Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Anulka

opiszcie historię, jak poznaliście się ze swoimi mężami i jak został Waszym mężem :)

Rekomendowane odpowiedzi

Muszelka juz dawno nie czytałam takiej emocjonującej opowieści...Wystarczy jedno spojrzenie :Oczko: Super!!!

a ropa zamiast benzyny doprowadziła mnie do łez :Śmiech::Śmiech:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mojego męża poznałam w 2001 roku na Andrzejkach u koleżanki i na zabój zakochałam się w ............................... jego przyjacielu ale nic z tego nie wyszlo. To była 2 klasa Gimnazjum. Nie widzieliśmy się aż do Walentynek w 1 klasie liceum przez zupełny przypadek okazalo sie ze on prowadzi impreze w wynajetym przez nasza klase lokalu, widzielismy sie wtedy przez ułamek sekundy ale podobno ( jak mówi mój maż) coś wtedy go zauroczyło. Po 2 tygodniach zaczelismy sie regularnie spotykac ale niestety po jakim miesiacu zaczelo to przeszkadzac moim rodzicom i musielismy sie "ukrywac" przez prawie rok. W kwietniu 2004 roku okazalo sie że jestem w ciąży i ze beda blizniaki, a ja bylam w drugiej klasie liceum i przedemna byla nowa matura.Trzeba byszystkim powiedziec rodzicom ........ to bylo straszne. Zareczyny i slub cywilny stały sie tylko formalnościa. Ślub odbył sie 28 sierpnia 2004 roku w taka nasza mala rocznice 1,5 roku bycia razem no a ślub kościelny odbyl sie 11 czerwca 2005 roku razem z chrzcinami naszych perełek, które miały wtedy 8 miesiecy. Tydzień po slubie dowiedzialam sie ze zdalam mature !!!!! ot taka moja historia bedzie co wnukom opowiadac ;P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a my z Kochaniem lezelismy razem w szpitalu :)

zapoznalismy sie, ale jakos dalismy sobie spokoj.
K. dzwonil do mnie co jakis czas, pogadac.. i tak przez 2 lata.
Potem sie spotkalismy gdzies przypadkiem, niby tydz. pobylismy razem ale cos mi nie pasowalo...
Az w koncu.. znow lezalam w szpitalu i przyszedl mnie odwiedzic, no i juz tak zostal :)
I jestesmy razem juz prawie 7 lat, a w czerwcu ślub :D


:I love you1:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u nas mniej romantycznie ;)

poznalismy sie na gg - siedzialam przed kompem miedzy zajeciami i stwierdzilam ze napisze do kogos o imieniu jakie mi sie podoba i wieku odpowiednim no i napisalam :)

potem z miesiac gadalismy az w koncu zdecydowalismy sie spotkac no i juz tak zostalismy razem :D

jedyną rzecza jaka wtedy byla odmienna byl fakt ze obydwoje normalnie nie odpowiadamy na zaczepki gadulcowe a tu jednak jakos sie zgadalismy :)


Kinga : 06.03.2006 rok ( 3760g i 55 cm )
Grześ : 29.06.2011 rok ( 3750g i 56 cm )
Sonia : 16.10.2012 rok ( 3860g i 54 cm )
http://emotikona.pl/gify/pic/11wir.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cudowne te historie

Ja też jestem zdania że wszystko jest gdzieś zapisane i...TAK MUSIŁO BYĆ :36_2_25:

Z mężem poznaliśmy się w pracy.
W tym czasie byłam na urlopie z chłopakiem.
Krzysiek był nowym pracownikiem i nie umiał się mnie podobno już doczekać bo przedłożyłam sobie o następne dni urlop :Oczko:
Wszyscy oczywiście już mu o mnie naopowiadali.(z jego relacji..sexi blondi z duzym biustem wrrr)
On cierpliwie czekał by mnie poznać a ja miałam go szkolić w tej pracy no i...doczekał się w końcu.

Już po 3 dniach od poznania (w pracy) wiedziałam wszystko o jego toskycznym związku z ANKĄ.Oczywiscie powiedziałam mu dopiero po 2 tyg. co o tym myślę -jak można traktować tak swojego faceta który jest taki czuły,opiekuńczy etc. i te słowa dały mu do myślenia.
Swoją drogą laska go nieźle wykorzystywała a rogi dorabiała od ponad 6miesiecy :Wściekły:

Zakończył toksyczny związek.Ja brnęłam dalej w moim ale Krzyś wiedział że coś jest nie tak..aż w końcu facet przegiął i powiedziałam KONIEC.

