Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

Konkurs "Łazienkowe pytania"

Rekomendowane odpowiedzi

Łazienka to pomieszczenie, które wzbudza u dzieci sprzeczne emocje. Niektóre maluchy się jej boją, a inne chciałyby spędzać w niej cały swój czas - w końcu zabawa w wannie to świetna sprawa.

Zapraszamy do udziału w konkursie!
Do wygrania mamy 5 książek "Łazienkowe pytania" Krystyny Lipki-Sztarbałło ufundowanych przez Agencję Edytorską Ezop.

http://kontoredakcyjne.strefa.pl/Ezop.jpg
http://kontoredakcyjne.strefa.pl/lazienkowe-pytania-ezop.jpg

Możecie też zapoznać się z recenzją książki.

Zadanie konkursowe brzmi:
OPISZ PRZYGODĘ DOWOLNEGO PRZEDMIOTU Z ŁAZIENKI.

Na Wasze opisy czekamy do 24 marca 2014r. do północy.
Wyniki ogłosimy w ciągu 2 dni roboczych od zakończenia konkursu.

Regulamin konkursu

Zapraszamy do udziału i z niecierpliwością czekamy na Wasze wpisy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na niebie są ptaki,na drzewach owoce.W dzień jest upalnie a chłodne są noce.
Na ziemi rosną kwiaty a w oceanach ukwiały.Czy cały ten świat jest naprawdę tak wspaniały?
Odpowiedzieć może tylko miseczka mała,ma na imię Lula i cały już świat widziała.
Zna ptaki,ssaki i ryby.Widziała owoce,słodycze i grzyby.Poznała ludzi i ich różne zadania.
Wie,że lubią, sprzątać,gotować i robić dużo prania.
Bo czystym być to ważna sprawa,nie ominie nas wtedy żadna zabawa.
A z małą miseczką wszystko się udaje z małego brudaska pachnący czyścioszek powstaje.
Bo miseczka wiele zalet i sztuczek zna i najlepsze w świecie zadanie ma-ma pomagać nam w codziennych czynnościach :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stała w kącie jakby nieproszona,
zawsze z boku, niewidoczna, zawstydzona...
Chociaż nie była brzydka to wszyscy od niej stronili
Bo uważano że zarazki się na niej gnieździły!
Ale pewnego dnia wybuchła i głośno wykrzyczała:
"-Jestem szczotka do WC ale to nie powód bym odstraszała!"
Toaleta tego dnia bardzo źle się czuła,
mówiła że muszla ją boli, że się czymś zatruła...
Wszystkie łazienkowe przedmioty bały się zachorowania.
Wyszła więc z ukrycia szczotka z chęcią pomocy zaoferowania.
Zajrzała do muszli, rozpoznała sytuację
Rach-ciach i zastosowała zdrowotną kurację!
Umyła muszlę, odkaziła i wyszorowała tak,
Że po chorobie klozetu nie został nawet mały znak!
Zarazki i bakterie wytępiła dzielnie
i każdy był z niej dumny niezmiernie!
Otrzymała dużo braw i od toalety podziękowania,
bo dzięki niej czystość znów zawitała.
Tak szczotka z kąta honorowe miejsce w łazience dostała!


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przygoda kolorowego ręcznika opisana poniżej jest wspólnie wymyślona przez Nataszę lat 5.7 i jej mamę czyli mnie :D podczas wieczornego zasypiania

PRZYGODA KOLOROWEGO RĘCZNIKA
Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy leżąc na półce w sklepie podbiegła do mnie mała dziewczynka i zaczęła mówić błagalnym tonem.
- Mamusiu, mamusiu, proszę kup mi ten ręcznik, jest taki ładny.
Nic dziwnego byłem rzeczywiście najładniejszy wśród wszystkich innych ręczników leżących obok mnie. Byłem duży, miękki i kolorowy z mnóstwem różnokolorowych liter, małych i dużych, porozrzucanych w nieładzie. Na metce miałem napisane: RĘCZNIK KĄPIELOWY DZIECIĘCY, to też dodawało mi dumy.
Mama wzięła mnie w ręce, obejrzała i… zgodziła się bez wahania.
Byłem taki szczęśliwy, chyba bardziej niż moja nowa właścicielka, która trzymała mnie w swych małych rączkach i nie chciała odłożyć nawet na chwile do koszyka.
Tak oto znalazłem się w nowym domu, w nowej łazience wyłożonej połyskującą czarną glazurą z czerwonymi dodatkami. Wszystkie przedmioty znajdujące się w łazience przyjęły mnie ciepło i serdecznie. Powieszono mnie na wieszaku tuż nad wanną,. To było odpowiednie miejsce dla mnie. Nie byłem przecież zwykłym małym ręcznikiem do wycierania rąk po każdym umyciu, tylko RĘCZNIKIEM KĄPIELOWYM i do tego DZIECIĘCYM! Nadszedł wieczór , a razem z nim czas na wieczorną kąpiel. Moja nowa właścicielka pluskała się w wannie pełnej piany, zerkając co chwila na swój nowy ręcznik z zachwytem, a mi wydawało się że te chwile trwają wiecznie, nie mogłem się wprost doczekać, kiedy zdejmie mnie z wieszaka i otuli swoje malutkie i mokre ciało.
I wreszcie kąpiel dobiegła końca. Dziewczynka wyszła z wanny, sięgnęła po mnie wspinając się lekko na palcach i okryła mną swoje pachnące poziomkami, mokre plecy.
- Mamusiu jaki ten ręcznik jest delikatny i milutki powiedziała i po chwili zaczęła wskazywać porozrzucane literki, jedna za drugą składając z nich cały alfabet A, B, C, D…
Byłem naprawdę dumny, że mogę sprawić komuś tak wyjątkowemu tyle radości.
I tak upłynął mi pierwszy, drugi, trzeci dzień w mojej nowej łazience . Za każdym razem gdy nastawał ranek ja nie mogłem doczekać się wieczora. Aż tu pewnego dnia, mama zdjęła mnie z wieszaka i wrzuciła do jakiegoś kosza. Było tam dużo ubrań i nie pachniały tak pięknie jak ciało mojej nowej właścicielki po kąpieli. Wręcz przeciwnie zapach był nie do zniesienia, ciasnota okropna i panował tam półmrok. Zupełnie nie wiedziałem co się dzieje. Nadszedł kolejny wieczór i pora kąpieli, usłyszałem z oddali głosy.
- Mamusiu gdzie się podział mój nowy ręcznik?
- Kochanie odrzuciłam go do prania, jutro będziesz go miała znów, wyprany, wysuszony i wyprasowany.
Nie rozumiałem tego zupełnie pranie, suszenie prasowanie, nie wiedziałem co to oznacza, ale przynajmniej wiedziałem że jutro znów zajmę swoje miejsce na wieszaku nad wanną. Odetchnąłem z ulgą, pozostało mi nic innego jak tylko czekać. I rzeczywiście nazajutrz wieczorem znów wisiałem na swoim miejscu i znów mogłem dawać radość i otulać sobą ciało małej dziewczynki, mojej nowej właścicielki .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bajka o smutnym nocniku

