Skocz do zawartości
Forum

Lutówki 2016


Rekomendowane odpowiedzi

Hej Kobietki :)
My nadal w szpitalu. Czuję się dobrze, skurcze nie nawracaja. Dostaje leki żeby poprawić wyniki krwi i moczu i odpoczywamy. Dziś się dowiedziałam ze synuś wazy ponad 2600 :) mały rozpycha się tak ze czasem mam wrażenie, że brzuch mi eksploduje... my tu sobie odpoczywamy a mąż walczy z remontem w domu i zaczynam się już stresować zbliżającymi się zmianami... to już tak niedługo...
Pozdrawiam serdecznie :)

http://www.suwaczki.com/tickers/p19udqk37xi8ie30.png

Odnośnik do komentarza

Emma super że te skurcze ci już minęły:-) duży chłopak to dobrze niech rośnie i przybiera jeszcze na wadze:-) taka kolej rzeczy, my mamy teraz odpoczywać i zbierać siły na "potem" a mężowie niech się trochę wykarzą :-), stres też im nie zaszkodzi, my się w końcu non stop czymś martwimy! W końcu to będzie dla każdej z nas duża zmiana i dla naszych mężów też:-) odpoczywaj i nie martw się na pewno poradzi sobie świetnie z tym remontem:-) pozdrawiam :-)

http://suwaczki.maluchy.pl/li-72233.png]Tekst linka[/url]Tekst linka

Odnośnik do komentarza

Emma super, że jest poprawa :) Odpoczywaj teraz. Chociaż wiem, że w szpitalu nie ma co robić i samo z siebie myśli się co jeszcze trzeba załatwić itp. :)
Anuś ja też się zastanawiałam nad materacem. Gryka-kokos podobno fajne, ale często podobno gryka jest wszyta w pokrowiec i weź to potem upierz. My kupiliśmy kokos.
Ja już też spokojniejsza bo dziś kupiliśmy wózek. Babcia Ani pomogła i wyprała co się dało z niego zdjąć. Męczyło mnie to, że nie mamy jeszcze wózka więc już jestem spokojniejsza.


 

 

Odnośnik do komentarza

I ja się witam, choć na koniec dnia. Po raz pierwszy od dłuższego czasu dopadła mnie deprecha i chce mi się ryczeć. Powód? Byłam dzisiaj na wizycie i okazało się, że mam 1 cm rozwarcia i dostałam skierowanie do szpitala. Do tego dziecię jeszcze niezbyt duże, bo 2300, a to dopiero połowa 35tc. Na domiar złego logistycznie nie miałam jak dzisiaj sobie ułożyć wszystkiego i nie poszłam na odział - pojadę dopiero jutro bo od jutra będę miała z kim Młodego zostawić.
Kurcze, a jeszcze miałam parę rzeczy zrobić. I najgorsze, że jeśli mnie zostawią na obserwację, to będę sie stresować, co się z pierworodnym dzieje, czy babcia daje sobie z nim radę itd.
Liczę na to, ze mnie jednak jutro zbadają i pozwolą wrócić do domu. Trzymajcie kciuki. Buziaki.

http://fajnamama.pl/suwaczki/42dmq3o.png

Odnośnik do komentarza

Polka nie martw się na zaś 35 tydzień to już sporo, może dzidzia nie jest jeszcze za duża ale w razie czego sobie poradzi na pewno:-) Babcia z młodym też sobie poradzi, musi! Bo jak nie babcia to kto :-) A ty myśl o maleństwie, teraz będzie potrzebny ci spokój i nie protestuj jakby chcieli cię zostawić, nie martw też się tym że czegoś nie zrobiłaś, nie zawsze da się wszystko zaplanować, pamiętaj że Ty i dziecko macie być na pierwszym planie, a starszemu synowi na pewno będzie z Babcią dobrze:-) powodzenia!
Joanna 3maj się dzielnie, chociaż może powinnas od razu pojechać na ip? Jeśli będziesz miała jak daj znać co u Was,
3majcie się dziewczyny!!!

