Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
aga1825

Teściowa - dobra czy zła kobieta?

Rekomendowane odpowiedzi

Moja teściowa nie odwiedziła nas prze prawie 6 lat, zaprosiliśmy ich niedawno z teściem, to przyjechał sam, bo ona podobno nie mogła, bo miała jakiegoś lekarza...nawet nie powiedziała wcześniej. Szkoda gadać 6 lat małżeństwa, ani jednego pytania czy nie potrzebujemy w czymś pomocy. Ja na święta ciasta wożę, jej wnuki na narty zabieram a ona nie wykazuje żadnej inicjatywy. Ostatnio zapytała przez telefon męża jak się czuję, jestem w 7 miesiącu ciąży, odpowiedział, że jestem naburmuszona bo nic w domu nie zrobione. To się zaczęła rozwodzić nad tym, że kupę czasu mamy i swoje mądrości przedstawiać, a skąd może to wiedzieć jak nawet nie wie co się u nas w domu dzieje, bo nie raczyła nas odwiedzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A moja teściowa nie jest taka zła, nawet bym powiedziała, kobieta:) bardzo mądra rozsądna, ale kobieta, więc i ona czasami miewa jakieś gorsze dni i nastroje. Ale za to uważam, że fantastycznie wychowała swoje dzieci i chcialabym, aby moje były takie jak mój mąż i jego siostra:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość slawa

to ja tesciowa. pytam was synowe wy tez bedziecie za kilka lat tesciowa. synowe od tesciwej oczekuja pieniedzy pomocy usmiechu i td. a co wy synowe robicie aby ulzyc tesciowej. z waszych wypowiedzi widac ze wszyscy mieszkacie z tesciowa i u tesciowej. nie podoba sie wam to wara od tesciowej idzcie nz swoje i nie dobijajcie tesciwej bo ona juz swoje pszezyla i dla was synuw wychowala nalezy sie jej spokuj i szacunek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niemamteściowej

A ja nie mam ani teściowej ani synowej.Czytając jednak te wypowiedzi i mądrości na temat złych teściowych zastanawiam się, czy myślałyście Panie, co czuje syn , słysząc narzekania i zrzędzenia na temat swojej własnej matki.Dlaczego w imię miłości do ojca swoich dzieci nie potraficie lub nie chcecie być uprzejme dla jego matki, darzyć Ją szacunkiem ?.Czyż nie tego życzyłby sobie ojciec waszych dzieci?Czyż nie tego oczekujecie od niego w stosunku do waszych mam ? I jeszcze jedno- proszę odrzucić roszczeniowe nastawienie do teściowej jak i do własnej matki, które muszą Wam ciągle w czymś pomagać- finansowo czy fizycznie .Jesteście dorośli, radźcie sobie.Te kobiety mają prawo do odpoczynku, własnych pasji,własnych planów wydatków. One już wychowały dzieci, teraz na Was kolej.I jeszcze jedna obiektywna refleksja. A jaką teściową będzie każda z Was za np. 20 lat ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Slawa i Niemamtesciowej, rozumiem, że stajecie w obronie teściowej, bo czasami jest faktycznie tak, że kobietom jest ciężko się dogadać i stad wynikają jakieś różne kłótnie i nieporozumienia. Dla mnie to zawsze był fenomen te opowieści o złych teściowych , a że ja jestem osobą bardzo ugodową, to uważałam, że zawsze można się dogadać i też mam teściową od 10 lat się znamy i przez ten czas wiele razy ustępowałam dla świętej zgody i ze względu na mojego męża. Teściowie mieszkają sami, a my z moimi rodzicami. Mój mąż ma system pracy dwutygodniowy i potych dwóch tygodniach wraca do domu na weekend. Od początku jak zaczął tak pracować, to KAŻDY weekend spędzaliśmy u jego rodziców, bo a poza tym ja w ciągu tych dwóch tygodni jeździłam do nich na kilka dni, minimum trzy, czasami dłużej. Jeśli teściowa sobie życzyła, to jej coś w domu pomogłam a jeśli nie, to nie. W ciąży też jeździłam, aż urodził nam się syn. Teściowa ma problemy z depresją i ja to rozumiem, bo moja mama też ma ale się leczy i dzięki tekom jest bardziej wyciszona, a teściowa nie chce się leczyć, tylko stwierdziła, że potrzebuje pomocy i jak synek był mały, miał jakieś 2 miesiące, to stwierdziła, że mamy się do niej przeprowadzić, żeby ona miała pomoc. Hmmm, z takim małym dzieckiem, to raczej niewiele bym mogła zrobić, chyba, że ona by nim w tym czasie zajmowała i jeśli ktoś potrzebuje spokoju, tak jak ona twierdzi, to małe dziecko jej tego nie da. Teraz wymyśliła, że skoro nie chciałam się przeprowadzić (a na kilka dni to ona nie chce takiej pomocy) to mam iść do pracy a do niej dziecko przywozić i ona się nim zajmie. Ale jeśli ktoś jest chory i sam potrzebuje pomocy to jak może proponować opiekę nad dwuletnim dzieckiem. Szczerze powiem, że mi już ręce opadają. Dodam że moja teściowa jest taka, że jeśli zauważyła, że z mężem się o coś przemówiliśmy, to mieliśmy jej powiedzieć o co chodzi, żeby ona to rozstrzygnęła, albo jak mąż miał coś z bratem do omówienia, to teściowa musiała przy tym być. Więc chciałabym zapytać co Panie mają w takiej sytuacji do powiedzenia? Ja niczego od mojej teściowej nie oczekuję, pomagamy im finansowo, na tyle ile mogłam to jeździłam i chciałam pomagać, ale i tak jest źle, więc co ja takiego robię, że jestem tą niedobrą synową? I dodam też, że mój mąż sam widzi, że teściowa w wielu wypadkach sama robi aferę z niczego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W wielu przypadkach nie chodzi o roszczeniową postawę synowej, tylko teściowej właśnie.I o ciągłe wtrącanie się w życie rodziny syna.
U mnie jest "lżej"-teściowie mieszkają optymalnie daleko:) nie wtrącają się-zazwyczaj:) gorzej, jak teściowa sobie "ppfolguje" w tej kwestii i np namawia narzeczonego do zmiany naszych wspolnych ustalen dotyczacych zblizajacego sie ślubu (...istna komedia sie wtedy dzieje...;)
Tak więc. ..roznie to bywa i nie ma co generalizowac:)


