Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

Konkurs z marką Pampers

Rekomendowane odpowiedzi

Gość kagar

Każdy poranek z maluszkiem jest wyjatkowy. Nie zapomnę poranka kiedy maluch obudził mnie buziakiem i pierwszym wypowiedzianym ''mama''.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewien poranek wspominam bardzo zabawnie. Było to we Wigilię ok godziny 5:00 rano. Obudziło mnie "stękanie" i gaworzenie mojej wtedy 6 tygodniowej córeczki.
Podeszłam do łóżeczka i omal nie dostałam zawału, moja pierwsza myśl (jako, że byłam zaspana i ledwie patrzyłam na oczy), była - NIE MA JEJ !!!!
Jednak zaraz spostrzegłam na podusi nóżki a główkę w dole łóżeczka i moje maleństwo pełznące niczym dżdżownica za smoczkiem, który wypadł jej przez sen.
Oboje z mężem mieliśmy niezły ubaw z naszego łobuza i byliśmy bardzo dumni, że nasze maleństwo przemierzyło taki dystans. Kiedy na nas spojrzała przywitała nas cudownym uśmiechem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy poranek jest pełnią szczęścia i radości. W chwili kiedy widzę jak z łóżeczka zagląda uśmiechnięte od ucha do ucha maleństwo myślę sobie to musi być cudowny dzień. A Patrycji minka mówi wszytko: Hej rodzice proszę zabrać mnie do łóżka czas na zabawę. Zabieramy Patrycję do siebie i zaczyna się zabawa, tańce i hulańce. Zabawa trwa ok 30 min po czym cała trójka próbuje się wygramolić z łóżka.

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_24220.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasza córka świat przywitała donośnym krzykiem i tak jej już zostało. Poranki nigdy nie były łagodne, pełne spokojnego gaworzenia - były głośne, donośne - takie z przytupem, żebyśmy nie mieli wątpliwości, że wstał nowy dzień. :) Dlatego najradośniejszym porankiem był dla nas dzień, w którym owego krzyku nie było. Czekaliśmy na taki poranek długo, nadszedł gdzieś w okolicach drugich urodzin. A w teraźniejsze poranki słychać tupot małych stóp, ich szybki wślizg pod kołdrę i radosne wołanie "Już czas na śniadanie!" :) a my wtedy mówimy ciiiii! bo druga rozkrzyczana pociecha, nasz noworodek jeszcze śpi. Ale wiemy, że przyjdzie dzień, w którym obie nasze córki powitają nas radosnymi przytulaskami. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasz ostatni tydzień nie należał do udanych .. tak zawsze działa na mnie moment kiedy Filip choruje - oczywiście nie muszę wspominać, że dzieje są to wtedy i tylko wtedy kiedy ludzie w pracy mnie potrzebują, a stosunki żona-mąż poprzedzają "ciche dni". Myślę sobie- "głowa do góry, nóżki do przodu, wybrniemy z tego epizodu"!. Relaksacyjna kąpiel, łyk wina, ciepło z kominka i walczymy ze złymi bakteriami atakującymi mojego syncia. Oczywiście marudzenie Filipa, osłabienie chorobą, katarek bez końca cieknący z noska, a na "deser" zmierzłota w osobie małżonka- wszystko daje się we znaki, ale ze mnie jest twardy "zawodnik" ;). Najgorsze jednak będą poranki kiedy trza będzie dać synkowi jego "ulubiony" syrop, po którym wciąż wymiotuje - zasypiam z tą myślą wtulona do synka. "TIK-TAK" - dzwoni budzik, 8:00, schodzę na dół do kuchni, szykuję Filipkowi syropek (i dwie kostki gorzkiej czekolady na "zagrychę" żeby znów nie było "pawia"), idę do góry z nadzieją, że jakoś przyjmie te paskudztwo w postaci syropku, po drodze myślę jeszcze sobie jakim by tu sposobem go wybudzić ze "snu zimowego" bez zbędnego wrzasku i krzyku .. kiedy docieram do pokoju oczom nie wierzę :O Filip siedzi grzecznie na łóżku z otwartą buźką i woła: "tylop Titii am am", co w wolnym tłumaczeniu oznacza: "Matka dajesz mi ten syrop, ileż mam czekać"?! Byłam zdziwiona, szczęśliwa, zaskoczona i dumna z mojego syna! ;) Oczywiście nikt nie był mi już w stanie zepsuć reszty dnia. To był cudowny poranek, jak każdy inny z moim synem, ale ten utkwił mi w pamięci do dziś dnia. Niby takie małe COŚ, a tak cieszy ;), tak więc "cieszmy się z małych rzeczy bo wzór na szczęście w nich zapisany jest".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

