Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

Konkurs z marką Pampers

Rekomendowane odpowiedzi

Moja Oleńka ma 15 miesięcy, jeszcze nie mówi, ale powoli zaczyna wypowiadać kilka słów. Jednym z nich jest "moja" zwraca się tak do swojej najukochańszej lalki, jednocześnie ją przytulając. Pewnego ranka po dobrze przespanej nocy, leżąc jeszcze w łóżku, słyszę tupot małych stópek, które wędrują prosto do mojego łóżka. To Oleńka. Niby nic takiego, ale to co wydarzyło się potem, złapało mnie za serce. Córcia wdrapała się do mnie, złapała mnie za głowę i bardzo mocno przycisnęła do swojej twarzy i powtarzała: moja, moja, moja!! To było tak piękne, że ze wzruszenia uroniłam łzę,widząc to, Ola zrobiła mi tradycyjne "cacy" po włosach i nie kazała płakać.

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_24032.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy mój poranek jest najradośniejszy:). Gdy jeszcze dobrze oczu nie otworzę, po moim łóżku skaczą już trzy rozkoszne żabki, które na prawo i lewo uściski i całusy rozdają. Po chwili przychodzi taki większy ropuch, ładnie buziakiem się wita i pyta, czego życzę sobie na śniadanie, a ja co dzień powtarzam, że zjem rogalika z czekoladą i sok świeżo wyciskany z pomarańczy. Jak co dzień rano słyszę perlisty śmiech i wielki ropuch odwracając się do żabek mówi "Wasza mama jeszcze się nie obudziła, trzeba jej pomóc, bo straszne głupstwa opowiada". Po czym Ropuszysko z żabkami rzucają się na mnie i otrzymuję ogromną porcję łaskotek. Ja oczywiście się twardo bronię i też każdą żabkę atakuję łaskotkami i buziakami. Niestety duży Ropuch jest strasznie gruboskórny i nawet z pomocą moich żabek nie jesteśmy wstanie go pokonać łaskoczącą bronią. Jednak my się nie poddajemy i co ranek znowu próbujemy go pokonać. Mówią, że śmiech to zdrowie, więc taka porcja lekarstwa na pewno się nam przyda. Chociaż cały dzień to natłok spraw, bieganina, obiad, sprzątanie, praca i dzieci przeplatają się to takie miłe poranki sprawiają, że nic nie jest w stanie mnie wyprowadzić z równowagi, to co nie możliwe staje się proste jak drut. A gdy dzień się kończy, wszyscy razem na łóżku siadamy i dużo bajek sobie opowiadamy. Kolejną porcję uścisków i całusków dostaję.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasz najradośniejszy poranek... hm... było ich tak wiele, ale najfajniej było spędzić go z Majowym tatom.
Ale zacznę od początku.
Tatuś mojej córeczki już w 3 tygodnie po jej narodzeniu musiał wyjechać za granicę, córeczkę swoją znał jedynie ze słyszenia i tak przez bardzo długie 2 miesiące. Był to czas przepełniony tęsknotą i samotnością. Najbardziej bolało mnie to, że mój mąż nie mógł uczestniczyć w tych cudownych chwilach, które spędzałyśmy same z córką. Dobijał mnie fakt, że do końca projektu pozostały mężowi jeszcze 4 miesiące, ale zawsze powtarzał mi, że robi to dla nas i że później będzie już tylko lepiej.
Ale wracając do tematu, męża miało nie być pół roku, więc absolutnie nie spodziewałam się go zastać w domu po 2 miesiącach. Pewnego poranka obudził mnie przeraźliwy pisk monitora oddechu dochodzący z pokoiku mojej córeczki, zerwałam się na równe nogi, absolutnie przerażona i jedyne o czym myślałam to to gdzie znajdują się kluczyki do samochodu i mój telefon. Po wejściu do pokoju córki zobaczyłam, że moje dziecko tuli się do taty a ten z przerażeniem w oczach mówi mi, że nie pamiętał jak to się wyłącza. Mój mąż zrobił nam niespodziankę i przyjechał na kilka dni do domu. To był najwspanialszy poranek z moim dzieckiem i jego tatą :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Macierzyństwo to coś najpiękniejszego co mnie spotkało w życiu, ale niestety nie jest to droga, która jest usłana różami. A w zasadzie może jest tylko czasem stąpa się na kolce... No więc jak to jest z tymi porankami - zazwyczaj bywają radosne. Głównie dla synka, bo to on decyduje o której i ile razy wstajemy w nocy. Jego zegar biologiczny budzi go w środku nocy i głośno tyka "pora zrobić przerwę w spaniu! Czas na zabawę!". I co ta biedna mama ma zrobić? Najpierw próbuje uśpić małego "drania", a potem po prostu czuwa, gdy on w najlepsze bawi się jej koszulą nocną. Gdy słyszę już pierwsze oznaki nocnej pobudki, tj. szeleszczącą poduszkę, małe rączki łapiące na szczebelki od łóżeczka i nawoływania "e,e,e" to pierwsza reakcja jest zawsze taka sama - "synku, śpij, bo mama dopiero co zasnęła". Ale cóż zrobić. Włączam lampkę i widzę mojego 7-miesięcznego kawalera. W pełnej okazałości stoi sobie w łóżeczku, trzyma się poręczy i i tak słodko się śmieje, że wprost się rozpływam w tym szczerym uśmiechu i dużych oczkach. Rano jest podobnie - on szczęśliwy i wyspany. Ja niekoniecznie wyspana, ale z takim słodkim przywitaniem od razu lepiej się wstaje. Ciężko jest mi podać jeden konkretny poranek, bo jest ich mnóstwo. Każdy wart wszelkich poświęceń i zarwanych nocy. Z czasem będą one przybierać inną formę, ale te obecne pozostaną w mej pamięci w katalogu "chwile, dla których warto żyć".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od kiedy dzieci są z nami ,każdy poranek jest cudowny .
Kiedy męża nie ma w domu ,gdyż jest na wyjeździe ,śpię razem z dziećmi . Umila nam to wtedy wieczory kiedy nieobecność męża ,ciężko odczuwają dzieci .Pewnego poranka budzę się i czuję kiedy małe rączki otulają moją twarz ...Moje pocałunki zbudziły synka i z uśmiechem na twarzy mówi mi te słowa "Mamusiu śniłaś mi się że byłaś księżniczką " Do tej pory na to wspomnienie pojawia się uśmiech na twarzy . Ranek jest piękny kiedy wpatruję się w moje śpiące dzieci ,jeszcze kiedy śmieją się przez sen te chwile są tak wyjątkowe :)


