Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Anulka

opiszcie historię, jak poznaliście się ze swoimi mężami i jak został Waszym mężem :)

Rekomendowane odpowiedzi

Już wczoraj miałam się za to zabrać, ale jakoś weny mi zabrakło do spłodzenia historii :Oczko: zatem piszę dzisiaj :D

Było lato 2004 roku. Byłam w toksycznym związku z alkoholikiem... Po kilku rozstaniach, powrotach i tak w kółko miałam dość... Moja cierpliwość się kończyła a uczucie jakim obarzyłam Łukasza słabło. Było mi źle, męczyłam sie juz bardzo w tym związku i podświadomie chyba szukałam pocieszenia... Pewnego dnia zasiadłam do komputera. Odpaliłam ONET i weszła na czat. Ten nick pamiętam do dzisiaj "Samotny chłopak" :Oczko: Tak własnie poznałam Adama, mojego obecnego męża. Po dłuższej rozmowie z czatu przeslismy na GG i tak rozmawialiśmy ze sobą 2 miesiące (w międzyczasie byłam dalej z Łukaszem). Adam traktował mnie jak znajomą z sieci bo wiedział, ze jestem w związku i że noszę pierścionek zaręczynowy (Łukasz mi się oświadczył). Po bliższym poznaniu się doszłam do wniosku, że Adam jest całkiem fajny i że może warto go bardziej poznać. W tym czasie Łukasz szalał, pił, wyprawiał takie cyrki, że szkoda słów (wizyty po pijaku w nocy itp.). Z Łukaszem rozstałam sie w piątek a w sobote już Adam przyjechał :Oczko: Po naszym pierwszym spotkaniu nie byłam nastawiona na coś konkretnego... Co więcej! Nie miałam zamiaru się z nim już więcej spotkać, ale jak nastepnym razem zaprosił mnie do kina (do kina a nie do baru!!!!!) to zmieniłam nastawienie. Adam po miesiący wyznał mi miłość, ja mu nie... Cięzko było mi po rozstaniu z Łukaszem... Trwało to długo bo po 9 miesiącach znajomości z Adamem Łukasz jeszcze mnie nachodził, dzwonił... Rodzice musieli zmienić numer stacjonarny a ja numer komórki... Adam cierpliwie czekał i się doczekał!! Kocham go nad życie !! Mam cudowną córeczkę i jestesmy szczęśliwi. Dobraliśmy sie naprawdę.

W kwietniu 29 pobraliśmy się :) To był wspaniały dzień :yes: Przed nami całe życie we dwoje (teraz we 3 :Oczko: ). Kochamy sie, szanujemy, doceniamy. Adam po narodzinach Alusi powiedział, ze Ala zcementowała nas, że jesteśmy prawdziwą rodziną :yes: Między innymi za to go kocham !! A i pifffko wieczorem z mężem piję swobodnie... Bez strachu, że wypije 1 i zaraz sięgnie po kolejne i kolejne i kolejne i znowu sie zacznie koszmar...

W mojej psychice jest jakiś wstręt do alkoholu, ale taki uśpiony i oby nikt go nie obudził !!!!!!!!!


http://img244.imageshack.us/img244/8602/glitteryourway5972a42dwu3.gif

http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/16801.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kajocha
radość serca
Aniu ja i Luby jesteśmy też tego dowodem :) Pamiętam nawet to pierwsze kliknięcie w Jego nick :)

to sie wszystko pamięta :D
:Śmiech::Śmiech::Śmiech:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I w końcu ja sie zdecydowałam :)
historia banalna ja hostessa on ochroniarz każde z nas zainteresowane inną osoba na siebie nawet nie spojrzeliśmy zrządzenie losu sprawiło że znów trafiłam do tego hipermarketu od słowa do słowa umówiliśmy sie na piwko przegadaliśmy całą noc i tak się zaczęło w październiku minie 8 lat jak jesteśmy razem mogę śmiało powiedzieć że to miłość mojego życia
jesteśmy razem pomimo sprzeciwów rodziny nieprzychylnych ludzi jesteśmy szczęśliwi
kiedyś ktoś mi powiedział że jezeli widzę nas jako parę staruszków to to jest to
i widzę nas starych pomarszczonych ale szczęśliwych do końca idących razem trzymających się za ręce
PS Kocham cię Mareczku :Całus::Całus:


http://www.suwaczki.com/tickers/860iio4p5bnysih3.png

http://www.suwaczki.com/tickers/ibm2i09kvjtx621v.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

justyna@
I w końcu ja sie zdecydowałam :)
historia banalna ja hostessa on ochroniarz każde z nas zainteresowane inną osoba na siebie nawet nie spojrzeliśmy zrządzenie losu sprawiło że znów trafiłam do tego hipermarketu od słowa do słowa umówiliśmy sie na piwko przegadaliśmy całą noc i tak się zaczęło w październiku minie 8 lat jak jesteśmy razem mogę śmiało powiedzieć że to miłość mojego życia
jesteśmy razem pomimo sprzeciwów rodziny nieprzychylnych ludzi jesteśmy szczęśliwi
kiedyś ktoś mi powiedział że jezeli widzę nas jako parę staruszków to to jest to
i widzę nas starych pomarszczonych ale szczęśliwych do końca idących razem trzymających się za ręce
PS Kocham cię Mareczku :Całus::Całus:
:brawo::brawo::brawo: :Całus:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Anulka
justyna@
I w końcu ja sie zdecydowałam :)
historia banalna ja hostessa on ochroniarz każde z nas zainteresowane inną osoba na siebie nawet nie spojrzeliśmy zrządzenie losu sprawiło że znów trafiłam do tego hipermarketu od słowa do słowa umówiliśmy sie na piwko przegadaliśmy całą noc i tak się zaczęło w październiku minie 8 lat jak jesteśmy razem mogę śmiało powiedzieć że to miłość mojego życia
jesteśmy razem pomimo sprzeciwów rodziny nieprzychylnych ludzi jesteśmy szczęśliwi
kiedyś ktoś mi powiedział że jezeli widzę nas jako parę staruszków to to jest to
i widzę nas starych pomarszczonych ale szczęśliwych do końca idących razem trzymających się za ręce
PS Kocham cię Mareczku :Całus::Całus:
:brawo::brawo::brawo: :Całus:

:Nieśmiały::Nieśmiały:dziekuje


http://www.suwaczki.com/tickers/860iio4p5bnysih3.png

http://www.suwaczki.com/tickers/ibm2i09kvjtx621v.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mojego mężusia poznałam na dyskotece osiem lat temu, co najlepsze to on najpierw robił podchody do mojej koleżanki z którą tam byłam. Miał czarujący uśmiech . Potem przez pewien czas nie widzieliśmy się , gdy przyjechałyśmy po jakimś tam czasie wszystko się zmieniło Jaruś (obecny mąż) zaczął interesować sie mną . Nigdy nie zapomnę naszego pierwszego pocałunku było kosmicznie. Po 2 latach chodzenia ze sobą zaręczyliśmy się a po 3 latach od zaręczyn . Po ślubie już 3 latka i mamy słodką Majcie która skończyła 2 latka


http://parenting.pl/galeria/data/500/thumbs/mm.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja swojego męża poznała w pracy...ja już pracowałam tam od dwóch lat, kiedy to zatrudniono nowego informatyka. Piotrusiowi-mój mąż-od razu wpadłam w oko, i kiedyś gdy przyszedł naprawić coś w moim komputerku (ps. tak naprawdę nic się tam nie zepsuło) to serce mocniej mi zabiło....było to w 2003 roku, październik, piękna jesień...
zaczynaliśmy od długich spacerów, rozgrzewania rąk...:) (nieśmiałych przytulasków), potem już jakoś tak zleciało...ale nadal lubimy spacery tyle, że już z synkiem...
dwa lata od poznania zaręczyliśmy sie...a teraz już 2 lata od ślubu minęły

jak ten czas szybko leci...


http://www.suwaczek.pl/cache/4770b0af1c.png http://s2.pierwszezabki.pl/005/005006960.png

http://www.slub-wesele.pl/suwaczki/20061007580120.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

piekne te wasze historie

teraz pora na moją

w 2005 leczyłam serduszko po nieudanym związku, znajomi pocieszali mnie
pewnego dnia siedziałam po pracy na gg i podłączył się do mnie jakiś osobnik wtedy tak Myslałam) uznaliśmy ze to pomyłka po kilkunastu minutach znów napisaał ze zaintrygował go moj opis, zaczeliśmy pisać ze sobą. 11. 11. 2005 spotkaliśmy się pierwszy raz I "coś ; zaiskrzyło. od marca 2006 zamieszkaliśmy razem a 11.11.2006 zaręczyliśmy sie
a 05.05.2007 odbył się nasz ślub :) jednak czasami warto uwierzyć w wirtualną miłość:)


