-
Postów
8 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marzen@
-
Ja kawę pijam kilka razy w tygodniu, prawie codziennie, co drug dzień, jak wypadnie - mam niskie ciśnienie i bez kawy czasem spałabym na stojąco, nie mówiąc o tym, że było mi po prostu słabo. czasem nie piję przez tydzień albo dwa, bo nie czuję takiej potrzeby. A bezkofeinowa to jest raczej syf - kofeinę z ziaren kawy usuwa się za pomocą rozpuszczalników, bleee. Żeby nie tracić smaku mieszam sobie zwykłą rozpuszczalną i caro/inkę, tak mniej więcej płaską łyżeczkę kawy + czubata inki na kubek 250-300 ml wody. Można też kawę zastąpić zieloną herbatą.
-
Czy ja wiem czy więcej odciągniesz? I do czego ci potrzebny laktator. Jesli np. wracasz niedługo do pracy i chcesz zostawiac swoje mleko to elektryczny może być wygodniejszy (nie trzeba pompować bo załatwia to silniczek), jeśli używasz od czasu do czasu, a masz już ręczny to moim zdaniem kupno nowego jest zbędnym wydatkiem. Niektóre dziewczyny najwięcej potrafią ściągnąć ręka bez użycia laktatora, niektórym laktator nie służy w ogóle, więc reguły nie ma. Ja używałam ręcznego aventu i taki mi wystarczał, by nieco ulżyc piersiom przy nawale, czy odciągnąć trochę mleka, kiedy potrzebowałam wyjść. Później nauczyłam sie ściągać ręcznie i jak odczuwałam zbyt pełne piersi (np. gdy młoda odpuściła posiłek) w ten sposób ściągałam i tak mi było najwygodniej, do tego laktatora myć nie musiałam :)
-
Lekka kawa czy dwie dziennie ci nie zaszkodzą. Paracetamol jest uważany za bezpieczny, jak bardzo cię boli można wziąć tabletkę. Zawsze możesz też zapytać lekarza (nawet rodzinnego) czy farmaceuty. Spacerek po świeżym powietrzu jak najbardziej wskazany i wysypianie się. Czasem faktycznie pomaga natarcie skroni amolem, ale to przy małym bólu raczej.
-
kwietniowka1983 ciężko określić te skurcze, bo każda kobieta może odczuwać inaczej. I tak jak Magda_z_lasu pisze, nie zawsze musza występować. U mnie brzuch mocno się napina (twardy jak kamień) i po prostu boli jakby mnie ktoś za ten brzuch ściskał mocno, albo idzie taki ból od krzyża w stronę brzucha. Mogą być pojedyncze, albo jakiś czas w miarę regularne, a potem przechodzą. Elcia102 to witam w klubie siedzących na kibelku - też mnie goni jak tylko zjem choć troszkę albo wypiję cokolwiek. Już jestem coraz słabsza przez to, bo trwa ze 3 dni. Ze spaniem u mnie różnie, rano bym pospała, ale młoda wstaje 6-7. Na szczęście mąż zdąży przed wyjściem do pracy dać jej śniadanie - ja sobie leżę i z nią gadam tylko, albo czytamy czy układamy puzzle.
-
Ja też pamiętam topienie marzanny (mnie też czasem chcieli utopić ;P) i ogólnie luz, przebieranki, zamiany lekcjami z innymi klasami, prowadzenie lekcji zamiast nauczyciela, jakies konkursy, zawody itp. W liceum to najczęściej wagary, ale też był luz, czasem jakieś prace porządkowe wokół szkoły, kto chciał mógł się przebrać. Nikt nas nie ścigał po mieście, jak nie dotarliśmy do szkoły.
