Skocz do zawartości
Forum

Bliźniaki 2014 i 2015 :)


Rekomendowane odpowiedzi

Raptusku ten bol nigdy nie minie, ja ostatnio mam takie dni ze mysle o mojej Liliance i ciagle placze. 19 grudnia minie rok od jej odejscia a ja nadal praktycznie codziennie mysle o porodzie, o tym jak wygladala, o tym jakby wygladala.
Kazdy dzien to dla mnie lek o moje blizniaczki, boje sie zeby sytuacja sie nie powtorzyla, ale wierze ze Lila czuwa nad swoim rodzenstwem. Przed swietami ide juz do szpitala na obserwacje, ale to tez bardziej ze wzgledu na moje samopoczucie i stan psychiczny. Lile stracilam w 35 tc i chcialabym ten okres przelezec w szpitalu.
Masz racje, po takim wydarzeniu strasznie zmienia sie sposob patrzenia na wszystko. Wszystko co kiedys bylo wazne raptem znika.
Po smierci naszej Lilianki mnie najbardziej bolalo ze ludzie zapomnieli ze bylam w ciazy, ze oczekiwalam dziecka, nikt nie pytal o nic. Dla nich to po prostu sie stalo i koniec.
Ale niestety pogrzeb naszej malej i okres po strasznie posegregowal naszych znajomych, przyjaciol i rodzine. Czlowiek po takim zdarzeniu wie na kogo moze liczyc a na kogo nie.
Po porodzie strasznie dlugo meczylam sie z pokarmem. Nic nie pomagalo, zadne leki na wstrzymanie laktacji, wylam z bolu. A moja bratowa ktora urodzila miesiac przedemna zdrowego synka powiedziala mi : jak masz pokarm to nakarm Antosia.... dla niej to byl swietny zart, dla mnie pograzenie w rozpaczy...
Badz dzielna kochana

http://www.suwaczki.com/tickers/34bwkw7i4qe26vfa.png

Odnośnik do komentarza

rozpakowana,jeśli chodzi o kolki, brzuszek małego pij herbatę z kopru włoskiego, bąki pięknie będzie puszczał i masuj (na youtube są filmiki), możesz jeszcze brzusio nagrzewać suszarką. Też się z tym borykłam. Według Pani neonatolog specyfiki typu espumisan pogarszają sprawę i ona tego nie polecała.

Monis, Iza- dzięki kobietki kochane jesteście.
Monis- mój mały też do żłobka nie pójdzie więc może to przemyślimy.
Tak jak napisałaś najlepiej z boku żeby można było wyciąć.
Iza- sorki, ale Twoja bratowa to kretynka (!!) jak tak można. Teraz się nie martw, będzie dobrze musi być dobrze, mały aniołek nad Wami czuwa.
Ja ucinam temat, choć mało się do mnie ktoś odzywa ale zawsze odpowiadam przerywając, "tak wiem,nie chcę rozmawiać na ten temat" nie szukam wsparcia, zrozumienia, nie chcę nie potrzebuję wiem że nikt kto jest obok Nas, Nas nie zrozumie.
Jedno wiem na pewno, nie życzę nikomu takiego "doświadczenia" zbyt dużo już małych grobów jest na cmentarzu, Bozia ma już dużo aniołów... choć ja w swojej goryczy wykrzykiwałam, Boże gdzie
jesteś, teraz wiem,że był,czuwał nad Nami 34 tygodnie, nie pozwolił aby coś się stało mimo trudnej ciąży, a ludzka ręka zepsuła plan Boży, pani "DOKTOR" która mam nadzieję będzie smażyć się w piekle, za wszystkie życia które odebrała!!

