Skocz do zawartości
Forum

Optymistycznie


monikouette

Rekomendowane odpowiedzi

ja też 10 lat temu przeżyłam to samo adrianek urodził się w 22 tyg. ciąży żył tylko 35 minut,niestety nie widziałam go.Po 3 latach w końcu zaszłam w ciążę i po strasznych 9 miesiącach,w 37 tyg ciąży urodziła się moja córeczka ,Zosia.teraz ma już 7 lat i dwie siostrzyczki,jednak i teraz czuje taki niewysłowiony smutek wspominając mego synka,a także będac w ciąży z dziewczynami z lękiem myślałam,że to szczęście będzie mi odebrane.Mając juz dziecko myślałam,że następna ciąża będzie spokojniejsza,jednak zawsze był strach .Czasami myślę jak można usunąc ciążę,zabić własne dziecko.Teraz,gdybym zaszła w ciążę, mimo posiadania już niemałej gromadki,radowałabym się.Dla mnie życie ludzkie zawsze będzie cudownym darem,którego nie będzie za dużo.To jedyny pozytywny skutek straty .

Odnośnik do komentarza

ewek26_81
...gdybym zaszła w ciążę, mimo posiadania już niemałej gromadki,radowałabym się.Dla mnie życie ludzkie zawsze będzie cudownym darem,którego nie będzie za dużo.To jedyny pozytywny skutek straty .

Ewek ja nie straciłam dziecka ale mam takie samo zdanie ... nie wiem jak można usunać :(
dzieci to nasz największy skarb :)

Mama Dominika (16.07.2001), Oskara (02.07.2005), Nikosia (25.06.2009) i Małgosi (07.08.2013)

Odnośnik do komentarza

witam wszystkie Panie i dołączam się do dyskujsji;) jeśli można... pomimo mojego młodego wieku, bo mam 19 lat...nie potrafie zrozumiec jak mozna usunąć cos tak wspaniałego jak własne dziecko, jak można odebrać mu zycie, ktore same mu dalyśmy obecnie jestem w ciązy...to byla wpadka i wiele osob proponowalo mi aborcje ale powiedzialam ze nigdy przenigdy w świecie nie usune tego małego zyjatka ktore nosze pod serduszkiem:)pozdrawiam

Kornelia Elżbieta 4000g 54cm

http://www.suwaczki.com/tickers/3i49tv73cu6r3lp1.png

Kacper Mirosław 4050g 60cm

http://www.suwaczki.com/tickers/relgj44jq97z06q8.png

Odnośnik do komentarza

Ja też mam 2 aniołki:Aniołek::Aniołek:...obydwa odeszły w 13 tygodniu ciąży.I kiedy przy pierwszym poronieniu dostałam silnych bóli i krwawienia,to przy drugim nic nie wskazywało na tragedię.Poszłam na usg i pan doktor bez żadnego wyczucia powiedział,ze tu nie ma ciąży,że pęcherzyk płodowy jest pusty...Zatkało mnie...świat mi się zawalił w momencie.Pamiętam,ze popłakałam się,a on się na mnie wydarł,żebym nie robiła scen.Żadnego zrozumienia....Długo nie mogłam dojść do siebie. Trauma.
Grzesia urodziłam 3 lata po drugim poronieniu.I też nie było łatwo.Ciążę znosiłam dobrze.Mały się bezproblemowo rozwijał.Byłam pod ciągłą opieką specjalistów:ginekologa i endokrynologa - mam chorą tarczycę.I znów byłaby tragedia...Miałam cesarkę,bo wywiad około porodowy wskazywał "brak żywego dziecka".Jak podłączyli mnie do ktg,to nie wyczuwalne były ruchy dziecka.Ja nagle dostałam jakiś drgawek.Lekarze szybko podjęli decyzję o cesarce.Na szczęście rodziłam w Klinice w Katowicach.Tam są specjaliści. Dzięki ich szybkiej interwencji jestem mamą:)
Mój Grzesio za niedługo skończy 2 lata.Do tej pory zastanawiam się,czemu ta kostucha tak kroczyła za mną.Mam wrażenie,że udało się wyrwać małego z jej objęć.
Wszyscy rodzice cierpią po stracie swoich dzieci.Niewysłowiony ból i przerażająca pustka.To pamiętam.Dedykuje Wam Drogie Mamy słowa Kochanowskiego:
"Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga Orszulo,tym zniknieniem swoim.
Pełno nas,a jakoby nikogo nie było:
Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.
(...)
Z każdego kata żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje." Tren VIII
I chociaż jest ciężko,to nie traćcie nadziei,a będziecie przy nadziei:Całus:

