Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Zakochana

Sierpnióweczki 2019

Rekomendowane odpowiedzi

Gość MaKlar

U mnie z porządkiem tez nie najlepiej... zawsze ładnie czysto a teraz jak po przejściu huraganu... ale odpuściłam sobie i robię w tak zwanym międzyczasie lub wieczorem to co mogę nadgonić przy współpracy z mężem.

Ja nabiału nie odstawiłam. Ale z tego co kojarzę to dużo wapnia maja szproty sardynki, figi, migdały, orzech. W sensie mniej niż mleko/parmezan ale zawsze coś maja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zakochana ja 3 tygodnie rzucałam pranie do garderoby, aż w końcu zrobiła się taka sterta, ze nir można było nogi wsadzić. Mąż się garnął, wiec ostatnio 3h się odkopywalam. Same w domu nie jesteśmy! Ja mam bardzo grzecznego tego Jaśka i ogarniam wikol siebie, ale tylko ja i tak się wczorak wkurzyłam, że mój usłyszał kilka mocnych słów. Mamy dom 130m2 i póki co to ja latam i dbam o łazienki, kurz, kuchnia sama ma 16m2!!! I wiecznie ja tylko w niej siedzę ! Mam wrażenie ze nic innego nie robię ostatnio w ciągu dnia jak sprzątanie, czas odpuścić i nie dac się zwariować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najbardziej to tylko dbam o sypialnie, gdzie wszyscy spimy, zawsze wywietrzone, pieluchy rano wyrzucam po nocy, ścieram kurze i muszę mieć wszystko poukładane, aby była organizacja, ale syatematycznie to robię codziennie lub co 2 dzień i Dzięki temu zajmuje mi to tylko 5minut, a na reszte Mam już wyrąbane, miech maz tez wyjdzie z inicjatywa. Ja przed ciąża tez pracowałam i robiłam wszystko w domu, oni tez mogą :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Night Z tym smoczkiem i ciućkaniem pięści to identycznie jak u nas. Jak go noszę i gryzie paluchy to staram się mu ten smoczek wpychać, bo palcami czasem się zadrapie w buzi, ale to trzeba cały czas trzymać, bo mu wypada.

AggieUK Ja odstawiłam nabiał, dzisiaj mijają 2 tygodnie, ale nie widzę poprawy, więc od jutra wracam, zobaczymy co będzie. Na razie nie uzupełniałam wapnia, ale jakbym miała na dłużej odstawić to bym to skonsultowała z lekarzem, bo pewnie jakieś tabletki będą potrzebne.


http://fajnamama.pl/suwaczki/v4leikb.png
http://fajnamama.pl/suwaczki/ow3irmi.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kasia ja odstawiłam laktozę na tydzień , ale nie wiem czy to jest powód ,że wszystko ładnie zeszło , kolejny lakarz powiedział że mam jeść normalnie , no chyba że zauważe że małemu wszystko wraca to odstawić laktozę .Nam przepisał dermol 500 dziś zacZniemy go stosować

Aggie w jogurtach i mlekach sojowych ,kokosowych , ryżowych masz podawany wapń , nie wiem ile go dokładnie tam jest ale jest na pewno bo sama pije i jem je już od paru lat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rany dziewczyny - czytam i tak mi się przypomniało jak to było po pierwszym dziecku. Miałam dokładnie te same problemy i refleksje co Wy - o gotowanie i sprzątanie itp. Odpuściłam i teraz mam tylko ogarnięte. Odkurzam jak widzę już latające 'kaktusy' (takie kłęby kurzu tak mi się kojarzą zawsze z pustynnymi kaktusami i trawami co tak się przewalają po amerykańskich filmach :)). A ten kurz zawsze mi się przy szafie ogromnej w salonie zbieranie przez ogrzewanie podłogowe - więc co 2-3 dni odkurzam. A reszta? Jak się uda :) I dobrze cyska pisze - mąż też mieszka i to jest też jego dziecko/dzieci więc sorry ale angażować się też musi. Mój się ogarnął na dobre dopiero jak do pracy wróciłam bo wcześniej to mu się wydawało że skoro jestem cały dzień w domu to mam czas. Masakra że faceci tak potrafią myśleć. Trzymam za Was kciuki dziewczyny żebyście odpuściły bo nikt fizycznie nie da rady sam ogarniać wszystkiego :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie w domu też nie błyszczy :D
Przy czwórce dzieci ciągle jest coś do umycia czy sprzątnięcia. Jak mi mały pozwala to ogarnę trochę. Ale jak nie, to nie. I nie mam z tym problemu. Czasami mąż pozmywa naczynia, poodkurza czy zmyje podłogi. Jakoś ogarniamy choć do lśniącego domu nam daleko :D ale co z tego? Nie zamierzam się tym przejmować.


