Skocz do zawartości
Forum

Październikowe maluchy 2015


Rekomendowane odpowiedzi

Gość agusia_123

Mona88 jestem w 9 tyg.+1 dzien, malenstwa maja rowno 2,4cm serducha mocno biły. U mnie lekarz na pierwszym usg ( w 6 tyg+ 2) widział tylko jedną dzidzie i jedno serduszko a po trzech tygodniach jest już dwoje. Martwie sie bo jestem bardzo drobną osobą. Moja ciąza jest JKDO. Boję się teraz podwójnie, msrtwie się żeby dzieciory były zdrowe. Zwłaszcza że lekarz powiedział żebym nastwiła się na dłuższe przebywanie w szpitalu w czasie tej ciąży.

Odnośnik do komentarza

~agusia_123
Mona88 jestem w 9 tyg.+1 dzien, malenstwa maja rowno 2,4cm serducha mocno biły. U mnie lekarz na pierwszym usg ( w 6 tyg+ 2) widział tylko jedną dzidzie i jedno serduszko a po trzech tygodniach jest już dwoje. Martwie sie bo jestem bardzo drobną osobą. Moja ciąza jest JKDO. Boję się teraz podwójnie, msrtwie się żeby dzieciory były zdrowe. Zwłaszcza że lekarz powiedział żebym nastwiła się na dłuższe przebywanie w szpitalu w czasie tej ciąży.

Ja tez mam 9t+1 :) w środę maleństwo miało 2,14cm

http://www.suwaczek.pl/cache/ea90863560.png]Tekst linka[/url]

Odnośnik do komentarza

Cześć Dziewczyny,
przeglądam regularnie forum ale do tej pory nie miałam odwagi napisać. Dalej nie możemy z mężem uwierzyć, że udało się nam zajść w ciążę naturalnie... Po 2 latach starań mieliśmy zaklepany na luty termin in vitro. 31.01 zrobiłam test i... 2 kreski!!! Ostatni naturalny cykl przed zabiegiem. Termin mamy na 12.10. USG genetyczne 01.04. Już się nie mogę doczekać. Od 3 tygodni nie widziałam naszego maleństwa!
Mąż nie chce nawet słyszeć o porodzie naturalnym. Złapał jakąś totalną paranoję:)

PS. Też mam dziadka Kazimierza!:) Chłop jak dąb. 81 lat, 2 metry a budowy ciała zazdroszczą mu wszyscy moi kumple, którzy regularnie chodzą na siłownię:D

Odnośnik do komentarza

mona88 ja tez mam 160 wzrostu i na poczatku pierwszej ciazy wazylam 52kg a na koniec 69kg a wiec 17kg na plusie ale to byla pojedyncz ciaza i powiem ze czasami kregoslup wysiadal, ale u CIebie bedzie wszystko dobrze i z Tobą i z blizniakami bo bedziesz pod opieka lekarzy... kiedys mi sie o uszy obilo ze blizniacze ciaze rozwiazują w 35tyg. bo tak najbezpieczniej a wiec nie ma sie co martwic na zapas aby malenstwom nie zaszkodzic :) dobrze bedzie :)

♥ Agatka 11.09.2014r. ♥
Nie mogłam zatrzymać Cię przy sobie, ale nigdy nie wypuszczę Cię z mojego serca...

♥ Nataszka 05.10.2015r. ♥

♥ Nadia 25.02.2020r. ♥

Odnośnik do komentarza

Ja mam 175cm i waze 48kg ale to na starcie i teraz 50kg i brzuszek juz duzy..
a w poprzedniej ciazy taka sama waga startowa.. i 2 miesiace po porodzie znow 49kg a przytylam 18 kg :O
tylke ze w pierwszej ciazy brzuch w 6 miesiacu dopiero co lekko sie pokazal, a w tej juz mam brxuch i w nic innego niz ciazowki go nie wcisne hehe :)

Odnośnik do komentarza

Sheviolet. Ani jie mowie ile ważę bo jestem z was najciezsza przy 175Cm. No ale teraz tego nie zmienie a z nadwagą walcze od zawsze. Akurat teraz sie trafilo ze w tym okresie to ona ze mna wygrywala.
od dzisiaj jestem na zwolnieniu do porodu. Pracuje na lini produkcujnej i nie dosc ze to jest stresujace to jeszcze od gin dostalam dokument dla pracodawcy ze moge tylko do 2kg dzwigac to mnie juz wykluczylo calkowicie. Takze teraz tylko relaksik . Bylam si3 dzisiaj przejechać na rowerze . Pytalam wczesniej gin i nie widzi przeciwskazan. Buziaki

Odnośnik do komentarza

Nena0807 to ty Chudziński jesteś :-) ja gdy przy moich 174cm wazylam rowniutko 60kg to kości mi wystawaly. No ale to zależy też od budowy.
Pytałam mojego lekarza czy mogę jeździć na rowerze no i powiedział, że nie jest zabronione, ale on nie poleca na wypadek upadku czy gwałtownego hamowania, a mam ochotę wyciągnąć rower z garażu. Znajoma mówiła mi wczoraj, że nawet ze sporym brzuszkiem jeździła. Ale jakoś nie mam odwagi teraz usiąść na rowerek.

