Skocz do zawartości
Forum

Kwietniowe maluszki 2017


Rekomendowane odpowiedzi

hej! jakoś brakuje mi ostatnio czasu na forum :( dieta pochłania mój cały dzień ... przygotowuję się na insulinę bo cukry na czczo i po śniadaniu przekraczają normę już mam dosyć! Chcę wiosnę... ta zima mnie już dobija , dopada mnie zgaga ,ochota na słodycze taka że wszędzie widzę batoniki okropne to że nie mogę nic skubnąć :( mam mega doła nawet nie mam ochoty na wyprawkę jestem daleko w polu właściwie to nie mam nic eh... pomarudziłam ...

http://www.suwaczki.com/tickers/uannyx8dilyw28lz.png

http://www.suwaczki.com/tickers/dxom4z178ztb7e1b.png

Odnośnik do komentarza

Ja teraz też nie będę zakładać ochraniaczy na szczebelki, zbieracz kurzu i tyle:P A dziecko jakoś mocno tą głową tam nie tłucze, zwłaszcza na początku :P
Córkę odkładałam na boki na zmianę, teraz nie wiem jak będzie ;) Siostry synek żeby mógł pospać, to tylko na brzuchu mógł, bo jak spał na plecach, to miał coś jak odruch Moro i go wybudzał.
Do noska miałam zwykły aspirator Marimer.

http://lbdm.lilypie.com/0IXHp2.png http://lb4m.lilypie.com/dWEAp2.png
Pamiętamy... (*) 23.02.2012.

Odnośnik do komentarza

Widzicie dziewczyny, ile mam tyle rad :) Kazda i tak na pewno bedzie wiedziec co dla jej maluszka jest najlepsze. Ja nigdy nie mialam wczesniej doswiadczenia z tak malymi dziecmi, nawet nie czytalam ksiazek ani internetu, kupowalam to co wydawalo mi sie potrzebne. Otulaczki nie byly drogie zamowilam z gemini jeden za 30 zl,inny dostalismy w spadku od znajomych. sprawdzal nam sie wlasnie jak malutki mial tez takie odruchy, ze sie wybudzal, jedne co przeczytalam o tym, ze dziecko czuje sie wtedy otulone jak w brzuszku u mamusi. Tez kladlismy synka na poczatku na boku, tak mi powiedzialy panie polozne ze szpitala. Na brzuszku lezal tylko kiedy nie spalam i moglam patrzec na niego. Jesli chodzi o ochraniacze na szczebelki, to widzicie kazdy ma swoje zdanie, nam sie np wydawalo, ze dzidzia wtedy czuje sie bezpieczniej, jak jest oslonieta dookola. My bralismy to nawet ze soba w podroz, zeby kojarzylo mu sie z lozeczkiem. Nie zauwazylam zeby ograniczalo powietrze. A co do kurzu, to wiadomo, to tak jak posciel trzeba prac i wymieniac. Teraz jak nasz 10 miesieczniak siedzi juz sam i probuje wstawac, to jest to fajna ochrona zeby sie nie uderzyl kiedy w lozeczku wariuje sobie. Ale tak jak pisalam, kazda z Was wie co jest dobre dla jej dziecka.

Nina
http://emaluszki.pl/suwaczek16-20170327.jpg
Staś
http://emaluszki.pl/suwaczek17-20160321.jpg

Odnośnik do komentarza

Nam otulaczki uratowaly spanie - mały miał koszmarny odruch moro, i to aż do 4 mc. Otulony pięknie przesypial noce, w dzień nie używałam tulika, żeby odroznial dzień od nocy. Fakt faktem, nie ulewal.
W ciągu dnia spał na brzuszku lub boczku, noc na plecach, zawsze. Teraz kreci się jak chce, śpi także na brzuchu, do teraz używamy spiworka, w te mrozy też kolderki gratis.
Do 6mc na noc nie dostawal ani koca, ani koldry (ale było też lato), kocykow uzywalismy tylko w dzień (do wózka i w domu). Do tej pory śpi bez poduszki.

A z kocami i koldrami w łóżeczku nie chodzi tylko o uduszenie materialem, ale sam mechanizm SIDS jest związany (miedzy innymi) ze wzrostem temperatury i nawet niewielkim ograniczeniem przeplywu powietrza.
Ja z synem nie ryzykowalam, z córką też nie będę.

