Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
olinek93

Wrześnióweczki 2016

Rekomendowane odpowiedzi

Witam się i ja w 2019 r :)
Alilu współczuję przeziębienia i faktycznie idź do lekarza, nie ma co.
Moja koleżanka też w drugiej ciąży ma problemy z tarczycą a w pierwszej nic, zero. Ja jednak trzymam za Ciebie kciuki i może jednak cukrzycy nie będzie :)

Gosia chyba 5 jeszcze nie ma. Wczoraj próbowałam zajrzeć jej do paszczy i policzyć, efekt byk tego taki że potem ona mi liczyła zęby ;)

Monmonka brawa do Zuzi - zdolniacha :)


http://s5.suwaczek.com/201609015080.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szczęściaraaaa

Cudowne te nasze Dzieci są. W fajny okres weszły. Już dużo rozumieją a jeszcze są takie slodziutkie. A Zuzinka w ogóle szaleje.

Alilu myślę że będzie dobrze. Jedna cukrzyca ciążowa zdecydowanie wystarczy. Trzymam kciuki. I dużo zdrówka.

Mam do Was 2 pytania w tym nowym roku
1. Czy któreś dziecko śpi już w nocy bez pampersa? Tak po prostu czy dajecie jakieś pokłady na prześcieradło. U nas chyba najwyższą pora ale jakoś to odciagam. Zastanawiam się czy nie będzie się częściej budził jak nie będzie miał.

2. Jak to jest z ubezpieczeniem jak nie pracujecie? Przy mężu czy urząd pracy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczęściara na 1 pytanie nie odpowiem bo my odpieluchowanie mamy przed sobą, ale mi się wydaje że powinnaś mieć jakiś podkład pod prześcieradłem bo szkoda materaca.
Co do 2 pytania to jeśli zarejestrujesz się w UP to tam możesz być ubezpieczona. Jeśli nie rejestrujesz się to mąż może Cię dopisać u siebie. A Ty nie będziesz teraz pracować? To już pewne? :(


http://s5.suwaczek.com/201609015080.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szczęściaraaaa

Mam właśnie taki Ochraniacz na materac ale nie wiem czy jakby się zesikal to czy to wystarczy.
Od marca wraca nauczycielka wiec małe szanse. Muszę pogadać z dyr w tym roku. Jeśli nie to nie wiem czy znajdę od razu cokolwiek.
Myślę o rossmanie bo szukaja kogoś u nas. Znacie kogoś kto pracuje? Opinie w necie kiepskie. Ale przynajmniej umowa o pracę jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monmonka
Tak to niby stałe pory tych przecen, ale ja zazwyczaj przypominam sobie jak się skończą lub są na wyczerpaniu :-)) ostatnio coś kupiłam tylko dlatego, że mąż mnie do galerii wyciągnął bo chciał się w ciuchy obkupić.

Jak piszesz o Zuzi to przypomina mi się najstarszy jako maluch. To też było takie kochane dziecko, żadnego uporu itp. Potem już kolejne były bardziej charakterne :-)) ale wszystkie kochane :-)) zawsze chciałam mieć trójeczkę, mimo trudów (i sporych kosztów....) jestem szczęśliwa że ich mam, to moje największe skarby. Każdy inny.
Córka ostatnio odkryła w sobie talent plastyczny. Kupiłam jej profesjonalne papiery, pastele, ołówki, brushery, rozświetlacze i naprawdę mnie jej rysunki zadziwiają. Najstarszy jeszcze nie znalazł swej drogi, ale jest bardzo zdolny i każdy przedmiot kuma. Ciekawe, jak będzie z najmłodszym.

Alilu
Jedną ciąże z cukrzycą przetrwałaś, to i kolejną dasz radę jak będzie trzeba:-) już masz przynajmniej doświadczenie. Opanowany masz choćby sposób żywienia :-))
Mi np zlecali tylko dwupunktowe krzywe, sama robiłam trzypunktowe i dzięki temu u diabetologa już mi nie powtarzali.
Moja koleżanka w pierwszej nic, a w drugiej już około 13 tyg okazało się że ma z tym problem, córeczka dobrze się rozwijała i wszystko było dobrze.
Będzie dobrze. Tylko się biedaku wykuruj. Z najstarszym tak długo się domowymi środkami "leczyłam" i tak się przyłatwilam, że jak poszłam do lekarza to mnie okrzyczał że tak długo zwlekałam. Powiedział mi, że dla dziecka lepiej podać mamie leki bezpieczne w ciąży, niż trwać długo w infekcji leczonej nieskutecznymi sposobami. Duuuuużo zdrowia Wam życzę.

Mnie od kilku dni bolało gardło, ale zlekceważyłam, wzięłam tylko coś do ssania. Wczoraj nawet w dodatkowej robocie byłam, a to na zewnątrz. Dziś mnie jakoś tak osłabiło, zaglądam więc i co widzę? Wielki czerwony migdał z anginowym czopem.... Jeszcze bardziej mnie osłabiło na ten widok... Mam nadzieje, że dzieci nie złapią. Bo młody w wolne co rano przychodzi do nas dospać wtulony we mnie.


http://fajnamama.pl/suwaczki/8c72mps.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczęściara
Z tym pampkiem w nocy to różnica bywa. Sa dzieci co od razu załapią i niż. A mój, mimo że dawno odpieluchowany i w dzień śpi bez, to nocą jednak zakładam. Wciąż. Bo najczęściej wstaje z suchym, ale zwłaszcza w dni wolne, jak pośpi dłużej to wpadki się zdarzają.
Co do tych podkładów, jak jak u nas sie przesika, to do materaca. Rozwiązaniem może byłyby te podkłady niemowlęce, takie z papierem i folia, to przechwyci pewnie siuśki. No ale w sumie to spanie na folii. To już wolę pampersa.

