Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

Konkurs z marką Pampers

Rekomendowane odpowiedzi

To ja opiszę ostatnią śmieszną sytuację, w środę pojechałam do stomatologa po powrocie moja rezolutna 2latka chciała zaciągnąć mamę na harce , wytłumaczyłam małej że mamę boli ząbek, następnego dnia rano taka oto sytuacja z moją Julką
Julka ; Maaaammmmooo
Ja ; słucham cię kochanie
a ona na to; I jak, tak mnie tym rozśmieszyła że babusia nie wiedziała co się dzieje w naszym pokoju, takie kochane mam dziecko :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obudził mnie tupot małych nóżek, które po kolei zaczęły wdrapywać się na łóżko rozświetlone wschodem ognistej kuli, która zalotnie zaglądała do naszej sypialni. – Mamusiu, tatusiu….- zaczął starszy czteroletni Maciuś, który jak nikt inny pilnował, by raz dane mu słowo na tysiąc procent zostało zrealizowane – wstawajcie bo nam Zakopane zamkną. Młodszy dwuletni Miłosz podzielając przejęcie brata zaczął powoli ściągać z nas kołdrę. – Oj już dobrze, łobuziaki – Michał tylko puścił do mnie oczko, zerwał się złapał w pół jednego i drugiego budzika, aż Ci zaczęli wesoło wierzgać nogami wołając – hurra! Do Zakopanego! Do Zakopanego!
Pół godzinki i byliśmy na miejscu. Jeszcze przed ślubem przyjeżdżaliśmy w to samo magiczne miejsce, które było świadkiem naszego pierwszego spotkania. Za każdym razem z sentymentem powracamy do tych czasów, kiedy na stoku wpadłam na Michała tak niefortunnie, że skręciłam kostkę. Wbrew pozorom wspominamy to bardzo miło, a szczególnie gdy całą noc przesiedział ze mną na izbie przyjęć bo na zewnątrz rozpętała się taka zamieć, że strach było wyjść ze szpitala.
Maciek od razu posadził Miłoszka na swoje świeżo dostarczone przez Mikołaja sanki i już po chwili zniknęli gdzieś między świerkami. My w tym czasie rozpakowaliśmy narty by za moment szusować poddając się całkowicie białemu szaleństwu. Miejsce te jest idealne na rodzinne wypady gdyż nie tracimy z oczu naszych dwóch rozrabiaków, którzy myślą że jak się schowają za choinką to już ich nie widać. W końcu chłopcy nacieszeni jazdą postanowili ulepić bałwana, dołączyliśmy do nich, tym bardziej, że Maciek wymyślił sobie, że musi on być największy na świecie. Musieliśmy się nieźle natrudzić by spełnić wyobrażenia najstarszej pociechy. Kiedy już całkowicie wykończeni podziwialiśmy swoje dzieło, Michał nagle chwycił nas troje i wrzucił w głęboką zaspę! Śmiechów i radości nie było końca. Potem już tylko leżeliśmy w tej zaspie, upojeni swoją obecnością i wdzięczni losowi za to że mamy siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ponieważ mam trzy rezolutne córeczki w wieku 8,6 i 1 rok wesoło jest u nas na okrągło. Ostatnio mnie rozśmieszyło to jak budziłam najmłodszą córkę. Na początku nadmienię, że córka jest fanką bajki "Domisie", gdy płacze śpiewam jej tę piosenkę i od razu się uspokaja i tańczy.
Więc rano obudziłam starsze córki a młodsza spała jak kamień, wołam ją, ruszam, głaszczę po buzi i nic, śpi. Wtedy przypomniałam sobie o "Domisiach" i śpiewam jej: " To Domisie, to Domisie ...". A ona zerwała się na równe nogi złapała barierki łóżeczka i tańczy. Choć wzrok nieprzytomny, ciało zaspane ale wstała i to z uśmiechem na twarzy. Jeszcze długo śmiałyśmy się do łez.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To był słoneczny, listopadowy poranek. Wiktorek miał około roku, brakowało mu kilka dni do jego święta.
Nad ranem, jak to co dzień bywa przeniosłam synka z jego łóżeczka do naszego łóżka, bo inaczej rozbudzał się i już nie chciał spać. Dospaliśmy do godz. 7:50. Synek obudził się jak zwykle pierwszy i usiadł między mną a mężem na łóżku. Lekko uchylonym okiem sprawdzałam co mały robi. Wtem poczułam mocne klapnięcie małą rączką w policzek. Nie zareagowałam, choć bardzo chciało mi się śmiać. Wtedy oberwałam drugi raz w drugi policzek. I dalej nic. Synek widząc, że z mamą niczego nie ugra swoją metodę budzenia przeniósł na tatę. Ale i ten nie zareagował.
Synek więc postanowił obudzić nas inaczej. Za poduszką trzymamy zawsze butelkę z wodą, by synek po przebudzeniu mógł się napić. Do dziś nie wiem, jak na to wpadł, ale zaczął ze smoczka butelki chlapać wodą po mojej twarzy! :) Zaskoczona zerwałam się, szybko wytarłam twarz i zobaczyłam, jak maluch polewa też tatę, wlewając mu wodę do ucha. Mąż również zerwał się z krzykiem, co tak rozśmieszyło naszego synka, że zaniósł się śmiechem tak zabawnym, jak dzieciaki z filmików na YouTube ;) Wtedy i my roześmialiśmy się zasypując synka salwą łaskotek. Ale żeby tego było mało Wiktorek zaczął domagać się jedzenia, więc poszłam do kuchni zrobić mu kaszkę. Gdy wróciłam, usadowiłam synka w jego krzesełku i zaczęłam karmić. Maluch bawił się smoczkiem, który spadł mu na podłogę, więc poprosiłam męża, żeby mu go podniósł, a sama wstałam, by sięgnąć po papierowy ręcznik. I wtedy Wiki z wielkim śmiechem zrzucił tacie miskę z kaszką na plecy. Zawartość miseczki została na plecach mojego męża, a on sam zaczął krzyczeć, bym szybko to z niego zebrała i niczym żółw pełzł w moją stronę. A ja zamiast reagować po prostu zaczęłam się śmiać :D I tak razem z synkiem śmialiśmy się z taty, który sam nie wytrzymał i znów się roześmiał :D To był bardzo radosny, ale i pouczający poranek :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

