Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

W jaki sposób zapewniasz swojemu dziecku ochronę przed chorobami i wirusami?

Rekomendowane odpowiedzi

Anuszka
Daffodil
Anuszka
A, przypomniało mi się, według mnie dobrym zwyczajem jest rozbieranie dziecka w sklepie z całej odzieży wierzchniej (kurtka, czapka, szalik). Może nie, gdy wchodzi się na chwilę do mięsnego, ale do marketu już raczej wchodzi się na dłużej. Dzięki temu uniknie się dużych różnic temperatur, można uniknąć w ten sposób przegrzania-przewiania i dyskomfortu, kiedy wychodzi się z ciepełka na zimno. To samo w samochodzie. I w domu, oczywiście :)

Anuszka
To niby oczywiste, ale jak patrzę wkoło, to mi się wydaje, że robię to tylko ja, niektórzy myślą (i pytają dlaczego), że ona jest tak ubrana na dwór, szczęki zamykają dopiero, gdy zobaczą w wózku zakupowym jej kurtkę.

Na jakiś upierdliwców trafiasz :) Mnie jeszcze nikt uwagi nie zwrócił, a też zawsze wyrozbierani w sklepie jesteśmy :)
Z racji tego, że czasem i z godzina nam w markecie zejdzie, to nie wyobrażam sobie w kurtce łazić.

Ja pisząc "marketów" miałam na myśli takie mniejsze dyskonty. W hipermarketach, gdzie spędza się czasem godziny, to ludzie się rozbierają (tak jak w kinie, kawiarni). Natomiast w takim dyskoncie, gdzie przebywa się z kwadrans, pół godziny, to już szkoda zachodu. A moja córka, gdybym zostawiła ją w tym, w czym była, po kwadransie byłaby spocona jak szczur.
Ja mieszkam na tzw. "moherowym" osiedlu (najstarsze w Bydgoszczy, dużo dziadków), więc dlatego mam większe szczęście do "życzliwych". Poza tym, na pierwszy rzut oka wyglądam nieodpowiedzialnie ;) Najgorsza dla mnie jest sytuacja, w której ktoś mówi do mnie, a wykorzystuje do tego Dobrusię, np. "powiedz mamie, żeby Ci dała sweterek" albo pani w przedszkolu nie wpuszcza jej na salę "wracaj do mamy po kapcie" (pozwalam jej biegać skarpetkach). Nie cierpię, nie cierpię!! ;)

Aż zazgrzytałam zębami po przeczytaniu :)

Co do dyskontów, to też rozbieranie jest zawsze.
Nie rozbieramy się tylko w sklepach, kiedy wchodzę, podchodzę do kasy, kupuję i wychodzę. Chociaż czapkę i szalik też z reguły zdążę Kubie zedrzeć :)
W przybytkach kiedy się trzeba rozejrzeć, oglądnąć, rozbieranie jest zawsze.
Ja serio wolę sytuację kiedy jest mi lekko zimno niż gdy się spocę jak szczur, wtedy od razu się wściekła robię :) Kuba chyba ma to po mnie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drogie Mamy,

przed chwilą dodaliśmy nowy artykuł o sposobach na wzmocnienie odporności u dzieci. Zapraszamy do lektury:
Artykuł: Sposoby na wzmocnienie odporności u dzieci

i do wymiany opinii:

  • Który ze sposobów wzmacniania odporności Waszych Pociech wybieracie najchętniej?

  • Czy decydując się na syropy, nie zniechęca Was informacja o zawartości benzoesanu sodu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Anuszka
tuli.panek

My mamy problem z przedszkolankami. Staram się zostawiać kilka warst ubrań, zeby panie dostosowały ubiór do pogody bo wiadomo rano jest zimno,ale później robi się cieplej. Pewnego dnia przychodzodze po dziecko w samym swetrze, a moje dziecko w bluzie, kurtce i czapce. Pytam babki czemu dzieci są tak grubo ubrane, a panie, że później rodzice mają pretensje, że dziecie ubrane. Trzeba myślec zdroworzsądkowo, a nie jak na zewnątrz 20 stopni ubiera się dziecku kurtke i czapke.

Czyli spełnił się Tobie mój największy koszmar, tego się obawiam, kiedy mała zacznie uczęszczać do przedszkola.

