Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
MAMUSIA

Poroniłam, nie umiem sobie radzić z bólem

Rekomendowane odpowiedzi

Witaj Ulala1986 Najważniejsza jest nadzieja i dobre nastawienie:) Wierzę,że Tobie się uda.Walcz o maluszka ,aż się uda.Mam nadzieję,że teraz będzie wszystko dobrze:):):) Pozdrawiam i trzymam kciuki:)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również jestem w bólu i nie mogę zapomnieć

to były najgorsze 4 dni w moim życiu
w sobotę dowiedziałam się ze dzidziuś nie żyje ,
w niedziele o 12 trafiłam do szpitala z bólem brzucha bez krwawienia i plamień , liczyłam na cud 3 laekarzy zrobiło mi usg dla potwierdzenia i okazało się ze serce nie bije , dokładnie w 9 tyg i 3 dniu przestało bić ...( w Wilgilie ...)

przez tydzień chodziłam z matwym płodem..

ogólnie opieka w szpitalu jest TRAGICZNA, położyli mnie na patalogi ciaży z dwiema dziewczynami które są obecnie w ciaży , jedną podłączyli przez 2 h do KTG i musialam słuchać bicia serca jej dziecka ... przez cały czas płakałam

potem wzieli mnie na fotel ginekologiczny i lekarz założył mi na szyjkę macicy żel żeby wywołać poronienie, miał zadziałać do 2 h ale niestety nic nie zadziałam nie pojawiło się żadne krwawienie zaden ból ,nic ...

przepłakałam całą noc i wczoraj w Sylwestra o 9 rano wzieli mnie na blok operacyjny i kazali się położyć na fotelu 5 osób patrzyło jak się rozbieram i siadam ... jeszcze sobie kawały opowiadali po czym dostałam narkozę i usnełam zrobili mi łyżeczkowanie macicy
obudziłam się na KORTYARZU bo nawet nie mają sali pooperacyjnej i leżałam 2 godziny na korytarzu płakałam , wymiotowałam , bolał mnie brzuch i miałam silne krawienie

potem przewieżli mnie na salę zwykłą , tą dziewczynę dalej podłączali do KTG to byo straszne nie miałam siły

krawienie już ustało mam teraz plamienie i może potrwać do 2 tyg, jutro bedzie wypis dziś pozwolili mi iść do domu zwolnienie z pracy na 2 tyg

po 2 tyg przyjdzie badanie histopatologiczne mam wybrać wynik i przyjść do swojego lekarza 14 stycznia

zapytali mnie na koniec czy chce sobie zabrać płód do domu czy mają go wysłać do Poznania na badanie przyczyn śmierci .... kazałam wysłać to dla mnie zbyt ciężkie by zabrać go do domu ..pytali czy chce zobaczyć dziecko ........ nie chciałam ......

ciagle płaczę dla mnie skończyło sie życie ... nie mam siły ... nie wiem jak się pozbierać nie spie już 3 noc

trzymajcie się dziewczyny mocno , pozdrawiam was serdecznie i dużo zdrowia trzymam kciuki , pomódlcie się za mnie abym mogła zajśc szybko w ciaże ... pierwsze starania najwczesniej po 3 miesiacach


http://www.suwaczki.com/tickers/w4sqrjjg7djrpmjx.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marzena1666
Ja również jestem w bólu i nie mogę zapomnieć

to były najgorsze 4 dni w moim życiu
w sobotę dowiedziałam się ze dzidziuś nie żyje ,
w niedziele o 12 trafiłam do szpitala z bólem brzucha bez krwawienia i plamień , liczyłam na cud 3 laekarzy zrobiło mi usg dla potwierdzenia i okazało się ze serce nie bije , dokładnie w 9 tyg i 3 dniu przestało bić ...( w Wilgilie ...)

przez tydzień chodziłam z matwym płodem..

ogólnie opieka w szpitalu jest TRAGICZNA, położyli mnie na patalogi ciaży z dwiema dziewczynami które są obecnie w ciaży , jedną podłączyli przez 2 h do KTG i musialam słuchać bicia serca jej dziecka ... przez cały czas płakałam

potem wzieli mnie na fotel ginekologiczny i lekarz założył mi na szyjkę macicy żel żeby wywołać poronienie, miał zadziałać do 2 h ale niestety nic nie zadziałam nie pojawiło się żadne krwawienie zaden ból ,nic ...

