Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Kryska89

Paula, Natka gratulacje:-) Paula, cudowne zdjęcie macie na pamiątke:-) 

Co do skurczy to  przy wcześniejszych dwóch porodach te,, zwykłe,, skurcze też były dla mnie bardzo bolesne ale za to partych nie czułam bo miałam znieczulenie, za to ten poród był zupełnie inny, te wczesniejsze skurcze nie były tak mocno bolesne za to jak dostałam partych i tym razem nie miałam znieczulenia bo nie było na to czasu to też myślałam że umieram:-) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Sylwia86

Natka💟 Paula 💟 gratulacje🎉🎉🎉. Jak dobrze że i wy już trzymajcie dzieci w ramionach🤱🤱

My nadal w szpitalu, z małym wszystko ok. Jutro jeszcze mają mu zrobić usg brzuszka i główki. Trochę mamy problemy z karmieniem bo z zasadzie to dopiero dziś coś tam ssal. Była u mnie cudowna pani doktor która jednocześnie jest doradca laktacyjnym. Może coś będzie z tego karmienia tylko szpitalne warunki mi nie sprzyjają żeby atmosfera karmienia byla intymna. Płakałam tu z bezradności chyba z pięć razy😭

A mam jeszcze do was pytanie odnośnie opuchlizny. Przez całą ciąże nic mi nie puchlo. Łydki i stopy miałam normalne ale jak wychodzilam w niedzielę że szpitala okazało się że nie mogę stopy w adidasy wsadzić. Teraz druga dobę spędzam na krześle w szpitalu. Moje stopy wyglądają jak wiadra, łydki jak uda, kolan nie widac🤯. Macie coś takiego? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mama2Ania

Paula gratulacje i zdrówka dla was! 🙂

Lulu no faktycznie każda inaczej odczuwa, ja podczas skurczy mialam łzy w oczach a jak tylko poczulam parte to wlasnie ulge i poszlo raz dwa.

Sylwia dobrze ze z synkiem wszystko ok, a co do opuchlizny to ja mialam dosłownie tak samo ze stopami, przed porodem normalne a po porodzie spuchly łącznie z lydkami, ze szpitala wychodzilam w klapkach 😂 wróciły do normalnosci po 3 dniach, pij duzo wody i w miare mozliwosci połóż sie z nogami uniesionym wyzej, ja dodatkowo krecilam stopami kółeczka. Pierwszy raz coś takiego mialam.

Ruda to juz mialas "przygody" pologowe....u nas narazie nie ma zadnych wzdec czy kolek ale kupilam juz w razie czego kropelki delicol. U pierwszej córki pomagaly na zaparcia. Jeszcze AC, Kate i Smillerka chyba nierozpakowane, trzymamy kciuki bo to juz blisko 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paula.c

Sylwia jak mnie dziś przyjmowali to zapytałam lekarza co powinnam jeszcze wiedzieć o znieczuleniu i czego się spodziewać. On powiedział że mogą mi puchnąć nogi ze 3tyg. Może boleć głowa tak samo i miejsce wkłucia igły może dokuczać kilka dni. I że po koło 2-4tyg minie. Może to to?

Dziękuję dziewczyny za życzenia.

Ja odzyskałam władze w prawej nodze i już prawie w lewej. Zaraz będą mnie stawiać na nogi. Natuś przyjeżdża co 3h się przytulić i na cyca ❤️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Sylwia86

Czyli trzymam się wersji że to to co piszesz Paula. Niby położna mi mówiła że mogą mi puchnac stopy ale jednak skala tego mnie zdziwiła. 

Paula jeszcze raz gratuluję. Widzę że w twoim szpitalu trochę inne obyczaje niż u mnie. U mnie była opieka nade mną i dzieckiem około 8 godzin na sali po operacji. Później dostałam małego w to śmieszne akwarium i jazda🤪. Nikt mi nic nie powiedział, nie pokazał jak go do piersi przyłożyć, jak przebrać. Kompletnie nic. Wylam już przy pierwszej pieluszce😭. On płakał ja nie wiedziałam co robić😟. Później było tylko gorzej. Nie mogłam go przystawic do piersi. Mleczka brak, nie chciał ssać. Rano blagalam położna o pomoc, bo się bałam że Mały nic nie pił tyle godzin i się odwodni albo cos😩. Usłyszałam, że mam go do piersi jak najczęściej przystawiac🤤 tylko jak? On ciągle ulewal wodami polodowymi dlatego nie chciał jeść. W końcu dostałam dla niego zimne mleczko i tym go karmilam ze łzami w oczach😰. Blagalam Boga o powrót do domu bo już nie mogłam tego znieść. Trauma do końca życia. A taki zajebisty szpital uniwersytecki najwyższego stopnia referencyjnosci🤦‍♀️ miał być. 