Z ubezpieczeniem to chyba łatwiej podpiąć pod męża, jeżeli zasiłek Ci nie przysługuje. Kiedyś miałam okres rejestracji w UP, upierdliwe to było, trzeba było stawiać się na wizyty w określonym terminie. Może jest teraz inaczej. Musiałabyś sprawdzić, no a może inne dziewczyny mają tu aktualną wiedzę, chyba Calineczka i Mila coś w tej kwestii sprawdzały.


http://fajnamama.pl/suwaczki/8c72mps.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Qarolina, no i ile Gośka naliczyła Ci tych zębów? :-p
Alilu, no aż takie bezproblemowe to moje dziecko nie jest. Wczoraj tak się rozpędziłam w superlatywach, że zapomniałam napisać, że regres z odpieluchowaniu trwa u nas nadal. W sumie się tym za bardzo nie przejmuję, więc za dużo o tym nie myślę, może stąd z reguły u mnie pomijanie tego tematu. W końcu kiedyś przyjdzie i na nas pora ;-) Co prawda chciałam w tę przerwę świąteczną zrobić drugą próbę, ale jakoś tak lenistwo wzięło górą :-p
Szczęściara, Zuzka tak dużo sika w nocy, że nawet o tym nie myślałam. Ma co prawda pod zwykłym prześcieradłem to nieprzemakalne i zdarzyło się że pampers się przepełnił i poszło bokiem, ale nie mam zielonego pojęcia jak taki podkład sprawdziłby się przy obfitych siuśkach.
Alilu, ja również się cieszę jak piszesz, że Adzie odpuszcza bunt, szczególnie w tak ważnym czasie dla Ciebie :-) I idź dziewczyno do lekarza, w drugim trymestrze już dużo więcej leków jest dozwolonych, z tego co pamiętam to spokojnie można zażywać tamtum verde czy jego zamienniki, no i flegamina i podobne syropy też już dozwolone. Dużo zdrówka!
Szczęściara, no to musisz faktycznie pogadać z dyrektorką - szkoda by było stamtąd odchodzić, szczególnie, że z tego co pamiętam, to zarówno Ty, jak i dyrektorka jesteście zadowolone ze współpracy. Może będzie miała jakiś pomysł na dodatkowy wakat ;-) Szczerze życzę Ci tego z całego serca :-*
Peonia, strasznie Ci zazdroszczę tej trójeczki - też mi się zawsze marzyła. Teraz ogromnie cieszę się z tego mojego jednego bzyczka, bo nie wiem czy zdrowie kiedykolwiek pozwoli mi na drugie. Mój prezes, a w zasadzie eksprezes (bo obecnie oddał firmę w ręce syna) nawet w Wigilię firmową nagminnie namawiał mnie na rodzeństwo dla Zuzy, no ale cóż zrobić, trzeba czekać na lepszy stan zdrowia.
Peonia, zdrówka i dla Ciebie!

Dzisiaj Zuzi zrobiłam pizze, pierwszą w jej życiu, wcześniej jadała tylko ranty, bo przecież dziecko alergik. A ja głupia nie pomyślałam, że przecież można zrobić taką trochę oszukaną - co tam, że bez sera - och smakowała jej tak, że zjadła całą wielkości talerzyka z Ikei :-) Denerwuje mnie tylko trochę, że nie lubi rzeczy papkowatych typu kaszki, musli itp. Za to cebulę potrafi jeść w całości - jak jabłko!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Dorotkkkka

Witam się i ja i Życzę Wszystkiego Naj, Naj, Naj w 2019 roku. No i dużżżżżo zdrówka dla Wszystkich
Nie zaglądałam do Was parę dni, a tu tyle wpisów! Będzie trochę chaotycznie i przepraszam, jeśli kogoś pominę, ale wiem, czy spamiętam wszystko.
Przede wszystkim Alilu - gratulacje! Oby to była dla Ciebie bardzo nudna ciąża ;-) I kuruj się kochana, oby choroba szybko Cię opuściła.
Szczęściara, dopóki nie zaczęłam działalności byłam zarejestrowana w PUP i gdyby nie to, że należał mi się zasiłek, myslę, że bym sie nie rejestrowała. Nie dość, że musiałam chodzić podpisać listę, to panie do mnie dzwoniły (w najbardziej niespodziewanych momentach), żeby potwierdzić, czy aby nie pracuję już i co robię, żeby podjąc pracę. trochę mnie to stresowało, bo podobno jak sie nie odbierze telefonu, to wysyłają pismo, że trzeba się zgłosić osobiście. A przecież możesz najnormalniej nie usłyszeć dzwonka i nie odebrać. Życzę Ci jednak, żebyś nigdzie nie musiała się rejestrować i trzymam kciuki, żeby jednak miejsce w pracy dla Ciebie się znalazło;-) A co do pampersa na noc - Mili jeszcze zakładamy, a starszej zakładałam długo po tym jak przestała nosic pieluchę w ciągu dnia (tak jak pisze Peonia, wolałam zasikaną pieluchę i niż zasikany materac;-). Zdjęłam dopiero jak po nockach pieluchy były suche.
Monmonka, gratulacje dla Zuzi. Mądra dziewczynka!!! Moje dziecię nie pogardzi niczym (zje i ogórka i chipsy)- przez święta myślałam, ze brzuszek jej rozerwie - ale jak tu schowac jedzenie, jak dom pełen ludzi;-)
Mila - jejku, jak przeczytałam twojego posta to mnie zmroziło! mam nadzieję, ze to tylko niepotrzebny stres i wszystko bedzie dobrze. A jak Igorek po świętach? Dużo zdrówka dla was wszystkich!
Sevenka - a jak tam u Was? Już kompletnie zdrowi?
Qarolina - ja Cię kobieto podziwiam z tą teściową. I życzę, żeby tak życie się Wam ułozyło, żebyście mogli pozwolic sobie na niezależne mieszkanie. A z tegorocznymi wyprzedażami - też sądzę, że w tym roku jakoś słabo. Sama zaglądam do przeróżnych sklepów i jakoś niewiele rzeczy mi dobrze wygląda. No ale jeszcze nie wszystko dobrze przecenili, więc do końca lutego może jeszcze coś fajnego znajdziesz;-)
Monika - jejku, wpółczuję diagnozy. Ale tak jak dziewczyny piszą, lepiej wiedziec takie rzeczy i ewentualnie zapobiegać nawrotom na przyszłość. Niezmiennie - dużo zdrówka życzę. A jak tam Wasz Dziczek? Wszystko ok?
A my z mężem złożyliśmy wypowiedzenie w żłobku. Styczeń to ostatni miesiąc w którym do niego chodzi. Potem bedzie niania na kilka dni w tygodniu. Myśle, że tak jest najlepiej. A, i musze pochwalić moje dziecię - odpieluchowało się;-) Właściwie samodzielnie, bo jednego dnia po prostu zaczęła i tak trawa do dziś;-) Oczywiście czasem zdarzy sie wpadka, czy nie utrzyma siku do końca, ale już w ciągu dnia (oprócz dżemki) nie ma pieluchy. Zakładamy jeszcze na noc, ale zdarza jej się wołać w środku nocy i czasem rano pieluszka też jest sucha;-)

