Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
inka30i

Nie Lutówki 2015

Rekomendowane odpowiedzi

Inka trzymam kciuki, żeby jednak wszystko zadziałało i chłop Cię pozytywnie zaskoczył :)
Ja na temat luteiny to już chyba pół internetu przeczytałam i wiem tyle, że przyjmuje się w drugiej połowie cyklu właśnie po owulacji, bo jeśli weźmie się przed, to ją zahamuje i nie wystąpi. Co by się nie działo - jutro zaczynam brać. Trzy dni ponad normę czekałam, dałam owulacji szansę na pojawienie się i to już jej sprawa, czy ją wykorzystała czy nie :p
Tak w ogóle to od rana się jakoś dziwnie czuję. Brzuch pobolewa i jakieś plamienie rano było. Niby to może być owulacyjne, ale ja nigdy nie miałam, więc się dziwię. A moja aplikacja w telefonie dziś przeanalizowała moje temperatury i stwierdziła, że owulację to już w sobotę miałam. Gdyby jej wierzyć, to można by podejrzewać, że to objawy implantacji. Ale ja nie wierzę. Niby skok w poniedziałek był, ale słaby i temperatury nie za wysokie, w poprzedniej ciąży były dużo wyższe. Jakbym mało roboty i problemów miała, to jeszcze organizm mi świruje, szok...


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja też mam nadzieje, za każdym razem. Dziś powiedział że zadzwoni zapytać o termin terapii. No to jest to o co mi chodziło. Szuka mieszkania, i mówi że musi się wyprowadzić kategorycznie (szkoda że w niemczech) mówi że szuka pracy tam w tym swoim mieście na śląsku. Ale póki nie zobaczę to nie uwierzę już mnie oszukał, a nawet udało mu się samego siebie oszukać :(.
Byłam u fryzjera mam grzywkę :P ale i tak czuje się zmęczona jak cholera :P
Słoneczko trzymam kciuki za ciebie i za tą owulację żeby wykorzystała swoją szansę :)


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja byłam u fryzjera we wtorek. Też mam grzywkę i króciutkie włoski:p

Właśnie zażyłam pierwszą luteinę, bleee.

Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej udało Wam się razem zamieszkać. Nieważne, czy w Polsce czy w Niemczech. Razem zawsze łatwiej:)


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja wczoraj przeczytałam na głos swój list i listy od niego. I doszłam do wniosku że on mnie nie kocha (może nie wie o tym- a może wie). Ja się uparłam jak głupia od samego początku proszę o miłość a dostaje po nosie, bo on nie był pewny, bo on nie może już popełnić błędu, to ja go prosiłam o spróbowanie i mam za swoje :( ja zasługuje na kogoś kto chce ze mną być i rzuci wszystko żeby iść za mną a nie żeby ja rzucała wszystko tylko w zamian nie dostaje nic. Chcę się rozstać bo nie widzę zmian w nim ani chęci. Cały czas ciągne go w górę sam z siebie nic nie robi dla tego związku w każdym razie. Nie przysłał kwiatów chociaż na to liczyłam ale to za drogie :( na przeprosiny dostałam nawet nie osobiste przepraszam tylko na czacie :( To zaczyna mnie zrzerać płacę zbyt wysoką cenę za ten związek. Zero wsparcia z jego strony nadal, bo on ma depresje, bo jemu się nie chce żyć, bo on ma beznadziejną sytuacje ciągle tylko on. Jak zaszłam w ciążę zostawił mnie samą jak poroniłam też a ja złapałam się na tym że nie zerwę z nim teraz bo on ma złą sytuację ( a on kiedykolwiek brał moje emocje, moją sytuację pod uwagę ? ) Nie stety ja jestem gdzieś za rodzicami, za siostrą i może jeszcze za jego psem który został z esk żoną i dopiero ja jestem ale tylko po to żeby pocieszyć żeby sobie do mnie ponarzekał na straszliwy los, żeby czesem się spotkać i pobzykać (bo jak się kogoś nie kocha to nie uprawia się miłości tylko ordynarny seks). Jestem jak maskotka pocieszenia bez korzyści dla siebie. I on napisał że wiedziałam jaki jest i że mówił że się nie zmieni. Jestem naiwną optyistką i głupią romantyczką że uwierzyłam że z miłości można chcieć się zmienić. Jestem wściekła na siebie. Nie mogłam się przyznać sama przed sobą że dałam się znów nabrać nawet nie na ładne oczy (bo trzeba je mieć) nie wiem na wizję którą roztoczyłam a on mnie nie wyprowadzał za bardzo z błędu.
Zżera mnie ta sprawa od środka wiem że powinnam już zakończyć tą agonie, przeboleć kolejne pół roku może krócej i zacząć od nowa budować coś lepszego tylko paraliżuje mnie strach że zawsze trafia mi się jakiś zły facet, że może być gorzej. No i jak zmienię faceta to marzenie o dziecku odpełznie daleko na długo prawdopodobnie albo nigdy się nie spełni. Czasami mam dość siebie i takiego życia, czemu innym jakoś się układa a ja zawsze znajdę kogoś kto na mnie nie zasługuje.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inka, naprawdę bardzo smutne jest to, co piszesz... Nawet trudno mi wyobrazić, ile cierpienia i innych złych emocji jest teraz w Tobie. Ściskam Cię bardzo mocno i popieram w każdej decyzji, jakiejbyś nie podjęła bo wiem, że jesteś bardzo mądrą kobietą. Zawsze pamiętaj, że to Ty jesteś najważniejsza.


