Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

Konkurs "Dzieciozmagania"

Rekomendowane odpowiedzi

Kochane przyszłe i teraźniejsze mamy :-) Z pewnością w czasie ciąży zmagałyście się lub zmagacie z wieloma obawami wiążącymi się z wychowywaniem dzieci, dlatego chcemy Wam podarować książkę, która może przynajmniej w części rozwieje Wasze wątpliwości!

Chodzi oczywiście o "Dzieciozmagania" od Insignis napisaną przez Kaz Cooke. Jest to kontynuacja bestsellerowego poradnika "Ciężarówką przez 9 miesięcy" i obejmuje pierwsze 5 lat życia dziecka. Mamy dla Was 5 takich książek, które z przyjemnością oddamy w dobre ręce :-)

http://kontoredakcyjne.strefa.pl/dzieciozmagania.jpg

Przeczytaj też recenzję książki.

Zadanie konkursowe brzmi:
Odpowiedz na pytanie: "Jakie są Twoje największe obawy związane z wychowywaniem dziecka?"

Odpowiedzi zamieszczajcie z zarejestrowanych profili w wątku konkursowym do 15 lutego 2015 roku do północy. Już w ciągu kolejnych dwóch dni roboczych ogłosimy zwycięzców!

Biorąc udział w konkursie, akceptujesz jego regulamin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie są Twoje największe obawy związane z wychowywaniem dziecka?

Mam wiele wątpliwości i pytań, które zadaję sobie setki razy przez te 3,5 roku które przeżyliśmy już razem. Najwięcej obaw jednak mam co do rozbrykanego, roztargnionego i rozkapryszonego charakteru córeczki. Jest jej pełno, nie może się skupić na jednej zabawie, jest uparta, wszystko ją ciekawi (co w sumie jest pozytywne) jednak czy z czasem będzie potrafiła robić coś "do końca", nie reagować płaczem o każde "nie!", wysłuchać prośby i ją spełnić?! Nie chciałabym zabierać przy tym beztroskiego dzieciństwa ale czy zbytnia "beztroska" nie odbije się głośnym echem w późniejszych latach?! Czy na kształtowanie charakteru trzeba poświęcać metodę "krzyków", "klapsów" czy "tłumaczenia" bo każda z nich ma wady które zakorzeniają się w psychice na lata i mogą dać owoce w dorosłym życiu w postaci pretensji, izolacji, nieśmiałości a nawet chorób. Wiadomo że nie da się wychować idealnego dziecka ale chciałabym wychować dziewczynkę/kobietkę zadowoloną z życia, pełną optymizmu ale również rozwagi.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie są Twoje największe obawy związane z wychowywaniem dziecka?