Wow, ale wyszedł tasiemiec - jak u Ciebie Monmonka;-)
Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dużżżo zdrówka i spełnenia wszystkich marzeń w Nowym Roku!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milla_mii

Hej:)
Trochę spóźnione i od nas noworoczne życzenia wszystkiego co najlepsze:)))
Alilu,cudowne wieści i wielkie gratulacje:)))) Nudnej ciąży i zdrówka dla Ciebie. Ciekawe czy Ada będzie się cieszyć braciszkiem czy siostrą:) Ja w pierwszej ciąży tak się pochorowałam,że skończyło się antybiotykiem.
Monmonka,Zuzia wymiata:)))) Dobrze,że zdrówko dopisuje po świętach,jeju,jak ja nie lubię tych spędów,a rodzina R to dla mnie kłębowisko wszystkiego co najgorsze,hihi,a to pewnie dlatego,że ich nie lubię:) Oczywiście pomijam,że jeden z bratanków R.,który namiętnie bawił się z Igorem,napomknął na powrocie,że całą Wigilię przeleżał w łóżku,bo taki był chory... Ludzie nażrą się leków typu coldrex,coby im tylko objawy przeszły i uważają,że ozdrowieli.
My oczywiście nie dostaliśmy się do lekarza w sylwestra. U nas katar gęsty,gorączka,odpukać minęła,oprócz kataru żadnych innych objawów. W tej sytuacji poczekam,'staramy' się robić inhalacje,a mały tak dmucha,że jak smarknie to gil po pas i najlepsze,że robi to tak po prostu,stoi sobie,albo siedzi i nagle,jak stwierdzi,że ma nos zapchany to sru wielkiego gluta:)))
Szczęściara,ja jestem zarejestrowana w pośredniaku i tam ubezpieczona,wizyty mam co trzy miesiące. Jak to jest z ubezpieczeniem przy mężu nie wiem.
Ja pracowałam w rossmannie 6 lat zanim zaszłam w ciążę. Pewnie wszystko zależy od sklepu,ja pracowałam w dw9ch i w kilku na zastępstwie. Praca sama w sobie jest fajna,czysta,nie jest monotonna,chociaż dostawy to ciężka harówa jak na akord. W większości sklepów są nocki właśnie z uwagi na dostawy,ale jak masz dziecko do 4 lat masz prawo zrezygnować z nocy. Dwie największe wady to ruchomy grafik,który zmienia się właściwie z dna na dzień,a nawet z godziny na godzinę,bo jest potrzeba zostać dłużej lub przyjść wcześniej. Oczywiście można odmówić,ale jest to źle widziane. Druga sprawa to zatrudnienie na niepełny etat,przynajmniej kiedyś tak było. Niby można dorobić do całego etatu i tak obiecują,ale to fikcja. Dziewczyny z 1/2etatu potrafiły zarobic śmieszne pieniądze w okolicach 1000zł,do tego pełna dyspozycyjność. Ja miałam 3/4 i na stanowisku asystenta kierownika miałam w dobrym miesiącu ok.2000,w gorszym 1500-1700. Własciwie w sklepie dobrze zarabia tylko kierownik,ale u nas w mieście to bez znajomości raczej było poza zasięgiem,bo w Łodzi mamy centalę,więc głównie na kierowniczych stanowiskach były pociotki ludzi z biura. Ogólnie jest to korporacja,tyle,że rozbita na mniejsze komórki. Wyścig szczurów,praca z motorkiem w tyłku,są lepsi i gorsi. Kto zasuwa, jest na każde zawołanie i się nie odzywa ten pracuje. Amosferę w sklepie i ten grafik wspominam najgorzej,chociaż byłam dyspozycyjna,więc jakoś dawałam radę. U mnie na plus była branża i kontakt z klientem,bo akurat klienci w rossmannie są fajni,tak jakby przekraczając próg drogerii się odchamiali,bo sklep ładny,widny i panie w białych fartuszkach. Może z daleka od centrali wygląda to lepiej,nie wiem,ja nie żałuję,że już tam nie wrócę,głownie właśnie na atmosferę i finanse,ale to jednak było trochę czasu temu. W moim pierwszym sklepie,gdzie byłam na 1/2 etatu i stawałam kierowniczce okoniem 'za karę' miałam swój 'goły' etat i to większość godzin w weekendy. W drugim sklepie było lepiej,ale też trzeba było o wszystko zawalczyć,urlop,wolne itd. A kierowniczka zawsze miała tydzień urlopu w ferie i wakacje w najlepszym terminie,o czym w przypadku szeregowego pracownika nie było mowy. Ale naprodukowałam:)
Skrobnępóźniej bo południe,a ja w d...e:)
Spokojnego dnia:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję dziewczyny za gratulacje, teraz potrzebne jest nam tylko zdrowie :)
Dorota dobrze, że w końcu podjęliście decyzję w sprawie żłobka. Myślę, że opiekunka na kilka godzin w tygodniu będzie rozsądniejszym wyjściem niż płacenie za żłobek, z którego się nie korzysta.
Ja dzisiaj pierwszy dzień na wolnym i mimo tego, że rano musiałam wcześnie wstać i pójść się zarejestrować do lekarza rodzinnego, później Ade zawieźć do żłobka, następnie jechać po zwolnienie i do apteki, to naprawdę się cieszę, że nie muszę już iść do pracy.
Niestety zdrowie nadal mi szwankuje, do tego doszedł okropny ból głowy, który nie odpuszcza mi już 3 dzień. Jestem ciekawa co mi lekarz poradzi.. Monmonka mnie też temat odpieluchowywania zupełnie nie stresuje. Ja zabiorę się do tego na wiosnę. Wtedy zrobię Adzie tydzień wolnego od żłobka i będziemy intensywnie się uczyć :)
A odnośnie Ady to idziemy dzisiaj to samochodu a Ada do mnie: "auto brudne, mama umyć. Tatuś nieee, mama umyć". Widzę, że w oczach dziecka mama jest od czarnej roboty. A jeszcze najlepsze jest jak Ada coś broi i mówię jej, że nie wolno i tłumacze dlaczego, a ona : "mama cicho", no ręce odpadają skąd ona bierze takie słowa w danym momencie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szczęściaraaaa