UWAGA,UWAGA!!!Wielkie poruszenie! Mój ośmiomiesięczny synek rozpoczął gaworzenie! Momencik…chwileczkę… w dłoń chwytam aparat i z ogromną radością czekam na „powtóreczkę”. Słoneczko z zachwytem przez okno zajrzało i nowym umiejętnościom KUBUSIA z ciekawością się przyglądało. Niesforny wietrzyk do pokoju wkroczył, gdyż na widok „lekkiego bałaganu” z trasy rankiem zboczył – lecz widok KUBUSIA ocieplił klimaty i wietrzyk poleciał szukać innej „chaty”. Jaskółka PSOTKA przez okno przyfrunęła i na łóżeczku synka dumnie przycupnęła! Spojrzała…i razem z nami NAJWSPANIALSZY PORANEK PRZYWITAŁA!

monthly_2015_02/konkurs-z-marka-pampers_24232.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy poranek z naszą córeczką to powód do radości,ale jeden najbardziej zapadł w mojej pamięci...
Z samego rana obudził mnie soczysty całus mojej kilkumiesięcznej Nadii (taki naprawdę soczysty ;)).
Po otwarciu oczów ujrzałam jej słodką buzię nad moją twarzą i ociekającą ślinę z jej brody wprost do moich ust :)
Po otrząśnięciu się z pierwszego szoku doznałam kolejnego.
Ta uśliniona buzia pierwszy raz powiedziała do mnie "BABA"!
Tak! "BABA"! Nie wyczekiwane "MAMA"...
No cóż...
Radości nie było końca.
Kiedy Nadunia w euforii rozdziabiła szeroko buzinkę,mignął mi widok czegoś białego...
-"Ząbek"!-wykrzyczałam -"Mamy ząbek"!
Moje krzyki postawiły na nogi cały dom ;)
To był na prawdę cudowny początek dnia!!! <3

monthly_2015_02/konkurs-z-marka-pampers_24244.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć wszystkim jestem Kasia i od 3 miesięcy jestem mamą małego Stasia. Staś jest kochanym i uroczym dzieckiem codziennie rano gdy już zadzwoni budzik taty i tata musi iść do pracy maluszek intensywnie zaczyna nadawanie w swoim języku jak by nawoływał zmień mama pieluchę! Po tym jak już trafi na przwijak i pupa zostanie uwolniona z pieluszki rozpoczyna się wielka radość! machamy rękami i nogami a podczas robienia toalety zaczyna gadać a guu a gaa i cieszyć buzie!!! jest to jedyny w swoim rodzaju radosny dialog dziecka osiągalny tylko podczas gdy mama robi porządek wokół jajek :) można wtedy zobaczyć że to już jest prawdziwy facet i cieszy się jak mu się koło jajek robi:) Radość maluszka jest motywatorem do rozpoczęcia nowego dnia z uśmiechem na ustach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie zapomnę tego dnia, gdy rano, otwierając oczy ujrzałam, jak uśmiecha sie do mnie dziecina ma :) To dla mnie najwspanialszy widok jest, kiedy mój obraz rozwesela buzię córeczki mej.
Wie o tym doskonale każda mama, że widok radosnego dziecka z rana, to najwspanialsza rzecz na świecie; Wpływ ma na mnie wspaniały i czuję, że wtedy uśmiecha sie do mnie świat cały. I choćbym wstała lewą nogą, inni humory już popsuć mi nie mogą :)

