Skocz do zawartości
Forum

Majóweczki 2016


Paulii

Rekomendowane odpowiedzi

Dziewczyny, poczytalam troszke o Waszych objawach i od razu czuje sie pewniejsza! Jakos te internetowe materialy kompletnie do mnie nie przemowily, ale jak czytam od siwezynek, ze nie da sie tego bolu pomylic i bede wiedziala kiedy akcja sie zaczyny, jakos robi mi sie lzej i poziom stresu nieco spada ;) dzieki, ze nas wspieracie!
Co do sesji rodzinnej, super pomysl, pamiatka na cale zycie ;)
Jesli Jajarta faktycznie rodzi, to trzymamy kciuki moco!

Patologia i wywolywanie to jest w tym momencie najgorszy horror o jakim moge pomyslec, co prawda tu w Stanach chyba po prostu daja oksy i klada do lozka, ale i tak mnie to wszystko przeraza. Przede wszystkim chcialabym byc w szpitalu jak najkrocej, a tutaj wyglada to troszke szarawo z tymi kroplowkami... No i zaczelam swirowac, nie przejmujcie sie dziewczyny, to czekanie sie kiedys skonczy ;)

Odnośnik do komentarza

Hej dziewczyny melduje sie juz nie w dwupaku!!!
Opisze Wam mój poród, bo mała ma wysoka bilirubine i zabrali mi ja wczoraj na noc i jeszcze jej nie mam.
Wiec wczoraj rano, po obchodzie zadecydowano, ze podłączą mi kroplówki z oxy na 6h i w związku z tymi spadkami tętna raczej bedą robić wszystko, żebym juz urodziła, jak pan stwierdził warunki sa nie najgorsze;) przepuszcza 2 palce i 0,5 cm szyjka.
Wiec o 12:05 podali mi oxy, na sali patologii ciazy 3 osobowej lezalysmy we 2, bo jedna urodziła wieczorem i zwolniła łóżko. Ktg podpięte miało byc na 1,5 h potem miałam wstać i chodzić. Niestety po ok pół h mała zaczęła szaleć, tzn bardzo jej spadało tętno nawet to 60:( i nagle robił sie koło mnie tłum położnych przewracamy mnie na kolana i w pozycji na pieska przywracali małej właściwe tętno, mi juz bardzo sie chciało sikac, bo dostałam nawodnienie w kroplowce i miałam dużo pic, ale panie nie pozwoliły mnie wypisać z ktg, bo zbyt groźna sytuacja i kazali jeszcze wytrzymać, pojawiły sie skurcze po ok h od podania oxy, które bardzo szybko przybierały na sile, po kolejnym spadku tętna lekarz zadecydował o przebiciu pęcherza płodowego, co by spróbować jeszcze przyspieszyć akcje porodową i próbować urodzić ja sn, inaczej groziła mi cc. Zaprosił mnie do gabinetu i przebił pęcherz płodowy i stwierdził od razu, ze jest postęp porodu po tej 1,5 h oxy i szyjka pięknie sie skraca i robi sie rozwarcie. Wróciłam na sale, do której właśnie weszła nowa dziewczyna z mężem, mi wody płyną po nogach, dupa na wierzchu, a facet ani myśli aby odwrócić sie czy choćby nie patrzeć....
I wtedy zaczęła sie najgorsza dla mnie częśc porodu. Zadzwoniłam zaraz po decyzji o przebiciu pęcherza do męża zeby szybko przyjeżdżał i do mojej położnej, dostałam info, ze brak jest wolnych sal porodowych i musimy czekać min 2h. Do drugiej dziewczyny na sali przyjechał maz. Ja miałam łóżko pośrodku i podkręcili mi jeszcze oxy, skurcze zaczęłam miec co 2min. Bardzo silne z dołu brzucha. Znowu zaczęło mi sie chcec siku, niestety byłam na stałe podłączona do ktg i panie nie pozwoliły mi wstać do wc, zaproponowały kaczkę, nie chciałam sie zgodzić, bo sie krepowalam, panie z sali nie wpadły, ze moze wypadałoby wyjść . W końcu nie wytrzymałam i poprosiłam o kaczkę, położna wyprosila panów, którzy wyszli na minutę, nawet nikt sie nie upewnił czy zdolalam sie wysikac, dali mi po prostu tyle czasu, poprosiłam dziewczyny w końcu, zeby wyszli wszyscy, bo nie umiem sikac w towarzystwie. Byłam załamana, ze jeszcze nie ma mojego męża, w samotności udało mi sie wysikac, wszyscy wrócili na sale, skurcze były juz co minutę i trwały tez koło minuty, jeczalam strasznie, dowiedziałam sie, ze porodówka najwcześniej zwolni sie za h/1,5h najwcześniej, moja położna to juz monitorowała jadąc do mnie. Załamałam sie ze mam jęczeć na tej sali jeszcze tyle czasu, a tutaj 4 osoby gapily sie