http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9hqymi36e7.png
http://www.suwaczki.com/tickers/82do3e5ekt2ocja7.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój synek skończył już dwa miesiące. Każdy poranek jest dla mnie radosny, gdy widzę jego uśmiech na twarzy i duże oczka wpatrzone we mnie :) Radość odczuwam w wielu sytuacjach, ostatnie poranki przykładowo dały mi radość i ulgę, gdyż po pierwszym szczepieniu synek obudził się uśmiechnięty.

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_24056.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój kochany synek nad ranem wierci się, kręci i nie może zasnąć w łóżeczku. Kiedy jednak położę go w środku między mną i mężem w sekundkę przenosi się spowrotem w krainę snów. Najlepszy poranek to taki, kiedy otwieram rano oczy, a tu pochyla się nade mną mała główka z szerokim uśmiechem na twarzy i wielkimi błękitnymi oczętami. Dla takich chwil warto żyć....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!
Mój Piotruś był bardzo długo wyczekiwanym dzieckiem , każdy nowy dzień przynosi nowe sukcesy i doświadczenia , synek jest tak bardzo zżyty z rodzicami że nie potrafi zasnąć sam, poranek który najbardziej wspominam sobota wczesna godzina Piotruś już się przebudził my jeszcze drzemiemy nagle czuje ktoś ciągnie mnie za włosy i po otwarciu oczu widzę przepiękny pierwszy uśmiech mojego synka :) dziś ma już 5 miesięcy i codziennie rano wita mnie szczerym uśmiechem.
Pozdrawiam wszystkich !

