Skocz do zawartości
Forum

Problem z mężem


Rekomendowane odpowiedzi

kathei11
Po urodzeniu się naszej córci, moje relacje z mężem też wyglądają inaczej, z jednej strony to chyba normalne, zmienia się wszystko wraz z pojawieniem się dzidziusia, z drugiej zaś uważam , że sporo w tym winy ...uwaga Teściwej.
Odkąd jest córcia, teściowa wtrąca się we wszystko, na początku wiecznie mnie pouczała, bo ja niby niedoświadczona i co ja mogę wiedzieć...jej dziwne metody i podejście do życia bardzo mi nie odpowiadają. Wygadywałam to mężowi, ale to jego matka i on twierdzi , że ona taka nie jest....tylko ona inaczej traktuje mnie przy mężu inaczej jak jesteśmy same. Często traktowała mnie jak głupszą od siebie i od wszystkich...a ja wściekałam się i gadałam mężowi, on jej bronił i tak zaczynały się awantury.
W końcu nie wytrzymałam i wykrzyczałam jej co myślę..dziewczyny od tamtej pory zaczęła mnie traktować z większym respektem i szacunkiem, nadal się wtrąca i dorzuca swoje trzy grosze, nadal się o nią sprzeczamy, ale teraz już zawsze akcentuję głośno i wyraźnie swoje stanowisko. Nie pozwolę jej zniszczyć mojego małżeństwa i mojej rodziny.

wiadomo ze po porodzie obydwoje rodziców muszą sie przyzwyczaić do nowej sytuacji życiowej ale nie można tym się wykręcać bez końca. najbardziej rozwala mnie tekst- przecież ty nic cały dzień nic nei robisz tylko z dzieckiem w domu:lup:
z tymi teściowymi to jest tak że ona wie lepiej bo juz wychowała kilkoro dzieci a ty jesteś gówniara i nic jeszcze nie wiesz. tylko co poniektóre zapominają też były młode i tez były niedoświadczone, a i sposoby wychowywania i pielęgnacji zmieniają się z biegiem czasu. tekst typu że pampersy szkodzą i odparzają- te pierwsze w latach 80'tych może i były tragiczne ale te nowoczesne są juz ok...ja wiem że będe miała problemy z teściową ale mam męża po swojej stronie :)
Oopsy Daisy
Patelka w ruch :whistle:

właśnie sobie wyobraziłam jak twój M siedzi przy telewizorze a ty za min stoisz i mierzysz w niego patelką :sofunny:

anita_17
prawda jest taka, że są faceci i FACECI.
jedni są w porządku i nadają się na mężów i ojców a inni nie. i choć byś na głowie stanęła żeby ratować związek - nic z tego.
ja mam akurat udane małżeństwo ale połowa moich znajomych już jest po rozwodach lub rozejściach i z obseracji mogę powiedzieć ,że trzeba walczyć o utrzymanie związku, ale nie za wszelką cenę.
czasem warto po prostu poszukać innego faceta

ja tak sobie myślę że tak w sumie to bierzemy tych facetów w ciemno bo nigdy nie wiadomo jak będzie po narodzinach dziecka:hmm: przed mogą być gwiazdki, romanse a potem facet nie ogarnia i tyle.a nie którzy faceci zarzekają się że nie chca dzieci a potem sa świetnymi ojcami...wszytko wychodzi w praniu.
Tak jak mówisz Anitko- można walczyć ale nie na siłe . niektórzy faceci myślą że ich rola ogranicza się do wytrysku i tyle...

Odnośnik do komentarza

No z tymi facetami to różnie jest...
Ja na szczęscie mam wspaniałego męża,czasami o drobnostki się kłócimy ale tak to jest super.A najlepsze jest w tym wszystkim godzenie:D
Mój mąż nie miał też wcześniej do czynienia z dziećmi, miał kontakt tylko z ponad roczną chrześnicą, zanim się nasza córcia urodziłą. Obecnie jest super tatą, choć nie ma go często w domu bo pracuje w stolicy. Ale jak wraca to jest cały dla nas:) A dzieciaki lecą za nim nawet do WC:)