W pewnym domu późną nocą, kiedy rodzice i dzieci spali już mocnym snem, inni mieszkańcy lokalu numer 4 dopiero budzili się do życia. W ciągu dnia nigdy nie zwracali na siebie uwagi, wiedli spokojne życie w zaciszu własnych czterech ścian i wydawało się, że wszelkie radości i smutki są im obce. Czasami dorośli słyszeli w środku nocy dziwne odgłosy dobiegające z różnych części mieszkania, ale przypisywali je trzaskom ognia dogasającego w kominku albo skrzypiącej drewnianej podłodze. Myśleli, że to zwyczajne odgłosy domu i nic nie budziło ich podejrzeń. Tymczasem kiedy ludzie spali, przy blasku księżyca wpadającym przez okna toczyło się drugie życie sprzętów domowych...
Pewnej nocy w łazience zapanowało niezwykłe poruszenie. Gąbki, mydło i gumowa kaczuszka przysiadły na skraju wanny; sponad umywalki wychylały się kubki, szczoteczki i pasta do zębów; zza sedesu wyglądał z zaciekawieniem stojak na papier toaletowy a z wieszaka z wyższością spoglądały na zgromadzone towarzystwo ręczniki kąpielowe. Na środku podłogi stał mały, zielony nocnik i cicho pochlipywał. Wszyscy próbowali się dowiedzieć, jaka spotkała go przykrość, jednak nocnik uparcie milczał i ronił łzy. W końcu zbeształa go ścierka do podłogi:
- Jeśli zaraz nie przestaniesz płakać, zalejesz pół podłogi i przysporzysz mi dodatkowej pracy. A ja już się dość dziś nasprzątałam po kąpieli dziewczynek. W tej chwili się uspokój i powiedz nam wreszcie, co się stało.
Na te słowa nocnik stłumił szloch, wziął głęboki oddech i zaczął snuć swoją opowieść.
- Jestem smutny już od dawna, ale do tej pory starałem się trzymać dzielnie i nie dać po sobie poznać, że mam zmartwienie. Ale czara goryczy się przelała. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że sam nie wiem, czy wina leży po mojej stronie, czy może po prostu mam pecha...
- Ale o co chodzi, kolego? Każdy z nas miewa gorsze dni, ale to jeszcze nie powód, żeby urządzać takie sceny - szorstko zareagowała na rewelacje nocnika szczotka do czyszczenia toalet.
- Kochana, widzisz przecież, że jeszcze nie powiedział wszystkiego, daj mu dojść do głosu - stanęła w obronie nocnika suszarka do włosów.
- Chodzi o to - podjął wątek nocnik - że mam wrażenie, że córeczka naszych właścicieli się mnie boi. Albo mnie nie lubi. Zresztą na jedno wychodzi - omija mnie szerokim łukiem a na sam dźwięk mojego imienia ucieka do swojego pokoju. A ja jej przecież nic złego nie zrobiłem!
- Ach, to o to chodzi, szanowny kolego... - ze zrozumieniem pokiwała głową szczotka.
- No tak. Ja polubiłem Maję od pierwszego wejrzenia, bo to miła i wesoła dziewczynka i miałem nadzieję, że się szybko zaprzyjaźnimy. Przecież ona nawet pomogła swoim rodzicom wybrać mnie w sklepie spośród tylu innych nocników! A teraz zupełnie nie jest mną zainteresowana i dlatego jest mi przykro. Czy ja jestem brzydki? Czy ja gryzę? Czy naprawdę można się mnie bać? Sami powiedzcie, bo ja już odchodzę od zmysłów ze zgryzoty...
- Kochanieńki - zabrało głos lustro - wiele już w życiu widziałem, wiele słyszałem, jako jeden z pierwszych pojawiłem się w naszej łazience, więc pozwolę sobie zacząć. Dobrze pamiętam, jak starsza siostra Mai uczyła się korzystać ze swojego nocnika i zapewniam Cię, że początki tamtej przyjaźni były trudne. A przecież tamten nocnik był, bez urazy, dużo ładniejszy od ciebie, miał nawet oparcie pod plecy i potrafił grać piękne melodyjki, kiedy się napełnił... A dziwczynka nic sobie z tego nie robiła! Rodzice długo ją namawiali, żeby zaczęła robić siusiu do nocnika zamiast do pieluszki, ale małe dzieci są bardzo uparte i dopiero po jakimś czasie Zuzia przyzwyczaiła się do nocnika.
- O, tak, teraz sobie przypominam, faktycznie tak było! - zaczęły się nieśmiało wtrącać inne sprzęty łazienkowe.
Nieco podbudowany tymi wspomnieniami nocnik słuchał z uwagą dalszych słów lustra.
- Musisz uzbroić się w cierpliwość. W przypadku Zuzi jej niechęć do nocnika skończyła się nagle, z dnia na dzień. Może i ty będziesz miał takie szczęście jak nasz stary znajomy, kto wie?
- Naprawdę tak myślisz? - z nadzieją w głosie pytał smutny nocnik.
- Oczywiście! Przecież dzieci nie noszą pieluszek przez całe życie. Więcej wiary, kolego! - zakończyło optymistycznie swoją przemowę zwierciadło.
Towarzystwo łazienkowe jeszcze długo pocieszało zielony nocnik, aż w końcu wszyscy zasnęli tuż przed świtem.
Następnego dnia do domu numer 4 przyszedł listonosz i przyniósł małą paczkę zaadresowaną do mamy Mai. W białą kopertę była zapakowana książeczka dla Majki. Po drugim śniadaniu mama zaprowadziła Maję do łazienki i zaproponowała, że posadzi ją na zielonym nocniku, obiecując mały prezencik. Dziewczynka pomarudziła przez chwilę, ale była bardzo ciekawa niespodzianki, więc uległa namowom mamy. Wtedy mama wyciągnęła zza pleców małą czerwoną książeczkę o dziewczynce, która dostała od babci pewne tajemnicze naczynie. Okazało się, że to był nocnik! Dziewczynka z książki, podobnie jak Maja, nosiła pieluszkę i wcale nie miała zamiaru się z nią rozstać, ale szybko oswoiła się w nowym nocnikiem i wkrótce nawet go polubiła.
Łazienkowe towarzystwo, chociaż nieruchome i milczące, z uwagą wsłuchiwało się w opowiadanie, które przeczytała mama. Podekscytowany był zwłaszcza zielony nocnik, który uwierzył, że przyjaźń między nim a Mają jest jeszcze możliwa. Tego dnia dziewczynka nie zrobiła siusiu do nocnika. Kolejnego również nie, ale przynajmniej przestała uciekać na samą wzmiankę o nim. Jednak mama cierpliwie proponowała Mai nocnik i w końcu któregoś dnia, tuż po popołudniowej drzemce, Majka zrobiła swoje pierwsze siusiu do nocnika! Mama i starsza siostra nagrodziły ją wielkimi brawami a Maja była z siebie bardzo dumna. Wkrótce zielony nocnik był wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem coraz częściej i już nigdy więcej nie uronił ani jednej łzy smutku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas historia była krótka.... i to z takim kobiecym przedmiotem jak podpaski... Na pytanie
" co to mamo??"
- podpaski
" podpaski?? a co to podpaski?"
- takie pampersy dla mamuś
" ty mamo nie jesteś za duża żeby nosić pampersy??!!"