Każdy może się poddać, to najłatwiejsza rzecz do zrobienia. Ale wytrzymać, przetrwać, gdy nie wychodzi, gdy nie wiesz co dalej, gdy inni namawiaj

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Maka

Ależ tu miłośnie:)))
To ja też opowiem:)
To był 2.02.2002 - poszłam z moją paczką na disco. Siedzimy gadamy, takie tam... Aż tu nagle podchodzi do mojego stolika znajomy z bratem. Patrzę na tego brata i pierwszą myślą, jaka mi przyszła do głowy było: "Cholera, albo ten albo żaden". Ja też mu wpadłam w oko i długo tańczyliśmy, odprowadził mnie do domu, a następnego dnia zadzwonił, choć numeru telefonu mu nie dałam:P Jakoś zdobył:) A 3 miesiące później poprosił mnie o rękę, pobraliśmy się 22.03.2003. I tak sobie myślę, że 2 to nasza szczęśliwa liczba, bo na dodatek nasz synek ma się urodzić 22.02.2009:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie dopiero znalazlam ten watek poczytalam wasze historie no i jestem w szoku niektore wasze historie sa takie romantyczne:) no dobrze moze opisze swoja......

ja od ponad roku bylam w Angli z moim chlopakiem z ktorym bylam ponad 4-lata wszystko bylo oki oprucz tego ze krzysiek nie chcial dzieci chcial zyc bez zobowiazan i dzieci a ja tak nie chcialam wiec ktoregos dnia we wrzesniu 2007 roku postanowilam z nim porozmawiac na ten temat ja bardzo chcialam miec dzieci a on nie no i zaczely sie miedzy nami klotnie no i tak dociagnelo do listopada az w koncu juz mialam dosc i zerwalam z nim....kolega z pracy powiedzial mi zebym zalozyla sobie stronke na portalu randkowym zeby kogos poznac no i myslalam (balam sie) ale w koncu postanowilam ze tak zrobie i w styczniu 2008 roku zalozylam sobie kato na portalu randkowym POLISHDATING i tam poznalam wlasnie mojego juz meza na poczatku pisalismy ze soba nie moglismy sie spotkac odrazu poniewaz dzielilo nas ponad 300km.ja mieszkalam w ST.HELENS a moj maz w LONDYNIE ale w koncu on mnie dusil o spotkanie no i zgodzilam sie poznalismy sie 14-LUTEGO W walentynki...przyjechal do mnie pojechalismy do restauracji bylo super moj maz mial tylko pare godzin i mial zaraz wracac ale tak sie zagadalismy ze czas lecial jak szalony,postawil samochod na parkingu ktory zamkneli po 19 oo a my wyszlismy z restauracji po 22 00 i co tu zrobic-pech wiec skazany byl zostac w moim miasteczku na noc pojechal do chotelu a dopiero rano mogl odebrac samochod,no i tak bylo rano odebral auto i zawiuzl mnie do pracy i tak widzielismy sie nastepnego dnia,potem spotkalismy sie jeszcze dwa razy no i zabral mnie do siebie do LONDYNU postawilam wszystko na jedna karte co bedzie to bedzie ale nie zaluje w Marcu poprosil mnie o reke a w maju polecielismy do polski zamowic slub i zaraz sie okazalo ze jestem w ciazy......teraz czekamy na nasza coreczke....


http://www.suwaczki.com/tickers/w5wqt5odkiiz54rq.png
http://www.suwaczki.com/tickers/w5wqupjyeduy21no.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fajniutko tak sobie poczytać życiowe romansidła ;) więc i ja się przyłączę ...