-
Jak mocno zapinacie dzieciom pasy w foteliku?
marzen@ odpowiedział(a) na marzen@ temat w O wszystkim
Domi super artykuł znalazłaś, świetnie wytłumaczone, jak prosto sprawdzić czy pasy dobrze zapięte :) Co do parkujących wszędzie samochodów to kilka razy panów z zakładu kamieniarskiego upomniałam, bo stawiali auto dostawcze na całym chodniku, a ja musiałam dzieckiem ruchliwą ulicą iść, na dodatek wychodząc zza ich samochodu nie było widać czy cokolwiek jedzie. A tym chodnikiem wracają też dzieciaki ze szkoły, o nieszczęście nietrudno. Chyba pomogło, bo od dwóch lat jest spokój i parkują na ulicy. -
U nas jest nabór elektroniczny, wybiera sie trzy placowki, potem zanosi się dokumenty tylko do pkola pierwszego wyboru. Nabor trwa wlasnie teraz. A przedszkola niepubliczne przyjmują zwykle cały rok, w zależności od ilości wolnych miejsc, choć do tych mocno obleganych czasem trzeba poczekać.
-
Nagłe histerie u 13-miesięnego dziecka. Co robić?
marzen@ odpowiedział(a) na temat w Noworodki i niemowlaki
Czasem pozostaje przeczekać. Moja była koszmar na z zasypia niem miedzy pierwszymi a drugimi urodzinami właśnie. Najgorzej było jak zaczeła chodzić. Padała juz na nos ze zmęczenia, ale poolozyc się nie dało. Czyvtwoja córeczka zdobyła most armii nowe umiejętności? Może musi sobie po prostu poukladac wszystko od nowa, a choroba jaka ostatnio przeszła tez na pewno ma wpływ. Ogląda TV? Czasem dziecko zobaczy cos nieodpowiedniego nawet gdy niby się bawi. No i TV to sporo bodźców niekoniecznie dobrych dla malucha. Może sprobujcie jakoś prze organizować na nowo plan dnia, drzemka o innej porze? Trzymaj się, niektóre dzieci tak czasem po prostu maja, przechodzi po jakimś czasie -
Hej dziewczyny, Nie bojcie się CC, nie taki wilk straszny jak go malują. Najważniejsze, aby wszystko zdrowo i szczęśliwie się zakończyło, a jak to juz mniej ważne. Ja od dwóch dni mam silne skorcze przepowiadające, nawet co dwie minuty, ale po godzinie, dwóch przechodzi. I tak kilka razy dziennie, niech się juz konkretnie zacznie, bo zaczyna mnie to nudzić. Do tego od dwóch dni jeść nie mogę, wszystko mi w gardle dosłownie rośnie, a potem czuje jskbym zjadła pol lodówki, a to tylko kilka łyżek zupy było. Za to schudlam juz kilo.
-
Jak mocno zapinacie dzieciom pasy w foteliku?
marzen@ odpowiedział(a) na marzen@ temat w O wszystkim
Kiedy kurtka gruba to zaleca się zdjęcie lub rozpięcie jej przed zapięciem dziecka w foteliku, ponieważ może ona utrudniać prawidłowe dociągnięcie pasów. A jak pasy słabo dociągnięte to wiadomo ... -
Suche powietrze to raz, dwa, że podrażniasz dodatkowo nos manewrując w nim patyczkiem. Jeśli dziecko nie ma kataru, a nos nie jest zapchany daj mu spokój. Jesli jakieś większe kozy się pojawią zakropl wodą morska lub solą fizjologiczną, odczekaj chwilkę (możesz dziecko przekręcic na brzuch to spora szansa, że kozy same wylecą) i wyciągnij aspiratorem, ewentualnie gruszką. Patyczkami tylko podrażniasz blony sluzowe w nosku, stąd pękające naczynka i krew
-
Agus to jakaś rzeźnia nie szpital, weź się zastanów czy chcesz tam rodzić. Żeby ciężarne za każdym razem z użyciem wziernika badali to coś jest nie halo. Średniowiecze jakieś. Rozwarcie czy stan szyjki da się spokojnie sprawdzić ręką, bez użycia narzędzi. KTG sprawdza skurcze i tętno dziecka - podpinają dwie peloty - jedną właśnie tam gdzie tętno, drugą mniej więcej przez środek brzucha - sprawdza skurcze. Dziś miałam wizytę, jak się nie rozsypię to 9 kwietnia będzie cięcie, ale lekarz wątpi, żebym pochodziła tak długo. Szyjka jeszcze zamknięta, ale się pomału skraca i mięknie, a dziecko wstawia się już w kanał rodny, więc duża szansa, że będzie szybciej. Muszę zakupy porobić i torbę w końcu spakować, bo wyląduję w szpitalu naga i bosa jak tak dalej pójdzie.