 

DoulaRenia - Domowa Szkoła Rodzenia
❤️

https://www.suwaczki.com/tickers/74di3e5efnlbqt9f.png
Wituś ❤️ 25.08.2019 ❤️ 4070g ❤️56cm ❤️ vbac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny korzystacie już z nosidełek ? Większość jest od 3 miesiaca . Dostałam chustę ale dla mnie to czarna magia jak to zawiązać,myślałam żeby umówić się w Polsce do doradcy chustonosszenia, ale zobaczymy jak w nosidełku sobie poradzi . Któraś może posiada takie ?

monthly_2019_10/sierpnioweczki-2019_79460.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jak mialam pierwszą corke ktora spala caly czas mialam.blysk w domu ogolnie lubie miec porzadek wczesniej taka porządna nie bylam,teraz jak mam 2 dzieci w tym jedno ktore placze 24 na dobe juz tak extra nie jest.odkurzam 2x w tygodniu i szlak mnie trafia jak widze ten bajzel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zakochana

Przy 1 dziecku zdecydowanie łatwiej było utrzymać porządek. Ja wlasnie odpuściłem i nie latam z mopem bo nie mam jak, ale źle czuje się w takim tylko ogarnięty z wierzchu domu. Chusta może byłaby dobrym rozwiązaniem ale właśnie najbliższy doradca ma do mnie 100 km i trochę drogo to wychodzi zważywszy ze nie wiem czy mały by w ogóle ja zaakceptował bo teraz w ogóle nie chce się nosić jak małpka tylko przodem... Myślę nad nosidelkiem jakimś podobnym do chusty A z prostszym zapięciem, w końcu ma już 3 m...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zakochana

A piątki to też mój namiętnie zjada ale zębów na szczęście jeszcze nie widać. Bardzo lubi patrzeć na zabawki i rusza rączkami ale nie próbuje łapać, nie pamiętam czy to już czas kiedy powinien?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie z rączkami to samo. Obie na raz pcha do buzi, zwłaszcza w nocy jak się zaczyna budzić na karmienie.

Jeśli chodzi o ogarnianie domu to cóż ja nie ogarniam. Dobrze że jest mama to ugotuje i przynajmniej kuchnię ogarnie. Jak u was mąż odkurzy lub umyje podłogę to wam zazdroszczę bo mój na to gdzieś. Nie raz cały dzień proszę żeby odkurzył i słyszę tylko "zaraz" i tak to zaraz trwa czasem nawet miesiąc. Nie wspomnę o sprzątaniu po sobie bo nigdy po sobie nie pozbiera. Wypiję piwo, puszkę zostawia na stole, zje banana skórkę zostawia na stole, wypiję coś ze szklanki- pustą zostawia pod łóżkiem, zdejmie spodnie- leżą w tym miejscu gdzie zdjął, aktualnie koło ławy. To samo że skarpetkami i innymi rzeczami. Mówiłam mu już milion razy żeby sprzątał przynajmniej po sobie ale gdzie tam, lepiej cały wieczór spędzić na telefonie i internecie.
Mam już tego serdecznie dość. A najgorsze jest to że dzieckiem też nie ma czasu się zająć bo jak wróci z pracy to ma jakąś robotę na polu albo w garażu albo jest zmęczony. Ostatnio jak miałam gorączkę mówię mu żeby wzioł małego a ja się prześpię bo może ta gorączka to że zmęczenia, a on mi na to że on też jest zmęczony:( Niby zabrał go wtedy na pole ale ja się rozpłakałam i już nie zasnęłam wtedy.
Mój Hubercik to złote dziecko ale ta sytuacja z mężem mnie dobija.
Sorry ale musiałam się komuś wygadać:(


