Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

Konkurs "Disney. Ucz się z nami"

Rekomendowane odpowiedzi

Seria „Disney. Ucz się z nami” powstała z myślą o dzieciach w wieku 4-8 lat. Autorzy książek przygotowali dwanaście tytułów, które pomogą najmłodszym nabyć umiejętności niezbędne do dalszej nauki w szkole. W towarzystwie swoich ulubionych bohaterów dzieci nauczą się rozpoznawać kolory i kształty, rysować szlaczki, pisać litery i cyfry, a także spróbują swoich sił w samodzielnym pisaniu, liczeniu i czytaniu. W każdej książce oprócz zadań znajdują się naklejki, dyplom oraz ciekawe propozycje zabaw, które sprawią, że nauka stanie się wspaniałą przygodą.
http://kontoredakcyjne.strefa.pl/Disney.png
Zapraszamy wszystkich do udziału w konkursie:) Napiszcie, jak Wy zachęcacie swoje dzieci do nauki :)
Do wygrania 14 zestawów składających się z dwóch książek z serii „Disney. Ucz się z nami”: 7 zestawów Kubuś i Przyjaciele. Szlaczki + Klub Przyjaciół Myszki Miki. Kolory i kształty oraz 7 zestawów Disney Księżniczka. Litery + Auta. Liczenie.

Na Wasze odpowiedzi czekamy od dziś do niedzieli, tj. 12 lutego.

Regulamin konkursu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już od nardzin Juleczki czytam jej bajeczki. Uważam że czytanie stymuluje rozwój mózgu.Dlatego do czytania zachęcałam ją poprzez oglądanie kolorowych ilustracji w książeczkach. Wybierając książeczki dla mojej córeczki, zwracałam uwagę aby wyraz zaczynał się dużą literą, czytając naśladowałam dźwięki róznych zwierzątek i pojazdów.W ten sposób Julka słuchała z ogromnym zaciekawieniem a zarazem bardzo się cieszyła z odglosów.To było skuteczne gdyż się śmiała aż do łez. Na początku aby mała zachęcić do czytania wybierałam książeczki które można było szybko przeczytać i przerócić na drugą stronę z czasem wybierałam książeczki z dłuższym tekstem.Dzięki stopniowemu zwiększania ilości tekstu i zwalniania tempa czytana córeczka koncentruje się na coraz to dłuższy czas.

Gdy skończę Julci czytać jakąś krótką bajkę, mówię do niej teraz Ty mi poczytaj a ona z radością łapie za książeczkę i udając że czyta opowiada mi bajkę którą jej wcześniej przeczytałam. Taka zabawa rozwija pamięć


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja córeczka ma teraz ponad 10 miesięcy. Od pierwszych dni jej życia codziennie czytałam jej różne książki i bardzo dużo do niej mówiłam. Tłumaczyłam każdą czynność jaką przy niej wykonywałam. Pokazywałam jej różne rzeczy i mówiłam jak się nazywają i do czego służą.
Kiedy Sandra miała pół roczku kupiliśmy jej zabawkę "kubek w kubek". Codziennie bawiąc się kolorowymi kubeczkami, w końcu udało jej się odkryć, że można wkładać jeden w drugi. Na Boże Narodzenie postanowiliśmy kupić zabawki, które zachęcą moją malutką do nauki ale przez zabawę. Nasz wybór padł na "Szczeniaczka uczniaczka" i "Mój pierwszy laptop". Dzięki tym zabawkom Sandra uczy się liczb, kolorów, kształtów itp. Córka lubi bawić się z tatą laptopem. Siedzą razem na podłodze, tatuś wciska przyciski a Sandra stara się powtarzać, który przycisk tata wcisnął. Tańczą też sobie włączając piosenki w szczeniaczku. Mojej córeczce sprawia to ogromną przyjemność
Uważam, że aby dziecko chętnie się uczyło musi widzieć, że nauka jest przyjemnością a nie przymusem i może być naprawdę miła i przyjemna. Dlatego staram się podsuwać jej takie zabawy dzięki którym się uczy. Codziennie układamy wieżę z klocków, pokazuje jej, że klocki mają różne kolory i wielkości. Oglądamy książeczki i pokazuje jej jakie jest na nich zwierzątko i jakie wydaje dźwięki. Dzięki codziennym zabawom i częstemu powtarzaniu tych samych czynności Sandra naprawdę szybko przyswaja wiedzę.


http://www.suwaczki.com/tickers/nzjdgywl5lopj6o9.png
http://www.suwaczki.com/tickers/iv092n0azzw9lniu.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moją prawie 6-letnią córę najłatwiej zachęcić do nauki poprzez zabawę - banalny, ale jakże skuteczny to pomysł.
Córa właśnie poznaje magiczny świat liter i cyfr. O ile w przedszkolu ma do tego mnóstwo narzędzi w postaci książek, o tyle w domu staramy się sobie radzić bez papierowych pomocy naukowych. Naszym głównym sprzymierzeńcem jest mała, niepozorna tablica, na której z jednej strony można pisać kredą, a z drugiej pisakami oraz przyczepiać magiczne magnetyczne literki.
Na początku, żeby córy nie zniechęcić - tylko rysowałyśmy - jej ulubione królewny, motyle, domki. Po jakimś czasie zaproponowałam Julci, aby napisała swoją ulubioną literę - oczywiście jest nią J - pierwsza litera jej imienia :smile_move:
I tak się zaczęło - Jula ledwie wróci z przedszkola i się rozbierze, już siada przed tablicą i rysuje: mamę - obok pisząc mama, tatę - obok pisząc tata, Zosię - obok pisząc siostra.
I potrafi tak do wieczora, z różnymi postaciami. A jak już napisze wszystkie ulubione wyrazy, to je potem literuje :yes:
I tak poprzez świetną zabawę, w której uczestniczy cała rodzina - uczy się :36_1_1:


Mama dwóch Niuń http://colamyloveblog.blox.pl/resource/dziewczynka.gifŻona Mężahttp://emotikona.pl/gify/pic/blizniaki.gif
Pani Psa http://emotikona.pl/gify/pic/piesek2.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość curry

Lilunia ma dopiero 7 miesięcy. Będę ją zachęcać do nauki tak, jak mnie zachęcał mój wspaniały tata.

Zabierał mnie na wyprawy: do lasu, gdzie poznawaliśmy drzewa, oglądaliśmy liście, kwiaty i grzyby. Uczył mnie jak pachnie las. Byłam cichutko żeby usłyszeć jak szumi. Tata łapał owady, kładł mi na dłoni i pokazywał jakie są piękne, że nie należy się bać. Wieczorami malowałam w zeszycie wszystkie owady, żuki, motyle jakie widziałam w ciągu dnia. Jeździliśmy na wieś gdzie były kaczki, kurki, gęsi, kózki i krowy - wszystkie były moimi przyjaciółmi. Leżeliśmy godzinami na plaży, oglądaliśmy chmurki i wymyślaliśmy nieskończona ilość kolorów nieba. Słuchaliśmy śpiewu ptaków. Tata zabierał mnie na zamki i opowiadał historie o dawnych czasach, gdy spacerowaliśmy wśród mrocznych murów. Podczas wycieczek liczyliśmy mijane samochody takie jak nasz. Każdy dzień był przygodą!

Dla mnie najlepszą nauką jest poznawanie świata. Kochać świat to chcieć się o nim uczyć. I pragnę żeby moja Lila też kochała świat :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcę by moje dziecko zdolne było,
Pełno dobrych pomysłów zdobyło.

Pomagam mu w tym od rana do nocy,
Wymienie kilka rzeczy do pomocy.

Książek czytanie to u nas podstawa,
Mądra to i ciekawa zabawa.

Nigdy nie wiadomo co nas w niej zaszkoczy,
Ździwi i ucieszy nasze oczy.

Kilka liter z alfabetu również znamy,
I dalej swą wiedze w tym zakresie poszerzamy.

Dzięki temu uczymy sie jak
Na przykład wyrazów,kolorów w życiu używa sie.

Codziennie swe słownictwo powiększamy.
I z takiej nauki chętnie korzytamy.

Sorter z klockami mamy,
Dzięki niemu kształty poznamy.

Do nauki szlaczków piekne książeczki mamy,
Bo do nauki liter Kubulek jest jeszcze za mały.

Choc Kubuś czytać jeszcze nie umie,
Opowiada sam wymyślone historie dumnie.

Na paluszkach liczyc sie uczymy.
I do trzech świetnie sobie z tym radzimy.

Moje dziecko chętnie tak sie uczy,
Nie marudzi i sie nie smuci.

Nowe rzeczy poznaje,
Czuje sie z tym mój synek doskonale.


http://kuba-k.aguagu.pl/suwaczek/suwak3/a.pnghttp://s9.suwaczek.com/20090418310120.png
http://izabela-k.aguagu.pl/suwaczek/suwak4/a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja córcia Oliwka skończy w marcu 5 latek,więc jeszcze nie chodzi do szkoły,ale zachecam ją juz od małego Oseska do nauki,najpierw były do zabawki edukacyjne,ktore zachęcały do myślenia mała główkę,np.włoż klocuszek,gwiazdkę lub kwadracik w odpowiednią dziurkę.Teraz rownież proponuję naukę p[oprzez zabawę,nawet dziś robiliśmy chruściki
http://images35.fotosik.pl/1164/6c59635862d48c0dm.jpgi bawilismy sie w naukę liczenia,dodawania,moja Oliwka uwielbia pichcenie,pomaganie w takich pracach,innym razem poznajemy literki,kiedys próbowałam napisac w zeszycie literę która Oliwia miała sama probowac pisac,nie zabardzo jej to szło..ale wpadła moja córcia na pomysł,że weźmie zeszyt i biega po domu w poszukiwaniu literek,i oczywiscie znajduje je wszedzie na ksiązkach i przepisuje litere ktora jej się podoba nie robi tego według mojego wzoru ale tak jak sama potrafi,strzałem w 10 była klawiatura od komputera z ktorej nauczyła się pisac wszystkich drukowanych liter,pózniej do mnie przychodzi i rozmawiamy uczymy się razem literki,powtarzamy,i tak nauczyła się pisac swoje imię,a także imienia swoich baciszków.Innym razem,ulubiona nauką nie tylko Oliwki ale i mlodszego brata Oliwki jej malowanie farbami w wannie to sa takie specjalne farbki do kąpieli,Oliwia cała wannę opisze swoim imieniem,i uczy swojego brata nauki pisania.
Oprócz tego mamy gry Memo ktore ćwiczy pamięć,oraz inne ktore ucza spostrzegawczość,mam nadzieje że w przeszłości te nasze zabawy,pomoga w szybkiej nauce mojego dziecka,oczywiscie pokazuje że Oliwka jest dla mnie ważna i codziennie rozmawiamy co ciekawego robiła dziś w przedszkolu.