-
~BetiBeatka Powiedzcie co zrobić jeśli ja nie mogę przyjmować żadnych witamin !ból żołądka i wymioty natychmiastowe!nie mogę wtedy pracować!Czy jeśli nie bede przyjmowała witamin dziecku coś się moze stać? dziecku nic się nie stanie. Syntetyczne witaminy są wchłaniane przez organizm w minimalnej ilości. Ważna jest zróżnicowana dieta, a dziś jest dostęp do wszelkich produktów przez okrągły rok, wiec spokojnie, da się bez wspomagaczy. Jedz różnorodnie. Witaminy i mikroelementy z pokarmu są lepiej przyswajane przez organizm niż te z tabletek.
-
Gwiazdka, nie nakręcaj się tak. Skoro leżąc na plecach ty nie odczuwasz żadnych dolegliwości dziecku tez nic nie będzie. Ewentualne niedotlenienie pierwsza odczujesz, bedzie ci słabo, albo brakować oddechu. Tego nie da się nie zauważyć. Nim dziecko się zorientuje ty zmienisz pozycje i krew znów bedzie krążyć szerokim strumieniem. Ja normalnie muszę nawet siedzieć sztywno, jakbym kij od szczotki połknęła, bo jeśli sie choc lekko wychylę do tyłu, żeby sie wygodnie oprzeć zaraz mi duszno i słabo. Ale ja do tego mam cisnienie bardzo niskie, wiec się kumuluje.
-
Agus, e tam, zaraz na miminsynka. Fajny będzie z niego chłopaczek, zobaczysz :) A co do mojej córki, to cóż, teorię to ja mam opracowaną, a praktykę życie podyktuje. Jestem dobrej myśli, ale stres jest. A ten ból to trudno powiedzieć - organizm przygotowuje sie do porodu, może dziecko sie juz obnizyło, moze macica sobie "pracuje", moze się kosci rozchodzą. Jeśli nie ma jakiejś regularności (boli/odpuszcza/boli/odpuszcza) to raczej nie poród :) Zawsze jak cie cos niepokoi mozesz podjechać do szpitala, podepną cie pod ktg i zobaczą co się dzieje. Sylwus - pytałaś o cc. Ja miałam, ale po kilkunastu h próby sn. I bardziej bolala mnie macica w tych miejscach, gdzie podczas porodu najbardziej czułam skurcze niz sama rana po cc. A jak szybko dochodzi sie do siebie to sprawa indywidualna. Spotykałam dziewczyny po sn, które były w zdecydowanie gorszym, jak i lepszym stanie niż ja. Tak samo po cc. Kuzynka po sn długo dochodziła do siebie, a po cc po tygodniu już "fruwała" po mieście. A siostra z kolei godzinę po sn wyglądała na wypoczętą jakby ze spa wyszła, a nie z porodówki.
-
U mnie będzie co prawda 3 lata różnicy, ale też chętnie poczytam o doświadczeniach innych :) Na razie ma obiecane, że jak wrócę ze szpitala (pomału ją przygotowujemy, ze kilka dni będzie bez mamy, do tej pory nigdy nie zostawała beze mnie na całą noc) to dostanie jakiś fajny prezent, mąż tez obiecał prezent od siebie, więc młoda nastawiona pozytywnie. Wczoraj pomagała mi wybierać ciuszki dla siostrzyczki i przygotowywać je do prania. Na razie wszystko jest pozytywnie, ale co będzie jak się maluch pojawi - zobaczymy.
