Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
inka30i

Nie Lutówki 2015

Rekomendowane odpowiedzi

Inka, bardzo mi przykro, że jednak stało się tak, jak się stało. Najbliższe dni udowodnią, czy decyzja była słuszna. Bo jeśli nie pracując nie rzuci parobkowania u siostry i nie przyjedzie czym prędzej ratować związku to tylko potwierdzi, że nie jest wart Twoich zachodów i że słusznie zrobiłaś. Im szybciej zakończysz ten rozdział tym szybciej staniesz na nogi i dasz sobie szansę na kolejny. Trzymam za Ciebie kciuki.


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się właśnie co mi powie lekarz, mam zamiar się do niego wybrać w przyszły czwartek jak już będę w Pl. Ostatnio mówił, że jak się to powtórzy to trzeba będzie mojemu P. zrobić spermiogram. Zobaczymy co powie tym razem. Cały czas liczę na to, że to były przypadkowe zdarzenia a nie jakieś wady, bo jak pomyślę to mam dosyć i niestety, ale jestem święcie przekonana, że jak już się uda to będę świrować ze strachu.


http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliryno1zd8.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kumi, po naszych przeżyciach to jest najzupełniej normalne i zrozumiałe, że strach nie opuści nas do samego porodu, a później tylko zmieni swoją formę. Tak naprawdę całe nasze życie to jeden wielki niepokój o wszystko - o szkołę, pracę, związek, pieniądze itd. Teraz najważniejsze jest dla nas zajść w ciążę, później tę ciążę utrzymać, później być dobrą matką, babcią i tak do końca. Podczas ciąży zapewne niepokoić nas będzie wszystko - zarówno każdy objaw, jak i ich brak. Dlatego ważne jest wsparcie osób, które nas rozumieją, bo albo przeżyły to samo, co my, albo po prostu mają w sobie wiele empatii. Każdemu życzę kogoś takiego u boku, ja mam tylko forum.

Czuję @ zbliżającą się wielkimi krokami. W niedzielę ostatni dzień z luteiną, od wczoraj brzuch daje się we znaki. A myślałam, że przy luteinie miesiączka ma łagodniejszy przebieg. No cóż, najwidoczniej u mnie wszystko musi być na odwrót:p


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na szczęście P. wspiera jak może, z rodziną jest już różnie, szczególnie jego. Po pierwszym poronieniu nie zauważyłam chęci wsparcia, teraz nawet im nie powiedzieliśmy. Siostra P. jest teraz w ciąży, btw termin na luty więc byłybyśmy jednakowo, i teraz widzą tylko ją, jest po prostu jak święta krowa, więc stwierdziliśmy, że sobie sami damy radę. Najgorsze jest tylko ciągłe opowiadanie jak to ona się nie czuje, jakie badania robiła itd. a tak naprawdę to mnie to gówno obchodzi, tylko siedzę z zaciśniętymi zębami. Wystarczy mi świadomość, że gdzie się nie obejrzę ktoś ze znajomych czy rodziny jest w ciąży, nie potrzebuję jeszcze szczegółowych opowiadań, ale niektórzy widać nie mają na tyle taktu, żeby się czasem zamknąć. Czy Wy też tak miałyście?


http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliryno1zd8.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aż tak, to nie, bo u mnie narazie nie ma żadnych ciąż w najbliższej rodzinie. Niby nikt celowo żadnej przykrości mi nie zrobił, ale wszyscy błyskawicznie przeszli nad tym do porządku dziennego, jakby w ogóle się tym nie przejęli albo nawet to zbagatelizowali. Ale z drugiej strony może to i lepiej, żeby nie mówili nic, niż mieliby rzucać jakieś oklepane teksty bez sensu...


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas też przeszło jak gdyby nigdy nic. Dowiedzieli się o ciąży razem z wiadomością o poronieniu. Nie chciałam, żeby się ktoś nade mną użalał ani pocieszał w stylu: "nie martw się" (ciekawe jak?), ale opowiadanie ile centymetrów ma już dziecko siostry P. to była dla mnie przesada. Tak jakby w ogóle nic się u nas nie stało i powinnam może piać z zachwytu nad rosnącym nie moim dzieckiem..No sorry, ale tak to nie umiem. Dlatego teraz nic nie będziemy mówić. A i jeszcze siostra P. jak się dowiedziała o naszym poronieniu to wypaliła do nas, że powinna się obrazić, bo ona nam od razu powiedziała. Dla mnie zajebiste porównanie wiadomość o ciąży i o jej stracie.


