Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

Konkurs "Leczenie dziecięcych ran"

Rekomendowane odpowiedzi

Najlepszym sposobem na leczenie dziecięcych ran jest uśmiech mamy i buziak w skaleczone miejsce. Działa rewelacyjnie. Polecam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wakacje, lato, zabawy to czas kiedy nasze dzieciaki spędzają czas aktywnie. Zabawy na świeżym powietrzu dostarczają maluchom wiele atrakcji ale też narażają ich często na zranienia, stłuczenia, otarcia naskórka, zadrapania, rany. Te większe i te mniejsze!

Przede wszystkim najważniejsze jest abyśmy MY RODZICE- nie pokazali dziecku strachu w sobie, nie panikowali, zamiast przeżywać- musimy uspokoić dzieckiem uśmiechem i spokojnym mówieniem:) Ważne jest odwrócenie uwagi dziecka w momencie upadku, zadrapania... to pozwoli uniknąć przerażenia i płaczu naszej pociechy.

Bardzo ważna jest dezynfekcja rany- bo przecież zależy nam na bezpieczeństwie (aby nie doszło do zakażenia) i odpowiednim zabezpieczeniu. Najlepiej spłukać ranę bieżącym strumieniem wody. Jako przyszła pielęgniarka wiem z doświadczenia, że zastosowanie OCTENISEPTU w sprayu na ranę jest bardzo skuteczne i co najważniejsze bezbolesne dla malucha- nie powoduje pieczenia!- Dziecko musi czuć się bezpieczne w tej trudnej dla niego chwili :)

Następnie oczywiście należy zastosować zabezpieczenie rany- jeśli rana jest niewielka wystarczy plaster- ukojenie maluszkowi [przyniesie plaster kolorowy, z bohaterem bajki:) W dzisiejszych czasach mamy wybór... to doskonały pomysł- kolorowe plastry dla dzieci, łatwiej maluchowi zaakceptować ta rankę;) W przypadku jeszcze bardziej poważnych ran można także zastosować specjalny jałowy opatrunek hydrożelowy.

Najważniejsze aby uspokoić dziecko, zapewnić mu bezpieczeństwo, miły, kojący uśmiech, zdezynfekować i zaopatrzyć ranę:)

Oczywiście ciepłe przytulenie i całus mamy na otarcie łez to najlepsze i dotychczas najskuteczniejsze lekarstwo dla dziecka:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Daria Sz.

U nas jak dotychczas nie było większych urazów jak zdarte kolanko ;) w tym przypadku momogło przemycie, osuszenie i spryskanie octaniseptem! A no i najważniejsze! Mamine ucalowanie bolącego miejsca ;) na wszelkie guzy też jest metoda: zimno- zawsze działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