Anuszka jedyne wyjście to oglądanie prognozy pogody dzień wcześniej i przygotowywanie w szafce tych rzeczy, które Twoim zdaniem będą odpowiednie. Ewentualnie można przedszkolakowi pewne wytyczne co do ubioru dać, z zastosowaniem się różnie bywa, przynajmniej u nas :)
No i nie wszystkie wychowawczynie przedszkolne mają tendecje do przegrzewania, nie martw się na zapas :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Anuszka. Daffodil Ja mówiłam przedszkolanką, żeby nie ubierały dziecka tak grubo. Że po to zostawiam kilka ubrań, aby rozsądnie ją ubrały na spacer, a nie sweter i kurtka przy 20 stopniach. ja zostawiam w czym przyszła i reszte ubrań bo niewiem czy wyjdą na spacer o 9 czy 11. Albo rozbieram ją do krótkiego rękawka a jak przychodzę to Ala w swetrze. Każą przedszkolanki zoostawiać w długim rękawie, a jak będzie dziecku ciepło to zdejmą,ale wcale nie zdejmują i wychodzi Ala spocona,czerwona na buzi, a niestety Ala w ferworze zabawy nie pamięta o tym, żeby zdjąć. Od września ciągle choruje bo tu się spoci, tu wyjdą na dwór i tak wkółko.

Anuszka co do kapci to Ala też chodzi bez,ale w domu. Moja teściowa gania za nią i próbuje zakładać bo przecież pęcherz sobie przeziębi:D


http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bdf9hbsa57gvf.png

Mój Aniołek [*]- 30.07.2012r.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość IWA23

Daffodil
Anuszka
tuli.panek

My mamy problem z przedszkolankami. Staram się zostawiać kilka warst ubrań, zeby panie dostosowały ubiór do pogody bo wiadomo rano jest zimno,ale później robi się cieplej. Pewnego dnia przychodzodze po dziecko w samym swetrze, a moje dziecko w bluzie, kurtce i czapce. Pytam babki czemu dzieci są tak grubo ubrane, a panie, że później rodzice mają pretensje, że dziecie ubrane. Trzeba myślec zdroworzsądkowo, a nie jak na zewnątrz 20 stopni ubiera się dziecku kurtke i czapke.

Czyli spełnił się Tobie mój największy koszmar, tego się obawiam, kiedy mała zacznie uczęszczać do przedszkola.

Anuszka jedyne wyjście to oglądanie prognozy pogody dzień wcześniej i przygotowywanie w szafce tych rzeczy, które Twoim zdaniem będą odpowiednie. Ewentualnie można przedszkolakowi pewne wytyczne co do ubioru dać, z zastosowaniem się różnie bywa, przynajmniej u nas :)
No i nie wszystkie wychowawczynie przedszkolne mają tendecje do przegrzewania, nie martw się na zapas :)

U nas najgorsza jest pierwsza gr 3latki bo oni nowi pani nowa i ciężko dopasować z ubiorem pani bo nie zna dzieci aż tak dobrze ale potem kolejne grupy (pani się nie zmienia jest z nimi aż do wyjścia do szkoły) już zna dzieci i wie które dziecko ciepłolubne które nie/pamięta wytyczne rodziców i pilnuje aby dziecko było odpowienio ubrane do wyjścia,okno na sali też zawsze jest uchylone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daffodil
tuli.panek

My mamy problem z przedszkolankami. Staram się zostawiać kilka warst ubrań, zeby panie dostosowały ubiór do pogody bo wiadomo rano jest zimno,ale później robi się cieplej. Pewnego dnia przychodzodze po dziecko w samym swetrze, a moje dziecko w bluzie, kurtce i czapce. Pytam babki czemu dzieci są tak grubo ubrane, a panie, że później rodzice mają pretensje, że dziecie ubrane. Trzeba myślec zdroworzsądkowo, a nie jak na zewnątrz 20 stopni ubiera się dziecku kurtke i czapke.

