-
Postów
8 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marzen@
-
Zmiana otoczenia, nowy dom, to wszystko jest dla dziecka stresujące. Nie ma co go zmuszać na siłę. Jeśli nie chce sam przebywać w swoim pokoju to niech bawi się w salonie. Pokażcie mu, że jego pokój jest atrakcyjny. Niech wybierze zasłony czy nową pościel, naklejki na ścianę. Bawcie się z nim w jego pokoju. Niech ma z tym pokojem same przyjemne skojarzenia. Niech to będzie jego własna przestrzeń, azyl, gdzie może rządzić i czuć się bezpiecznie.
-
A ja tak myślę, że z tym edukowaniem to nie ma co szaleć. Ja czy moi rodzice religię zaczynaliśmy w "zerówce" i było dobrze. Prostej modlitwy czy piosenki religijnej można nauczyć dziecka w domu, poczytać razem Biblię dla maluchów, zrobić szopkę, pokolorować aniołka itp.
-
Miałyśmy podobny problem, pojawił się przy okazji infekcji górnych dróg oddechowych (przy czym najpierw był problem z częstym oddawaniem moczu). Mocz, posiew ok, młoda raczej nie skarżyła się na ból. Niestety samo nie przeszło, została przeleczona furaginą i od tej pory jest ok :)
-
CzekamNaSen Mamy, a czy gdyby religia była w sali przy kościele to myślicie, że dzieci by chodziły? Po pierwsze dzieci by wolały mieć wolne wtedy, po drugie dla rodziców to obowiązek - trzeba zawieść, odebrać itp... Więc myślę, że może byc w szkole, tylko księża czy katechetki powinny być odpowiednio przygotowani. Dawniej (do końca lat 80') chodziło się na religię przy kościele i dawało radę, więc nie wiem czemu dzieci nie miałyby chodzić. Ja tak chodziłam kilka lat, moi rodzice tak chodzili i dało się. Oczywiście z logistycznego punktu widzenia wygodniej jest, szczególnie przy młodszych dzieciach, kiedy religia jest w szkole. Tylko co z dziećmi niewierzącymi/innej wiary? Jeśli dajemy radę wozić dzieci na pierdylion zajęć dodatkowych to chyba dało by radę 1x w tygodniu zawieźć na religię. Co do meritum wątku, w przedszkolu mojej córki nie ma religii. Nie wiem jak zerówka, ale młodsze grupy na pewno nie mają. I bardzo dobrze, bo często taka religia jest prowadzona przez osoby nie potrafiące pracować z małymi dziećmi. Lepiej niech w tym czasie maluchy wyjdą na podwórko albo lepią z plasteliny. W przedszkolu dzieci maja się przede wszystkim dobrze bawić.
-
Najlepiej zapytaj lekarza lub w aptece. Druga sprawa to czy jesteś w ciąży? Nie jestem pewna czy w ciąży można brać furaginę, no chyba, że lekarz zaleci po rozważeniu wszystkich "za" i "przeciw".
-
Zalecenia sa różne - w Polsce zalecaja rozszerzenie diety dzieciom na mm po 4. m-cu, WHO zaleca po 6-tym niezależnie od sposobu karmienia. Jeśli nie idzie marchewka (ma właściwości zapierające) to odpuść. Za kilka dni spróbuj np. dynię, ziemniaka czy tarte jabłko (surowe, bo mus jabłkowy ze słoika też zapiera). I tak jak dziewczyny piszą - po 1-2 łyzeczki na poczatek, stopniowo zwiększajac ilość.