P - oranek z maluszkiem jest codziennie wyjątkowy,
O - d rana mamy dzięki temu humor bombowy.
R - azem z mężem spać jeszcze bardzo chcemy,
A - le niestety Karol oznajmia, że nie możemy.
N - iektóre poranki są spokojne, inne energiczne,
E - kstremalne są gdy syn stosuje tortury ręczne,
K - arol robi mamie wtedy budzenie drastyczne.

Z - apewne nie zapomniane chwile to takie:

K - iedy w szpitalu leżał rano koło mnie
A - lbo, gdy pierwszy raz w domu spał w łóżku u mnie
R - anek inny, gdy mały palec w oko mamie wsadził
O - d razu, gdy wstał tatę rękami po głowie pobił
L - ecz najpiękniejsze ranki są takie
E - kstremalne i naprawdę boskie, gdy
M - ój synuś uśmiecha się i robi minki boskie.

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_23957.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najcudowniejszy poranek - z Moim Synkiem Każdy jest taki <3<br />
Najwspanialszy to ten w którym to przyszedł na Świat mój Bartoszek Najcudowniejszy Nasz Mały Groszek

28 lipca o 8:45 w poniedziałek - to był mój Najwspanialszy poranek bo urodził się Nasz Syneczek
Szczęścia Okruszeczek
Bartoszek Nasz Kochany Nad Życie Go Kochamy
Jest oczkiem w głowie Taty i Mamy
Jest Spełnieniem Naszych Marzeń
Które ziściły się w Jego Narodzin Dzień
Daje Nam tyle Radości
Moc Najszczerszej Miłości
Pragnęliśmy Cię Maluszku
Nasz Ukochany Okruszku
Najpiękniejszego Szczęścia Promyku
O Najcudowniejszym uśmiechu Nasz Smyku
Jest Najsłodszym Owocem Rodziców Miłości
Niech przenigdy nie dotknie Go problem Samotności
Kochamy Go nad Życie
Na głos a nie skrycie ! :)

