Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Bettyy

Depresja po porodzie

Rekomendowane odpowiedzi

Zastanawiam się jak radziłyście sobie po porodzie Czy nie czułyście że dopada was depresja
Po pierwszym porodzie długo dochodziłam do siebie :ciężki poród ,trudny połóg i świadomość że trzeba się opiekować takim maleństwem Mimo że mama bardzo dużo mi pomogła początki macierzyństwa były ciężkie
A teraz niedługo drugie maleństwo się pojawi i mam jeszcze większego stracha Jak ja podołam temu wszystkiemu ?


http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9hqymi36e7.png
http://www.suwaczki.com/tickers/82do3e5ekt2ocja7.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Helena

wiesz co,napewno jakis tam spadek formy byl
ja oprocz meza,nikogo nie mialam do pomocy-ani za pierwszym,ani za drugim rodzeniem:wink:

po drugim porodzie,jak maz wrocil do pracy-bylam sam na sam z 15 miesieczniakiem,i noworodkiem:usmiech:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,
Jeśli chodzi o depresję poporodową to jest to stan właściwie normalny. Odpowiada za to spadek hormonów. Kiedyś czytałem, ze kobieta w czasie ciąży produkuje tyle hormonów, co normalna kobieta przez 10 lat. Więc reakcja organizmu na ten fakt musi być. Oczywiście jak wszystko w przyrodzie jest osobniczo-zmienne tak samo kobiety różnie na to reagują.
Z obserwacji mojej żony, która urodziła 3 dzieci wiem, ze mogą to być stany bardzo poważne i utrzymujące się bardzo długo. Dobrze, gdy ma się kogoś do pomocy. Najlepszy jest ojciec dziecka, bo ma z natury najlepsze podejście. Ale dobra też jest mama/babcia, siostra lub ktoś zwyczajnie serdeczny. W ostrych stanach, jest to niebezpieczne, bo różnie kobiety reagują, z porzuceniem włącznie, brakiem akceptacji dla siebie.
Nie jest to stan najmilszy, ale przemijający. Należy go przetrwać. Życzę powodzenia.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje pierwsze dziecko urodziłam mając 18 lat. Będąc w ciąży spotykałam się z dotychczasowym towarzystwem ale już jak urodziła się Kinia nie było tak kolorowo. Uważałam, że jestem jak w więzieniu bo nie mogę wyjść. Pamiętam raz tylko żałowałam, że urodziłam córkę jak moja mama nie mogła z nią zostać. To był jeden jedyny raz i od tamtej pory nigdy w życiu nie pomyślałam, że żałuję że ją mam. Z drugą córką było troszkę inaczej. Miałam przy boku mężczyznę, który mi pomagał jak tylko mógł i miał czas dużo pracował i bywało że nie było go całymi dniami w domu. Ale zupełnie inny miałam stosunek do dziecka niż przy pierwszej córce.

Bettyy Poradzisz sobie :D My oczekujemy trzeciej pociechy ;) Po suwaczkach widzisz ile moje pociechy mają lat ale jak nie my kobiety sobie damy radę to kto?:D


Kacperek:love: 02.10.2012 godz.23:35 3200g, 56cm:love:
19.10.2012 3900g, 58cm
04.12.2012 5600g, 62cm
15.01.2013 6300g, 65cm

http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6e6yd4anvaqre.png
http://www.suwaczki.com/tickers/l22nuay32jj38nva.png
http://www.suwaczki.com/tickers/wnidio4p5btv58no.png
http://s8.suwaczek.com/20100619580114.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pamiętam jeden taki moment po porodzie, była to druga lub trzecia noc w domu. Ninusia od urodzenia była grzeczna, budziła się raz, dwa razy na karmienie w nocy. Jednak nagle do mojego życia weszły całkiem inne rytuały i tak po wieczornej kąpieli, masażu, karmieniu, położyłam ją spać i nagle się rozpłakałam, bo uświadomiłam sobie, że od teraz jestem odpowiedzialna za nią, muszę z nią być ZAWSZE, nie mogę jej komuś podrzucić i sobie odpocząć, wyjść... Ta myśl przez ułamek sekundy sprawiła, że płakałam jak małe dziecko. Nie miałam nikogo kto by pokazał jak przystawiać do piersi, jak kąpać, bałam się, że zrobię jej krzywdę przy zwykłym ubieraniu. Na szczęście mąż miał zaraz po porodzie dwa tyg urlop to wszystko robiliśmy razem, intuicyjnie. Ja miałam silną anemię, więc praktycznie tylko leżałam, tata Ninusi wszystko koło nas robił, więc takie wsparcie pozwoliło mi przetrwać trudny czas i ta myśl, o której mówiłam przyszła niespodziewanie, ale tylko na chwilę. Nigdy już nie było mi smutno z powodu urodzenia dziecka.