Mam tych obaw tysiące. Chciałabym przede wszystkim wychować syna na prawego człowieka, miłego, sympatycznego, życzliwego ludziom, który nie będzie obojętny na niesprawiedliwość, mającego swój kodeks moralny, zaradnego życiowo. Jednocześnie wiem, że "kto ma miękkie serce musi mieć twardą..." i że w dzisiejszych czasach wygrywają tylko ci którzy mają twardy charakter. Nawet w przedszkolu ... kiedyś mówiło się dzieciom, że mają dzielić się zabawkami, dziś w internecie można przeczytać pełno opinii rodziców, którzy zastanawiają się czy raczej od maleńkiego nie uczyć dzieci "moje, nie ruszaj", aby poradziły sobie w późniejszym wyścigu szczurów.
Chcę wychować syna tak aby nie był egoistą, ale jednocześnie znał swoją wartość. Jak tego dokonać? Nie wiem.
Całe to wychowanie jest strasznie trudne i nigdy do końca nie wiem czy dobrze postępuję, no ale na efekty będę musiała jeszcze poczekać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każda matka po urodzeniu staje przed wyzwaniem - jak wychować pociechę na dobre, mądre i rozsądne dziecko. To jedna z najtrudniejszych życiowych ról. Jak pogodzić wychowanie dziecka z pracą zawodową, i jakie doświadczenia ze swojego dzieciństwa wprowadzić w wychowanie swojego dziecka?
Kolejna kwestia - zdrowie dziecka - w zasadzie to ono powinno być stawiane na pierwszym miejscu, w końcu nie na darmo pisał Kochanowski: "Szlachetne zdrowie..."
Ja ze swojej strony obawiam się również o naukę, w dzisiejszych czasach tabletów, internetu, smartfonów...
Nie chciałabym aby moja córka wszelaką wiedzę czerpała głównie z tych źródeł.
Niestety nie da się zaplanować ani bliższej ani dalszej przyszłości, dlatego też już do końca życia będzie mi towarzyszyć obawa przed przyszłością mojego dziecka - jak się będzie rozwijać, adaptować w społeczeństwie, czy będzie zdrowe, jakie będą postępy w nauce, jakie obierze studia, jaki będzie wybranek życiowy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moje największe obawy związane z wychowaniem dziecko ma chyba każdy rodzic, ale moją największą obawa jest chyba dorosłośc mojego dziecka, chciałabym żeby mój synuś wyrósł na mądrego, wesołego, kochającego chłopaka, gdy bedzie miał rodzine to żeby ją szanował i kochał, boje się okresu dojrzewania bo wtedy dziecko sie bardzo błuntuje, boje się żeby nie wpadł w złe towarzystwo. Robię wszystko żeby wychować mojego synka, ale nie zawsze to wychodzi wtedy sa obawy na kogo wyrośnie mój kochany synuś!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będąc w ciąży sądziłam, że jestem dobrze przyszykowana do macierzyństwa - przecież przestudiowałam masę poradników, przeszłam szkołę rodzenia, naczytałam się porad doświadczonych mam i artykułów na parenting.pl...
Jednakże już z pierwszym dniem po urodzeniu mego Skarbka, poziom mojej pewności spadł diametralnie i zaczęły się pojawiać pytania a co jak? a jak to zrobić? a czemu tak? kiedy? ... Przeróżne rozterki mam do dziś, mimo, że z Tobiaszkiem już dobrze się poznaliśmy i kochamy się ponad życie... Najwięcej jednak wątpliwości mam związanych z jego zdrowiem, że przeoczę jakieś złe symptomy, że nie wiem jak postępować w chwili gdy wystąpią objawy choroby, czy chociażby długi, trudny do ukojenia płacz, kiedy udać się do lekarza... Pytania z jego zdrowiem są dla mnie najważniejsze, a zarazem najtrudniej znaleźć na nie odpowiedź...
Wierzę, że z czasem nauczę się właściwie reagować na wszelkie zachowania Synka, ale wiem też, że czeka nas długa droga do wzajemnego zrozumienia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie najważniejsze by moje dziecko było szczęśliwe. Chcę dać mu odpowiednią dawkę miłości jednak nie chcę przesadzić i stać się nadopiekuńcza. Gdzie jest więc granica wolności, którą dać dziecku? Na ile mu pozwalać a na ile ostrzegać, pilnować i zbraniać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Największe obawy związane z wychowaniem dziecka....
Są ich setki... tysiące... miliony... i w danej chwili każda z tych obaw wydaje mi się być tą największą...
Zaczęło się w ciąży: jak karmić? przewijać? kąpać? a co jeśli dziecko urodzi się chore? jak podołam? czy znajdę dość sił by móc się nim zająć a nawet by móc je pokochać takim jakie, jest? Dziś te pytania wydają się niewarte uwagi i sama zastanawiam się jak mogłam je sobie zadawać, bo wiem, że nie mogłabym nie kochać któregokolwiek z moich synów, nawet wtedy gdyby przyniósł mi z sobą na świat "więcej" czy "mniej" czegokolwiek :)