-
Zaczęła ci wczoraj odpisywać, ale córa wzywała. Wiem, że łatwo się pisze, ale musisz się wyluzować. Maluszek czuje twój stres i może to powodować kłopoty przy karmieniu. Niski przyrost wagi mógł byc spowodowany np. infekcją lub rezygnacją z nocnego karmienia - mleko w nocy jest najbardziej treściwe. Przystawiaj dziecko w nocy, jeśli będzie potrzeba to budź, połóżcie się razem w łóżku i karm. A w dzień zminimalizuj ilość bodźców zewnętrznych - nie włączaj tv, radia, jeśli trzeba zasłoń zasłony - w tym wieku dzieci zauważają coraz więcej otaczajacego je świata i zbyt duża ilość bodźców działa na nie rozpraszająco. Takiemu wrażliwcowi trzeba zapewnić "romantyczną atmosferę". Może trzeba też mienić pozycję karmienia. Poza tym kup lub wypożycz wagę i waż dziecko, ale nie codziennie. Tylko raz w tygodniu o tej samej porze, np. po "śniadaniu". Bardzo istotne jest to, żeby waga była ta sama cały czas, bo różne wagi maja różne "granice błędu". Wystarczy, że w podczas wizyty u lekarza dziecko było zważone za każdym razem na innej wadze i już wynik nie jest do końca miarodajny. I jak Margeritka pisze, może być ząbkowanie lub infekcja. A ilości mleka kobiecego nie ma sensu mierzyć bo po pierwsze to nie jest mm, że skład jest zawsze taki sam. Inny jest pokarm nocny (bogaty w tłuszcze) inny w dzień, inne mleko I fazy (picie) i II fazy (konkret). Jeśli odciągasz to może być tak, że odciągasz zbyt krótko i podajesz smykowi sporo pokarmu I fazy, a za mało II i wtedy pokarm nie jest zbyt treściwy, a dziecko napycha brzuszek i dalej nie chce jeść. Jeśli dziecko używa smoczka to go ograniczcie tylko do sytuacji, kiedy jest niezbędny. Staraj się mimo wszystko przystawiać - moje brodawki też były nieco wklesłe, mojej siostry bardzo wklęsłe, a obie wykarmiłyśmy dzieciaki i z czasem dzieci nam te brodawki "wyciągnęły". Kwestia prawidłowego przystawienia - dziecko ma objąć buzią całą brodawkę, a nie tylko sutek, a pokarm wypływa pod wpływem masowania dziąsłami brodawki, a nie ciągnięcia za sutek. Możesz też uzywać nakładek. Powodzenia życzę, nie stresuj się, nie myśl, że nie potrafisz. Pomyśl raczej, że tyle dziewczyn dało radę to i ty też dasz.
-
Mnie nie chodziło o to, żeby brać kogoś z rodziny do robót tylko w rodzinie popytać czy mają jakieś sprawdzone kontakty na solidnych wykonawców. I wiadomo, że w rodzinie, wśród znajomych można podjechać i samemu pooglądać wykonanie w ich domu. A jak się nie ma nikogo w okolicy, kto w ostatnich latach remontował, pozostaje tylko rozmawiać z wykonawcami, obejrzeć ich dotychczasowe prace i dokładnie przeglądać kosztorys - co zawiera i z jakich materiałów. Znajomi przyoszczędzili na firmie kładącej parkiet i parkiet im podniosło, bo był źle ułożony. Panowie z firmy, która u mnie układała parkiet od razu powiedzieli w jaki sposób można kłaść określony rodzaj drewna, a w jaki nie bo się podniesie. Dodatkowo przy pracach stolarskich (parkiety, schody itp) warto brać materiały u tej firmy, która później wykonuje - zabezpieczamy się wtedy na wypadek reklamacji: ten co kładł nie będzie zwalał winy na kiepskiej jakości drewno i na odwrót, ten co sprzedał drewno nie będzie zwalał na złe ułożenie (np. na zbyt mokrej wylewce) bo to będzie jedna i ta sama firma :) Wannę, umywalki, baterie zamawiałam przez firmę, która przerabiała mi instalacje - nie dość, że cena wyszła niższa to jeszcze niższy vat (wtedy 7% a nie 22% bo liczone z robocizną jako "komplet").