http://www.suwaczki.com/tickers/ukdy9vvjer34y26l.png
Kiedy zapadnie zmierzch cienie otocz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z moich obserwacji przy drugim dziecku jest zupeeelnie inaczej !!
Przede wszystkim fala milosci macierzynskiej naplywa od razu- od pierwszego spojrzenia :)
Wszystko lepiej sie uklada i wchodzi sie na pelne obroty, tak, ze mozna gory przenosic :))
Tego Ci zycze oczywiscie. Ja bylam baaardzo mile zaskoczona, chociaz tez trzoszke do siebie dochodzilam fizycznie bo mialam cc a w domu bylam juz 2 dni po porodzie.
Spadki oczywiscie byly tak jak i niekontrolowane wybuchy placzu- bylo mi szkoda mlodszego dziecka, chociaz on lepiej wszedl w role mlodszego brata niz ja podwojnej mamy ;))
Ale bylo ZDECYDOWANIE lepiej niz przy pierwszym dziecku, gdzie wszystko bylo nowe i nieznane :)


http://suwaczki.maluchy.pl/li-22519.png

http://www.suwaczki.com/tickers/bhywe6ydagtwhn27.png

:smile_move::pig::smile_move:
http://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=81764df5aed2504bb.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chociaż miałam pomoc największą mojej mamy bo była w domu ze mną i cały czas mi pomagała to jednak miałam takie chwile słabości że przepłakałam 3 noce pod rząd bo myślałam jakby nie mama to co ja bym zrobiła Jak ja w roli mamy dam radę i dałam ale teraz jakieś myśli mnie nachodzą pesymistyczne Mam nadzieje że to minie ...


http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9hqymi36e7.png
http://www.suwaczki.com/tickers/82do3e5ekt2ocja7.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bettyy
Chociaż miałam pomoc największą mojej mamy bo była w domu ze mną i cały czas mi pomagała to jednak miałam takie chwile słabości że przepłakałam 3 noce pod rząd bo myślałam jakby nie mama to co ja bym zrobiła Jak ja w roli mamy dam radę i dałam ale teraz jakieś myśli mnie nachodzą pesymistyczne Mam nadzieje że to minie ...

zawsze warto porozmawiać z pielęgniarką środowiskową która przychodzi z kontrolą
moja pytała właśnie szczególnie o stan psychiczny,i w razie jakichkolwiek moich obaw co do samopoczucia miałam dzwonić.....


Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bettyy
Chociaż miałam pomoc największą mojej mamy bo była w domu ze mną i cały czas mi pomagała to jednak miałam takie chwile słabości że przepłakałam 3 noce pod rząd bo myślałam jakby nie mama to co ja bym zrobiła Jak ja w roli mamy dam radę i dałam ale teraz jakieś myśli mnie nachodzą pesymistyczne Mam nadzieje że to minie ...

Mnie też nachodzą takie myśli z tego względu, że Zuzia jest bardzo absorbująca a jednak jak się pojawi maluszek na świecie to nie ukrywajmy nie będę miała dla niej tyle czasu co teraz. Cieszę się, że chociaż starsza będzie chodzić do zerówki to do południa będę tylko z Zuzią i maleństwem ale po południu? Nie mam pojęcia jak ja to pogodzę całą trójeczkę. Ale kochana nie martw się! DAMY RADĘ :D


Kacperek:love: 02.10.2012 godz.23:35 3200g, 56cm:love:
19.10.2012 3900g, 58cm
04.12.2012 5600g, 62cm
15.01.2013 6300g, 65cm

http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6e6yd4anvaqre.png
http://www.suwaczki.com/tickers/l22nuay32jj38nva.png
http://www.suwaczki.com/tickers/wnidio4p5btv58no.png
http://s8.suwaczek.com/20100619580114.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pocieszające jest to co mówicie, że po drugim dziecku jest łatwiej:)

ja miałam cc i długo dochodziłam do siebie, moja teściówka była dla mnie za bardzo nadgorliwa i za dużo chciała mi pomóc przy dziecku, to mnie bardzo irytowało, czułam się, jakby mi ktoś dziecko zabierał...niemile to wspominam i dziś już wiem, że jesli będę się czuła podobnie przy drugim dziecku, to na pewno nie dam małej tak szybko na ręce i będę mówiła, co i jak, bo wcześniej jakoś nie umiałam...na szczęscie po 6 tygodniach od porodu było już dla mnie o wiele lepiej::36_19_3:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Yvone