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No okropne emocje są we mnie bo niby wiem że powinnam zerwać że nic dobrego z tego nie będzie a z drugiej on mi pisze o terapii i jakaś taka iskierka nadziei na zmiany (chociaż wew. czuje że to kolejne złudzenie żebym nie odeszła). Jest mi tak ciężko że nie wiem. Na prawdę czuje się jak otruta nie mogę się skupic na niczym a na nauce wogóle a to już źle.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic dziwnego, że tak się czujesz, w końcu stoisz przed mega trudną decyzją. I jak zwykle w takich sytuacjach - rozum jedno, a serce swoje. I nikt nie jest w stanie powiedzieć, która droga jest dobra.


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak to prawda, wczoraj długo rozmawialiśmy i nic z tego nie wynikło. Więc powiedziałam że zostawiam wszystko w jego rękach, że wie czego oczekuje i daje mu 2 tyg. Jak nie to definitywny koniec. Zobaczymy czy mu zależy choć trochę.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzymam kciuki, żeby ten jeden raz postarał się jak nigdy. Warto walczyć o związek, który ma przed sobą jakąś przyszłość. Mam nadzieję, że on to rozumie i pokaże, że mu zależy. Bądź dzielna :*


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz ja też żyje tą nadzieją. Dziś na spacerze z mamą rozmawiałyśmy i doszłam do wniosku, że każdy związek kończyłam ja bo moi partnerzy nie mieli nawet tyle odwagi żeby to zakończyć albo próbować naprawić (jeden wpadł w depresje, drugi zdradził mnie z moją "przyjaciółką"). Każdy bezwolnie zaakceptował moją decyzje a ja za każdym razem (no może poza zdrajcą) miałam nadzieje że nagle wyjdę z psem na spacer i go spotkam z kwiatami zapłakanego błagającego o przebaczenie. Nic takiego się nie stało. Czekałam ze łzami w oknie tydzień, miesiąc aż mi się znudziło. Tym razem nawet takiej nadziei nie mam. Nie płacze, podczas tego związku wypłakałam tyle łez że już nie mogę więcej. Raczej przyzwyczajam się do myśli że muszę zaczynać od nowa, przeglądam strony dla singli, patrzę czy w ogóle mnie jakiś facet zainteresuje (problem tylko w tym, że ja jestem wciąż zakochana a zdaje sobie sprawę z upływu czasu i tego że chcę być matką).
Kiedy miałam 25 lat miałam operacje, bardzo poważną, groziło mi usunięcie przydatków po lewej stronie. Udało się lekarzom część jajnika uratować i jajowód. Stwierdzono endometriozę. I nastraszyli mnie że jak nie zajdę w ciążę w ciągu pół roku to mogę nigdy nie mieć dzieci. Akurat tak się stało że rok wcześniej rozstałam się ze zdrajcą, wpakowałam w związek bez zobowiązań jako odskocznia i też go zakończyłam kilka miesięcy wcześniej. Bez widoku na męża a tak na prawdę na faceta, bo kto normalny zaraz po poznaniu robi dzieci (no raczej nikt kogo znam). Co prawda kolega zaproponował że jak nikogo nie znajdę to on może się poświęcić (ale on ma tak poukładane w głowie że nie chciałabym żeby dziecko odziedziczyło takie myślenie) no i poza tym uroki samotnego macierzyństwa to nie dla mnie. Po długich bez owocnych poszukiwaniach i kilku nieudanych randkach stwierdziłam, że to wszystko nie ma sensu i niestety skończyło się głęboką depresją. Lękiem przed przemijaniem, starzeniem się i samotnością. Tylko to widziałam jakby miało stać się już teraz i to mnie tak przytłaczało i przerażało że zapadłam się w sobie. Tym razem podniosłam się ze mną jest lepiej to może dam sobie radę z tym wszystkim. A może jednak nie będę musiała może facet się ogarnie (ale nie mam jakiś wielkich nadziei).