Odnośnik do komentarza

Raptus,
Tak bardzo współczuję...
Rozpakowana
Ja mam opiekunkę praktycznie od poczatku, staramy się, żeby zawsze w domu były dwie osoby dorosłe i nawet też ostatnio miałam pytać jak sobie radzicie z dziećmi same.
Bo kiedy jest dobrze i spokojnie, to ok, ale parę dni temu akurat zostałam z dziewczynami sama i dały taki koncert, że po 3 godzinach byłam spocona i ręce mi sie trzęsły.
I przy okazji - dziewczyny, czy wychodzicie bez wózka? Korzystaci ez jakiegoś podójnego nosidełka? Chciałam się wybrać na jarmark święteczny, z wózkiem się nie dało i sobi eodpuściłam, bo pójcie z dwójką dzieci uznałam za niemożliwe. Noszenie ich obu w fotelikach jest coraz trudniejsze.

Co do opiekunki - pomaga nam też w domu, więc zawsze ma coś do zrobienia. Poza tym, jak jedno dziecko śpi, może zajać się tym drugim, ja polecam i bardzo bardzo podziwiam wszystkie mamy, które na co dzień są same z bliźniakami.

Odnośnik do komentarza

Jj ale Ty masz dobrze z opiekunka. Ja bede od poczatku sama, na poczatku maz wezmie urlop a pozniej mam nadzieje ze jakos siw ogarne. Nasi rodzice mieszkaja 150 km od nas no i wszyscy jeszcze pracuja. Wiec na wielka pomoc nie mozemy liczyc.
Raptusku ja mialam potrzebe mowienia o tym co sie stalo, musialam sie wygadac, wylac morze lez zeby jakos nauczyc sie z tym zyc.

http://www.suwaczki.com/tickers/34bwkw7i4qe26vfa.png

Odnośnik do komentarza

Też w zasadzie od początku sama. Od ponad czterech miesięcy były chyba cztery tygodnie kiedy ktoś ze mną był a tak to jestem sama.
Zwykle nie jest źle, bardzo ustawiłam dziewczynom rytm dnia, co mi też bardzo pomaga. Ale też szkodzi bo boję się go w jakikolwiek sposób naruszyć... I np. spacer zawsze o tej samej godzinie + - 20 min więc w weekend to samo.
Teraz, odkąd sie przeprowadziliśmy, jesteśmy już zupełnie sami od ponad miesiąca. Mój mąż wychodzi o ósmej wraca przed osiemnastą. Pomaga mi ogarnąć pierwsze karmienie i później Kąpiel i usypianie. W weekendy to ja mam wychodne;) zazwyczaj na 3-4 godzinki;) Jestem trochę zmęczona i chyba znudzona monotonia najbardziej:( Ale dzięki takiej konsekwencji i temu Że rzadko kiedy są jakieś rozpraszacze dziewczyny bardzo ładnie śpią w nocy. Od kilku nocy nawet nie budzimy się na smoka. Jedzą o 18:45 po kąpieli. Koło 19;15 zasypiają. Budzą się jeszcze około 20:30, ale tylko na butle i od razu zasypiają - do 6:30-7.
Planuje Żłobek dla dziewczyn pewnie od maja a sama wrócić do pracy. Podziwiam wszystkie mamy który kilka lat są w domu i zajmują sie dzuecmi- ja bym nie dała rady. Za bardzo brakuje mi ludzi i mojego poprzedniego życia.
Próbowałam pójść na spotkania dla mam ale to chyba jeszcze nie ma sensu bo byłam tylko atrakcja jak dziewczynki rozplakaly sie jednocześnie. W domu umiem je szybko uspokoić: jest mata Bujak i inne akcesoria ale poza Donem cieżko. Wiec sie wiecej nie wybieram.
Jj - ja opiekując się nimi sama doszłam do wniosku że czasem po prostu musi tak być że jedna chwilę popłacze. Już nie mam wyrzutów sumienia.
Dla mnie najtrudniejsze w byciu samej jest karmienie piersią. Jednocześnie nie lubię - I mi i dziewczynom jest niewygodnie a po kolei to jedna zawsze czeka - dlatego tez wole karmić odciągniętym z butelki - tylko nie zawsze mam czas odciągnąć. Na szczęście jedzą i z piersi i z butelki;)

Odnośnik do komentarza

Co do wyjść bez wózka to sobie ich nie wyobrażam;) nawet nie pomyślałam o czymś takim jak podwójne nosidło;) A W fotelikach to juz w ogole;))
Miesiąc temu leciałam z dziewczynami i mama samolotem. Miałyśmy tylko Foteliki bez wózka i pokonanie odległości na dwóch lotniskach Było katorga! A przecież dziewczyny nie ważyły wtedy nawet 6kg...