https://www.suwaczki.com/tickers/ex2bj48a6mhm6ihv.png

f2w3dqk3nl76hjw3.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Blawatek bardzo Ci współczuję. To jest takie przykre jak facet nie potrafi odroznic zwykłej pracy od calodobowej pracy z dzieckiem. Kiedyś słyszałam tekst, że kobiety to mają Dobrze, bo najpierw siedzą w ciazy na zwolnieniu, a potem na macierzyńskim. Jaki facet zniósł bu ciąże, poród i potem 24h czuwania nad maleństwem. I gdzie w tym siedzenie? A czy to poradzę którykolwiek miała czas na regenerację? Taki wysiłek, ból, a tak naprawdę nie było kiedy złapać oddech od momentu pierwszych skurczy..
Z moim mężem aż tak źle sie jest. Jak ostatnio mega mnie głowa bolała, sam kazał mi się położyć, obudził dopiero na kąpanie. Ale czasem też mam dość. Dom to jakby teren wspólny. A mam wrażenie, że on pewnych rzeczy nie widzi, Np.co się kończy z zapasów, że pranie schnie prawie tydzień, że pranie się prawie wysypuje z kosza.. O prasowaniu nie wspomnę. Czasem jest mi głupio, że się czepiam, że może wymagam za dużo? Ech. Moze spróbuj z nim jakoś porozmawiać, Albo zostaw go kiedyś z małym na kilka godzin. Niech zobaczy jak to jest.. Tylko, że facet jak siedzi z dzieckiem to najczęściej i tak co chwilę jest "podaj to", "przynieś.." itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój sprząta po sobie,wie że brudne gary nie mają prawa leżeć w zlewie i trzeba je odrazu umyć bo mnie doprowadza to do szału :D pranie nalezy tylko do mnie , ale to mój wymysł ,prasowanie raczej też bo zazwyczaj prasuje odrazu rano jak mały śpi .Obiad zrobi ,pojedzie po zakupy ale czasami są sprzeczki.jednego razu byliśmy pokłóceni , zostawiłam go z małym na 2 godziny i powiedziałam że jak mały będzie spał żeby zrobił zupę żebym miała tez co zjeść jak wrócę.Wracam do domu i ani zupa nie zrobiona , ani gary nie pomyte i spią obaj w łóżku , aż się popłakałam :D niestety my kobiety jesteśmy chyba do tego stworzone , a jak facetowi nie powiesz zrób to , tamto to sam się nie domyśli .Bławatek mój do końca też sobie nie zdaje sprawy ile trzeba dziecku czasu poświęcić i jest trudno też zadbać o dom , ale zawsze mówi że wie i ze mnie rozumie,ale jakby został tak sam na cały dzień to by się chyba biedak zapłakał

Bławatek pogadaj z mężem na spokojnie , że potrzebujesz jego pomocy ,.może coś do niego przemówi, bo tak raczej być nie może, jest dorosły facet więc chyba wie gdzie jest kosz na brudne pranie.Ja już bym pewnie porozmawiała i to ostro . Też masz co robić cały dzień i też masz prawo być zmęczona . Trzymaj się !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moj maz duzo pracuje od 6 do 17 i duzo dorabia wiqdomo kasy nigdy malo.ale w niedzjele zrobi obiad ,czasem posprząta ,wiadomo ze trzeba mowic zrob to i tamto bo yez nie widzi ze papker ske skonczy itd.czasem mnie wkurza wiadomo no ale do przezycia.dzis np ma wrocic.o.21 wiec.muwze dwojke ogarnąc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki dziewczyny.
Mój mąż też długo pracuje od 6-16 często do 17. Jak wróci to też coś na podwórku robi- wiadomo jak jest w domu. Na pewno to nie to samo co w bloku że wchodzisz do mieszkania i nic co na zewnątrz cię nie obchodzi. Wiadomo, na wsi samo się nie zrobi.
Próby rozmowy kończą się tak że przecież on też jest zmęczony i chce odpocząć. Przez pierwsze 2 tygodnie po porodzie był w domu i bardzo dużo mi pomagał, ale odkąd poszedł do pracy tak się mu odwidziało.