po tej historii córka chodziła i każdego się pytała czy tez nosi pampersy jak mamusia;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Filip bardzo był lubiany,
A w łazience również znany,
Jednak pracę ciężką miał,
Co dzień muszlę pucował,
Bo był szczotką do WC,
O tym w łazience każdy wie,
Aż tu nagle rzecze sobie:
Ja już dłużej tak nie mogę,
Chcę odpocząć chociaż trochę,
Dłużej tego już nie zniosę!,
Do muszli klozetowej się udaje,
I przedstawia swoje żale,
Muszla na to rzecze tak:
„Jest to dla mnie ważny znak,
Odpoczywać więc musicie,
Trochę świata zobaczycie,
Na wakacje pojedziecie,
Urlop sobie tu weźmiecie”
Urlop! – krzykną Filip w głos,
Aż się zjeżył jego włos,
Lecz ucieszył się niezwykle,
Podziękował bardzo ślicznie,
Po powrocie do domu,
Nie mówiąc nic nikomu,
Walizki swoje spakował,
I na lotnisko powędrował,
Do Chorwacji się udaje,
Gdyż chciał zwiedzić inne kraje,
Zawsze piękna tam pogoda,
Morze, plaża, czysta woda,
Filip na leżaku leży,
Wypoczywa jak należy,
Pije drinka, podśpiewuje,
Oraz bacznie obserwuje,
Bo tuż obok się opala,
Piękna Miska- jak ta lala,
Filip do niej mruga okiem,
Ona nań zaś spogląda bokiem,
Tak też się tam zapoznali,
I od razu zakochali,
Całą Chorwację zwiedzili,
Świetnie się przy tym bawili,
Ich uczucie mocne było,
Nic ich już nie rozdzieliło,
Tak mu miną urlop cały,
Który iście był wspaniały
Czas do domu wracać już,
Więc pakuje się no cóż,
Filipowi smutno się zrobiło,
Misce przykro także było,
Na to rzecze owy Pan,
„Misko - nie chcę być już sam,
Kocham Ciebie moja miła,
Żona taka mi się śniła,
O Twą rękę proszę Cię,
Tylko nie odmawiaj nie”,
Gdy to Miska usłyszała,
To ze szczęścia aż zemdlała,
Gdy się tylko ocuciła,
Od razu na ślub się zgodziła,
Jeszcze tego dnia samego,
Była żoną Pana tego,
Filip już do domu wraca,
Czeka tam na niego praca,
Miska obok męża swego,
Głaszcze włosy ukochanego,
Razem w łazience zamieszkali,
Często sobie wyjeżdżali,
Długie lata razem przeżyli,
I szczęśliwi bardzo byli. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Maja: Mamusiu, skąd się bierze mydło?
Mama: Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma morzami … w pewnym królestwie zwanym Czyściolandią Król Czyścioch kupił królowej Pedantce 100.001 mydełek, by królowa Pedantka w swym królestwie o czystość dbała i o higienie nie zapominała. Jako, że dostawa mydełek była w odległej fabryce przygotowywana, król Czyścioch wysłał swych czyściołnierzy po towar czyściostatkiem następnego dnia z rana. Czyściołnierze po dwóch dniach dotarli do celu i rozpoczęli załadunek mydełek wielu. I tak oto późnym wieczorem w powrotny rejs wyruszyli… Przez noc pokonali setki morskich mili, lecz nim nastał ranek wzburzyło się morze i nadszedł sztorm, lecz czyściołnierze znali procedury i dochowali norm. Sztorm i niepogoda , bardzo wysoka woda, na pożarcie bakteriom, statek Czystości pchała. W Ocean Bakterii wielkimi falami gnała i jak to w każdej bajce bywa, nie lada scena grozy tam się rozegrała . Jeden czyściołnierz (majtek) pokładowy – myślenie o bezpieczeństwie - nie przyszło mu do głowy! Wypadł za burtę pchnięty przez falę. Jeden z czyściołnierzy go zauważył i krzyknął: „Ja Cię ocalę!... Złap mocno koło ratunkowe!”…na szczęście czyściołnierz złapał koło ratunkowe i tak uratował swą nieszczęsną głowę. Został potem pouczony - jak się zachować, gdy niebezpieczeństwo dookoła – przerażony i smutny przestał być już zgoła. Już wiedział, że trzeba zachować wszelkie środki ostrożności w walce z falami, niczym w walce z bakteriami. Nie minęła godzina, a ustały wielkie fale i czyściołnierze nie bali się już wcale. Pogoda sprzyjała im do końca podróży, a gdy dotarli do celu – przywitało ich czyściochów wielu… 100.000 mieszkańców podniosło czyste ręce w górę w geście powitania…Teraz w królestwie Czyściolandii jest mydełko dla każdego obywatela! Niechaj więc radość czyściochów każdemu się udziela! Niechaj z Mydełkiem zapanuje obyczaj rąk czystych, a bakterie pozostaną jedynie we wspomnieniach mglistych.
Maja: Mamusiu, mówiłaś, że Król Czyścioch zamówił 100.001 mydełek, co się stało z tym ostatnim?
Mama: Królewna Pedantka również o nas pamiętała i oto to mydełko do nas przysłała. Stoi teraz mydło w łazience na zlewie dla tych, co są w nagłej potrzebie. Bach, jedna kropla – zarazki się boją. Bach, druga kropla – od ręki już stronią! Trzecia kropla wnet spływa i zarazki wszystkie umywa! I cały okręt zarazków już tonie, kapitan brudas zmyka pod wodę w głębiny morskie na słoną ochłodę :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tańce Panny Szczoteczki