-
Rozbieżność bywa duża, bo często wyceny są na różnych materiałach. I tu trzeba pytać, dociekać i nie godzić się na żadne "dogadamy się" tylko wszystko z góry ustalić. Warto zastanowić się, które prace trzeba wykonać porządnie i z dobrych materiałów (np. instalacje), a na których można zaoszczędzić, bo wymieni się je za kilka lat łatwo, tanio i bez większego bałaganu. To co się da pójść i obejrzeć, jak wykonane są inne inwestycje itp.
-
A czemu byli zdziwieni? Przecież w kółko wszędzie trąbią o gender i to najczęściej osoby, które nie maja pojęcia na ten temat. Jak w tym starym dowcipie: "Włączam radio - gender, włączam tv - gender, otwieram gazetę - gender, aż się boję konserwy otwierać". A dzieci są bystre i chłoną wszystko co się dookoła dzieje. To co powiedziałaś młodemu to jest mniej więcej równouprawnienie, a gender to nauka, która bada, które różnice płci wynikają z ograniczeń kulturowych, a nie biologicznych. Czyli np. w wielu krajach arabskich kobiety nie mogą prowadzić samochodu i to jest ograniczenie kulturowe, bo przecież kobiety maja wszelkie predyspozycje do prowadzenia pojazdów. Ale np. mężczyzna nie urodzi dziecka i to jest ograniczenie biologiczne. Albo obiad może gotować zarówno tata, jak i mama, ale wiele osób uważa, że do garów tylko kobiety się nadają, a mężczyźni są stworzeni do wbijania gwoździ w ścianę i to też jest ograniczenie kulturowe. Itd, itd
-
najczęściej z polecenia. Jak mam coś do zrobienia w domu to pytam znajomych, rodziny których podoba mi się jakość danej pracy (tak mam, że jak coś się u mnie szykuje to od razu baczniej się przyglądam jak to jest u kogoś zrobione i jak mi się podoba). I też nie do każdego znajomego ma zaufanie w tych kwestiach, bo niektórzy ludzie są tacy, że za chiny się nie przyznają, że coś źle wybrali. Więc podpytuje tylko tych, o których wiem, że mi szczerze powiedzą jak im się kimś współpracowało i czy solidnie wykonał swoja pracę.
-
Nie no, prosze cie, tylko sobie nie wmawiaj, że ją rozpusciłaś. Powiem ci ja bylo u nas. Do półtora roku córka spała z nami w łóżku i gdzies w wieku 20 m-cy zaczęła sie powoli przeprowadzać do swojego łóżeczka, sama, z własnej nieprzymuszonej woli. Łóżeczko stało obok naszego łóżka, mogła swobodnie przechodzić między jednym a drugim. Jesli potrzebowała podawałam jej swoją reke między szczebelkami. Dziś ma prawie 3 lata i zazwyczaj śpi w swoim pokoju, choć w czasie choroby albo jakichs mocnych wrażeń śpi z nami. I nadal lubi zasypiac w towarzystwie moim lub taty, ale nam to nie przeszkadza, żeby jej poświęcic trochę czasu wieczorem na przytulaski. Dziecko do wszystkiego musi dojrzeć. Natura tak to urządziła, że małe dzieci śpią z rodzicami. Moim zdaniem twoje dziecko po prostu nie dorosło jeszcze do samodzielnego spania, potrzebuje cię w pobliżu. Najprostsze są dwa rozwiązania: albo weź córkę do swojego łóżka albo dostaw jej łóżeczko do swojego, tak, żeby w każdej chwili mogła cię dotknąć. I nie łudź się, że z dnia na dzień dziecko zmieni swoje nocne zachowanie - ona może nie czuć się pewnie w nocy, bo przecież próbowaliście ją zostawiać samą i nawet jeśli weźmiesz ją do swojego łóżka to przez jakiś czas będzie się budzić i sprawdzać czy jesteś obok. Co do jedzenia, to niektóre dzieci tak mają, że jedzą nawet d 2. urodzin. Warto jednak dać małej jakąś treściwą kolację, żeby w miarę ograniczyć nocne jedzenie (ze względu na zęby), do picia w nocy woda, żadnych słodkich herbatek. Jeśli będzie się domagać jedzenia to też trudno dziecku odmówić, jeśli głodne. Wybieraj po prostu produkty, które jak najmniej szkodzą ząbkom. Dziecko w końcu wyrośnie zarówno z nocnego jedzenia, jak i spania z rodzicami. Im bardziej będziesz z nią walczyć tym trudniej będzie zarówno jej, jak i tobie. Niestety znam dzieci, których rodzice uparli się na samodzielne spanie i nie zważając na protesty maluchów konsekwentnie odmawiali im wspólnego spania. Wiele z tych dzieci budziło się nocami z krzykiem nawet do piątych urodzin. Czy tego chcesz dla swojego dziecka? Nic na siłę, pomału. Obserwuj swoje dziecko, a na pewno dostrzeżesz moment, kiedy wystarczy je delikatnie pchnąć i samo, bez oporów pójdzie spać do swojego pokoju.