http://suwaczki.maluchy.pl/li-72233.png]Tekst linka[/url]Tekst linka

Odnośnik do komentarza

Kochane mnie też dopadł zły a nawet tragiczny nastrój. Ktoś bardzo mi bliski nie dotrzymał kolejny raz danego mi słowa i obietnicy ( problem z alkoholem) a już było tak dobrze i spokojnie i nie musiałam co wieczór zasypiać ze strachem no i się skończyło:(((( dzisiejsza noc będzie raczej przepłakana. Czułam cały dzień że coś mnie czeka. Cholerny poniedziałek!!! to zawsze zaczynało się w poniedziałek, a jaki poniedziałek taki cały tydzień

http://www.suwaczki.com/tickers/w57v3a3f9e6dcexa.png

Odnośnik do komentarza

Witam Was o baaardzo wczesnej porze...męczę się chyba od 4 ...przewracam sie z boku na bok i nic ...po spaniu...a w ciągu dnia nieprzytomna jestem...
Opuchlizna troche zeszla wiec to chyba nic poważnego...
Róża doskonale rozumiem, co czujesz...u mnie w domu podobny problem....nie będę ukrywała, że chodzi o mojego m. i choć na ogół rzadko sie upija, to problem alkoholowy ma poważny...przynajmniej z mojego punktu widzenia...on oczywiście twierdzi, że się czepiam...ale jak ktoś każdego wieczoru wypija po kilka pożądnych drinków to niech mi nie mówi, że wszystko jest ok...
No nie, przepraszam ...jak idzie na noc do pracy to nie pije....i to jest jego argument :(:(:( ...i jeszcze to że się nie awanturuje...ale mi pociecha :(
A ja dziewczyny na szklankę w jego ręce patrzec już nie mogę...a juz o zapachu alkoholu to nawet nie wspomnę...obrzydło mi to....i powiem wam szczerze, że niestety ale jest coraz gorzej między nami....i nie wiem jak to się skończy :(
Róża2 wiem że w naszej sytuacji to strasznie trudne, ale musimy skupic sie na maleństwach...one są teraz najważniejsze...to dla nich musimy czerpac z życia to co piękne i radosne...Wiem tez, że dzis zdaje Ci sie, że życie jest do dupy i że cieżko znaleźć w takiej sytuacji jakies pozytywy...ale wierz mi....one są...tylko...tylko cieżko dostrzec je w obliczu problemów...
Jestem żoną od 28 lat i to co przechodze teraz....nie śniło mi się nawet w najgorszych koszmarach...ale nie poddam się ....bo mam dla kogo żyć...boję się tylko, że mój m obudzi się z ręką w nocniku...z obiema rękami...a wtedy bedzie juz za późno....
Trzymaj sie nasza kochana Różyczko...jestem z Tobą całym sercem...jak bedziesz potrzebowała się wygadac czy wypłakać to wal jak w dym...chetnie pomogę, na ile bede mogła ...ale wysłuchac Cie zawsze moge wiec wiesz... a czasem to jest nam najbardziej potrzebne...

http://suwaczki.maluchy.pl/li-72106.png

Odnośnik do komentarza

Hej dziewczyny. Troche mi lzej jak Was poczytalam, ze nie tylko ja tak mam ale 1sza bym sie nie odwazyla. Chodzi o to z tym alkoholem cyklicznie co prawda, raz na jakis czas ale jak juz sie wydarzy to po calosci. No i niby niewinne flirty na portalach bo ja taka niedobra. To mnie ostatnio dobilo. A tu 2gie w drodze, nie ma gdzie uciekac a i coz nie wyobrazam se zycia bez niego. Na ogol jest dobrze ale czasem jak sie spieprzy to trzeba pare mscy skladac. Jestesmy razem 10lat.
Joanna mierz cisnienie.
Ja dzis ide na ktg i nawet nie mam co z corka zrobic, chyba sasiadce podrzuce. Milego dnia.

http://www.suwaczki.com/tickers/1usacbxmew4m377w.png

Odnośnik do komentarza

Hej Dziewczynki!

Widzę że zakończenie wczorajszego dnia nie było najlepsze...

Joanna - mam nadzieję że ta opuchlizna to nic poważnego. Ja cała popuchnięta jestem już długi czas, ale lekarz na wizycie sprawdzał i mówił że to typowe zatrzymanie wody... więc powiedzmy że trochę mnie uspokoił.