Odnośnik do komentarza
Gość agusia_123

Ja też z tych niższych i drobnych, mam 158 cm wzrostu i na początku przed ciażą ważyłam 48 kg, obecnie ważę 50 kg. Mona88 mam pytanie czy tobie też lekarz zabronił cokolwiek robić?? Ja jestem już na zwolnieniu od 3 tyg. lekarz zaleca żeby jak najwiecej leżeć , nie stresować się...w zasadzie nawet prace domowe kazał ograniczyć. Ta bezczynność mnie przeraża.

Odnośnik do komentarza

Kotek90 Kilka stron wcześniej wrzucałam już mój brzuch, który już jest ogrooomny. Zaczynałam z wagą 71, ale 3 kg zjechałam w dół, co mnie niepokoi, bo patrząc jak nabrałam brzucha i piersi to tak "faktycznie" mnie zjechało już chyba z 5kg... Myślę, że to nadrobię, bo apetyt wraca.
Maniusia90 Ja 2 lata temu byłam zmuszona brać hormony i z wagi 63kg w pół roku wskoczyłam na 74... Także wcale się nie dziwie, bo one robią swoje... Swoją drogą to też przez te przeboje, przez które miałam hormony musiałam szybciej podjąć decyzję o dziecku, ale to już inna historia, kiedyś na spokojnie napiszę, bo to długi eleborat będzie :)

Odnośnik do komentarza

Nie martw się Ania777. Ja startowałam od 56 przy wzroście 171. Teraz jest 55, więc kilogram do tyłu. Brak apetytu robi swoje ale wydaje mi się, że wraz z końcem pierwszego trymestru wróci ze zdwojoną siłą:)

Odnośnik do komentarza

W sumie mam chwile to mogę wam opowiedzieć moją historię, która jest hmm dość ciekawa.
Zaczęło się 2 lata temu dokładnie 17 stycznia 2013. Bolała mnie brzuch, ale jakoś nie zrobiło to na mnie wrażenia, bo mam zespół jelita nadwrażliwego i dla mnie to "norma". Tabletki przeciwbólowe połykałam i poszłam spać. Obudzałam się koło 1 w nocy poszłam do łazienki i tam zemdlałam, pierwszy raz w życiu. Mama mnie ocuciła i szybko zapakowanie w auto i szpital. Pani na izbie przyjęć pomarudziła, pokręciła nosem, że "brzuch miękki i co tu może mnie boleć", ale po interwencji mojej mamy (a ma charakterek) wylądowałam na ginekologi, gdzie podczas USG padło hasło 2l krwii w otrzewnej i kierunek sala operacyjna. Okazało się, że przy owulacji pękł mi jajnik. Taki o mój urok jak mawia mój lekarz. Ledwo mnie uratowali, bo już się żyły pozapadały, tachykardia doszła itp, a lekarz operujący dzień później uznał, że "więcej szczęścia niż rozumu". Brałam tabsy, potem pod koniec roku odstawiłam i po miesiącu powrót do lekarza z podobnymi objawami jak wtedy i się okazało, że jest ONA. Torbiel 8x8cm. Leki nie pomagały, już wisiało widmo operacji, ale wyratowałam się ziołami, co ponoć przy takich torbielach się nie zdarza, żeby zniknęły. Rok był spokój, a w ostatnim październiku czy wrześniu okazało się, że wróciła. Tym razem 10x10. Doktorka już mi skierowanie na operacji pisała, ale odmówiłam i cudem znów zioła pomogły. Wtedy było już wybranie, albo w tą albo w tą, bo za pół roku mogłoby się okazać, że muszą wyciąć wszystko i co wtedy? Chłopak średnio był nastawiony, w sumie to nawet na nie, bo młody (ta 28lat w tym roku) i te sprawy, ale uległ. Za to jak się dowiedział o 2 kreskach to się prawie popłakał taki szczęśliwy :D

Więc historia dość nietypowa, wybaczcie długość postu, ale jak już mi się tak to nasunęło to musiałam napisać.
Mykam teraz do kąpieli i spać. Miłej nocy wam życzę:)

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...