Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Margeritka

Dzieci z gorączką w przedszkolu...

Rekomendowane odpowiedzi

Dziś w Pytanie na śniadanie poruszany był temat o tym, że dzieci z infekcja wirusową z gorączką są przyprowadzane do przedszkola...podobno rodzice potrafią podać dziecku leki przeciwgorączkowe i zaprowadzić do przedszkola....Czy takie sytuacja zdarzają się w Waszych przedszkolach? Co o tym myślicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie koleżanka się skarży że do przedszkola rodzice przyprowadzają chore dzieci i już połowa dzieci z grupy chora A niektórzy rodzice nie mają z kim dziecka zostawić to zabierają do przedszkola Tak to jest i pewnie się to nieprędko zmieni ...


http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9hqymi36e7.png
http://www.suwaczki.com/tickers/82do3e5ekt2ocja7.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja od wieli mam słyszę, ze dzieci są dwa tygodnie w przedszkolu a dwa tygodnie w domu, bo chore, tylko ja to wszytsko rozwiązać? a co się dzieje z chorym dzieckiem w przedszkolu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety to prawda odwieczna w szkole to samo - jednego razu dziecko wymiotuje następnego jest znowu i zaraża wszystkich idzie lawina wymiotów ehh


http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak własnie było ostatnio u mnie przetrzymałam Szymona w domu kilka dni bo miał katar posłałam do przedszkola a tam chore dzieci kaszlące tak głośno że aż strach i co po 3 dniach w przedszkolu gorączka i antybiotyk :( :( teraz drugi tydz w domu taki wirus się przyplątał aż mnie rozłożyło a że jestem w ciąży to ograniczone pole z lekami :( masakra chore dzieci są w przedszkolach z gorączką, kaszlem itp. Ale a my jako rodzice nie mamy na to wpływu albo pracujesz i posyłasz chore dzieci do przedszkola albo idziesz na L-4 z dzieckiem i po paru takich razach dziękują Ci za współprace.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja posłałam Kubę do przedszkola z kaszlem, ale dopiero jak nam doktor powiedziała, że ten kaszel to niegroźny i mogę go puścić. A tak to nie puszczałam, a jeszcze z gorączką to już całkiem nie rozumiem. No ale widocznie dla niektórych ważniejsza jest praca niż dobro dziecka... W takich sytuacjach może lepiej się zastanowić nad opiekunką, a nie przedszkolem...


http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlpx9irfiwi27s.png

http://www.suwaczki.com/tickers/km5shdgeaocg228v.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koleżanka mi dziś opowiadała, że pewien tatuś zaprowadził córkę do przedszkola bez kurtki tłumacząc, że dziewczynka wymiotowała w aucie. I poprosił, żeby tego dnia z nią nie wychodzić na dwór.
Następnego dnia matka zadzwoniła, że córka ma jelitówkę... :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nikawa
Koleżanka mi dziś opowiadała, że pewien tatuś zaprowadził córkę do przedszkola bez kurtki tłumacząc, że dziewczynka wymiotowała w aucie. I poprosił, żeby tego dnia z nią nie wychodzić na dwór.
Następnego dnia matka zadzwoniła, że córka ma jelitówkę... :/

Takiej sytuacji zupełnie nie ogarniam. Przecież panie w przedszkolu w ogóle nie powinny takiego dziecka przyjąć.


http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlpx9irfiwi27s.png

http://www.suwaczki.com/tickers/km5shdgeaocg228v.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W naszym przedszkolu opiekunki nie przyjmują rzecz jasna, dzieci z gorączką. Jeśli dziecko nie ma takich jednoznacznych objawów choroby, tylko lekki katar czy kaszel, wymagają karteczki z pieczątką lekarza w stylu "nie zaraża".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aj tak już niestety jest, ja moją zostawiam w domu jak ma katar...bo przez budowe migdalow katar czesto konczyl sie angina, a szybkie kuracje domowe często zapobiegaja dalszemu rozwojowi gorszej sytuacji, ale niestety sa rodzice, których dzieci kaszląc maja odruchy wymiotne (widziałam nieraz w szatni) i mimo to dziecko zostawiaja. Usprawiedliwienie bo praca..bo nie ma z kim zostawić do mnie nie przemawia( ja pracuje, mąz tez). A najgorsze, że tak chore dzieci często zostawiają matki niepracujące...co już w ogole nie miesci sie w mojej głowie. Pociesze Was: po 3 latach moja córka stała się bardziej odporna i wreszcie do zerowki chodzi praktycznie przez cały miesiąc;)