A co do fotelików z supermarketu to polecam strone tylem.pl

http://www.suwaczki.com/tickers/9f7jo7esm9i7df8f.png
https://www.suwaczki.com/tickers/km5so7esfvb0ei1q.png

Odnośnik do komentarza

Cześć dziewczyny!
Widzę, że nie tylko ja mam dylematy w kwestiach kołderkowych i tego, czym i czy w ogóle przykrywać maluszka.
Chyba kupię zarówno otulaczek, skoro nie jest taki drogi, ale i kołderkę dziecięcą i będę ją zakładać za materac tak, żeby mała nie miała jak się w nią zaplątać. Swoją drogą, z tego co pamiętam w mojej rodzinie zawsze dzieci przykrywało się kołderką/ kocykiem i nigdy żadne się w nie nie zaplątało, ani nie nakryło buźki...
Tynia - w kwestii ochraniaczy to akurat w kilku miejscach czytałam, że ograniczają przepływ powietrza. Tak pomyślałam, że sama zainstaluje je dopiero ja Mała podrośnie i zrobi się bardziej ruchliwa. Wtedy ochraniacze zapewne się przydadzą
A kwestii podobnych tematów, często mówi się ostatnio o tym, że w ciąży powinno się spać na lewym boku. Ba, na jednym potralu czytałam, że spanie na plecach może spowodować niedokrwienie płodu i nawet jego śmierć (!). A ponieważ sama często budzę się na plecach albo prawym boku (mimo że kładę się na lewym boku w poduszce - rogalu), to wpadłam w panikę. Ale zaczęłam czytać dalej i okazuje się, że pierwszym objawem nadmiernego ucisku na żyłę główną byłoby drętwienie nóg, a nasze ciało nie jest głupie i w takiej sytuacji albo się budzimy, albo przez sen przekręcamy tak, żeby poprawić przepływ krwi. Największe ryzyko spania na plecach to obrzęki nóg i żylaki ( z którymi ja na szczęscie problemów nie mam). Tak więc lepiej spać i leżeć na lewym boku, ale nie zabijemy dziecka śpiąc w innej pozycji... Nie wiem, po co to całe straszenie.
Moniik - współczuję diety... Domyślam się, jak musi Ci być ciężko... Wiem, że mi przy takiej pogodzie (u nas pochmurno i plucha) byłoby mega ciężko bez słodyczy
W ogóle ostatnio jakiegoś doła podłapałam, trochę nudzi mi się w domu, a ostatnie dni było tak ślisko, że wyjścia ograniczyłam do minimum. Koleżanka ostatnio poślizgnęła się idąc do samochodu i ma zwichniętą nogę w kolanie i uszkodzone więzadła (Karolina, Twój mąż nie jest jedyny!), na SORze podobno sporo podobnych przypadków, a wiadomo, że my w ciąży musimy uważać za dwoje...
A z pozytywnych rzeczy, to poprawiła mi się morfologia... Dziwne, biorąc pod uwagę grypę żołądkowa, którą przechodziłam. Widać fakt, że jestem bardziej wypoczęta jakoś przekłada się na wyniki... Może jak się wysypiam, to organizm lepiej żelazo przyswaja? ;-) Jakkolwiek jest, to cieszę się, że już jestem na zwolnieniu :-)
O rety, ale się rozpisałam! Miłej soboty:*

https://www.suwaczki.com/tickers/wnidvcqg7q7ib22g.png

Odnośnik do komentarza

Nie o to chodzi, że ja się upieram, że wątróbka to najlepsze źródło żelaza. Tylko o to, że to tylko wątróbka. Nikt jej nie je po kilogramie dziennie. W nadmiarze szkodzi wszystko, ale już nie przesadzajmy, że jest zakaz, bo witamina A, bo coś tam. Jak sobie ktoś raz w tygodniu zje wątróbkę, napije się coli, pójdzie so McDonalda i w kryzysowym dniu wypije dwie kawy, to się nic nie stanie. Moja mama dziwuje się jak jej opowiadam o tym, co teraz wolno, a co nie, bo ona sama urodziła i wychowała dwójkę dzieci i nikt nie cudował aż tak. Teraz to jest dużo napędzanej paniki tam, gdzie jej nie ma. Ja wiem, że zdrowie i bezpieczeństwo dziecka ponad wszystko, ale z głową, z umiarem i ze zdrowym podejściem. Ja z dystansem podchodzę do wszystkich nowinek dotyczących noworodków i dzieci starszych, a także ciąży. W końcu najważniejsze jest matczyna intuicja :)