http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliryno1zd8.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kumi ja miałam coś w podobnym stylu, siostra K. urodziła dziecko tydzień przed moją ciążą, więc jak poroniłam musiałam się zmagać ze zdjęciami na fb mały tyle tygodni, mały sryle tygodni. Mój ex K. (już) też wrzucał mi zdjęcia małego było mi przykro, prosiłam go żeby tego nie robił ale na długo to nie pomogło za jakiś czas znowu mi coś wkleił i mnie szlag trafiał. Uznał że dla niego to za trudne i nie mogłam z nim porozmawiać. Zresztą jak masz czas to poczytaj wstecz wątek tam są moje perypetie, i Słoneczka i innych dziewczyn. Moja mama też coś palnęła kilka razy, nie mówiąc o "koleżance" która walnęła że co mam się użalać nad zbitkiem komórek (chciała dać mi kopa do działania). A jak ona ci przeszkadza to nie chodźcie na rodzinne spędy i nie zapraszajcie jej (no chyba że mieszkacie razem to problem wtedy, polecam słuchawki na uszy i dobrą muzykę zen - albo co lubisz :) ).


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety prawienie frazesów zawsze najłatwiej przychodzi tym, którzy nigdy nie byli w takiej sytuacji i nie mają zielonego pojęcia, co się dzieje w głowie i w sercu kobiety po stracie. U mnie też wszyscy dowiedzieli się o ciąży dopiero po zabiegu. Jakoś bałam się za szybko cieszyć tak oficjalnie. Teraz chyba zrobię inaczej i najbliższą rodzinę wtajemniczę od razu. Jak już się wreszcie doczekam tych upragnionych dwóch kreseczek oczywiście :)


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety jak przyjeżdżamy do Pl to mieszkamy z nimi, więc ciągle jest opowiadanie, ale chyba tym razem faktycznie będę zakładała słuchawki, albo będę starała się jak najmniej siedzieć w domu. W sumie i tak będzie tyle załatwień, że mam nadzieję uda się uniknąć opowieści.
Zastanawiam się jeszcze czy po powrocie nie zadzwonić jeszcze do cioci, która jest położną i nie zapytać jej co ona myśli o tych poronieniach.


http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliryno1zd8.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kumi, powodów może być tak wiele, że naprawdę nie tak łatwo jest dotrzeć do sedna sprawy. Często nawet wiele badań nie powie, dlaczego stało się tak, jak się stało. Moim zdaniem lepiej spróbować zdiagnozować się pod kątem przyszłych starań niż skupiać się na poszukiwaniu przyczyn dotychczasowych poronień, choć często jedno z drugim ma wiele wspólnego. Bynajmniej będziesz miała pewność, że z Twojej strony wszystkiego dopilnowałaś. Reszta już jest niezależna od Was. I pamiętaj też o olbrzymim wpływie naszej psychiki - stresy, nerwy czy inne silne przeżycia potrafią bardzo skutecznie namieszać w naszej płodności.


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie ta psychika, ehh, a ja się ciągle denerwuję, przejmuję, zamartwiam i zazdroszczę tym, którzy maja na wszystko wyje*ane. Dokładnie Słoneczko tak jak mówisz, nie mam zamiaru szukać powodów, ale chcę zapobiec kolejnej takiej akcji. Myślę, że kilka badań na pewno zrobię w trakcie wolnego i zobaczę co na to lekarz. Tak naprawdę to po cichu wierzę, że to były czyste przypadki i nic konkretnego nie miało na to wpływu, bo chciałabym teraz chwilkę odpocząć psychicznie i koło grudnia znowu się starać, ale wyjdzie w praniu.


http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliryno1zd8.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kumi że tak powiem ja też tak mam że nie umiem mieć wyje*ane, ale takie jesteśmy. Jeżeli chodzi o pogodzenie się będzie trudno, to musi potrwać żeby to zaakceptować. Mi zajęło 3 miesiące jako takie dojście do siebie. A już spotyka mnie kolejne niepowodzenie :( no cóż trzeba mi z tym żyć.