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_24060.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najwspanialszym porankiem dla moich pociech byl ten.. kiedy mój mąż po dwumiesięcznym pobycie za granicą wrócił do domu w nocy..gdy małe sie obudziły i o niczym nie wiedziały wskoczyły do łózka ,... były bardzo zszokowane... !
ich okrzyki radości słyszane były zapewne przez sąsiadów .. a mnie aż łezki się kreciły... Dziewczyny starsznie kochają tate.... zawsze w dzien jego powrotu ciesza sie ale tego dnia...

Najwspanialszy poranek !!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Daria Iciek

Mój prawie 2-latek maluszek codziennie rano budzi mnie uderzając pilotem w buzię, na znak, że żąda załączenia powtórkowego odcinka M jak miłość o 7 rano ! Dla mnie wcześnie, ale dla niego to i tak z 10 godzin snu, także chętnie robimy sobie herbatkę i się wylegujemy do 8, a potem dopiero śniadanie. To najmilsze chwile z moim dzieckiem i nie wie co będzie, jak skończy się serial ! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy to sen czy jawa?
Pytania tego byłam dziś ciekawa...
Właśnie dziś, o wczesnym poranku
przy szczebelkach kręcił się mój synek w niebieskim ubranku.
ma - ma, ma - ma w kółko woła
oczy przecieram i patrzę na mojego anioła.
Bezzębny uśmiech, od ucha do ucha,
po całej nocy pupa w pieluszce pampers wciąż sucha!
Kręci się radośnie, przepiera nóżkami niezgrabnie
potem próbuje podskoczyć, robić minki zabawnie.
Pierwsze gimnastyki o poranku wykona,
a ja, no cóż dalej jestem zdumiona,
bo mój malutki radośnie dziś zawołał mama!
ze wzruszenia nie mogłam słowa wydusić ani grama.
Do oczu łzy mi, powiem skrycie, napłynęły,
synka mego rączki same się do mnie wyciągnęły.
Wzięłam mojego anioła do siebie, mocno przytuliłam,
cała "w skowronkach" o poranku byłam:)
Tak to był ten jeden z najradośniejszych poranków z moim maluszkiem.........
Choć pewnie pisząc ten krótki wierszyk jutro, pojutrze.....
zapewne porankiem tym najpiękniejszym
byłby ten kolejny znów idealny, jutrzejszy....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najradośniejszy poranek, to taki o, którym nie zapomnę nigdy życiu. Było to ok 2iego roku życia mojej pociechy, gdy przyszła nad ranem do mnie do łóżka i powiedziała: "Mamusi budź się KOCHAM CIEBIE". Były to najpiękniejsze słowa jakie dotychczas usłyszałam. Następnie mocno wtuliła się we mnie i leżałyśmy we dwie w łóżku. Uwielbiam takie poranki, a muszę przyznać, że moja córeczka nadal robi mi takie poranne prezenciki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najradosniejszy poranek był kiedy Oskaruś dostał samolota Smiałka z firmy Smily Play i bawił się ze swoim rodzenstwem nim testując jego mozliwosci. Malo mamy radosci ,poniewaz nas sporo a i domu nie mamy wlasnego mieszkamy katem u rodziny meza i ciagle klotnie zakłocaja nasza radosc i moja radosc z macierzynstwa. Zlozylam wnioski o wlasne mieszkanie , ale wiadomo jak to jest w Polsce. Jeszcze chora na Alzheimera babcia meza lat 92 i jego wujostwo usilujace nam zwalic wszystko lacznie z opieka nad nia czynia nasze zycie wyjatkowo trudnym.