Dziś żołądkowo lepiej, ale ogólnie słabo, zjadłam sobie na pocieszenie wafelka. :D

Odnośnik do komentarza

Liryczna pewnie, ze tak. Nie ma co przesadzac. Ale jesli rozmawiamy o watrobce to akurat nie jest to nic dobrego w ciazy. Tak samo jak McDonald's, tak samo jak cola. Tym bardziej, ze z tego co czytam, to wiekszosc z nas ma dosc srednie wyniki badan..
Moja Mama tez jadla wszystko, ale wtedy przetwarzanych produktow bylo jak na lekarstwo i wszystko przygotowywala sama w domu. To robi roznice. Pewnie, ze nic sie nie stanie jesli raz na jakis czas pozwolimy sobie na cos. Tylko, ze jesli McDonald's nie sluzyl mi przed ciaza to teraz tez nie bede sie po nim dobrze czula. Generalnie chodzi o to, zeby zdawac sobie sprawe, ze mamy wplyw na nasze i dzieci zdrowie i nie pakowac w siebie byle czego.

Odnośnik do komentarza

Tyle ciekawych tematów pojawiło się tutaj w ciągu 1,5 tyg mojej nieobecności, czytam z zainteresowaniem :)
u mnie na wizycie z 11.01 wyszło ok. 1200 g maleństwo w położeniu główkowym. Wszystko w porządku a erytrocytami i leukocytami w moczu mam się nie martwić, bo wyszły w śladowej ilości. I tak jak Moniek mam toksoplazmozę do powtórki z tego samego powodu. To co mnie martwi, to tylko to, że od dłuższego czasu odczuwam stałe swędzenie i podrażnienie w okolicy sromu. Powiedziałam o tym lekarzowi, ale badanie z wziernikiem pokazało, że z pochwą wszystko jest ok.. muszę poprosić o wskazanie jakiegoś probiotyku lekarza , o czym tutaj pisałyście. Może pomoże..
Agataa dzięki za info o promo na dostawę z blizejciebie i dołączam się do Twojego pytania o laktatory. Co polecacie? Zamierzam karmić piersią, ale pod ręką trzeba mieć to małe urządzenie w razie zastojów, potrzeby wyjścia na więcej niż 2 h czy innych problemów. Nie wiem, czy wybrać ręczny czy elektryczny i jakiej marki. Myślę o Philips Avent albo Canpol.
Jak się czujecie? U mnie bóle stawów biodrowych i kręgosłupa, drętwienie kończyn zdarza się coraz częściej, zwykle w pozycji siedzącej. Poza tym nie narzekam :) to chyba ciążowy standard
A wgl jak tam Wasze przygotowanie psychiczne do porodu, bo o wyprawce było już dużo? Mi koleżanka ze szkoły rodzenia poleciła obejrzeć polski serial „Porody” na ipla.tv . Mam już 2 odcinki za sobą i będę lecieć dalej :) Przy okazji można porównać warunki i zwyczaje w różnych szpitalach.

http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kzec6hy51.png]Tekst linka[/url]

Odnośnik do komentarza

Dla nas koszty bankowania krwi są zbyt wysokie.

Laktator lepszy elektryczny. Choc są zwolennicy recznych. Ja do nich nie należę.

Ja czuję sie rewelacyjnie w por. Z poprzednia ciążą, w ktorej przez wiekszosc czasu bylam kaleka. Ból kosci lonowych nie dawal mi w tedy zyc, do tego nawracajaca rwa kulszowa :-/ Teraz jest bajka. Tylko wiazadla w nocy mi dokuczaja.

http://www.suwaczek.pl/cache/673b0f16bd.png
http://www.suwaczek.pl/cache/9ee138bc50.png

Odnośnik do komentarza

kreseczka jesli chodzi o przygotowanie do porodu to powoli zestawiam "plan porodu". Poki co tak dla siebie, zeby troche zwizualizowac sobie przebieg. Narazie ma on bardziej forme notatnika niz dokumentu, ale mam nadzieje, ze z czasem nabierze formy ;) w okolicy marca omowie go z moja lekarka i polozna.
Jesli chodzi o bankowanie krwi, to raczej sie nie zdecydujemy. Jakos mnie to nie przekonuje. Ale to jest indywidualna decyzja! Kazdy sam musi rozwazyc za i przeciw.
Przez ostatni tydzien bylam chora, ale teraz juz dochodze do siebie. Poza tym czuje sie bardzo dobrze. Mimo sporego juz brzucha nie bola mnie plecy, dobrze spie (no moze nie przez ostatni tydzien, ale to z powodu zatkanego nosa..) Gdyby nie zaby w brzuchu to zapominalabym ze jestem w ciazy ;)
Laktator na poczatku wypozyczymy. W Austrii dostaje sie na to recepte od lekarza. Zobacze czy sie przyda i wtedy zdecyduje sie czy kupic i jaki.

