-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
Ja moją ZOsiulkę też nosiłam bez oporów na rękach. I powiem tak - to, że była często wyżej, widziała świat dookoła, tylko wzbudziło w niej mega zainteresowanie wszystkim, co się dzieje wokół. Trochę się bałam, że faktycznie się przyzwyczai, ale nie! Od kiedy zaczęła być samodzielna, tj. od kiedy umiała sama usiąść, potem poraczkować, w końcu chodzić, na ręce chce tylko i wyłącznie jak jest baaaaardzo zmęczona, a jesteśmy gdzieś poza domem. Tak to zasuwa jak mały samochodzik! :)
-
Kurczę, musi być dobre! Też spróbuję, choć staramy się trzymać dietkę hihihihi
-
Ja też wypróbuję, zwłaszcza, że dyniowy sezon :) Ja robię też taką zimową tartę (zimową, bo rozgrzewającą): ciasto kruche, na to daję usmażony boczek, podgotowaną fasolkę szparagową (mrożoną albo bez gotowania - z puszki), odrobinkę czosnku i cebulki, to posypuję pieprzem. Na tym wszystkim rozrzucam sporo sera pleśniowego (rokpol), nie solę, bo i boczek słony, i ser robi swoje :) Pyszne, ale do tego musowo czerwone winko :)
-
Kwiatuszek, wszystkie te metody już wypróbowane... i nic! Ale wiesz co? Olałam to. Na obiad dostała zupkę z butli, zjadła oczywiście ze smakiem. Za to wieczorem dziś dostała "dorosłą" kolację. I dałam jej chlebek z miodziem, zjadła pół kromki, a przed spaniem mleczko bez kaszki. MOże jak zacznie zajadać takie dorosłe dania to się kapnie, że można też zupkę wciągnąć? Bo drugie dania to zjada normalnie z widelca, tylko oczywiście muszą jej smakować (czyli najlepiej jak jednym ze składników jest ogórek kiszony hihihihihi). No nic, zobaczymy, jak będzie spała po tej kolacji... A kiedy zaczęłyście dawać maluszkom kapustę? Bo ja miałam dziś taką duszoną i mała aż się trzęsła tak chciała spróbować. Dałam jej, ale oczywiście ociupinkę, ale się aż rozbeczała, jak zobaczyła, że więcej jej nie dam. Jakieś dziwadełko z mojej córy... A jak reszta pań? Pokorzystałyście z pięknej pogody? Mam nadzieję, że jutro będzie tak samo!
-
kasza gryczana, schab pieczony ( z wczoraj został jupppiiii) i duszona kapustka :)
-
Hejka misiaczki :) Jeju jaki ładny dziś dzień, aż wzięłam aparat na spacer i porobiłam Zosi fotki, jakieś wrzucę do galerii... :) Miśka, widzisz Tomcio je przynajmniej inne rzeczy, choć to faktycznie niefajnie, że nie chce nic mlecznego... A żółty serek je? A może jakieś warzywka dawaj mu do maczania w sosiku jogurtowym? Jak będzie miał frajdę, że kolorowe i że sam zajada, to może nie zauważy ;) Kwiatuszek, ZOsia to jest gryzoń, mięsko, chlebek, jakieś chrupaczki, owocki czy warzywka sobie gryzie. Tylko kurdę zupki mi nie tknie! Ja już próbowałam podawać i tą jej ulubioną (marchewkowa z ryżem) choć rzadka łyżeczką, nic z tego... Domową ogórkową (bo lubi kiszone), nic z tego... Ostatnio ugotowałam pomidorową i coś tam podjadła, ale raczej takdla smaku, bo było tego może z 8-10 łyżeczek :( Najgorsze jest to, że próbowałam jej podawać łyżeczką żarełko już od około 5 miesiąca, zawsze chciałam nauczyć dziecko jedzenia przede wszystkim warzyw, a tu klops :( Normalnie załamać się można...