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_24084.jpg


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To co zdarzyło się dziś muszę opowiedzieć...
Najradośniejszy, a raczej najzabawniejszy poranek tzn. "nadranek" z moim maluszkiem.
A więc przebudziłam się o 3 nad ranem i słyszę delikatne śmieszki mojej pocieszki. Wstaję więc prędko by światło zaświecić. Idę i chruuuup... no cóż idę dal... chruuuuuup... znowu. W końcu dotarłam i zaświeciłam światło, patrzę a od stołu do łóżeczko piękna ścieżka z wafelków toffi. Zerkam więc do dziecka a on siedzi ze swoim pieskiem... Wspólna przekąska w środku nocy. Kiedy ujrzał moje zszokowane spojrzenie rozpłakał się bo wiedział że nie pozwalam pieskowi na pościel wchodzić. Chciałam zrobić im zdjęcie, ale się nie dało bo mały był w histerii. Za to piesek pełne wyluzowanie. Odkurzał wszystko z podłogi.
Niepokoi mnie to buszowanie w nocy mojego synka :)

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_24085.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasze poranki zawsze są radosne. Filipek przesypia całą noc w łóżeczku. Tylko nad ranem budzi się na cycusia. "Ląduje" wtedy pomiędzy nami na łóżku (na szczęście łóżko jest wielkie). Gdy rozbudzi się na dobre to delikatnie głaska nas po twarzach, tak jakby nas badał lub odkrywał. Fantastyczne uczucie. Jednak poranek, który uważam za najradośniejszy to ten, gdy tatuś zrobił nam niespodziankę. Mąż wcześnie rano wychodzi do pracy w związku z czym rzadko ma okazję budzić się razem z synkiem. Tego ranka słyszałam jak mąż wychodzi do pracy, po chwili Filip obudził się i zaczął "odkrywać" moją twarz na nowo. Byłam bardzo zmęczona, ale mimo tego sprawiało mi to przyjemność. Raptownie do pokoju wszedł tatuś z dużą tacą. Zrobił nam śniadanko do łóżka. Filip dostał swoją ulubioną kaszkę, a ja grzanki z dżemem. W łóżku leżeliśmy aż do południa, wygłupiając się i śmiejąc. Filip był zaskoczony takim przełamaniem rutyny, ale doskonale bawił się z tatą, który postanowił wziąć sobie jeden dzień urlopu i zrobić nam niespodziankę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj z ciekawości zapytałam mojego 5.letnigo syna, jak wygląda jego ulubiony poranek.
Bez zastanowienia poprosił, żebym zamknęła oczy. Zamknęłam. A on się rzucił na mnie. Mocno przytulił i krzyknął: TAK! Kocham Cię mamo!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najradośniejszy poranek z maluszkiem? Hmm... były ich setki:)
Ale jest jednak taki jeden, wyjątkowy, który chyba na zawsze pozostanie w pamięci mojej i męża.
Miał on miejsce 7 grudnia tamtego roku, wtedy to właśnie nasza Izunia obchodziła swoje drugie urodziny.
Był akurat niedzielny poranek i przygotowaliśmy dla Izuni wspaniały urodzinowy prezent - mówiącą lalkę oraz wózek, o których córeczka marzyła.
Zabawki postawiliśmy przy jej łóżeczku.
Następnie delikatnie zaczęłam głaskać Izunię po policzku. Kiedy córeczka otworzyła oczka, zaśpiewaliśmy jej z mężem "Sto lat".
Iza patrzyła na nas z wielkim zdziwieniem, ale chyba piosenka jej się podobała, bo na jej ustach zagościł szeroki uśmiech, wysłuchała jej w całości, a na koniec zaczęła bić nam brawo.
Po życzeniach, całuskach i uściskach Iza zauważyła wreszcie swój urodzinowy prezent.
Jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, stanęła jak zaczarowana, rozdziawiła buzię i tylko patrzyła, patrzyła, patrzyła...
Wreszcie zapytała co to i czy to jej. Po uzyskaniu potwierdzającej odpowiedzi, chyba dopiero dotarło do niej, że to nie sen. Zaczęła wtedy piszczeć z zachwytu, śmiać się, skakać jak szalona i klaskać w rączki, a jej śliczne oczy błyszczały szczęściem jak prawdziwe gwiazdy. Bezcenny widok.
Po chwili uścisnęła mocno mnie i męża, powiedziała po swojemu, że nas kocha i zaczęła oględziny swojego wymarzonego wózka i nowej przyjaciółki:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najradośniejszy poranek z maluszkiem? Hmm... były ich setki:)
Ale jest jednak taki jeden, wyjątkowy, który chyba na zawsze pozostanie w pamięci mojej i męża.
Miał on miejsce 7 grudnia tamtego roku, wtedy to właśnie nasza Izunia obchodziła swoje drugie urodziny.
Był akurat niedzielny poranek i przygotowaliśmy dla Izuni wspaniały urodzinowy prezent - mówiącą lalkę oraz wózek, o których córeczka marzyła.
Zabawki postawiliśmy przy jej łóżeczku.
Następnie delikatnie zaczęłam głaskać Izunię po policzku. Kiedy córeczka otworzyła oczka, zaśpiewaliśmy jej z mężem "Sto lat".
Iza patrzyła na nas z wielkim zdziwieniem, ale chyba piosenka jej się podobała, bo na jej ustach zagościł szeroki uśmiech, wysłuchała jej w całości, a na koniec zaczęła bić nam brawo.
Po życzeniach, całuskach i uściskach Iza zauważyła wreszcie swój urodzinowy prezent.
Jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, stanęła jak zaczarowana, rozdziawiła buzię i tylko patrzyła, patrzyła, patrzyła...
Wreszcie zapytała co to i czy to jej. Po uzyskaniu potwierdzającej odpowiedzi, chyba dopiero do niej dotarło, że to nie sen. Wtedy zaczęła piszczeć z zachwytu, śmiać się, skakać jak szalona i klaskać w rączki, a jej śliczne oczy błyszczały szczęściem jak prawdziwe gwiazdy. Bezcenny widok.
Po chwili uścisnęła mocno mnie i męża, powiedziała po swojemu, że nas kocha i zaczęła oględziny swojego wymarzonego wózka i nowej przyjaciółki:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od: Mama
Do: Janek
Witaj synku. Dzisiaj piszę do Ciebie, aby Ci opowiedzieć o naszych wspólnych, pełnych radości porankach. Hasło do konta e-mailowego, które Ci założyłam, dostaniesz dopiero na 18-te urodziny. Mam nadzieję, że moje, związane z Tobą wspomnienia, będą dla Ciebie najpiękniejszym prezentem i czytając je, uśmiechniesz się tak szeroko, beztrosko i pięknie jak wtedy, gdy budziłeś się obok mnie, będąc niemowlakiem...
Promienie słońca nieśmiało przedzierają się przez okna, oświetlając Twoją twarz. Budzisz się delikatnie, powoli otwierając oczy. Nie spuszczam z Ciebie wzroku, bo wiem, że za chwilę będziesz mnie szukał. Nie myliłam się. Spoglądasz na mnie i obdarzasz mnie swoim najpiękniejszym uśmiechem. W kącikach Twoich ust skrywa się szczęście i dziecięca beztroska. Przytulam Cię, składając jednocześnie całusa na Twoim czole. Cicho szeptam do ucha pełne miłości „dzień dobry”, bo odkąd pojawiłeś się na świecie, każdy można do takich właśnie zaliczyć. Pięknych. Rozczulających. Pełnych czułości, miłości i wszechogarniającego szczęścia. Przystępujemy do codziennej, porannej toalety, która zawsze jest okazją do tego, aby dobrze się bawić. Uruchamiam swoją kreatywność i