Odnośnik do komentarza

kreseczka
Ach i jeszcze jedno pytanie: czy któraś z Was myślała już o bankowaniu krwi pępowinowej?
Ja zastanawiałam się o oddaniu krwi pępowinowej dla innych, bo koszty przechowywania wydają mi się zbyt duże. Tylko nie wiem, jak to się ma do konfliktu serologicznego, czy jak miałam podany lek, to mogę oddać tą krew. A wiesz jak to wygląda technicznie? Czy odcinają pępowinę od dziecka i ode mnie i wtedy pobierają krew, czy pępowina jest jeszcze połączona za mną? i czy to boli? U mnie z dolegliwości ciążowych dolega zgaga - im później, tym gorsza i ból pleców.

http://www.suwaczek.pl/cache/2973b4603f.png

Odnośnik do komentarza

Cześć mamusie.
My też myśleliśmy o pobraniu krwi pepowinowej jednak po rozpatrzeniu wszystkie za i przeciw zrezygnowalismy z tego pomysłu.
Wcześniej warto poczytać o wadachbi zaletach, zapytać lekarzy, a nie tylko kierować się tym co mówią sprzedawcy banków magazynowania i co piszą na ich stronach.
http://rodzicielstworadosci.com/ciaza-i-porod/zanim-pozwolisz-pobrac-krew-pepowinowa/ http://oczekujac.pl/2013/01/to-czego-zaden-bank-krwi-pepowinowej-wam-nie-powie.html
Jest jeszcze wiele innych artykułów, które ukazują wszystkie aspekty tego tematu, tak aby podjąć świadomie decyzję niezależnie jaka ona będzie:-)
Mam też pytanie do mam które już rodziły. Po jakim czasie lekarze odcinali pepowine? Czy od razu czy jednak czekali tak jak powinni? Jestem ciekawa. U nas w szpitalu niby postępują prawidłowo ale obawiam się że to pewnie znów zależy na którą zmianę się trafi.

http://www.suwaczki.com/tickers/h4zpskjov3lyxljn.png

Odnośnik do komentarza

rowerzystka
. A wiesz jak to wygląda technicznie? Czy odcinają pępowinę od dziecka i ode mnie i wtedy pobierają krew, czy pępowina jest jeszcze połączona za mną? i czy to boli?

Oto odpowiedzi na Twoje pytania ze strony PBKM:
"Pobranie krwi pępowinowej jest prostą czynnością. Ponieważ jest ono wykonywane już po przecięciu pępowiny, a krew jest pobierana z tej części, która pozostaje połączona z łożyskiem, to jest całkowicie neutralne dla dziecka.
Zazwyczaj pobranie wykonuje przeszkolona położna korzystając z zestawu pobraniowego dostarczonego do szpitala przez rodziców bezpośrednio przed porodem. Zestaw ma formę praktycznego pudełka. Najistotniejszą częścią zestawu jest specjalny worek do którego biegną przewody zakończone specjalnymi igłami. Całość tworzy (wraz z małym workiem z płynem zapobiegającym krzepnięciu) zamknięty układ.
Po wkłuciu się w naczynia pępowinowe krew spływa przez kilka minut do worka, a następnie miesza się z płynem zapobiegającym krzepnięciu. Na koniec pobrania zabezpiecza się krew przed wypłynięciem zakładając specjalne zaciski. Worek z krwią oraz towarzysząca mu dokumentacja jest z powrotem wkładany do pudełka i zabierany przez szpitala przez upoważnioną przez bank osobę."

Natomiast co do komórek ze sznura pępowiny, co można wybrać dodatkowo wygląda to tak:
"Sznur pępowiny można w bardzo łatwy sposób pozyskać po porodzie. Zabieg jest nieinwazyjny i bezbolesny zarówno dla matki jak i dla dziecka. Lekarz lub położna odcina fragment ( o długości 10- 15 cm) pępowiny i umieszcza w specjalnym pojemniku. W laboratorium tkanka pępowiny jest badana i preparowana, a następnie zamrażana. Możliwe jest też wyizolowanie komórek macierzystych przed zamrożeniem, dzięki czemu mamy pewność, dostępu do komórek po rozmrożeniu."