Do tego akapitu muszę się odnieść w obronie pań przedszkolanek :)
One nie są w stanie zadowolić wszystkich. Dla przykładu moje dziecko w czapce chodzi tylko w zimie, późną jesienią, inne dziecko dla odmiany czapkę ma nawet kiedy na zewnątrz +20. Wiesz co by się działo, gdyby w tym drugim przypadku wychowawczyni tej czapki nie założyła? :) Awantura murowana :)
Podejrzewam, że one asekuracyjnie wolą ubrać to co jest w szafce. Zdroworozsądkowo jak najbardziej trzeba podchodzić, ale niestety zdrowy rozsądek jest pojęciem względnym, a opiekunki w przedszkolu nie są w stanie przewidzieć każdego kaprysu każdej mamy.

To dlatego ja prowadzę wirtualną kampanię, żeby Panie przedszkolanki bały się przegiąć w drugą stronę. Ale wiem, że do przyszłego września nie zdążę :D


http://www.suwaczki.com/tickers/5b09t5odljkk41ww.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daffodil
Anuszka
tuli.panek

My mamy problem z przedszkolankami. Staram się zostawiać kilka warst ubrań, zeby panie dostosowały ubiór do pogody bo wiadomo rano jest zimno,ale później robi się cieplej. Pewnego dnia przychodzodze po dziecko w samym swetrze, a moje dziecko w bluzie, kurtce i czapce. Pytam babki czemu dzieci są tak grubo ubrane, a panie, że później rodzice mają pretensje, że dziecie ubrane. Trzeba myślec zdroworzsądkowo, a nie jak na zewnątrz 20 stopni ubiera się dziecku kurtke i czapke.

Czyli spełnił się Tobie mój największy koszmar, tego się obawiam, kiedy mała zacznie uczęszczać do przedszkola.

Anuszka jedyne wyjście to oglądanie prognozy pogody dzień wcześniej i przygotowywanie w szafce tych rzeczy, które Twoim zdaniem będą odpowiednie. Ewentualnie można przedszkolakowi pewne wytyczne co do ubioru dać, z zastosowaniem się różnie bywa, przynajmniej u nas :)
No i nie wszystkie wychowawczynie przedszkolne mają tendecje do przegrzewania, nie martw się na zapas :)

Mam taką nadzieję, że trzylatka będzie umiała się odezwać we własnym interesie. Ewentualnie mogę jej wydrukować koszulki z odpowiednimi napisami: "Nie noszę czapki P.S. Ja nie żartuję".
Wiem, że nie wszystkie. Chodzę co środę do przedszkola na półtorej godziny, przewinęło się już tych Pań z 10, z czego jedna walczyła o otwarte okno i mówiła, żeby nie przesadzać z ubraniami, bo w przedszkolu jest ciepło (no właśnie dzisiaj zabieram ze sobą termometr i ukradkiem sobie sprawdzę :D)


http://www.suwaczki.com/tickers/5b09t5odljkk41ww.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tuli.panek
Anuszka. Daffodil Ja mówiłam przedszkolanką, żeby nie ubierały dziecka tak grubo. Że po to zostawiam kilka ubrań, aby rozsądnie ją ubrały na spacer, a nie sweter i kurtka przy 20 stopniach. ja zostawiam w czym przyszła i reszte ubrań bo niewiem czy wyjdą na spacer o 9 czy 11. Albo rozbieram ją do krótkiego rękawka a jak przychodzę to Ala w swetrze. Każą przedszkolanki zoostawiać w długim rękawie, a jak będzie dziecku ciepło to zdejmą,ale wcale nie zdejmują i wychodzi Ala spocona,czerwona na buzi, a niestety Ala w ferworze zabawy nie pamięta o tym, żeby zdjąć. Od września ciągle choruje bo tu się spoci, tu wyjdą na dwór i tak wkółko.

Anuszka co do kapci to Ala też chodzi bez,ale w domu. Moja teściowa gania za nią i próbuje zakładać bo przecież pęcherz sobie przeziębi:D

Ojejku, co robić, chyba się przekwalifikuję na przedszkolankę...


http://www.suwaczki.com/tickers/5b09t5odljkk41ww.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Anuszka
Daffodil
tuli.panek

My mamy problem z przedszkolankami. Staram się zostawiać kilka warst ubrań, zeby panie dostosowały ubiór do pogody bo wiadomo rano jest zimno,ale później robi się cieplej. Pewnego dnia przychodzodze po dziecko w samym swetrze, a moje dziecko w bluzie, kurtce i czapce. Pytam babki czemu dzieci są tak grubo ubrane, a panie, że później rodzice mają pretensje, że dziecie ubrane. Trzeba myślec zdroworzsądkowo, a nie jak na zewnątrz 20 stopni ubiera się dziecku kurtke i czapke.