Potem, gdy każdy z nich był już na świecie pojawiły się kolejne wątpliwości: czy dobrze karmię? czy się najada? czy rozwija się prawidłowo? czy robię coś źle? - bo przecież on znów płacze?
W takich chwilach wystarczył jeden uśmiech dziecka, jedno uważne spojrzenie spod maleńkich powiek, jeden dotyk drobnych paluszków na policzku by i te troski zniknęły...
Z czasem pojawiały się kolejne wątpliwości: Żłobek - kurczę nie planowałam, ale... nie ma wyjścia... tylko czy to czyni ze mnie złą matkę? Słodycze? - tyle trąbią wokół o szkodliwości cukrów, a mały z takim zachwytem na twarzy pochłania JUŻ drugie ciasteczko... może mu zabrać?
Jej! Starszego nie interesuje rysowanie kredkami i w ogóle taka z niego troszkę "łamaga"... nic a nic nie nie ciągnie go do sportu... Czy to moja wina? Może zamiast mu tyle czytać powinnam grać z nim w piłkę? Ale w sumie... bardzo lubi czytanie i ma przez to takie rozbudowane słownictwo i wiedzę daleko ponad przeciętną.... tylko... Właśnie. TYLKO.
Młodszy to wulkan energii-nie usiedzi w miejscu 5 minut, no chyba, że akurat rysuje (uwielbiane zajęcie)... przeciwieństwo brata. TYLKO - czy skoro są tak różni to będą dogadywać się w przyszłości??? A może więź między nimi zniknie jak bańka mydlana??
No nie! Starszy znów się obraził, a młodszy kolejny raz nie usiedział w przedszkolu podczas zajęć grupowych (co z tego, że Pani pozwoliła bo wie, że on WIE i UMIE - w szkole będzie musiał siedzieć!).
Patrzę w lustro strapiona i mówię sobie: to pewnie Twoja wina! Trzeba było być bardziej konsekwentną/surową/łagodną/stanowczą/ustępliwą/nadopiekuńczą/mniej opiekuńczą....itd... itp... i tak w nieskończoność...
Czasem jednak mówię temu wszystkiemu STOP. Nie mogę wszystkiego robić najlepiej ze wszystkich matek świata. Nie mogę bo nie ma definicji najlepszej matki. Ale mogę się starać i wbrew wszystkim moim wątpliwościom co rano od nowa podejmować wyzwania jakie niesie ze sobą wychowanie dziecka.
Odkąd pamiętam zawsze chciałam być mamą. Naprawdę. Ten instynkt rósł we mnie razem ze mną od czasu kiedy byłam dzieckiem. Z czasem, zaczęło mi się w moim zadufaniu wydawać, że na temat wychowywania dziecka wiem już wszystko co możliwe. Że to nic trudnego, i że nic nie może mnie zaskoczyć. W końcu świadomość, że się ma co się chciało zobowiązuje, prawda??
Wrong!
Od pierwszej chwili, w której ujrzałam dwie kreseczki na teście... ogarnęło mnie mnóstwo wątpliwości. Czułam się tak, jakbym była małym zajączkiem, którego właśnie dopadło stado wilków.
Każda z tych wątpliwości z czasem mijała. Jedne odchodziły wraz z nabywaną wiedzą praktyczną i doświadczeniem, inne... cóż umierały śmiercią naturalną. Inne z kolei - w miarę możliwości - sama usuwałam z własnej głowy, wyśmiewając ich absurdalność i zastanawiając się "jakim cudem przyszły mi w ogóle do głowy". Niektóre z nich "wyciosał" ze mnie mąż, spuszczając mnie (w dobrym tego słowa znaczeniu) z obłoków i uprzytomniając nieprzytomnej (czasem ;) ) matce, że nie warto się nad "tym" zastanawiać, za co jestem mu wdzięczna.
Oczywiście, mimo to (jak każda z nas-matek) bezustannie zastanawiam się czy na pewno "dobrze i właściwie" wychowuję swoich synów i czy wyrosną z nich porządni i wspaniali ludzie.
Moje wątpliwości rosną razem z moimi chłopcami. Ewoluują, by mnie - matkę "doprowadzać do grobu"... ale też po to, bym mogła się potem śmiać z własnych skrupułów. Nauczyłam się już, że czas i same dzieci rozwiewają je w magiczny sposób. Wyrastam z kolejnych moich wątpliwości tak szybko, jak szybko moi synowie wyrastają z butów czy spodni i wiem, że te "dzisiejsze" rozterki okażą się błahostką - choć zdaję się o tym zapominać każdego dnia ;)
Wiem to wszystko... ale wiem tez, że na pewno popełniam nie jeden błąd.
Ale nie na wszystko mam wpływ i choć staram się z całych sił by być dla nich jak najlepszą matką, to życie samo zweryfikuje moje poczynania i mając świadomość, że kiedyś będę musiała pozwolić synom odejść "na swoje" mam tylko jedną niezmiernie głęboką obawę.
Czy zechcą do mnie powracać... choć na chwilę... jak do mamy.... do której tulili się w dzieciństwie...