a ja byłam zdana tylko na siebie. pierwszy tydzień mąż miał urlop, ale po tygodniu już wrócił do pracy na całe dnie. i ciesze się, że moja mam nie mogła przyjechać, doglądać, bo jakoś po swojemu wszystko poukładaliśmy. nigdy po porodzie moje emocje nie szły w stronę depresji. a emocji było mnóstwo! hormony działały i dużo płakałam, ale zawsze się dziwiłam dlaczego płaczę skoro jestem tak szczęśliwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja też długo dochodziłam do siebie i niestety dopiero teraz wiem n co sobie pozwoilę a na co nie przy drugim ale i tak pewnie bedzie cieżko


http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przynajmniej doświadczenie zostaje za drugim razem Wiemy więcej ...
Margeritka -to ciężko miałaś z teściową A tu spokój najważniejszy ...


http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9hqymi36e7.png
http://www.suwaczki.com/tickers/82do3e5ekt2ocja7.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Było ciężko, ale wiedziałam, że mnie akurat ta depresja poporodowa dotknie mocno, bo mam do tego skłonności :]
Najbardziej się rozpłakałam własnie wtedy ,gdy, jak ktoś tu już wczesniej napisał, zdałam sobie sprawę, że jestem za kogoś odpowiedzialna, że ten ktoś już zawsze będzie ze mną, a moje życie zmieniło się na zawsze. Teraz się do tego przyzwyczaiłam wreszcie, ale przez jakiś czas byłam osowiała, obojętna, robiłam tlyko to co musiałam.
CO mi pomogło to wychodzenie z domu, umawianie się z koleżankami. Wszędzie mi towarzyszył Julek, ale ja bylam szczęśliwa, że udało mi się udowodnić sobie, że z wszystkiego wcale nie muszę rezygnować :)
Chociaż dalej mam żal i jestem zła, że to kobieta z większości rzezcy musi rezygnować, a facet w sumie niewiele zmienia w swoim życiu. Nie mogę po prostu powiedzieć wychodzę i tyle... a mąż może...


http://www.suwaczki.com/tickers/uannxzkr1zq23rgd.png

http://www.suwaczki.com/tickers/43kthdge3hmnk8e8.png
http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=42339

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mari
(...)
Chociaż dalej mam żal i jestem zła, że to kobieta z większości rzezcy musi rezygnować, a facet w sumie niewiele zmienia w swoim życiu. Nie mogę po prostu powiedzieć wychodzę i tyle... a mąż może...

A nie możecie się podzielić obowiązkami? Czegoś sobie ustalić? U mnie np było tak z pierwszym partnerem. A mój mąż zupełnie inaczej do tego podchodzi. Może porozmawiajcie o tym i dojdźcie do jakiegoś porozumienia korzystne dla obu stron ;)


Kacperek:love: 02.10.2012 godz.23:35 3200g, 56cm:love:
19.10.2012 3900g, 58cm
04.12.2012 5600g, 62cm
15.01.2013 6300g, 65cm

http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6e6yd4anvaqre.png
http://www.suwaczki.com/tickers/l22nuay32jj38nva.png
http://www.suwaczki.com/tickers/wnidio4p5btv58no.png
http://s8.suwaczek.com/20100619580114.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bettyy
Zastanawiam się jak radziłyście sobie po porodzie Czy nie czułyście że dopada was depresja
Po pierwszym porodzie długo dochodziłam do siebie :ciężki poród ,trudny połóg i świadomość że trzeba się opiekować takim maleństwem Mimo że mama bardzo dużo mi pomogła początki macierzyństwa były ciężkie
A teraz niedługo drugie maleństwo się pojawi i mam jeszcze większego stracha Jak ja podołam temu wszystkiemu ?

wiesz co mialam, identycznie jak Ty przy pierwszym dziecku. Na początku robilam wszystko,zeby nie przewijać i sie zaimowac (robila to moja mama i maz) az wkoncu mna patrzasneli i przeszlo, oni wrocili do pracy, wiec musiałam.

Prawie pol roku temu urodziłam drugie dziecko i tez jak Ty bylam przerażona, bo juz dwoje dzieci, sama w domu obowiazki, dom rodzina.

Ale szczerze powiem, bylo fantastycznie.....porod super, polog jeszcze lepszy ( na drugi dzien zapomniałam,ze rodziłam), synek grzeczny i kochany, tak wiec uśmiech byl na mojej twarzy caly czas.