Polka - nie martw się. Mam nadzieję że babcia w porządku i dziecku się krzywda nie będze działa? Na pewno sobie poradzą i będą się przy tym dobrze bawić. Ty musisz myśleć o tym mniejszym robaczku który sobie bez Ciebie nie poradzi...

Co do problemów alkoholowych to doskonale Was rozumiem Dziewczyny i strasznie współczuję:/ Pisałam jakiś czas temu jak to wygląda w mojej rodzinie i nawet nie chce mi się o tym myśleć. Są tygodnie kiedy świeci słońce a są takie że nie śpię przez to w nocy i ryczę jak dzieciak ... Powiem Wam że u mnie najgorszą rzeczą w tym nałogu jest to że zawsze znajdzie się ktoś to pozwala i pomaga pić ... a wtedy wszystko inne jest przegrane. Jak całe najbliższe otoczenie by było po jednej stronie to ten pijący musiałby się już poddać i leczyć, a tak to psu na budę wszytkie zabiegi. Ja jestem taką czarną owcą w mojej rodzinie, bo nie dość że mówię o tym że nadużywają alkoholu na głos, krzyczę jak ktoś kupuje to u siebie nawet nie poleję jak jest gościna... Mój mąż wie o wszystkim i wie że ja sobie nie życzę żeby lał do kieliszka mojej mamie, więc zawsze go omija ... A później ja odbieram telefony w których słyszę jaka to wyrodna jestem... Ale jakoś trzeba żyć Dziewczyny, bo życie jest krótkie.

Dużo siły Wam życzę i zdrówka!

https://www.suwaczki.com/tickers/f2wl3e5egrm8fd7r.png

https://www.suwaczki.com/tickers/860ivcqgtujhjx0j.png

Odnośnik do komentarza

Ech dziewczyny dobrze Was rozumiem. W rodzinie mojego m. jest problem alkoholowy. Piją wszyscy. Mój M. mimo, że się od nich odcina coraz częściej rozwiązuje swoje problemy drinkiem. Wkurza mnie to, wiem że ma stresujące pracę, że się przejmuje ale to nie powód do drinka. Wczoraj po takim jednym powiedział mi że jestem wredna. Ale jak mam nie być. Siedzę od tygodnia w domu z przeziębieniem sprzątam, piorę, gotuję -mam dość. Do tego wyglądam jak wieloryb, ledwo chodzę, wszystko mi boli. Kocham swoje dziecko ale mam dość.

Odnośnik do komentarza

owcaPe teraz chyba taki czas że jesteśmy może większym ciężarem dla panów, bo jednak widok nas ledwo się toczących nie powala, do tego jakaś robota w domu to rzeczywiście wyzwanie. Problem w tym że im trudno to zrozumieć więc wygadują bzdury...

Ja na swojego Męża nie mogę nawet jednego złego słowa powiedzieć. We wszystkim mi chce pomagać, na prawdę wyręcza mnie w pracach które dałabym radę jeszcze zrobić wiadomo że trochę więcej czasu by mi to zajęło ale nie musi. Ja go rozumiem że on pracuje i wraca padnięty, dlatego staram się robić w domu wszystko co trzeba, ale on woli jak ja leżę i dbam o Synka, więc jedyny opiernicz dostaję jak nie poleżę w ciągu dnia ;)

Dlatego współczuję Wam tym bardziej że problem alkoholu dotyka Wasze drugie połówki. U mnie dotyczy mamy... a i tak jest męczący jak szlag... Straszne jest to że zawsze gdzieś coś się musi znaleźć ...