http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzp07wx3yavktx.png
http://www.suwaczki.com/tickers/1usauay30z3h57g4.png
http://www.suwaczki.com/tickers/bl9canli1z7933wa.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I tu trafiliscie z tematem do właściwej osoby. Jak dla mnie ten konkurs powinien być zatytułowany "Twardy orzech do zgryzienia". Mój pierwszoklasista jest tak oporny w nauce pisania , liczenia i czytania jak osiołek z Kubusia Puchatka.
Synuś ma zawsze tysiące innych zajeć np. liczenie ptakow na drzewie,wiszenie głową w dól z krzesła ( podobno świat lepiej tak wygląda) - a na nauke według niego zawsze jest czas.
Podczas pisania literek najfajniejsze jest leżenie głową na stole- bo może literki same się napiszą?
Szlaczki hm..... tak to tez jest temat poważny- bo przeciaż szlaczki są dla dziewczyn.
I niestety super mamuśka zawsze musi wkroczyć do akcji. Jeśli chodzi o liczenie , to nic tak nie pomaga jak liczenie pieniędzy. Pieniadze dzieci liczą chetnie, bardzo pomaga nam gra Monopol. Na rysowanie szlaczkow tez mam swój sposób, organizujemy codziennie konkursy na najładnieszy męski szlaczek , startuje z nami nawet mój najmłodszy synuś , który z reguły zawsze przegrywa:picasso:. Z literkami jest podobnie, na zasadzie rywalizacji , kto napisze najszybciej i najładniej. W pisaniu pomagają nam też małe liściki , ktore sobie codziennie piszemy z moim synkiem. Ja jemu zostawiam list jak wychodze z domu, on mi pisze list jak chce np dostac batona. Bardzo pomocna w nauce jest gra Memory, która poprostu uwielbiamy. Z czytaniem jest juz lepiej choć poczatki tez nie należały do łatwych. Metoda sylabowa jest według mnie najlepsza. Dlatego też podczas zabawy sylabujemy, bądz też literujemy długie wyrazy. Myśle że połaczenie nauki, zabawy i rywalizacji doprowadzi nas do upragnionego celu.:read:


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niemal każdy rodzic dąży do tego aby jego dziecko było zdolne i zdobyło jak najlepsze wykształcenie dlatego już od najmłodszych lat powinniśmy dbać o dostarczanie dziecku rożnych bodźców związanych z nauką. Moja córka jest w tej chwili przedszkolakiem ale odkąd tylko zaczęła się interesować bajkami starałam się jej codziennie czytać wiedząc ,że jest to bardzo ważne w rozwoju dziecka. W tej chwili są już tego widoczne skutki, gdyż widzę ile jej to dało i jak bogate ma przez to słownictwo oraz jak bogatą ma wiedzę w rożnych dziedzinach życia. Dlatego wciąż też kupuję jej nowe książki i bardzo mnie cieszy że jest ich miłośniczką. Ponadto zachęcam córkę do rozwijania talentów plastycznych poprzez rysowanie , malowanie i tworzenie przeróżnych prac plastycznych, gdyż wiem że to rozwija wyobraźnię oraz ćwiczy rączki przygotowując je do późniejszej nauki pisania. Oczywiście ważne jest dla mojej córki ,że bardzo chwalę jej rysunki czy też inne osiągnięcia, przez co staje się zmotywowana do dalszych działań. Uważam ,że we wszystkim co robimy razem z dzieckiem możemy je zachęcić do nauki ale musi być to połączone z dobrą zabawą, gdyż nie możemy od dziecka zbyt wiele wymagać, bo to daje wtedy odmienne skutki od zamierzonych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że nic tak nie zainteresuje malucha jak otaczający go świat. Dlatego do rozpoczęcia nauki nie są konieczne jakieś specjalne akcesoria, wystarczy to co jest dookoła nas.
I tak my uczymy się np:
- cyferek i liczenia poprzez liczenie rybek w akwarium, samochodów na parkingu, listków na krzaczkach i kwiatków na trawniku;
- kolorów poprzez pokazywanie kolorów samochodów, świateł sygnalizatorów, zwięrzątek np. biedronek, a także ... samych budynków, śmietników i skrzynek np gazowych (to pomysły synka);
- nowych słówek - nazywając wszystko co widzimy dookoła na spacerku, w domu, u znajomych, wszędzie gdzie jesteśmy. Np. u moich rodziców w sklepiku, który często odwiedzamy synek poznał już większość warzyw i owoców.
Generalnie rozwój mowy poprzez ciągłe rozmowy z dzieckiem, opowiadanie o tym co nas otacza;

Do tego oczywiście jak najbardziej książeczki i zabaweczki edukacyjne ale i tak dla smyka najlepszym bodźcem jest świat dookoła.


http://s5.suwaczek.com/20080808650117.png

http://www.suwaczek.pl/cache/ca4d079058.png http://s2.pierwszezabki.pl/033/0334699d0.png?6031