Na drugi dzień miałam wypadek samochodowy wracając od byłego.(październik)(zbieg okoliczności??)
Gdyby nie to że Krzysiek odwiedzał mnie przez tydzień w szpitalu,potem kolejny tydzień w domu(o zgrozo)wysyłał setki smsów to pewnie nigdy nie spojrzałabym na niego jako na faceta.Kumplem był super i zawsze mogłam na niego liczyć:D

Miałam dosyć płci przeciwnej i troche musiał czekać (oj cierpliwość to on ma) żeby w końcu umówić się na kawę z ajerkoniakiem,potem drugą i tak 3 tygodnie po wypadku pojawił się u mnie w domu.Normalnie się wprosił a raczej odpowiedział na zaproszenie mojej mamy(kawa+ciacho) :eek:
Jaka byłam wściekła...
Rodzice widzieli w nim zięcia chyba od początku,taki uczynny, dobrze wychowany,zaradny ahha

Po 14miesiącach (od momentu poznania w pracy) byłam jego żoną,
w Październiku 2002 był ślub cywilny, w sierpniu 2003 u niego w górach kościelny.
W sierpniu 2005 urodził się Bartosz nasze największe szczęście:36_2_27:

Z samym ślubem też były niezłe jaja.
W sierpniu 2002 miał być ślub ale brakowało nam jakiejś nauki która jest raz do roku.We wszystkich parafiach odbywała się ona jesienią...a ja jak to ja..powiedziałam że ksiądz nie będzie mi dyktował warunków kiedy będą żona i od razu poszliśmy do USC zaklepać datę.

Na cywilnym miałam Orłosia(z Teleexpressu) hahah bo akurat robił jakiś reportaż o naszym ratuszu :36_2_25:Nawet fotę z nim mamy pamiątkową:sofunny:

Na kościelny ślub w innej parafii nie chciał zgodzić się ksiądz mojej parafii..ale poradziliśmy sobie i z tym problemem choć nie ukrywam że łez było sporo:Oczko:

Ciocia męża jest wróżka i kiedyś mu wywróżyła że będzie z Anią, ale nie dodała że nie z tą z którą był haha bo ja też oczywiście Ania:Oczko:


http://www.szipszop.pl/tickers/21119.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najpierw spotkaliśmy sie przelotnie na jednej imprezie,potem zas na drugiej.W koncu poznalismy sie na miescie, bo to On pierwszy do nie podszedl i zaprosil na ognisko.Oczywiscie sie nie dalam, ale wymieniliśmy sie nr telefonow, po czym zadzwonil i umówilismy ise na randke, potem na druga, trzecia i zostalismy parą. Jesteśmy juz ze sobą 8 lat, kto by pomyslal ze toj uz tyle


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej !! Ja swojego męża Łukasza poznałam przez przypadek :) Przyjechał do mnie z moim najlepszym przyjacielem (jak się okazało to był też dobry przyjaciel Łukasza). Na początku rozmowa się nam nie kleiła on był bardzo nieśmiały nigdy nie miał dziewczyny a miał wtedy 22 lata ja miałam 17 (nie interesowały go dziewczyny ich wspólna pasja to były motory). Później Łukasz zaczął z nami wszędzie chodzić (było Nas 5 osób i zawsze trzymaliśmy się razem) wychodziliśmy na piwko, nad jeziorko, grzebaliśmy razem przy motorach :smile_jump: itd dopiero po kilku dniach zwróciłam na niego uwage i to mój przyjaciel Nas połączył. To on przekonał do mnie Łukasza. Po dwóch miesiącach postanowiliśmy spróbować być razem, a po tygodniu pochowaliśmy naszego najlepszego przyjaciela :36_1_4: Ja do tej pory nie moge się z tym pogodzić. Bardzo mi go brakuje choć minęły już ponad 3 lata i właśnie niedawno wzięłam ślub z Łukaszem :) i jestem bardzo szczęśliwa. Mój przyjaciel napewno tego chciał :36_2_58: i to jemu zawdzięczam że poznałam mojego męża.