https://www.suwaczki.com/tickers/qb3c3e5ewahdy8r5.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pasje teściowej pasjami, własne życie własnym życiem, nikt nie każe teściowym wyrzec się pieniędzy, czasu i poświęcić synowej. Ale życie nie jest czarno białe, ta sama teściowa za parę lat będzie potrzebowała pomocy z wniesieniem zakupów, z przyjemnością przyjmie gdy synowa za nią ugotuje, przygotuje święta i umyje Jej okna. Tu chodzi o jakieś normalne ludzkie, życzliwe relacje dwóch kobiet, które kochają tego samego mężczyznę. Ja mam zwykły żal o to, że przez 6 lat naszych smutków, radości, wysiłku przy urządzaniu mieszkania, teściowa nawet nie przyjechała, by powiedzieć: dzieci, super sobie poradziliście, jestem dumna z Was jako matka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wywijaska- u nas też mąz sam ma dość ,sam widzi że zachowanie swojej matki jest nie do zniesienia. Najgorzej ze tesciowa faworyzuje córkę i jej męza i jej syna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość taki nikt.

Widzę że nie tylko ja mam problem z teściową. Opiszę po krótce moja syt. Jestem z moim partnerem (Pan R) od 3lat. Pan R. i ja jesteśmy po rozwodach. Mój facet ma dziecko z pierwszego małżeństwa. Z dzieckiem mamy i ja i on bardzo dobre kontakty:-) mieliśmy wziąć ślub za pół roku Ale pojawiła się ciąża i trzeba było zmienić datę! Moja przyszła tesciowa... Straszna osoba...zły człowiek... Jestem załamana od samego początku próbowała tylko być miła Ale... Ciągle jakieś opowieści o byłej żonie. Brała dziecko od byłej i dzwoniła ze dziś czy jutro jest dziecko i pan r. Ma przyjechać nie licząc się z nami i chyba najważniejsze z Panem R. Gdy powiedzieliśmy o ślubie to zapytała się co bym zrobiła gdybym miała 10tys. Chodziło jej o wycieczkę. Żeby zamiast ślubu jechać na wycieczkę... I że moi rodzice to na pewno będą się cieszyć... I jeszcze sprawa z gości...co druga osobę co mieliśmy na liście gości... Wyzywala że mamy nie zapraszać! A gdy pojechaliśmy na święta i powiedzieliśmy o ciąży to powiedziała że moi rodzice będą się cieszyć bo oni są już przyzwyczajeni...(urodziło się pół roku wcześniej dziecko u drugiego syna ) i na zakończenie gdy wychodzilisny powiedziała do dziecka Pana r z pierwszego małżeństwa ze pamiętaj ty zawsze jesteś i będziesz ukochaną wnuczka... To były najgorsze święta w moim życiu. Jestem załamana chciałam Yoko rodzinę zwyczajną kochającą rodzinę ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie pocieszyłyście mnie. Moja przyszła teściowa też się zapowiada okropnie. Nie, żeby miała złe intencje, ale jest strasznie nadopiekuńcza w stosunku do syna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja teściowa jest nauczycielką w przedszkolu i mam genialne podejście do dzieci. Swoich dwóch synów wychowała na świetnych facetów, którzy są opiekuńczy, troskliwi i za rodziną rzuciliby się w ogień. Co więcej, dokładnie rozumie, że trzeba żyć swoim życiem i zawsze jest po mojej stronie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