Bylo we mnie życie, energia i chęć do robienia wszystkiego, az czasem łapałam sie na tym,ze sama moge tyle zrobić.
wiosna budzila sie do zycia i to tez bylo cudne.

Tak wiec sama widzisz może byc super i tego CI życzę z całego serca, zeby zle wspomnienia z pierwszego porodu odsunela od siebie jak najdalej bo może byc tylko lepiej.:taniec1:


http://lb5m.lilypie.com/8OQ1p1.pnghttp://lb2m.lilypie.com/Pmy5p2.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tinka dzięki Oby tak było ale trudno ten strach odrzucić jak już to siedzi we mnie...

Mari -mąż mi pomagał ale wieczorami jak wrócił z pracy to tylko było kąpanie i karmienie tylko ale jest jeszcze więcej do roboty żeby był porządek i sprzątanie i gotowanie etc...
Może ten nawał pracy jest taki wykańczający że brak sił jest pózniej...


http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9hqymi36e7.png
http://www.suwaczki.com/tickers/82do3e5ekt2ocja7.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

anusiaelblag
Mari
(...)
Chociaż dalej mam żal i jestem zła, że to kobieta z większości rzezcy musi rezygnować, a facet w sumie niewiele zmienia w swoim życiu. Nie mogę po prostu powiedzieć wychodzę i tyle... a mąż może...

A nie możecie się podzielić obowiązkami? Czegoś sobie ustalić? U mnie np było tak z pierwszym partnerem. A mój mąż zupełnie inaczej do tego podchodzi. Może porozmawiajcie o tym i dojdźcie do jakiegoś porozumienia korzystne dla obu stron ;)

Oczywiście, że jestesmy podzieleni obowiązkami, ale on dziecka nie nakarmi i to ja muszę wstawać w nocy. I mi nie chodzi tylko o obowiązki, chodzi mi o rezygnację ze swojego życia. To kobieta zmienia je całkowicie, facet nie musi go aż tak zmieniać. Pracuje jak pracował, może wyjść z domu jak wychodził, nie on jest uwiązany karmieniem :] na pewno jest łatwiej jak się piersią nie karmi, wtedy kobieta ze swoim mężczyzną mogą na zmianę karmić dziecko, ale przy piersi, to kobieta z większości rzeczy rezygnuje.
Nasz podzial obowiązków wygląda więc tak, że on przejął obowiązki domowe i kąpiel dziecka. Na tyle masz czas, bo mając wlasną firmę nie pracuje się od-do, tylko 24/24 i 7/7 :]


http://www.suwaczki.com/tickers/uannxzkr1zq23rgd.png

http://www.suwaczki.com/tickers/43kthdge3hmnk8e8.png
http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=42339

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Helena

Mari

Chociaż dalej mam żal i jestem zła, że to kobieta z większości rzezcy musi rezygnować, a facet w sumie niewiele zmienia w swoim życiu. Nie mogę po prostu powiedzieć wychodzę i tyle... a mąż może...

uogolniasz
wszystko zalezy jakim czlowiekiem jest ojciec dziecka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość iszmaona

Mari dziecko diametralnie zmienia życie (u przeciętnego, normalnego rodzica). Często świadomość tych zmian na poczatku wspólnej drogi jest dość bolesna, bo nagle okazuje się, że nawet głupie wyjście do sklepu związene jest z wielką gonitwą - bo może płacze, może jest głodne. I nawet chwile które teoretycznie można poświęcić na relaks relaksem rzadko są, bo myslami ciagle ucieka się do domu, do dziecka. Witaj w klubie mam :36_2_53:
ale na pocieszenie powiem, że to minie, za jakiś czas (niektórym mamom zajmuje to kilka dni, tygodni, a nieraz i miesięcy) życie które obecnie jest przewrócone w góry nogami, wskoczy na nowe tory którymi będzie się fajnie jechało. Zobaczysz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mari
anusiaelblag
Mari
(...)
Chociaż dalej mam żal i jestem zła, że to kobieta z większości rzezcy musi rezygnować, a facet w sumie niewiele zmienia w swoim życiu. Nie mogę po prostu powiedzieć wychodzę i tyle... a mąż może...