Jeżeli chodzi o badania, zbadałabym różyczkę, cytomegalię, tsh w pierwszej kolejności. To odpowie ci na pytanie czy nie zapadłaś na którąś z chorób dziecięcych, lub czy nie masz po prostu złych wyników hormonów. Na grupię fb dziewczyny mają spore problemy z tarczycą i generalnie niektóre mówią że normalnie nie mają nic a w ciąży im powariowało i może być to przyczyna poronienia. Warto też upewnić się czy nie było infekcji we własnym organizmie np. dróg rodnych (cytologia), albo drug moczowych (czasami się może zdarzyć przy silnej infekcji weźmie się leki albo coś). Więc morfologia z ob i mocz ogólny, i jak miałaś kontakt z kotami to warto na toxoplazmozę zrobić. i prolaktynę też warto zbadać poziom. No to tyle z mojej wiedzy. Generalnie jeżeli coś wyjdzie to będzie przyczyna, jeżeli nie to w sumie też powinno cię to jakoś uspokoić mnie jakoś uspokoiło na początku chciałam zrobić wszelkie możliwe badania, ale część odpuściłam ze względów finansowych i tak wyszło że potem to przemyślałam i część z nich okazało się że można zrobić i bez poronienia w każdym czasie bo jak ma coś wyjść źle to wyjdzie i już. także mogę życzyć ci tylko owocnych badań. To etap przez który każda z nas przechodziła.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem2014

kumi
Cześć dziewczyny, też jestem nie lutówką i do tego jeszcze nie majówką. My zaczęliśmy starania w maju br,kupiliśmy testy owulacyjne i udało się za pierwszym razem, byliśmy super szczęśliwi. Około 8tc poszłam do mojego gina, żeby sprawdzić czy wszytko ok, no niestety ok nie było bo wyglądało, że dzidzia za mała, ale jak stwierdził mogła się przesunąć owulacja i kazał przyjść za 10 dni. Ja już wiedziałam, że coś jest nie tak, przecież wiedziałam kiedy miałam owulacje, ale cierpliwie czekałam, Dwa dni przed wizytą zaczęłam plamić, bardzo mało i jednorazowo, myślałam, że umrę z nerwów. Zadzwoniłam do gina kazał brać luteinę i nie denerwować się, ale na kolejnej wizycie już nie było wątpliwości, rósł tylko pęcherzyk ciążowy, później wszytko poszło ekspresem, beta co drugi dzień,żeby potwierdzić, szpital, zabieg. Później podejrzenie zaśniadu, które na szczęście okazało się tylko podejrzeniem. Kiedy beta spadła poszłam do kontroli i gin kazał odczekać jeden cykl i starać się znowu. Stwierdziliśmy ok będziemy się starać, ale bez ciśnienia. Dzień po spodziewany terminie @ zauważyłam jakieś lekkie plamienie, robiłam testy, nic nie wychodziło, ale plamienie ustało, żeby tydzień później zacząć się od nowa. Robiłam kolejne testy i zaczęła się na nich pokazywać ledwo widoczna druga kreska. Byłam juz załamana, zamówiłam busa do Pl bo mieszkamy za granicą, ale w dzień wyjazdu dostałam, jak myślałam, @. Znalazłam więc szybko na miejscu lekarkę i pobiegłam sprawdzić co jest grane. Na USG nic nie wyszło, jednak pobrała krew i beta wynosiła 33, więc znowu była ciąża. Tydzień byłam znowu, na USG nic nie widać, znowu pobrana krew i beta 1, więc prawdopodobnie ciąża biochemiczna. Za tydzień jadę do Pl i tam idę do mojego gina, ciekawe co on powie. Zastanawiam się czy zleci jakieś badania czy każe próbować jeszcze raz. Jak o tym myślę to mnie cholera bierze i strasznie się boje kolejnego razu :/

To u mnie było dobodnie - tylko w odwrotnej kolejnosci - jestem nie styczniowka i nie kwietniowka - wiec tez taka odleglosc jak u ciebie miedzy ciazami...
tylko u mnie najpierw byla ciaza biochemiczna - beta 80 za tydz prawie 0... a druga - puste jajo plodowe... 3.09 dostalam @ i kolwjna 3.10 - poki co rozstalam sie ze swoim wiec problem sie prawie rozwiazal...