-
My dziś zaliczyłyśmy wizytę u koleżanki, fajna sprawa, bo okazało się (kilka miesięcy temu), że ja i 2 koleżanki jeszcze ze szkoły wylądowałyśmy we Wro, z 1 zresztą mieszkam na jednym osiedlu. No i mamy córeczki prawie w tym samym wieku :) No i się spotkałyśmy dzisiaj, dziewuszki się tak fajnie razem bawiły, tańcowały itd... Ech, będziemy to powtarzać co jakiś czas... :) A powiedzcie mi dziewczyny, bo mam problem, a coś nie mogę zadać pytania w dziale eksperckim :/ .... Moja Zosia to taki trochę niejadek, tzn. oczywiście rzeczy typu chrupki mogłaby jeść paczkami... Ale do rzeczy - mała je mało, zupkę jestem w stanie jej wcisnąć tylko z butelki, więc je takie na maxa zmiksowane. Czasem da sobie zapodać jakiegoś owoca (banan, kiwi, dałam jej też mandarynkę i pomarańczkę, widać, że jej smakują). No i ewentualnie jeszcze chlebek, ale nie za bardzo z czymkolwiek innym niż masło. Mięsko i rybkę lubi, ale tego z kolei nie chcę jej dawać za dużo... Poza tym Zosia mogłaby jeść tylko i wyłącznie kaszki... No i boję się, żeby jej nie przebiałkować... Co o tym myślicie? Bo daję jej teraz zwykle na śniadanie kaszkę, potem w ciągu dnia jak nie zje za dużo normalnego papu to też daję kaszkę, no i je w nocy koło 1 i potem nad ranem- idzie łącznie 2 butelki po 180ml mleka.
-
Taki słodziak, że od nas też poszło :)
-
KALAFIOROWA Składniki: Kalafior (nie za duży, bo wyjdzie ilość jak dla pułk wojska) puszka fasoli czerwonej koperek puszka kukurydzy majonez sól, pieprz Kalafior podzielić na różyczki, ugotować. Do kalafiora dodać puszkę kukurydzy i fasoli (fasolę przepłukać na sitku, żeby nie było tego glutowatego sosu). Koperek drobno posiekać. Wszystko wymieszać z majonezem i doprawić.
-
też obiadek :) Zosia śpi, ale zaraz wstanie, więc końcówka wolności ;) Mała w końcu chodzi, więc teraz jej aktywność wymaga też aktywności podwójnej od nas... Ale fajnie nam tak !!
-
Zawijaniec z ciasta francuskiego z farszem z wołowiny, pieczarek, marcheki, cebulki, papryki i sera... Uff...
-
Ja robię sałatkę z zupek z kurczakiem. Dwie zupki (łagodna i ostra, najlepiej mi smakują z Knorra), zalać, żeby makaron spił wodę. Kurczak (jedna podwójna lub 2 pojedyncze piersi) w drobną kostkę i smażony bez przypraw. Pół kapusty pekińskiej posiekać. Dodać jedną puszkę kukutydzy. Wszystko wymieszać, dodać majonez i ewentualnie doprawić. Pychaaaaa!!! I robi furorę na imprezach...
-
Dziewuszki, pytanie z innej beczki. Co jest z działem eksperckim? Już 2 razy umieszczałam tam pytanie i ono się w ogóle nie pojawiało... Jakieś nowe-nienowe zasady? Bo chyba nie jestem na bieżąco.
-
Witam Mam 11-miesięczną córeczkę. Zosia była karmiona piersią do 6 miesiąca, potem butlą. Po 4 miesiącu zaczęłam jej podawać łyżeczką jabłuszko i marchewkę. Po jakimś czasie wprowadzałam inne produkty... do czasu. Zosia się "obraziła" na łyżeczkę, do dziś woli jedzonko z butli :( Podaję jej więc z butli zupkę (inaczej nie zje...). Łyżeczką Zosia zje jakieś owocki i kaszki, ale zupki nie ruszy. W ogóle średnio lubi warzywa, za to jak widzi mięsko lub rybę to aż piszczy. I w związku z tym moje wątpliwości - jak dużo i jak często można podawać małej mięsko? Koleny problem to nocne karmienia. Zosia jeszcze kilka dni temu jadła 2 razy w nocy po 180ml, teraz budzi się głodna raz - wypija 180 ml kleiku ryżowego. Czy próbować jej odstawić to nocne karmienie? Pozdrawiam Marta
-
Jej jak tu się słodko zrobiło!! Zaglądnęłam do was kilka dni temu, ale nawet nie zdążyłam wszystkiego poczytać, jak Zo zaczęła jojczyć i koniec z netem był ;) U nas nuda na zmianę z zapierniczem... Ja chodzę wiecznie zmęczona, zasypiam na siedząco, mimo że śpię dość dużo jak na mnie. Chyba sobie jakieś badania krwi zrobię, bo już mnie to wkurza. Zosię jutro czeka ważenie, ostatnie niemowlęce hihiihi a za niedugo urodznki, więc teraz ta sprawa mnie najbardziej zaprząta. Co prawda obiad urodzinowy dla rodziny robi teściowa, ale mlodzi (chrzestni, moja siostra z facetem, Kuby brat i my) robimy sobie potem mniej oficjalną część hihihihihi No i chcę porobić jakieś przekąski, ale nie jakieś tosty jak zwykle na posiedzenia tego typu, ale coś fajnego, więc szukam łatwych, ale ciekawych przepisów. Mam już jeden hehehe Poczytałam tak o tych facetach... Mój M kocha Zo nad życie, ale tak prawdę mówiąc to choć i pieluchę zmieni, i nakarmi, to zajmować się nią dłużej zwyczajnie nie umie. Ale w sumie kumam, bo ja też nieraz mam problemy jak mała marudzi a mi sie skończą pomysły na zabawę. U nas problem jest gdzie indziej. Kuba pracuje w domu, cały dzień przy komputerze, musi mieć w miarę spokój, a tu mały szatanek buszuje i marudzi czy pokrzykuje. No i jeszcze jak Kuba ma drukować projekty to Zosia nie pomaga hahahha chyba, że działa zamiast niszczarki do papieru - to jej świetnie wychodzi!!! Problem z facetami jest taki, że nie rozumieją, że opieka nad dzieckiem to też praca i to na dodatek ciężka i fizycznie, i psychicznie...