u nas był kurs przyśpieszony, że tak powiem ;) 'poznaliśmy' się na pewnym portalu randkowym - ja napisałam do Niego, On odpisał, pogadaliśmy trochę na gg, później telefony i smsy (co łącznie trwało ok tyg.) Po tych 'rozmowach' postanowiliśmy się spotkać ... żeby przyśpieszyć sprawę ;) był przypadkiem w klubie, w którym bawiłam się ze znajomymi z pracy ... On przyszedł z kolegą - bo niby na piwo się umówili bla bla bla ;) przysiadłam się do ich stolika (cwaniak bał się zejść do mnie) koszula, słuchawka w uchu ... pan prezes proszę państwa ;) siok! powaga mina i w ogóle ... i te oczy .................................................................................................. mniam mniam! pogadalismy chwilę, chciał mnie porwać z klubu na piwko - odmówiłam i myślałam, że koniec... a tu co - następnego dnia tel. umówiliśmy się na to piwko, później spacer na Starówkę ... powrót na piwko - zapoznanie ze szwagrem i szwagierką przyszłą :D - i co ... i tego by się nikt nie spodziewał - impreza do białego rana w klubie gejowskim haha! odprowadził do domu ... wprosił się na kawę, bo miał ode mnie blisko do pracy (nieoficjalnie chciał mnie po prostu przelecieć ;)) ... pogadalismy, przestraszyliśmy moją współlokatorkę, która mnie przez tę wizytę wyrzuciła z mieszkania - pomógł mi się przeprowadzić ... do naszego wspólnego pokoiku (to kolejny tydz. znajomości :D) poznaliśmy się w listopadzie 2007, na 26.stycznia 2008 mieliśmy wyznaczoną datę w USC, a 28. był ostatni okres i teraz, 9.11 2008 urodził nam się synek :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość patrycja`81

i ja tez dolanczam do romantycznych opowiesci-poznalismy sie jak to bywa przypadkowo-zadzwonil do babki u ktorej mieszkalam(on cos tam od nij chcial);wymienilismy sie numerami telefonu, nadrugi dzien sie spotkalismy czyli 5.5.2004r,po dwoch dniach on powiedzial,ze mnie kocha,po tygodniu mi sie oswiadczyl,ja sie zgodzilam;
w czerwcu planowalismy sie pobrac,ale ksiadz w sztokholmie byl dziwny,wiec przelozylisy na sierpien-podczas urlopu-okazalo sie ze u mnie w parafii tez ksiadz jakis nie udany:-D ...no ale w grudniu 2004 wzielismy slub tym razem pobieglismy prosto usc-i juz na dniach cztery lata po slubie bedzie:love together:
musielismy wyjechac az do szwecji zeby sie spotkac:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze Kochane moje....ale tu pachnie miloscia:36_3_18:...hmm...moja historia nie jest az tak romantyczna,ale jak juz poczytalam to nie wypada nic nie napisac:36_3_19:

Ja mojego meza poznalam przez moja dobra kolezanke z pracy..Przychodzil ja odwiedzac z kumplem...Ja w nieudanym,zmierzajacym ku koncowi zwiazku...z perspektywa,ze juz DOSC i zadnych facetow i zwiazkow tym bardziej...On szalejacy mlodzieniec...fiu bzdziu w glowie...zreszta oni obaj.Pewnego dnia ta moja kolezanka powiedziala,ze podobam sie jej koledze i na poczatku myslalam,ze temu drugiemu(znaczy jego koledze),bo czesciej ze mna gadal..a tu okazalo sie,ze nie...Pewnego dnia umowilam sie z nia po pracy na piwo i ona powiedziala,ze on(moj maz) po mnie podjedzie..i tak bylo...Tyle,ze zamiast do niej...zawiozl mnie do pieknej knajpy...na nasza pierwsza randke,o ktora myslalam,ze moja kumpele zabije...Potem male podchody z jego strony...,bo ja jak pisalam mialam DOSC i nie chcialam,az...pewnego dnia...stwierdzilam "co mi tam.Sprobuje"...a potem juz bylo za pozno,bo :11_9_16::11_9_16:..milosc i te sprawy....I tak nie chcialam zwiazku,on nie chcial zobowiazan...a tu sie okazalo,ze KTOS albo COS zadecydowalo za nas...I tak ZOSTALISMY RAZEM NA DOBRE I ZLE:11_9_16: i powiem,ze NIE ZALUJE!!! Kochamy sie i bedziemy mieli dzidzie w styczniu juz:36_3_9::36_3_9::36_3_9:

Zycze Wam wszystkim duzo szczescia i milosci:D


http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/3774.png

http://www.suwaczek.pl/cache/7795e927a9.png

http://www.slub-wesele.pl/suwaczki/20060416580117.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WoW Aniula to GRATULACJE i tylko pozazdroscic....i życzyć dlaszych wspólnych lat w zrozumieniu i szczęściu:):36_4_12:
ja swojego męża poznałam 6 lat temu....i na początku nie było nam pisane byc razem bo on był z kimś związany...ja nie dopytywałam bo miałam cieżki okres w życiu[moja mama mało nie zmarła po operacji] i tak mialam na głowei cały dom i swoje wymarzone studia i mało czasu na romanse...ale gdy tylko mogłam szłam odreagować:)i kiedyś wystawiona przez kolege trafiłam do pubu i tam spotkałam T.Fajnie nam sie rozmawiało , czuło sie to więż rodzącą sie miedzy nami ale on mnie wciąż trzymał na dystans:/ i nagle napisał, ze wyjezdza do domu[właśnie się obronił].Heh poczułąm, ze cos mi ucieka....ale, ze mimo szczerych checi nie mialam do tego głowy...spasowałam...a on odezwał sie za dwa tyg....i zapytał czy nie poszłabym z nim na kawe i porozmawiac...zgodzilam sie , potem odprowadziłam go na PKS a on zapytał czy nie przyjechałabym do niego i nie pojechała z jego rodzina na biwak nad jeziorko...i pojechałam na 3 dni...i było wspaniale...od tamtego czasu jesteśmy razem...a jak sie go pytałam czy wszystkie dziewczyny zapraszał na biwaki to odpowiedział...bylaś ta jedyna , którą zaprosiłem do domu i przedstawiłem rodzicom...i jak sie pózniej okazało to była prawda:):):):)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mojego obecnego parnera (tatusia naszej 4 letniej córeczki) poznalam na dyskotece. w zyciu nie przypuszczala bym ze bedziemy razem ale sie stalo ... :) jestesmy ze soba juz od 5 lat :) i oby jak najdluzej. w kwietniu bierzemy slub :) wkoncu najwyzsza pora :)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A w zyciu nie przypuszczalam, ze bede upubliczniac NASZA historie :)))) Ale tak milo na tym watku, ze jednak sie skusze.
Jak sie ma 20+ lat to wszystko wydaje sie proste i jeszcze przed soba. Ale kiedy ma sie 30+ i ciagle buduje domki na piasku - juz nie jest tak wesolo. Kiedy dzis pomysle to przez moje zycie przetoczylo sie wielu facetow - i kazdy byl na powaznie, i kazdy mial byc ten jedyny! Ale nie byli. Kazdy byl inny, ale zaden nie jedeny. Ale chyba tak musialo byc, abym mogla poznac wojego meza i umiec z nim postepowac.
Zycie prywatne nie ukladalo mi sie w ostatnich latach. Wpadlam wiec w pracocholizm. Po poltoraroku okazalo sie, ze mam depresje i zaczelam sie leczyc. Po kolejnym pol roku stwierdzilam, ze obecna terapia nic nie daje i musze sprobowac czegos intensywniejszego. Poszlam na grupowa. I dziekuje do dzis opatrznosci za to! Po pol roku moje zycie zmienilo sie o 180 st! Moj stosunek do pracy, zycia, facetow. Wtedy mieszkalam od 8 lat w DK. Postanowilam definitywnie (wczesniej postanawialam to zrobic przez 8 lat!) wrocic do PL. Postaram sie strescic jak moge, ale tu duzo detali odgrywalo role...Tak wiec postanowilam znalezc firme, ktora mnie do PL wysle. Mieszkac w PL ale miec dunskie zarobki, oplacone mieszkanie, samochod itd - glupia nie bylam!:)))) Wkoncu udalo mi sie. Zaczely sie przygotowania, znalezlismy lokal, pracownikow itd... Jakos ciagle podswiadomie odwlekalam podpisanie wiazacej umowy. Nie wiem dlaczego. Wkoncu szef zaczal naciskac. Byl koniec kwietnia 2000 roku. Umowilismy sie, ze pojade na targi do Poznania i kiedy wroce to podpisze. Pojechalam. Wtedy WOGOLE nie mialam facetow w glowie! Chyba pierwszy raz w moim zyciu:))) Po zjedzeniu