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje dziecko jest bardzo chętne do nauki i co bym nie wymyśliła to z wielką chęcią podejmuje się nowego zadania. Obserwując, które zabawy bardziej preferuje idę w tym kierunku i wprowadzam nowe rzeczy do nauki. U nas nauka =zabawa, bo córka jest jeszcze za mała na typowe przyswajanie wiadomości. Zresztą nie stwarzam w domu drugiej szkoły, bo na to jeszcze ma czas. Bardzo dużo czytam a przy tym powolutku pokazuję literki. Dzięki temu rozwija się jej wyobraźnia i często chce rysować bohaterów, o których czytamy. Dużą radość sprawia jej też słuchanie i śpiewanie piosenek. Mamy książeczki 2 w 1-do czytania i jednocześnie zawierające ścieżkę dźwiękową, często śpiewamy razem i nucimy. Moja córka lubi także spędzam dużo czasu w kuchni-być może będzie kucharką:) tam podpatruje co ja robię i chce robić to samo. Uczymy się też liczyć np. liczy ziarenka grochu.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak? to proste zaraz opowiem Wam
moja córcia ma 4 latka
a juz literki zna jak z płatka
tu jest A a tam Be
oj szybko uczy się
razem ze mną pisze literki
i stawia ładne cyferki
choć czytać jeszcze nie umie
ale słucha mamy dumnie
i potem sama opowiada
jak to bociana przestraszyła żaba
i liczyc potrafi do dziesięciu
czemu nie więcej? odpowie ze nie ma juz palców :)
nauka to ważna sprawa
czytanie, pisanie, tu lewa tam prawa
nawet gdy dziecko jest małe
poznaje literki doskonale
i ja o tym dobrze wiem
me dziecko juz uczy się się
nie, nie z przymusu lecz przez zabawę
tyle radości wkłada w tą słuszną sprawę
liczy juz sama cukierki, paluszki
nawet zdechnięte muszki :)
podpisac sie umnie
i to rozumie
OLIWKA na kazdej kartce byc musi
bo jak to nie będzie naszej nusi?
czytamy,- narazie jak czytam :) książeczki
a córcia słucha i potem opowiada mamusi historię z książeczki
i mowi:- to fajna zabawa
-duzo juz wiem i będę nauczycielką od prawa :)
-będę mówiła dzieciom co wolno a co nie
-by od małego być grzeczne nauczyły sie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

My stosujemy kilka ważnych dla nas zasad, są one dla nas mottem.
Przede wszystkim nic na siłę, jeśli Filip (we wrześniu będzie pięciolatkiem) nie ma ochoty, to nie zmuszamy go do żadnych ćwiczeń, zabaw.
Ważną zasadą dla naszej rodziny jest - wspólna nauka przez zabawę.
Nie ważne czy chodzi o cyferki, literki, rozpoznawanie kształtów, ćwiczenie pamięci... ważne, abyśmy wszyscy dobrze się bawili i abyśmy robili to razem.
Liter Filipek nauczył się mając trzy latka. Myślę, że jest to zasługa książeczki z alfabetem, rozkładanej jak harmonijka. Maleńka, mieściła się w rączkach malucha, na każdej stronie znajdowały się po dwie litery a obok nich obrazki przedmiotów zaczynających się na tą literę. W mgnieniu oka nauczył się Filip alfabetu, a my powtarzaliśmy mu, jacy jesteśmy z niego dumni i biliśmy mu brawo :Nieśmiały:
Cyferek nauczył się również z książeczek. Każda rzecz, z którą do nas przychodzi, której się nauczy jest przez nas chwalona, zauważana, doceniana. Jeśli coś dziecku nie wychodzi, podkreślamy, że warto jest dalej próbować i że świetnie sobie radził, a sprawa była trudna.
Poza tym poświęcamy mu dużo czasu, angażujemy w różne domowe prace, które są odpowiednie do jego wieku. Dbamy o to, by czuł się doceniany, chwalimy.
Kiedy lepię z masy solnej anioły, mój synek jest wniebowzięty i też zasiada do lepienia. Zazwyczaj lepi różne kształty, ale czasami też lepi aniołki. Jego pierwszy anioł jest śliczny dla mnie :) choć łysy :Oczko: i pomaziany wszystkimi kolorami tęczy :D Skąd Filip o tym wie??? Nie wylądował w szufladzie i nie kurzy się na półce za ramkami na zdjęcia... wisi w naszym przedpokoju :) Tak, by każdy kto wchodzi do nas do domu go zauważył, jest przecież niesamowitym dziełem czteroletnich rączek... :Podziw:


Kasia
http://www.suwaczki.com/tickers/k0kdj44jnokqoctj.png

http://www.suwaczki.com/tickers/l22nzbmhthgffw6s.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy Bartoś rósł pod moim sercem już do niego mówiła, nuciłam mu piosenki oraz puszczałam muzykę "dla brzucha". Gdy brzdąc przyszedłszy na świat, dużo do niego mówiliśmy, bawiliśmy się w wszystkie noworodkowe i niemowlęce zabawy. Obecnie Bartoś ma dwa i pół roku i świata nie widzi po za swoimi ulubionymi książkami, które czytamy już do znudzenia mamy :16_5_44:, ale najważniejsze jest to że Bartkowi oni sprawiają dużą przyjemność i za każdym razem dostrzega coś nowego na stronie książki. Syn lubi też muzykę i rytmikę, puszczamy głośno jego ulubione dziecięce piosenki i bawimy się skacząc i wykonując proste ćwiczenia. Mały lubi też malować i rysować. Ćwiczymy z nim też na kartonowych tabliczkach z wizerunkami. Codziennie poznaje nowe słowo, jego znaczenie oraz wygląda i utrwalamy jego wiedzę codziennie. Mały jest w najlepszym momencie do nauki i poznawania, bo lubi się bawić i jest pełen chęci i zapału do poznawania nowych rzeczy.:36_33_14:


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam trzech synków i każdy z nich jest inny :) Najstarszy zaczął czytać i pisać jak miał 5 lat :) i miłość do książek została mu do teraz, pochłania wszystko :)
Średni synek zaczyna naukę pisania i staram się go zachęcać do ćwiczenia rączki, do rysowania szlaczków tak aby w 1 klasie nauka pisania już nie stanowiła takiego problemu. Dodatkowo Oskarek jest leworęczny więc muszę dostosowywać to do jego umiejętności :)
Malujemy sobie farbami takimi do malowania rączkami, robimy stempelki, albo dłuuuuuuuuuuuugie węże szlaczkowe, wycinamy najróżniejsze kształty z kolorowych papierów, robimy wydzieranki, wyklejanki :) wszystko aby usprawnić małe rączki :)
Oskar bardzo lubi rysować i potrafi wyczarować piękne ilustracje do czytanych wspólnie ksiażeczek :)
Najmłodszy synek ma 2,5 roku i chętnie się przyłącza do tych naszych zabaw :) próbuje kolorować swoje obrazki, wycinać nożyczkami :) za jakis czas jak podrośnie to i on będzie malował szlaczki i inne cwiczenia usprawniające rączki :)

Mozliwości do nauki poprzez zabawę mamy każdego dnia mnóstwo ... możemy uczyc się liczyć obserwując ptaki na spacerze, uczyć się kolorów zbierając liście podczas spaceru po jesiennym lesie, wtedy jest takie mnóstwo różnorodności :)

Kiedy gotuje to cała moja kochana trójka chce pomagać, najstarszy odważa mi potrzebne produkty, czyta przepis, młodsi dodają poszczególne składniki w odpowiedniej kolejności :)

Ostatnio ulubionym zajęciem młodszych chłopców jest przyklejanie magnesów z literkami i zwierzątkami na lodówkę ;) średni synek pyta się co to za poszczególne literki i cyfry i wymyśla nazwy na daną literkę a najmłodszy z zaciekawieniem przygląda się i dopytuje o zwierzątka na obrazkach :)

Wszyscy lubimy grać w gry edukacyjne, memo, puzzle ;) i to też jest super trening pamięci :) nie tylko dla dzieciaków ;)

Codziennie mamy tysiące możliwości pokazania dzieciom jak można się uczyć i dobrze przy tym bawić ;) trzeba tylko trochę ruszyc wyobraźnią :)


Mama Dominika (16.07.2001), Oskara (02.07.2005), Nikosia (25.06.2009) i Małgosi (07.08.2013)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nauka poprzez rozwój wyobraźni - to moje motto, które stosuję przy zachęcaniu mojego synka do nauki. U nas najlepszą metodą nauki cyferek okazały się klocki pewnej znanej duńskiej firmy. Klocki te już u najmłodszych dzieci rozbudzają wyobraźnię, także tą przestrzenną, inspirują, stawiają wyzwania zgodne z naturalną chęcią poznawania świata i uczą pokonywania problemów, rozpoznawania kształtów, kolorów, a najnowsze są właśnie pomocne w nauce cyferek. To genialne zabawki, a zarazem pomoce naukowe, które nie tylko poprawiają sprawność paluszków, ale również uczą twórczego myślenia i kreatywności. Bawiąc, kształtują precyzję ruchów małych rączek, poprawiają koordynację wzrokowo-ruchową, rozwijają koncentrację i stymulują zdolności manualne dziecka. Podczas konstruowania mini-budowli z klocków przez pociechę, rodzic ma okazję zaobserwować, czy jego dziecko jest cierpliwe i spokojne, czy też gwałtowne i wybuchowe. Jeśli mimo porażek kontynuuje zabawę, zapewne jest ambitne. Jeżeli zaś rzuca klocki przy pierwszej nieudanej próbie, to znaczy, że zbyt łatwo zraża się niepowodzeniami i trzeba mu wtedy pomóc. Obserwowanie budowli wykonanych przez dziecko powie mamie i tacie też dużo o wyobraźni i pomysłowości pociechy, a nawet o jej marzeniach, ponieważ klocki zapoznają z zawodami np. policjanta, strażaka, pilota, farmera, mechanika samochodowego, opiekuna zwierząt w zoo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Złotą zasadą jest niezmuszanie dziecka do nauki, gdyż zniechęci je to na dobre.
Najlepsza jest nauka przez zabawę. Należy przedstawić dziecku ciekawe zabawy, dzięki którym nauka stanie się dla nich przyjemnością.