https://www.suwaczki.com/tickers/f2wl3e5egrm8fd7r.png

https://www.suwaczki.com/tickers/860ivcqgtujhjx0j.png

Odnośnik do komentarza

Czesc brzuchatki.
Tak czułam że ten poniedzialek taki dziwny i dziwnie się skonczy. Tez sie leniłam cały dzień a dziś jadę na wymaz paciorkowca krew i mocz i zamiast się szykować to czytam wasze historie....
Jakże smutne i przykre... nie poznałam do tej pory rodziny której nie dotyka problem alkoholowy mam wrażenie że to jest już na porzadku dziennym dlaczego? Czy jesteśmy aż tak słabi psychicznie czy naprawdę mamy takie duze problemy? Czy nasi bliscy są chorzy nieuleczalnie i dlatego nie możemy sobie poradzić? Czy mamy aż tak stresująca pracę czy szefa? Czy brakuje nam na chleb? W większości przypadków NIC Z TYCH RZECZY! Są to kochające zdrowe rodziny które mają pracę dom i wsparcie.... dlatego to jest dla mnie taki trudne do zrozumienia czemu ludzie sięgają po alkohol? Wiem najbardziej boli jak to nasza druga połowa najukochansza najlepsza a jednak tak bardzo rani... ale są matki ojcowie dziadkowie czy zwykła przyjaciółka. U mnie - tesciowa. Na szczęście jej dzieci za dużo się napatrzyly na te ciągle wybryki i nie piją ale wiem ze często zdarza się tak że jest to dziedziczne w pewnym stopniu... ale jak juz wiem niekoniecznie. I tak jak mimka napisała najgorsze jest otoczenie które daje przyzwolenie na picie takim osoba a przecież wszyscy wiedzą że nie może pić a i tak polewaja.... chyba ciężki okres ten styczeń moja teściowa wyszła z domu w czwartek zabrała że sobą pieniądze przeznaczone na wizytę dla księdza (bo jej tesciu wylicza zeby za duzo nie miala ) wrocila wcxoraj rano " przegrana" jak to mówi mój m na szczescie żyje ale kto wie kiedy sobie tak wyjdzie i po prostu nie wróci?
Straszne żyć z taka osoba martwić się przejmować troszczyć poświęcać... współczuję wam dziewczynki róża Joanna cinka mimka ale wiem ze jesteście silne mądre i kochane kobiety i poradzicie sobie z tą sytuacją chociażby dla waszych maluszków trzymam kciuki!

Kocham Cię Krolewno :*http://www.suwaczek.pl/cache/2b92a62998.png

Odnośnik do komentarza

Hej dziewczyny. Doskonale was rozumiem. Alkoholizm to koszmar. Niestety nie dla samego zainteresowanego tylko dla jego rodziny. I najgorsze, że dla otoczenia często nie ma problemu, bo przecież pracuje, nie bije, a to że codziennie sobie wypije....no coż. Co z tego, że jakby to policzył to pół pensji idzie na to jego "nie ma problemu".

I jak tu sie nie stresować? Nie da się.

Odnośnik do komentarza

Też mnie to zawsze zastanawiało jaki jest powód picia. Najgorsze jest to że najczęściej ten problem widać w rodzinach w których niczego nie brakuje. Ludzie się kochają, dzieci dobre, ułożone, praca jest ... no to trzeba się napić za to! Trudno mi to wszystko ogarnąć... Może dużo tutaj robi genetyka, bo pamiętam że mama mówiła że dziadek dużo pił - ja go nie poznałam bo zmarł zanim się urodziłam.. Ale jak dla mnie to niczego nie tłumaczy. Tym bardziej bym się chciała zaprzeć i nie pić żeby za jakiś czas moje dzieci nie musiały tego oglądać ... Widać niestety każdy myśli inaczej. A jeszcze jak się znajdzie ktoś kto pomaga to już szanse są skończone...

Ehh, cóż Dziewczyny. Musicie walczyć o swoje rodziny żeby Wasze dzieci nie musiały nigdy cierpieć z tego powodu. Ja wiem że póki mama będzie miała na to przyzwolenie od taty czy siostry na to nie mam szans pomóc. Na szczęście mieszkam 180km dalej więc nie patrzę na to. Mam tylko świadomość i czasami swoje wysłucham przez telefon... Dobrze że tylko tyle, chociaż też bardzo boli...

https://www.suwaczki.com/tickers/f2wl3e5egrm8fd7r.png

https://www.suwaczki.com/tickers/860ivcqgtujhjx0j.png

Odnośnik do komentarza

Hej dziewczyny.
Czytam Wasze historię i na prawdę szczerzę Wam współczuję. Sama nie doświadczyłam problemu z alkoholem w rodzinie ale dużo nasłuchałam się od mojej mamy. Jej ojciec był alkoholikiem , nie zdążyłam go poznać bo zmarł jak mama miała 12 lat. Duże przeżycie dla takiego dziecka ale nie ukrywa że żyło im się lepiej.