W domu nie lepiej przez teorie teściowej, ale to historia na kiedy indziej😤

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paula.c

Sylwia współczuję. Wiem jak ważne dla świeżej mamy, która rodzi pierwszy raz jest wsparcie innych bo tak samo go nie otrzymałam, tylko były złośliwości i szarpanie za sutek😭

Za to tutaj na izbie przyjęć panował straszny haos, pisałam wam. Ale po wjechaniu na górę na porodówkę już zupełnie inna bajka. 

Sama opieka odkąd trafiłam na salę tu jest bardzo dobra. Nie mogę powiedzieć. Na sali operacyjnej wszyscy uśmiechnięci czekali na mnie jak na znaną osobę jakąś. A pani która mnie informowała jak się ułożyć żeby inna mogła znieczulenie z igłą wbić między kręgi mnie praktycznie przytulała.

Cewnik miałam do północy ale nawet nie wiem kiedy mi go założyli na sali operacyjnej bo jedna mnie zagadywała i odwracała uwagę, druga przygotowywała, okrywała, trzecia coś jeszcze innego, czwarta też. Tam baba dziki przeklinała bo poryły wokół szpitala trawniki, tu jakiś doktor jak spod ziemi się pojawił jak jakiś magik i po dwóch minutach dziecko się pojawiło nie wiadomo skąd!
On był po mojej prawej a młoda dziewczyna po lewej. Dla mnie to wyglądało tak jakby podszedł z centymetrem i chciał mi brzuch zmierzyć, nacisnął mnie mocniej na żołądek i już. I od razu dziecko nade mną trzymał. Tak jakby Natan leżał na mnie! Kilka sekund i nagle słyszę jego płacz. Tak to było szybko Wszystko że nawet nie zdążyłam zacząć się wstydzić że leżę z gołym zadem a już wracałam na salę. Kobiety Natka tam owinely w recznik i od razu przyniosły. Ta zrobiła kilka zdjęć, w tle było słychać dźwięk takiego sączka jak do śliny u dentysty bo wody usuwali płodowe z brzucha i słyszę że jeszcze chwilę do doktor już zszywa. Byłam tam z 15min mam wrażenie

Wieczorem przyszła pediatra powiedziała co chcą podać dziecku po kolei, jakie szczepienia, witaminy i środki i pyta o każde czy się zgadzam. Ta, która z noworodków przyszła z Natusiem to też mi ułożyła poduszkę pod pachą, potem na niej jego, zabezpieczyła go kołdrą żeby nie spadł i podała mu pierś. Bez szarpania mnie, pouczania, oskarżeń itd. Wszystkie mile bardzo. Pytają ciągle czy mam pytania też i czy coś mi trzeba. Szok.
Nawet położna sama zapytała czy chce żeby zdjęcia robiła moim telefonem po urodzeniu na sali i żeby jej odblokować. Porobila fotki i telefon przyjechał ze mną na łóżku.
Przychodzi co chwilę pani i pyta co u mnie, tak co pół godziny i czujniki jakieś mam podłączone i one widzą na monitorze w dyżurce wszystko co u mnie. Samo mi się mierzy ciśnienie i praca serca a one widzą tam u siebie.

Jak się przekrecilam na bok jeszcze przed cięciem i i przesunęła się ta czujka od USG to trzy przybiegły bo tętno dziecka znikło.

Zabrali Natusia po pół godzinie bo zaczął plakac i się denerwować a ja ani ruszyć się nie mogłam do północy. Trzęsło mnie, po całym ciele czulam mrowienie, gorący brzuch i zawroty głowy.
Mówili że będzie przyjeżdżał co 3h a jak będę w stanie to będzie ze mną cały czas juz. Karmiłam piersią 3x. Teraz o 3 w nocy poprosiłam żeby go już nie zabierali bo sobie poradzę i został ze mną już. Wstaje sama choć boli brzuch, staram się chodzić prosto choć muszę podpierać się ściany.

Maleństwo jest cudowne. Zamiast z nim spać i odpocząć to leże i patrzę a łzy same lecą ❤️

Natka a jak u ciebie? Smillerka i u ciebie?

Kate, AC?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość AC_

Hejka!