-
Myślę, że każdy powinien znaleźć rozwiązanie najlepsze dla siebie, swojej rodziny. U nas dzielenie obowiązkami wychodzi dość naturalnie, choć czasem mężowi przydaje się "wychowawczy ochrzan" ;) Teraz ja jestem wiecej w domu, więc więcej jestem w stanie ogranąć w tzw. miedzyczasie. Kiedy pracowalam po 12h z dalekim dojazdem to mąż przejął wiecej obowiązków, a w tygodniu ogarniał własciwie wszystko.
-
W pierwszej kolejności odetnij się od komentarzy "cioć dobra rada". Niestety niektórzy maja tendencję do wypowiadania swoich opinii i porad niezaleznie od tego czy słuchacz sobie ich życzy. Utnij komentarze już dziś. Każdy świeżo upieczony rodzic czuje się niepewnie w swojej roli i niepotrzebną krytyką osoby postronne mogą wpędzać ich w frustracje, a młodą mamę nawet w depresję. Oczywiście warto posiąść przed porodem wiedzę np. na temat pielęgnacji niemowlecia, karmienia itp. I tu polecam szkoły rodzenia, bo są prowadzone przez fachowców posiadających najnowszą wiedzę w dziedzinie opieki nad niemowlęciem. Chyba każda mama przed porodem wyobraża sobie jak to będzie i wymyśla przeróżne scenariusze. I pewnie każda przyzna, że plany sobie, a życie sobie. Maluszek to rozumna istota i najważniejsze to słuchać jego potrzeb, a wtedy najlepiej i najszybciej wypracujecie to co odpowiada zarówno rodzicom jak i dziecku. Dasz radę, bo czemu by nie. I tak, warto słuchać własnej intuicji, bo ona podpowiada nam najlepsze rozwiązania.
-
Po pierwsze jeśli mała czasem je a czasem nie to znaczy, że może nie zawsze jest głodna. Nie wiem ile ma twoje dziecko, ale u noworodków wystarczy podrażnić usteczka palcem i jeśli dziecko chce ssać zacznie szukać piersi. Sprawdź czy za każdym razem mała jest prawidłowo przystawiona - usta szeroko, w buzi brodawka razem z otoczką, nigdy sama brodawka, nosek i bródka przytknięte do piersi. Jeśli bolą cię plecy to zwróć uwagę na pozycję w jakiej karmisz - ty siedź prosto, dziecko przystaw do piersi, a nie pierś do dziecka. Jeśli będziesz się pochylać nad dzieckiem to żadna poduszka cudów nie zrobi. Wypróbuj różne pozycje - klasyczną, spod pachy, na leżąco, lub jakieś pośrednie rozwiązania (w sieci mnóstwo filmów i zdjęć np. tu). Ale przede wszystkim zabierając się do karmienia usiądź/połóż się wygodnie. Jeśli podejrzewasz, że za zdenerwowanie dziecka może odpowiadać zbyt wolny wypływ pokarmu to delikatnie masuj pierś podczas karmienia. I nie płacz, nie denerwuj się. Zamknij się w pokoju, zrelaksuj, włącz ulubiony film itp. Niestety im bardziej będziesz się nakręcać tym będzie gorzej. Stres wpływa negatywnie na wydzielanie oksytocyny, która z kolei ma wpływ na wypływ pokarmu. Powodzenia, dasz radę, trzymam kciuki. Jeśli czujesz, że potrzebujesz fachowej porady poszukaj poradni laktacyjnej w swojej okolicy. Czasem dobrze, żeby ktoś ocenił wasza sytuację wprawnym okiem.