Każdego ranka w uściskach Kubeczka
zniecierpliwiona Panna Szczoteczka
wpatrzona w klamkę drzwi od łazienki,
czeka na przyjście małej Aurelki.

Z sypialni budzika dobiega dzwonek
to znak, że tata, domowy skowronek,
już za chwil parę wbiegnie z impetem,
by - wymieniwszy spojrzenie z bidetem -
do toalety porannej przystąpić
i bez śniadania umyje swe ząbki.

Panna Szczoteczka już wie dokładnie,
że nie jeść śniadania jest bardzo nieładnie!
Szczęśliwie, reszta rodzinki wesołej
w piżamach rozsiada się już za stołem.
Są tam kanapki, jajka i tosty...
Co zjeść? To wybór wcale nie prosty.

Aurelka chrupie tosty, chrup, chrup...
W szklance ma mleko, dodaje miód.
To Pannę Szczoteczkę nad wyraz cieszy,
i już na spotkanie dzisiejsze się spieszy.
Tosty i mleko są pyszne - przyznaje,
a ile drobinek dla niej zostaje!

Aurelka wyprzedza siostrę i brata
i w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą stał tata,
teraz już ona rozpromieniona
Pannę Szczoteczkę do tańca woła.

Szczoteczka żwawo pod kran wskakuje,
wodą się chlapie i wypatruje,
jak zbliża się do niej Panienka Pasta -
centymetr pasty wystarczy, basta!

Po chwili Szczoteczka po zębach wiruje,
i w prawo i w lewo piruet trenuje,
z pomiędzy zębów resztki pieczywa
i kleik miodowy wnet wydobywa.

Im szybciej tańcuje, tym większa jest piana,
ten taniec to frajda wprost niesłychana!
Zwłaszcza że tych rytmicznych pląsów
nie byłoby bez dwóch rzędów ząbków.

Siekacze namawia na walca z pianką,
trzonowce chętniej tańcują tango,
a kły w rytm poleczki lub mazureczka
z Panną Szczoteczką kręcą kółeczka.

Na sam koniec piankowej choreografii
Aurelka Szczoteczką w swój język trafi,
bo - może nie każdy z Was wie -
język przy jedzeniu też brudzi się!

Po trzech minutach przygody tanecznej
Aurelka zaprasza Pannę Szczoteczkę,
na ciepły, choć krótki, prysznic po kranem,
a sama z buzi wypłukuje pianę.

Aurelka za taniec dziękuje serdecznie.
Szczoteczka wnet odpowiada dygnięciem
i rozpoczyna w swej główce różowej
odliczać czas do przerwy obiadowej.

Jeszcze spokojnie zerka z ukrycia
na Małej Aurelki w lustrze odbicie -
buzię ma czystą, zęby błyszczące
a uśmiech piękny jak na niebie słońce.

Następnym razem - myśli Szczoteczka -
poszalejemy w rytm obereczka,
a może samby, jive'a, quickstepa?
Ech... szkoda że muszę tak długo czekać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

‘’Szczoteczka do zębów dziś ma urodziny
Usłyszał to grzebień, co nie zna łysiny
I już ten grzebień wnet rozpowiada
Że przyjdą goście i będzie zabawa.
Mydło nożyczki i krem do golenia,
A także patyczki do uszu czyszczenia.

