwa Mila, to żurawina nie jest z żurawiny? Nie no, dobrze, że orzechów w orzechach nie ma 50%, świat oszalał.
Co do tej biegunki, to już nawet nie wnikam od czego, była ale szybko się skończyła :) brałam pod uwagę antybiotyk ale my już na jego końcówce, dziś wieczorem będzie ostatnia dawka, myślałam też, ze może od dżemu śliwkowego, bo dzień wcześniej opędzlowała z nim kanapkę, napewno ma osłabioną odporność,a tu kolejny stres bo znowu powrót do żłonka, przyczyny mogą być różne, oby zdrowie Oluśce dopisywało. Dzisiaj poszła do żłobala ale już w domu czuła co się święci, więc zagadywałam ją całą drogę o wszystkim i o niczym aby odwrócić myśli od tematu żłobka, oczywiście poszła z nią lalka Zuzia a do torby mi wrzuciła samochód :)
Jutro na 16 mamy ślub i wesele, takie krótkie do 12 w nocy. Ja pracuję do 16, więc lepiej bedzie jak wezmę cały dzień wolnego, bo chcę jeszcze Olę zaprowadzić choć do 11.30 do żłobka, bo to nasze chodzenie w kratkę w końcu spowoduje , że nie wezmą nas od września. A potem zawożę ją do mamy i zostaje tam na noc, pierwszy raz coś takiego, mam nadzieję, że moje dziewczyny dadzą radę.

Miłego kobietki.

http://fajnamama.pl/suwaczki/t7uie9v.png

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...