http://b2.lilypie.com/NFfDp2/.png

Odnośnik do komentarza

czesc dziewczyny , tak sobie czytam o waszych problemach i stwierdzilam ze moj to pestka.Jestem po poronieniu 23 luty 12 tydzien , doszlam do siebie dosyc szybko , dodam ze obeszlo sie bez zabiegu . Obecnie najprawdopodobniej jestem w ciazy z czego ciesze sie niesamowicie , ale mam rowniez obawy czy to nie za szybko?JESTEM optymistka i wierze ze bedzie ok!!!! , dlatego trzymam za was wszystkie kciuki. Jest takie powiedzonko ,,co nas nie zabije , to nas wzmocni ,, , moze nie namiejscu ale cos w nim jest . myszka

Odnośnik do komentarza

tak,dobrze trafiłaś.Miałam niespełna 16 lat,gdy zaszłam w ciążę.Pamietam bardzo dobrze ten dzień,gdy lekarz po badaniu powiedział"szkoda,taka ładna dziewczyna"a ja się cieszyłam że będę mamą,naprawdę!Niestety stało się,jak się stało.Cieszę się bardzo,że tak wiele dziewczyn ciepło się wypowiada.Niektóre kobiety nie moga przecież nawet przez chwilę gościc małego lokatora w brzuszku,a niektóre z nas mają chociarz aniołka.Ja mam grobek.I pamiętam,jak nie było jeszcze pomnika,a korytko było podniszczone.Bardzo się martwiłam,ze grobek będzie brzydko wygladał na świeto zmarłych,a tu zaczął padać w ten dzień deszcz a grobek wygladał pięknie.

Odnośnik do komentarza

dziewczyny, znowu oczy zaszly lzami, czytam co piszecie i tak mi jakos spokojnie na duszy, choc jednoczesnie, oczywiscie , smutno...
myszka, troche zimno zabrzmi co napisze, ja po moim pierwszym poronieniu pozbieralam sie raczej szybko, zupelnie do mnie nie docieralo co sie stalo choc oczywiscie wiedzialam co sie dzieje....
zycze Ci tym razem wspanialych dziewieciu miesiecy i cudnego bobaska!!
i nie woilno ci nigdy pisac ze to co przeszlas to pestka, kochana!! jaka pestka! choc w przenosni to byla wlasnie malenka "pestkaz" ktora nie znalazla przyjaznej gleby...

ewek, trudno mi cokolwiek napisac... do konca nie zrozumialam tego co napisalas, moze nie wyjasniaj jesli to nie na miejscu ale chyba, o ile dobrze pojelam, Twoje dzieciatko zmarlo?.... tak mi przykro... uplynelo tyle czasu, nie wiem jak w tak mlodym wieku mozna na nowo cos budowac, masz na to sily?? jesli tak to silna z Ciebie kobieta!! i wielkie brawa!!

Odnośnik do komentarza

droga iszpan,opowiem ci teraz pewną historię{być może ją już znasz}Bóg pokazał pewnemu człowiekowi jego życie jako piaszczysta plażę,na której były ślady stóp.Raz był to pojedynczy ślad,innym razem odciski dwóch par stóp.Bóg powiedział"widzisz,jestem zawsze obok ciebie,na to człowiek:nieprawda,tam,gdzie mi było ciężko,opuściłes mnie,jest tylko jedna para stóp.Na to usłyszał:"nie,tam to ja niosłem cie na rekach".Teraz ty iszpan idziesz w jego ramionach.