http://suwaczki.maluchy.pl/li-70301.png
http://suwaczki.maluchy.pl/li-70299.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moją największą obawą jest czy dobrze wychowuję córki, czy jestem dla nich dobrą mamą i czy jasno przekazuje im wartości jakimi warto kierować się w życiu. Pragnę wychować córki na kobiety pewne siebie, zaradne a jednocześnie mające system jasno określonych wartości.
Patrząc na niektóre osoby, które były dobrze wychowywane, którym niczego nie brakowało w życiu a mimo to wyrośli na egoistów jestem przerażona. Przeraża mnie również roszczeniowe podejście społeczeństwa.
Tak więc obawiam się czy mimo wysiłków uda mi się wychować córki na dobrych ludzi i zastanawiam się czy będę mogła w przyszłości na nie liczyć - mam nadzieje,że tak ale jak będzie pokaże czas.
A poza tym tak jak każdy rodzic obawiam się czy podejmuje słuszne decyzje i czy daję dziecku wszystko czego potrzebuje.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak wiele mam ja też nie mam tylko jednej obawy. Jest ich tysiące. Jedne mniej ważne a drugie dość poważne.

Największą obawą jest to czy mój mały będzie miał cukrzycę. Jest to choroba która dotyczy coraz więcej ludzi. Jest duże prawdopodobieństwo że odziedziczy tę chorobę po mamusi.. W rodzinie mój brat też na nią choruję, więc prawdopodobieństwo jest jeszcze większe. Oczywiście poziom cukru we krwi mojemu synkowi kontroluje regularnie i to jest jedyne co mogę zrobić w tej sprawie, bo zapobiec tej chorobie chyba się nie da.

Kolejną moją obawą jest wykształcenie dziecka, zależy mi aby miał pojęcie o świecie. Teraz jest jeszcze na to dość wcześnie, ale martwię się, że nie zainteresuje go żadna nauka. Zamiast zbyt dużej ilości zabawek kupujemy mu książeczki z kolorowymi obrazkami.

Każdy wie jaka jest większość współczesnych dzieci. Obawiam się, że mój skarb również będzie zapatrzony w telewizję i te wszystkie gry komputerowe. Jest jeszcze mały i nie wie co to jest komputer czy telewizor, ale kiedy widzi np. telefon czy pilot to rzuca wszystkie zabawki i za wszelką cenę musi wziąć ten telefon czy pilot. Oczywiście miał już kilka zabawek telefonów, ale on wie że to tylko zabawka i nie jest nią nawet zainteresowany. W tej sprawie to chyba muszę się pogodzić z tym, że dzieciaki mają we krwi zainteresowanie technologią.

Obawiam się pierwszych dni w szkole czy poradzi sobie sam, oraz jego pierwszej dziewczyny :D Ale nad tym nie rozmyślam jeszcze tak głęboko bo do tego kilka albo kilkanaście lat :) Ale jako matka to myślałam o każdym etapie jego życia. Zastanawiałam się już nawet jaka będzie jego starość i chciałabym żeby żył jak najdłużej. Obaw jest tak dużo, że ciężko opisać je wszystkie. Niektóre są naprawdę poważne, a niektóre rozbawiające :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam serdecznie,