My każdą ranę przemywamy szybciutko bieżącą wodą, następnie wodą utlenioną a na koniec przyklejamy kolorowego plasterka. Zawsze przy tym chwalę dzieciaczki za to jakie są dzielne i wytrwałe. Później plasterek jest dla nich pretekstem do pochwalenia się przed tatą swoją odwagą ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na rany nasz niezawodny specyfik to Octenisept. Na każde zadrapanie u synka stosuję ten preparat, zaczerwienienie znika a ranka szybko się goi. Octenisept pomógł nam wygoić pępuszek synka, moją ranę po cc, i ogólnie jest stosowany w naszym domu jeżeli ktoś się zrani, zadrapie, nawet ukąszenia przez owady dezynfekujemy Octeniseptem. Na guzy i stłuczenia szybko przykładam coś zimnego np ogórek zielony z lodówki :) , dzięki temu uderzone miejsce przestaje boleć i nie pojawia się siniak. Na poparzenia ( oby ich mój synek nie doświadczył) szybko pod zimną wodę i kilka minut trzymać poparzone miejsce. A oprócz powyższych metod stosuję tą jedną, którą zna chyba każdy rodzić: przytulanie, całowanie, chuchanie i magiczne zdanie : ,,Daj kochanie mamusia/ tatuś przytuli i szybko przestanie cię boleć :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasz 4-letnia córeczka to prawdziwa akrobatka. Jej wariacje często przyprawiają o zawrót głowy. Niestety - często kończy się to rozbitymi kolanami, podrapanymi łokciami i licznymi siniakami. Oczywiście każde stłuczenie trzeba całować - później psikać wodą utlenioną lub innym środkiem odkażającym (bo córeczka najczęściej ma "krwawe" upadki). Na koniec do zranionego miejsca przykłada swoją leczniczą maskotkę tzn. zwierzaczka, który w swoim wnętrzu ma magiczny wkład (wkładkę żelową wyjętą z zamrażalnika). Gwarantuje szybkie ukojenie bólu - działa znieczulająco. Daje niezłe efekty na ukąszenia komarów i likwiduje siniaki. Tak więc polecam :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W leczeniu dziecięcych ran mamy dość spore doświadczenie niestety.
Gdy jest to rana otwarta lub zadrapanie przemywamy na początku czystą wodą, a następnie spryskujemy Octaniseptem. Unikamy o ile to tylko możliwe wszelkich plasterków, które spowalniają gojenie się rany i zatrzymują dopływ powietrza. W ranach trudno gojących się pomaga nam opatrunek z aloesem.
Gdy rana jest poważniejsza można użyć plastrów ściągających, jednak lepiej sprawdzają się zwykłe szwy (są bardziej wytrzymałe). Gdy po ranie zostaje blizna możemy użyć plastrów np. Sutricon, aby je zminimalizować.
Na guzy najlepsze są okłady z zamrożonego czerwonego mięsa. Gdy od razu przyłożymy zimne mięsko do miejsca, gdzie dziecko się uderzyło, żadnego guza nie powinno być ;-) W późniejszym etapie fajnie się sprawdza maść arnikowa oraz Altacet Junior.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat akurat dla nas, ponieważ jesteśmy w trakcie a raczej już przy końcu gojenia rany... Oj trudny to był okres! Ale zanim opowiem naszą historię, napiszę co jest takim standardem w leczeniu różnych ran, skaleczeń, otarć, itp.:
- woda utleniona lub octenisept (oczyści, odkazi)
- altacet, kostka lodu lub coś zimnego z zamrażarki (zmniejszy obrzęk)
- maść (zależy od rodzaju rany)
- plasterek (zwykły lub przyśpieszający gojenie, zmniejszający bliznę, wodoodporny)
- buziak (rzecz niezbędna, która pocieszy i ukoi)
A wracając do naszej rany, wszystko zaczęło się na szyi dziecka, prawdopodobnie od szelek w krzesełku do karmienia i nosidełka. Na początku było to tylko otarcie, które utrzymywało się ok 2 tygodni! Octenisept i maści nie pomagały. Synek dotykał to miejsce więc potrzebny był plasterek ale nic z tego... odklejał go! W trakcie upałów, rana zaczęła się paprać, to miejsce ciągle było mokre, zaczęła sączyć się ropa więc udaliśmy się do lekarza. Dostaliśmy fiolet do smarowania i maść robioną z kwasem. Po tygodniu stosowania, trochę lepiej bo ranę wysuszyło ale pojawił się znów upał i od początku to samo... Lekarz przepisał antybiotyk i maść robioną natłuszczającą. Hmm, dużej poprawy nie było! W badaniach wyszło wszystko w porządku. No i ostatnia deska ratunku - droga maść, nowość w alergologii... udało się! Już po pierwszym posmarowaniu, rana zmniejszyła się o połowę a po trzech razach prawie nie było śladu!!! Długo to trwało, wszyscy męczyliśmy się ale najważniejsze, że to już koniec. Do tej całej sytuacji przyczepiła się jeszcze jakaś wysypka nie wiadomo na co, ale to już zupełnie inna historia... Niestety wszelkiego rodzaju rany są i będą nam towarzyszyć, raczej nie da się tego uniknąć więc trzymajmy się powiedzenia: "Do wesela się zagoi" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na dziecięce skaleczenia i rany
skuteczny jest zawsze
pocałunek mamy.
Wcześniejsza zabawa
w zranionego misia,
opatrunki dla lalki
lub pluszaka Krzysia.
Obietnica, że wkrótce
wszystko się zgoi;
odkażenie, dezynfekcja,
by nie wdała się infekcja;
Opatrunek baśniowy, kolorowy-
- jako pretekst do rozmowy.
I ostatnia ważna sprawa:
gdy szalona jest zabawa,
często kończy się wypadkiem-
-raną, guzem lub upadkiem.
To niegroźne konsekwencje
pierwszych prób samodzielności-
- jakże ważnej w dorosłości :)
Aby sprawne były smyki,
pozwalajmy na wybryki.
NIECH PAMIĘTA KAŻDA Z MAM
NIE WYCHOWA SIĘ DZIECKA
BEZ SINIAKÓW I RAN :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mama_Karola_1982