A nie możecie się podzielić obowiązkami? Czegoś sobie ustalić? U mnie np było tak z pierwszym partnerem. A mój mąż zupełnie inaczej do tego podchodzi. Może porozmawiajcie o tym i dojdźcie do jakiegoś porozumienia korzystne dla obu stron ;)

Oczywiście, że jestesmy podzieleni obowiązkami, ale on dziecka nie nakarmi i to ja muszę wstawać w nocy. I mi nie chodzi tylko o obowiązki, chodzi mi o rezygnację ze swojego życia. To kobieta zmienia je całkowicie, facet nie musi go aż tak zmieniać. Pracuje jak pracował, może wyjść z domu jak wychodził, nie on jest uwiązany karmieniem :] na pewno jest łatwiej jak się piersią nie karmi, wtedy kobieta ze swoim mężczyzną mogą na zmianę karmić dziecko, ale przy piersi, to kobieta z większości rzeczy rezygnuje.
Nasz podzial obowiązków wygląda więc tak, że on przejął obowiązki domowe i kąpiel dziecka. Na tyle masz czas, bo mając wlasną firmę nie pracuje się od-do, tylko 24/24 i 7/7 :]

tu się zgadzam
karmienie ogranicza bardzo,ale mi dawało tez wiele radości
najgorzej było na początku,jak mała jadła często....nawet na kontrole do gin.,jeździliśmy we 3....w czasie mojego badania M chodził z małą w nosidełku po dworze albo po poczekalni,bo w razie "w" cycek był blisko....u nas problemem było to,że córcia bojkotowała butelkę i nic po za cycem do buzi nie wzięła....przerobiłam mase różnych butelek ale żadnej nie zaakceptowała....jak zaczęłam ja dopajać to łyżeczka a potem kubkiem niekapkiem ...ale i tu dało się wypracować jakis plan..nie mogliśmy wprawdzie wyrwać się nigdzie we dwójkę ale za to w razie spacerów i odwiedzin u znajomych,zawsze było pod ręka ciepłe ,gotowe mleczko

a z tym ,że to kobieta więcej zmienia w zyciu...tak to przyroda...nam zafundowała,ale to fakt,to my 9 miesięcy nosimy "brzusiu",my musimy dbać podwójnie o siebie,


Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj tak przy karmieniu to ciężko gdzieś wyjść Ja po powrocie ze szpitala włosy umyłam po dwóch tygodniach ,bo zawsze szybki prysznic i szybko do dziecka żeby nie płakało ... Po długim czasie jakoś plan dnia sobie wygospodarowałam Chociaż po paru mies. jak karmiłam to miałam tylko wtedy czas na relaks i czytałam książki to jakoś oderwało mnie od tego natłoku pracy Ale teraz przy 2 dzieci już na to sobie nie pozwolę ...


http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9hqymi36e7.png
http://www.suwaczki.com/tickers/82do3e5ekt2ocja7.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Helena
Mari

Chociaż dalej mam żal i jestem zła, że to kobieta z większości rzezcy musi rezygnować, a facet w sumie niewiele zmienia w swoim życiu. Nie mogę po prostu powiedzieć wychodzę i tyle... a mąż może...

uogolniasz
wszystko zalezy jakim czlowiekiem jest ojciec dziecka

Ja to widzę bardziej jako fakt niż jako coś zależnego od charakteru mężczyzny. Faceta nic nie trzyma przy dziecku i jeśli żona nie ma nic przeciwko to może sobie wychodzić dalej z domu, jak wychodził, a kobieta nie może. Facet pracuje jak pracował, nie musi sobie dnia układać wg karmień i drzemek dziecka :]

Bettyy Jednak zgodzę się z Toba w tym miejscu, że jest to teraz dla mnie chwila relaksu i już mi trochę tęskno na 2-godzinnym cyckowaniem Julka, bo teraz maksymalnie pół godzinki sobie poje. Ale co swoje to książek poczytałam ;) za cała ciąże, w której nie mogłam się na niczym skupić ;)


http://www.suwaczki.com/tickers/uannxzkr1zq23rgd.png

http://www.suwaczki.com/tickers/43kthdge3hmnk8e8.png
http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=42339

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Helena
wydaje mi sie ze mylicie pojecie "baby blues" z "depresja poporodowa"

Tak, pisząc w tym temacie, mam na myśli baby blues, bo depresje zwalczyłam w sobie, chociaż miałam jakieś tam początki (ufff...), ale wiedziałam, że na to jestem podatna i męża na to przygotowałam ;P wiedział co robić i mnie wspierał, do tego wsparcie siostry i ich wyganianie mnie z domu pomogły mi bardzo :)


http://www.suwaczki.com/tickers/uannxzkr1zq23rgd.png

http://www.suwaczki.com/tickers/43kthdge3hmnk8e8.png
http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=42339

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
  • Dodaj nową pozycję...