a wczesniej - prawie rok temu w listopadzie urodzilam przedwczesnie - w 26tc i dziecko zmarlo po 12h...
sama sie lape na tym ze rok temu o tej porze bylam w dosc wysokiej ciazy i cieszylam sie z maluszka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inka30i ja wszystkie badania mam robione na bieżąco, mam Hashimoto więc tsh kontroluje ciągle i mam już od kilku lat wyrównany poziom, w ciąży też robiłam i było ok, cytomegalię i toksoplazmozę zrobiłam zanim zaczęliśmy się starać, wyszło, że cyto przechodziłam, a na koty muszę uważać, ale to nie problem, bo ich nie cierpię. Na różyczkę byłam szczepiona jako dziecko, ale może zrobię dla świętego spokoju. Cytologia robiona na początku roku. Na pewno zrobię chlamydiozę, bo tego nie robiła. Zastanawiam, się też nad badaniami w kierunku zespołu antyfosfolipidowego, ale z tego co czytałam to leczy się to aspiryną i aż się boję, bo jestem też astmatykiem i aspiryna wywołuje u mnie duszności, ale jak będzie trzeba to zrobię i będę trzymać kciuki, żeby to nie było to.
Jestem2014 ogromnie Ci współczuję, nie umiem sobie wyobrazić co czułaś kiedy musiałaś urodzić przedwcześnie :(


http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliryno1zd8.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słoneczko nie łap doła kochana, poukłada się jakoś zobaczysz.

Jestem przykro mi że się rozstaliscie ja też przez to przechodzę. Zresztą pisałyśmy o tym prywatnie :) Będzie dobrze trzymaj się kochana, wytrwaj. Może on zrozumie a jak nie to znaczy że nie był dla ciebie.

Kumi jeżeli chodzi o to to ja polecam na forum poronienie.pl dziewczyn poszukać one powiedzą co jeszcze łykają jedna z nich zaraz rodzi. Napiszę ci jej nick na priv. Myślę że jako pogadacie to wiele wątpliwości ci się rozwieje. I jakie badania robić itd. Wiem że dziewczyny kupę kasy wsadziły w badania, ja taż ale nie aż tyle, bo ja niestety szukająca pracy więc kasy mi brak zazwyczaj.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ewela85

Witajcie kochane.
Dopiero teraz zaglądam , bo wcześniej nie dałam rady . minęły 3 miesiące a ja dalej mam dość. Nie wiem czy mnie pamiętacie. ..nie lutowka :'( straciłam dwie ciąże. PIERWSZA w styczniu 8 (*) a teraz druga 11 lipca (*)...Obie w tym samym 10 tyg. I obie obumarly teraz mam zakaz przez rok zachodzenia w ciążę. PRZEZ ten czas wizyty wKlinice Krzepliwosci i W klinice Genetycznej.Nie mmożna dostać się tam prywatnie, tylko na Nfz...Na pierwszą wizytę czeka się pół roku :'(
Ale moja gin boi się że scenariusz się powtórzy i znowu to samo.Dlatego ten rok przerwy, a mi tak bardzo na czasie .Jestem 5 lat po ślubie. .nie mam dzidziusia.Ach co jakiś czas przychodzi taki dzień że mam dość. .nie mam sił walczyć. JEDYNE o czym.wtedy marzę to zeby móc przytulić moje dziesiątka które czekają na mnie.
Dziewczyny jakie badania i co Wam mówią lekarze???
pozdrawiam i moc o przytulam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ewela85 tulę Cię wirtualnie bardzo mocno. To przez co przechodzimy jest straszne, ale starajmy się myśleć pozytywnie (wiem, że dobrze się mówi, sama mam czasami ochotę palnąć sobie w łeb). Ja wychodzę z założenia, że muszę mieć dziecko, bo to moje marzenie od wielu lat, jak byłam nastolatką mówiłam nawet, że nie potrzebuję faceta, ale dziecko muszę mieć i choćby skały srały to je będę mieć i będę robić wszystko. Ja na razie czekam na wizytę, myślę, że załapię się w przyszły czwartek, ciekawa jestem czy i jakie badania mi gin zleci, a jak nie zleci żadnych to i tak mam zamiar sprawdzić tsh ale to u mnie standard,chlamydię, CRP i przeciwciała antykardiolipinowe, możliwe, że zrobimy też badanie nasienia.
A Ty robiłaś już jakieś badania?