na mnie jak na zjawisko, i stało sie najgorsze tzn. czułam, ze skurcze sa juz ciagle prawie, męża jeszcze nie było, ja uziemiona pod ktg na prawym boku, na szczęście małej tętno sie uspokoiło, i poczułam, ze mój organizm chce sie oczyścić:( Boże na skurczach czułam, ze zaraz popuszczę, a tutaj sala pełna ludzi, położna gdzieś łazi po korytarzu, w końcu przyszła i mowię jej, ze muszę na toaletę, wiec wyprosila wszystkich zbadała mnie, i powiedziała ze za chwile mnie odłączy od ktg i poszła. Na szczęście ci ludzie nie wrócili juz do sali ale położna nie nadchodzila a ja czułam, ze nie wytrzymam, dałam sie wniebogłosy na skurczach, które trwały juz prawie non stop i protegowany uczucie parcia na dwójkę:( zaczęłam wołać położne na cały głos zeby natychmiast przyszły, bo juz sama chciałam sie odłączyć od tego ktg, w końcu przyszła i mnie puściła, Boże co za ulga.... Jak wyszłam z wc był juz mój maz, uff odetchnęłam strasznie i sie popłakałam, opowiedziałam mu o wszystkim i on juz dopilnowal, zeby nikt do tej sali nie wrócił, zjawiła sie położna moja i od razu trafiłam pod prysznic na 20 min, ulga niesamowita, po prysznicu zabrali mnie w końcu na porodowke. Trafiłam do wanny a tam juz podkręcili mi oxy jeszcze bóle stały sie tragiczne, juz z góry brzucha, dosłownie czułam jak mała mi schodzi na dół, bardzo mi maz pomógł w oddychaniu, po wannie była piłka i na niej juz miałam bóle które strasznie otarły na krocze i odbyt, byłam załamana, tempo całej akcji zawrotne, zero przerw miedzy skurczami prawie. Zzo nie wchodziło u mnie w grę, choc wcale sie nie dziwie, ze kobiety błagają o znieczulenie. Po piłce miałam miec badanie sprawdzające rozwarcie, bałam sie ze mimo tych boli nic sie nie posuwa do przodu, miałam straszne odruchy wymione po skurczach, położna i maz oddychali ze mną i masowali mnie po plecach, miałam straszne bóle krzyżowe ale dopiero na tym etapie one były tak straszne. Znowu miałam wrażenie, ze chce mi sie dwojeczke, poszłam na toaletę ale nic juz nie zrobiłam, położna mnie potem zbadała i stwierdziła, ze jest swietnie 8 cm rozwarcia, na skurczu masazem sprawiła, ze rozwarcie poszło na 10, nie chce tego nawet pamietać co to był za bol. Po tym myślałam, ze bedzie chwile przerwy na odpoczynek juz tak osławionej,nic z tego od razu miałam bóle parte, tak mnie zaskoczyła intensywność tego bólu, ze spanikowalam i bałam sie przeć, ale to jest takie coś, ze musisz to robić intuicyjnie, położna krzyczała cos do mnie, zeby mnie uspokoić, rodziłam siedząc na piętach i zapierając sie o łóżko, pozycja super aby przyspieszyć akcje przy partych ale mega bolesna, mając juz główkę w obwodzie, kazała mi zmienić pozycje na niby mniej napierajaca, leczenie na boku i trzymanie nogi zgiętej w powietrzu, nie miałam jej siły trzymać,robił to maz i tym samym widział krocze całe, po 2 skurczach urodziłam główkę, po następnych 2 mała była juz na mnie. W sumie mój poród trwał niedługo bo jak na indukowany na sucho bez akcji skurczowej 6h 25 min. W tym parte bóle trwały 20 min. Nie byłam naginania ale to tylko dzięki mojej położnej, po urodzeniu małej w ciagu 5 min urodziłam lozysko, okazało sie, ze mam lekkie otarcie w środku i zeby mnie nie bolało przy myciu i sikaniu założyła mi kilka szwów rozpuszczalnych, po 2 h z córcia na sobie, poszłam pod prysznic samodzielnie i dostałam obiad. W sumie gdyby nie fakt, ze toche bolał mnie w nocy brzuch jak na okres to nie czulabym, ze rodziłam przed chwila. Maja ma 3300 i 54 cm, ma czarne włoski i jest kopia taty. Dziewczyny o bólu sie juz faktycznie nie pamięta zaraz po, a nie przeżyć tego to uważam wielka strata. Magiczne, tak powiedział tez mój maz, widział wszystko i nic go nie obrzydzilo to cud i zwariował juz na punkcie córci. Mam nadzieje, ze Was nie wystraszyłam, strasznie.
P.s. Leżę na sali z inna nasza majówka, Dorotką;)