Goście już przyszli, życzenia złożyli,
Gdy weszły perfumy, to wszyscy odżyli.
I tak impreza długo wnet trwała ,
Lecz zaczął się kłócić balsam do ciała.
Podobno mydło coś bardzo się pieni ,
A balsam piany jakoś nie ceni .
Balsam się wkurza coś wykrzykuje
A na to grzebień...Pan wyluzuje...
Więc balsamowi ciśnienie skoczyło,
I wnet perfumy to rozbawiło.
A balsam krewki, swej miny nie zmienia,
Wszystkiemu przygląda się krem do golenia.
Balsam nerwowy, idzie na pięści,
Perfumom w głowie się to nie mieści.
Patyczki tym wszystkim wnet przestraszone ,
Niezręcznie się czują, są zagubione.

Szczoteczka swych gości przeprasza dostojnie,
O spokój prosi bardzo spokojnie.
Po cichu goście się jakoś zmówili,
Balsam do ciała wnet wyrzucili.
I tak impreza dalej się kręci
Lecz wszyscy są mydłem teraz przejęci
Mydło i szampon o pianę się kłócą
I znowu imprezę całą zakłócą.

Perfum wychodzi, bo smrodu nie znosi,
Od szczotki do zębów się szybko wynosi .
Nożyczki i grzebień się szybko zmawiają,
Pozbycia się gości plan obmyślają .
Patyczki wychodzą, a grzebień wraz z nimi ,
Szczotka nożyczki o wszystko wnet wini .
Nożyczki się bardzo oburzyły ,
I towarzystwo już opuściły.
Został już tylko krem do golenia,
Lecz marne szanse do ocalenia.
Krem sam spokojnie z imprezy wychodzi,
I jako jedyny z życiem uchodzi.
Taka to była u szczotki impreza ,
Wielkiej niezgody jedna synteza. ‘’

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z pamiętnika gumowej kaczuszki

17 marca
Dzień jak co dzień, chociaż ludzi w sklepie jakby mniej niż zazwyczaj. Tym lepiej, bo czasami od tego gwaru już mnie głowa boli. Zagadnęła mnie dziś gumowa żabka z półki niżej, ale rozmowa się nie kleiła, niekumata jakaś ta żaba.

18 marca
Dziś przy moim stoisku (z artykułami kąpielowymi) pojawiła się rodzina z dzieckiem. Kilka razy byłam podnoszona, oglądana i przytulana. Myślałam, że włożą mnie do swojego koszyka i zabiorą ze sobą, jednak mama powiedziała córce, że mają już w domu co najmniej trzy kaczuszki do kąpieli i kazała jej odłożyć mnie z powrotem na półkę. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego. Przecież wszyscy wiedzą, że im więcej kaczek, tym weselej!

19 marca
Ciągle wspominam tamtą dziewczynkę. Jestem ciekawa, jak wygląda życie poza sklepem.

20 marca
No i wykrakałam! Zostałam kupiona! Od dziś mieszkam w przytulnej łazience w domu z dwójką dzieci. Na razie posadzili mnie na górnej półce, skąd mam dobry widok na całe pomieszczenie. Powoli nawiązuję znajomości z innymi mieszkańcami. Jestem tu jedyną kaczuszką, jakie to dziwne uczucie!

21 marca
Zaczęło się źle a potem było jeszcze gorzej. Chyba wolałabym wrócić do sklepu... Przed wieczorem najpierw zostałam polana gorącą wodą prosto z czajnika (myślałam, że się rozpuszczę!) a potem się nasłuchałam, że trzeba mnie wyparzyć, żeby "zmyć brud ze sklepu". Tak w każdym razie powiedziała mama dzieciom, kiedy dokonywała tych okropnych czynności. Jaki brud?! Jak ona śmiała tak się o mnie wyrazić! Tak się zdenerwowałam, że z emocji zaczęłam piszczeć. Wtedy mama odłożyła mnie na najwyższą półkę, mówiąc dzieciom, że głowa jej pęka po całym dniu pracy i że chociaż w domu chciałaby mieć odrobinę spokoju.

22 marca
W końcu wzięłam pierwszą prawdziwą kąpiel w wannie pełnej piany! Napływałam się za wszystkie czasy, bo dzieci kąpały się po kolei i każde chciało się ze mną bawić. Dziś bardzo uważałam, żeby nie piszczeć, bo mama jest bardzo nerwowa i byle hałas wyprowadza ją z równowagi.

23 marca
Ups. Chyba mogę zapomnieć o pływaniu w najbliższym czasie. Dopiero co zaczęłam się przyzwyczajać do mojego nowego wspaniałego życia a już czas się z nim żegnać. Chłopczyk dziś się na mnie chyba uwziął, bo cały czas mnie ściskał podczas kąpieli. Starałam się zachowywać cicho, ale tak mnie łaskotał, że znowu zaczęłam piszczeć. A w dodatku wychlapałam sporo wody na podłogę... Mama powiedziała, że to koniec kąpieli z gumową kaczką.

bardzo późnym wieczorem
Kiedy rodzice poszli spać, dziewczynka przyszła po mnie do łazienki i zabrała mnie do swojego pokoju. Położyła mnie w domku dla lalek pełnym zabawek i powiedziała, żebym się nie smuciła, bo ona się mną zaopiekuje.

24 marca
Oczy mi się kleją, bo pół nocy nie spałam. Nie mogłam się nagadać z moimi nowymi znajomymi. W pokoju dziecięcym jest dużo ciekawiej niż w łazience. Jak dobrze, że dostałam eksmisję!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W łazience na wanience
leżało mydełko
i się pieniło strasznie
gdy ktoś miał brudne ręce.

Jak można być brudasem?
Ręce to ważna rzecz!
Złościło się okropnie-
Ja muszę wymyć je!

Uspokój się mydełko
to przecież zwykła rzecz.
Jakby nie było brudu
to byśmy poszły precz.

Szampony, szczotki, pasty
potrzebne są na brud.
A gdyby on nie istniał
wyginąłby nasz ród!