DZIĘKUJĘ KOCHANE ZA ODPOWIEDZI
Właśnie Maciek już od miesiąca albo lepiej ma rano suchego pampersa. Tylko wciąż się waham czy nie będzie się wcześniej budził. I jednak jak się coś przydarzy to wszystko będzie do prania. Więc póki co jeszcze zakładam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szczęściaraaaa

Miła czyli słabo to wszystko wygląda. Teraz mają zawsze 3/4 etatu. I czytałam że z rekrutacji robią szopke, dwa etapy i Bóg wie co. Ale chyba nie będę mieć wyjścia. U nas sklepów dużo ale raczej prywatne nie sieciowki więc z umową kiepsko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystkiego dobrego w NR!
Szczesciara co do pieluchy w nocy to u nas też podobnie jak u Peoni i Dorotki zakładamy na noc mimo że w dzień już dawno ładnie wszystko wola i nie ma wpadek. W nocy zdarza się sucho ale to zadko.wieczorem dużo pije wody. Cierpliwie poczekam aż sam do tego dojdzie. Ale u Was może juz nadchodzi ten moment.
Co do UP, to ja mam nie miłe wspomnienia z nimi. Nic tam mi się nie należało. Ani zasiłek chociaż pracodawca zwolnił mnie z własnej przyczyny, ani ubezpieczenie bo jestem żoną rolnika. Wiec mąż musiał mnie automatycznie ubezpieczyć u siebie w KRUS. Czasem takie ubezpieczenie przy mężu ma lepsze warunki, musiał by mąż się dowiedzieć co i jak.
Momonka brawo dla Zuzi że tak ładnie wie co dobre i zdrowe.
A dla Mili Dorotki brawa za odpieluchowanie. Także Momonka Alilu czy Karolina ,przyjdzie i na wasze cory pora, tak z dnia na dzień.
Mila, jestem pełna podziwu jak Igor ładnie wydmuchuje noska. Mój nie chce. Ostatnio załapał że po kropelkach jest mu lżej oddychać wiec daje psiukac, chociaż tyle. Na szczęście już końcówka kataru.
Peonia, anginowy cxop. aż mnie zmrozilo. Mam nadzieje że jakoś dajesz radę i ze dzieci się nie pozsraxaly.
Alilu mam nadzieje ze ta cukrzyca Ci nie wyjdzie. a tak z ciekawości, robiłaś bad prenatalne juz czy może nie robisz? Ada słodka z tymi tekstami. Dzieci bardzo łatwo wychwytuja nowe słowa i kojarzą sytuację. Np u nas wójtus wie kiedy powiedzieć proszę, dziękuję itp. W sylwestra mieliśmy księdza po kolendxue i jak dał mu obrazek św to tak sam z siebie powiedział dziękuję. A my dumni. Albo jak ktoś kichnie to mówi na zdrowie. Ale chwyta tez i gorsze rzeczy. Raz włączyłam tv, a Wojtek do mnie -mamusiu gówno włączyłas. Przypomniało mi się, że kiedyś powiedziałam tak do męża jak oglądał coś głupiego w tv. A więc trzeba uważać co się mówi hi hi.


[url://fajnamama.pl]http://fajnamama.pl/suwaczki/0biq621.png[/url]=http

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jejku dziewczyny ja kolejny dzień umieram... Wczoraj byłam u lekarza i okazało się, że mam zapalenie zatok i stąd te bóle głowy. Nadal boli mnie gardło, mam kaszel i dzisiaj doszedł do tego ból ucha także cudownie. Gdyby było tego mało Ada dzisiaj w nocy się obudziła i nie chciała spać, walczyłam z nią godzinę i oczywiście skończyło się na tym, że ona poszła spać do tatusia a ja znowu spałam na tym małym łóżku.
Calineczka ja już jestem po badaniach prenatalnych. Najpierw miałam usg a za tydzień w czwartek będą wyniki pappy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szczęściaraaaa

Brawo za odpieluchowanie dla Mili. Pięknie. Jak już te nasze dzieci rozumieją o co w tym wszystkim chodzi.