http://maja2009.aguagu.pl/suwaczek/suwak4/a.png
http://www.suwaczek.pl/cache/29414a2d3e.png
http://www.suwaczki.com/tickers/ckai3e3kyvu8eal1.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochane jakie ciekawe historie:-) Dodam także i swoją. W srócie wyglądało to tak: w stycznie 2006 definitywnie zkoańczyłam swoje pierwsze małżeństwo, wyprowadzając się do mamy wraz z synkiem. Traktowałam mieszkanie u niej jako sprawe tymczasową, w międzyczasie szukałam dla nas mieszkania. Po pracy siadałam czasem przy komputerze siostry (choć rzadko mnie do niego dopuszczała) i rozmawiałam ze znajomymi na gg. Pewnego razu pojawiła sie na gg reklama pewnego portalu randkowego...nie wiem, co mnie podkusiło, aby tam kliknąc i w końcu sie zarejestrować...Muszę dodać, że miałam wtedy dość facetów, nie chciałam sie z nikim umawiac, zresztą miałam ogromne problemy z byłym mężem, kóry mnie gnębił psychicznie jeszcze długo po wyprowadzce...absolutnie nie myślałam o randkach - chyba bardziej chciałam móc pogadać sobie z kimś fajnym...Po zarejestrowaniu się zaczęlam otrzymywać różne wiadomosci od "zinteresowanych" facetów - najczęściej o żenującej treści, aż pewnego dnia...dostałam ciekawego maila od mojego obecnego męża - zaintrygował mnie, ponieważ nie dotyczyła ani seksu, ani tego jak wyglądam (na tym portalu nie umieściłam swojego zdjęcia)...Zaczęliśmy korespondować, najpierw na tym portalu, potem na gg...Lubiłam rozmawiać z A., natomiast nie chciałam spotykac się z nim ani z nikim innym w tzw. realu...Gadaliśmy ze dwa miesiace, w końcu A. ośmielił się i zaprosił mnie na kawę. Odmówiłam, wymyślając że jestem zapracowana, czy coś w tym stylu...Nie był nachalny, za jakiś czas ponowił prośbę i w końcu dla świętego spokoju się z nim umówiłam:-) To było w kwietniu 2006, dość szybko zostaliśmy parą, w lipcu 2008 był nasz ślub i teraz spodziewamy się dziecka;-) Kiedy ktoś pyta nas jak się poznaliśmy zawsze chce nam się śmiać - w życiu byśmy nie przypuszczali, ze spotkamy swoją miłość...w internecie:-)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dopiero teraz znalazłam ten wątek. Wasze historie zwalają z nóg. Jak znajdę chwilkę to napewno coś wyskrobię. Anulka gratuluję, jesteś przykładem na to że prawdziwa miłość istnieje, zwłaszcza teraz kiedy co rusz to kłótnie i rozwody. A przecież nigdy nie ma idealnie, trzeba tylko chcieć się porozumieć.


http://suwaczki.maluchy.pl/li-46308.png
http://suwaczki.maluchy.pl/li-46307.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lubie tu wchodzić na ten wątek, czytałam Wasze historie kilka razy, taki pozytywny temacik...

Basica ilekroć czytam Twoją historię śmieję się do łez :lol::lol: Akcja z tym rowem przednia, choc do śmiechu Ci wtedy pewnie nie było (mnie też by nie było)...

I sporo tych małżeństw co się poznały przez net... A niektórzy mówią, ze to samo zło ten internet, a my jesteśmy przykładem, ze jest dokładnie na odwrót, jak nasze forum :))

Dużo miłości :))

Nam w styczniu minęło 6 lat razem :)