-
Jak dla mnie zrobiłaś nadinterpretację mojej wypowiedzi wyrywając dwa wyrazy z kontekstu. Zrobiło mi się przykro po prostu, ale już ok, nie będę się dąsać, pewnie to hormony ciążowe :) Ale skoro mam sygnał, że moja wypowiedź może być źle zrozumiana poprawiam się: "Istnieje możliwość, że jeśli odrzucisz potencjalne źródła cukru (mam na myśli nie tylko słodycze, ale wiele innych produktów dedykowanych dla dzieci np. danonki, bakusie, soki, deserki, kaszki błyskawiczne) to jest szansa, że synek sięgnie po owoce, aby uzupełnić cukier. Jeśli takowych nie podajesz to powyższe zdanie wykreśl :)" teraz chyba jasno wyraziłam się. Miśka, a od dawna synek nie chce warzyw, owoców? Bo moja ma fazy po prostu, czasem je tylko suchą bułkę i makaron prze kilka dni i ja z tym nie walczę, bo wiem, ze za jakiś czas wróci do w miarę normalnego jedzenia. Moja dla odmiany mięsem zwykle gardzi, więc zastąpiłam je warzywami strączkowymi. Wyniki ma super, miała ostatnio robioną morfologie i żelazo i mimo, że tej zimy sporo chorowała (pierwszy rok w p-kolu) to wyniki są książkowe.
-
Triel, synuś słodziutki. Na zdjęciach wcale nie widać, że taki malutki. Na pewno szybko nadgoni rówieśników :) Agus1987, nie martw się, ja w poprzedniej ciąży miałam sporo stresów (wymagająca praca, potem choroba moja, potem choroba i śmierć babci), urodzło mi sie typowe "high need baby", które teraz jest wesołą i rezolutną trzylatką :) Natura wyposażyła nasze maleństwa w "plany awaryjne" i wbrew pozorom, wcale nie jest łatwo "zepsuć" małego człowieka, a wiele da się nadrobić miłością i czułością. Ja teraz jakos mniej sie stresuję czy sobie poradzę z maluchem jako tako, raczej o starsza sie martwię, jak sobie poradzi w nowej sytuacji. Ale przy pierwszym dziecku też na początku ręce mi się się trzęsły i przy każdym zakwileniu maleństwa był stres czy dobrze odgadujemy jego potrzeby. Ale z czasem wszystko się ułożyło, poznalismy się nawzajem i było dużo lepiej. Damy radę :) W końcu jak dotąd ludzkość nie wyginęła, czyli matki i ojcowie potrafią podolać obowiazkom :)
-
nikawa ja porzuciłam kupowanie książek na rzecz biblioteki :) Nie dość, że za darmo, to jeszcze miejsca w mieszkaniu nie zajmuje. Ale dla młodej lubię kupować, więc jak mi coś ładnego w ręce wpadnie to kupuję.