Faktycznie! To jest prawda!
Myśli mydełko se
gdy wszystko będzie czyste
do czego przydam się?

I teraz już mydełko
szczęśliwe poszło spać
bo rano wstaną dzieci
by o higienę dbać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bajka o zaginionej przyjaciółce Szczoteczki…

Pewnego dnia, za górami, za lasami istniała kraina o nazwie Uśmiechowo. Mieszkały w niej różne stwory, które sprawiały, że na twarzy ludzi często gościł uśmiech. Wśród tubylców można było spotkać zabawki, książki, słodycze i wiele innych umilaczy czasu. Mieszkała sobie w niej również Szczoteczka do zębów o imieniu Czyścioszka.

Braunka opiekowała się młodzieńcem o imieniu Jaś. Codziennie rano i wieczorem Szczoteczka trafiała do jego ręki, aby szybko i sprawnie wyczyścić jego białe zęby. Po tych zabiegach oblicze Jasia jaśniało z radości, a na twarzy gościł przepiękny uśmiech. Czyścioszce w jej misji pomagała jej przyjaciółka Pastylka, Pasta do zębów, która nadawała zębom Jasia świeżość i biel. Razem przyjaciółki tworzyły zgrabny tandem a Jaś był z nich bardzo zadowolony i zabierał je w każdą, nawet najdalszą podróż.

Pewnego dnia, kiedy Czyścioszka jak co dzień rano udawała się do pracy, nie zastała Pastylki pod Fontanną Radości, gdzie zwykle umawiały się. Zaniepokojona pobiegła do domu przyjaciółki, jednakże nigdzie nie znalazła śladu Pastylki. Wyruszyła w podróż do łazienki Jasia samotnie, pełna złych przeczuć. Jak przewidywała, Jaś był wściekły. Rano miał ważne spotkanie z klientem i zależało mu na stworzeniu bardzo dobrego wrażenia. Szukał wszędzie Pastylki, a nie znalazłszy, ze złością wziął do ręki Czyścioszkę i niedelikatnie wyszorował zęby.

Po powrocie do domu Czyścioszka uznała, że to nie żarty i jeśli chce dalej współpracować z Pastylką musi ją szybko odnaleźć, zanim Jaś wymieni ją na jakąś paskudną w smaku, inną pastę. Przechodząc koło piernikowej chatki, usłyszała ciche popiskiwanie. Cóż znowu wymyśliły te łobuzerskie pierniki? – pomyślała. Muszę to sprawdzić!
Otwierając drzwi chatki, ujrzała w rogu pokoju skrępowaną Pastylkę. Cała drżała z wściekłości na głupi kawał sąsiadów. Oswobodziwszy się z więzów, uściskała się z Czyścioszką i szybko wybiegły z chatki. Musimy prędko biec do łazienki Jasia – stwierdziła Szczoteczka. Jaś wyjeżdża dziś w delegację i lepiej prędko ulokujmy się w jego kosmetyczce!

Pasta i Szczoteczka zdążyły na czas. Jaś pakując się do wyjazdu zajrzał do kosmetyczki i jego twarz pokraśniała z uśmiechu. Na szczęście nie muszę zaglądać do drogerii, by kupić inną pastę, wszystko wróciło do normy! I cała trójka nadal żyła sobie szczęśliwie!
Koniec

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W łazience małej Kasi od zawsze wisiała jako ozdoba stara tarka do prania, pamietająca czasy prababci Kasi. Wszyscy do niej przywykli i nie wzbudzała zainteresowania, przypominała jedynie o ciężkich dla kobiet czasach, gdy musiały one prać ręcznie. Jak wspomniałam, nie wzbudzała zainteresowania już u nikogo, no może poza jedną małą Kasią która twierdziła, że tarka czuje się bardzo samotna i smutna z tego powodu, że nie może już prać. No i Kasia nie mogła sobie wyobrazić jak taka tarka pierze? A gdzie wrzuca się pranie? Jak się kręci? Poza tym twierdziła, że sprzęty łazienkowe na pewno nie rozmawiają ze starą tarką, pewnie nawet nie znają jej języka... W natłoku codziennych spraw mama Kasi nie miała czasu, aby pokazać córeczce jak pierze się taką tarką. Kasia wiedziała jedynie, że pralka potrzebuje prądu by działać, a do użycia tarki wystarczą tylko ręce. Więc gdy kiedyś brakło prądu, mała dziewczynka postanowiła wykorzystać sytuację i jak to ona mawia "trochę przypadkiem, trochę celowo", wylała na swoją bluzę czarną farbę plakatową. Mama nie miała wyjścia, zdjęła ze ściany starą tarkę, by jak najprędzej uprać bluzę z plam. Kasia była naprawdę szczęśliwa, tarka też. Pierwsza z nich w końcu pomogła tarce, a druga nareszcie poczuje się potrzebna i użyteczna. Niestety małe rączki poczuły się szybko zmęczone ręcznym praniem, a i tarka nie miała już tyle sił co kiedyś... Na szczęście wrócił prąd i pranie można było dokończyć w pralce. Kasia doceniła pracę pralki, ale przecież pomogła też tarce, więc była podwójnie szczęśliwa. Tarce też to dobrze zrobiło. Po pierwsze odświeżyła się w wodzie, a po drugie i chyba najważniejsze, na krótki moment znów poczuła się użyteczna i odkryła, że... jednak należy się jej już odpoczynek, a praniem niech zajmą się nowocześniejsze sprzęty. Już nie czuła się wyobcowana w łazience wiedziała, że w razie potrzeby jest nadal sprawna i gotowa pomóc w praniu. Zaprzyjaźniła się nawet z pralką, która wypytywała tarkę o dawne prania. Kasia była dumna z siebie, bo odkryła, że nieraz wystarczy maleńka pomoc, by kogoś uszczęśliwić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje dziecię rekinkiem staje się w wodzie,
choć na początku nie było mowy o swobodzie.
Płakał i trząsł się jak osika
nie było mocnych na Janosika.
Wielkim problem było włosów mycie,
z łazienki dochodziły wrzaski i wycie!
Wody i szamponu unikał, nie lubił się chlapać,
wolił uciekać i okropnie płakać!
A woda ciepła z bąbelkami przyjemnie chlupała,
małego smyka co dzień wołała!
Na nic się zdało szamponu wołanie,
bo mały i tak wolał uciekanie!
Więc rozwiązanie znalazła mama jego,
wsadziła do wody misia małego!
Szampon ucieszył się niesłychanie,
że wreszcie ktoś wziął go w używanie!
Pienił się i bąbelki robił kolorowe,
jak tęcza radosne i odlotowe!
Gdy mama dmuchnęła to poleciały
jak bańki mydlane sobie fruwały!
Mały smyk polubił te zabawy,
nawet sam nie zdawał sobie z tego sprawy!
Czasami mama do wanny wchodziła
i grupie misiów przewodziła.
Szampon się pienił i puszył też,
a grzywę robił niczym lew!
Irokez z piany na głowie króluje
i uśmiech na twarzy małemu maluje.
Smyk i szampon cali w pianie,
uwielbiają wspólne chlapanie!