My kupujemy córce kolorowanki często np. ze zwierzętami a także przedstawiające pory roku, ludzi itp. Kolorując je razem z córką opowiadam jej o tych właśnie obrazkach. Dzięki temu rozwija się również wyobraźnia.
Często również zabieram córcię do lasu, parku, na spacery. Pokazuję jej przyrodę najlepiej jak umie. Widzę wówczas uśmiech na jej buzi. Gdy tylko jest możliwość jeździmy na wieś do dziadków. Tam jest duże pole do popisu. Córka bacznie obserwuje pracę dziadków, pomaga im w miarę możliwości, poznaje zwierzęta i całą naturę.
W domu natomiast pokazuje jej obrazki w książeczkach a na stole mam rozsypane piankowe literki. Córka wybiera literę właściwą do obrazka, czyli pierwszą literę na jaką rozpoczyna się dany przedmiot.
Bardzo dobrym elementem do nauki są specjalne książeczki jak np. z serii „Disney. Ucz się z nami”. Dzięki nim poznaje kształty, liczby, litery wraz z ulubionymi postaciami z bajek. Idąc do przedszkola nie będzie miała trudności z przyswojeniem sobie tych wiadomości.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój synek ma 19 miesięcy jest jeszcze mały ale zachęcam jego do nauki przez zabawę, jesteśmy teraz na etapie układania klocków z literkami od 1 do 10 ale najbardziej pamięta tylko"tzy", więc proszę jego żeby powtarzał za mną ale jemu ciągle wychodzi "tzy". Następna zabawa to są klocki które trzeba wkładać do przyczepy więc mówię do niego żeby znalazł kwadracik i włożył do samochodzika, więc po trudnych chwilach i z nie cierpliwością szuka,:) wszystkie inne klocki wyrzuca,znajduje ,uśmiech na twarzy synka znalazł, a teraz trzeba włożyć do samochodzika, wiadomo łatwo nie jest ale mamy za to dużo zabawy i przyjemności,że możemy razem spędzać te piękne chwile a także połączyć je z nauką. Z dnia na dzień synek znajduje sobie inne zabawy także dziś zabawa była w różne ślaczki,kształty, literki gdzie mama rysowała a synek pomagał w zamalowywaniu ich na papierze :) Więc mówiąc krótko tak spędzamy mroźne popołudnia uroczej zimy:) Tak zaczyna się nauka u mojego 19 miesięcznego synka:)


http://www.suwaczek.pl/cache/0e6af269fe.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkab31

Mój młodszy syn mając 2 lata sprawnie operował ołówkiem,rysował szlaczki,uczył się literek z mojego starego elementarza,w wieku niespełna 4 lat przeczytał dla swojego pradziadka artykuł w gazecie lokalnej-w myślach składał literki,jechał paluszkiem po papierze i czytał pełne zdania.umiał mnożyć,dzielić,dodawać,odejmować.dużo w tej jego nauce zasługi starszego o 21miesięcy brata.dziś mając 14 lat zdobywa dyplomy i nagrody w kangurkach matematycznych.do niczego nie był zmuszany,chyba chęć dorównania bratu dawała mu motywację i nie ukrywam komputer i gry wg wieku i wspomniany elementarz.
Dla Gabrysi,dziś 16miesięcznej zaczęłam czytać bajki jak leżała w inkubatorze,opowiadałam krótkie historyjki np.co widać za oknem.Pierwszą książeczkę kupiłam przed jej narodzinami wiersze Tuwima,kolejne zaraz po jej powrocie do domu-Brzechwa.Jej ulubiony wierszyk to o biedronce i żuku,może słuchać go bez przerwy.i o Mańku i narzędziach książeczki mąż jej czyta.lubi też bajkę o Ajsztajnach.
niedawno kupiłam jej zeszyt i kredki bambino.rysuje póki co bazgrołki,kreski,dziwne szlaczki.ale dopiero się uczy i z każdego jej dzieła jestem dumna.mając dwóch starszych braci pewnie szybko wszystkiego się nauczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Patrząc na swoją 4,5- letnią córcię, mogę zaryzykować stwierdzenie, że małe dzieci mają naturalny pęd do nauki, do zdobywania nowych umiejętności i wiedzy. Od nas, rodziców zależy, czy zostanie on właściwie zaspokojony i pokierowany. Już od pierwszych miesięcy dzieci są bardzo ciekawe świata, w którym się znalazły i odkrywają jego uroki. My, rodzice musimy pomóc im tę ciekawość zaspokajać lub w odpowiednim momencie rozbudzać… Według mnie najważniejsze, żeby nie zniechęcać dzieci do zadawania pytań, do „pomagania” w codziennych czynnościach, zezwalać na samodzielność, mądrze organizować czas- czytając książki, zabierając na spacery, „przemycając” naukę kolorów, kształtów, cyferek czy literek podczas wspólnych zabaw, pozwolić pobrudzić się farbami czy błotkiem, pochlapać w kałużach, pozwolić wiele rzeczy poczuć na własnej skórze:). Już dla najmłodszych dzieci jest ogromna oferta zabawek, gier, książeczek edukacyjnych i zdecydowanie warto w nie inwestować, ale też ważne, by dostosować je do możliwości i zainteresowań dziecka. Moja córa wcześnie dostała kredki, co okupiliśmy grafitti na ścianie, ale szybciutko poznała wszystkie kolory, dzięki ślicznej książeczce i sorterom poznała kształty, przelicza, co tylko wpadnie w jej oko. Zna większość literek (dzięki magnesom na lodówkę) i umie się podpisać, a dziś ograła mnie w Memory i przyznam się, że choć trochę było mi wstyd, to strasznie jestem z niej dumna:).