To był Nasz Najwspanialszy dzień w życiu
Upragniony, Wymarzony i Wyczekiwany <3<br /> Bardzo się Cieszymy że Syneczek jest z Nami <3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy Julka miała 2 miesiące pojechaliśmy nad morze. Teściowie kupili tam domek,z dużym tarasem,który daje nam piękny widok na bezludną plażę i morze. Pamiętam,że była to ciężka noc. Córeczka płakała,budziła się co chwilę i była bardzo niespokojna. Rano,kiedy wyszłyśmy na taras,na policzkach poczułyśmy morską bryzę,córeczka od razu zasnęła. Była spokojna,a na jej twarzyczce raz po raz pojawiał się błogi uśmiech. Usiadłam w bujanym fotelu i czułam się jak w niebie. Tego ranka łzy dyskretnie kapały mi na białą koszulę,ale były to łzy szczęścia a zarazem najszczęśliwszy poranek w moim życiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każda kobieta , która walczyła o życie swego dziecka wie jak ciężka jest to walka. Ja o swoje córki walczyłam jak lwica. Z młodszą było znacznie trudniej. Praktycznie od 5 miesiąca leżałam w szpitalach. Niestety nie donosiłam do terminu , za to udało mi się donosić ją do tzw bezpiecznego etapu. Lekarze rzekli jedno CUD. Najradośniejszym porankiem jaki zapamiętam do końca życia był nasz wspólny dzień we 4. Moja starsza córeczka wreszcie odzyskała mamę,mąż żonę a na dodatek był z nami nasz mały CUD. Drobniutki, tonący w ubraniach ale cały i zdrowy. Położyliśmy się wszyscy obok siebie i tuląc się zaczęliśmy płakać- były to łzy radości, ulgi . W tamtym momencie odetchnęłam ,że wreszcie się udało i że znów możemy być razem, Głaskałam swe dziewczynki po główkach a one zasypiając wydały z siebie jednocześnie westchnienie. To było cudowne. Tamtego poranka moja radość była nie do opisania -cieszyło mnie wszystko a najbardziej dwa moje skarby tulące się ufnie do mnie:)Oby więcej było takich beztroskich , radosnych i wspólnych poranków:)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasze poranki codziennie wyglądaja podobnie :) godzina 8.45 wstaje Radek, schodzi z łóżka ( od 6 bierzemy go do siebie , by dospał) i szuka picia, a później szaleje ! Musze go ganiać by zmienić mu pieluszkę, nasmarować maścią i ubrac w wygodne do szaleństw wdzianko :) później śniadanko - jajeczniczka bądź jogurcik z reguły, później szalejemy aż do drzemki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najwspanialszy memu sercu poranek
To wtedy gdy narodził się mój Franek
Pierwsze spojrzenie i wzięcie w ramiona
To chwila, gdy jako matka poczułam się spełniona
Pierwszy płacz o poranku, pierwszy dłoni dotyk
Dodał mi sił, zadziałał niczym narkotyk
I choć od tego poranku minął już rok
I choć od tego poranku zrobiliśmy wielki krok
To każda mama dobrze o tym wie,
że najradośniejsze poranki są wtedy gdy mamy dla kogo budzić się.