monthly_2014_03/konkurs-lazienkowe-pytania_9337.jpg


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To była wyjątkowa środa, cały dom lśnił, zmęczony mop i wiaderko drzemały w koncie łazienki. Łazienka pachniała, czyściutkie ręczniki wisiały na wieszczkach, muszla i prysznic lśniły, a wszystko to na przybycie cioci Adeli - takie plotki przyniosła ścierka kuchenna wrzucona do kosza na pranie. Ten wyjątkowy gość przyjechał z zagranicy, a mieszkańcy łazienki mieli nadzieja poznać sławną cioteczkę, o której trochę dowiedzieli się gdy, tata golił twarz i mamrotał "po co to zamieszanie, stara, zrzędliwa baba i tyle, środowy mecz przepadnie, człowiek nie odpocznie!"
Wieczór minął jak zwykle, a ciocia Adela nie zawitała do łazienki. Sprzęty łazienkowe pozwieszały głowy, niektóre leniwie ziewały.
- Tyle zachodu, tyle szorowania i co ? Nic! Wiedziałem!- narzekał zlew, gdy nagle do łazienki wkroczyła mama.
-Tu będzie dla ciebie dobre miejsce - mama mówiła do kogoś i robiła miejsce na półeczce z przyborami.

Gdy drzwi łazienki zamknęły się wszystkie sprzęty wyciągały się, aby zobaczyć nowego lokatora.
-Kim jesteś? Do czego służysz? - dopytywały na zmianę.
- Pchi, nie mam zamiaru z wami rozmawiać, nie jestem zwykłym, pospolitym sprzętem łazienkowym klasy B! Jestem szlachetną gąbka i przebyłam z wód Morza Śródziemne. W starożytności moi przodkowie byli zwani Złotem Morza i stanowili one nieodłączny element higieny w królewskich łaźniach.
- Cześć gąbka, ja jestem... - jak zwykle miło zagadała szczotka toaletowa.
- Zwracaj się do mnie Wasza Wysokość!- przerwała ostro gąbka- a najlepiej się nie odzywaj!

Sprzęty łazienkowe popatrzyły z niedowierzanie, do tej pory ktokolwiek się pojawiał w łazience, był miły i uprzejmy, bardzo szybko nawiązywały się przyjacielskie znajomości. Noc minęła niespokojnie, narzekania gąbki nie miały końca - "Brzydka półka, niemiły zapach, mała przestrzeń, pospolite wnętrze, itp." Wszyscy mieszkańcy łazienki zasnęli smutni i przybici.

Poranek był nerwowy, bo dzieci zaspały do szkoły i bardzo szybko musiały odbyć poranną toaletę. Gdy Franek odkładał szczoteczkę do zębów, strącił gąbkę na podłogę. Waga łazienkowa cichutko zaczęła się śmiać, gdy nagle do łazienki wkroczył Dyzio- długowłosy jamnik, postrach wszystkich sprzętów łazienkowych.
- Ratunku! Ratunku!- krzyczała gąbka, którą szarpał i gryzł Dyzio
Łup mop spadł nieoczekiwanie na grzbiet psiaka, ręcznik zsunął się mu na głowę, a pod nogi wytoczyło się wiaderko. Dyzio uciekł z skowytem z łazienki.
- A co się ty dzieje?- wkroczyła mam do łazienki. Wszystkie sprzęty wróciły na miejsce i prócz gąbki, która cichy szloch w koncie.
- Przepraszam, że byłam dla wasz niemiła. Bałam się, że mnie ... nie polubicie. Przepraszam i dziękuję że mnie uratowaliście.
- Jak to mówią prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie!- ciszę przerwał jak zwykle szczotka toaletowa.

Od tego wydarzenia w łazience zapanował zgoda, a dzięki opowieścią gąbki sprzęty łazienkowe poznały historie publicznych łaźni, wynalezienia spłuczki łazienkowej, czy papieru toaletowego.