Dziewczyny gratulacje!! 🤩🥂💙🥳

Bardzo Wam zazdroszczę i czekam z utęsknieniem na Jaśka.

U mnie nic nie zapowiada porodu. Mam obecnie wizyty co 2 dni. Jutro kolejna. Wczoraj z racji pięknej pogody zrobiłam blisko 5km, co by zachęcić młodego do wyjścia na świat. Zobaczymy, czy moje wysiłki choć troszkę skróciły szyjkę 😉 Termin z om na 24. Ale ani czop nie odszedł, ani skurczy nie ma. Raz dziennie coś tam jak na miesiączkę zaboli i tyle w temacie...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Sylwia86

Cieszę się Paula że chociaż ty trafiłaś na normalny szpital i zupełnie niepotrzebne były twoje obawy. 

U mnie jeszcze najlepszy byl motyw wyjścia do domu. Oczywiście na oddział nie wpyszczali nikogo z zewnątrz więc trzeba było sobie radzić samemu. Dobrze że miałam walizki to na kółkach jakoś je dostarczyłam przed drzwi szpitala. Jakbym miała torbę nieść to pewnie by tam została. Po nosidełko też musiałam sama zejść na izbę przyjęć co naprawę miało sens🤦‍♀️ a później oczywiście znieść je pod pachą z dzieckiem w środku i 30 cm szfem na brzuchu😰. No ciekawe doświadczenie. Szczególnie, że poprosiłam Panią sprzątająca żeby mi chociaż to nosidlo postawiła na krzesło żebym nie musiała aż tak bardzo się schylac. Jakie było moje zdziwienie gdy kobieta odpowiedziała że od tego to są położne a nie ona i sobie poszła 🤷‍♀️. Mąż jak mnie zobaczył zaplakana z tym nosidlem to myślałam że rozniesie izbę w pył! Masakra. Mam nadzieję że moja noga więcej nie postanie w tym czymś zwanym szpitalem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mama2Ania

Sylwia jestem w szoku o tym co czytam, ja w szpitalu po SN i czekaniu na wyniki testu covid a bylo juz po porodzie tez dostawalam zdjecia małej od pań z noworodków, a po wyjsciu ze szpitala to wlasnie one poszly na izbe po nosidelko i tak samo zniosly mi wszystkie rzeczy do męża, ja napisalabym skarge, chociażby po to zeby inne kobiety nie musiały juz tego doswiadczac 😞

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kate

Termin na dzisiaj 😉 czyli oczywiście nic się nie dzieje. Teraz czekam tylko na poniedziałek ale boję się, że może jak Smillerka będę tak siedzieć i kwitnąć na oddziale. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Czarna.ana

Dziewczyny nierozpakowane trzymam kciuki zeby szybko przyszły skurcze 😉

Kate jeszcze parę godzin czasu jest może się w terminie uda 🙂

Sylwia ogromnie współczuję 😞 przerażenie mnie bierze jak się takie rzeczy czyta. Jak będziesz kiedyś na siłach na spokojnie możesz opisać to do fundacji rodzić po ludzku oni podejmują często interwencję w takich przypadkach.

Ruda nieważne jak karmisz, ważne żebyś Ty i dziecko byli szczęśliwi i zadowoleni! Ja to w sumie zawsze podziwiałam mamy karmiącej butelka - bo trzeba wyparzac czyścić, podgrzewać, przygotowywać mleko, pilnować temperatury itd., a przy kp pomijając problemy o których piszesz i bole, to wyciągasz pierś i gotowe 🤪 😉 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Smillerka