Zanim urodził się mój syn, wydawało mi się że wychowanie dziecka nie jest takie trudne a zaspokajanie podstawowych potrzeb załatwi wszystko. Rzeczywistość jednak okazała się zdecydowanie bardziej brutalna i od samego początku czyli od 11 miesięcy nieustannie towarzyszy mi myśl "jakim mój synek będzie człowiekiem w przyszłości?", "czy dobrze go wychowam?", "czy będę potrafiła uchronić go przed niebezpieczeństwami tego świata?", "co robię źle?(a coś robię na pewno)", "co powinnam zmienić?". Czasem zamiast cieszyć się macierzyństwem zadręczam się myślami. Ale powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że chyba taka rola mamy-drżeć o swoje dziecko:) Póki co staram się stawać na głowie by moje, nasze dziecko w przyszłości mogło powiedzieć, że ma wspaniałych rodziców i że jest szczęśliwe. A mam nadzieję, że wszystkie moje obawy prysną jak bańka mydlana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pepe_13

Nie posiadam jeszcze dzieci.
Niedawno skończyłam studia pedagogiczne i za 2 tygodnie zaczynam pracę w przedszkolu. Długo sie zastanawiałam czy jest to odpowiednie miejsce dla mnie, czy jestem już na tyle przygotowana by podjąć tą prace. Największą moją obawą jest to czy zdołam te wszystkie dzieciaczki (grupa 3-latków) przygotować do życia.... czy będę w stanie je wychować. Jest to dla mnie wielkie wyzwanie. ale...do odważnych świat należy !
Chętnie korzystam z wszystkich poradników które sa w stanie mi jakoś "pomóc".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Największą z obaw jakie niesie ze sobą wychowanie dwójki moich urwisów jest ta, by wychować moje dzieci, które są dla mnie CAŁYM ŚWIATEM w taki sposób by kiedyś, w przyszłości, one pozwoliły mi być CZĄSTKĄ swego świata. Bym mogła zarówno w synu jak i w córce zobaczyć dwoje wspaniałych ludzi, mądrych ludzi, dokonujących prawidłowych wyborów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kurczaki18

opieka, karmienie, zabawy, edukowanie, KĄPIELE, zasypianie,wychowanie... generalnie wszystko, bo to pierwsze, wyczekiwane 8 lat dziecko, więc czytam, sprawdzam, kupuję wszystko, słucham wszystkich i w głowie mam teraz śmietnik, a rodzę za 2 tygodnie... straszne zdenerwowanie i mega radość jednocześnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najbardziej martwię się, że moje błędy wychowawcze wpłyną na dorosłe życie mojego dziecka, że przeze mnie będzie nieszczęśliwy i nie będzie radził sobie w życiu.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Macierzyństwo to chyba najtrudniejszy zawód świata. Ze swojej "pracy" dziecko i otoczenie rozlicza Cię częściowo na co dzień, ale podsumowanie ogromu pracy i serca włożonego w nią przyjdzie dopiero za kilka lat i wtedy już nic nie da się zmienić. Wtedy to sama będę musiała wydać sobie referencje i żyć z wystawioną oceną. Niestety błędy popełnione na początku mogą zaowocować w przyszłości i to na każdym gruncie - zdrowia, wychowania, okazywania uczuć... Boje się żeby nie popełnić błędów których nigdy nie da się naprawić. Dlatego każdego dnia staram się być dla mojego dziecka jak najlepszą matką, opiekunką, kucharką a także przyjacielem i kompanem do zabaw. Staram się na każdym kroku okazywać swoją miłość mojemu Szkrabowi. Mimo, że jesteśmy razem dopiero, albo już sześć miesięcy,właśnie tej wielkiej miłości już się obawiam :-) Boję się, że po latach spędzonych razem najtrudniejszy będzie dla mnie moment "rozstania" z synem - oddanie go innej kobiecie, to chyba najtrudniejsza chwila w życiu każdej matki, ale mam nadzieje, że trud włożony w wychowanie zaowocuje i nasze więzi nie zostaną nigdy rozerwane, ale z drugiej strony nie chciała bym być zaborcza matką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uczę w szkole. Gimnazjum, dobre gimnazjum. Widzę całkiem fajne dzieciaki, które dzień po dniu, tydzień po tygodniu, stają się coraz bardziej nieznośne. I widzę - bo muszę o tym rozmawiać - ich rodziców. Nijak nie rozumiejących, gdzie jest problem, bo przecież mają takie wspaniałe dzieci, a ja się czepiam.
Boję się być takim rodzicem.

