Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kalafiorki

Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)

Rekomendowane odpowiedzi

bamcia
Dziękuję za dobre życzenia dla Dzidzia. Nooo mnie to rozłożyło. Bolało mnie tak podbrzusze, że myślałam iż zbliża się poród, ale nie to tylko zapalenie pęcherza. Nie chciałabym tego więcej przechodzić.
Rudasek cały dzień dzisiaj marudny, myślę że tęskni za Dzidziem.

ja to myślę, że zraz ktoś Ci się nowy urodzi. Ty nie możesz miec pustego łóżeczka :))))


o148j44jsuj4r1nc.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość MamaWczesniaka

Peonia
Maz jest bardzo dobrym I czulym, jest mojim najlepszym przyjaciolem od wielu lat.
Teraz sie zastanawiam, ze moze to sie popsulo akurat w zwiazku? I trzeba bylo zostac sie przyjecieliami?
Nie jestem dobra zona dla niego.
Wczoraj znowu nakrzyczal na mnie.

Kochamy swojego synka I to on trzyma nas pod jednym dachiem. Cierpliwie czekamy, jak sie potoczy dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MamoWcześniaka
przyjaźń to chyba jedno z najważniejszych uczuć w małżeństwie. Wiadomo, że w pierwszych latach sa inne emocje, ale potem ta przyjaźń i to, że mozna liczyć na siebie sa baaaardzo ważne - ekscytacja kiedys mija, co byłoby bez przyjaźni, przywiązania i innych"nudnych" uczuć?

Myślę, że raczej nie o Ciebie tu chodzi, ale raczej o sytuację, chyba planowaliście trochę inaczej, a tu kolejny skarb w drodze, może nie daje sobie z tym rady? Gdyby uważał, że nie nadajesz sie na jego zone, a własnie jedynie na przyjaciela, to pewnie małżeństwem byście nie zostali :))))

Nie znam Was, więc nie wiem o co tak naprawdę chodzi.... A może spróbuj od niego wyciagnąć, co go trapi?
Ostatnio moja przyjaciółka bardzo martwiła sie o swego partnera (dodam, że ona po 50-tce, on blisko 70-tki...). I co się okazało po czasie? Wreszcie wyrzucił z siebie, że ona na 100% oddaje się tylko wnukowi i córce, a nie mysli o jego problemach (on ma kłopoty w firmie i jego wnuk ciężko choruje). Ona myslała, że go wspiera, a widac on to widział inaczej :))) tak bywa. faceci i kobiety myśla inaczej.

nie wiem, czy jesteście tej samej narodowości - jesli nie, to tez nieraz utrudnia komunikację. Dwa razy miałam facetów innej narodowości i bywało zabawnie, a czasem niestety niewesoło z tymi nieporozumieniami i innym odbiorem danej sytuacji z uwagi na zupełnie inne uwarunkowania kulturowe.

czasami trzeba noc przegadać..... Byleby facet chciał sie otworzyć, bo o to tez bywa ciężko.....

kurcze, a dlaczego myślisz, że nie jesteś dobrą zona dla niego? chyba Ci tego nie powiedział??


o148j44jsuj4r1nc.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MamoWczesniaka
Przyjaźń to najlepszy potencjał. Będzie dobrze tylko musicie sobie pewne sprawy na nowo poukładać.
Dobrze, że nie podchodzisz do tego nerwowo. Gorzej, że mąż na Ciebie krzyczy.

Wczoraj się dowiedziałam, że najlepsze kredki dla dzieci to są trójkątne. Podobno od razu wyrabiają prawidłowy chwyt i później jest łatwiej dziecku przejść na okrągłe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość peonia z robo

Oligatorka
Witam dziewczyny

Zoo
Ja przerabiałam temat kredek ze starszą i jak dla mnie nr jeden jest firma cricco http://czytam.pl/k,ks_419605,Kredki-Cricco-trojkatne-24-kolory-google.html?gclid=Cj0KCQjw_o7NBRDgARIsAKv
bardzo łądnie rysują

oooo, dobrze Cię widzieć :))
że tez wczoraj tego info nie było, bo własnie u nich złozyłam zamówienia na coś innego :)))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj rozmawiałam z kuzynką męża, która pracuje w przedszkolu i podpytywałam o zabawy.

Kredki cricco zamówione tylko znalazłam grubszą wersję.
Jeszcze pytałam o zabawy plastyczne dla maluchów i można kupić takie kolorowanki, które dziecko sobie maże wodą i pojawiają się kolory (pamiętam takie z dzieciństwa)
Natomiast jeżeli chodzi o plastelinę i pochodne to podobno najlepiej współpracuje ciastolina Play doh.
Dla starszych dzieci lepsza jest plastelina bo można z niej robić wyklejanki, które z ciastoliny nie wychodzą.

Szykuję się na sezon jesienny, który u mnie w dużej mierze może będzie stacjonarny ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kalae

żoo
Wczoraj rozmawiałam z kuzynką męża, która pracuje w przedszkolu i podpytywałam o zabawy.