Nasz Karolek przybiega do mnie z każdą raną i zadrapaniem bo bardzo spodobał mu się mój sposób na te dolegliwości. Zdradzę go Wam w drodze wyjątku ;)

Na początek wypowiadam magiczne zaklęcie: „Ojej, Karolu, ależ Ty jesteś dzielny! Masz taaaką ranę i wcale nie płaczesz! Zaraz zastanowimy się co zrobić aby uratować nogę/rękę ale najpierw opowiedz mi jak to się stało, że przychodzisz do mnie z taką dziurą, jak po armatniej kuli.”
Po tych słowach Karolek zaczyna opowieść a ja wyciągam naszą apteczkę i z rozmachem wyciągam przeróżne tajemnicze specyfiki (Kupiliśmy kilka różnych buteleczek wody utlenionej i szeroki wybór plastrów).
Zadaję Karolowi kolejne pytania o okoliczności zdarzenia i jeszcze kilka razy wykrzykuję z podziwem „to niemożliwe!”, „Miałeś ogromne szczęście!” albo „To wymagało wielkiej odwagi”. W międzyczasie zastanawiam się pod nosem, który płyn będzie odpowiedni i przymierzam plastry z zafrasowaną miną.
Robię trochę zamieszania aby odwrócić uwagę Karola od momentu, w którym woda utleniona troszkę szczypie. A kiedy już przylepimy plaster, biorę Karola na ręcę i niosę pokazać pacjenta najbliższemu domownikowi. Karol udaje wtedy ledwie przytomnego bohatera a ja mówię „To był bardzo trudny przypadek, ale udało nam się uratować nogę”
I wtedy Karol wybucha śmiechem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Krynicz_pp