wyobraźnię, o jaką nigdy wcześniej się nie posądzałam. W ruch idą moje dłonie oraz Twoje ukochane rymowanki, wygłaszane w takt wędrujących po Twoim jeszcze cieplutkim ciałku palców: rak- nieborak, sroczka, co kaszkę ważyła, kominiarz, idący po drabinie czy entliczek- pentliczek. Zaczynasz się śmiać całym sobą, obnażając przede mną swoje dwa ząbki. Twoja piękna, szczera radość mobilizuje mnie do dalszej zabawy z Tobą. Nie przeszkadza mi mój zupełny brak talentu wokalnego i zaczynam Ci nucić Twoją ulubioną piosenkę „Panie Janie, Panie Janie, rano wstań, rano wstań”. Na Twoją reakcję nie muszę długo czekać. Cieszysz się całym sobą. W ruch idą zaspane jeszcze do niedawna rączki i nóżki, a w przetartych oczkach pojawiają się iskierki zadowolenia. Znów słyszę Twój gromki śmiech, który sprawia, że zapominam o nieprzespanej z powodu Twojego ząbkowania nocy, nieukojonym, z powodu bólu brzuszka, płaczu czy zupełnej rezygnacji ze swoich potrzeb, abyś tylko Ty był szczęśliwy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od: Mama
Do: Janek
Witaj synku. Dzisiaj piszę do Ciebie, aby Ci opowiedzieć o naszych wspólnych, pełnych radości porankach. Hasło do konta e-mailowego, które Ci założyłam, dostaniesz dopiero na 18-te urodziny. Mam nadzieję, że moje, związane z Tobą wspomnienia, będą dla Ciebie najpiękniejszym prezentem i czytając je, uśmiechniesz się tak szeroko, beztrosko i pięknie jak wtedy, gdy budziłeś się obok mnie, będąc niemowlakiem.
Promienie słońca nieśmiało przedzierają się przez okna, oświetlając Twoją twarz. Budzisz się delikatnie, powoli otwierając oczy. Nie spuszczam z Ciebie wzroku, bo wiem, że za chwilę będziesz mnie szukał. Nie myliłam się. Spoglądasz na mnie i obdarzasz mnie swoim najpiękniejszym uśmiechem. W kącikach Twoich ust skrywa się szczęście i dziecięca beztroska. Przytulam Cię, składając jednocześnie całusa na Twoim czole. Cicho szeptam do ucha pełne miłości „dzień dobry”, bo odkąd pojawiłeś się na świecie, każdy można do takich właśnie zaliczyć. Pięknych. Rozczulających. Pełnych czułości, miłości i wszechogarniającego szczęścia. Przystępujemy do codziennej, porannej toalety, która zawsze jest okazją do tego, aby dobrze się bawić. Uruchamiam swoją kreatywność i wyobraźnię, o jaką nigdy wcześniej się nie posądzałam. W ruch idą moje dłonie oraz Twoje ukochane rymowanki, wygłaszane w takt wędrujących po Twoim jeszcze cieplutkim ciałku palców: rak- nieborak, sroczka, co kaszkę ważyła, kominiarz, idący po drabinie czy entliczek- pentliczek. Zaczynasz się śmiać całym sobą, obnażając przede mną swoje dwa ząbki. Twoja piękna, szczera radość mobilizuje mnie do dalszej zabawy z Tobą. Nie przeszkadza mi mój zupełny brak talentu wokalnego i zaczynam Ci nucić Twoją ulubioną piosenkę „Panie Janie, Panie Janie, rano wstań, rano wstań”. Na Twoją reakcję nie muszę długo czekać. Cieszysz się całym sobą. W ruch idą zaspane jeszcze do niedawna rączki i nóżki, a w przetartych oczkach pojawiają się iskierki zadowolenia. Znów słyszę Twój gromki śmiech, który sprawia, że zapominam o nieprzespanej z powodu Twojego ząbkowania nocy, nieukojonym, z powodu bólu brzuszka, płaczu czy zupełnej rezygnacji ze swoich potrzeb, abyś tylko Ty był szczęśliwy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pniulka