Odnośnik do komentarza
Gość Eleonora

Dziewczyny, 28 października miałam ostatnią miesiączkę. 18 i 19 listopada zrobiłam testy ciążowe wszystkie 3 wyszły pozytywne, 28 listopada zrobiłam betę - 271,01.
Dzisiaj miałam USG i okazało się, że to nie nawet 6 tc, bo nie widać dziecka, tylko pęcherzyk ciążowy. Według tabelki na dole beta odpowiadała chyba 4 - 5 tc. Już zgupiałam wydałam ponad 100 zł na USG, na którym nic nie zbadała....

Odnośnik do komentarza

Monis79 - powiem szczerze, że za bardzo nie wiem jak Tobie odpowiedzieć na pytanko konkretnie do nas skierowane. Jakoś nie przypominam sobie zbyt dużej ilości guzów i częstotliwości się ich pojawiania. Ale owszem kask na głowę ... też miałam takie pomysły. Najgorszy był jednak chyba moment jak obie zaczęły stawiać samodzielnie pierwsze kroczki i ledwo samemu trzymając się na nóżkach - próbowały się ganiać ... wtedy stłuczek chyba odnotowaliśmy najwięcej w krótkim czasie :)

Jeszcze było pytanie odnośnie wyprawki - najmniejszych ubranek. Jak już padło stwierdzenie będzie to kwestia indywidualna ... zawsze wszystko można dokupić. Moje dziewczynki urodziły się na 52cm i 56cm długości dlatego, też od razu wskoczyły w najmniejszy standard i było wszystko dzi. Podejrzewam jednak, że gdyby były to jednak wcześniaczki - to mężuś ganiałby po sklepach :)

Pieluszek najmniejszych trochę nam jednak zeszło ... pomimo wagi urodzeniowej w pobliżu trzech kg wystartowaliśmy od "zerówek" pampersa - używaliśmy ich około plus minus dwóch pierwszych tygodni :)

Pieluszki tetrowe też były bardzo przydatne, ale 50 sztuk to raczej nie nazbierałam. Koleżanka JJ2015 ma racje przydatne są praktycznie do wszystkiego :)

W śpiworkach moje dziewczynki akurat jednak nigdy nie spały. Miałam takowe, ale jakoś się z nimi nie zaprzyjaźniłam ... dziewczynki spały owinięte w pieluszkę plus rożek - urodzone w listopadzie :)

No i jeszcze raz podpisuję się pod słowami JJ2015 jeśli chodzi o ubieranie ... u mnie również wygrywały bodziaki i pajacyk - szybko i wygodnie. Inne cuda typu sweterki / piżamki / dżinsy i inne spodenki w początkowych miesiącach praktycznie nie używane ... a rajstopki miały ubrane dopiero po raz pierwszy na chrzciny :)

Jeszcze raz było pytanie odnośnie szczepienia ... moje dziewczyny wszystkie cztery są szczepione szczepami pojedynczymi plus pneumokoki. Wszystkie dawki już za nami i za każdym razem odbywało się bez odczynów poszczepiennych. Teraz mamy przerwę - chyba "po nowemu" do sześciu latek :)

Iza88 - moje bliźniaczki urodziły się jedna główkowo, a druga pośladkowo i obie bez problemów z bioderkami :)