Gdy dziecko w zabawie skaleczy się w palec

Przychodzi do Mamy lub Taty ten malec

Mamusia lub Tatuś podmucha w paluszek

I wtedy przestaje się dąsać maluszek

Draśnięcie z paluszka raz, dwa - szybko znika

A malec po chwili wesoło znów bryka

ps. Fajne macie niektóre sposoby. Z pewnością wykorzystam jeden lub dwa :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W naszym domu królują książeczki, a czytanie jest wpisane w codzienne obowiązki (a raczej przyjemności). Dzieci mają książeczkę m.in. o tym jak dbać o zdrowie, gdzie znajduje się rozdział o opatrywaniu ran. Kiedy synek (3 latka) przewrócił się na dworze i zdarł sobie kolano, od razu pokazałam odpowiednią książeczkę, gdzie bohater też miał taki sam problem. Zamiast przejąć się lecącą krwią, mój synek sam nadzorował opatrywanie rany i przypominał co po kolei mam zrobić. Fajny sposób na odwrócenie uwagi :)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój szkrab,jest bardzo żwawym dzieckiem,nawet jak upadnie,ma zdarte kolana,powie tylko ''ała to nic'' i leci dalej.Ale czasami rane trzeba opatrzyć,wtedy sprawdza się szare mydło,woda utleniona,plasterki ,duże czy małe wszystko w zależności od zdarć,czy ran,ale na koniec zawsze DUŻY buziak,małego ''dzięci''-czyli dzięki idalej do zabawy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leczenie dziecięcych ran to dla mnie mamy prawdziwe wyzwanie. Pierwsza reakcja dziecka na upadek czy przecięcie skóry to wiadomo płacz i najtrudniej właśnie opanować te pierwsze emocje. To ja też muszę ocenić czy dam sobie sama radę z raną czy będzie potrzebna pomoc medyczna (np czy może ruszać ręką czy rana nie jest głęboka itp.). Potem przechodzimy do obmycia rany wodą utlenioną jak jesteśmy w domu lub wracamy po wypadku do domu i opatrujemy ranę. Jak wspomniałam samo opatrzenie rany u dziecka nie jest takie trudne, najtrudniej przekonać dziecko do tego. Sama staram się od małego tłumaczyć córce co będziemy po kolei robić, nigdy nie kłamię córki, że np nie poczuje wody utlenionej na ranie – wręcz odwrotnie spokojnie tłumaczę jej, że trochę będzie szczypać i oczywiście zapewniam ją, że wkrótce rana przestanie boleć, a za parę dni nie będzie po niej śladu. Przypominam jej też, że kiedyś też się zraniła, a teraz nie ma już śladu więc z tą raną będzie podobnie. Na pewno w leczeniu ran nam pomaga też zabawa w lekarzy i pielęgniarki. A więc, badamy pluszaki, szczepimy je, przyklejamy plasterki na stłuczenia, zmieniamy bandaże. Córka wykonując te czynności na zabawkach jest potem bardziej świadoma tego co robimy u niej gdy sama się zrani. Zmiana opatrunku przebiega już zwykle bez emocji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja córeczka trzy latka ma i otarć czy skaleczeń każdego dnia więcej ma.Dlatego gdy córeczka się przewróci,zaraz ją zagaduję i pytam gdzie jej króliczek uciekł.Ona troszku zełzawiona odpowiada ,że go nie dogoniła i na ulicę umyka.Wtedy o rance zapomina i ja wkraczam do dzieła.Pierwsze co robię,to rankę całuję i gdy krewka leci,to idę po waciki.Córeczka go przytrzymuje ,a ja w tym czasie wodę z mydłem szykuje.Wody utlenionej nie stosuje,bo córeczka wtedy płacze,a tak jest grzeczna.Przemywamy razem powolutku,wysuszamy wacikami,a na koniec niewielką ilośćią Beneocinu z antybiotykiem.Szybciej rankę wyleczy i żadna bakteria się nie przedostanie.Na koniec córeczka plaster z metra trzyma,a ja tnę jeden kawałek na odpowiednią długość.Przykleją córeczka plasterek pod moim nadzorem.Gdy zaraz ucieka to jest znak,że wszystko sprawnie poszło.A jak nie to biorę na rączki i czytam bajeczki,córeczka sama mnie informuje kiedy ją przestało bolec.Gdy drzazga się przydarzy,a to czesto sie u nas zdarza,nie robię nic od razu,bo córeczka się dotknąć nie da.Nie płacze,nie ucieka,al bawi się dalej.Ja jej nie przeszkadzam,Czekam jak po kąpieli położy sie spać.Gdy zaśnie to wtedy sprawdzam co to za drzazga.Rankę delikatnie spryskuje perfumami i igłą ją podwarzam ,a na koniec pensetą wyjmuję.Naciskam na rankę która została,aż krew pójdzie ina koniec Beneocinem smaruję(niewielką ilością) i plasterek naklejam.Do tego po wszystkim po lampę "Biotron" idę i naświetlam przez dwu minutową chwilkę.Rano śladu nie ma,córeczka ogląda i mówi,wiedziałam że się pokona i juz jej nie mam.Plasterek zrywa i na dwór ucieka-nic jej nie zatrzyma.Oczywiście każda rana jaka by nie była,co wieczór zostaja przemyta.Plasterek tyle jest naklejany,aż okaże się że nie ma już rany :)Córeczka właśnie śpi,a ja jej opisane zabiegi robię.:)

monthly_2014_07/konkurs-leczenie-dzieciecych-ran_13775.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Póki co na szczęście nie przydarzyło się synkowi nic gorszego od otartego palca u stópki i niegroźnego skaleczenia ręki na potłuczonym szkle . Ranę przepłukałam chłodną wodą i sprawdziłam dokładnie czy nie ma żadnego szkła i czy rana nie jest głęboka . Następnie zakleiłam plasterkiem , żeby rana się nie zabrudziła . Gdy skaleczenie przyschło , dopiero odkaziłam je wodą utlenioną . Przy skaleczeniu paluszka postępowałam tak samo . Oczywiście nie obeszło się bez całowania " bobi " ( czyli bubu ) jak to mówi nasz 1,5 synek i bez ciągłego przytulania gdy tylko sobie o rance przypomniał .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na drobne rany u moich dzieci najlepiej działa reguła pięciu P:

1. podmuchać
2. pocałować
3. przytulić
4. plasterek nakleić (im bardziej kolorowy tym lepiej)
5. przekupić