Pozdrawiam

http://suwaczki.maluchy.pl/li-27827.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ze swoim mężęm znałam się pół roku wcześniej. Przedstawiał mi sie trzy razy na jednej imprezie, którą z kolegami dość mocno zakrapiali. Wiem, że już wtedy wpadłam mu w oku, ale mi spodobał się jego kumpel. On dopytywał się mojego brata o mnie ale ja byłam tuż po przejściach więc ani w głowie miałam kolejny związek. I tak widywalismy się na imprezach, rozmawialiśmy niewiele, nigdy nie tańczyliśmy (mój m był bardzo nieśmiały). Zawsze to jego kolega próbował coś zagadać, proponował odwiezienie do domu, a on nic. Podczas jednej imprezy wpadł w garniturze, był na weselu siostry obok lokalu gdzie bywalismy na imprezach i obiecał kolegom coś z procentami. Kiedy zobaczyłam go w garniturze to coś mną poruszyło. Pomyslałam cicha woda a taki przystojniak. Ale nie zamierzałam przejmować inicjatywy i szybko zapomniałam o nim, bawiłam sie dobrze. Tydzień później były moje urodziny, planowałyśmy babski wieczór i w środę przed imprezką zadzwonił. Byłam bardzo zdziwiona. Zapytał czy pójdę z nim na wesele jego sąsiadki. Chciałam powiedzieć że nie (przecież miałam swoje plany) ale nie wiem jak to się stało że się zgodziłam. Było naprawdę super. On pełna kulturka, czułam się jak księżniczka ale nie chciałam się pchać w kolejny związek, więc gdy zaproponował spotkanie w niedziele, powiedziałam że raczej będę zajęta, troche kręciłam. No ale w niedziele przyjechał. Traktowałam go na odległość, bardziej po przyjacielsku. ALe on cierpliwie czekał i tak trwaliśmy w związku, w którym myślałam że nie chcę być. Po roku się rozstaliśmy w zasadzie bez powodu. ja miałam muchy w nosie, znów mi się coś nie podobało a on na to przystał. I tym mnie zszokował bo cały czas to on zabiegał aż wkońcu miał dość. SKończyło się coś co było dla mnie ważne. Odchorowałam ten związek jak żaden inny. Po trzech miesiącach wróciłam do życia i do ludzi. Był grudzień 5 miesięcy po rozstaniu. Mój brat był z moim m cały czas w dobrym kontakcie i dowiedział się że on chce wrócić. Ja już tego nie chciałam. Chociaż wiedziałam że z własnej głupoty straciłam coś cennego to jednak po tym co przeszłam sama ze soba zamknęłam ten rozdział. Mój brat z bratową wyciągnęli mnie na wyciąg narciarski, nie wiedziałam że m ma tam być. To było ukartowane. Jak go zobaczyłam serce wskoczyło mi chyba do żołądka. Ale okazało się że musi wracać do pracy, ja z nim prawie nie rozmawiałm - urazona duma. Bratowa zaprosiła go na kawkę na następny dzień. Przyjechał, siedzieliśmy wszyscy u nich ale wpadli niezapowiedziani goście, więc zaprosiłam go do siebie. Zgodził się. Miał strasznie zajęty dzień i musiał się z kimś spotkać, ale tego wieczoru wracał do mnie 3 razy i tak już został 9 lat, a od 5 lat jesteśmy małżeństwem.

Chyba Was zanudziałm ale miło się mi wspominało pisząc to.


http://suwaczki.maluchy.pl/li-46308.png
http://suwaczki.maluchy.pl/li-46307.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale zagmatwane ale jakie miłe zakończenie :)


Kinga : 06.03.2006 rok ( 3760g i 55 cm )
Grześ : 29.06.2011 rok ( 3750g i 56 cm )
Sonia : 16.10.2012 rok ( 3860g i 54 cm )
http://emotikona.pl/gify/pic/11wir.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałam Wasze historie jednym tchem - chyba każda udowadnia, że nic nie dzieje się bez przyczyny, że każdy, kogo w życiu spotkamy, ma jakiś wpływ na to, jak dalej potoczy się nasze życie. A i porażki wiele nas uczą...

Postaram się nie rozpisywać, choć będzie to dla mnie trudne, bo pamiętam najdrobniejsze szczegóły, które złożyły się na to, że dziś jestem z tym, a nie innym mężczyzną. Ale do rzeczy.
Mój mąż - Robert - był jednym z dwóch przyjaciół mojego ówczesnego chłopaka - Jarka. Ja byłam siksą - miałam 16 lat (1995r.)... Jarek - 23 lata, Robert - 20. No i Przemek jeszcze był - najstarszy z nich. To były czasy... Często spotykaliśmy się w trójkę, ale Roberta tak naprawdę nigdy nie znałam; był zawsze milczący, spokojny - nie to co tamci. Oni zresztą mówili, że sami o Robercie za wiele nie wiedzą, choć znali się "od piaskownicy".
Związek z Jarkiem trwał rok - długo nie umiałam się pogodzić z jego końcem, do którego doprowadziłam sama, bo nagle "zakochałam się" w pewnym "księciu z bajki" z Łodzi... Ale byłam durna :( Na szczęście z "księcia" szybko się wyleczyłam i postanowiłam z nim zerwać. Nie przyjmował do wiadomości listownego zerwania ani telefonicznego, ale dziwnym Zbiegiem Okoliczności okazało się, że mam okazję pojechać do Łodzi z Przemkiem, z którym utrzymywałam kontakty pomimo rozstania z Jarkiem. No bo Przemek wybierał się na doroczny łódzki moto-bazar. A że Łódź trochę pogmatwana, to wpadł na pomysł, że mnie zabierze do mojego "księcia", a ten z kolei pobawi się w przewodnika. Czemu nie - w końcu z nim ostatecznie zerwę...
Przemek miał przyjechać po mnie o 4 rano :/ I przyjechał. Ale nie sam, bo z Robertem, jego dużym fiatem :) I wtedy to Robert wypowiedział chyba najdłuższe do mnie skierowane zdanie (przynajmniej do tamtej chwili): Pewnie, aniołku, śpiąca jesteś - wziąłem dla Ciebie poduszki i koce.
I już było po mnie ;) Mogłabym jeszcze opowiadać i opowiadać bez końca o całym wyjeździe i o kolejnych dniach, podczas których zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej... No, ale to temat rzeka, nawet na Harlequina za dużo ;)
I już tak zupełnie konkretnie: wyjazd do Łodzi - 13 września 1997, pierwszy pocałunek - 27 września 1997, wspólne zamieszkanie - styczeń 2001 i ślub - 28 grudnia 2001. A podobałam mu się od chwili, kiedy zobaczył mnie po raz pierwszy - byłam jednak dla niego nietykalna ze względu na Jarka.