http://www.suwaczek.pl/cache/9cd98a8df4.png

Odnośnik do komentarza

Dziewczyny, wczoraj o 22:30 przyszła na świat po 12 przeokropnie ciężkich godzinach porodu moja córeczka Ewa. Waga 3700, wzrost 53cm, 10pkt :) Mala jest piękna i powolutku zacznę się uczyć jej obsługi;)

GRATULUJĘ wszystkim rozpakowanym mamusiom :) Jestem z Was dumna, bo wiem jakie to ciężkie:)

http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yhqvksz2stg4i.png

Odnośnik do komentarza

Ojej kochane wszystkie gratulacje!!! Odpoczywajcie i nabierajcie dużo sił. Buziaczki dla dziecziaczkow.
My dalej w dwupaku, czuje się świetnie, mój mąż czeka na dzień kiedy wstanę i powiem ze źle się czuję;) narazie nie zanosi się na to. Dziś mam wizytę o ktg. Zobaczymy co lekarz powie. Wydaje mi się że mojej Maji się nie śpieszy;) a mi dobrze jak tam w brzusiu sobie siedzi ;)

Maja 26.05.2016r. Godz 10:45. 57 cm 3550 g :)

Odnośnik do komentarza

A jednak 3 porody - gratulacje dziewczyny! Byłyście bardzo dzielne.

Jakarta, straszna sytuacja, że musiałaś niemal rodzić przy obcych. Jednak tłok w Warszawskich szpitalach. Ale najważniejsze, że miałaś dobrą opiekę i wszystko się szczęśliwie skończyło.

Adam 01.07.2014
Łucja 05.05.2016

Odnośnik do komentarza

izisww. Jakarta gratulacje, jak dobrze ze macie to już za sobą. Ja to chyba jednak miałam lekkie porodu jak czytam to co tu jest opisane. Juz mi się nie chce rodzic. Dzisiaj to mam stracha,. Jakarta. Warunki miałaś bardzo nie fajne, zero intymności....

http://www.suwaczki.com/tickers/8599dqk3p95p53lm.png]Tekst linka[/url][/url]]Tekst linka[/url]http://www.suwaczki.com/tickers/klz98ribqbkijq4m.png]Tekst linka[/url][url=[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/f2w

Odnośnik do komentarza

Razem z Kornelką gratulujemy wszystkim nowym mamusiom i witamy dzieciaczki ;)

Faktycznie moje maleństwo było bardzo punktualne i urodziło się dokladnie w terminie ;)

Jakarta, wspolczuje sytuacji na patologii.. Wiem co czulas bo ja też czekając na porodowke spędziłam na sali 1,5 h na mega skurczach.. Czułam się jak małpa w zoo! Na szczęście nie bylam uziemiona pod ktg więc wolałam chodzić po pustym korytarzu lub pokoju socjalnym.. Tym bardziej ze w pewnym momencie chodziłam po ścianach i na kolanach :( ale to jest chore ze nikt nie zadbal o twój komfort psychiczny i chociaż tych faceta nie wyprosil z sali!

Co do bólu.. Fakt zapomina się.. Ale porodu nigdy ;) ja do dzisiaj jak sobie to przypomnę to mnie skręca w środku jakies dziwne uczucie.. ;)

Kornelka ❤ ur. 2.05.2016, 3460 g, 53 cm ❤

Odnośnik do komentarza

Izis, Jakarta MEGA gratulacje!! Ciesze sie ogromnie, ze juz jestescie po:) i nie powiem-zazdroszcze(w tym pozytywnym tego slowa znaczeniu oczywiscie). Odpoczywajcie:*
Marianna trzymaj sie i sprobuj na spokojnie podejsc do tematu:) zawsze jak masz jakakolwiek watpliwosc lepiej podjechac na ip i sprawdzic:)
blackysuper dzien mialas:) ja juz tez nie moge sie doczekac takiego pierwszego wyjscia z mala, w ogole przy takiej pogodzie:) a zdjecia na pewno beda piekne, podziel sie potem jakimis;)