Od razu zapominają skaleczeniu czy odrapaniu i jeszcze są zadowolone ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To w jaki sposób potraktujemy ranę u dziecka zależy od tego, w jakim wieku jest dziecko, jaka to jest rana (płytka, głęboka, zadrapanie), w jakim miejscu i w jaki sposób powstała.
Jeżeli dziecko skaleczyło się brudnym przedmiotem, najpierw ranę dobrze jest zdezynfekować i ochronić plasterkiem przed przypadkowym zanieczyszczeniem. Powinno wytłumaczyć się dziecku, że każdą ranę dobrze jest wietrzyć w miarę możliwości, żeby był dostęp świeżego powietrza, bo wtedy lepiej będzie się goiła. Chronimy więc ranę przed zabrudzeniem, kiedy jest to konieczne. Przy małych zadrapaniach często wystarczy, że rodzic wycałuje miejsca wokół skaleczenia, rozbawiając w ten sposób dziecko, które zaczyna się uśmiechać i dodać, że to tylko malutkie zadrapanie a dziecko jest tak dzielne, że wiemy, że nie będzie płakało.
Przy odciskach od np. nowych bucików dziecku naklejamy plasterki, które zminimalizują nieprzyjemne uczucie dyskomfortu przy chodzeniu w obuwiu.
Dzieci lubią produkty przeznaczone specjalnie dla nich, dlatego dobrze jest zaopatrzyć się w plasterki z motywami dziecięcymi a jeżeli w danym momencie nie posiadamy ich w domu, na zwykłych plastrach dziecko samo może namalować jakieś motywy i być dumne z tego, że wykonało je samo.
W przypadku malutkich dzieci, które z racji wieku nie rozumieją, że nie wolno im ruszać miejsca skaleczenia, rany odkrywamy najlepiej jak będą już spały, ponieważ w dzień odruchowo będą próbowały dostać się do miejsca skaleczenia, pogłębiając w ten sposób ranę i dodatkowo ją zanieczyszczając.
Musimy pamiętać, żeby nie demonizować sytuacji i problemu i nie stresować dziecka dodatkowo paniką, że coś się niewyobrażalnego stało, bo się skaleczyło i nasz spokój w połączeniu z poczuciem humoru będzie najlepszym „plasterkiem” na rany, które jeszcze nie raz w życiu dziecko nabędzie.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze pozwalam aby ranka przez jakiś czas krwawiły, bo krew oczyści ranę i wypłucze brud.Drobną ranę przemyć zimną wodą lub można wymoczyć w szarym mydle, następnie przemyć wodą utlenioną, przyłożyć plaster z opatrunkiem. Nigdy nie wolno na ranę przykładać ligniny, waty czy chusteczki higienicznej i nie wolno jej dotykać rękoma. Gdy rana podeschnie, zdjąć plaster, bo najlepiej rana goi się gdy jest dostęp powietrza.Jeżeli dziecko nabiło sobie guza, należy zrobić zimny kompres. Może to być okład z kostek lodu owiniętych w gazę lub każda mrożonka a nawet jak robiła to moja babcia, przykładała zimny metal.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stłuczone kolana, łokcie odrapane, odciski na stopach skaleczony palec! To nieodłączne z dzieciństwa wspomnienia, to dzięki nimi młody człowiek się uczy, dojrzewa. Leczyć ich nie trzeba, trzeba tylko zadbać by się nie zabrudziły, i kłopotów żadnych nie sprawiły. Trochę wody utlenionej dla odkażenia, i całusek od mamy dla żalu ukojenia. Czasem plasterek kolorowy i już ból mamy z głowy!