Uczę. Dzieci podłączone do tabletów i smartfonów. Praktycznie z chipami internetowymi w ciałach. Tam się toczy życie. Media mówią, że nie anonimowe, ja też wiem, że tej anonimowości nie ma. A w tych dzieciakach jest tyle złości, tyle niechęci do drugiego człowieka, tyle... Boję się, że nie będę umiała przed tym ochronić mojego dziecka. Że będzie uciekało przed przemocą, której nie ma, a przed którą nie można uciec... Bo ona JEST.

Wielu rzeczy się boję.
I tak sobie myślę, że nie mając jeszcze dziecka, nie miałam świadomości, jak silnie związany z miłością do dziecka jest strach. Prawdziwy, biologiczny. Atawistyczny.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będąc w ciąży bałam się nocy nieprzespanych, braku doświadczenia w pielęgnacji i zajmowania się dzieckiem, mojego zniecierpliwienia i niepotrzebnego podnoszenia głosu na Bogu winne dziecko. To wszystko było, przeżyłam, dziecko też ale żałuje że tego nie uniknęłam i nie umiałam się powstrzymać. Obecnie marzę aby wychować córkę na spokojną, opanowaną dziewczynkę, kreatywną, ambitną i co najważniejsze: mającą poczucie wartości. Ja wychowałam się w rodzinie gdzie były kłótnie, brak zainteresowania ze strony rodziców i zero słów "kocham Cię". Wyrosłam na osobę która w żadnej dziedzinie w siebie nie wierzy i radzi dopiero po jakimś czasie. Boję się żeby nie popełnić błędów moich rodziców bo wiem jak jest takiej osobie ciężko zdobyć pracę, przyjaciół, miłość i cel w życiu.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje największe obawy związane z wychowaniem dziecka są nietypowe, bo dotyczą mnie samej! Odkąd pamiętam pracuję jako zawodowa niania i nigdy nie miałam większych problemów z okiełznaniem maluchów: choroby, bunty, niejadki, kolki - phi! Co to dla mnie? Tyle, że... zawsze z tyłu głowy byli rodzice, którzy mówili co mam robić, o której godzinie, a czego pod żadnym pozorem nie stosować... Co będzie kiedy sama sobie będę sterem w wychowaniu dziecka?! Czy podołam tej presji "niani", która "wychowała" już tyle dzieci, że przecież musi wszystko zrobić idealnie! Bo jak nie ona to kto?! Czas pokaże...


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie są Twoje największe obawy związane z wychowywaniem dziecka?

Moje największe obawy związane z wychowywaniem dziecka to:
- wychowanie córeczki w ten sposób, aby w przyszłości była miłą, grzeczną, ułożoną i uprzejmą kobietą, mającą szacunek do osób starszych, akceptującą osoby "inne z różnych powodów",
- dawanie jej odpowiedniego przykładu postępowania w codziennych życiowych sytuacjach,
- uczenie jej dobrych nawyków,
- okazywanie jej swych pozytywnych uczuć, miłości, radości,
- pokazania, że świat otaczający nas nie jest zły, a sami możemy wiele zdziałać, aby był lepszy,
- docenianie drobnych gestów skierowanych do nas oraz małych prezentów,
- pozytywnego patrzenia na świat.