Czy jestem tu juz jedyna po terminie a ciagle w 2paku?:P ehh... Ta koncowka jest najgorsza:(

Odnośnik do komentarza
Gość Jolka and Fasolka

Jakarta83 wiecej nad tu bylo ktore wczoraj o Tobie myslaly, ale nie sadzilam ze w takich niefajnych warunkach minie Ci wstępna faza... dziwię się tym dziewczynom... przecież same nie chciałyby być w podobnej sytuacji?! Najważniejsze jednak ze z dzidzią dobrze i jestem pod wrażeniem jak dobrze fizycznie zniosłaś poród! Gratuluje i życzę mnóstwo zdrowia!
IzisW dla Ciebie tez wyrazy uznania... tyle godzin to naprawdę wyczerpujące! Szybkiego dochodzenia do sił oraz zdrówka, zdrówka, zdrówka!

Odnośnik do komentarza

Dziewczyny!!! Gratuluje!!! Jesteście dzielnymi Mamusiami:)...
Bolu sie pozniej nie pamięta :)...
Życzę Wam tez szybkiej nauki 'obslugi' :), bo to tez potrafi spędzić sen z powiek :)!
Jakarta... Jednak córcia nie taka wielka jak podejrzewali... Czyżbym urodziła największego 'Malucha' na forum (3980, 59cm) :)?!

I jaj zawsze za pozostałe Dziewczynki trzymam mocno kciuki!! Za dzikie porody...!!

Odnośnik do komentarza

Jednak ta pełnia okazała się dla niektórych szczęśliwa gratuluję wam wszystkim dziewczyny :) dobrze ze maluszki zdrowe :)

Jakarta współczuję tych przeżyć i również dziwię się tamtym kobietom ze same z siebie nie wyszły albo chociaż mężów nie wygonily :/

Jolka pomysł z listą imprez nie jest głupi Haha :)

Blacky super ze udało.się z sesja rodzina napewno wyjście nie należało do prostych ale jakie efekty będą :) pochwal się później :)

http://www.suwaczki.com/tickers/atdcj44jnj452i4q.png

Odnośnik do komentarza

Dziewczyny gratulacje!!! Dużo zdrówka dla Was i Waszych pociech! Doczekalyscie się, jednak pełnią coś zdzialala :) a dla oczekujacych-to maj się już prawie kończy także i Wy zaraz zostaniecie szczęśliwymi mamami.
A ja dopiero co miałam brzuszek a tu już moja niunia ma 4tygodnie! I bardzo szybko rośnie. Chyba sobie juz nawet całkiem dobrze radzimy:) problem tylko z tym ubieranie i czasem ból brzuszka. Ciekawe jak przejdziemy skok rozwojowy....
A jeszcze się pochwale co mi mama zrobiła dla niuni oczywiscie:)

monthly_2016_05/majoweczki-2016_48078.jpg

monthly_2016_05/majoweczki-2016_48079.jpg

monthly_2016_05/majoweczki-2016_48080.jpg

monthly_2016_05/majoweczki-2016_48081.jpg

monthly_2016_05/majoweczki-2016_48082.jpg

monthly_2016_05/majoweczki-2016_48083.jpg

Madzia ur.06.09.2018, 3280g, 51cm szczęscia :)
Marysia ur.25.04.2016, 2960g, 50cm szczęścia :)

Odnośnik do komentarza

Wszystkim nowym Mamom gratulacje! Super że macie to już za sobą Oby złe wspomnienia szybko odeszly w niepamięć.
Jakarta wspolczuje 'atrakcji' na początku. Jakieś nieogarniete te towarzyszki na sali :/ Dobrze że mąż i położna zdążyli i byli pomocni. No i oczywiście że Malutka zdrowa.
Izis - 12h bólu nie fajnie ale nagroda super :) Podziel sie jakimiś szczegółami w wolnym czasie.

http://www.suwaczki.com/tickers/1usa20mm8bd3lc44.png

Odnośnik do komentarza

Gratuluję raz jeszcze dziewczyny :)

Jakarta te dziewczyny na sali jakieś nieogarnięte :/ potem może być podobnie na sali - chcesz karmić, a odwiedzający ani myślą, żeby wyjść.... poród ciężki, ale jaka słodka nagroda :*