przepłakałam całą noc i wczoraj w Sylwestra o 9 rano wzieli mnie na blok operacyjny i kazali się położyć na fotelu 5 osób patrzyło jak się rozbieram i siadam ... jeszcze sobie kawały opowiadali po czym dostałam narkozę i usnełam zrobili mi łyżeczkowanie macicy
obudziłam się na KORTYARZU bo nawet nie mają sali pooperacyjnej i leżałam 2 godziny na korytarzu płakałam , wymiotowałam , bolał mnie brzuch i miałam silne krawienie

potem przewieżli mnie na salę zwykłą , tą dziewczynę dalej podłączali do KTG to byo straszne nie miałam siły

krawienie już ustało mam teraz plamienie i może potrwać do 2 tyg, jutro bedzie wypis dziś pozwolili mi iść do domu zwolnienie z pracy na 2 tyg

po 2 tyg przyjdzie badanie histopatologiczne mam wybrać wynik i przyjść do swojego lekarza 14 stycznia

zapytali mnie na koniec czy chce sobie zabrać płód do domu czy mają go wysłać do Poznania na badanie przyczyn śmierci .... kazałam wysłać to dla mnie zbyt ciężkie by zabrać go do domu ..pytali czy chce zobaczyć dziecko ........ nie chciałam ......

ciagle płaczę dla mnie skończyło sie życie ... nie mam siły ... nie wiem jak się pozbierać nie spie już 3 noc

trzymajcie się dziewczyny mocno , pozdrawiam was serdecznie i dużo zdrowia trzymam kciuki , pomódlcie się za mnie abym mogła zajśc szybko w ciaże ... pierwsze starania najwczesniej po 3 miesiacach[/QUOT

Bardzo Ci współczuję,wiem co czujesz,ale teraz musisz być silna i się nie poddawać. Sama wiem po sobie,że najlepszym lekarstwem na stratę maleństwa jest druga ciąża.A może warto zacząć starać się od razu o druga dzidzię? Bardzo trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję,że bardzo szybko zajdziesz w ciążę.Pozdrawiam


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tak miałam że chciałam jak najszybciej zacząć się starać bo wiem że im dłużej będę czekać tym gorzej będzie z moim samopoczuciem. udało się praktycznie od razu lecz nie w tym miejscu co trzeba. teraz jestem zmuszona do czekania i nie działa to na moją korzyść bo z każdym tygodniem jest coraz gorzej.....i tak juz 4 miesiąc leci....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ulala1986
ja tak miałam że chciałam jak najszybciej zacząć się starać bo wiem że im dłużej będę czekać tym gorzej będzie z moim samopoczuciem. udało się praktycznie od razu lecz nie w tym miejscu co trzeba. teraz jestem zmuszona do czekania i nie działa to na moją korzyść bo z każdym tygodniem jest coraz gorzej.....i tak juz 4 miesiąc leci....

Wiem jak się czujesz,ale wiem,że jak tylko zaczniesz teraz starania to uda się znowu bardzo szybko i tym razem urodzisz maluszka:) Trzymam za Ciebie kciuki i pomodlę się o siłę dla Ciebie:)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oopsy Daisy
Gosia to jak się będziesz modliła to poproszę i za mnie :wink:

Będę modliła się za Was wszystkie.I jestem przekonana ,że w najbliższym czasie każda kobieta z tego forum zajdzie w swoją upragnioną ciążę. Pozdrawiam


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja poroniłam prawie trzy lata temu w 15 tyg, teraz mam półtoraroczną córeczkę,ale nigdy nie zapomnę tego co przeżyłam.Trzymajcie się cieplutko dziewczyny!