To wydmuchiwanie nosa to zbawienie. Zawsze to lepiej niż wszelkimi sprzetami. Nas to też myślę ratuje przed większymi chorobami. Maciek też sam leci po chustke i załatwia sprawę.

Nie wiem co z tym wszystkim wymysle ale liczę że jakoś się ułoży. A tak swoją drogą to ileż można się martwić o pracę umowę itd. Odkad zaszłam w ciaze z Maćkiem to już kończy mi się 4 umowa. I za każdym razem stres. I Wam truje.

Alilu ogromnie współczuję. Kuruj się prędko. A nie zmiescicie się w 3 w łóżku?
U nam Maciek uznał że po co mnie wołać jak może przyjść do naszego łóżka. Więc są nocne wycieczki. I efekt taki ze druga noc od 1 śpi z nami... Nie podoba mi się to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ależ okropna pogoda u nas, wieje jak na dzikim zachodzie..
Szczęściara co do Twojej pracy to faktycznie taka sytuacja może budzić frustrację bo w końcu każdy chciałby mieć pewną stabilizacje w życiu a stała praca daje poczucie bezpieczeństwa. A powiedz jakie Ty masz wykształcenie? Może poszukaj jakiegoś pokrewnego zatrudnienia?
A co do Ady to jak ona budzi się w nocy to też do nas przychodzi. Tylko ja staram się ją z powrotem zaprowadzić do swojego pokoju. Niestety ona i tak zawsze postawi na swoim i będzie tak długo przychodzić aż w końcu u nas zostanie. W trójkę spanie jest niemożliwe bo Ada się tak rozpycha, zmienia pozycję, że nawet nie mogę zasnąć.
Aaa jeszcze co do Wojtka to widzę, że mały gagatek z niego rośnie :) i faktycznie dzieci szybko łapią, zwłaszcza to czego nie powinni :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jejku, Alilu, ale Cię wzięło. Szybkiego powrotu do zdrowia życzę.
Jak ja Wam zazdroszczę pokoikow dla dzieci. My niestety jeszcze trochę musimy poczekać na własne pokoje. I wójtus dalej w łóżeczku niemowlecym. Ale już mu jest coraz ciasnej w nim. Mamy zamiar coś mu kupić .ale czarno to widzę, bo on tak lubi swoje łóżeczko, a nowego nie chce. To prawda, niezły gagatek z niego rośnie. Ostatnio sprawdza moja cierpliwość wieczorem. Na nogach cały dzień, bez drzemki a im bliżej pory snu to tym bardziej ma energię. Wcześniej po Maszy kładł się do łóżeczka i grzecznie leżał aż usnie a teraz bryka do ostatniej chwili.
No i chyba nam się udało porzucić smoka. Wczoraj go przegryxl i juz mu w buzi coś nie pasowało. Memlal go memlal, aż po moim tłumaczeniu że monius jest już stary i dziurawy i trzeba go wyrzucić oddał mi go. Zasnął bez niego jak gdyby nigdy nic. OK północy obudził die z płaczem ale go nie chciał i spał potem do rana. A dzisiaj w dzień kilka razy mówił ze nie ma moniusia, ale się nie domagał. Dziś też ładnie zasnął, ale po godz była pobudka z płaczem ale nic nie wspominał. Nie wyrzuciłam go jeszcze ale mam nadzieje ze się nie ugne bo to chyba jest szansa że się odzwyczai .


[url://fajnamama.pl]http://fajnamama.pl/suwaczki/0biq621.png[/url]=http

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej dziewczyny. Miałam pisać wczoraj wieczorem, ale coś Gosia miała problem z zaśnięciem i padła dopiero 21.20, więc nie miałam już kiedy.
Alilu faktycznie się załatwiłaś. Współczuję Ci bardzo bo gdyby nie ciąża to byś się nafaszerowała czym tylko możliwe a tak nie da rady :/ Wcale Ci się nie dziwię, że jak Ada do Was przychodzi to Ty uciekasz. Ja tez bym tak robiła jakbym miała możliwości, ale do łóżeczka się nie zmieszczę :P
Calineczka trzymam kciuki za ostateczne pożegnanie smoka. Bądź twarda :) a dzieci to niestety tak już są, że najlepiej łapią tego co nie powinny. Musicie się pilnować i nie przeklinać jak Wojtuś taka papuga :)
Szcześciara szkoda z tą pracą. W większym mieście pewnie byłby większe możliwości. Ja chyba na twoim miejscu też bym próbowała w Rossmannie.
Monikae jak u Was? Mąż wyjechał?
Mila, Sevenka jak zdrowie?


http://s5.suwaczek.com/201609015080.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milla_mii