samotnej kolacji w hotelowej knajpie usiadlam w barze by zapalic. Jakos tak sie zeszlo, ze fajnie mi sie gaalo z barmanka i troche mi czas zlecial. W drugim koncu baru siedzial typowy skandynaw zerkajac na mnie uparcie. Na wszelki wypadek usiadlam plecami do niego aby nie poczul sie "zaproszony" do towarzystwa, jednak wkoncu podszedl przypalic mi papierosa i zagadal. Okazalo sie, ze ma firme w PL. A w dodatku wcale mi sie nie narzucal tylko poprostu rozmawial. Zainteresowaly mnie jego doswiadczenia z prowadzenia firmy w PL i dlatego zgodzilam sie z nim spotkac na drugi dzien i zjesc razem kolacje - oboje bylismy sami na targach. Ale rano okazalo sie, ze musi zaraz po targach wracac do domu i poprosil o spotkanie ta terenie wystaw. Zgodzilam sie, ale jeszcze mialam inne sprawy do zalatwienia wiec obiecalam, ze kiedy wkoncu dotre na targi to zadzwonie i sie umowimy. Wieczorem wrocilam do hotelu padnieta i kiedy szlam przez recepcje przypomnialo mi sie, ze mialam do niego zadzwonic! Oczywiscie bylo za pozno. Tak nie bylam nim zainteresowana jako facetem, ze po prostu zapomnialam!
Kiedy wrocilam do domu postanowilam, ze wysle sms z przeprosinami aby nie wyjsc na arogantke (cholera wie, moze kiedys spotkalabym go w interesach? I co w tedy by pomyslal?!) Na drugi dzien oddzwonil, ze wlasnie jedzie na jakie spotkanie do Kopenhagi (mialam do niej ca. 70 km) i czy moze bysmy sie spotkali tam. Glupio mi bylo odmowic, wiec sie zgodzilam. Prosto z pracy, w podkoszulku i dzinsach pojechalam na spotkanie. Wygladalam koszmarnie a on.....pod krawatem i w garniturze (zawsze mialam slabosc do eleganckich facetow). Wygladalismy troche konicznie. Rozmowa sie nie kleila, bylam przekonana, ze nudzi sie tak samo jak ja. I za kazdym razem kiedy juz mialam sie zbierac to proponowal kawe, kolacje , znowu kawe... I tak skatowalam kilka kodzin. W koncu nie wytrzymalam i powiedzialam, ze naprawde musze juz isc. Samochod stal pod hotelem wiec pojechalismy tam razem taksowka. Przy samochodzie zegnalismy sie i wtedy spojrzal na mnie i spytal, czy moglibysmy sie jeszcze kiedys spotkac prywatnie. A ja tego spojrzenia dlugo nie zapomne! Poczulam jakby mnie prad kopna i............zakochalam sie na amen! Pare dni pozniej znowu mielismy sie spotkac. 2 godz. wczesniej wyszlam z pracy, zrobilam sie na bostwo, wsiadlam do samochodu i jeszcze pomyslalam, ze lepiej jak wczesniej zatankuje, aby nie bylo zadnych niespodzianek po drodze. I z tych emocji zatankowalam sobie rope (a samochod na benzyne!). Koniec, pomyslalam. Mam 70 km, bez samochodu, w szpilkach i fryzura cud....co robic. Na szczescie mama byla niedaleko u znajomej i zawiozla mnie do Kopenhagi. To byl maj, kilka tygodnie pozniej moj obecny maz (wowczas juz 40 letni ojciec 3 dzieci z pierwszego zwiazku) oswiadczyl mi sie nieoficjalnie. Zazartowalam (nie przypuszczalam, ze mowi powaznie), ze musi tate spytac. 29 lipca bylismy w PL i akurat bylo spotakanie rodzinne gdzie byl moj ojcie, moja mama i moj brat. Wtedy moj M poprosil mojego ojca o moja reke! We wrzesniu kupilismy dom w SWE, 15 pazdziernika sie tam wprowadzilismy (mieszkalismy u mnie w DK od lipca - maz dojezdzal do pracy do SWE codziennie!) - to byl rok 2000. 16 sierpnia 2003 wzielismy slun, a 9 lipca 2005 urodzila nam sie corcia! I tak zyjemy tutaj do dzis. Czasem pod gorke, czasem z gorki, ale i tak wydaje mi sie, ze jestesmy szczesliwsi niz wiekszosc malzenstw, ktore znamy.
Koniec historii...

PS. Oczywiscie moje zycie zawodowe padlo. I lezy do dzis. Ale jest mi dobrze jako kura domowa.


http://lb5f.lilypie.com/xYLEp2.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...