Do tego akapitu muszę się odnieść w obronie pań przedszkolanek :)
One nie są w stanie zadowolić wszystkich. Dla przykładu moje dziecko w czapce chodzi tylko w zimie, późną jesienią, inne dziecko dla odmiany czapkę ma nawet kiedy na zewnątrz +20. Wiesz co by się działo, gdyby w tym drugim przypadku wychowawczyni tej czapki nie założyła? :) Awantura murowana :)
Podejrzewam, że one asekuracyjnie wolą ubrać to co jest w szafce. Zdroworozsądkowo jak najbardziej trzeba podchodzić, ale niestety zdrowy rozsądek jest pojęciem względnym, a opiekunki w przedszkolu nie są w stanie przewidzieć każdego kaprysu każdej mamy.

To dlatego ja prowadzę wirtualną kampanię, żeby Panie przedszkolanki bały się przegiąć w drugą stronę. Ale wiem, że do przyszłego września nie zdążę :D

A może akurat :)
Próbować nie zaszkodzi :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Redakcja
Drogie Mamy,

przed chwilą dodaliśmy nowy artykuł o sposobach na wzmocnienie odporności u dzieci. Zapraszamy do lektury:
Artykuł: Sposoby na wzmocnienie odporności u dzieci

i do wymiany opinii:

  • Który ze sposobów wzmacniania odporności Waszych Pociech wybieracie najchętniej?

  • Czy decydując się na syropy, nie zniechęca Was informacja o zawartości benzoesanu sodu?

jeżeli chodzi o artykuł zawiera wszystkie niezbędne informację, a co do pytań przy ierszym odpowiem tak, że po pierwsze dieta - dobrze zbilansowana, odpowiednie produkty i umiejętne kontrolowanie tego co jemy, po drugie naturalne sposoby wyjazdy w góry czy nad morzem a co do drugiego pytania aż wstyd się przyznać ale nie czytam o tym i daję dziecku tylko te które przekaże lekarz obserwując czy aby na pewno działa dobrze na moje dziecko


http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wow... ja to nawet jak lekarz rodzinny ( a mam takiego z czołówki rankingowej w sieci, że się pochwalę) przepisze dziecku taki czy inny lek na odporność, to jednak zanim podam, to sie wbijam w ulotkę i czytam. Niby nigdy żadnych efektów ubocznych z wypisanego dramtyzmu na tych ulotkach nie zaobserwowałam, ale wolę wiedzieć.
A na odporność to my wszyscy pasiemy się latem czosnkiem z działeczki, dzięki temu w zasadzie zimą nas nic nie łapie.


Kto tam nuci pod nosem? to ja, to ja:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość curry

A mi się nie podoba to propagowanie sztucznych witamin, syropków, itp. Jak dziecko ma jakieś poważne niedobory to ok, ale na pewno nie na ślepo, bez badań, bo "może mu czegoś brakuje".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość IWA23

Jeśli chodzi o witaminy to ja dziecku podaje tylko w czasie choroby i jeszcze pare dni po chorobie,a tak to nie ,nie uważam aby to było na plus faszerowanie dziecka codziennie sztucznymi witaminami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ilona1978
Wow... ja to nawet jak lekarz rodzinny ( a mam takiego z czołówki rankingowej w sieci, że się pochwalę) przepisze dziecku taki czy inny lek na odporność, to jednak zanim podam, to sie wbijam w ulotkę i czytam. Niby nigdy żadnych efektów ubocznych z wypisanego dramtyzmu na tych ulotkach nie zaobserwowałam, ale wolę wiedzieć.
A na odporność to my wszyscy pasiemy się latem czosnkiem z działeczki, dzięki temu w zasadzie zimą nas nic nie łapie.