Hejka:)
Niezmiennie zaczynamy życzeniami zdrówka dla wszystkich:) Alilu,kuruj się,zawsze możesz się wspomóc homeopatią,bo nawet jak nie pomoże to nie zaszkodzi:) Mnie np. zawsze pomaga oscillococcinum,czy ktos wierzy,czy nie:)))
Quarolina,dzięki,że pytasz,u nas,odpukać,lepiej. R. odizolowany zdychał ostatnie cztery dni,dziś już go 'dopuściłam' do dziecka,jego córka charczy,smarka i kaszle,ale dziś się dowiedziałam, że to suchość gardła... Postanowiłam nie rozmawiać z idiotami,skomentowałam tylko,że skoro R. nie zależy na zdrowiu syna to nic nie poradzę. Igor ma resztki gęstego,zielonego kataru,ale robimy inhalacje i liczę,że sam minie do końca ten katar.
Calineczka,powodzenia w odsmoczkowywaniu:)
Szczęściara,z dwojga złego może ten rossmann i lepszy,zawsze to umowa o pracę,pieniądze na czas i jakiś socjal. Tak sobie właśnie myślałam po poście Quaroliny,że jest jednak kilka plusów,w końcu przepracowałam tam dobre parę lat,więc aż tak żle nie było:) Z fajnych rzeczy to poza opieką medyczną i multisportem są premie kwartalne,wyprawki dla dzieci do szkoły,bale karnawałowe,bilety do zoo na dzień dziecka. Do tego jest sporo naprawdę fajnych wycieczek po Polsce za grosze dla całych rodzin,my z R. byliśmy na trzech :) Są też kolonie dla dzieciaków i wczasy za niewielkie pieniądze w dobrym standardzie. No i dla mnie wielki plus to pożyczki pracownicze nieoprocentowane:) To wszystko niby nic wielkiego,ale zawsze to jakaś motywacja:) Tak jak Ci wcześniej pisałam,wszystko zależy na jaki sklep się trafi,jedno co moge poradzić to lepsze są sklepy 'wolnostojące' niż te w centrach handlowych,chociażby z uwagi na godziny pracy. No i co ważne zawsze starają się iść na rękę i wrzucają na sklep,który jest możliwie blisko miejsca zamieszkania. Zresztą jak w każdej pracy,są osoby,które sobie chwalą i takie którym się nie podoba,każdy sam ocenia. A sklep zawsze moźna zmienić,raczej nie robią problemów,jak komuś coś nie pasuje,czy nie może się dogadać.
Ja się śmieję,że teraz to chyba do lidla pójdę,bo kuszą zarobkami:)
Szykuję się właśnie na wizytę u pani psycholog,ale coraz mniej wierzę w powodzenie tej terapii,zresztą chyba nie tylko ja...
Trzymajcie się,Kochane,dobrego dnia:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć dziewczyny!
MilaMi mimo wszystko powodzenia na tej terapii. Miałam nadzieję że będzie tylko lepiej u Was a tu jeszcze kilka dziur do przeskoczenia najwyraźniej. Trzymam kciuki.
Odnośnie inhalacji...nasza pediatra twierdzi, że na katar one nie pomagają, tylko na kaszel...
Qarola a jak Gosia Wam tak późno chodzi spać to może za dużo śpi w dzień? Jak w tym żłobku śpi? Chyba nie powinni na dłużej niż godzinę?
U nas od kiedy nie ma drzemki to Dzik śpi od około 20.30 do ok 8.
Calineczka gratulacje i zazdroszczę odrzucenia smoka. Dzik to chyba do 18 będzie miał. Co chwilę planuję się za to wziąć, ale zawsze coś.
Monmonka Zuzia to bardzo zdolna dziewczynka. Brawo dla Was!
Dziewczyny pisałyscie o odpieluchowaniu. U nas bez zmiany, bez sukcesów. Nic nie woła. Ale M mnie uświadomił, że najwyraźniej Maciek jeszcze nic nie czai. Bo za każdym razem przy kąpieli montujemy pod prysznicem jego bidet i mówimy że jak będzie chciał siusiu to ma powiedzieć. Niestety Maciek jeszcze nie kontroluje tego i nie czai że robi siusiu. Czasem jak robi i akurat zauważy to krzyczy siusiu ale to już przeważnie na końcówkę. I tyle.
Co u nas? Kolejne zapalenie ucha. Ja już nie mam siły. Wczoraj rano byliśmy u pediatry, bo Dzika kaszel suchy przekształcił się w mokry i niestety złapał trochę katarku. Powiedział już wczoraj przed lekarzem że ucho boli. Pediatra zbadała dokładnie, zajrzała do ucha i powiedziała, że wszystko ok, ucho czyste, osłuchowo czysto, katar odciągać. Dwie godziny później w domu ryk, boli ucho. Pediatra kazała dać przeciwbólowe i przyjść jeśli się powtórzy na następny dzień rano czyli dziś. No i oczywiście po 4h podawałam już na zmianę paracetamol i Nurofen bo bolało i temperatura skakała do 38.5. Ostatnią dawkę leku dałam koło 2.30 w nocy, rano okazało się że błona bębenkowa pękła. Pediatra stwierdziła że teraz już nie da antybiotyku, bo błona zaczęła się już zarastać i powinno być już ok. Dała dwa syropy a rozrzedzenie wydzieliny i pomoc w katarku. No i kazała wybrać się do laryngologa. Wiedząc jakie są terminy na NFZ poprosiliśmy żeby poleciła prywatnie kogoś i zapisałam dzika na 24.01, bo musimy poczekać aż ucho dobrze się zagoi.
A wszystko przez to, że bardzo chcieliśmy spędzić tego sylwestra ze znajomymi. A przyjaciółka poinformowała mnie, że jej synek ma lekki katar. I miał, ale stwierdziłam że będzie ok, bo oni z Maćkiem raczej bawią się obok niż ze sobą. No i dupa. Drugiego już pojawił się katar a trzeciego zapalenie ucha...
To wam posmęciłam. M wyjeżdża pojutrze rano, więc zajebiście się cieszę, że będę sama z kolejnymi wizytami u lekarzy.
Do tego dzik pokazuje jakby go ząbki bolały... Masakra... wydaje nam się jednak że może chodzić o gardło, mamy taką nadzieję....