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_23959.jpg


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie cudowny i radosny poranek był całkiem niedawno, gdy moja 17 miesięczna córcia zbudziła mnie słodkim buziaczkiem w policzek i mocno się do mnie przytuliła mówiąc mama, mama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj obudziliśmy się z synkiem w różowych okularach, uśmiechnęliśmy się do siebie, jakbyśmy wygrali milion w totka, po czym wzięliśmy do łóżka Lumpera- naszego kotka. Następnie robiliśmy śmieszne minki, tak, że ze śmiechu boki zrywaliśmy i rock n rolla w serduchach mieliśmy. Kot patrzył na nas, jakbyśmy zwariowali, a myśmy koziołki z małym fikali. Potem naśladowałam odgłosy różnych zwierząt, a mały mi wtórował i z radości głośno gaworzył, aż pierwsze w życiu słowo "mama" wyczarował, a kot patrząc na to wszystko pod kołdrę się schował.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasze najlepsze poranki spędzone z Córeczką
To te weekendowe, ściśnięte jej małą garsteczką!
To jedyna pora gdy pospać dłużej możemy
ale nasz budzik nam nie pozwala - krzycząc WSTAJEMY!
Dzięki Niej takie poranki są takie radosne,
przywołując już do serca powoli wiosnę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie będę oryginalna, ale pierwszy poranek. Całą ciążę miałam zagrożoną, w 22 tygodniu mała pchała się już na świat. Założono mi szew, kazano leżeć. Liczyłam każdy dzień, modliłam się o każdy tydzień. Udało się. W 38 tygodniu przez CC przyszła na świat POLA. Wspólny poranek, pierwsze karmienie, pierwszy dotyk, pierwszy płacz - to był najradośniejszy wspólny poranek. Bo czy coś może być bardziej radośniejszego niż bycie razem?

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_23965.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najpiękniejszy poranek to ten kiedy budzimy razem obok siebie. Moja Zuzia zawsze budzi się na mnie :) mamy duże łóżko ale Zuzieńka lubi na mamie spać. To są zawsze najpiękniejsze poranki, bo mój maluszek jest największym skarbem dla Nas i szczęściem jakie mamy.

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_23968.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najpiękniejszy poranek w naszym życiu to do tej pory ten, w którym zrozumiałam, że moje dziecko dało mi największe szczęście i będzie moim dzieckiem już na zawsze. Zrozumiałam, że choć to ja zdecydowałam o ciąży i posiadaniu potomstwa to jakaś siła wyższa wybrała odpowiedni moment na przyjście na świat naszego dziecka. Spojrzałam w jego piękne, ciemne oczka i ujrzałam w nich nowe życie, życie które uczciło śmierć, które zamieniło stare na nowe, chore na zdrowe, smutek na szczęście. Kiedy pogrążona w żalu za tak bliską mi osobą myślałam, że nie dam rady opiekować się dzieckiem na które z takim utęsknieniem czekałam 9 miesięcy to mój mały syn chwycił mnie za palec podczas karmienia piersią i mrugnął gdy moja łza spłynęła mu po policzku i zrozumiałam, że nie będę sama, że on jest moją siłą i że on jest moim największym szczęściem. Roześmiałam się głośno i moje serce napełniło się szczerą, nieskazitelną, czystą radością i miłością. Syn miał wtedy dokładnie 17 dni i stał się dla mnie lekarstwem na całe zło tego świata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odkąd synek jest już z nami
Mogę chwalić się dziś porankami!
A tych pięknych jest od groma!
Nie wystarczy jedna strona.
Pierwszy ranek - teścik w ręce
Czekam, patrzę: "JA CIĘ KRĘCĘ!"
Widzę grube dwie kreseczki!
To początek mej bajeczki :)
Potem szybko do doktora
Patrzę w ekran monitora:
Widzę na nim kropkę małą
W każdym calu doskonałą.
Gdy porodu nadszedł czas
Blady świt zaskoczył nas.
Migiem! Pędem do szpitala!
Hop! Siup! Mam przy sobie już Krasnala :)
Krasnal słodki niesłychanie
Przyszedł na świat na śniadanie :)
Już po roku - nagle z rana
Usłyszałam ciche: "MAMA".
Serce z dumy mi waliło
Synek mnie przywitał miło!
Każdy ranek z nim jest cudny
Nawet kiedy jest marudny!
Kocham go nad życie - całym swym serduszkiem!
Wszak jest mym kochanym, słodziutkim maluszkiem!
Byłoby cudownie, marzy mój maluszek
By mama wygrała zestawik pieluszek :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najpiękniejszy poranek z moim maluszkiem był 19.01.2014 kiedy to o 4 rano ktos postanowił wyjść z mojego brzuszka bo był ciekawy świata w końcu tyle mu o nim opowiadałam. O 7;50 usłyszałam cichy płacz małego chłopca. Łzy lały mi się potokiem, nie mogłam uwierzyć, że to już, że nadszedł ten dzień w którym po praz pierwszy zobaczyłam swojego synka. Od tego dnia każdy poranek był cudowny, chociaż był z mężem bardzo przemęczona nocnym wstawaniem do małego to i tak byliśmy szcześliwi. 24.12.2014, wigilia, leżeliśmy z mężem w łóżku, nigdzie się nie spieszyliśmy, mieliśmy wolne nasz synek stał w swoim łóżeczku uśmiechając się do nas słodko gaworząc i podskakując powiedział pierwszy raz MAMA, płakałam chyba tak sam jak w dniu jego narodzin. Od tamtej pory nasze poranki są jeszcze piękniejsze bo Adaś za każdym razem budzi mnie słowem MAMA.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cała przespana noc mi się marzy,
Każdego dnia myślę, że to dziś się zdarzy!
Przewinąć, nakarmić, przytulić, ponosić,
Tej wymarzonej nocy nie mogę się doprosić!
Pobudka pierwsza i druga i kolejna,
Ze zmęczenia robię się coraz bardziej chwiejna!
Od ciągłego noszenia bolą plecy, boli nóżka,
Hop i synuś trafia do nas, do naszego łóżka!
Pewnie dlatego to całe zamieszanie,
Dorianek do rana śpi przy tacie i mamie!
Gdy otwieram rano oczy,
Widok mój – po prostu uroczy!
Na mej piersi leży głowa,
A na tacie lewa noga!
Przy rodzicach słodko chrapie,
Widok ten za serce łapie!