http://www.suwaczki.com/tickers/iv09ej28dl5oc44p.png
http://www.suwaczki.com/tickers/relgi09kds0djtjt.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzicie przyprowadzające chore dzieci do przedszkola są nieodpowiedzialni. Bo myślą tylko o sobie a nie o innych dzieciach, konsekwencjach z tego płynących. Niestety wirusy u dzieci przenoszą się szybko i są dla dzieci niebezpieczne. Oczywiście rozumiem, że nie da się brać ciągle wolnego ale naprawdę warto się czasem zastanowić, że praca jest i jej nie ma ale zdrowie mamy tylko jedno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy rodzic przyprowadza ewidentnie chore dziecko do przedszkola, z gorączką, wymiotujące ....radzę wysłać takiego rodzica wraz z dzieckiem najpierw do dyrekcji placówki ....i niechaj napisze odręcznie, że na własną odpowiedzialność zostawia chore dziecko w przedszkolu....no chyba jeszcze się tak nie zdarzyło :) Nauczyciele widząc chore dziecko, przyprowadzane do przedszkola dzień, w dzień powinni informować CODZIENNIE jego rodziców, opiekunów o jego stanie (że np. kaszel męczy dziecko, kaszle bardzo często, że jest rozkojarzone, że nie może się skupić, że ma wodnisty katar, że domaga się indywidualnej opieki itp) Informować bardzo dokładnie! To powinno dać rodzicom do zastanowienia. A tak apropos, to zapisując dziecko do przedszkola w karcie przyjęcia, powinna znaleźć się klauzula, że "dziecko będzie uczęszczało do przedszkola zdrowe". Można rodzicom przypomnieć tę informację. Dać też do poczytania Statut Przedszkola....tam też pewno są zawarte informacje, jakie dzieci należy przyprowadzać do placówki i pewno są też wskazówki, co robić, gdy jest to łamane. Pozdrawiam.


http://suwaczki.maluchy.pl/li-67805.png
http://suwaczki.maluchy.pl/li-67804.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie to też wkurza, że do przedszkola uczęszczają dzieci chore. Jak syn był rok w prywatnym to oczywiście nie przyjmowano chorych dzieci, całkowity zakaz a w państwowym to nie ma problemu aby przychodziły dzieci chore. Moja od października więcej jest w domu jak w przedszkolu. Dla mnie masakra bo co miesiac antybiotyk!!!! Powinien być całkowity zakaz przyprowadzania dzieci chorych!!!!


http://www.suwaczek.pl/cache/c26b8b8a35.png

http://www.suwaczek.pl/cache/7883a985c6.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety sama byłam świadkiem, jak opiekunki przyjmowały do żłobka chore dziecko, bo przecież rodzic nie miał co z nim zrobić, bo miał zaświadczenie od lekarza i nie miały prawa odmówić, bo to, bo tamto. Byłam też świadkiem rozmowy po dniu, w którym dziecko kichało, kasłało, nie mogło spać, ciągle miało katar, nie chciało się bawić - i rodzic wzruszył ramionami. Niestety rodzice są różni, a przecież chodzi o dobro tego dziecka, które się męczy, potrzebuje bliskości, potrzebuje odpoczynku... No i o dobro innych dzieci. Tylko zupełnie nie wiem, jak ten problem rozwiązać, bo zapisy w regulaminach nie działają - dyrekcja prywatnych placówek często gęsto nie chce stracić klientów, więc odsyłanie do dyrekcji skutkuje tylko podważeniem własnego autorytetu.