monthly_2015_02/konkurs-z-marka-pampers_24245.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziecko.Wywołuje lawinę radości przeplataną falami obaw. Sprawia, że w głowie kołują myśli z najgłębszych pokładów świadomości, te dobre i te gorsze. Poranek po powrocie ze szpitala, gdy obudziło mnie silne kopanie i falowanie brzucha, był tym, który obudził we mnie na nowo wiarę w swoje możliwości. Odrzuciłam depresyjne myśli, obawy o niespełnienie, cały strach. Moje dziecko w dniu Mikołajek prosto z brzucha, w 18 tygodniu ciąży, przypomniało mi, że jestem silną kobietą i muszę być silną matką...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po burzliwej nocy nastał ranek lecz nie taki zwykły ranek były to urodziny mojej córci Amelii. Jak każda mama w tym dniu jest bardzo podekscytowana, lecz ja byłam jeszcze bardziej szczęśliwa ponieważ moja dziewczynka skończyła roczek. Oczywiście po wstaniu z łóżka wraz z mężem poszliśmy do pokoiku Amelki. Z radością patrzyliśmy na nią i nie wierzyliśmy, że jest już z nami rok. Po przebudzeniu Amelci z szerokim uśmiechem na buźce wzięłam ją na ręce wyściskałam i wycałowałam jak się tylko dało. Lecz to nie było tym z czego się najbardziej cieszyłam. Tym co zapamiętałam do dzisiaj i zapieczętowaniem tamtego ranka było wypowiedzenie dwóch słów najpiękniejszych na świecie " mama" i " tata " <3 . Chociaż tata było wypowiedziane później to i tak ważne jest to, że powiedziała je.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Magiczny poranek....
To ten dzień, był jak sen,
Gdy po raz pierwszy ujrzałam Cię.
Twój pierwszy płacz i moje łzy,
z radości, że już jesteś TY.
To najpiękniejszy pierwszy poranek,
potem pierwsze przewijanie,
I kąpiel, karmienie i wszystko pierwszy raz,
By rano się obudzić i zacząć jeszcze raz.
To najpiękniejszy był poranek,
Choć każdy podobny,
Taki sam się niestanie,
Bo z dania na dzień wszystko się zmienia,
Nasz synuś rośnie już niedługo, mam taką nadzieję,
Usłyszę pierwsze jego gaworzenie,
I pierwsze słowo -mama to Ja,
Lecz pierwszy ten poranek, w pamięci na wieki trwa.