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_23982.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest wiele poranków radosnych w naszej codzienności, ale jeden eweekedowy szczególnie zapadł nam w pamięci. Moja córeczka Alinka miała wtedy 6 tygodni. Była godzina 7 rano, a Ala obudziła się na jedzonko. Byłam strasznie zaspana i pragnełam, żeby szybko zjadła z piersi i poszła znowu spać. I już kiedy Ala skończyła jeść a ja skłaniałam się by ja odłozyć do łóżeczka, zaczęła robić kupę...a piszę, że zaczęła, bo salwy waliła może z 6 razy. Otrzeźwiałam w sekundę, mąż zerwał się z łóżka, bo odgłosy i zapachy uderzyły go prosto w nos. Uśmiechnięta mina Ali po akcji była bezcenna a nas czekało nie lada zadanie uprzątnięcia całego narobionego bałaganu. Nie wiedziałam, że kupka dziecka może być tak obfita i wypłynie po pachy. Cała procedura wymiany ubrań i pieluchy trwała niemiłosiernie długo, bo z mężJest wiele poranków radosnych w naszej codzienności, ale jeden eweekedowy szczególnie zapadł nam w pamięci. Moja córeczka Alinka miała wtedy 6 tygodni. Była godzina 7 rano, a Ala obudziła się na jedzonko. Byłam strasznie zaspana i pragnełam, żeby szybko zjadła z piersi i poszła znowu spać. I już kiedy Ala skończyła jeść a ja skłaniałam się by ja odłozyć do łóżeczka, zaczęła robić kupę...a piszę, że zaczęła, bo salwy waliła może z 6 razy. Otrzeźwiałam w sekundę, mąż zerwał się z łóżka, bo odgłosy i zapachy uderzyły go prosto w nos. Uśmiechnięta mina Ali po akcji była bezcenna a nas czekało nie lada zadanie uprzątnięcia całego narobionego bałaganu. Nie wiedziałam, że kupka dziecka może być tak obfita i wypłynie po pachy. Cała procedura wymiany ubrań i pieluchy trwała niemiłosiernie długo, bo z mężem trzęsły nam się ręce od śmiechu. Spania już potem nie było, a my po dziś dzień wspominamy ten poranek. Na dowód przesyłam fotkę (mniej drastyczną tzn. przed zdjęciem body...).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest wiele poranków radosnych w naszej codzienności, ale jeden eweekedowy szczególnie zapadł nam w pamięci. Moja córeczka Alinka miała wtedy 6 tygodni. Była godzina 7 rano, a Ala obudziła się na jedzonko. Byłam strasznie zaspana i pragnełam, żeby szybko zjadła z piersi i poszła znowu spać. I już kiedy Ala skończyła jeść a ja skłaniałam się by ja odłozyć do łóżeczka, zaczęła robić kupę...a piszę, że zaczęła, bo salwy waliła może z 6 razy. Otrzeźwiałam w sekundę, mąż zerwał się z łóżka, bo odgłosy i zapachy uderzyły go prosto w nos. Uśmiechnięta mina Ali po akcji była bezcenna a nas czekało nie lada zadanie uprzątnięcia całego narobionego bałaganu. Nie wiedziałam, że kupka dziecka może być tak obfita i wypłynie po pachy. Cała procedura wymiany ubrań i pieluchy trwała niemiłosiernie długo, bo z mężem trzęsły nam się ręce od śmiechu. Spania już potem nie było, a my po dziś dzień wspominamy ten poranek. Na dowód przesyłam fotkę (mniej drastyczną tzn. przed zdjęciem body...).