U mnie też nie za dobrze. Wyniki moczu wyszły mi okropne. Wszystko co paskudnego mogło się tam znaleźć to się znalazło. Mam w moczu białko do tego wysokie ciśnienie i sporą opuchliznę. Byłam dziś u lekarza dostałam dwa antybiotyki i tylko jak będę miała ciśnienie dolne blisko 90 mam jechać na izbę na cc. Jestem strasznie zdenerwowana bo mogę mieć stan przedrzucawkowy. Boję się. Mierze co dwie godziny ciśnienie i zobaczymy co będzie dalej...

http://www.suwaczki.com/tickers/74dii09k6wfemfs3.png

Odnośnik do komentarza

Martita to kiepsko z tymi objawami - rzeczywiście wskazują na to zatrucie ciążowe itp. Ja myślę że jak coś się będzie działo gorzej to dzieciątko na tym etapie jest już bezpieczne i w ostateczności będą mogli zrobić Ci cc żeby ratować Was oboje. Nie możesz się teraz denerwować bo to dodatkowo pogarsza ciśnienie. Kładź się i leż - odpoczywaj. Może na obrzęki nogi sobie pomocz w letniej wodzie z solą - mi pomaga. Życzę Ci dużo zdrówka i spokoju!

https://www.suwaczki.com/tickers/f2wl3e5egrm8fd7r.png

https://www.suwaczki.com/tickers/860ivcqgtujhjx0j.png

Odnośnik do komentarza

Witam, czytam Wasze smutne historie rodzinne. Dobrze jest wyżalić, wygadać gdy nic nie można pomóc chorym. To trochę pomaga.
Dziewczyny!
Teraz jednak czas pogłaskać brzuszki i uśmiechnąć się do szczęścia, które fika w środku :-)
Maleństwa czują nasze emocje. Postarajmy się nie zamartwiać teraz.

Odnośnik do komentarza

Kochane jestescie naprawdę, normalnie jak czytam co piszecie to lzy mi płyną. Noc rzeczywiscie byla ciężka prawie nie spalam tylko co chwilę płacz dlaczego znowu się zaczęło, i to teraz na końcówce ciąży kiedy potrzeba mi spokoju. Większość z was domyśla się ze chodzi o m . Najgorsze jest to ze się martwie kto zaopiekuje się synkiem jak będę w szpitalu bo wiem ze wtedy to dopiero będzie się działo. Strach i panika mnie ogarnia bo przerabialam tą sytuacje przy pierwszym dziecku a teraz z 2 to nie wiem jak dam rade. Jest podobnie jak u was problem widzę tylko ja, nie mam prawa narzekac bo przeciez pracuje a ja wszystko mam, a jak były awantury to mi się obrywalo ze co ja wyprawiam a teść mi powiedział że przeciez mnie nie bije wiec o co mi chodzi. Przykre jest to ze tak wiele z was to dotyka a myślałam ze jestem jedyna na forum lutowek, wstyd mi bylo się przyznać przed wami ale wasze wsparcie jest bezcenne. Dziekuje wam.

http://www.suwaczki.com/tickers/w57v3a3f9e6dcexa.png

Odnośnik do komentarza

Cześć Dziewczyny! Współczuję Wam sytuacji rodzinnych - dobrze, że się wygadałyście - czasem trochę pomaga. Wszystkie jesteście dzielne i silne dla Waszych dzieciaczków i dajecie im mnóstwo miłości, a to teraz dla nich jest najważniejsze.
Martita pisz nam jak Twoje ciśnienie - w razie czego pamiętaj, że jesteśmy z Tobą i wszystko będzie dobrze, nawet jeśli trzeba będzie zrobić przyspieszoną cesarkę! Dasz radę :-)
Ja wczoraj ledwo żyłam - taka byłam słaba, że do łazienki nie miałam siły dojść - mój chciał mnie wieźć do szpitala, ale wolałam leżeć w swoim łóżku, dziś jest lepiej - ale dalej leżę, bo na żadne domowe prace nie mam siły, a plany ogromne... cóż najwyżej okna mąż umyje :-)

http://www.suwaczki.com/tickers/rolo3e5ezp5zik75.png

Odnośnik do komentarza

Róża każdy ma jakieś problemy i czasami lepiej jest się wygadac wyzalic wśród osób których w rzeczywistosci nie znamy niż zwierzac się osobiście przyjaciółce czy siostrze... Na szczęście na naszym forum są normalne osoby których takie sytuacje dotykają i to rozumieją. Jeżeli mąż ma taki "okres" może warto zagadać do zaufanej osoby która zna problem żeby zajrzała do dziecka w momencie kiedy ty będziesz w szpitalu żeby skontrolować sytuację? Ty wtedy będziesz spokojniejsza.