http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliryno1zd8.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ewela pewnie że cię pamiętamy. Kochana poroniłyśmy prawie tego samego dnia ja z 11/12 lipca. Rozumiem cię, dla mnie pisanie z dziewczynami z grupy wsparcia było bardzo pomocne. Ale rozumiem że nie na każdego to działa, ja po prostu nie chciałam być sama. Jeżeli chodzi o badania to dziewczyny z grupy na fb, jest to grupa zamknięta, mają dużo do powiedzenia w tej kwestii.
Zostałaś skierowana do specjalisty, wiem że 6 miesięcy czekania to maskakra. Więc proponuję żebyś poczytała o powyższych badaniach - przeciwciała antykardiolipidowe, ANA 2, Przecie ciała przeciw jądrowe, białko C i S, badania genetyczne mthfr c677t i a1298c i próba leidena. Pytanie czy przy ciążach brałaś może luteinę czy duphaston? jeżeli nie może kolejną ciążę warto już zabezpieczyć od początku tymi środkami (ale to trzeba by wydolność ciałka żółtego zbadać nie mam pojęcia jak to zrobić). Zastanów się też czy nie przechodziłaś wirusowych chorób w trakcie obu ciąż albo chociaż w tej ostatniej. Nie wiem ja jeszcze mogłabym cię natchnąć do poszukiwać i ukojenia bólu.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ewela - oczywiście, że Cie pamiętamy. Ja miałam zabieg 11 lipca. Jak se przypomnę ten lipiec i wydarzenia na forum lutówek 2014... Szczerze Cię podziwiam, rok przerwy w staraniach? To naprawdę szmat czasu. Ale z drugiej strony trafisz pod opiekę najlepszych specjalistów, co zapewne szybko przyniesie oczekiwane efekty :) Masz może możliwość, żeby wcześniej skontaktować się, np. mailowo z lekarzem, do którego trafisz? Może napisałby Ci, jakie badania możesz zrobić przed wizytą u niego, żeby za pół roku ruszyć już z jakimiś konkretami. Tyle tylko, że wtedy byś musiała zrobić to prywatnie, a tak to zapewne na pierwszej wizycie dostałabyś skierowanie i sporo kasy zostałoby w portfelu. Chyba, że Twój ginekolog może Ci już coś doradził?

Dziewczyny, odezwę się jutro i napiszę trochę więcej, bo dziś miałam strasznie ciężki dzień i padam na pysk. Pozdrawiam.


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Was. Chcę Wam powiedzieć, że wszystko wskazuje na to, że jestem w ciąży. Ale za długo się z tego nie cieszyłam - raptem od porannego testu do popołudniowych wyników krwi. Beta 199, czyli wg norm mojego laboratorium trochę za niska (5tc od 217), ale jeszcze bardziej zmartwiło mnie moje TSH. Od dłuższego czasu utrzymywało się na jednym (i tak nieco za wysokim) poziomie, a tu przez tydzień skok o prawie całą jednostkę. Endokrynologa mam dopiero w czwartek. Bardzo się boję powtórki z lipca...


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słoneczko gratulacje, choć wiem że ciężko się cieszyć. Jedna z dziewczyn pisała ze też miała niską w pierwszych tygodniach a potem ruszyło z kopyta i było ok teraz jest w 38 tygodniu zaraz rodzi. Więc tym bym się jakoś nie martwiła zwłaszcza że różnica nie jest wielka. Natomiast to tsh bardzo martwiące. Ale do czwartku powinnaś dać radę. A jak nie to zadzwoń i zapytaj czy nie przyjmie cię wyjątkowo poza kolejnością wcześniej bo się bardzo boisz o dziecko. Będzie dobrze, będę trzymać kciuki żeby było.

Ja zazdroszcze niestety większość dziewczyn zachodzi w ciążę a mi się życie posypało :(


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem2014

Inka... ja za to zlapalam kaca... moralnego... nie wiem co zrobic z tym moim... bo sie dzis spotkalismy i... wrocilo do normy poza jednym-odzyskalam klucz.

Sloneczko-super wiesci...ja czekam na @ bo raczej male szanse ze sie udalo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słoneczko gratulacje, na pewno wszystko będzie dobrze, tym razem musi być, będę trzymać kciuki z całych sił.
Ja przedwczoraj miałam dramatyczny wieczór, cały czas płacz, wczoraj natomiast zrobiłam taki reset, że dziś czekam na kaca, ale dobrze mi to zrobiło.


http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliryno1zd8.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem no co mam powiedzieć, fajnie że odzyskałaś klucz to teraz już nie dawaj więcej. Możesz zrobić okres próbny np. miesiąc jak się będzie dalej tak zachowywał jak do tej pory to ja bym na twoim miejscu przemyślała jednak jego bycie z tobą.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki dziewczyny, każde kciuki się przydadzą. Muszę Wam powiedzieć, że bardzo się boję, ale też miewam takie momenty, kiedy jestem niezwykle spokojna. W końcu teraz już niewiele ode mnie zależy. Jak ma być dobrze, to będzie.


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...