-
Postów
8 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marzen@
-
Uczniowski fartuszek czy normalne ubranie?
marzen@ odpowiedział(a) na Margeritka temat w Uczniowie, Nastolatki
Dokładnie Avril masz zupełną rację. A swoja drogą, może i elegancki mundurek ładnie wygląda, ale w "mundurkowej" szkole jest wtedy szaro i smutno. Kiedy te dzieciaki maja nosić kolorowe stroje? Jak będą na emeryturze? Myślę, że zbyt często demonizuje się te szkolne stroje, a zbyt mało uwagi poświęca się prawidłowym relacjom w rodzinie i szkole. Dziecko wychowane w poczuciu własnej wartości nie będzie miało potrzeby manifestować jej strojem. -
Na razie myślałam chyba ciężko go dostać, bo wchodzi na rynek. Myśałam, żeby go sprowadzić do sklepu stąd próbuję się rozeznać. Tu strona producenta
-
A ten drugi to jaki (ten nie la millou)
-
Eee, u mnie jeszcze trochę czasu, bo dziecię jeszcze 4 tyg. w brzuchu, a starsza już "normalnych" koców używa.
-
Kochana, za dużo uwagi poświęcasz karmieniu. Za bardzo się tym przejmujesz i nie wierzysz w swoje siły. Dzieci maja skoki rozwojowe, wyrzynają im się zęby, zmieniają sobie plan dnia i to jest normalne i nie zależy od sposobu karmienia. Niestety, z twojego opisu wynika, że butelka popsuła umiejętność ssania przez twojego brzdąca. Podając butlę dążysz do odstawienia, bo widać, że maluchowi bardziej odpowiada jak łatwo leci, a przy piersi trzeba się napracować. Jeśli ci zalezy na kp to walcz, ale nie przy pomocy butelki. jest cos takiego jak system sns i pomaga dokarmić "leniwego" ssaka. Z czasem coraz bardziej przykręcasz kurek (będzie coraz mniej leciało), aż do całkowitej rezygnacji ze wspomagania. Warto też skorzystać z porady doradcy laktacyjnego Jeśli nie chcesz już karmić możesz przejść na mm, ale to nie gwarantuje dłuższych drzemek malucha. Nikt za ciebie nie podejmie tej decyzji. To ty wiesz co jest najlepsze dla ciebie i twojego malucha.
-
Mnie też to wszystko przeraża, tym bardziej, że ode mnie do ukraińskiej granicy niedaleko. Mam nadzieje, że jednak da się ten spór rozwiązać bez użycia siły.
-
Nie ma znaczenia czy twój lekarz pracuje w szpitalu czy nie. Każdy szpital z porodówką ma obowiązek cię przyjąć. Zresztą większość lekarzy i tak nie przyjeżdża do porodu do swoich pacjentek - trudno, żeby pracowali na okrągło. Z techniczych spraw: - wybierz szpital, w którym chcesz rodzić - wybierz drugi "awaryjny" (gdyby w pierwszym brakło miejsc, albo była np. dezynfekcja) -wybierz się do obu lub zadzwoń i zapytaj o wyprawkę dla siebie i dziecka (niektóre szpitale zapewniaja wszystko: pieluchy, ubranka, koszule do porodu w innych brak nawet mydła) - jeśli chcesz by ktoś towarzyszył ci przy porodzie zapytaj czy musi mieć np. specjalny "uniform" -odpowiednio wcześniej przygotuj torbę z rzeczami dla siebie, a w niej dokument tożsamości, kartę ciąży ostatnie wyniki badań (mocz, morfologia), wynik badania na paciorkowca, oznaczenie gr. krwi, koszule dla siebie, ręcznik, kilka wkładek laktacyjnych, bieliznę (miękki stanik i majtki, najlepsze są siateczkowe), kosmetyki, aparat