Mnóstwo jest takich poranków, które dają mi siłę i humor na cały dzień. Jednego dnia dzieciaczki budzą mnie słodkimi całusami, innego pięknymi śpiewami od których czasem pękają uszy, a jeszcze kiedy indziej robią sobie ze śpiącej mamy żywy płotek niczym kucyki na torze wyścigowym. Ale gdy widzę jak moja 5 letnia córcia tuli się z rocznym braciszkiem i mówi te słowa "dziękuje Ci mamo za braciszka", to nawet gdyby płakały, krzyczały i bałaganiły to takie chwile będą radosne, bo wiem, że to jest poranek pełen rodzinnej miłości <3 KOCHAM WAS MALUSZKI :***

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...14 września 2013 roku odeszły wody , chlup i cisza.... później zaczęły się skurcze i trwały i trwały i trwały i cisza... Na monitorze tętno skakało i skakało na szczęście bez ciszy...
rano decyzja tniemy , wszystko dzieje się szybko, tak jakby obok mnie ... lampy świeca w oczy , miła pani spokojnym głosem opowiada co robią lekarze...chwila ciszy i skupienia i jest najpiękniejszy pierwszy krzyk , takie kwilenie małego bezbronnego człowieczka pierwszy dotyk jego małej ślicznej buźki i tak właśnie zostałam mama... To był pierwszy z moich najwspanialszych poranków z moim synkiem.

Rok 2014... 18 września teraz już spokojna , wiem co mnie czeka, przebieram się w jakże "seksowny" fartuszek , siadam na wózku i jedziemy , znowu taka oświetlona sala, znowu lampą po oczach i znowu miła pani opowiada co robią lekarze , cisza... i słyszę najpiękniejszy pierwszy krzyk, kwilenie małego człowieczka , pierwszy dotyk jego ślicznej buźki i tak oto zostałam mama... mamą mojego drugiego synka. To był drugi najwspanialszy poranek z synkiem.

Najwspanialsze dwa poranki których nigdy nie zapomnę, nigdy nie będę żałować i które nigdy już się nie powtórzą.
Dla takich poranków warto znosić wszelkie niedogodności.
Dla takich poranków warto żyć.

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_24092.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najradośniejszym porankiem z moją małą Amelką był ten kiedy to po raz pierwszy nie ja karmiłam ją, a ona mnie. Pewnego dnia(wtedy już dwuletnia) Amelka przyszła do naszej sypialni z rana, stanęła przed łóżkiem z parówką w ręce i zaczęła mówić "mama am". Pomyślałam,że pewnie jest głodna i już zaczęłam wstawać aby zrobić jej śniadanie.W tym samym czasie ona wgramoliła się do naszego łóżka,usiadła przy mnie i przykładając mi tą parówkę do ust dalej powtarzała "mama am". Wtedy zrozumiałam,że tego ranka Amelka chciała odwdzięczyć się za te wszystkie dni,kiedy to ja karmiłam ją i przyszła mnie nakarmić,mój uśmiech i radość były wtedy tak ogromne-nie do opisania. Dopiero gdy niunia wepchała we mnie całą parówkę poszłyśmy do kuchni na "konkretne" śniadanie. :) Ten ranek zostanie w mojej pamięci do końca życia i wspominam go jako jeden z tych wyjątkowych-najradośniejszych. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najradośniejszy poranek z naszym maluszkiem to był dzień, kiedy po " nieprzespanej nocy", nad samym ranem, budzę się a obok mnie leży mój bąbelek i swoją maleńką rączką głaszcze mnie po buzi ;) Wtedy wszystkie, złości, troski i zmęczenie odeszły w siną dal ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...