Kredki cricco zamówione tylko znalazłam grubszą wersję.
Jeszcze pytałam o zabawy plastyczne dla maluchów i można kupić takie kolorowanki, które dziecko sobie maże wodą i pojawiają się kolory (pamiętam takie z dzieciństwa)
Natomiast jeżeli chodzi o plastelinę i pochodne to podobno najlepiej współpracuje ciastolina Play doh.
Dla starszych dzieci lepsza jest plastelina bo można z niej robić wyklejanki, które z ciastoliny nie wychodzą.

Szykuję się na sezon jesienny, który u mnie w dużej mierze może będzie stacjonarny ;)

pokaz te grube :)

wyklejanki to mi się kojarzą z wyklejaniem z kolorowego papieru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość MamaWczesniaka

Tez sie stesknila za Oligatorka).

Jesteszmy z mezem jednej narodowosci, znamy sie od podstawowki)
On czasami wybucha, na mnie czesciej jak na innych.. No ja tez czasami nie moge sie powstrzymac. Nie lekko nam teraz z rodzicielskimi obowjazkami... Moze dla tego wybuchamy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

~MamaWczesniaka
Tez sie stesknila za Oligatorka).

Jesteszmy z mezem jednej narodowosci, znamy sie od podstawowki)
On czasami wybucha, na mnie czesciej jak na innych.. No ja tez czasami nie moge sie powstrzymac. Nie lekko nam teraz z rodzicielskimi obowjazkami... Moze dla tego wybuchamy.

aaa...to raczej kwestia braku krępacji:)) większość ludzi najczęsciej wybucha wśród najbliższych, jakoś tak zaobserwowałam. przy innych jakos łatwiej utrzymac kręgosłup, a przy bliskich tak sieczłowiek nie certoli... choć agresja najbliższych najbardziej boli :(((
tak czy owak myślę, że to takie przepychanki małżeńskie w obliczu niełatwej sytuacji z nadmiarem obowiązków. dajcie sobie czas, takie rzeczy to na spokojnie trzeba :)))


o148j44jsuj4r1nc.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MamoWczesniaka
My z małżonkiem jesteśmy krzykacze. Teraz przy młodym się trochę wyciszyliśmy ale poprzednią ciążę miałam mocno nerwową. Nawet groziłam wystawieniem walizek.
Myślę, że u Was dodatkowo nakłada się obawa o poród w terminie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kalae, żoo
plasteliną pokrywa się plamy jak w przypadku malowania farbami :) sa jeszcze wydzieranki z kolorowego papieru, czy obrazki z kuleczek zwijanych z krepy... oj, mnóstwo tego sie po domu błąkało za czasów przedszkola. moje starszaki maja zdolności plastyczne, oboje otrzymali jakieś wyróżnienia w miejskich konkursach przedszkolnych. no i zabawne, bo jak pani chciały lepsze efekty w konkursach to wyciągały dla dzieci pastele....

teraz jest tez taka magiczna plastelina, co sie w dywany nie wkleja, nie brudzi itp...
ciastolina jest ok, ale niestety uświnione potem pół domu jak się kruszy w zabawie. no ale cóz :))) i tak dobrze, że da się to posprzątać i sprać... no czego to się nie robi w dzieciecej twórczości.

plastelina dobrze ćwiczy sprawność manualną, niestety mi brakowało cierpliwości z nią w domu, pozostawiłam to zabawom przedszkolnym....


o148j44jsuj4r1nc.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

żoo
U nas wchodzenie po krześle na stół stało się faktem.
Teraz czekam aż wyjdzie z łóżka wierzchem ,)

no u nas też takie sztuczki od jakiegos czasu. z tym, że najczęsciej ze stołu ukradnie jakis owoc i ucieka go pożreć :)))


o148j44jsuj4r1nc.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas wchodził na stół ale nie było to standardem.
Dzisiaj banan był motywacją i potem już poszło lawinowo. Najchętniej by tam siedział cały czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

żoo
U nas wchodzenie po krześle na stół stało się faktem.
Teraz czekam aż wyjdzie z łóżka wierzchem ,)

Michał dziś wszedł po krześle z jednej strony po czym zszedł już bez pomocy krzesła z drugiej strony, tylko się przytrzymał jedną ręką krzesełka do karmienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry:-)

No nieźle z tym wchodzeniem na stół, z jednej strony należy dzieciaczom pogratulować sprawności, no a Wam drogie mamusie współczuć. Julka kilka razy też weszła, ale teraz pilnujemy żeby krzesła były zawsze dosunięte, i żeby na stole nic ciekawego nie leżało, i o dziwo jest spokój :-)

Kredki- u nas trójkątne grube nie sprawdziły się, Julka je bardzo topornie chwyta, obejmuje całą dłonią, a te normalne trzyma tak jak trzeba. Niestety dziś odkryła, że świecówki wydają fajny odgłos przy łamaniu :-)

Ciastolina- u nas super się sprawdza, fakt że wszędzie ja znajduje, ale przynajmniej łatwo się ja odkurza. Play doch jest fajna, ale droga, a ponieważ u nas dużo tego idzie, dokupuuje tescową, spzybciej twardnieje, ale też jest ok.