Każdego dnia czujemy, że kochamy się tak bardzo, że bardziej nie można. Ale następnego dnia uświadamiamy sobie, że kochamy się jeszcze bardziej niż dnia poprzedniego :11_9_16:


http://sloneczko.aguagu.pl/suwaczek/suwak3/a.png

http://www.slub-wesele.pl/suwaczki/20011228040117.png

http://img34.glitterfy.com/310/glitterfy-flpbk904441392423434.gif http://img34.glitterfy.com/10364/glitterfy-flpbk002170257423234.gif

„Twój dom może ci zast

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

My jesteśmy ze sobą już prawie 9lat, w tym prawie 3 po ślubie :) Za 3 miesiące urodzi się nasz synek - Alanek :36_2_15: Poznaliśmy się w wieku 16-17 lat, to była pierwsza miłość, pierwszy pocałunek,sex... Jest cudownie i za nic nie chciałabym tego zmieniać. Poznanie było banalne, był przyjacielem mojego kolegi z klasy. Z tego co mówi zakochał się od pierwszego wejrzenia,ja od drugiego :D I tak oto Nasza miłość rozkwita :D


http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale fajny watek...wiec postanowilam i ja napisac swoja historie...
niektorzy twierdza ze swietnie sie nadaje jako temaat jakiegos filmu a bylo to tak.....
dawno dawno temu jak pracowalam w pewnym sklepie w lodzi przychodzil pewien facet tak ok 60 lat.Strasznie go polubilam i zawsze moglismy porozmawiac prawie na kazdy temat.Non stop mi trul ze ma bardzo fajnego syna,ktory jest sam,mieszka za granica i napewno bym do niego pasowala.Tak zawracal mi glowe tym "swoim synem"ponad rok czasu.Caly czas prosil mnie zebym dala mu swoj nr telefonu bo A chce mnie poznac.Jak sie okazalo pozniej "tatus"robil mi zdjecia potajemnie i w domu rozmawiajac z synem przez skypa zdawal mu relacje.Ja jakos dziwnym trafem nie dawalam mu tego numeru ale nie wiem czemu(moze to wlasnie przeznaczenie)ostatniego dnia mojej pracy w tymze sklepie poddalam sie i tak "na odwal sie"zapisalam numer i wreczylam go tacie.Pomyslalam sobie ze i tak nic z tego nie bedzie.Ku mojemu zdziwieniu po niecalej godzinie dostalam smsa a w nim"czesc wreszcie dostalem twoj numer"i tak zaczelismy pisac kilkanascie smsow dziennie,potem byly rozmowy telefoniczne nastepnie skype.Po dwoch miesiacach od pierwszego sms A. zdecydowal ze juz nie bedzie na mnie czekac i wykupil mi bilet do Szwecji.Bylam zaskoczona ale powiedzialam tak.Musze dodac ze nigdy wczesniej nie widzielismy sie tak na zywo,w cztery oczy....Tak wiec zostawilam w Polsce prace,rodzine i znajomych i wyjechalam na polnoc.Cala moja rodzina byla zszokowana niektorzy nie chcieli sie z tym pogodzic bo wiele roznych rzeczy slychac o tym co sie dzieje z dziewczynami ktore wyjezdzaja za granice a zwlaszcza jezeli nikogo tam nie znaja.
U nas na szczescie to wszystko sie nie sprawdzilo.jestesmy ze soba ponad 2 lata i nasza milosc kwitnie.Mamy 6 miesieczna Fasolke ktora sie nazywa Sanna i jestesmy najszczesliwszy pod sloncem.W Swieta Bozegonarodzenia, w Dniu Chrztu naszej coreczki zMotylek mi sie oswiadczyl a na pierwsze urodzinki planujemy nasz slubTeraz juz wiem ze czasami warto jest zaryzykowac i postawic wszystko na jedna karte!!
taka to juz moja historia.....
a to cala nasza trojeczka:


http://s2.pierwszezabki.pl/007/007111950.png?576http://img34.glitterfy.com/70/glitterfy-flpbk11172952870134.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja Historyjka jest bardzo długa:)
Zacznę od narodzin Mojego Pierwszego Synka....
Mikołaja mam z innym facetem , który okazał sie zaj.... skur.... . Gdy Powiedziałam mu ze jestem w ciązy. Zapytał sie tylko ile kosztuje skrobanka i kiedy sie na nią wybieram. Wiec go olałam. Bardzo chciałam miec dziecko wiec byłam szczesliwa nawet jesli miałam je wychowac sama. W ciązy miałam troche problemów wiec zrezygnowałam z dziennej szkoly i od nastepnego semestru po porodzie zaczełam chodzic do wieczorówki dla dorosłych. Tam kolezanka przedstawiła mi Marcina, oczywiście zapoznanie było obojetne. Okazało sie że chodzimy do tej samej klasy. Po jakimś czasie zebraliśmy sobie cała ekipe i zaczelismy sie spotykac czasami , sobie razem wagarowaliśmy:) I tak krok po kroczku cos zaczeło iskrzyc. Pozniej sie dowiedziałam ze wszyscy wcześniej wiedzieli ze cos z nas bedzie:) 25 listopada 2005 roku poszlismy po szkole z cała ekipą na miasto i zrobiliśmy sobie andrzejki. Ja rzedko pije wiec wystarczyły mi 2 piwa aby nabrac odwagi. Najpier siedzielismy daleko od siebie a w pewnym czasie chwyciliśmy sie za rece i tak juz zostało. Odprowadził mnie do domu. Na drugi dzien przyszedł do domu aby poznac Mikołaja ( Miki miał pol roku.) Od samego początku sobie przypadli do gustu, zaczeli sie bawic a mnie łzy leciały ciurkiem jak widziałam szczesliwego Mikołaja. W sylwestra Marcin poprosił mnie o rękę, a 26 sierpnia 2006 r wzieliśmy ślub cywilny. Na Kościelny nadal czekam.
To tak w skrócie.