http://lbym.lilypie.com/ZH1Jp4.png http://lb2m.lilypie.com/G6KQp4.png http://dzidziusiowo.pl/zabki/img5-100_qwertyuiopasdfghf_2_U+la+la+Lidzia_16+z%B1bk%F3w+ma%3A%29%29%29.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To my rodzice jesteśmy pierwszymi nauczycielami swojego dziecka.
Od naszych pierwszych wspólnie spędzonych dni uczymy swoje pociechy i jesteście w tym najlepsi, bo znamy własne dziecko, jak nikt inny. Jesteśmy dla naszych dzieci autorytetem, uczymy z miłością poprzez własną postawę, słowa, zabawę czy dotyk.
Codziennie staram się córce poświęcić czas na wspólną naukę czy to wspólne oglądanie książeczek, układanie puzzli, lepienie z ciastoliny bądź wyprawę do lasu w celu pokazania córce zwierzątek tam żyjących lub roślinności tam rosnącej.
Mieszkamy na wsi i w swoim małym gospodarstwie posiadamy parę zwierzątek m.in. kurki, króliki, kaczki, kotek , piesek więc córka na żywo może obejrzeć sobie zwierzątka i porównać z tymi które widzi na obrazkach w książeczkach.
Jest to niesamowita nauka biologii gdyż pokazuje jej czym się różnią w budowie poszczególne zwierzątka , a także włączam w drobne obowiązki związane ze zwierzętami np. córka zbiera jajka, wsypuje kurkom paszę czy daje królikom marchewki do schrupania.
W lato zaś pomaga zbierać płody rolne , które uprawiamy w przydomowym ogródku i małym sadzie, a następnie pomaga w przygotowaniu weków na zimę m.in. podaje zakrętki .


http://www.suwaczki.com/tickers/bfareepd9xnhhr2v.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ponieważ to właśnie zabawa jest podstawową formą aktywności i nauki dziecka stawiam przede wszystkim na duże urozmaicenie zajęć z synkiem, by po pierwsze nauka miała szeroki zakres, a po drugie by nie zanudzić dziecka tą samą monotonną zabawą.
Staram się w każdej dziedzinie zabaw wprowadzać nowe, ciekawe elementy. Mój synek uwielbia wszelkie zabawy plastyczne więc działamy korzystając z różnorakich materiałów standardowych typu: plastelina, modelina, masa solna, kolorowe kartki, pisaki, kredki, ale również z materiałow innych, które świetnie do takich zabaw się nadają: szyszki, kamienie, liście, papierowe rurki od ręczników papierowych, makaron, rurki do napojów, wykałaczki itd.
Układamy puzzle, nie tylko takie gotowe zakupione w sklepie, ale tniemy obrazki, pocztówki i składamy obrazek w całość.
Korzystamy również z wielu gier planszowych takich, które stawiają na beztroską zabawę, ale i takich, które dużo mogą nauczyć np. "Literka do literki", "Zagadkowe Zoo".
Zaopatruję też synka w książeczki z zadaniami dostosowanymi do wieku dziecka. To bardzo ciekawe pozycje ponieważ rozwijają wiele umiejętności dziecka, często zawierają naklejki co dziecko bardzo zachęca do zabawy.
Szukam też często inspiracji w internecie, gdzie jest niewyczerpane źródło propozycji zabaw i nauki z dzieckiem. Niedawno odkryłam tzw. "antykolorowanki" (ciekawa odmiana standardowych kolorowanek polegająca na dokończeniu zaczętego obrazka, elementu, według pomysłu dziecka). Synek totalnie mnie zaskoczył swoją pomysłowością i kreatywnością.


:16_3_204:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ponieważ to właśnie zabawa jest podstawową formą aktywności i nauki dziecka stawiam przede wszystkim na duże urozmaicenie zajęć z synkiem, by po pierwsze nauka miała szeroki zakres, a po drugie by nie zanudzić dziecka tą samą monotonną zabawą.
Staram się w każdej dziedzinie zabaw wprowadzać nowe, ciekawe elementy. Mój synek uwielbia wszelkie zabawy plastyczne więc działamy korzystając z różnorakich materiałów standardowych typu: plastelina, modelina, masa solna, kolorowe kartki, pisaki, kredki, ale również z materiałow innych, które świetnie do takich zabaw się nadają: szyszki, kamienie, liście, papierowe rurki od ręczników papierowych, makaron, rurki do napojów, wykałaczki itd.
Układamy puzzle, nie tylko takie gotowe zakupione w sklepie, ale tniemy obrazki, pocztówki i składamy obrazek w całość.
Korzystamy również z wielu gier planszowych takich, które stawiają na beztroską zabawę, ale i takich, które dużo mogą nauczyć np. "Literka do literki", "Zagadkowe Zoo".
Zaopatruję też synka w książeczki z zadaniami dostosowanymi do wieku dziecka. To bardzo ciekawe pozycje ponieważ rozwijają wiele umiejętności dziecka, często zawierają naklejki co dziecko bardzo zachęca do zabawy.
Szukam też często inspiracji w internecie, gdzie jest niewyczerpane źródło propozycji zabaw i nauki z dzieckiem. Niedawno odkryłam tzw. "antykolorowanki" (ciekawa odmiana standardowych kolorowanek polegająca na dokończeniu zaczętego obrazka, elementu, według pomysłu dziecka). Synek totalnie mnie zaskoczył swoją pomysłowością i kreatywnością.
Nie zapominamy też, ze zabawa i nauka może polegać na obserwacji otaczającego nas świata i uczestnictwie w wielu domowych obowiązkach. Ja włączam synka w obowiązki bardziej kuchenne np. wspólne pieczenie jabłecznika, a mąż w bardziej męskie czyli np. tzw. "grzebanie" w aucie. A Spacery, obserwowanie przyrody, zwierząt to doskonała nauka.
Cieszymy się również, że mamy swój kawałek ziemi na której królują warzywa i owoce. Po pierwszych próbach synek świetnie radzi sobie nawet z sadzeniem ulubionych buraczków:-)