http://s4.suwaczek.com/201106214965.png
http://s3.suwaczek.com/20141206734453.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiem tylko jednego dlaczego kobiety które pragną maluszka,mają dobre warunki,kochałyby Go bardzo mocno i nigdy nie skrzywdziły zazwyczaj poraniają,a dziewczyny w bardzo młodym wieku które nie mają nawet pojęcia o wychowaniu dziecka rodzą dzieci ,tak samo jak kobiety które piją i mają patologię w rodzinie .One zawsze rodzą zdrowe dzieci,a tu kobieta chce dać wszystko swojemu maluszkowi i musi poronić.... Ale wierzę ,że Wam dziewczyny uda się urodzić zdrowe dzieciątko tak jak mi:) Pozdrawiam Was bardzo mocno i ściskam


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też zawsze się nad tym zastanawiałam, los jest niesprawiedliwy, ale tak już jest, te co nie chcą dzieci, nie mają z zajściem w ciążę i jej donoszeniem żadnych problemów:(


http://s4.suwaczek.com/201106214965.png
http://s3.suwaczek.com/20141206734453.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak niestety już jest.... niestarające się a nawet te które nie chcą miec dzieci nie mają z zajściem w ciążę żadnych problemów, ale ja wierzę że każda z Was kiedyś przytuli swojego maluszka:) Ja jestem żywym przykładem że po poronieniu można donosic ciąże bez problemu! I miec zdrowe dziecko!


http://s4.suwaczek.com/201106214965.png
http://s3.suwaczek.com/20141206734453.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny jak się czułyście po łyżeczkowaniu macicy bo ja miałam krwawienie przez 1 dzień teraz nic zupełnie czasem lekkie plamienie , a lekarz mówił że krwawienie powinno być do 2 tygodni martwię się że ze mną coś nie tak,

jestem 6 dni po zabiegu boje się ze mnie zle wyczyścili 14 stycznia idę do ginekologa wtedy też odbiorę badanie histopatologiczne

mam strasznego doła, patrzę na ostatnie zdjęcie USG tak gdzie biło jeszcze serduszko...a potem kolejne gdzie dzidzia już nie żyła, czuje bol, strasznie płaczę jak pomyślę o dziecku ...

mam taki żal , smutek tak strasznie cierpię nie wiem co ze sobą zrobić.
Wiem że dla mnie najlepszym lekarstwem bedzie następna ciaża ale boje się ze cieżko mi bedzie w nią zajść, Mam tyłozgiecie macicy i tak się zastanawiam moze przez to to poronienie

wiem ze jak znowu bedę w ciaży bedę się strasznie bała ze sytuacjA się powtórzy.


http://www.suwaczki.com/tickers/w4sqrjjg7djrpmjx.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marzenka nie martw się, ja krwawiłam tylko po zabiegu, potem też leciutkie plamienie tylko. Wszystko ok. Każdy reaguje inaczej.


http://www.suwaczki.com/tickers/65vq786iklsvuww1.png
http://www.suwaczki.com/tickers/cb7w43r8253bs8l9.png
09.11.2012 :angel_star:Wiem, że jesteś tam
Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam
Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi
Każdy chciałby wiedzieć jak ma dalej żyć.
Wiem, że jesteś tam
Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas
I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię
Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gośka_aaa
Nie rozumiem tylko jednego dlaczego kobiety które pragną maluszka,mają dobre warunki,kochałyby Go bardzo mocno i nigdy nie skrzywdziły zazwyczaj poraniają,a dziewczyny w bardzo młodym wieku które nie mają nawet pojęcia o wychowaniu dziecka rodzą dzieci ,tak samo jak kobiety które piją i mają patologię w rodzinie .One zawsze rodzą zdrowe dzieci,a tu kobieta chce dać wszystko swojemu maluszkowi i musi poronić.... Ale wierzę ,że Wam dziewczyny uda się urodzić zdrowe dzieciątko tak jak mi:) Pozdrawiam Was bardzo mocno i ściskam

no ja tez przez to przechodziłam.....czemu...że moża było wpaść za młodu i by było po problemie.......ale coż mogę. zostaje mi próbować do skutku:Kiss of love:
Marzenko widzisz- każdy jest inny i inaczej reguje :36_3_15: bądz spokojna:I love you1:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marzenko, twoje uczucia to normalne po takim przejściu. Ja poczułam się lepiej jak zaszłam w drugą ciążę, po pół roku. Tobie na pewno też się uda, trzeba wierzyc i się nie poddawac. A aniołkowa mama nigdy nie zapomni o swoim maleństwie.... zawsze będziesz pamiętac:(