http://www.suwaczek.pl/cache/174b1a1278.png
http://suwaczki.maluchy.pl/li-55353.png
http://suwaczki.maluchy.pl/li-55354.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alez historie :D To i ja sie dopisze.
Po 5 latach malzenstwa z alkoholikiem w koncu powiedzialam dosc i 2 miesiace po rozwodzie wyjechalam z kolezanka do Londynu na zasadzie i tak nie mam nic do stracenia. W Lonynie odzylam, zrealizowalam sie zawodowo i zaczelam podrozowac. Postanowilysmy odwiedzic z przyjaciolka Amsterdam ... hostel , zwiedzianie i jakas impreza (maniaczki skakania az do utraty tchu). Poszlysmy do najbardziej roztrabionego klubu w Amsterdamie Escape ... mojego meza zobaczylam od razu po wejsciu (oj umie sie ruszac chlopak heheh). W swojej "wielkiej" skromnosci postanowilam dac mu jakies 5 sekund na zauwazenie mnie i jakies 15 min na sprawdzenie ...jesli wyciagnie do mnie lapy (a tego nie trawie w klubach) to od razu powiem mu WON. Zauwazyl ... podszedl i zaczal ze mna tanczyc nie dotykajac mnie ani sekundy ... zaczelismy rozmawiac, smiac sie i zartowac. Czekajac na moja przyjaciolke pod toaleta mielismy okazje w koncu porozmawiac na spokojnie (wiadomo jakie to rozmowy w klubie gdzie 160 decybeli wali z glosnikow). Najpier nie mogl uwierzyc w moj wiek wiec pokazalam mu dowod ...a wtedy okazalo sie ze dzieli nas 2 dni w dacie urodzenia lacznie z rokiem (jest starszy ehheheh). Powiedzialam mu tak przy okazji ze nie jestem dziewczyna na jedna noc, i ze mieszkam w Londynie wiec jesli jest tu na "polowaniu" to niech nie traci czasu. Pozniej mi sie przyznal ze pomyslal cytuje "ot ksiezniczka sie znalazla".
Impreza sie skonczyla a on zaproponowal after party tyle ze nie moglismy znalesc tego adresu ze wzgledu na ulewe GPRs zwariowal. Postanowil jednak ze poczekamy az nam otworza hostel, wezmiemy nasze rzeczy, zabierze nas do domu a pozniej odwiezie na lotnisko. Czekajac w samochodzie okazalo sie ze byl 2 razy zonaty, ma syna i dosc malzenstw do konca zycia. A ja mu na to ze gdybym mieszkala w Holandii daje mu 3 tyg i zmienilby zdanie na ten temat (ja sie dziwie ze on mnie nie wykopal z tego samochodu za ta skromnosc ihihhih).
Przyznam sie bez bicia ze kiedy juz wyladowalam w lozku a on mnie opatulil kolderka i pocalowal w czolo na dobranoc jakis diabel sie we mnie odezwal i postanowilam go zbalamucic ... (jak na dziewczyne NIE na jedna noc przystalo), najpierw sie opieral zdziwiony, ale bez przesady w wieku 30 lat czlowiek wie na co ma ochote :D. HAHAHA w ekstazie wyrwalo mi sie tylko ze musze go znowu zobaczyc !!!!!!
Po powrocie do Londynu nie wierzylam ze cokolwiek z tego bedzie poza paroma smsami a on sie zawzial i dzwonil do mnie codziennie, pozniej kupil komputer bo wychodzilo to taniej niz rachunki i zaczelismy do siebie latac. Oswiadczyl sie 2 miesiace pozniej w Paryzu a po roku ja wyladowalam w Holandii ... mieszkam tu juz od roku a za 3 tyg nasza corka pojawi sie na swiecie.
HAHAH od czerwac jestesmy po slubie ... a ja udowodnilam mu jednak ze NIE JESTEM DZIEWCZYNA NA JEDNA NOC A NA CALE ZYCIE BO SIE ZE MNA OZENIL. A tak na powaznie to jestesmy niesamowicie szczesliwa, szanujaca sie para i dziekuje opatrznosci kazdego dnia ze postawil mi Jonathana na drodze bo dzieki niemu odzyskalam wiare w milosc, rodzine i szczescie :D

A tu nasza fotka klub Esace randka nr 4 :D


http://www.suwaczek.pl/cache/69aff7552b.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monikouette
przeczytalam wszystkie historie i jak znajde chwilke to dopisze i moja :)

Moniq wnosze postulat o opis Twojej historii miłosnej :lol:

Usiadłam i po raz kolejny przeczytałam te Nasze historie...czytając miałam dreszcze i gęsia skórkę...fajnie tak powspominać, zatem zapraszam resztę mam do zwierzeń

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oj moj maz musial sie duzo naganiac zebym w\koncu stwierdzila ze to ten na cale zycie. Ale teraz to nie wyobrazam sobie zycia bez niego.
Tak więc zaczeło sie tak... Wrócilam do Polski po pol rocznym wyjezdzie i jak zawsze poszlam potanczyc z moim kolezankami do klubu. No i tego dnia poznalałam mojego męza. długo trwało nim sie upewnilam ze chce z nim byc, bo równoczesnie jeszvcze w sercu mialam innego chlopaka, ktorego poznalam i sie spotykalam nim wyjechalam (poniekad dzieki rodzicom ze mi odradzali tego chlopaka, to go zosatwilam). Ale wybralam jednak mojego meza. no i po 9 miesiacach zareczyny, potem wyznaczona data slubu i piekny slub, a teraz czekamy na nasze malenstwo, które ma sie pojawic na swiecie za 5 tygodni. Powiem szczerze zycie oddałabym za mojego męza. tak bvardzo go kocham. i ciesze sie ze wybralam jego:) Za bardzo skomplkowana nasza znajomosc byla zeby ja opisac w skrocie