Moniek dzięki za podesłanie artykułów a Halszka23 i Asia1608 za wyrażenie opinii. Chętnie zagłębię się bardziej w temat. Miałam właśnie nadzieję na wywołanie dyskusji tutaj :) myślę, że możliwości wykorzystania tych komórek są jakimś zabezpieczeniem dla dziecka i całej rodziny. Koszty wstępne trochę powalają ale za samo przechowywanie później można płacić w wersji podstawowej w 10 ratach po 55 zł co rok, to nie najgorzej jeszcze. Sama muszę sobie to wszystko poukładać w głowie, przemyśleć z mężem, poczytać artykuły. Niedługo trzeba będzie podjąć decyzję. Jest tu jeszcze ktoś kto się nad tym zastanawia i rzuci nowe spojrzenie na sprawę? :)

http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kzec6hy51.png]Tekst linka[/url]

Odnośnik do komentarza

Przy pierwszej ciąży nie byłam przekonana do bankowania krwi, teraz poczytałam i jestem już pewna, że się też nie zdecyduję, za dużo wątpliwości.
Do porodu znowu nastawiam się pozytywnie, mam nadzieję, że się tym razem nie rozczaruję ;)
Ja niedługo robię sobie wolne, dziś zaczęłam czuć dziwny ból pod brzuchem jak tylko się podnosiłam, nie wiem czy to ine te sławetne spojenie ;) Czas chyba poodpoczywać (na tyle na ile może odpocząć mama i pani domu;)) i przygotować się do porodu.

http://lbdm.lilypie.com/0IXHp2.png http://lb4m.lilypie.com/dWEAp2.png
Pamiętamy... (*) 23.02.2012.

Odnośnik do komentarza

My nie rozważamy bankowania krwi pępowinowej głównie z powodów finansowych - to jednak naprawdę spory koszt. Po przeczytaniu artykułów od Moniek (dzięki!) utwierdzam się, że nie warto. Ale zapewne gdyby nie był to dla nas duży koszt, to byśmy się zdecydowali na zasadzie "co nam szkodzi, może się przydać".
Trochę też mam wrażenie, że na każdym spotkaniu dla przyszłych rodziców próbują wcisnąć temat tej krwi pępowinowej i przy tym grają na naszym strachu o zdrowie dzieci, a tego nie lubię.
W kwestii dolegliwości to u mnie ok, ale w nocy się ciągle budzę i nie mogę sobie znaleźć dobrej pozycji. A jak więcej pochodzę to odzywają się kości miednicy...
Byliśmy dziś w kinie na "La La Land" - bardzo pozytywny, polecam :-) Ja oczywiście rozbeczałam się na trailerach filmu "Był sobie pies" i "Jackie" - bez komentarza ;)

https://www.suwaczki.com/tickers/wnidvcqg7q7ib22g.png

Odnośnik do komentarza

My też nie rozważamy bankowania krwii.
Ja w pierwszej ciąży oglądałam "Porody", teraz po jedym odcinku zwątpilam. Ja się coraz bardziej zaczynam bać, z tego względu, że mąż póki co ma te problemu z nogą. A po drugie to boje się, że zacznie się cała akcja w nocy, trzeba będzie kogoś załatwić do małej. Mój pierwszy porod trwał 4,5 godziny, teraz moze byc szybciej, wiec martwie się, że możemy nie zdąrzyć. Do szpitala mam 25 km. Czas pokaże. Na ból jestem przygotowana, nastawienie na porób jak najbardziej pozytywne, oprócz wcześniej wymienionych rzeczy :)

Z dolegliwości, to najbardziej dokucza mi spojenie i kręgosłup. Boli okropnie ;/ Brzuch zaczyna przeszkadzać. Wizytę mam dopiero w następny poniedziałek.

Trochę chaotycznie napisałam, mam nadzieje że jakoś zrozumiecie "co autor miał na myśli". :)

Spokojnej nocy Wam życzę!

http://www.suwaczki.com/tickers/f2w3rjjg816lrrt0.png

http://www.suwaczki.com/tickers/km5szbmhd0zxpvxd.png

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...