fot. oraz wszystko to co powiedzą ci w danym szpitalu Poród może zacząć się dwojako - zwykle od skurczy - jesli będą regularne co 5-15 minut czas jechać do szpitala - odejściem wód płodowych: jeśli będą "czyste" masz ok. 2h na dojazd, jeśli brunatne, zielone czy podbarwione krwią jedziesz natychmiast Jeśli nie urodzisz do terminu to w ciągu 2-3 dni skontaktuj się ze swoim lekarzem prowadzącym - wypisze ci skierowanie do szpitala, zrobi ktg, usg, oceni dojrzałość łożyska i powinien dać ci skierowanie do szpitala. Ustalicie też czy trzeba jechać już czy możesz jeszcze kilka dni zaczekać. W szpitalu: - zgłaszasz się na izbę przyjęć, mówisz, że ty do porodu - zbadają cię, zrobią ktg i skierują na porodówkę... albo odeślą do domu (zdarza się, że rozwarcie jest małe i odsyłają pacjentki, ale nie daj łatwo się spławić). Dokumenty wypełniasz albo na izbie przyjęć, albo na sali porodowej - zależy od szpitala. - jeśli poród będzie przebiegał bez zakłóceń to lekarz dyżurny będzie zaglądał do ciebie rzadko, częściej położna
-
Taki troche wiekszy mam firmy belpla czy jakos tak. Kilka osób mi go poleciło, że niby taki świetny, ale nie jestem zadowolona. Fakt, nie mechaci się, dobrze sie pierze, nie traci kształtu, ale jest gruby, sztuczny, elektryzuje sie, a dziecko pod nim spocone jak mysz. Nie przepuszcza powietrza w ogóle. Teraz choruję na la millou dla drugiej córki, pewnie poproszę kogoś jako prezent na chrzest :)
-
Moja córka ma kilka czarnych rzeczy, w tym bluzki. Jeśli dziecku w takim kolorze do twarzy to ja osobiście nie widzę przeszkód. Czasem mam dość już tych różowości i błękitów dookoła ;P
-
Właśnie, cena tego cacka w detalu to 7-8 zł. Sporo jak na produkt jednorazowego użytku. Innych wad nie widzę. Ja młodą w podróży zwykle trzymałam w powietrzu nad toaletą (sama bym nie siadła na tych "publicznych" muszlach, a co dopiero dziecko sadzać) i o ile siku to nie problem, bo trwa kilka sekund, to jak zebrało się na grubszą sprawę to kręgosłup nie mój
-
York i maluch
marzen@ odpowiedział(a) na Martynaa temat w Nasz dom, nasza przestrzeń i nasze zwierzęta
Pies to nie zabawka. Kupując, przygarniając żywe stworzenie, które też ma swoje uczucia, ponosimy za nie odpowiedzialność. Jeśli psa regularnie odrobaczasz, szczepisz to nie ma problemu. Masz dużo czasu, psa można przyuczyć na spokojnie, żeby nie wchodził np. do waszej sypialni czy pokoju dziecka, jeśli chcesz. Choć raczej nie ma po temu wskazań. Jak za kilka lat zapragniesz drugiego dziecka, a w domu będziesz mieć wiecznie zasmarkanego przedszkolaka, to też oddasz go rodzinie na jakiś czas? Nie wiem czego się boisz. Ludzie od zwierząt niezmiernie rzadko sie czymkolwiek zarazają. Wieksza szansa złapac cos w szpitalu przy porodzie, albo od tłumów ludzi odwiedzajacych noworodka w domu niż od zadbanego zwierzaka domowego. -
Pięciolatkowi pewnie się spodoba, ale najpóźniej za 2-3 lata uzna, że to obciach i będzie chciał nowe, normalne łóżko. Lepiej zapytaj barat i bratowej czy odpowiada im taki wielki prezent, może maja inna wizje pokoju dla syna.