latem je się zdecydowanie więcej naturanlych witamin, zimą warto jeść to, co w naszym klimacie jest właściwe, kiszone ogórki i kiszoną kapustę, bo mają bakterie probiotyczne, a czosnek i cebula to nasze naturalne antybiotyki, tylko, żeby były skuteczne, pzydałoby się jeść główkę czosnku lub całą cebulę codziennie! a większość z nas zabiera się za jedzenie tych warzyw dopiero, jak zaczyna coś łapać i efekt taki jak właśnie z witaminą C (regularna dawka codziennie wspomaga odporność, mówię o naturalnej, a branie sztucznej lub rutinoskorbinu w czasie choroby na niewiele się zda...nadmiaru witaminy organizm odda z moczem, szkoda, że nie jesteśmy jak wielbłądzice, nasze mleko którym karmimy dzieci, miałoby witaminę C, tak właśnie jest tylko u wielbłądów)...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no właśnie lubimy dawać suplementy ale one nie są naszym dzieciom potrzebne wystarczy to co naturalnie rośnie w danej porze roku i aplikować jako jeden chociaż posiłek owocowy


http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a wracają jeszcze do artykułu, to jest ciekawie zbudowany i dobrze, że mówi o naturalnych sposbach wzmacniania odporności o tych preparatach witaminowych, ja pamiętam ze swojego dzieciństwa, że piłam vibovit i bardzo go lubiłam, moje rodzeństwo też, nawet ten smak pamiętam, w Wy, pamiętacie vivovit?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj Vibovit tak pamiętam.....a był jeszcze Visolvit (jakoś tak)to chyba lepszy był - taka oranżadka:-)) a vibovit chyba nadal jest do kupienia:-)
Nie czytałam wszystkich Waszych postów ale co do odporności to w tym roku robię syrop z czosnku. Może znacie - cytrynka czosnek miód - daję profilaktycznie po łyżeczce chłopakom (5 i 2,5) i jest na razie ok)))bez katarzyyyny:-))


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja akurat jestem z tych bardziej suplementujących :)
Oczywiście bez przesady, ale w okresie jesienno-zimowym Kuba dostaje witaminę C i tran. W lecie już nic, bo wtedy bardzo dużo świeżych warzyw i owoców zajada. A w zimie jakość tego co dostajemy w sklepach pozostawia niestety sporo do życzenia. Pamiętam, że jakiś czas temu przeczytałam w pewnym artykule, że w zimie więcej wartości i witamin mają mrożonki niż 'świeże' warzywa. Wiadomo jeść jemy, ale już z mniejszą wiarą, że nas to od chorób uchroni :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gosiazar
Oj Vibovit tak pamiętam.....a był jeszcze Visolvit (jakoś tak)to chyba lepszy był - taka oranżadka:-)) a vibovit chyba nadal jest do kupienia:-)
Nie czytałam wszystkich Waszych postów ale co do odporności to w tym roku robię syrop z czosnku. Może znacie - cytrynka czosnek miód - daję profilaktycznie po łyżeczce chłopakom (5 i 2,5) i jest na razie ok)))bez katarzyyyny:-))

Visolvit najlepiej smakował wyjadany palcem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daffodil
gosiazar
Oj Vibovit tak pamiętam.....a był jeszcze Visolvit (jakoś tak)to chyba lepszy był - taka oranżadka:-)) a vibovit chyba nadal jest do kupienia:-)
Nie czytałam wszystkich Waszych postów ale co do odporności to w tym roku robię syrop z czosnku. Może znacie - cytrynka czosnek miód - daję profilaktycznie po łyżeczce chłopakom (5 i 2,5) i jest na razie ok)))bez katarzyyyny:-))

Visolvit najlepiej smakował wyjadany palcem :)

tak wlasnie robił mój brat:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość curry

Daffodil
gosiazar
Oj Vibovit tak pamiętam.....a był jeszcze Visolvit (jakoś tak)to chyba lepszy był - taka oranżadka:-)) a vibovit chyba nadal jest do kupienia:-)
Nie czytałam wszystkich Waszych postów ale co do odporności to w tym roku robię syrop z czosnku. Może znacie - cytrynka czosnek miód - daję profilaktycznie po łyżeczce chłopakom (5 i 2,5) i jest na razie ok)))bez katarzyyyny:-))

Visolvit najlepiej smakował wyjadany palcem :)