Martita to takie trochę niepokojące wieści musisz się trzymać i kontrolować żeby w razie czego szybko jechać na IP. Trzymam kciuki że to tylko zle wyniki ktore zwalcza antybiottki a nie zatrucie ciążowe...

Wróciłam z badań i zakupów. Wymaz robili mi normalnie w laboratorium w specjalnymi pomieszczeniu do tego przeznaczonym na fotelu wyglądającum jak ginekologiczny.
Pozniej pojechałam do pepco i rossmana. Po drodze wybierałam drogi odśnieżone główne bo u nas slizgo i trochę śniegu. Ale już przy końcu stwierdziłam że skręce w taką osiedlowa bo po co robić kółko. Jechałam wolno jakieś 30 km na h dojeżdżam am do końca tej ulicy czyli do skrzyżowania zaczęłam hamować a tu samochod dalej jedzie cały się trzęsie drga ale jedzie prosto (ABS) zero hamowania mimo że Jechałam tak wolno w pewnym momencie to myślałam że hamulec mi się popsuł. .. Na wprost mnie był chodnik można było w lewo albo w prawo jechać boże serce mi podeszlo do gardła skręcam w lewo bo tak mialam jechać docelowo - jakie to szczęście że nic nie Jechało bo przecież ja bym musiałam ustąpić pierwszeństwa ale nie dało rady bo samochód sam jechał MASAKRA dobrze ze miałam mała prędkość chyba Bóg nade mną czuwał tam zawsze jest sporyzyko ruch a wtedy nic nie jechało strasznie się wystraszylam na szczescie dzidzia spokojna. Głupie zakupy a tyle nerwów. Teraz leze i ledwo żyję a byłam raptem w 3 sklepach w jednym miejscu.

Kocham Cię Krolewno :*http://www.suwaczek.pl/cache/2b92a62998.png

Odnośnik do komentarza

Dziewczyny najgorsze w tym wszystkim jest to, że rodzina mojego m. ze strony taty to SAMI ALKOHOLICY :( on kiedys w ogóle nie pił...po jakims czasie drink lub piwko okazjonalnie...a teraz jest jak jest :( codziennie kilka drinków i to talkich porządnych...a że głowe ma mocną to uważa ze wszystko ok...a ja to sie wiecznie czepiam...a wiec od pewnego czasu nic nie mówie...ale oddalamy sie od siebie bardzo....tylko to oczywiscie moja wina...nawet przez mysl mu nie przejdzie ze to jego picie to powoduje :( ale dosc juz tego biadolenia...życie pokaże co bedzie dalej ...

http://suwaczki.maluchy.pl/li-72106.png

Odnośnik do komentarza

Hej!

Uśmiecham się do Was dzisiaj szeroko choć wiem, że nie jest łatwo. Najgorsze jest to, że w takich sytuacjach jakie opisujecie zawsze cierpią najbliżsi, a nigdy Ci, których problem bezpośrednio dotyczy... Przyjdzie w końcu to słońce i zapuka do Waszych okien ;)

Martita, trzymaj się dzielnie! Po 36 tygodniu ciąży jest już bezpiecznie, najważniejsze jest zdrowie Waszej dwójki. Czyli tak na prawdę dzidzia może przyjść lada dzień?

Nika, ja też mam ostatnio taki czas, że nic mi się totalnie nie chce i ciężko się poruszam, i widzę także, że mój brzuch w ciągu ostatnich dwóch tygodni się rozrósł dosyć mocno. Nie w szerokość, ale jest bardziej szpiczasty :) czego się obawiam, bo nie mam żadnej ciążowej kurtki zimowej i za chwilę się nie zapnę w swoją obecną...:(

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...