JJ2015 - ja również nie wyobrażałam sobie wyjścia bez wózka ... raz nam się przytrafiło noszenie dziewczynek w fotelikach samochodowych i to była istna katorga ... wózek owszem był, ale utknął w autokarze - nie udało się zaparkować w jego pobliżu i zanim do niego dotarliśmy kierowca gdzieś się już ulotnił ... a też trzeba było gonić za starszakami, żeby pomóc się im przebrać na występy taneczne, więc zacisnęliśmy zęby i nosiliśmy. Teraz to oczywiście inna bajka, skoro mamy skończone już dwa latka i poruszamy się na nóżkach :)

Martuś86 - nie martw się koniecznością powtórzenia badań przesiewowych, wiem wiem łatwo powiedzieć i pewnie też miałabym dni i tygodniowe wycięte z życiorysu ... dziewczyny jednak na facebooku wczoraj pisały, bo również pojawił się taki temat - że czasami wynik jest nie miarodajny, bo np.: za mało krewki było w tym badanym okienku i dlatego proszą o jego powtórzenie, a wtedy najczęściej wychodzi już wszystko okey ... no i najważniejsze, żeby na zapas się jednak nie martwić, więc głowa do góry - u was również będzie na pewno dobrze :)

Jeśli chodzi o samodzielną opiekę nad dziećmi, to chyba również kwestia indywidualnego podejścia do sprawy ... mój mąż wyjechał do pracy za granicę jak najmłodsze miały niecałe cztery miesiące i zostałam sama na posterunku z czterema córeczkami - jak na razie wszyscy żyją i mają się dobrze :)

Ps. A teraz trochę z innej beczki i może mnie podpowiecie, bo kto jak nie wy kochane dziewczynki ... co na chrzciny dla chłopca od ojca chrzestnego ??? :)

Odnośnik do komentarza

M.C. to chyba tylko moja torpeda jak się przewraca to na głowę i od razu siniak się robi :'(. Chociaż już jest coraz raz lepiej, technika upodabnia ;-). Chociaż już tak pewnie się czuł i próbował schylajac się podnieść zabawkę z podłogi i niestety skończyło się upadkiem..

Co do prezentu..moi chłopcy dostali piękne łańcuszki z medalikiem (moja mama ciągle mi powtarza, aby nie dawać krzyżyka..bo to dawać komuś krzyż na życie). Nie wiem, czy daje się jeszcze takie srebrne smoczki z grawerem daty urodzenia, wagą i cm.

Odnośnik do komentarza

Iza my nie zdecydowaliśmy się na kupno monitorów, ale stwierdziła, że chłopcy mają oddychać i już. Na grupie ktoś wspomniał o monitorach przyczepianych do pieluszki..mogą zdać egzamin bo można zabrać wszędzie ze sobą.

Co do kasy na chrzciny też prawda, bardzo wygodne..ale jak moi chłopcy dostali łańcuszki byłam bardzo zadowolona, pamiątka zostanie.

Odnośnik do komentarza

My od początku praktycznie we trójkę. Mąż miał dwa tygodnie urlopu po powrocie ze szpitala i tyle. Generalnie wole chyba taki stan, sama logistycznie mam wszystko zaplanowane i poukładane ;) wiadomo ze czasem sie złoszczę, ze monotonia i tak dalej ale cóż, takie życie ;)
Co do spacerów to nie wyobrażam sobie inaczej niż bez wózka. Mamy nosidełko pojedyncze, kilkakrotnie zdarzyło mi sie na spacerze włożyć małego do niego jak płakał a mała spała w wózku.

Odnośnik do komentarza

Dziękuję dziewczynki za odpowiedzi - mój ślubny będzie chrzestnym u swojego bratanka przed samymi świętami 20 grudnia :)

Srebrny smoczek akurat, ale bez graweru jedna bliźniaczka dostała od swojego chrzestnego ...