-
Jak dla mnie dziwna ta reakcja. Jesli dziecku byłoby zimno to powinno mieć zimny kark. Jeśli kark jest ciepły i suchy to znaczy, że jest ok. Kilka warstw ubrań to znaczy ile i jakie grube? I dlaczego "przemarzanie" maloby wychodzic na plecach, a nie na buzi, która jest najbardziej narażona na kontakt z zimnym powietrzem. Jeśli ubierasz dziecku np. dwie pary rajtek, to wtedy rzeczywiście może pojawic sie problem z przemarzaniem, bo jeśli ubrania są zbyt ciasno to ograniczają krążenie krwi i wtedy łatwo zmarznąć.
-
U mnie tylko trochę poprószyło i za mało tego śniegu na sanki. Mam nadzieję, że spadnie więcej.
-
E tam, 60 km to i tak nie jest źle. Moja wytrzymywała max 15, potem był cyrk. Kiedyś 30km pokonywalismy w 2h, bo pierś, bo spać (ale na mamie albo tacie) i tak ją pokarmiłam na poboczu/parkingu, uspałam na rekach, włożyłam do fotelika i po kilku minutach budziła się i znów ryk! Bliżej pierwszych urodzin już wytrzymywała dłuższe trasy, teraz (2l 9m-cy) spokojnie daje radę do 300km (przy niewielkim zabawianiu). Jazda na noc w ogóle się u nas nie sprawdziła, bo o ile jeśli się prześpi w dzień i obudzi w samochodzie to jest ok, o tyle jeśli obudzi się w nocy to jest istny cyrk. Jedyna rada na twojego smyka, to taka, że z czasem będzie lepiej, a tymczasem dłuższe podróże ograniczcie do niezbędnego minimum.
-
Kaszki Holle - jakie polecacie?
marzen@ odpowiedział(a) na Margeritka temat w Noworodki i niemowlaki
Generalnie produkty wysoko przetworzone zbyt wielkich wartości odżywczych nie mają. A wspomniana wyżej kasza manna jest takowym, jak i zresztą błyskawiczne kaszki dla dzieci. Najlepiej byłoby gotować brązowy ryż, kaszę jaglaną, krakowską itp, ale nie zawsze się udaje. Jak ktoś ma dziecko, które kaszy zje 2 łyżki (a moja tak jadła) to mu się zwyczajnie nie chce gotować codziennie jaglankę przez godzinę (bo tyle trzeba gotować ja by się porządnie "rozmiękła"), na dodatek taka ilość nie wiadomo w czym i jak gotować, żeby się nie przypaliło i nie trzeba było stać nad tym przez godzinę. Więc się kombinuje raz kaszę, raz kaszkę i do przodu. Ze wszystkiego trzeba umieć korzystać, ot co. Gotowce są przydatne na wyjazdach, wycieczkach czy "w gościach", bo o ile owoce można jeść świeże, zupy można zawekować to kaszy nie da się nagotować na tydzień. Co do oszczędności - to u mnie była znikoma - młoda kaszki zjadała góra jedno opakowanie na miesiąc, więc czy wydałam 5 czy 15 zł nie miało większego znaczenia. A co do czytania składu produktów to warto go rozszerzyć również na kosmetyki i artykuły higieniczne. Takie pieluchy jednorazowe zawierają np. poliakrylan sodu, który stosowany w tamponach dla kobiet powodował zespół wstrząsu toksycznego i został z nich wycofany. Chusteczki nawilżane to już cała tablica mendelejewa, a znam sporo osób, które używają ich nawet w domu, gdzie maja przecież dostęp do ciepłej wody. I tak dalej, i tak dalej, można by pisać w nieskończoność ;) Najważniejszy jest zdrowy rozsądek i umiejętne korzystanie z dobrodziejstw nowoczesności :) -
Czy Maluchy powinny zasypiać przy bajkach lub piosenkach z tv?