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz Inka, nie ma nic dziwnego w tym, że masz nadzieję na happy end. W końcu nie tak łatwo wyrzucić z głowy i z serca kogoś, kogo się kocha. A szkoda, bo wtedy żyłoby się łatwiej i nie trzeba by tak cierpieć po rozstaniu z kimś, kto przecież nie jest tego wart.

A ja powinnam dostać porządnie w łeb. Oczywiście jakbym nie miała co robić to się ciągle nakręcam i zastanawiam, kiedy by tu zatestować. Z jednej strony codziennie analizuję swój wykres, który jest inny niż w ubiegłym miesiącu, bo wtedy po luteinie temperatura mi skoczyła i utrzymywała się na stałym poziomie aż do @, a teraz stopniowo mi rośnie. Jest już 36.6 więc jak się zbliży do 37 to już totalnie zeświruję, bo tyle osiągnęłam tylko w ciąży. A z drugiej strony od soboty zmagam się z opryszczką, która wciąż się powiększa i jak sobie przypomnę, że być może poroniłam też z jej winy, to aż mi słabo i w tych momentach jednak nie chciałabym być w ciąży, żeby znów nie musieć przeżywać straty. Ehh, co za durna głowa...


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam z rana. Jak tam Inka się miewasz? Widzę, że tylko my już na tym forum zostałyśmy:p

Dowiedziałam się, że po rodzinie męża zaczyna chodzić wieść o ciąży jego nieco młodszej kuzynki. I o dziwo wcale za bardzo się tą informacją nie przejęłam. Nie wiem, czy to kwestia odległości, bo mieszkają na stałe za granicą, czy też słabej zażyłości i sporadycznych kontaktów między nami. A może za bardzo jestem pochłonięta świrowaniem wokół swoich temperatur - dziś już 36,8.


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Słoneczko :)
Ja fatalnie, albo mam jakąś chorobę (być może wirus) albo tak odreagowuje bardzo silny stres. Mam potworne bóle jelit dziś. Nie bardzo mam apetyt biegam do toalety, mam silne nudności i rzuca mnie na wymioty, rycze jak bober, że nawet herbaty nie ma mi kto podać, czuję się samotna, chora i do dupy i jeszcze pogoda beznadziejna. Leżę w łóżku z termoforem na brzuszku i skręcam się a nic za bardzo nie mogę wziąść bo nospa ma laktoze a na wszystkie możliwe zamienniki reaguję źle (spada mi drastycznie ciśnienie co kończy się omdleniem). Napisał mi że na koniec miesiąca zapisał się do specjalisty od problemów (psychiatry). No ale tam. Koleżanka zapytała czy oświadczyłam mu jak chłop krowie czego oczekuję. Więc powiedziałam że napomknęłam w "rozmowach" na co dostałam lekki opierdziel że chłopu to trzeba wprost albo wcale (no i słusznie) więc napisałam jeszcze jeden list żeby nie było nie domówień. Tym razem krótko i na temat że chcę żeby teraz on się poświęcił i przyjechał do polski i mieszkał ze mną i mnie kochał i był dla mnie tu i teraz bo tego potrzebuje. Mniej więcej tak to brzmiało. No i powiedziałam że na to daje mu 2 tygodnie a nie na coś tam bo terapię i wyprowadzkę od siostry to on powinien był conajmniej pół roku temu przeprowadzić jak zaszłam w ciążę a nie dopiero teraz i to po solidnym opierdolu z mojej strony i grożącym rozstaniu 4ever. Teraz już na prawdę wszystko w jego rękach.
A ja cierpię mam dość dziś po raz pierwszy czuje że nie chcę nic czuć.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słoneczko dzięki :)
Odpisał mi że Warszawa nie wchodzi w grę. Dalej gadamy nawet napisałam że go uwalniam bo już mnie tak zdenerwował, to napisał że co ja wygaduje, żebym się nie poddawała bo on się nie poddał że się stara. Ta tylko że chyba nie dla mnie. Ja już nie wiem, nie umiem z nim zerwać ani trwać w tym :( ręce mi opadają.
Jeszcze mam wirusa okazało się że przyjaciółka i jej synek też to mają, gorzko w ustach, ból głowy, biegunka, parcie i oropny ból wnętrzności, także uwaga bo coś takiego panuje :( nic nie można zjeść mi mięta i herbata pomogły przetrwać dzień. Ale już jestem w takim stanie psychicznym że nie wiem.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja złapałam doła. Nie wytrzymałam i poszłam dziś na betę. Po pracy odebrałam i oczywiście wynik poniżej 0,1. To 25dc więc nie mam już żadnych nadziei. A ja się kretynka tak nakręcałam. Co ja sobie myślałam? Że tym razem tak łatwo pójdzie, skoro już ponad rok się staramy praktycznie bez skutku? I znów wróci ten sam schemat: starania - okres - starania - okres i tak w kółko. Nie mam siły. Chyba muszę pomyśleć o zmianie lekarza, bo ten mój na każde moje wspomnienie o jakiś badaniach powtarza, że na to jeszcze będzie czas, żeby narazie działać samodzielnie i nie stresować się jakimiś badaniami, że przecież już byłam w ciąży a to dobry znak itp itd. A ja już nie chcę czekać, mam tego dość. Jestem już bliska poddania się. Dla tylu kobiet dwie kreski na teście taka tragedia, a ja przeżywam to co miesiąc nie widząc ich. Co jest ze mną nie tak? Może i za bardzo chcę, ale ja nie potrafię inaczej. Dlaczego to wszystko takie niesprawiedliwe? Siedzę i beczę korzystając z chwilowej nieobecności męża.