monthly_2015_02/konkurs-z-marka-pampers_24256.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdego dnia jest najradośniejszy dzień spędzony z moim synkiem .Każdy dzień każda noc jest pełna radości ponieważ jesteśmy cali i zdrowi a to najważniejsze. Poza tym radość ostatnio sprawia mi to gdy mojemu synkowi uda się nie zmoczyć podczas snu bo ostatnio mamy z tym problem. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najradośniejszy jest każdy poranek kiedy moje maleństwo budzi mnie swoimi krzykami radości, gdy spojrzę w stronę łóżeczka i widzę jak ten mały brząc stoi chwiejne, jedną ręką trzyma się barierki, a drugą wyciąga do mnie. Wołając wtedy całym ciałem "wyspałam się! bawmy się, odkrywajmy dziś wszystko na nowo!". Wyciąga obie rączki gdy podchodzę do łóżeczka z zamiarem przytulenia się po raz pierwszy tego dnia tak jakby to był pierwszy raz w ogóle. Gdy z uśmiechem patrzy, że już jesteśmy razem na kolejny dzień zdrowego rozwoju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla nas najradośniejszym porankiem jest każdy poranek od pierwszego dnia kiedy pojawiłeś się w naszym domu. Kiedy budzimy się i widzimy Twoją uśmiechniętą buzię, to wiemy że jesteś zdrowy. Dla nas to największa radość, że możemy ujrzeć w Tobie miłość, co utwierdza nas rodziców w przekonaniu, że i dla Ciebie jest to kolejny radosny poranek, bo masz obok siebie osoby, które kochają Cię najbardziej na świecie - Wiktorku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najradośniejszy poranek był dla mnie tym, gdy moja córeczka przywitała mnie po raz pierwszy z uśmiechem budząc się w swoim łóżeczku i w swoim własnym pokoiku.
Ja sama nie spałam pół nocy nasłuchując, czy Mała się nie budzi i nie woła mnie. Zupełnie niepotrzebnie się martwiłam!
Córeczka przespała spokojnie całą noc z dala ode mnie i obudziła się wypoczęta i radosna! :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najpiękniejszy, cudowny, wyjątkowy - niezapomniany poranek mojego życia z Moim Pierwszym Maluszkiem. Będąc miesiąc po ślubie i tknięta jakimś dziwnym przeczuciem wymknęłam się z małżeńskiego łóżka do łazienki, gdzie schowany miałam test ciążowy. Był piękny, czerwcowy poranek, przez okno wpadały radosne promyczki a ja z coraz większymi oczami obserwowałam jak na teście pojawiają się dwie wyraźne kreseczki. Nadludzką siłą powstrzymałam się, by nie wskoczyć do łóżka i nie krzyknąć mężowi do ucha "będziesz ojcem":). Zamiast tego ubrałam się i wyszłam po świeże pieczywo na śniadanie. Szłam sobie powoli jak nigdy (bo przecież musiałam na siebie uważać jak nigdy), słoneczko świeciło, a ja czułam się najpiękniejsza, najszczęśliwsza, wyjątkowa... Po powrocie podałam ślubnemu śniadanie do łóżka, ale nie umiałam jakoś mądrze ubrać w słowa najlepszej nowiny świata. Ale jakoś poszło. Nie muszę dodawać, że kolejne poranki upływały już pod znakiem nudności, bólu kręgosłupa i zgagi. Mimo to, każdego ranka, wieczora i w każdej chwili jestem najszczęśliwsza na świecie, zwłaszcza gdy Mój Maluszek przypomina o sobie silnymi kopniaczkami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najpiękniejszy poranek u nas był taki jak nasz synek przespał całą noc a było to bardzo szybko bo miał zaledwie 5 miesięcy. Ta mała uśmiechnięta buzia obudziła się o 6 rano i oczywiście została nakarmiona pysznym mleczkiem. Nie mogliśmy w to uwierzyć z mężem ponieważ wszyscy znajomi opowiadali że nawet dwu latki wstają w nocy, a nasz taki maluch przesypiał już całe noce. Piękna niespodzianka która zostanie w pamięci do końca życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najradośniejszy poranek to taki, który rozpoczyna radosne wołanie "tato" zamiast "mamo" (chyba jestem jedyna matką, która uczyła dziecko mówić "tata", praktyczna jestem ;-)) , zdecydowanie po wschodzie słońca i po spokojnej, przespanej nocy :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie każdy poranek jest najradośniejszy, kiedy budzę się i widzę moją kochaną córeczkę uśmiechniętą, siedzącą jeszcze w łóżeczku i bawiącą się swoim ulubionym misiem. Najradośniejszym momentem jest to, że moje dzieciątko wyciąga wtedy do mnie rączki. Wyciągam ją z łóżeczka a ona przytula mnie tak mocno jak tylko potrafi. Chociaż ma tylko dwa latka to potrafi tak bardzo okazać mi swoją miłość. Kiedy każdego ranka mnie tak przytula czuje, że jestem dla niej kimś ważnym i zawsze będę, tak jak ona dla mnie. Dla mnie jest ona całym światem i tak będzie zawsze. Uwielbiam nasze poranki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Razem z moimi dzieciaczkami przeżyłam już wiele poranków - i tych radosnych, i tych kiedy po męczącej nocy nie chciało mi się nawet ręką ruszyć, a ciężkie powieki nie chciały nawet drgnąć. Z tych radosnych najbardziej utkwił mi mój ostatni urodzinowy poranek. Córki wstały jak zwykle wcześnie, więc siłą rzeczy ja też. Szłyśmy razem do kuchni podgrzać mleko, kiedy ogłuszył mnie wielki krzyk radości. Dzieci zobaczyły swojego tatę, który chwilę wcześniej niespodziewanie wrócił z 2-tygodniowej delegacji i nie chcąc nikogo pobudzić cicho i cierpliwie czekał na swoją rodzinkę siedząc we fotelu. Sprawił nam wielką radość. A chwilę później moje serduszko zabiło jeszcze mocniej, a łzy szczęścia i radości wypełniły moje oczy. Otóż kiedy przygotowywałam mleko do kuchni weszła moja starsza córka z piękną czerwoną różę i złożyła mi życzenia urodzinowe. Po niej pojawiła się młodsza pociecha, która dopiero co nauczyła się chodzić, ale dzielnie kroczyła z drugą różą. Życzeń nie było, bo zasób słów ograniczał się do "mama" i "tata". Ale ukochała mnie mocno. A po niej wszedł mój mąż z trzema czerwonymi różami i pięknymi, szczerymi życzeniami. Oj, to był cudowny poranek, którego nie zapomnę i który zapoczątkował bardzo przyjemny dzień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy poranek jest dla nas ważny ;) ale w szczególności pamietam jeden z tych wakacyjnych dni, była gdzieś godzina 10 a nasz maluszek już dreptał sobie po korytarzu, podeszła do drzwi i wołała 'tam!' poszłam otworzyłam jej drzwi i poszłysmy na ogródek gdzie stła woda w misce ( babcia latem stawiała miskę z wodą tak by mała mogła się pluskać) nie zdążyłam się obejrzeć a ta już chlupw misce! Ubrałam jej strój kąpielowy z ogonkiem i tak bite 2 godziny siedziała stała i bawiła się ta wodą ;) Tyle szczeego śmiechu , zabawy i miłości za jednym razem ;)