http://www.suwaczek.pl/cache/6b95887841.png

http://www.suwaczek.pl/cache/9b7b482066.png

Odnośnik do komentarza

:zwyrazami_milosci:witam..oj ... i mnie przewraca tekst "nic nie robisz, siedzisz z dziecmi w domu..." i tp.
na szczescie i ja mam calkiem, calkiem malzonka. Wiem, ze tez go sobie troche tak ustawilam. On pochodzi z innego kraju, gdzie mezczyzni nie pomagajo kobietom przy dzieciach czy w kuchni... ale milosc:zwyrazami_milosci:....no, to tez duzo znaczy. Rozmowy. Ja kiedys powiedzialam swojemu facetowi"zobacz na Mojo i Twojo mame...." jak mi nie bedziesz pomagal, to ja dam rade-jestem silna i zawsze sobie w zyciu radzilam, to i z dziecmi poradze....,ale bedziesz mial wrak a nie zone juz ok 40-50" ...bo taka prawda. Jego mama ma 50pare lat a nie moze chodzic! moja to juz po 70 -ce i narobiona jak osiol! Nie wiem czy tak sobie wziol do serca(bo jestem po 40-ce a czuje sie jak 20-ka hi hi...:love sick:) bez przesady, ale facet stara sie:36_2_25:...tez mu ciezko, bo zona wiecznie zmeczona" Ja "(dzieci nam jako niemowleta nie daly zmruzyc oka)...a on pracuje, uczy sie i jeszcze mnie pomaga w domu....i to on nim zaczol pisac prace, wiecej niz ja bawil sie z dziecmi...co dziennie robi lekcje z synem...noooo, sie nachwalila, jeszcze sie zepsuje...ale ma swoje , ma jak kazdy. I ja nie jestem idealna. Ale mit , ze kazdy facet jest zly, to nie...tak. Duzo sie skarzy na mezow, to ja cooos dobrego:bye:pozdrawiam

Odnośnik do komentarza

Hej dziewczyny:) Jestem tu nowa.. trafiłam tu to nie wiem co mam już ze sobą zrobić.. potrzebuje pomocy,albo chociaż porady .. za mąż wyszłam nie całe 2 lata temu, 10,5 miesiąca temu pojawiła sie Lila.. na początku było ok ..mąż coś tam pomagał przy małej i mi pomagał w domu, ale to minęło i to bardzo szybko.. po jakimś miesiącu zaczął mieć pretensję, ze obiad nie zrobiony, w domu nie posprzatane, ja nie mam ochoty na seks..z czasem robilo sie coraz gorzej (oskarzenia ze skoro nie kocham sie z nim to go napewno zdradzam itp),wraca po pracy i siada przy komputerze, z mala tylko czasami sie pobawi..gl jesli zostawiam go z nia i zaczyna plakac to nie robi z tym nic (uwaza ze placze bo ja rozpiescilam i jak placze i sie nie zwraca na nia uwagi to zaczyna sie sama bawic) przez jego zachowanie boje sie zostawiac malej z nim samej w domu.. tysiac razy prosilam go zeby cos poczytal o rozwoju,zywieniu dzieci itp.. nie zrobi tego bo uwaza ze w internecie i gazetach piszą głupoty;/ Proszę poradźcie Mi jak moge go przekonac by bardziej sie interesowal rozwojem malej i co zrobic by przestal miec do mnie o wszystko pretensje i docenil moja prace w domu?

http://www.suwaczki.com/tickers/kjmny2v4bi75bv6d.png

Odnośnik do komentarza

witaj francja089... wiem, ze napisalas tu juz kilka dni temu, ale nie mialam czasu by zasiasc i napisac.
Dlugo myslalam nad tym co napisalas....wiesz co? nie ma zlotej rady. Nie wiem czy ktos ot tak na odleglosc potrafi cos doradzic. Powodow jego zachowania moze byc tysiace...brak seksu, Twoje przemeczenie....takie bzdury wplywajo(z calym szacunkiem na osobniki o niskimn poziomie zrozumienia drugiej ososby)...
napisz wiecej(mozesz na priv.) jak zachowuje sie Twoj maz...moze latwiej bedzie zrozumiec o co w tym wszystkim chodzi? Widzisz, nawet psycholog nic Ci tak na odleglosc nie doradzi. ale moze kilka pomyslow :zwyrazami_milosci:? pisz