Kociam - dokładnie, bo ja chyba też wolę się sama ogarniać tak na co dzień niż mieć kogoś dodatkowego do pomocy ... mąż również na czas porodu miał tylko dwa tygodnie wolnego na zapoznanie się z nową sytuacją :)

Iza8 - monitorów oddechu również nie używaliśmy, więc w tej kwestii nie pomogę ... o śmierci łóżeczkowej przeczytałam jeszcze w ciąży, a po powrocie ze szpitala był akurat podobny przypadek (zasłyszany w radiu) i trochę zryło mnie mózgownicę wówczas na pewien czas, ale obyło się bez tego "magicznego" urządzenia ... tak jak Monis79 napisała - dziewczynki miały oddychać i koniec kropka :)

Odnośnik do komentarza

My tez nie używaliśmy monitorów oddechu. Zastanawiałam sie czy nie kupić lecz po rozmowie z neonatologiem w szpitalu nie zdecydowaliśmy sie. Lekarz powiedział ze dzieci są zdrowe, donoszone i nie ma takiej potrzeby, chyba ze dla własnego spokoju.
Ja odwieczna panikara ;) po urodzeniu dzieci cos mnie sie poprawiło w tej materii :D

Odnośnik do komentarza

Karola29 - witaj ponownie nasza jeszcze bardziej wyjątkowa (jak do tej pory jedyna) mamusiu i jak się miewają wasze (chyba dobrze pamiętam) córeczki plus starszy dzielny braciszek ... faktycznie dziewczynki są na maksa identyczne??? :)

Szczerze mówiąc - nie wiem, ile ważyły moje dziewczynki w piątym miesiącu, bo miałyśmy przerwę w wizytach na zdrowych dzieciach ... ale mam pomiar z trzeciego miesiąca: 4870g i 4775g oraz następny dopiero z prawie dziewiątego odpowiednio: 7325g i 7100g, więc w piątym miesiącu będzie mniej więcej gdzieś pomiędzy :)

Nasza przerwa w wizytach na zdrowych dzieciach i w związku z tym opóźnienia w szczepieniach były spowodowane ospą i jej powikłaniami, a więc do czego zmierzam ... jedna mama zastanawiała się, czy może przełożyć szczepienia z przed świąt na po świętach - ja osobiście nie widzę problemu w tych kilku dniach w prawo czy w lewo ... tak jak u nas było prawie cztery miesiące w plecy i wszystko jest dzi :)

Odnośnik do komentarza

Nasze dzisiaj skończyly 5 miesięcy - 6600 i 6300
Monitorów też nie mamy.
Szczepiliśmy i rota, i pneumokoki, bo dziewczyny pójdą do żłobka

Co do prezentów, znalazłam w internecie Pania, ktróa robi na szyedłku laleczki - dziewczyny je uwielbiają. Na facebooku jest też Pani która szyje książeczki edukacyjne, wyglądają super, ale to już na urodziny, bo na Święta już nie przyjmuje zleceń.
Fajne i polecane są też zabawki, klocki firmy B.Toys.
Pozdrowienia

Odnośnik do komentarza

Swoją droga dziewczyny zastanawiam sie. Moze cos podpowiecie: od około tygodnia, moze dwóch czuje sie kompletnie wyczerpana. Nie mam na nic sił. Karmienie zaczyna mnie chyba powoli przerastać: dziewczyny chcą bardzo dużo jeść a ja nie wyrabiam z produkcja;( dokarmiam je mm, póki co są to niewielkie ilości ale jak tak dalej pójdzie to nie wiem co bedzie;(
Najbardziej martwi mnie ten kompletny brak sił. Często mam wrażenie skłaniania sie na nogach. Wyniki niby dobre, jeść jem, nawet zdrowo, śpię min 6-7h dziennie, waga nie spada (ostatnio nawet mimo teho zwiększonego karmienia plus kilogram!), a ja nie wyrabiam. Normalnie zaczynam sie bać każdego kolejnego dnia ze opadne z sił tak, ze nie będe w stanie opiekować sie maluchami... Mam wrażenie ze jedyna rzeczą ktoraby pomogła jest 2tygodnie leżenia na plazy bez dzieci oczywiście;D jak sie domyślacie rzecz niemożliwa do wykonania;(
Moze któraś z Was tak miała i udało Wam sie to pokonać?

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...