-
Relacje z własną mamą po urodzeniu dziecka
marzen@ odpowiedział(a) na flaflusiowa86 temat w Kącik dla mam
flaflusiowa przytulam, wiem co przechodziłaś. Moja mama też jest typem wtrącająco się- wszystkowiedzącym i mnie to wkurza. Najbardziej mnie wkurza jak wywiera presje na młodą w stylu "nie chcesz dać babci buziaka to sobie idę i nie będę się z tobą bawić". A potem zdziwienie, ze dziecko ją olewa, albo ucieka do mnie. I jeszcze pretensje to mnie, że ja przytulam kiedy do mnie ucieknie - nosz k... mam własne dziecko odtrącić dla babcinego "widzimisię". Często ma dobre intencje, chce pomóc, ale ja tej pomocy nie chcę, bo potem jest wypominanie i pytania przez tydzień np. czy to pudło co przygotowała jest wyniesione do piwnicy? Kiedy dzwoni z tymi swoimi dobrymi radami, ja już tyko kiwam głową, żeby mieć święty spokój. Nie chce mi się z nią dyskutować, bo szkoda nerwów. Ona przecież wie lepiej. Aaaa.... moje zupy też niedobre, bo nie robię na wywarach mięsnych tylko jarzynowych. Ja staram się ograniczać kontakty do odwiedzin, herbatek i ciasteczka, spacer jakiś albo wypad na zakupy. Żadnej pomocy nie chcę, bo potem więcej gadania niż to wszystko warte. Wolę, żeby dziecko miało wspomnienia milej babci, a nie ciągle kłócącej się z matką. -
Miękkie piersi zazwyczaj oznaczają unormowaną laktację, pod warunkiem oczywiście, że się karmi :) I jeszcze jedno - to ile uda ci sie odciagnąć laktatorem nie jest żadną miarą tego ile piersi potrafią produkować. Najlepszym "laktatorem" jest dziecko, a niektóre kobiety maja takie piersi, że żaden laktator nie wyciągnie ni kropelki, a dzieci wykarmiły. Głowa do góry, myśl pozytywnie, przystawiaj małą często, dacie radę.
-
A synek chodzi do przedszkola? Tam też nie je? Jakie maja menu? Czasem przedszkole robi "krecia robotę" bo ma wszystko słodzone własnie, bo "dzieci tak lubią"
-
Widzę, że zostałam źle zrozumiana. Gdzie ja napisałam, że miśka pasie dziecko słodyczami? Chciałam tylko zaznaczyć, że cukier jest w wielu produktach, nie tylko w słodyczach. Również we wszelkich serkach, herbatkach granulowanych, sokach dla dzieci, kaszkach dla dzieci, budyniach, kisielach, nawet parówkach itd. Może twojemu synkowi teraz nie smakują owoce, bo są po prostu niesmaczne o tej porze roku? Jak pojawią się świeże to może wtedy znów załapie? Jeśli chce jeść suchy chleb, to daj mu pełnoziarnisty, razowy. Może zamiast surówek będzie wolał duszone warzywa? Daj mu trochę czasu, niech widzi, że wy też jecie warzywa, owoce (wspólne posiłki). Jak piszesz, dziecko jest spore, więc nie da się zagłodzić. Odpuść na jakiś czas, może mu się te owoce, warzywa źle kojarzą, bo ciągle jest o nie problem.
-
No to cię położna załatwiła. Jeśli dziecko przybiera prawidłowo na wadze nie ma potrzeby dokarmiania. Z butelki łatwiej leci, więc wiele dzieci nie chce potem pracować przy piersi. Jeśli mała tylko pociągnęła kilka razy z piersi i się niecierpliwiła to problemem moim zdaniem, nie był głód. Dziecko jest coraz starsze, coraz więcej rzeczy dookoła je rozprasza. Czasem wystarczy wyciszyć dom, przygasić światło i problem się rozwiązuje. Może mała ma katar i ciężko jej oddychać podczas ssania? Próbowałaś różnych pozycji karmienia? Spróbuj podczas karmienia lekko masować pierś w kierunku brodawki - przyspieszy to trochę wypływ pokarmu i córce będzie łatwiej ssać. Im wiecej i częściej będziesz dawać mm tym mniej bedziesz miec pokarmu. Pokarm produkuje sie podczas ssania, jeśli dziecko nie ssie, bo dostało mm i nie jest głodne pokarmu nie bedziesz miała. Może zamiast z położną skonsultuj się z doradcą laktacyjnym. Poobserwuje was, podpowie co poprawić i pomoże wyjść z impasu.
-
Ja się budzę, kiedy gorzej się poczuję, więc spokojnie. Połóż się w dzień na plecach i tak sobie poleż, zobaczysz czy ci gorzej, czy bez zmian. Jeśli nie odczuwasz dyskomfortu leżąc świadomie na plecach to i podczas snu nic ci nie będzie.