Odnośnik do komentarza

Trudno napisac jak sie zachowuje - bo róznie, raz jest wszystko ok - wraca do domu po pracy, bawi sie z małą, przewinie ją, wykąpie - ale częściej wraca,siada przy komputerze i gra.. i narzeka, że obiad np nie gotowy, że nie dokładnie posprzątane, - jeśli proszę go o pomoc np w nakarmienu dziecka żebym mogła posprzątać to karmienie trwa czasami godzine - po prostu włącza gre,przysuwa krzesełko do karmienia obok biurka i daje małej jedną łyzke jedzenie co 5-10 minut (bo gra w miezyczasie) mała się denerwuje i nie chce jeść on sie wkurza i obwinia mnie że ją rozpieszczam (nie wiem jak można rozpieścic 10 miesieczne dziecko;/) tak samo jest gdy np myje naczynia i proszę by się zajął małą - ona płacze na dywanie albo próbuje wleźć mu na kolana ( robi tak gdy ma mokrą pieluchę albo chce się po prostu przytulić) a on konsekwentnie odkłada ją na podłoge i ignoruje - gdy zaczyna płakać znów ma pretensje do mnie że ją rozpieściłam;.. Jak jeszcze się zachowuje? Ciągle mnie krytykuje, że nie dbam o siebie (siedze cały czas w domu wiec nie mam chęci sie nawet malować - bo nie widzę w tym sensu) - nie maluje się, a gdy mówie,że nie mam na to czasu on sie dziwi jak to możliwe - przeciez ja całymi dniami siedze w domu z dzieckiem więc mam mnóstwo wolnego czasu. Tak samo jest z wyjściami - gdy mała miała 7 miesięcy po raz pierwszy wyszłam sama do sklepu(!) został z nią na góra 2 godz- zostawiłam kaszkę nestle jakby zgłodniała - gdy wróciłam właśnie ją przygotowywał - chciał użyc zwykłego mleka krowiego do niej.na swietach u jego rodizny (mala miala 9 miesiecy) babcia chciała nakarmić ja sałatką smieciuszka z majonezem - sprzeciwiłam się i powiedziałam że nie moze jeszcze tego jesc - moj maz sie oburzyl dlaczego skoro chleb z maslem jej daje to dlaczego nie moze zjesc warzyw z majonezem - a potem dodal ze poziomem cholesterolu az tak bardzo sie nie roznia;/!.,innym razem gdy wyszłam na 3 godz na bilard z sąsiadka po powrocie zaczął mieć pretensje ze co tak długo, że na pewno kogos podrywałam i z kims flirtowałam;/. Najgorsze jest to,że ja tak naprawde boję się zostawiac mała z nim sama - ja slysze kiedy jest głodna, po zachowaniu widze czego mała chce, a on sie tym w ogole nie interesuje - prosilam go tysiac razy zeby poczytal co moze jesc mala, jak sie zachowuje- co przezywa w tym wieku to on ciagle odpowiada ze nie bedzie czytal bo w internecie i czasopismach same glupoty pisza i on w to nie wierzy.tak samo nie rozumie jak moge byc zmeczone siedzeniem w domu (przeciez to wakacje sa;/) i ze chce sie wyrwac raz na jakis czas gdzies - do sklepu czy na ciastko z kolezanka...powoli trace juz do niego sily i tej calej sytuacji...

http://www.suwaczki.com/tickers/kjmny2v4bi75bv6d.png

Odnośnik do komentarza

:aj:...bardzo mi przykro i ... naprawde nie wiem co Ci powiedziec?...jak dla mnie to katastrofa facet:noooo:(jako tata i osoba z ktora dzielic mozna trudy dnia codziennego) dziewczyno kochana, a czy Ty rozmawialas z nim? ale tak jak czlowiek z czlowiekiem a nie jak zona z mezem? nie gniewaj sie, ze tak w prost bede mowic co mysle...:36_13_1:nie znamy sie, a Ty pytasz....ja odpowiadam (najwyzej napisz tez co myslisz o moich uwagach, typu bym sie odwalila i juz) ja napewno sie nie obraze...nie wiem...
albo jest beznadziejny jak juz wspomnialam, albo cos do niego nie-dociera? ...takie gadki jak "masz mase czasu... caly dzien"...a moze zaproponuj mu taki jeden dzien:opieka nad dzieckiem, zapewnienie posilku, sprzatanie,zabawa z dzieckiem i moze jeszcze prasowanie..i jeszcze aby nie zapomnial zrobic makijazu...oj, w jego przypadku moze niech sie przynajmniej ogoli !?...watpie by zdazyl wziasc prysznic. To nie jest zlosliwe-mezczyzni mysla troszke inaczej niz my, najlepszy facet musi na wlasne oczy zobaczyc, przezyc, poczuc...
ale nie mow tego tonem nakazu, nie zmieniaj, sie z Toba nic zlego sie nie dzieje( my ludzie nie wazne co slyszymy, wazne jak to slyszymy)...nie martw sie na zapas...a, nie musisz sie malowac(ja przestalam 10 lat temu..., ale zawsze sie staram podobac sobie. Wtedy i inni widza Cie inaczej) ...badz sobo, dbaj o siebie mimo zmeczenia...ale nic p.to. No coz, to wlasnie jest najciezszy okres dla malzenstw;male dzieci, zmeczona zona,jedzenie nie gotowe na czas.... wtedy czlowiek moze sie dowiedziec "czy to jest milosc, czy to jest kochanie"?
...wroc do tamtych chwil, kiedy sie poznaliscie, co w nim widzialas takiego, co Cie w nim zainteresowalo...powiedz mu o tym. Porozmawiaj jak wtedy.