Miłego weekendu Wam.


http://fajnamama.pl/suwaczki/amzg8no.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monika w pełni rozumiem Twoją frustrację chorobą Dzika. Ja raptem kilka dni jestem chora i o mało to depresją nie przypłaciłam. Oczywiście samą depresję wyolbrzymiam ale naprawdę wczoraj psychicznie wysiadłam bo strach o maleństwo i taka niemoc, że człowiek chce być zdrowy i nie może. W dodatku w nocy tak mnie gardło bolało, że wstałam po tabletkę i opracowywałam plan jak tu dzisiaj dostać się znowu do lekarza bez kolejki. Jednak rano wstałam i czułam się trochę lepiej więc póki co wizytę odpuściłam i dalej biorę te o lekarstwa co mi w środę przepisał. Do tego odebrałam Ade ze żłobka z katarem więc już mam wizję rozwijającej się u niej choroby....także nie ma nic gorszego niż choroba i problemy zdrowotne. Mila ja niestety to terapii i samego zawodu psychologa podchodzę sceptycznie. Mam kontakt z psychologami zawodowo i znam kilka z nich osobiście.
Z tego jedna Pani psycholog popełniła samobójstwo bo nie radziła sobie w życiu prywatnym, druga nie potrafiła pomóc mężowi, który wpadł w depresję po tym jak stracił pracę, trzecia wdała się w romans z żonatym mężczyzną i nie potrafiła zrezygnować z tej relacji, a kolejna toczy wojnę w sądzie z mężem podczas rozwodu. Wiem, że nie można wrzucać ludzi do jednego worka ale na ogół psychologowie swoim życiem pokazują, że ich wiedza i doświadczenie na nic się zadaje bo sami w swoim życiu nie radzą sobie z problemami. I teraz moje pytanie jak taka osoba ma mi pomóc skoro sama wymaga takiej pomocy bo niszczy sobie życie. Moim zdaniem wszystko leży we własnych rękach jeżeli człowiek nie chce się zmienić to najlepszy psycholog czy terapeuta tego za niego nie zrobi. Zdaję sobie sprawę, że moje zdanie jest kontrowersyjne ale taki jest mój pogląd. Oczywiście życzę Wam wszystkiego najlepszego i chciałabym żebyście byli przykładem rodziny, której terapia pomogła i tym samym żebym w końcu naocznie mogła się przekonać, że ich praca jest skuteczna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mila to całkiem niezły socjal ma ten Rossmann.
Monikae ale kicha z tym zapaleniem ucha. A co z tym wykazem? Może Maciusiowi coś tam się wyhodowało i dlatego takie na problemy. Ja w liceum miałam np problem z grzybkiem w uchu. Co jedno zaleczyłam to w drugin się rozwijał. Jeśli chodzi o Gosi drzemki to w żłobku jest na to przewidziane 2 godz i pewnie ok tyle śpi. Tyle że ja widzę że ona jest zmęczona ale chyba szkoda jej życia na sen ;) smoczkiem się nie przejmuj Maciek będzie miał smoka do 18 a Gośka będzie ciągnąć
cyca do 18 ;)
Alilu zdrowia dla całej Twoje rodziny. Może Ada się wybrobi i nic jej nie
będzie ;)


http://s5.suwaczek.com/201609015080.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Qarolina tak pytaliśmy o wymaz. Pediatra powiedziała, że teraz i tak nic nie wyjdzie, bo już pękła błona bębenkowa i po ptakach. A z nosa mówi że niema co robić bo przy infekcji to tam mnóstwo bakterii różnych siedzi.


http://fajnamama.pl/suwaczki/amzg8no.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam z rana :-))

Od wczoraj w kuchni utknęłam, a dzis dalszy maraton... Oby do jutra :-))

Alilu
Zdrowia i jeszcze raz zdrowia!! Ależ Cię dopadło. Oby Ci choć Adusia odpuszczała i nie zachorowała.
Miałam wirusowe zapalenie migdałków, została mu piękna pamiątka w postaci gigantycznej afty na migdałku, no kurczę w takim miejscu nie miałam, męczę się już drugi tydzień. Koszmarnie boli, a rady na to w sumie brak, można tylko znieczulać...

Z tymi psychologami to się z Tobą zgadzam, że bardzo często zupełnie nie radzą sobie z własnym życiem. Też znam takie przykłady. Ale czasem to buduje w nich większą wrażliwość na innych, no i wbrew wszystkiemu dlatego obcym są w stanie pomóc. Ludzie z problemami często potrzebują wsparcia poprzez kogoś kto ich wysłucha, pokieruje na ci zwrócić uwagę i co widzieć, czego sami nie potrafią.
Tylko problem w tym, aby potrafili być profesjonalni.
Każdy lekarz miewa sukcesy lub porażki, tak i psycholog. Są lepsi i gorsi, wiadomo że nie każdy będzie miał do nich duże zaufanie, ale jednak tak zupełnie nie skreślałabym potrzeby ich pomocy w niektórych sprawach.

Monikae
Współczuję tych chorób Dzika, w sumie dobrze, że możesz być z nim w domu. Jakbyś pracowała to wtedy byłby naprawdę problem.
Dużo zdrowia dla Maluszka. Tobie mam nadzieję jest już zdecydowanie lepiej.

Mój też nie chce pozbyć się smoka... Eeee tam, jakoś to niedługo ogarnę. Czasami ta zatyczka się przydaje....