http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlhdge66amnud0.png

http://www.suwaczki.com/tickers/9ltfegz26i4d415n.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drobne urazy, otarcia i skaleczenia,
pojawiają się niespodziewanie podczas zabaw i szaleństw dziecka bez wątpienia.
Choć rany niegroźne z pozoru,
sprawiają u malucha dużo niepokoju.
Niestety płacz i ból wywołują,
ale moje sposoby choć trochę ratują.
Nie tylko przytulam i współczuję,
ale raną małego pacjenta się zajmuję.
Gdy ciało obce w ranie się znajduje,
obiekt pod bieżącą wodą wypłukuję.
za pomocą pincety usuwam,
kinder niespodzianka obok stoi - chrapkę malucha na nią już wyczuwam.
Wtedy dzieciak o bólu poniekąd zapomina,
zastanawia się co w jajku się "rozpoczyna".
Dokładnie ręce myję wodą,
bezpośredni nacisk czystką szmatką jest metodą.
Gdy krwawieniu nie jest basta,
wówczas problem wzrasta.
Natomiast gdy nie krwawi rana,
już tak mocno nie czuję się zakłopotana.
Dmuchaniu mówię stanowczo basta,
całus w okolicy rany wzrasta.
Przemywam ciepłą wodą z mydłem bez wahania,
delikatnie osuszam ręcznikiem sama.
Kiedyś maluch nie pozwalał spłukać ranę,
więc szybko nastąpiło kąpieli przygotowywanie.
Które na zanurzenie rany w wodzie pozwoliło,
a więc zrobiło się - to co się założyło.
Ranę bandażem owijam tylko w szczególności,
rana lepiej się goi gdy ma dostęp do powietrza świeżości.
A gdy już opatrunek jest zrobiony,
to oczywiście codziennie zmieniony.
By nie doszło do zakażenia,
by rana goiła się bez wątpienia.
Czasem plaster w grę wchodzi,
kostce lodu też uchodzi.
Liść babki lancetowatej ma właściwości łagodzące,
to dla rany i skóry malucha kojące.
Miód ma bakteriobójcze właściwości,
u mnie w domu często na ranach gości.
Babcia zawsze mi mówiła,
bym sok z cebuli na ranę dusiła.
jakoś jak na razie tego nie wypróbowałam,
bo może takiej bardzo niepokojącej rany u malucha nie miałam.
Takie oto sposoby na leczenie ran stosuję,
na końcu zawsze malucha w czółko mocno całuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rany i skaleczenia u dzieci zdarzają się bardzo często. Oczywiście w aptece można kupić specjalne środki odkażające i przeciwbólowe. Jednak ja bardzo często stosuję na takie rany sposoby, o których dowiedziałam się od mojej mamy.

1) okłady z kapusty: kapusta a
zwłaszcza jej sok działa przeciwbakteryjnie, oraz przyspiesza gojenie się ran

2) okłady z cebuli: cebula zaliczana jest do naturalnych antybiotyków

3) na oparzoną skórę kojąco działa mleko, wystarczy zwilżyć w nim gazik i delikatnie przyłożyć na ranę

4) okład z surowych ziemniaków łagodzi ból: należy starte ziemniaki położyć na np. ręce i zabandażować po ok 3 godzinach wymienić opatrunek

Oczywiście nie można zapomnieć o podmuchaniu i pocałowaniu zranionego miejsca :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wakacje to czas kiedy dzieieci biegają w krótkich spodenkach i bluzeczkach i o otarcie lub rankę inie jest trudno.Na otarcie łez polecam całusa i przytulenie malucha, sama mama działa już kojąco. Następnie oczyszczamy rankę zazwyczaj octeniseptem, w spreyu lub tribioticem w spreyu, są to środki zdecydowanie lepsze od wody utlenionej dzaiałają odkażająco, przeciwgrzybiczo, przeciwbakteryjnie, nie powinno szczypać dziecko, nastepnie przecieramy lekko jałowym gazikiem, i zaklejamy ładnym plasterkiem typu muminki. Jeżeli natomiast poparzy się dziecko słoneczkiem to psikam panthenolem i smaruję pentacremem. Następnie wymyślamy fają zaba a by zapomnieć o bulu dzieciaczka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochani Rodzice

czas nadsyłania zgłoszeń konkursowych upłynął 24.07.2014 roku o północy. Serdecznie dziękujemy za udział w konkursie - o jego wynikach poinformujemy Was w ciągu najbliższych siedmiu dni roboczych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochani Rodzice

dziękujemy za wszystkie zgłoszenia konkursowe i gratulujemy serdecznie zwycięzcom Konkursu "Leczenie dziecięcych ran".

Zestawy składające się z opakowania plastrów hydrokoloidowych na odciski Urgo i preparatu Humer woda morska do nosa trafią do następujących uczestników konkursu:

marzena_wdowska@tlen.pl
mamaOskara
iwiane
anulkam1983
kaska411
ewelka21
dolorez
natiksa
elapolo
cherry1977
mamamadzia
nietoperek86
delfinka36
justyna1
Monika Osypowicz
xjustx
milanka
emerycia
marysia 139
Mamusia Kubusia

Zwycięzcom gratulujemy i prosimy o przesyłanie swoich danych (nick z forum, imię i nazwisko, adres, telefon) niezbędnych do wysłania nagrody na adres e-mail konkursy@parenting.pl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...