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słoneczko dobrze cię rozumiem. Też tak mam. Wiesz co, zmiana lekarza to dobry pomysł, ale też nie jest tak łatwo dobrego lekarza znaleźć. Mój polecił terapie hormonami na 2-4 mies i po odstawieniu podobno płodność nieziemska :) Bardzo chętnie bym ci ją oddała patrząc na moje położenie chwilowe :( Nie mogę przerwać kuracji a raczej nie skorzystam z jej dobrodziejstwa.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po*ebane to życie. Obydwie pragniemy tego samego i z różnych powodów każdej z nas wcale do macierzyństwa nie po drodze... Idę do kuchni, tam mi chociaż niekiedy coś wychodzi...


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj coś wiem o uczuciu ze nie chce sie nic czuc... tez bym tak chciala.. moj po kilku dniach bliskosci odpisal znowu ze trzeba 'z umiarem'...

poza tym mam go dosc, a tez ni potrwafie z nim zerwac... mimo ze slowa typu 'nie chce cie wiecej widziec' padaja srednio co 3 tyg (z moich ust)...

dzis mnie coreczka rozbroila - znowu mala faze 'ja chce brata/siostrzycze' - najlepiej jednoczesnie :P
ale przeszlo, dzis ogladala bibi czarodziejka - i bawila sie przed chwila - otworzyla sobie ksiazeczke udajac ze to ksiega zaklec i czaruje... 'enemene czary mary, niech brat wroci do mamy, hokus pokus' (wskazujac na mnie).


http://fajnamama.pl/suwaczki/7fq1be1.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć dziewczyny, też jestem nie lutówką i do tego jeszcze nie majówką. My zaczęliśmy starania w maju br,kupiliśmy testy owulacyjne i udało się za pierwszym razem, byliśmy super szczęśliwi. Około 8tc poszłam do mojego gina, żeby sprawdzić czy wszytko ok, no niestety ok nie było bo wyglądało, że dzidzia za mała, ale jak stwierdził mogła się przesunąć owulacja i kazał przyjść za 10 dni. Ja już wiedziałam, że coś jest nie tak, przecież wiedziałam kiedy miałam owulacje, ale cierpliwie czekałam, Dwa dni przed wizytą zaczęłam plamić, bardzo mało i jednorazowo, myślałam, że umrę z nerwów. Zadzwoniłam do gina kazał brać luteinę i nie denerwować się, ale na kolejnej wizycie już nie było wątpliwości, rósł tylko pęcherzyk ciążowy, później wszytko poszło ekspresem, beta co drugi dzień,żeby potwierdzić, szpital, zabieg. Później podejrzenie zaśniadu, które na szczęście okazało się tylko podejrzeniem. Kiedy beta spadła poszłam do kontroli i gin kazał odczekać jeden cykl i starać się znowu. Stwierdziliśmy ok będziemy się starać, ale bez ciśnienia. Dzień po spodziewany terminie @ zauważyłam jakieś lekkie plamienie, robiłam testy, nic nie wychodziło, ale plamienie ustało, żeby tydzień później zacząć się od nowa. Robiłam kolejne testy i zaczęła się na nich pokazywać ledwo widoczna druga kreska. Byłam juz załamana, zamówiłam busa do Pl bo mieszkamy za granicą, ale w dzień wyjazdu dostałam, jak myślałam, @. Znalazłam więc szybko na miejscu lekarkę i pobiegłam sprawdzić co jest grane. Na USG nic nie wyszło, jednak pobrała krew i beta wynosiła 33, więc znowu była ciąża. Tydzień byłam znowu, na USG nic nie widać, znowu pobrana krew i beta 1, więc prawdopodobnie ciąża biochemiczna. Za tydzień jadę do Pl i tam idę do mojego gina, ciekawe co on powie. Zastanawiam się czy zleci jakieś badania czy każe próbować jeszcze raz. Jak o tym myślę to mnie cholera bierze i strasznie się boje kolejnego razu :/