Zawiszka jakie cudeńka!!
Mój synuś dziś miesiąc kończy, kiedy to minęło?? :)

Odnośnik do komentarza

Paula tak na drutach- mama jakoś za szydelkiem nie przepada. Ale żeby pomierzyć te sukienki to do 10 czerwca musimy poczekać bo mama dopiero wróci z Włoch i zobaczy na żywo wnuczke pierwszy raz ale poprzednio zrobiona sukieneczka prezentuje się tak:

monthly_2016_05/majoweczki-2016_48086.jpg

Madzia ur.06.09.2018, 3280g, 51cm szczęscia :)
Marysia ur.25.04.2016, 2960g, 50cm szczęścia :)

Odnośnik do komentarza

No bo mój Skarbek wyskoczył w 38 tygodniu. Nawet nie zaczęłam jeszcze dobrze myśleć nad porodem i się go bac-to akurat pozytywne było, że wszystko tak szybko poszło. I to czekanie i szukanie objawow-wszystko to mnie ominęło, taka ze mnie szczesciara;)

Madzia ur.06.09.2018, 3280g, 51cm szczęscia :)
Marysia ur.25.04.2016, 2960g, 50cm szczęścia :)

Odnośnik do komentarza

[/zawiszkau] cudne ubranka, a mina małej na zdjęciu bezcenna.
Miesięczne dzieciaczki to fajna sprawa i chyba wszyscy się zgodzą ze cudze dzieci to bardzo szybko rosną. Miałam się wziąć za przyspieszenie porodu ale mąż mnie zrugal ze do urodzin jego mam nie kombinować. Idę na 17 do gina, zobaczymh czy będzie miał takie samo zdanie.

http://www.suwaczki.com/tickers/8599dqk3p95p53lm.png]Tekst linka[/url][/url]]Tekst linka[/url]http://www.suwaczki.com/tickers/klz98ribqbkijq4m.png]Tekst linka[/url][url=[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/f2w

Odnośnik do komentarza

Dziewczyny dzięki, faktycznie warunki w warszawskich szpitalach, a raczej na żelaznej sa trudne przez ilośc porodów, teraz tez leżę jeszcze na poporodowej, bo brak miejsc na położniczym.
Dlatego nie mam małej bo ta machina z lampami tu nie wjedzie i mała jest na patologii noworodka, na szczęście moge ja juz karmić, uff
Izis aż Ty gdzie finalnie rodzilas?
Reszta nierospakowanych musicie sie spieszyć jak chcecie majowymi mamami zostać , moze prezencik na dzień matki;)

http://www.suwaczek.pl/cache/9cd98a8df4.png

Odnośnik do komentarza
Gość marianna9111

Dziewczyny z całego serca gratuluje ! Jesteście cudowne ! Mega dzielne i silne *_*

Ja w dwupaku :(
Kolejny fałszywy alarm. Z bezsilności płakałam pół nocy... Bo ile można żyć w takiej niepewności ...
Zaczęło sie wieczorem . Oczywiście trochę pomachałam mopem i mój kręgosłup odmówił posłuszeństwa . W pewnym momencie zorientowałam sie, ze ból
"ciśnie " mi na odbyt i krocze . Standardowo okresowy mocny ból . Nie przejmuje sie już nim, ale gdy zauważyłam , ze w pewnych momentach nabiera intensywności ucieszyłam sie . Wisiałam na telefonie z mama i mowię, ze mam tak twardy brzuch jakby zaraz miał pęknąć.
Po godzinie wzięłam ciepły prysznic . Ulga na chwile , ale ból krzyżowy został .
Myśle, ze to już nic z tego raczej , gdy nagle zauważyłam , ze mocniejszy ból był co 5 min !!!! Maz mi mierzył czas :o
O północy zdecydowaliśmy sie jechać do szpitala. Szykowałam sie i załamana mowię do męża , ze wydłuża sie czas. Liczymy znowu. 7 min, 12 min, 20 min.
Załamana mowię , ze nigdzie nie jadę i kładę sie do łóżka . Rozpłakałam sie, ze akurat ja to muszę przezywać :( w nocy jeszcze pare mocnych skurczy i o 3 koniec :(
Czułam sie tak jakby mnie nigdy nic nie bolało :( a mały szalał na całego ...
Teraz czuje standardowy ból na okres.
Jestem dziś nie do życia . Jutro ktg :(

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...