~taki nikt.
Widzę że nie tylko ja mam problem z teściową. Opiszę po krótce moja syt. Jestem z moim partnerem (Pan R) od 3lat. Pan R. i ja jesteśmy po rozwodach. Mój facet ma dziecko z pierwszego małżeństwa. Z dzieckiem mamy i ja i on bardzo dobre kontakty:-) mieliśmy wziąć ślub za pół roku Ale pojawiła się ciąża i trzeba było zmienić datę! Moja przyszła tesciowa... Straszna osoba...zły człowiek... Jestem załamana od samego początku próbowała tylko być miła Ale... Ciągle jakieś opowieści o byłej żonie. Brała dziecko od byłej i dzwoniła ze dziś czy jutro jest dziecko i pan r. Ma przyjechać nie licząc się z nami i chyba najważniejsze z Panem R. Gdy powiedzieliśmy o ślubie to zapytała się co bym zrobiła gdybym miała 10tys. Chodziło jej o wycieczkę. Żeby zamiast ślubu jechać na wycieczkę... I że moi rodzice to na pewno będą się cieszyć... I jeszcze sprawa z gości...co druga osobę co mieliśmy na liście gości... Wyzywala że mamy nie zapraszać! A gdy pojechaliśmy na święta i powiedzieliśmy o ciąży to powiedziała że moi rodzice będą się cieszyć bo oni są już przyzwyczajeni...(urodziło się pół roku wcześniej dziecko u drugiego syna ) i na zakończenie gdy wychodzilisny powiedziała do dziecka Pana r z pierwszego małżeństwa ze pamiętaj ty zawsze jesteś i będziesz ukochaną wnuczka... To były najgorsze święta w moim życiu. Jestem załamana chciałam Yoko rodzinę zwyczajną kochającą rodzinę ...

co można zrobić? mówi się trudno i trzeba żyć dalej, po prostu nie warto się przejmować, ona i tak będzie robiła swoje, najważniejsze jest to, aby Twój mąż stał po Twojej stronie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marzyciel
Pasje teściowej pasjami, własne życie własnym życiem, nikt nie każe teściowym wyrzec się pieniędzy, czasu i poświęcić synowej. Ale życie nie jest czarno białe, ta sama teściowa za parę lat będzie potrzebowała pomocy z wniesieniem zakupów, z przyjemnością przyjmie gdy synowa za nią ugotuje, przygotuje święta i umyje Jej okna. Tu chodzi o jakieś normalne ludzkie, życzliwe relacje dwóch kobiet, które kochają tego samego mężczyznę. Ja mam zwykły żal o to, że przez 6 lat naszych smutków, radości, wysiłku przy urządzaniu mieszkania, teściowa nawet nie przyjechała, by powiedzieć: dzieci, super sobie poradziliście, jestem dumna z Was jako matka.

Myślę że przeceniamy swoją rolę i za bardzo się nam wydaje, że starość jest niedołężna. Może teściowa poradzi sobie z wnoszeniem zakupów"innymi rękami" albo umrze sprawna. Ja bym nie jeżyła się na to. Sama mam egzemplarz co jeździ co tydzień gdzieś (trzeba mieć siłę, co nie) ale do wnuczek godzina drogi to daleko. I co? I dobrze, reguły są ustalone, a na starość nie będzie więzi pomiędzy moimi dziećmi a nią więc jaki problem?No i liczę że sobie poradzi, skoro teraz też sobie radzi. Nawet nie myślę o innych opcjach :)