http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliryno1zd8.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Kumi. Bardzo mi przykro z powodu Twojej podwójnej już straty i że poznajemy się w takich okolicznościach. Ja w lutym najprawdopodobniej miałam ciążę biochemiczną (nie zrobiłam bety ani nie byłam u lekarza, stwierdzam to na podstawie pozytywnych testów i @ innej niż zwykle), natomiast w lipcu łyżeczkowanie obumarłej ciąży. W tej sytuacji niestety mój lekarz nie zalecił mi jeszcze żadnych badań, pomimo iż jest uważany za dobrego specjalistę i chodzę do niego prywatnie, a nie na nfz. W Polsce określenie "poronienia nawykowe" stosuje się dopiero po trzech niepowodzeniach i dopiero wówczas zaczyna się wdrażać jakieś kroki. To straszne, bo nie każdy znajduje w sobie siłę, żeby aż tyle razy przeżywać tę tragedię w dodatku nie wiedząc, czy tak musiało być czy może jednak dałoby się tego uniknąć. Mam nadzieję, że trafisz do dobrego lekarza, który nie zbagatelizuje Twoich problemów. Życzę dużo sił w tych trudnych chwilach.


http://www.suwaczki.com/tickers/1usa2n0azuszrrkk.png

(*) Nasz Aniołek 11.07.2014 (6tc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i powiedziałam dość w sobote w nocy. Zerwałam z nim. Nie spodziewam się że nagle rzuci wszystko i przyjedzie ratować nasz związek. Nawet długo nie płakałam, zasnęłam i pierwszy raz od wielu dni zasnęłam.


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Kumi,
Przykro mi że tak się stało. Przy 2 poronieniu, powinni ci coś przepisać już, jakieś badania. Bo to nie jest normalne że poroniłaś drugi raz z rzędu. Przy 3 ten pakiet badań z nfz jest rozszerzony (niestety dopiero po 3 poronieniu :( chore to trochę ale cóż nikt się z uczuciami rodziców nie liczy). Dokładnie jakie to badania nie wiem, myślę że powinnaś poczytać na google i na forach, chyba że może jakaś dziewczyna się tu trafi która przechodziła i wie co przepisują. Ja tam uważam że lepiej iść do lekarza już z własną wiedzą i zapytać go czy nie uważa że to czy tamto badanie warto by już teraz zrobić. Skłaniam cię też do lektury portalu poronienie.pl tam jest trochę o badaniach.
Co do obaw no cóż są naturalne, nic tego nie zmieni niestety, a nawet jak będziesz w ciąży potencjalnie zdrowej to czeka cię 9 miesięcy horroru zmartwień czy na 100% wszystko będzie ok. Piszę z dziewczynami na zamkniętej grupie na fb i połowa z nich jest teraz na różnych etapach ciąży, więc wiem jak to wygląda, począwszy od tego czy brzuch w tym a tamtym tygodniu nie jest za duży, po to że dziewczyny same na własną rękę robią różne badania o których lekarze nawet nie pomyślą, i jednej dziewczynie wyszło zakażenie e.coli i teraz przeciągnie się założenie passara, ale gdyby nie zrobiła to lekarz by nie wiedział i kolejna ciąża mogła skończyć się tragicznie (puk puk bo ona jeszcze trwa). Także to wszystko to na prawdę cud jak się uda, bo nikt nie mówi o tym że tak trudno zajść w ciążę, że trudno ją donosić, że mogą być komplikacje przy porodzie, bosh to wszystko takie skomplikowane. Ale pragnienie tego maleństwa tak silne :(
Przepraszam jeśli moja wypowiedź wpada w tony melancholijno - depresyjne to z powodu rozstania :(


Janinka 9 tc 12.07.2014 r. (*)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...