monthly_2015_02/konkurs-z-marka-pampers_24305.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój najradośniejszy poranek z maluszkiem był 2 dni po porodzie. A dlaczego dopiero dwa dni po? Miałam ciężki poród i musiałam leżeć pod kroplówkami, podłączona do różnych urządzeń, więc moją maleńką córeczką (nieco ponad 2 kg) zajęły się miłe panie. Ja widziałam Ją przez chwilkę po porodzie, a później mogłam tylko czekać i rozmyślać... Martwiłam się jak sobie poradzę z takim maleństwem, a przede wszystkim czy będę mogła karmić piersią, gdyż teraz była karmiona z butli, a podobno dzieci łatwo się do tego przyzwyczajają... Żadne super poradniki, które czyta się w ciąży, nie przygotowują na taki stres i natłok myśli u kobiety-matki, szczególnie rodzącej pierwszy raz... Wreszcie w środku nocy przyniesiono mi córcie i coś mi tłumaczono, ale byłam taka otumaniona lekami i niewyspana, że myślałam że tylko śnię. Jakie było moje zdziwienie, jak bardzo wczesnym rankiem usłyszam cichutkie popłakiwanie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przy sobie na poduszce najśliczniejszą małą główkę pokrytą gąszczem czarnych włosków! Czyli to nie był sen...Mała zaczynała się już denerwować, więc stwierdziłam, że raz się żyje i przystawiłam Ją do piersi... A Ona rzuciła się na Nią jak mały głodomorek! Patrzyłam na Malutką jak jje przytulona do mojej piersi i sama się do siebie uśmichałam, byłam taka szczęśliwa! Udało się!!! Od tamtej pory minęło prawie 5 m-cy i każdy poranek jest radosny. W stajemy rano, często po ciężkiej nocy, ale słodki uśmiech i gaworzenie wynagradza wszystko. Tamten poranek po porodzie pozostanie jednak zawsze w mojej pamięci...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...