Tak :) U mnie tez sie tak jadlo :hahaha:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a tran, vibovit, visolvit na sucho obowiązkowo to właśnie smaki mojego dzieciństwa - oczywiście w artykule mówi się o aktualnych spososbach na wmocnienie odporności dzieci, więc można zauważyć, że artykuł objął te sposoby które my tutaj w wypowiedziach wypowiedziałyśmy, wiadome jest że nie tylko suplementacja przyniesie skutek ale wszystko w racjonalnych dawkach może wspomóc dziecko i moim zdaniem dlaczego mamy nie mają z tych możliwości w sensowny sposób korzystać


http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pojawiła się uwaga, że niektórzy rodzice wolą naturalne "wspomagacze" odporności zamiast suplementów. Tylko czy na pewno wiemy, co podajemy naszym dzieciom? Skąd wiemy, że owoce i warzywa, które kupujemy są bogate w witaminy? Czy patrzycie na skład produktów, które kupujecie? Sprawdzacie ile jest parówki w parówce i czy kolorowe napoje do dzieci to nie jest popisowy numer chemików?

A czy kupujecie żywność ekologiczną?
Co sądzicie o żywności GMO?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Redakcja
Pojawiła się uwaga, że niektórzy rodzice wolą naturalne "wspomagacze" odporności zamiast suplementów. Tylko czy na pewno wiemy, co podajemy naszym dzieciom? Skąd wiemy, że owoce i warzywa, które kupujemy są bogate w witaminy? Czy patrzycie na skład produktów, które kupujecie? Sprawdzacie ile jest parówki w parówce i czy kolorowe napoje do dzieci to nie jest popisowy numer chemików?

A czy kupujecie żywność ekologiczną?
Co sądzicie o żywności GMO?

co do parówek-Asia uwielbia,ale kupuję te co mają 80-90% mięsa...ostatnio kupuję Sokołowa z szynki....żadnego mięsa mechanicznie oddzielonego

owoce ekologiczne zdarzyło mi sie kupować
zwłaszcza latem daje dziewczyna duzo owoców
truskawki kupowałam od znajomej z działki,jagody z lasu(ale myte ciepłą wodą)

jajka kupuje z gospodarstwa od "szczęśliwych kurek"
często też wędlinę tradycyjnie robioną w małym zakładzie....różnica w smaku kolosalna,z tym co w sklepie kupuję

do picia w razie kataru i kaszlu-syrop z cebuli,czosnek


Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Redakcja
Pojawiła się uwaga, że niektórzy rodzice wolą naturalne "wspomagacze" odporności zamiast suplementów. Tylko czy na pewno wiemy, co podajemy naszym dzieciom? Skąd wiemy, że owoce i warzywa, które kupujemy są bogate w witaminy? Czy patrzycie na skład produktów, które kupujecie? Sprawdzacie ile jest parówki w parówce i czy kolorowe napoje do dzieci to nie jest popisowy numer chemików?

A czy kupujecie żywność ekologiczną?
Co sądzicie o żywności GMO?

Ja już się na ten temat wypowiedziałam wcześniej, nie wierzę w powalającą ilość witamin w owocach i warzywach w sezonie zimowym.
O warzywach i owocach sprzedawanych na targach w Krakowie, a przywiezionych z działek pod kombinatem też już coś pisałam, nie pamiętam, w którym temacie :) Ale tak w skrócie to z pewnością sporo w nich zanieczyszczeń. Co nie znaczy, że nie jemy, bo w skrajności popadać nie można :)
Warzywa ze sklepów ekologicznych kupowałam jak Kuba był malutki i stałe jedzenie mu gotowałam. Tutaj mam większą pewność, bo zakładam, że jak sklep szczyci się certyfikatami, to raz na jakiś czas robi kontrolę u dostawców, być może naiwniak ze mnie :) Teraz już odpuściłam ze sklepami ekologicznymi, bo majątek można stracić gotując dla trójki tylko z roślin eko.

Napojów nie kupuję, tylko soki, a często też sama robię w sokowirówce. Skład mięsa w parówce zawsze sprawdzam, a kupuję bardzo sporadycznie, bo przeciwniczką takiego jedzenia jestem. Chłopaki raz na dwa tygodnie sobie zrobią w weekend na śniadanie. A kupujemy te z Sokołowa, bo skład najbardziej przekonujący dla mnie.

Żywności GMO mówię nie, aczkolwiek już słyszałam co nieco, że producenci nawet nie będą musieli teraz informować na opakowaniach, że żywność jest modyfikowana genetycznie, więc podejrzewam, że za jakiś czas nawet nie będziemy mieć wpływu na to co jemy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...