http://fajnamama.pl/suwaczki/wlc5bpf.png
http://fajnamama.pl/suwaczki/uek4z02.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

żoo
Renia
A Michaś nie jest przypadkiem z grudnia ;)))))
Oj, masz z nim wesoło :)

Heh, to marcówek , ale bardzo sprawny, Na szczęście jest przy tym bardzo ostrożny i zwykle bezkolizyjnie schodzi z tego na co wszedł, jednak zawsze trzeba mieć go na oku. Krzesła też zawsze dosuwamy, ale co to za problem odsunąć :)))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość strrunka

Mamawczesniaka,
Jam na urlopie i ciężko z czasem. Ale pisze w koncu. I opisze moja przygode z kp.

Przy pierwszym bablu czlowiek byl mniej swiadomy i nie wiedzial co i jak. Bylam po cc i proba przystawienia do piersi nastąpiła o wiele pozniej niz ja chcialam. Ale coz, kazano mi plackiem leżeć przez 12 h, a zadna polozna nie chciała pomoc prxy karmieniu na brzuchu...
Ale jak juz w koncu moglam wstawac to mlody przy pierwszej probie podania piersi nie od razu zalapal dlaczego ktos mu cos wpycha do buzi, ale wreszcie chwycil jak nalezy i potrm juz kp ruszylo. Byla jedna polozna, ktora twierdziła, ze mimo czestego go karmienia jest glodny i musiala go dokarmic flacha.
U młodego byl pewien minus - nie slyszalam dzwieku połykania pokarmu :) przez co nie wiedziałam czy skonczyl pic, czy cyca sobie naturalnego smoka.
Do tego dluuuuugo spal w nocy. Min 6 godz jak nie dłużej i polozna srodowiskowa nastraszyka by karmic go co 3 h, bo onaczej starci na wadze. Guzik prawda! Ja sobie samoboja strzelalam, bo zamiast pospac gdy mial taki dlugi sen, to go budzilam... ale szybko zmadrzalam i wstawalam gdy on chcial jesc, a kontrola u lekarza potwierdziła, ze prawidlowo przybiera na masie.

1/2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość strrunka

Mloda to był inny ewenement.
Ale za to rodzilam gdzie indziej, inny personel i inaczej to wyglądało.

Proba przystawienia nastapila po 8 h po cc. Mala byla oporna, ale ja spokojna, wyciszona wewnettznie, bobwiedzialam, ze nerwy pogorsza sprawe. Misia miala na tyle maly dziobek, a ja na tyle duze brodawki, ze ciezko bylo jej otworzyc paszcze i chwycic pierś. Jak juz wreszcie zalapala (a kombinowalam na rozne pozycje z pomoca poloznej) to wessala piers i chyba min przez pierwszy miesiąc wsysala jak spaghetti moje sutki ;) co okupilam mega bolem, ale zagtyzalam jezyk i stwierdzilam, ze w koncu zrogowacieja :D

Znów pokarm na początku to siara i tyci tyci. Ale zawziecie co 3 h przystawialam mala do piersi by ruszyla laktacja. Jak dalej sie domagala to dawalam jej mm. Balam sie tego, ze przyzwyczai sie do flaszki, z ktorej latwiej leci. Na dodatek jedna z pielęgniarek (starsza wredna kobitka) walnęła jak dzik w sosne mowiac, ze mam sie zdecydowac czy kp czy mm.
Zalamalam sie, bo pokarm nie lecial, ta babe pierwszy raz widzialam, a tu taki tekst. Pozostalo dalej mi mala przystawiac. Az tu nagle dokladnie po dwoch dobach od cc slysze cudowny dzwiek prxelykania duzej ilości plynu. Wyciaglam piers z buzi, a tu mleko! Jakie to bylo cudowne slyszac jak pije. Zwlaszzcza, ze (jak wczesniej wspominalam) u mlodego ni3 bylo slychac jak lyka.
Od tego momentu mm odstawione i kp ruszylo pelna para.

Mlodego karmilam 1,5 roku.
Młodą planuję do ostatniego szczepienia, czyli min do konca pazdziernika tego roku. Moze nawet dluzej.

Reasumujac nie ma co sie podddawac i mysle, ze u wiekszosc mam laktacja rusza po 2 dobie po porodzie (nie wiem jak przy sn). Ale wiadomo tez nic na siłę.
Moge tyle podpowiedzieć, ze warto w szpitalu skupic sie na kp i spróbować rozkrecic to karmienie. Najlepiej polujac na pomoc sensownej poloznej (niestetyrozne typy sie trafiaja). Potem w domu bedzie ciezej, bo dohodza inne obowiązki, lacznie zwiazane ze starszym oseskiem :)
Jesli podejmiesz sie próby to zsciskam kciuki! I powodzenia!

2/2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość MamaWczesniaka

Strrunka
Dzieki za Twoja historje.

Marzy mi sie naturalny porod I rzeki mleka tuz po porodzie.

A mialasz cc ze wskazan?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...