Moje największe obawy dotyczą tego, że nie będę w stanie jej przekazać powyższych wartości, które tak wiele dla mnie znaczą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obawy o dużo ich jest na początku najbardziej się chorób córeczki obawiałam, czy jej będę potrafiła pomóc. Kolki także były ogromną obawą sam płacz dziecka czy uda mi się go złagodzić. Teraz obawiam się głównie o to czy sobie poradzę w wychowaniu jej, czy będę odpowiednią podporą w jej problemach, rozterkach. I najważniejsze czy będzie mi wdzięczna za lata dzieciństwa jakie miała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje dzieci są już dorosłe. Mają już swoje własne dzieci. Nie oznacza to dla mnie jednak, że czas ktory miałam na wychowanie już minął. Mam wrażenie, że nie tylko przykładam rękę do wychowania wnuków, kiedy ich rodzice pracują, ale, że nadal po czyści wychowuje też ich rodziców. Widujemy się niemal codziennie i jeśli tego chcą uczestnicze w każdej ważnej dla nich sprawie. Mam pełno obaw związanych z ich dorosłymi decyzjami, takimi jak praca czy kredyt, ale dziś mogę już tylko doradzać i akceptować ich postanowienia. Pamiętam jednak jaką obawą napełnialo mnie ich wchodzenie w dorosłość, nie na darmo okres dojrzewania jest nazywany trudnym.
Pamiętam tez, ze kiedy urodziła się moja najstarsza córka, strach, ze zrtobie cos nie tak, paraliżował mnie. Dopiero z czasem nabralam pewności w tym jak ja wychowywać. Dziś jestem dumna z moich dzieci, choć widzę jakie błędy popełniłam i wiem, ze ani córka ani synowie nie są doskonali.
Teraz, kiedy biorę udział w wychowaniu moich wnuków i kiedy patrzę jak rosną mam taką obawę, ze choć mają dobrych rodziców, to Ci poświęcają im zdecydowanie za malo czasu, a praca pochłania ich bez reszty i zastanawiam się czy babcia da radę to nadrobić i czy ja tak zwyczajnie zdążę przekazać im to wszystko czego chciałabym je nauczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja córeczka ma już lada moment 4,5 roku. Była na dobrą sprawę pierwszym tak maleńkim dzieckiem z jakim miałam styczność. Ciąża więc to był czas obaw głównie takich najprostszych jak ją pielęgnować... Dziś jednak zdecydowanie zgadzam się z panującym poglądem, że instynkt macierzyński jest w kobiecie i działając także u mnie, mojej małej królewnie niczego nie zabrakło.
Oczywiście były dni trudne, złe chwile jednak jak patrzę dziś jak mądrą jest i zaradną dziewczynką wiem, że udało mi się :)
Teraz obawy są inne... Naturalnym jest, że martwię się o jej zdrowie, wykształcenie, system wartości.... Jednak najbardziej obawiam się, że w dzisiejszym szybkim, zabieganym, jakże materialnym świecie może mi zabraknąć dla niej czasu. A przecież niekiedy ułamek sekundy może okazać się kluczowy. Boję się, że przyjdzie do mnie któregoś dnia, za np 10 lat, a ja żyjąc w tym szalonym pędzie odeślę ją z kwitkiem. Boję się, że a w takiej chwili będzie szukać wsparcia w rówieśnikach a dla mnie będzie już za późno. Czasem przecież tak łatwo przeoczyć problem, nawet będąc najlepszym rodzicem. I dlatego też przypominam sobie wciąż że wszystko może zaczekać-miłość, a zwłaszcza miłość do dziecka nigdy.

Teraz jestem w drugiej ciąży... Spodziewam się najpewniej córki. Choć moja radość jest przeogromna to obawiam się o jej zdrowie i przyszłość już na następne kilkadziesiąt lat (kurcze, jakie my matki jesteśmy bojaźliwe).
Obiecuje sobie, że dołożę wszelkich starań by żadne z moich dzieci nie czuło się "kochane bardziej" lub "kochane mniej". Kolejne wyzwanie przede mną. Już wiem, ze z kąpaniem, pieluszkami czy ubieraniem sobie poradzę.
Wciąż niestety obawiam się czy dobrze podzielę swój czas, choć zrobię wszystko by tego dokonać. Mówią ze miłość to jedyna rzecz która się mnoży gdy się ją dzieli. Mam nadzieję z czasem też tak to działa :) Pamiętać muszę też o mężu, obowiązkach domowych i.... sobie. Wszak kochająca się rodzina to duże oparcie i dla dorosłych i dla dzieci.
Życie ma dla kobiety zdecydowanie wiele zadań, jakże jednak wielka musi być satysfakcja gdy w podeszłym wieku widzi się wokół dobrych, szczęśliwych i kochających ludzi.


http://www.rodzice.pl/suwaczki/showticker/20278

Laura nr 1
http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=71108

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Jakie są Twoje największe obawy związane z wychowywaniem dziecka?"