-
O matko. Ja tez się nasłuchałam, że rozpuściłam, ze wymusza, że jak będę nosić to nie wsiądzie do wózka, że się z łóżka nie pozbędę itp. Na to tylko pomaga chyba tylko olewanie. Albo po prostu powiedzenie, ze nie życzę sobie "dobrych rad", jak będę potrzebować to się sama zwrócę. Obrażali się niektórzy, ale ja miałam przynajmniej przez kilka dni spokój. Córa się z chusty do wózka chetnie przesiadła jak zaczęła samodzielnie siedzieć - miała wiecej miejsca i mogła się bawić podczas spacerów, śpi w swoim pokoju, nauczycielki w p-kolu jej rozwój oceniły na rok do przodu, a taka miała być maruda i mami-cycuś wg niektórych, he he. Dzis sie z tego śmieję, ale wtedy nie było mi do smiechu, więc was przytulam dziewczynki :) Dziś psychologia dziecka jest nauka bardzo rozwinięta, ciągle cos nowego odkrywają. Za czasów babć w ogóle nie istniała. Dwumiesięcznego malucha nie da się rozpieścić, one takie po prostu są. Nie "nauczy się" spać w łóżeczku sam, chyba, że tresura i wypłakiwaniem, tylko czy o to chodzi, żeby dziecko się stresowało? Najlepsze co możecie dać dziecku dziś to właśnie maksymalne poczucie bezpieczeństwa i dużo tulenia - bo ono tego na dziś potrzebuje najbardziej. Intuicja dobrze wam podpowiada. Obiad czasem trzeba odpuscić - ja dzwoniłam do m., że dziś był ciężki dzień i niech cos zorganizuje i organizował. Przeżyliśmy, mamy sie dobrze. Ratowałam się gotowaniem na dwa dni i głównie szybkimi potrawami, tzn. takimi, przy których nie trzeba stać. Mięso posypać przyprawami i do piekarnika, do tego ryż, kasza czy ziemniaki z wody lub parowaru, warzywa na parze (np. szparagówka, brokuł, marchew w plasterki itp) - pracy przy tym 10-15 minut, reszta robi się sama. Jak pisałam wyżej, chusta była dobrym rozwiązaniem. Zawsze można zamotać małego ssaka i ręce są wolne, cos tam można zrobić, czy pranie powiesić czy warzywa pokroić, nawet z toalety da się skorzystać, tylko prysznica w tym ustrojstwie nie da się wziąć ;) I tak na pocieszenie poczytajcie watek z innego forum Tekst linka, dzieci z wszystkiego wyrastają :)
-
Prawa dzieci - za dużo czy za mało?
marzen@ odpowiedział(a) na Urszula Rogalska temat w Kącik dla mam
Dokładnie, tragedia jeśli chodzi o respektowanie, ale też częste negowanie tych praw. Oczywiście w imię "dobra dziecka" i żeby nie wyrosło na "rozpuszczonego bachora". A prawda jest taka, że to rodzice/opiekunowie są wzorem dla dziecka i to jak my je traktujemy, ono przeniesie na kontakty z innymi ludźmi. -
To co opisujesz jest jak najbardziej normalnym zachowaniem dziecka w tym wieku. To maluszek, zależny od ciebie w 100%, dla niego jak nie widzi, nie czuje mamy to znaczy, że jej nie ma. A natura tak to urządziła, że jak nie ma opiekuna to dziecko będzie go wołać. Moja w tym wieku w ogóle z rąk nie schodziła (chusta baaaardzo mi się przydała), w dzień spała na rękach, w nocy z nami. Piszesz, że twoje dziecko zabawi się "tylko" pół godziny? To bardzo dużo jak na takiego szkraba. Dzieci w tym wieku zabawią się same max 5-15 minut, a są takie co max pół minuty. Za dużo od dziecka wymagasz. Naprawdę pół godziny to za mało, żeby skorzystać z toalety czy wziąć prysznic? Z tego co się orientuję to leżaczki przeznaczone są dla dzieci pow. 3 m-ca życia (przynajmniej wg ortopedów i fizjoterapeutów), więc raczej nie nadużywaj tego rozwiązania (źle podtrzymany jest kręgosłup). Macierzyństwo nie wygląda jak z reklamy, choć niektórym trafiają się łatwe i bezproblemowe egzemplarze i mogą cie o tym zapewniać, albo zapomnieli jak to było. Zresztą o pierwszym kwartale życia dziecka mówi się czwarty trymestr (ciąży). Prze wielki mózg ludzie rodzą się zdecydowanie mniej rozwinięci niż inne ssaki, stąd ogromna potrzeba zaopiekowania. Swoja drogą ośmiogodzinny remont dzień w dzień też nie wpływa kojąco na malucha - zbyt dużo bodźców powoduje niepokój u dzieci (który może byc widoczny dopiero wieczorem lub na drugi dzień). Jesli masz możliwość wyprowadź się na ten czas, albo chociaż podczas większości godzin "remontowych" bądź z maluchem poza domem. Mimo, że moje dziecko było bardzo dużo noszone, długo kp i spało z nami dziś jest rezolutnym, otwartym i ciekawym świata przedszkolakiem (choć wszyscy wokoło straszyli mnie, że nie odczepi się ode mnie do osiemnastki ;P). Im wiecej dasz dziecku poczucia bezpieczeństwa dziś tym wiecej go zaprocentuje w przyszlości.