Odnośnik do komentarza

dziękuje ci za zainteresowanie.Tak,mój synek żył tylko 35 minut.musiałam miec siłę,aby móc zostać matką.Wiesz,jak po trzech latach zaszłam w ciążę,to odliczałam dzień po dniu do tego 22 tygodnia ciąży,bo wtedy poroniłam.Gdy minął już ten czas,trochę odetchnęłam,ale i tak co tydzień biegałam do lekarza na kontrol.w końcu w 26 tyg.lekarz dał mi skierowanie do szpitala,bo czułam skurcze.Uspokajał mnie,że wszystko w porzadku,nic się nie dzieje,tylko dla sprawdzenia(tak naprawde wymusiłam to skierowanie).W szpitalu powiedzieli mi,że jest duże ryzyko porodu przedwczesnego,ale moze,gdy bede lezała,to uda mi sie dotrwać do 36 tyg.Wtedy spytałam,co by było,gdyby dziecko się teraz urodziło,usłyszałam,ze przezyje,ale bedzie kaleką.Te pierwsze dni lezenia były dla mnie straszne(a leżałam w szpitalu do konca,do 37tyg podłączona bez przerwy do kroplówki).Ale jakoś udało sie.zosia jest zdrowa.Czasami sama się dziwię i podziwiam te mamy,które musza leżec w szpitalu plackiem,ale zawsze sobie pomagałam myślą,ze to tylko chwilowe,ale dzieckiem bedę sie cieszyc całe zycie.

Odnośnik do komentarza

Wiem, wiem, miało być "optymistycznie", ale to pokazuje jak się czuję...

ze strony dlaczego.org.pl
Lista życzeń osieroconych rodziców

1. Chciałabym, by moje dziecko nie umarło. Chciałabym je mieć z powrotem.

2. Chciałbym, byś się nie bał wymawiając imię mojego dziecka. Moje dziecko istniało i było dla mnie bardzo ważne. Potrzebuję usłyszeć, że było ono ważne także dla Ciebie.

3. Jeśli płaczę lub reaguję emocjonalnie, gdy mówisz o moim dziecku chciałabym, byś wiedział, że to nie dlatego, że mnie ranisz. Czuję wówczas, że pamiętasz; czuję twoją troskę! Śmierć mojego dziecka jest przyczyną moich łez. Rozmawiasz ze mną o moim dziecku, pozwoliłeś mi podzielić się smutkiem. Dziękuję Ci za to

4. Chciałbym, byś nie „zabijał” ponownie mego dziecka usuwając jego zdjęcia, rysunki, pamiątki ze swojego domu.

5. Bycie rodzicem w żałobie nie jest zaraźliwe, więc chciałbym byś mnie nie unikał. Potrzebuję Cię teraz bardziej niż kiedykolwiek.

6. Potrzebuje urozmaicenia, chcę usłyszeć co u Ciebie, lecz chcę, byś także słuchał mnie. Mogę być smutna. Mogę płakać, lecz chciałabym, byś pozwolił mi mówić o moim dziecku; to mój ulubiony temat.

7. Wiem, że często o mnie myślisz i się modlisz. Wiem, że śmierć mojego dziecka boli Cię także. Chciałabym o tym wiedzieć: powiedz mi to przez telefon, napisz list lub uściśnij mnie.

8. Chciałbym żebyś nie oczekiwał, że moja żałoba skończy się wraz z upływem sześciu miesięcy. Pierwsze miesiące są dla mnie szczególnie traumatyczne; chciałbym jednak być zrozumiał, że mój żal nie będzie mieć końca. Będę cierpiała z powodu śmierci mojego dziecka aż do ostatniego dnia mego życia.

9. Naprawdę staram się „zaleczyć”, chciałabym jednak byś zrozumiał, że nigdy nie będę w pełni wyleczona. Zawsze będę tęskniła za moim dzieckiem i będę pełna żalu, że już nie żyje.

10. Chciałabym byś nie oczekiwał ode mnie "NIE MYŚLENIA O TYM" lub "BYCIA SZCZĘŚLIWĄ”. Nie sprostam żadnemu z tych oczekiwań przez długi czas.

11. Nie chciałabym traktował mnie jak „OBIEKT LITOŚCI”, chciałabym jednak byś pozwolił mi na smutek. Zanim się „wyleczę” to musi boleć.