Mariola ja aż tak nie myślę, bo to dobry chłop jest, wszystko umie sam zrobić i zrobi jak trzeba. No ale sprzątanie nie jest jego mocną stroną.
Dobrze że przynajmniej nie wymaga ode mnie żeby lśniło.
No ale to nie zmienia faktu że człowiek czasem ma dość...


https://www.suwaczki.com/tickers/ex2bj48a6mhm6ihv.png

f2w3dqk3nl76hjw3.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bławatek przerabiałam to z moim - dokładnie to samo było. Pierwsze dwa tygodnie super a potem jakby zapomniał, że życie się zmieniło NAM a nie tylko mnie. Pierwszy rok był bardzo ciężki, kilka ostrych kłótni. Dwa tygodnie życia w syfie (tylko tyle wytrzymałam) kiedy nic nie robiłam oprócz zajmowania się dzieckiem. Ale to był syf jak to sobie przypomnę - jeju. Ale pomogła tak naprawdę szczera rozmowa kiedyś i to na spokojnie bez wyrzutów, z konkretnymi argumentami. Przemyślał sprawę i bardzo się zmieniło potem. Po jakimś czasie powiedział mi, że najbardziej przemówiło do niego, że dziecko jest wspólne i że traci najlepsze chwile jego rozwoju bo jest 'zmęczony'. Tak to sobie do głowy wbił, że po tym porodzie już kilka razy pytał czy wystarczająco mi pomaga i czy nie potrzebuję odpocząć itp. Może spróbuj Twojemu na spokojnie powiedzieć jak jest Ci źle. Ale bez wyrzutów tylko tak poprostu - żeby wiedział.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zakochana

Blawatek ja tak miałam w ciąży, musialam lezec i moje chorobowe bylo wyzsza koniecznoscia a nie chwila na odpoczynek jak to jemu sie wydawalo. Mój nie rozumiał tego że mnie boli i gotowanie zupy to dla mnie wyczyn, a odkurzanie było nie do pokonania. Nie mógł przepatrzec na ilość śmieci i sam teraz co jakiś czas bierze odkurzacz, tak samo z naczynami jak juz nie ma w czym jeść. Ale zarówno wtedy jak i teraz muszę się nasluchac że on ma tyle na głowie, a jeszcze musi się domem zajmować . A to tylko odkurzanie i umycie raz w tyg naczyń! A całej reszty która robię ja oczywiście nie widzi. Zostanie z małym nie wiele dało, twierdzi że go rozpuscilam i że trzeba go oduczyć bycia taka przylepką na rękach. Tylko nie mówi jak to zrobić. Ale nie jest tak źle z nami jak kiedyś (tez myslalam o rozstaniu), chyba się przyzwyczaiłam do jego narzekania, a on że nie ogarniam wszystkiego jak jego mamusia ;) Teraz to mi najbardziej przeszkadza że nie jestem taka jakbym chciała. Czuje jakby mnie te wszystkie rzeczy w domu przytlaczaly. Ale nie żebym wam źle życzyła ale cieszę się że u was też bywa różnie, bo to znaczy że więcej jest nas tych nie perfekcyjnych mam i żon :) A jeszcze co do zostawiania taty z dzieckiem to uważam że każdy tatuś powinien zostawać przynajmniej raz w miesiącu na parę godzin z maluchem żeby mógł zaznać tego leniuchowania na urlopie :) nawet jeśli to go nie zmieni to będzie wiedział jak to jest. Buziaczki mamuśki, musimy się wspierać bo inaczej to psychiatrą się skończy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość MaKlar