Szczerze to zawsze z niedowierzaniem patrzałam na moje koleżanki-matki które panikowały kiedy ich dziecko się przewróciło, kaszlnęło czy spadło z huśtawki. Spanikowane biegły mu na ratunek a ja stałam obok myśląc: "Boże, o co tyle hałasu..." Jednak w tym szaleństwie jest metoda i teraz zauważam to w momencie kiedy sama spodziewam się dziecka i z każdym dniem milion pytań niczym kumulacja w totolotka mnożą się w mojej głowie i śnią mi się po nocach.
Pytacie o moje największe obawy?
Otóż doświadczenie jako takie z dziećmi mam gdyż sama mam siostrzeńców których niejednokrotnie zdarzyło mi się pilnować. Jednak obcowanie z własnym dzieckiem pod jednym dachem przez 24 h na dobę, ba! przez conajmniej 18 lat troszkę mnie przeraża. Jednak zacznę od początku pierwszą obawą jest fakt czy tak kruchej i maleńkiej istocie nic się nie stanie pod moją opieką. Niby słyszę od doświadczonych koleżanek że po porodzie włącza nam się tryb "Instynktu macierzyńskiego" ale czy aby na pewno każda z nas go ma? Po drugie kolejną rzeczą która spędza mi sen z powiek są finanse. Tak, dokładnie finanse!Mamy realia takie jakie mamy a każdy z nas chciałby zapewnić swojemu dzieciątku wszystko co najlepsze, a już sama lista wyprawkowa sprawiła że o mało co nie osiwiałam! Idąc dalej IDEALNE PRZEDSZKOLE/SZKOŁA. Czy istnieje coś takiego? W XXI wieku tyle się słyszy o przemocy wobec dzieci w przedszkolach,o pedofilach i różnych innych wybrykach natury. W takim wypadku żeby nie zwariować jedynym wyjściem żeby byłby osobisty ochroniarz... Ale kogo na niego stać?!
Wracając do edukacji. Chciałabym żeby moje dziecko miało jakąś pasję w życiu, zainteresowanie, ale jak wyłapać i kiedy zacząć rozwijać w nim tą pasję? Co będzie jak to przeoczę ?
Brnąc dalej. Przede mną trudny wiek nastoletni. Cóż sama nie tak dawno byłam nastolatką i wiem jakie ma się wtedy pomysły żeby rodziców wyprowadzić w pole. Jak pokierować naszą wspólną relacją żeby dziecko miało do nas zaufanie, by traktowało nas rodziców jak kogoś komu można zaufać a nie kogoś kto tylko zrzędzi a od tego zrzędzenia to tylko głowa puchnie...
Chciałabym na te i TRYLIARD innych pytań znaleźć odpowiedź właśnie w wygranej książce.. Dlatego też tak bardzo jej potrzebuję :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie są Twoje największe obawy związane z wychowywaniem dziecka?
Moja największą obawą jest to czy sprostam wychowaniu syna na mądrego i szczęśliwego człowieka. Juz od pierwszych chwil kiedy zostałam mamą namnożyło się w mojej głowie pytań. Czy sobie poradzę? Czy dam radę zapewnić dziecku byt materialny? Czy będę miała dla niego wystarczająco dużo czasu? Czy dobrze go wychowam? To tylko niewiele obaw jakie są w mojej głowie. Chciałabym, żeby udało mi się być taką dobrą i mądrą matką dla swojego dziecka jaka dla mnie była moja mama!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...