12. Chciałabym byś zrozumiał, że moje życie roztrzaskało się w drobny mak. Wiem, że to przygnębiające być blisko mnie, gdy tak czuję. Proszę bądź cierpliwy w stosunku do mnie, tak jak i ja jestem.

13. Gdy mówię "U mnie w porządku", chciałabym, byś zrozumiał, że „NIE JEST MI DOBRZE”, a każdy dzień to zmaganie się ze śmiercią mojego dziecka.

14. Chciałabym byś wiedział, że wszystkie moje reakcje związane z żałobą są normalne. Możesz spodziewać się depresji, złości, wszechogarniającego poczucia beznadziejności i smutku. Proszę więc, wybacz mi, że czasem jestem cicha i wycofana, innym zaś razem irytuję się i zachowuje ekscentrycznie.

15. Twoja rada by "żyć dzień za dniem" i tak odmierzać czas jest doskonała. Jednak obecnie, dzień to zbyt dużo i zbyt szybko dla mnie. Chciałabym wiedzieć, że daję sobie radę z godzina po godzinie.

16. Zaproponuj od czasu do czasu pojechać ze mną na cmentarz, zapalić lampkę, pomilczeć chwilę. Nie za często, tylko czasami. Daj mi znać że pamiętasz.

19. Nie mów: jesteś młoda, będziesz miała kolejne dzieci. Być może będzie dane mi się cieszyć jeszcze nie jednym dzieckiem, najpierw jednak muszę opłakać to, które odeszło. I żadne inne dziecko mi go nie zastąpi.

20. Najważniejsze: Wspomnij czasem o mim dziecku. Nie udawaj, że nie istniało. Słowa mniej bolą niż uporczywe milczenie

Czuję się okropnie, jakbym ja była w swoim świecie- bez córeczki, a wszyscy pozostali w jakimś innym, w którym jej nigdy nie było... Jakbym siedziała za szybką, albo lepiej za ścianą z napisem "moje dziecko nie żyje", sama... Tak, trzeba mieć siłę... tylko tak mi źle

http://www.suwaczki.com/tickers/ox7nvfxmkmy4tp7g.png

Antosia, 5.04.2008r [*]

Odnośnik do komentarza

Piotrusia Panna,
znam ten tekst, wiesz, dokladnie taki sam ale po francusku... to mi uswiadomilo ze sa niestety na tym swiecei rzeczy, ktore przytrafiaja sie bez wyjatku, bez wzgledu na kraj, obyczaj...
i wiem o czym piszesz ale mysle ze strach innych przez skrzywadzeniem nas jest tak wielki ze inni nie potrafia o tym mowic, wlasnie z obawy ze nas to zaboli jeszcze bardziej....

caluje Cie mocno....

Odnośnik do komentarza

monikouette
Piotrusia Panna,
znam ten tekst, wiesz, dokladnie taki sam ale po francusku... to mi uswiadomilo ze sa niestety na tym swiecei rzeczy, ktore przytrafiaja sie bez wyjatku, bez wzgledu na kraj, obyczaj...
i wiem o czym piszesz ale mysle ze strach innych przez skrzywadzeniem nas jest tak wielki ze inni nie potrafia o tym mowic, wlasnie z obawy ze nas to zaboli jeszcze bardziej....

caluje Cie mocno....

Dokładnie ... szwagierka poroniła, moja przyjaciółka poroniła ... ale nie rozmawiamy o tym ... nigdy nie zaczęłam rozmowy z nimi na ten temat ... właśnie z obawy ze je skrzywdzę, że zrobię przykrość .... jeśli one same zaczynają rozmowę to rozmawiam wtedy ... ale to rzadko się zdaża ...

boimy się tego co nieznane ... boimy się zranić słowami te kobiety które poroniły ... a to nie powinno tak być bo rozmowa chyba pomaga ... bo dobrze jest się wygadać przyjaciółce, wypłakać w rękaw ... i ten kto nie doświadczył tego okrutnego przeżycia nie jest w stanie zrozumieć ogromu cierpienia matki po stracie aniołka ...

Mama Dominika (16.07.2001), Oskara (02.07.2005), Nikosia (25.06.2009) i Małgosi (07.08.2013)

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...