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkie mężatki

Ja mojego obecnego męża poznałam jakieś 5 lat temu. Był wtedy jeszcze chłopakiem mojej koleżanki z wioski. Od razu się polubiliśmy, zawsze mnie bardzo pociągał. Po dwóch latach on rozstał się z nią, a mi jako swojej (już) przyjaciółce zaproponował bycie razem. Z lekkim oporem ale się zgodziłam. Po 3 miesiącach "chodzenia" ze sobą zamieszkaliśmy razem, po kolejnych dwóch były już zaręczyny. Na ślub jednak musieliśmy troche poczekać, bo nigdy jakoś nie było funduszy. Półtora roku temu mielismy już wszystko kupione, ale nadal nie było funduszy na samą ceremonię. W kocu mąż wziął się za siebie i wyjechal na miesiąc za granicę. W ten oto sposób, po 3 dość burzliwych latach, zostaliśmy małżeństwem 20 grudnia 2008r. THE END ;D

Nasz związek jest dość trudny, często się kłócimy, on wciąż flirtuje na boku z "koleżankami", rozstawaliśmy się z 20 razy. Ale tak naprawdę bardzo się kochamy. Dla mnie to jest miłość od pierwszego pocałunku - już wtedy wiedziałam, że to jest facet na którego czekałam. Teraz zaś czekamy na narodziny naszej pierwszej dzidzi, która pojawiła się w moim brzuszku 5 dni przed ślubem ;D. Ok. 6 września ma się pojawić wśród nas.


MOJA MAŁA MAJA :smile_move:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy temacik, aż fajnie poczytać jak w błachych sytuacjach poznało się swoje wielkie miłości :)

Ja musiałam bym napisać epopeje o tym jak poznałam swojego męża. Ale po krótce.
Poznałam go w 2001 lub 2002 roku na czacie pewnego portalu by nie robić reklamy nie powiem jakiego. Pamiętaj do dziś jaki on miał nike a jaki ja. W sumie to już konczyłam rozmowy bo pani z Informatyki powiedziala że koniec zabawy, no ale że ja do upartych należe to jednak się skusiłam by z tym jednym chwilkę pogadać. Osobiście wydał mi się głupi :P:P:P Ja byłam miła a on taki ciutkę odpuchający, ja sobie żartowałam z tym że chce się spotkać a on oczywiście brał wszystko na poważnie i powiedział że za szybko. Nie wiem dlaczego z nim odrazu nie skończyłam rozmowy nawet umówiłam się na rozmowę innego dnia. No a jeszcze w tym dniu dostałam jedynkę z informatyki za siedzenie na czacie:( a starałam się o szóstkę na koniec roku z tego przedmiotu :P:P:P W sumie to przeprowadziliśmy z 3 kilku godzinne rozmowy i postanowiliśmy się spotkać. A ja do odważnych należe więc się nie bałam. Nasza pierwsza randka była dość śmieszna... sporo by opowiadać, wiem tylko jedno że nasze dzieci to będą miały kiedyś ubaw jak im opowiem :P:P Po trzech randkach byliśmy już parą. Nie wiem dlaczego ale od początku wiedziałam że to będzie mój mąż i że z nim spędze resztę życia :) Więc po 4 latach związku był ślub i teraz spodziewamy się dzidziusia :) w sumie to już ponad 7 lat jesteśmy razem :)


-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-
http://www.suwaczek.pl/cache/053efaf3ef.png http://s2.pierwszezabki.pl/024/024234980.png?9711
Kocham Cię Synku :)

"Nigdy nie kłóć się z Idiot

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja swojego męża poznałam na kursie tańca,od razu wpadł mi w oko i szybko staliśmy się parą.Na początek na parkiecie.Ocalił mnie przed szarżującym prosto na mnie wielgachnym włochatym pająkiem,kiedy tańczyliśmy nasze pierwsze tango hehehe
Od tamtego czasu jest nieustraszonym pogromcą pajęczaków,uwielbiam go za to bo ja
kiedy widzę takie paskudztwo drę się jak głupia i nic na to nie poradzę.
To silniejsze ode mnie.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JA MOJEGO MĘZA POZNALAM W PRACY SPRZEDAWALAM BIELIZNĘ A ON NA PRZECIWKO MNIE BUTY najpierw troche gadalismy potem razem na dyskotekę a póżniej około miesiac pózniej do mnie na kawke on mieszkal z rodzicami a ja juz sama więc spotykalismy sie u mnie pózniej zostawał na noc razem jezdzilismy do pracy ,pózniej wspólne wakacje w Tunezji i przywiezlismy z Tunezji ciażę i tak jestesmy razem:)


http://s2.suwaczek.com/200506164670.png
http://s3.suwaczek.com/200807055472.png
http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/d7fddd7b.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
  • Dodaj nową pozycję...