http://s4.suwaczek.com/201106214965.png
http://s3.suwaczek.com/20141206734453.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marzena1666
Dziewczyny jak się czułyście po łyżeczkowaniu macicy bo ja miałam krwawienie przez 1 dzień teraz nic zupełnie czasem lekkie plamienie , a lekarz mówił że krwawienie powinno być do 2 tygodni martwię się że ze mną coś nie tak,

jestem 6 dni po zabiegu boje się ze mnie zle wyczyścili 14 stycznia idę do ginekologa wtedy też odbiorę badanie histopatologiczne

mam strasznego doła, patrzę na ostatnie zdjęcie USG tak gdzie biło jeszcze serduszko...a potem kolejne gdzie dzidzia już nie żyła, czuje bol, strasznie płaczę jak pomyślę o dziecku ...

mam taki żal , smutek tak strasznie cierpię nie wiem co ze sobą zrobić.
Wiem że dla mnie najlepszym lekarstwem bedzie następna ciaża ale boje się ze cieżko mi bedzie w nią zajść, Mam tyłozgiecie macicy i tak się zastanawiam moze przez to to poronienie

wiem ze jak znowu bedę w ciaży bedę się strasznie bała ze sytuacjA się powtórzy.

Zabieg miałam o 20.30 a lekko krwawiłam tylko przez kilka godzin,także spokojnie na pewno u Ciebie jest wszystko w porządku. Radziłabym Ci wyrzucić wszystko co Ci się kojarzy z Twoim maleństwem.Wiem,że ciężko jest podjąć taką decyzję,ale ja tak zrobiłam i czułam się troszeczkę lepiej ,bo dopóki patrzyłam na usg to nikt nie mógł mnie powstrzymać od płaczu . Spróbuj zajść w kolejną ciążę,bo ja wierzę,że wcale ciężko nie będzie:) A obawę i strach będziesz czuła cały czas niestety,ale Trzymam kciuki i wiem,że będzie dobrze


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję gosiu oby tak było jak tylko dostanę okres i powróci normalny cykl bedę się starać.
Przesyłam wam wiersz może komuś pomoże mi trochę lepiej jak go czytam, a dostałam go od kolezanki z tego forum

