Skocz do zawartości
Forum

Samotna, mimo że nie sama.....


dziabdol

Rekomendowane odpowiedzi

Mój M.też nie był moim przyjacielem... Ale teraz jest. Z biegiem czasu zaprzyjaźniliśmy się też ze sobą.
Osobiście nie wyobrażam sobie tworzenia związku z przyjacielem...wiem,że to bardzo kontrowersyjna kwestia,ale wg mnie istnieje przyjaźń damsko - męska,sama mam dwóch przyjaciół.Nie było nigdy między nami nic więcej,nie są oni homoseksualni; dla mnie byli i są po prostu "aseksualni"...
Przyjaźń w związku jest wg mnie ważna - zakładając,że będziemy ze sobą długoooo,jak wytrzymamy ze sobą bez przyjaźni?

https://www.suwaczki.com/tickers/qb3c3e5ewahdy8r5.png

Odnośnik do komentarza

Wiem że taka przyjażn jest mozliwa bo od dziecka miałam kumpli chłopaków az po studia, ale mój tego nie rozumiał i uważa ze to nie mozliwe. Bo jak rozmawiam z facetem to od razu o cos chodzi?
wogóle lepiej mi sie gadało z chłopakami. Kiedys mojemu podobało się ze nie jestem lalunią teraz nagle zaczęło przeszkadzac i wolałby "prawdziwą kobietę" u boku bo podobno czasem zachowuję się jak facet

Odnośnik do komentarza

Ja podobnie jak Margeritka uwielbiam rozmawiać z moim mężem, lubię gdy mi opowiada o czymś, zwierza się. Z niecierpliwością czekam aż wróci z pracy by z nim porozmawiać. Co do początku znajomości to było jak u Anyyy. Na początku traktowałam go jak kumpla, powiernika, świetnego towarzysza wycieczek. Ile myśmy kiedyś podróżowali, ile szlaków razem zeszli... Stopniowo zaczęłam się w nim zakochiwać, bo ujął mnie wiedzą, intelektem, swoimi pasjami, cierpliwością, szalonymi pomysłami, tym że zawsze mogłam na niego liczyć. Mąż od razu widział sprawę inaczej, liczył na coś więcej i się doczekał, choć trwało to baaardzo długo.
Kiedyś przeczytałam gdzieś takie zdanie że powinno się wyjść za człowieka z którym mamy o czym i z którym lubimy rozmawiać, bo na starość tylko to nam pozostanie. ;-)

Joanna, chyba ma rację Anaaa pisząc że Twój mąż przechodzi kryzys wieku średniego. Bo i zazdrosny i się czepia z byle powodu, weź nim trochę "potrząśnij, może mu przejdzie. ;-)

Odnośnik do komentarza

Ja sama osobiście skorzystałabym z pomocy psychologa czy też innej,dla mojego partnera,który jeszcze jest z nami byłoby to wyśmianie,on podchodzi do tego w dziwny sposób,obiecał że się zmieni,nie powiem bo efekty widać małymi kroczkami,więc postanowiłam dać mu jeszcze szanse,ale drugiej nie będzie-obym nie żałowała swojej decyzji

Odnośnik do komentarza

ale ja do psychologów nic nie mam żeby nie było .. w sumie nie wiem jak taka terapia małżeńska wygląda czy to takie wspólne czy indywidualnego dla każdego z małżonków<?> .. opory bym miała do takiej wspólnej chyba (na tą chwilę w które owej pomocy nie potrzebujemy) bo właśnie mam świadomość, że wiele błędów i u mnie jest :P .. i obawiałabym się, że już całkowicie mnie ktoś zjedzie a moje poczucie wartości i tak jest zbyt niskie :P

Odnośnik do komentarza

Koleżanka kilka lat temu korzystała z pomocy psychologa,chodzili z mężem właśnie na terapię małżeńską.Z tego,co wiem,głównie byli na niej razem,indywidualne rozmowy z psychologiem odbywały się sporadycznie.Oprócz typowych rozmów byly takie rzeczy,jak Np wypisanie na kartce tego,co nam przeszkadza w partnerze i z drugiej strony tego,co sobie cenimy,były tez inne formy "terapii".

https://www.suwaczki.com/tickers/qb3c3e5ewahdy8r5.png

Odnośnik do komentarza

adasaga nie mam pojęcia ja mam bardzo zbliżony charakter do starzej córki albo niestety ona do mojego ... może też to siedzenie w domu przeciągające się też tak źle na mnie wpływa psychicznie bo mam wrażenie, że jestem coraz głupsza :P ..a w sumie nigdy nie byłam przebojowa i pewna siebie.. a za wspaniałą mamę się nie uważam wiele mi do tego brakuje niesteety.
Ola no ja też ciekawa jestem czy Im pomogło :)

Odnośnik do komentarza

Psycholog potrzebny od zaraz,ale dla mnie,ta druga szansa okazała się porażką,do tego zaczął pić ,mały się go boi,już wiem jak mam postąpić,ale psychologa też już załatwiam i małemu chyba też,jestem strzępkiem nerwów,spać nie mogę rano wstać,ale przecudowne ''mamusiu wstajemy'' stawia mnie na nogi,to on dodaje mi sił,motywacji,uśmiecham się przez łzy

Odnośnik do komentarza

mika17
Psycholog potrzebny od zaraz,ale dla mnie,ta druga szansa okazała się porażką,do tego zaczął pić ,mały się go boi,już wiem jak mam postąpić,ale psychologa też już załatwiam i małemu chyba też,jestem strzępkiem nerwów,spać nie mogę rano wstać,ale przecudowne ''mamusiu wstajemy'' stawia mnie na nogi,to on dodaje mi sił,motywacji,uśmiecham się przez łzy

Bardzo mi przykro

http://fajnamama.pl/suwaczki/w7e0oow.png

http://www.suwaczki.com/tickers/bfaregz2mib36tc2.png

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...