http://www.suwaczki.com/tickers/relgha00pg75am1j.png
http://www.suwaczki.com/tickers/relgx1hp8osklq3k.png
http://www.suwaczki.com/tickers/relghdge7w947kii.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właściwie to nic, co mogłoby Was zadziwić - historia jakich wieeele: ozdobny kafel i poczucie, że chciałby od życia czegoś więcej. Coś ponad ciasnotę na ścianie, nieruchliwość czy monotonię. Ileż tysięcy godzin można nieruchomo tkwić, podglądając życie mieszkańców i ich gości, być świadkiem rutynowej higieny, marzyć o lepszym życiu; wyczekiwać? Czekać bez nadziei, na to, iż w końcu przeżyje własną, nie cudzą przygodę, ktoś do niego coś powie, ktoś pokocha, nazwie skarbem... Tkwił w ścianie. Od laaat. Nic nie zapowiadało zmiany, postanowił więc wziąć sprawy we własne ręce. Tfu! We własną prostokątną kafelkowatość.
Rozpychanie się wymagało wytrwałości, skupienia i sił, których przyznajmy - właściwie nie miał. To nic - chcieć to móc! Trenował, z każdym dniem coraz bardziej doprowadzając własne ciało do niemal niedostrzegalnego ruchu. Czasem zdenerwował nim i zmęczył kafelkowatych kolegów, sobie jednak coraz bardziej dopinał skrzydeł. Z dnia na dzień ruszał się swobodniej, co w idealnym ścisku na ścianie wcale nie jest przecież rzeczą łatwą; klej powoli puszczał.
Pomógł mu los. Po prostu kąpiący się gość przypadkowo dotknął ramieniem właśnie jego! Spadł, rozpryskując się na kilkanaście większych i mniejszych części.
Nie było sensu go sklejać. Większe kawałki natychmiast powędrowały do kubła na śmieci; zachwycił je nieznany błękit nieba. Były też mniejsze, każdy upadkiem rozpoczął największą przygodę życia. Uśmiechniętą, ruchliwą, absolutnie niełazienkową - długa i bardzo radosna to o nich opowieść. Choć poraniony, rozbity i już na zawsze skazany na tułaczkę - kafelek nie żałuje wysiłku: odnalazł Przygodę.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(Od samego początku z przyjemnością czytam wszystkie dodane wypowiedzi. Droga Redakcjo, gratuluję świetnego pomysłu na konkurs, ale przede wszystkim gratuluję takich pomysłowych Użytkowników! :-) Aż jestem ciekawa, kto stoi za tymi wszystkimi opowiadaniami i wierszami. Może kiedyś powstanie wątek pozakonkursowy o nas - konkursowych mamach? Chętnie bym się dowiedziała, z kim mam PRZYJEMNOŚĆ dzielić tę przestrzeń. Pozdrawiam serdecznie, Karolina)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ZMIANA WARTY
Od lat w łazience mieszkała,
W kąciku na zlewie stała.
Czasem piękna, błyszcząca okazała,
A nieraz osadem z mydła odstraszała.
Księżniczka ta ważną funkcję w łazience pełniła,
Choć czasem niestety ze złości aż się pieniła.
I wtedy to najstraszniej wyglądała,
Gdy tak ze swego kącika zerkała.
Niewielu przyjaciół posiadała,
Bo była fałszywa i zatwardziała.
Aż kiedyś ta panienka niewzruszona,
Nowszym modelem została zastąpiona.
I na jej miejsce przyszła nowa Buteleczka,
Na której głowie jak korona świeciła pompeczka.
Odtąd w łazience nie ma już starej księżniczki,
Tak właśnie skończyła się era MYDELNICZKI :-D


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zaczyna się od "No" - ale: No, to jeszcze ja... :)

Od zawsze w łazienkach ciekawi mnie lustro... ( nie żebym potrzebowała do niego zaglądać, wręcz przeciwnie) :), ale myślę, że ten przedmiot niesie ze sobą wiele tajemnic i dlatego "wierszowana" opowieść o Łazienkowym Lustrze babci Marysi:

W łazience naszej
Rzecz cenna ma miejsce,
Lustro babusi uśmiecha się wdzięcznie.
Ma jakąś rysę,
Ramy "złocone",
Szkło szare, płaskie
Nieco zamglone.

Spójrz w nie!

Zobaczysz w nim oczy młodej dziewczyny,
i wspomnień czar, co kolor mają zielony, tęczowy...

W tym naszym odbiciu sny powracają,
By spocząć na dnie
Cicho ukryte
W starawym zwierciadle.

Dziś, gdy zaglądam do czyjegoś lustra, a zwłaszcza do tego w naszej łazience, to myślę o przeróżnych emocjach, które lustra pamiętają ..., oraz o tym, że dobrym uśmiechem i serdecznością można przemienić czyjś smutek w radość. Banał może? A jednak zapomniana, często w biegu wartość, która nic nie kosztuje..., więc patrzę na siebie w lustrze ( i choć czasem trudno to przychodzi) - uśmiecham się do siebie..., do swoich bliskich, do Pani co sprzedaje koperek na dworcu..., a gdy ktoś uśmiechnie się do mnie, to jescze bardziej pamiętam o tym, by PODAĆ DALEJ ten dar... - i z tym zawsze będzie kojarzyć mi się zaglądanie do lustra łazienkowego.

P.S. Troszkę zmieniając wątek... przychodzi mi jeszcze na myśl najlepsza zabawa mojego dziecka w starej łazience cioteczki naszej, w której światło zapala się za pociągnięciem sznureczka - pociagnąć go tak ze dwieście lub trzysta razy...:) To jest dopiero zabawa!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo Wam wszystkim dziękujemy za piękne opowieści pisane prozą lub wierszem. To naprawdę niesamowite historie, które przecież mogą dziać się tuż obok nas!

Nagrody w niniejszym konkursie jury przyznało:
hadriewyn
Rene_1980
kingusienka88
tua79
Babcia Dana

choć naprawdę wszystkie prace zasługują na wyróżnienie! Teraz inaczej patrzę na lustro i na szczotkę do WC :-)

Gratulujemy zwycięzcom! Adresy do wysyłki prosimy przysłać na adres mailowy: konkursy@parenting.pl.
W temacie wiadomości należy wpisać swój nick z forum i nazwę konkursu.

Dziękujemy Wam i zachęcamy do uczestniczenia w pozostałych konkursach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję! Przy okazji przyznam, że zmagamy się obecnie w domu z problemem nocnikowym, więc ta opowieść miała dla mnie dodatkowy terapeutyczny charakter:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...