W tych Rosmannach rzeczywiście socjal na wypasie :-)) Mila, a Ty jak pomyślisz o pracy to chcesz tam wrócić, czy coś innego masz na myśli? Szczęściara, wolałabym Rossmanna od jakiegoś prywatnego sklepiku, a taka praca to lepsze niż siedzenie w domu, zawsze jednak dochód jest. Wierzę, że wreszcie uda Ci się wrócić do zawodu, widać że chyba lubisz te pracę:-))

No nic, uciekam do roboty.
Miłego dnia :-)


http://fajnamama.pl/suwaczki/8c72mps.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milla_mii

Jeju,Monikae,bardzo Wam współczuję:( Niestety wiem jak to jest,bo latami cierpiałam na zapalenie pęcherza i nie mogłam sobie poradzić.. A z córką przez lata wałczyłam z przerośniętym migdałem,w końcu z wiekiem się uspokoiło. Liczę,że Dziczek po prostu z tego wyrośnie,jednak z każdym rokiem organizm coraz lepiej będzie sobie radził z infekcjami,bo i układ odpornościowy będzie dojrzewał. Życzę Maciusiowi dużo zdrówka.
Quarolina,u nas ostatnio młody ma piękną melodię do spania w dzień,czasem i dwie godziny to mało. A wieczorami szaleństwo,co z tego,że marudzi,nie ma siły,jak trzeba się bawić do upadłego. Dwa razy bym usnęła,a ten jeszcze stoi na sztywnych nogach w oknie (mamy parapet w głowie łóżka) i patrzy czy pług nie jeżdzi i nie odśnieża,robi ze dwa razy obchód czy wszyscy już śpią,bo może jeszcze jakiś chętny jeleń do zabawy się trafi. Normalnie kierownik osiedla,tylko mu pęku kluczy na pasku brakuje:). Ja już tylko leżę i czekam,bo inaczej para mi uszami idzie. Na szczęście jeśli chodzi o kp,to widzę odrobinę nadziei:) Dziecko zaczęło wołać w nocy wodę zamiast cyca,no i jakoś za dnia też cycuś schodzi na drugi plan,chociaż są dni,że by wisiał cały dzień. Odliczam do wiosny.
Po wizycie mam mieszane uczucia. Zresztą chyba muszę się pogodzić z tym,że córka R. już zawsze będzie grała pierwsze skrzypce w naszej rodzinie,nawet u psychologa. Nasza terapia rodzinna zeszła na drugi plan,pani psycholog zaprosiła córkę R. na indywidualne spotkania,a my poczekamy. Cała wizyta była poświęcona niby mojej relacji z nią,ale to ona ma w naszej rodzinie najgorzej i jej uczucia są najważniejsze. Nie myślcie sobie,że mi chodzi,żeby to tylko nade mną się użalać i stawiać na piedestale,ale przecież jesteśmy rodziną. Trudno,widocznie tak ma być,nie wiem,nie znam się. Moja córka 'nudziła' się całą godzinę,ale w sumie to w domu też tylko 'statystuje' i jest tłem,więc nawet nie była zawiedziona. Nie wiem,Dziewczyny. Widocznie można jechać całe życie na urodzie i litości,jeśli mam być szczera,to od razu było widać,że z naszej czwórki to córka R. zrobiła najlepsze wrażenie na pani psycholog. Ja wierzę i wiem,że ona potrzebuje pomocy,ale całe lata wszystko jest podporządkowane jej,czy tak ma już być zawsze? Została skrzywdzona przez matkę,tak,wiem,że to jest straszna życiowa trauma,ale oprócz tego też jest życie i to nie upoważnia do pewnych zachowań. Najświeższy przykład,to wczoraj przyszła i mówi do ojca z głupkowatym uśmiechem,że ona nie chodziła cały semestr na niemiecki i żeby on jej to załatwił,bo będzie nieklasyfikowana,a jak on stwierdził,że nie chodziła i niech sama załatwia to było wielkie oburzenie,że przecież ona mu mówiła,że nie chce chodzić na 'ten język' i to nie jej wina,czyli wina ojca. A efekt będzie taki,że tatuś pobiegnie i załatwi,jakby nie wystarczyło to,że i tak chodzi do pseudo szkoły,bimba cały rok i ma same piątki. Jeden plus dla mnie,to,że R. zachowuje się zdecydowanie lepiej wobec mnie. Alilu,tak więc widzisz,pewnie masz rację. O ile lekarz ma wytyczne i kieruje się,nazwijmy to,naukowymi,namacalnymi dowodami,to psycholog pracuje na emocjach i myślę,że jego własne życie ma ogromne znaczenie,nie bez powodu tak dobrze działają organizacje typu monar,bo ktoś kto zna problem z autopsji lepiej rozumie sytuacje i jest wiarygodny. Swoją drogą moja mama,(czyli przez lata ja też) ma drzwi w drzwi sąsiada psychiatrę. Pomijam,że jest postrzelony,facet niewiele starszy ode mnie. No lekarz,podobno nawet całkiem dobry specjalista,ale jak go kuźwa kiedyś zobaczyłam siedząc na kasie,że stoi w kolejce obściskując się z jakąś,przepraszam lafiryndą,a w domu żona i dwoje małych dzieci,to najpierw prawiie spadłam z krzesła,a jak go obsługiwałam to spaliłam takiego buraka,że dwa dni chodziłam czerwona. A on,uśmiechnięty,z babą w pół objęty jak gdyby nigdy nic,a potem dzień dobry w windzie i z dziećmi za rękę do szkoły. Oczywiście zawsze jak żona na wczasy,to on seks party z panią do rana,bo nie raz ganiali się po korytarzu wpół goli... Jak go z tą panią spotkał w windzie były mojej matki,to przedstawił ją jako swoją asystentkę. Dla mnie on wyuczony na psychiatrę jest,ale ciekawe co poradzi innym facetom,którzy mają romans? Wierność? Wątpię.
Za oknem zasypało na całego,więc mamy zamiar wyruszyć na sanki:) Muszę się czymś zająć,zacząć myśleć o czymś innym,bo zwariuję.
Dobrego dnia:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...