J. 08.2002, K. 08.2014, o matko ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Wiki1234

Chciałam się poradzić. Mam problem z teściową, jakieś 1,5 roku temu zażądała, żebyśmy się do nich wprowadzili, bo są chorzy i potrzebują pomocy. Nie zgodziłam się, bo po pierwsze ona się we wszystko wtrąca, po drugie, to mieszkamy z moimi rodzicami którzy są starsi od teściów i też potrzebują pomocy, a po trzecie, to mąż ma 2 rodzeństwa i jako pierwszy wyszedł z domu i jako jedyny ma rodzinę, a pozostali wyjechali za granicę i niby twierdzą, że chcą kiedyś wrócić i mieszkać w domu rodzinnym. Powiedziałam teściowej, że mogę przyjeżdżać na kilka dni w tygodniu 2-3 i pomagać w domu, tak jak robiłam to wcześniej, umyć jakieś okno, coś pomoc itp. Powiedziała, że albo się wprowadzimy albo nie chce takiej pomocy jak ja oferuję. Za każdym razem jak pytałam czy mogę przyjechać, to miała milion planów i nie chciała, nawet nie zawsze odbierała tel kiedy dzwoniłam. Rok temu w swięta Wielkanocne powiedziała mojemu mężowi że ma przyjechać sam z naszym synem, bo ja ich niby olewam i nie chcą żebym przyjeżdżała. Więc zerwałam kontakt całkowicie, bo nie będę się wpraszać gdzie mnie nie chcą. Nie pasowało jej więc po jakichś 2 miesiącach powiedziała mężowi, że mamy wszyscy przyjechać, zrobiła scenę przed domem, że mój mąż ma wybrać czy zostawia im wnuka, bo go mało widzą czy wraca ze mną do domu. Po godzinie przekonywania mąż przyszedł do mnie, żebym poszła z nimi porozmawiać, ale poprosił, żebym nie robiła hałasu. Więc teściowa pojechała po całości, po mnie i mojej rodzinie i po wszystkim co się dało ale niby się rozstaliśmy w miarę. Później bywało różnie, chyba ze 2 razy chciała, zebym przyjechała sama, a poza tym czasami jeździłam do nich z mężem i na ostatnie święta było to samo, że ich olewam i nie chcą żebym przyjeżdżała. Przestałam się kontaktować, nie powiem, żeby mi to pasowało, bo dla mnie taka sytuacja jest chora, ale ja nie widzę sensu ciągłych nerwów i wysłuchiwania wyssanych z palca pretensji kiedy jej się przypomni. Dodam, ze nie tylko nam robi ciągle złośliwości. Doradźcie dziewczyny czy robię dobrze, czy ze względu na męża powinnam się przełamać i po raz kolejny próbować się dogadać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety kobiety są różne. Moja była teściowa we wszystko się wtrącała, a najbardziej w to co dziecku podaję do jedzenia, w to jak je ubieram...miałam odwieczny problem, bo jak dziecko szło do "babci", to było ciągle przepocone, bo za grubo ubrane i nieustannie mi chorowało. Ale oczywiście to nigdy nie była jej wina, tylko moja, bo za cienko ja ubieram. Jej jedzenie oczywiście też najlepsze, bo ja nie prowadziłam nigdy domu i nie mam niby o tym zielonego pojęcia...Teść jak jeszcze żył to powiedział do żony, że to nie jej dziecko, że matka wie lepiej...ale nie docierało. Dochodziło do tego, ze teściowa bez mojej zgody i informowania mnie o czymkolwiek- podawała dziecku leki albo smarowała maściami dziwnego pochodzenia! Potrafiła również swoje umiejętnościami kulinarnymi zadziwiać, podając dziecku 3 razy dziennie słodkie płatki z mlekiem a ja długo leczyłam córkę nie wiedząc, dlaczego ciągle boli ją brzuch i wymiotuje...Także wspomnień dobrych nie mam z teściową. Teraz dziecko jest w takim wieku, że samo potrafi się babci postawić i mówi mi o wszystkim co tam się dzieje, więc już nie boję się tak jak kiedyś...ale przysięgam...pomimo mojego braku doświadczenia wiem, że w życiu nie wyrządziłam dziecku krzywdy swoją nadgorliwością czy "niezdrowym jedzeniem". Bo przecież mleko 2% ze sklepu kilka razy dziennie to samo zdrowie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiki1234 musisz porozmawiać na poważnie o tym wszystkim z mężem, żeby wiedział w jakiej sytuacji stawia cię jego matka! Jeśli nie chce pomocy 2-3 razy w tygodniu (co i tak uważam, ze jest dużo) to bym ją po prostu brzydko mówiąc zlekceważyła, łaski nie robi. Tylko najważniejsze w tym wszystkim, żeby mąż trzymał twoją stronę, bo z tego co widzę, to teściowa zgrabnie nim manipuluje, a że ty nie chcesz kłótni w rodzinie, to wychodzisz na tym najgorzej. Jesteście dorośli, ustalcie jakieś zasady ze sobą. Ja bym na Twoim miejscu sama jednak tam nie jeździła, dobrze by było, żeby mąż widział jak cię mama traktuje. Męża samego też bym z dzieckiem nie puściła tak szczerze mówiąc- bała bym się, że wróci bez dziecka. Jest jedno wyjście z tej sytuacji- twój mąż musi przejrzeć na oczy po prostu i przestać być synkiem mamusi. Wybacz ostre słowa, ale tak to właśnie widzę. Musicie trzymać się razem, w pojedynkę- teściowa zagarnie Ci rodzinę sprzed nosa!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...