:16_3_204:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachęta do nauki, to bardzo indywidualna sprawa dla każdego dzieciaczka! Wiadomo jednym chce się bardziej, a innym mniej. Jedni lubią czytać, a inni liczyć. Jedni lubią jabłka, a inni pomarańcze...:D

Moim zdaniem fajne sposoby na ułatwienie i umilenie nauki, to:

1. Gdy uczymy dzieci jak nazywa się jakiś owoc, warzywo, przedmiot nie pokazujmy mu go na kartce lub monitorze komputera! Jeśli chcemy mu wytłumaczyć co to jest jabłko lub awokado zabierzmy go do sadu, ogrodu, sklepu i pokażmy jak wygląda. Pozwólmy mu do dotknąć, powąchać, a jeśli to możliwe również posmakować! Niech w naszej nauce biorą wszystkie zmysły- będzie przyjemniejsza i na pewno bardziej efektywna!

2. Dzieci uwielbiają rywalizację! Dlatego możemy ją wykorzystywać zarówno przy zabawie jak i nauce. Spróbujmy rywalizować razem z nim, z rodzeństwem lub kolegami. Prostym sposobem jest zabawa w "Wyścig": wszystkie dzieci dostają kartki na których mają powtórzyć szlaczek zadany przez rodzica, ten kto skończy pierwszy (bez przekraczania linii :D)- wygrywa! Sporadyczne upominki i częste nagradzanie 'dobrym słowem', pochwałą za dobrze wykonane zadanie, też motywuje!

3. Kolejnym przykładem jest sposób na naukę kolorów, który mam zamiar stosować gdy będę ich uczyła mojego synka. Na początku chciałabym aby synek nauczył się odróżniać barwy bez zapamiętywania konkretnych nazw. Niech dzieciaczek grupuje przedmioty, klocki, kubki, które uważa, że są w tym samym kolorze. Po stworzeniu z nich grup możemy szukać przedmiotów w domu, które również będą pasowały! Wyjmiemy farbki i zastanowimy się, które nam pasują...itd.

Chciałabym aby dzieci uczyły się poprzez obserwację otaczającego nas świata i angażowały jak najwięcej zmysłów w to -poznanie! Wierzę, że 'przyjemna nauka', to nie oksymoron!

:36_27_1:


http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dpcpxb1ea.png
http://www.suwaczki.com/tickers/dqprpx9itfxz7too.png
http://www.suwaczki.com/tickers/9ltfegz27v1ws8z4.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tatus 2010

Uważam że każde dziecko trzeba przyzwyczajać od najmłodszych lat do obowiązków – jednym z nich jest także nauka.
Dziecko przecież uczy się od urodzenia od najprostszych czynności jak nauka chodzenia po bardziej skomplikowane jak malowanie czy nauka języków obcych w późniejszym okresie życia.
Oczywiście nauka i jej poziom, a także metody jej przekazywania, zawsze muszą być dostosowane do wieku i możliwości dziecka, co innego umie roczne dziecko a od przedszkolaka wymaga się znacznie więcej.
W każdym wieku jest ważne to, by nauka nie nudziła się dziecku Każda dziedzina może być podana w fascynujący sposób.
Warto korzystać z pomocy kół zainteresowań, oglądać z dzieckiem teleturnieje, rozwiązywać krzyżówki i łamigłówki.
Motywacją do nauki mogą być też konkursy. Warto je organizować w gronie rodzinnym czy kolegów dziecka, przy okazji urodzin czy podczas deszczowych dni, gdy nie można bawić się poza domem. Wygrana może motywować, a chęć pokazania się z jak najlepszej strony przed innymi może stać się silnym bodźcem do zdobywania wiedzy.
Ważne by dziecko od najmłodszych lat miało swoją pasję czy to robienie zielnika, kolekcjonowanie kamieni, zbieranie pocztówek czy znaczków.
To nie tylko okazja do rozbudzenia w dziecku pasji, ale także okazja do nauczenia systematyczności, pogłębiania wiedzy a przede wszystkim korzystania z różnych źródeł informacji.
Nauka na każdym etapie dziecka nie może być przymusem, nie może się dziecku źle kojarzyć. Ważne, by pociecha zgłębiała tajniki wiedzy z uśmiechem na twarzy, a rodzice z radością obserwowali jej rozwój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...