Odnośnik do komentarza

Rozmawialam z nim juz nie raz o tym.. podczas rozmowy niby wszystko ok = on mnie rozumie,a nastepnego dnia znowu to samo;/ On chyba po prostu nie dojrzal by byc ojcem - mimo ze decyzja o dziecku byla w pelni swiadoma i on chcial go nawet bardziej niż ja, szczerze mowiąc. Co do zostania z mała powiedziałam,że z chęcia zostawię go z nią na weekend gdy wróci (jest na wyjeździe służbowym) że może to pozwoli mu mnie zrozumieć - to w zamian usłyszałam tylko,że napewno chce jechać do jakiegoś kochanka i masę tego typu oskarżeń - i że skoro chce jechać do koleżanek (do miasta gdzie studiowałam - 80 km od mojego) to dlaczego nie mogę wziąść małej - ja sobiei odpoczne a koleżanki się nią zajmą i tym sposobem wszyscy będą zadowoleni.
Nie wyklne Cię i nie bede kazala się odwalic:P Znalazłam się na tym forum przez to że nie mam nikogo z kim mogę szczerze porozmawiać i każda opinia jest dla mnie ważna - wiadomo że ja to widzę tylko moimi oczami - a może dzięki temu forum uda mi się zobaczyć tą całą sytuację z boku..
Co do męża to czasami mam wrażenie,że nie umie lub nie chce pogodzić się z tym że już nie jest kawalerem - skończyły się imprezy, picie z kolegami - po powrocie do domu czekają jakieś obowiązki a nie tylko komputer i żarcie na wynos.. pytałam go o to to jak zwykle wybuchnął i zaczął mi wypominać że nie umiem sprzątać, gotuje niesmaczne jedzenie, rozpieszczam córke i zresztą jestem złą matka..;/ nie wiem jak mam do niego dotrzeć żeby się otworzył..

http://www.suwaczki.com/tickers/kjmny2v4bi75bv6d.png

Odnośnik do komentarza

ymmm...ta... mysle, ze tak to moze byc? mozliwe, iz miota sie sam ze soba(kiedys slyszalam od faceta starszego, jak mezczyzni bronia sie przed zona,oskarzeniami...otoz najlepiej jest zakrzyczec nim samemu sie bedzie zakrzyczanym). Tak moze sie czuc usidlony, przerasta go to wszystko a najlepiej chce swietego spokoju...i wscieka sie, ze nie moze od tego uciec. Z tad te oskarzenia, ze obiad nie taki i tego typu...
...nikt inny nie wypowiada sie tutaj co sadzi? moze jakas kolezanka tez sie dolaczy i wtedy mozna z kilku wpisow wyciagnac jakies wnioski, wpasc na jakis pomysl. Ja osobiscie nie przechodzilam przez podobno sytuacje. Opieram sie na wlasnych obserwacjach, studiach i doswiadczeniach innych(a widzialam i slyszalam...)mam brata, od ktorego odeszla zona. Po 20-latach malzenstwa! i inne tego typu historie....roslam i kolegowalam sie z chlopakami, mialam chlopakow kolegow...nasluchalam sie ich opowiadan, wiem duzo...opowiadali mi o swoich relacjach damsko meskich itd... z mezem opowiadamy sobie wszystko i on czesto tlumaczy jak wygladajo niektore rzeczy z punktu widzenia faceta...wiec moge podzielic sie jedynie tym.Sama wyszlam za maz po 30-ce, wiec troche zycia i ludzi po drodze poznalam. Mysle o tym co piszesz, zastanawiam sie moze jakos to sie da rozgryzc...a Ty pisz o wszystkim co Cie niepokoi. Czasami drobnostki moga miec ogromne znaczenie...
Masz racje, ja nie znajaca ani Ciebie, ani Jego patrze na to bardziej obiektywnie...w moim wypadku staram sie najpierw przeanalizowac wszystko i zasatnowic, czy sama jestem ok. tzn moze zapytaj co jemu sie w Tobie nie podoba, co by zmienil z Twoim zachowaniu? I obserwuj go...jak sie zachowuje, ton mowy...wszystko jest wazne. No, tylko zaraz nie oskarzaj samej siebie(to typowe u kobiet siedzacych w domu)oooo, to moja wina itp a on tylko bedzie sie cieszyl, ze jest goro-a to nie o to w tym wszystkim chodzi, kto ma byc gora o kto sie podporzadkowac, nie. :musicie znalezc wspolny jezyk. Jak wspomnialam, jesli nie chcesz o wszystkim pisac tutaj, pisz na moje wiad.pryw. trzymaj sie