marzen@ odpowiedział(a) na flaflusiowa86 temat w Maluchy
Zalecenia zaleceniami, a życie swoim torem biegnie. Dwulatkowi nie stanie się krzywda jeśli poogląda bajki przez kilkanaście minut dziennie. Byle były dostosowane do jego wieku. Cóż z tego, że nie wnoszą żadnych treści edukacyjnych - każdy czasem potrzebuje się "odmóżdżyć". Nie wszystko i nie zawsze musi nieść treści edukacyjne. Czasem trzeba się zwyczajnie ponudzić. Flaflusiowa, nie martw się. Dzieciom się zmienia. Dziś synek zasypia przy bajkach jutro będzie chciał, żebyś go głaskała po plecach, a pojutrze każe się wozić w wózku :) Krzywdy mu nie zrobisz jak przez kilka tygodni będzie zasypiał przy bajkach z tv. Zawsze możesz mu zaproponować, że mu poczytasz, a jak nie zechce to trudno. -
Chustowanie po cesarskim cięciu
marzen@ odpowiedział(a) na flaflusiowa86 temat w Noworodki i niemowlaki
Ja zachustowałam córkę około 5-6 tygodni po cc, ale raczej ze względu na moja własna nieporadność w wiązaniu niż cięcie. Drugie dopiero w drodze, ale myślę, że zacznę wcześniej (po 3-4 tyg.). Chustę wiąże się dość wysoko - taki maluszek raczej jest owiniety wokół biustu mamy niż na jej brzuchu, a rana jest przecież dość nisko. Ja mam chustę tkaną, nosiłam w "kieszonce". Dla noworodków poleca się też wiązanie "kangurek", ale ja jakoś nigdy go nie opanowałam (prawdopodobnie przez za długa chustę). Generalnie ani po cc, ani po sn nie wolno dźwigać przez pierwsze tygodnie, nim się wszystko obkurczy i organizm wróci do jako takiej normy. Poza tym miesięczny maluszek waży zwykle około 4 kg, to nie jest znów taki ciężar :) -
Moja właśnie bawi na balu zorganizowanym w pracy u męża. Przebrana za biedronkę, bo taki sama sobie strój wybrała. Kiedy wróci będę wiedziała jak było.
-
Niezupełnie. Istnieją schorzenia przy których wzrasta poziom bety, a nie mają nic wspólnego z ciążą, np. nadczynność tarczycy, choroby nerek itp.
-
Zdarza się, że test pokaże nieprawidłowy wynik, ale bardzo rzadko lub gdy jest nieprawidłowo wykonany. Możesz zrobić też badanie BETA HCG z krwi, to daje pewność. A jeśli się współżyje to trzeba się liczyć z mozliwością zajścia w ciążę. Tyle, że my tu nie mamy szklanej kuli i nie powiemy ci czy jesteś w ciąży czy nie. A jak już będziesz u lekarza porozmawiaj z nim na temat odpowiedniej dla was antykoncepcji, skoro jak rozumiem, nie chcecie jeszcze dziecka.
-
Zimą podczas sztormów wydziela się dużo jodu, więc dla zdrowia dobrze jeździć zimą - a w końcu sanatorium nie jest dla zdrowych. Poza tym oprócz ocieplanych kaloszy i porządnego sztormiaka oraz dobrego kremu do buzi, wszystko inne jak w domu. Można zawsze zabrać ze soba jakieś ulubione gry, kredki itp. W sanatorium będą też inne dzieci, więc nie będzie nudno.