Urodziłam wczoraj 😊

Nie wiem czym komu zawiniłam ale miałam poród jak z najgorszych horrorów... Jak założyli mi w środę żel o 9 rano to zaczęły się skurcze, które nie spowodowały żadnego rozwarcia ale skurcze były bez przerwy. Później o 3 w nocy odeszły mi wody i okazało się ze mam rozwarcie na opuszek palca no to skierowali mnie na porodówkę. Tam już zaczęła się akcja, trafiłam na wspaniała położna która już znałam ze szkoły rodzenia i na moja panią doktor. Bole były ogromne cały czas, od początku aplikacji oksy. Musiałam leżeć ciagle pod kroplówka, bo rozwarcie się nie powiększało... Później partych miałam 2h. Mały za nic nie chciał wyjść. Chyba już w każdej pozycji parłam bez przerwy. 3 osoby mi uciskaly łokciami i kolanami po brzuchu, bo główka była i się chowała mimo ze ja parłam bdb... w końcu przygotowali się na CC i mówią ze już mi nic nie pomogą, będę miała ogromne rozcięcie w kroczu i na brzuchu 😕 położna mówi ze pierwszy raz w życiu coś takiego widzi... Aż nagle przybiegła moja doktorka i z całej siły razem z kilkoma innymi docisneli mi brzuch i wyleciał!!! Cały oddział mi dziękował, bo podobno takiej pacjentki jeszcze nie mieli, wytrwalej, słuchającej i zgadzającej się na wszystko.... Dzisiaj jeszcze do mnie zaglądali i mówią ze szok ze dzidziuś już się zregenerował po porodzie, główka się uregulowała, a tez cały byl owinięty pępowina. Ja po całej akcji jak gdyby nigdy nic wstałam i zajmuje się dzieckiem. Bóg nad nami czuwał, ale najgorszemu wrogowi nie życzę takiego porodu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Smillerka

Urodziłam wczoraj o 17:00 ślicznego Tomcia, podobnego do mamy ❤️ Chociaż tyle 😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kate

Heh czyli mamy już trójkę z jednego dnia ☺ Smillerka gratuluję 🥳

AC a Ty na kiedy masz dokładnie termin? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość AC_

Smillerka, gratulacje! Byłaś mega dzielna, zuch mama 😁🥳🤩 niebawem te wspomnienia odejdą, zostaną zastąpione myślami o synku 😉

Kate, to co, rodzimy dzisiaj? 😅🤭😂

Dzisiejsze ktg ekstra, ani pół skurczu. Szyjka 3,5cm, zamiast się skrócić, to się wydłuża. Komedia jakaś. W poniedziałek ostatnie ktg i USG i 29 mam się zgłosić do szpitala. Planu za bardzo nie ma 😔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kate

AC, tylko napisz mi, o której zaczynamy żebym przypadkiem nie przegapiła 😂

Prędzej jajko zniosę niż urodzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Sylwia86

Smillerka moje gratulacje 🎉👍😍. Oboje byliście bardzo dzielni💕

Kate, AC 💟💟 a wy to napewno pazdziernikowe mamy jesteście🤣. Zapraszamy do grona rozpakowanych, niewyspanych i głodnych (Ruda ja też wiecznie głodna😜 ale nie jem bo nie potrafię sobie czasu zorganizować🤦‍♀️). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość AC_

Kate, umawiamy się na 17:00, tak po obiedzie i odpoczynku, co by mieć siły 😆

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kate

AC, no patrz u mnie też nie 😆 czyli przekładamy to na jutro oczywiście 17.00 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paula.c

Sylwia trafiłam tym razem na dobry szpital, fakt. Ale przy pierwszym porodzie na najgorszy z możliwych z personelem z horroru więc wiem co to znaczy rodzić bez żadnego wsparcia i pomocy. Męża też nie było bo akurat wsiadł do pociągu i nie mógł się cofnąć... Chociaż tym razem się udało.

Co do samego porodu to CC wspominam jako ekspres jakiś! Pojechałam na salę operacyjną 17:20, o 17:49 był już Natan a o 18 wracałam zszyta. Taki ekspres że szok. Myślałam że będą ciąć i ciąć z pół godziny a tu całość trwała mniej😉 Leżałam bez ruchu do północy. Nocy prawie nie bylo😉 zasnęłam koło 1 bo o północy mnie stawiali na nogi i pod prysznic. Potem o 3 przyszła położna z noworodków z małym bo nie chciał im spać i płakał i go przywiozła na cyca. Jak już go przywiozła to poprosiłam żeby już go zostawiła i tak do rana sobie ze mną leżał a ja na niego patrzyłam😉 Przysnelam koło 15:00 dzisiaj dopiero na jakieś pół godziny i mamy 2 w nocy i nie śpię. Ale jeśli wyniki z morfologii krwi będę mieć dobre rano a mały z piętki to wychodzimy🙏 I oby bo mam dość. Ja się czuję średnio. Po znieczuleniu mam tak że boli mnie lewy bark i szyja. Przy wstawaniu bardzo boli rana, muszę się ściany trzymać jak idę do łazienki. A przekręcić się w łóżku graniczy z cudem... Ale ubrałam dziś Natka i przewinęłam pierwszą czarną kupę 😉

Smillerka gratuluję ❤️🙏 Współczuję przeżyć i oby szybko odeszły w niepamięć a ty ciesz się maleństwem❤️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...