"Kochana mamo...
...wiem, że mnie nie widzisz, nie słyszysz i nie możesz dotknąć.
Ale ja jestem...istnieję ...w Twoim życiu, snach, Twoim sercu...Istnieję.
Kiedy byłem tam na dole ,w Twoim ciepłym brzuchu godzinami
zastanawiałem się, jak to będzie kiedy będę już przy Tobie, w tym miejscu o którym opowiadałaś, gładząc się po brzuchu wieczorami... kiedy chyba nie mogłaś zasnąć.
Ja wsłuchany w Twoje opowieści i kojący głos, chłonąłem każde
słowo ,każdą informację, a potem cichutko, że by Cię nie obudzić, kiedy wreszcie zasypiałaś...marzyłem.
Wyobrażałem sobie te wszystkie cudowne miejsca i Ciebie, jak wyglądasz...
Patrzyłem na swoje dziwne nóżki i rączki u których nie wiem czemu
było po dziesięć palców, i zastanawiałem się czy jestem do Ciebie podobny.
Chyba nie - pomyślałem ; bo Ty pewnie jesteś piękna, a ja taki dziwny..
pomarszczony...no i po co mi te dziesięć palców?
A potem się wszystko jednego dnia zmieniło.
Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i już nie było opowieści.
"To nie może być prawda" -mówiłaś godzinami. Słuchałem teraz jak płaczesz, krzyczysz, prosisz i błagasz..
A ja nie wiedziałem o co i dlaczego?
Chciałem Cię bardzo pocieszyć więc wywracałem fikołki, żebyś
poczuła, że ja tu jestem i Cię kocham.
Ale wtedy ty płakałaś jeszcze bardziej.
A potem nadszedł ten straszny dzień.
Zobaczyłem, że ktoś świeci mi po oczach, straszne światło wpadło w głąb Ciebie.
I nagłe wszystko zrobiło się czarne.
A mnie coś wyciągnęło. I zrobiło się cicho. Ktoś trzymał mnie na rękach, ale to nie byłaś Ty.
A potem usnąłem i kiedy otworzyłem oczy, wszystko
wokoło mnie zalewał błękit we wszystkich odcieniach.
Byłem ten sam, mały pomarszczony, z
dziesięcioma palcami u rąk.
Ale Ciebie nigdzie nie było.
Obok mnie siedział mały rudy chłopczyk.
Witaj ; powiedział i uśmiechnął się do mnie.
Gdzie moja mama? - zapytałem.
On wtedy opowiedział mi wszystko. Że nie każde
dziecko trafia do swoich rodziców.
Że to nie ma związku z tym jak bardzo mnie chcieli i kochali, że teraz tu jest moje miejsce, pośród innych małych Aniołków.
Że będzie mi teraz Ciebie Mamo, brakowało, ale musimy oboje nauczyć się żyć bez siebie.
I musiałem nauczyć się tak żyć. Nie, nie było mi łatwo.
Płakałem tak jak Ty. I cierpiałem tak jak Ty.
Ale jest mi tu naprawdę dobrze.
Mam tu wielu przyjaciół, wiele zabawy i radości.
Ale nie szalejemy całymi dniami na łące, mamo. Pomagamy
starszym ludziom przeprowadzić ich na spotkanie tu w niebie. Znajdujemy ich rodziny, mężów, dzieci, żeby mogli się spotkać tu w niebie.
Możesz być ze mnie dumna, mamo.
Jestem grzecznym Aniołkiem, naprawdę. No...czasami tylko
robimy sobie psikusy i troszkę rozrabiamy..
Wiesz kiedy się tu znalazłem jeden Aniołek ,mój Przyjaciel, wytłumaczył mi że nie mogę się skontaktować z Tobą osobiście.
Czasem tylko wolno mi pojawić się w Twoich snach ...nic więcej.
Ostatnio jednak zacząłem się robić przeźroczysty. I skrzydełka mi
nie działają tak jak kiedyś. Mój Przyjaciel popatrzył na mnie smutny i...zabrał mnie na ziemię.
Usiedliśmy na białym krzyżu i nagle Cię zobaczyłem.
Wiedziałem że to Ty. Poznałem Twój głos. Stałaś tam w deszczu i płakałaś.
Powtarzałaś że bardzo cierpisz...tęsknisz...
Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i
powiedział że musimy coś z tym zrobić, bo nie możesz tak dalej cierpieć. Musisz żyć, bo wobec Ciebie jest jeszcze wiele planów.
Bo są gdzieś dzieci którym musisz pomóc przejść przez życie i otoczyć je miłością tak wielką, jak tą która powoduje teraz Twój wielki ból.
Więc piszę, mamo ten list. Pierwszy i ostatni.
Musisz wziąć się w garść, uśmiechać ,żyć. Ja Cię bardzo mocno kocham
i wiem że to z mojego powodu płaczesz ale tak nie można.
Każda Twoja łza powoduje, że moje skrzydełka znikają.
Kiedy Ty się poddasz, ja też zniknę.
Tu na górze istnieję dzięki Tobie i Twoim myślom o mnie.
Ale tylko tym dobrym myślom.
Mamo uśmiechaj się częściej.
Każdy Twój uśmiech to dla mnie radosna chwila.
Dzięki Tobie mogę jeszcze zrobić tyle dobrego.
Proszę, mamo, żyj dalej. Nie jesteś sama ...pamiętaj o tym.
Nie smuć się bo smutek powoduje, że znikam.
Pamiętaj, że ja jestem cały czas przy Tobie.
Kocham Cię mamo..."


http://www.suwaczki.com/tickers/w4sqrjjg7djrpmjx.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marzena 1666 : Ja nawet nie czekałam na cykl tylko od razu zaczęliśmy starania o drugiego dzidziusia,bo inaczej bym zwariowała.Ale każda kobieta jest inna i jedna może od razu się starać,a druga potrzebuje czasu,ale wierzę ,że tym razem Ci się uda. Wiersz jest śliczny.Czytając go łzy same napływają do oczu...


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...