Odnośnik do komentarza

Mój mąż lepiej gotuje ode mnie, ale wyobrażał sobie że w kuchni będzie zona rządziła. Dość szybko się rozczarował i w momencie kiedy rodziły się nasze dzieci sam sobie robił jedzenie, zaczał gotować obiady. Jeśli chodzi o opiekę to gdybym sama nie proponowała udziału w kąpieli czy przewijaniu pewnie tez by się nie zainteresował. Po 12 latach małżeństwa i 4 dzieci przyzwyczaił się do wszystkiego co nie zrobione i często sam sprząta, ale co do mojego wyglądu nigdy nie zarzucił mi zebym się malowała itp

Odnośnik do komentarza

Moje małżeństwo niedawno sie rozpoczęło, a mam wrażenie że już sie skończyło...

Po slubie zamieszkalismy z tesciami, z czego byłam i jestem bardzo niezadowolona, zreszta mąż wie o tym doskonale... Mieszkamy na wsi, mąż pracuje wspólnie z rodzicami. Ja pracowałam w banku i byłam od nich niezależna. Kilka miesięcy temu pojawiło się dziecko, jestem na macierzyńskim więc się nim ciągle zajmuję. Maz niezbyt interesuje się dzieckiem, a jeszcze mniej mną... Przypomina mu sie o mnie w nocy w łóżku... Normalnie Czuje się jakbym sama miała synka.. Mąż wychodzi rano kiedy spi,wraca to synek spi, a ja o niczym innym nie marze jak się polozyć, po dniu z dzieckiem, a bardziej po nocnym wstawaniu na karmienie... No nie mówię, czasem wpadnie na 5 minut do synka, ja wtedy wychodze z pokoju bo synek tylko na mnie zwraca uwagę...

Prawie w ogóle ze sobą juz nie rozmawiamy, na seks kompletnie nie mam ochoty, zreszta nawet na pocałunki, czy przytulanie też nie... Czy to jest moja wina, że tak sie czuje??? Odnoszę takie wrażenie, że tylko do tego jestem mężowi potrzebna....
Druga kwestia to tesciowa... normalnie jej nie znoszę. Tak działa mi na nerwy jak nikt inny... Na początku kiedy pojawił sie synek, ciagle sie wtrącała, no bo przeciez ona swoje dzieci wychowała a moje to jest pierwsze dziecko... - słowa męża, który ciągle jest pod jej dużym wpływem... wytrzymałam to chyba dwa tygodnie, potem wybuchłam, teściowa się na mnie wielce obraziła, że sie niby na niej wyżywam a ja tylko przez łzy powiedziałam, że ciągle mi mówi, co robić, wiec jej powiedzialam, żeby zajęłam sie na stałe wychowaniem naszego dziecka... to sie zamknęła... Po jakimś czasie znów zaczęła sie odzywać, ale oczywiscie pełna ironia... Do tej pory tak jest, jak mówię męzowi, że cos mi w niej nie pasuje, on jej to przekazuje a ta zaraz w jakis sposób pokazuje mi że juz to wie i znowu pełna ironia... Jak ja tego nieznoszę... podsumowując jej nie trawię...

Mam duzy problem, bo myślę, żeby zabrać synka i wyprowadzić do mojego rodzinnego domu... A miało być tak pieknie... co robić, żeby to ratować.. jesli jest co ratować...

Odnośnik do komentarza

Zależy,na co możecie sobie pozwolić...możecie się wyprowadzić od teściów,możecie zostać,ale na Twoich zasadach (mąż tłumaczy to i owo mamusi,przestaje być maminsynkiem i poświęca Tobie i dziecku więcej czasu).
Pewnie,że jest co ratować! Jak powiększa się nam rodzina,sporo rzeczy się zmienia,my też.Dochodzi do tego permanentne zmęczenie,obawy,nowości...Nic dziwnego,że nie masz ochoty na seks (ja mam już "dużego" synka,jednak do tej pory daje mi popalić z niespaniem,czasem tylko mi przemknie przez myśl,że mam ochotę,a potem...zwyczajnie zasypiam!)

https://www.suwaczki.com/tickers/qb3c3e5ewahdy8r5.png

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...