A jak byście zareagowali na pomysł opiekunki ze strony żłobka? Obcej, bądź co bądź, osoby, ale jednak sprawdzonej przez zespół, któremu ufacie? Czy powierzylibyście takiej opiekunce swoje chore dziecko, gdybyście faktycznie nie mieli możliwości wziąć w pracy zwolnienia?


Miłośniczka kultury oraz odkrywania i tworzenia jej razem z dziećmi. Instruktorka harcerska i opiekunka w warszawskim Przedszkolu i Żłobku "Zielona Wieża". Podróżniczka szukaj

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja swojego dzieckan bym nie powierzyła, moja Ola raz w życiu miała duszność, więc ja drżę przy byle katarze (który najczęściej kończy się zapaleniem oskrzeli)...dziecko chore zachowuje się zupełnie inaczej, poza tym na pewno takie dziecko chce do mamy do domu...a tak jest chore i w dodatku opuszczone...nie wyobrażam sobie, jak można tak traktować dziecko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzice przyprowadzają chore dzieci. A personel przedszkola nie ma przygotowania medycznego do rozpoznawania chorób. Jedyną furtką są zapisy w regulaminach i statutach przedszkola.


Zagraj ze swoim dzieckiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety w przedszkolu u moich dzieci również się tak zdarza http://www.mydwoje.pl/_img/_emotico/304.gif a potem nagle cała grupa choruje. Kiedyś była sytuacja że jedno z dzieci miało wszy matka wiedziała o tym ale nikogo nie poinformowała żeby zadbał o swojego malucha i potem pół przedszkola była z wszami .

_____________________
Chcesz własną stronę www ? Zapraszamy !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I nistety ma do tego prawo. Nauczyciele zaś nia mają prawa sprawdzać głów dzieciom bez pozwolenia rodziców (chyba, że stytuacja jest nagła i zagrożone jest życie bądź zdrowie).


Zagraj ze swoim dzieckiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A dziś spotkało mnie coś takiego. Godzina 13:30 telefon, że dziecko ma temperaturę i proszą o jego odbiór. Byłam już w drodze po niego (pieszo z wózkiem...).
Zachodzę, Panie mówią, że po spacerze wyszły mu rumieńce, z ierzyły mu temperature i miał 37,7. Dodatkowo powiedziały, że narzeka na ból gardła i dwa razy zakaszlał. Wyszło na to, że z premedytacją puściłam chore dziecko do przedszkola :(
Jak przyszłam, to czoło miał już normalne. W domu 36,5. Do końca dnia bez temperatury.
Głowiłam się i głowiłam...i wiem...
Otóż przypomniałam sobie o spacerze. Na dworze cieplutko, bezwietrznie +12'C, a on był ubrany następująco: skarpety, getry, sztruksowe spodnie, zimowe buty, koszulka na krotki rękaw, bluzka na długo, sweter, kurtka zimowa, szal(taki wciągany przez głowę), zimowa czapa (panie przypilnowały by ubrał wszystko, co mamusia dała z rana, a rano zimno było, ok. 0'C). Ja też bym się zgrzała :p
Fajnie, że są troskliwe, za to im podziękowałam. Dobrze, że zadzwoniły, chce by moje dziecko wiedziało, że jak tylko mnie potrzebuje, to się zjawiam. Ale przykro mi było, że one były przekonane, że ja chore dziecko do przedszkola puściłam. Synowi dziś wyjaśniłam, że swetra ma nie zakładać na spacery i zostawię mu drugą czapkę. Zawsze mu brałam drugą na powrót, a sweter wkładalam pod wózek.
Gardło wygląda na czyste. Ostatnio był chory i grzecznie łykał lekarstwa, 'siedział' w domu. Nie narażaliśmy innych. Kaszlu w domu nie słyszałam. Ale akurat on by mnie nie zdziwił, bo odkąd pamiętam na przełomie zimy/wiosny on się pojawia i trwa dobry miesiąc, powtórka jest na przełomie lato/jesień
Miałam wątpliwości, ale chyba jutro pójdzie do przedszkola...ma balik.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...