Ja tez to przerabiałam przy pierwszym dziecku. O ile w domu zawsze coś robił mniej lub więcej o tyle przy dziecku nie. Zrozumiał ile traci w momencie gdy mała robiła pierwsze razy (obrotu, wstawanie, turlanie, kroki) nie przy nim i wtedy się zmieniło. A po drugie od kiedy mała skończyła rok to jest z nią min.4 godziny dziennie - tak się umówiliśmy i tego się trzymamy. I po pierwszym tygodniu sam na sam przyznał się, ze strasznie mundur dłużyło i ze dopiero zrozumiał ile to pracy z dzieckiem jest. Ale ja poszłam po bandzie i przez te 4godziny sam musiał ja ubrać, zrobić śniadanie, drugie śniadanie przygotować do wyjścia itp.
Moc w Nas dziewczyny! Trzymam za Was kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój mąż też jest daleki od ideału ale nie mam za bardzo co narzekać. Odkąd go znam miał problem ze sprzątaniem i już się przyzwyczaiłam że w tym temacie sama ogarniam (w dalszym ciągu nie umiem go oduczyć rzucania gaci na ziemie...) tylko toaleta jest jego, tego nie tykam :) ale nie ma problemu dla niego ugotować obiad, w domu dużo zrobi z spraw technicznych a jak ma chwilę wolnego to znajduje się bez problemu małym. Ostatnio mnie wygonił z domu bo stwierdził że musi się nauczyć obsługi małego bez mojego udziału :) ale zanim doszliśmy do tego to też przebrnęliśmy przez kilka trudnych rozmów i łez. A bajzel mam jak każda z Was, też byłam pedantka. Mój mąż zawsze mi mówił że to już choroba psychiczna. Że sprzątaniem wytrzymałam do pierwszego skoku rozwojowego, potem zluzowałam. Teraz odgruzowuje mieszkanie tylko jak mam mieć gości. Choć z tym też różnie bywa :) Babeczki, damy radę! Bo jak nie my to kto? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. My po lekarzu. Nutramigen dalej. Wyszło że odgina się w rogalik lekko i może trzebabedzie do neurologa ehh teraz już sama nie wiem często mi się wygina do tyłu płacze może to jest to napięcie i dlatego jak je i go trzymam pod główka jakiś mięsień go uciska i go boli miała któraś tak ? Nie mam sił dziewczyny nie wiem co mu jest ostatnio nawet myślałam że jest upośledzony. Właśnie jak go biorę w rożek nawet nie do karmienia zdarza się że płacze pręży itp mi już głupio do naszego pediatry chodzić bo chodzę co chwila jak wariatka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój mąż taki sam. Co prawda pomoże pozmywa butelki wyparzyć ale żeby sam ? Jego zdaniem ja jestem.od tego. Też pracuje do 17. I myśli że napewno ja jestem mniej zmęczona i jemy się odpoczynek należy bardziej jak mi. Już nie wspomnę o niedzieli wtedy twierdzi że to jego jedyny dzień i nic nie będzie robił. A ja ? Ehh szkoda gadać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas mąż pracuje w sumie na 2 etaty, ogarnia budowę i zakupy (nasze smsy to głównie listy zakupów, które mu wysyłam, bo sam nie wypadnie na to, żeby coś kupić), pomaga przy kąpaniu. Dzieci i sprzątanie są na mojej głowie, ale inaczej się nie da. Choć i tak są czasem spięcia jak się złości, że nie ma czasu sobie pograć na kompie, a ja nie mam cierpliwości jeszcze jego żali wysłuchiwać, bo sama marzę o tym żeby np. w spokoju się wykąpać. Ale nie jest najgorzej - kryzys mieliśmy przy Radziu, wtedy omal się nie rozeszliśmy, ale udało się dogadać. Trzymam kciuki żeby i Wam się udało.

bławatek Nawet jeśli ma dużo na głowie, to uważam, że powinien przynajmniej po sobie posprzątać i tego bym nie odpuściła. Powodzenia


http://fajnamama.pl/suwaczki/v4leikb.png
http://fajnamama.pl/suwaczki/ow3irmi.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...