-
Moja nawet butów zimowych nie założy bo jej gorąco. Od kiedy śnieg stopniał chodzi w jesiennych trzewikach nieocieplanych. W sumie jej się nie dziwię, bo ja też w cienkich butach zasuwam.
-
To w sumie dobrze, bo nadrobi sobie wagę. A że wypija dwie piersi to też znak, że laktacja się unormowała. I na prawdę, więcej się naje z piersi niż marchewką. Spytaj zresztą doradcy laktacyjnego - o ile się orientuję jest tu na forum, przynajmniej kiedyś była. Wiesz mi pediatra też zalecała jakieś soczki dla niespełna czteromiesięcznego dziecka, a kiedy jej zapytałam po co to nie potrafiła odpowiedzieć. Jak prosiłam o receptę na wit. D to wyjechała do mnie, że przecież można dawać danonki. No cycki mi opadły, to jest kupa cukru i barwników i pediatra to poleca. Już zresztą do niej nie chodzę. I tak myślę, ze jeśli twoja lekarka poleca deserki pasteryzowane - czyli słoiki zamiast świeżych owoców - to się zastanawiam czyj interes ma na uwadze.
-
Prawa dzieci - za dużo czy za mało?
marzen@ odpowiedział(a) na Urszula Rogalska temat w Kącik dla mam
Nie wiem jaką znajomość swoich praw mają dzieci, bo z dziećmi nie mam dużo do czynienia. Natomiast zgodnie z maksymą, że nieznajomość prawa szkodzi, uważam, że dzieci powinny mieć wiedzę na ten temat. Myślę, że tu jest duże pole do popisu dla placówek edukacyjnych (szkoły, przedszkola), bo choć moje osobiste zdanie jest takie, że w pierwszej kolejności taka wiedzę powinni przekazywać rodzice, to wiadomo jak jest. Nie każdy ma świadomość jakie są prawa dziecka i nie każdy chce taką wiedzę dziecku przekazać. Niektórzy nadal uważają, że "dzieci i ryby głosu nie mają" :( -
Dokładnie, wszystkiego po trochę, z umiarem i stosownie do wieku dzieci.
-
Myślisz, że będzie jak w zeszłym roku? Zamiast bałwanów śniegowe zajączki niektórzy lepili ;P
-
Ja doleje płyn do spryskiwaczy, chłodniczy, hamulcowy, olej silnikowy i sprawdzę jego ilość. To nie jest trudne, bo wszystko pod maska opisane jest pismem obrazkowym. Ze zmianą opony miałabym pewnie problemy - nie wiem czy dałabym radę odkręcić oponę - te śruby, szczególnie jeśli przykręcane na serwisie pneumatycznie, ciężko ruszyć. Raz m. nawet klucz złamał, a śruby nie ruszył. I samo koło też ciężkie jest. Raz czy dwa zdarzyło mi się też wkładać akumulator, zmienić żarówkę, a nawet zdjąć zderzak :) Wymiana filtrów i olejów para się mąż, a z jakimiś poważniejszymi naprawami i tak jeździ się do mechanika.
-
Ja leje wodę przefiltrowaną, a i nawilżacz ma dodatkowo swój filtr. I myjemy go przy każdym napełnieniu, żeby się jakaś pleśń nie rozwinęła. A po sezonie jeszcze raz dokladne czyszczenie i osuszenie przed schowaniem.
-
Tort super, moja córa jakby taki dostała szalałaby ze szczęścia
-
U nas frekwencja się poprawiła, gorzej było w styczniu i pierwszej połowie lutego. Jakoś nie zauważyłam, żeby rodzice nagminnie przyprowadzali chore dzieci do p-kola, ale też panie mówiły, że u nas rodzice są ok i zostawiają chore dzieci w domu. Oczywiście zdarzają się sytuacje, ze Panie dzwonią po rodziców, bo dziecko dostaje gorączki czy wymiotów. Ale to nie znaczy, że ktoś przyprowadził chore dziecko - przecież na pewno każdemu zdarzyło się, że dziecko rano było zdrowe, wesołe i miało apetyt, a po południu leżało z gorączką.