monthly_2015_01/konkurs-z-marka-pampers_23983.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

… wcześnie rano budzi mnie plaskacz w twarz, opcjonalnie szczypas, lub pociągniecie za włosy (dodam, że zazwyczaj leżymy z mężem ściśnięci na jednej połowie łóżka, bo druga należy do Oli)...zazwyczaj otwieram tylko jedno zaspane oko i widzę małego człowieka, który cieszy się, z tego, że jestem, małego człowieka dla którego oczywiste jest, że dzień zaczyna się przed 7 rano i który każdy poranek wita swoim bezzębnym uśmiechem:) Chce się żyć... :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najradośniejszy poranek z moim pięciomiesięcznym synkiem był całkiem niedawno. Obudziło mnie wołanie "Eeeee, eeeeeejjjjjjj..." Otwieram oczy i czuję, że o dziwo jestem wyspana. Patrzę na łóżeczko, a tam synek leży na brzuszku, z łóżeczka wystaje kawałek główki ze zwróconymi w moją stronę oczkami - zabawny widok. Spojrzałam na zegarek a tu 8:30! Synek spał ponad 13 godzin z jedną, krótką przerwą na karmienie :) Wstałam, synek powitał mnie radosnym uśmiechem. Gdy już spełniliśmy wszystkie formalności (przewijanie, karmienie) włączyłam przeboje Majki Jeżowskiej i razem synkiem tańczyliśmy, śpiewaliśmy i wygłupialiśmy się przez godzinę, aż opadłam z sił. Tamtego poranka czułam się fantastycznie i dzięki tak zaczętemu dniu, uśmiech nie schodził z mojej twarzy aż do wieczora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mój synek, bardzo długo nie przesypiał całej nocy, miał kolki i musieliśmy go do późnych godzin nocnych nosić, przytulać i kołysać. Pamiętam pierwszy poranek kiedy to obudziłam się przed nim, spojrzałam na zegarek - dochodzi 8:00, myślę: "przespałam całą noc, to niemożliwe!", serce mi zamarło, zerwałam się na równe nogi, podbiegam do łóżeczka, sprawdzam czy Janek oddycha i wtedy on otworzył oczy i obdarzył mnie najpiękniejszym, najbardziej promiennym uśmiechem;)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...