-
Ivona, gratulacje dla Marysieńki! Taki piechur :) Moją Zosię trochę przystopowało z chodzeniem, tj. już chodziła, a teraz znów woli raczkować lub chodzić za rączkę, tylko czasem jej się zapomni i się wypuszcza na samotne wędrówki ;) Zosia ma jakieś pryszcze na ryjku, wyglądają jak ugryzienia komara, tylko skąd komar o tej porze roku? Tak się zastanawiam, czy ją jakaś pchła nie rabnęła. Byłyśmy u moich rodziców na kilka dni, mają psa w domu i choć jest czysty itd to jednak ma kontakty z innymi psami, więc mógł jakieś pchlisko przynieść... Jutro idziemy na ważenie do pediatry to podpytam. My na pogodę nie narzekamy, łazimy na spacery, bo ja mogę chcodzić w zimnie (choć nie cierpię zimna), ale jak pada to mi się nie chce ;) A teraz jest ładnie, więc korzystamy. A na wszystkich świętych się nawet na smentarz nie wybieramy - ja osobiście uważam, że jak ktoś o bliskich pamięta, to wycieczki w tym dniu są zbędne, a jak ktoś raczy sobie przypomnieć tylko raz w roku, to jego sprawa. W każdym razie my tego ścisku unikamy, a poza tym nie chcemy ryzykować jazdy gdziekolwiek w tym dniu, kiedy tyle wypadków na drogach... Więc spędzimy sobie fajny weekend, może tylko w piątek odwiedzimy kuzynkę M w Legnicy, bo nas zapraszają na parapetówkę :) A wy jakie plany?
-
Hajla bajla laski :) Łooooo, faktycznie Bąbelkowa nam niespodziankę zrobiłaś!!! Ale co to za doły?? Kurde, ja siedzę od piątku u rodziców i już mnie szlag trafia... Niby wszystko ok, ale ja już nie umiem mieszkac z rodzicami. Na szczęście chyba jutro lub w środę wracam do Wrocawia, tzlko ginekologa zalicze... :) Moja Zosia dziś była ze mną u fryzjera. Ja sobie podcianałam włosy i miałam chytry plan podciąc też grzywkę Zośce... Ale tak mi wyła na kolanach, że wstyd! Normalnie aż spazmów dostała, więc w końcu nie ścięłam jej włosów, a fryzjerowi zostawiłam napiwek, bo mi go aż żal było - taki młody chłopaczek i tak się miotał hahahahhha No nic, podetniemy jak odwiedzimy moją koleżankę fryzjerkę :) ok spadam teraz, bo mnie ta zmiana czasu dobija :(
-
Aaaaa i witam nową koleżankę !!!
-
Skatharudis, to niby norma w takiej sytuacji, tj. siłą rzeczy jako że nie masz innego wyjścia, "odgrywasz się" za stresy na słabszym, czyli na Nikoli... I w sumie ona ma takie samo prawo się na to wkurzać... ALe jak mówisz, mała jest słodkim dyplomatą, więc chociaż o tyle dobrze :) JA myślę, że to minie, wiadomo, jako mama ma się co jakiś czas kryzys mamowania - ty pewnie masz teraz, obciążona obowiązkami, zmęczona, pewnie chciałabyś mieć trochę czasu dla siebie i WOLNOŚCI!!! ALe to minie! Także głowa do góry, jak masz akurat wolniejszą chwilę to duuuużo przytulańska dla Nikoli, bo ona nie powinna odczuwać, że coś jest nie tak i dalej do przodu! Zaraz ci to przejdzie i będziesz supermamą dla obu dziewuszek!!! Buziaki!!! Miśka, my też dziś w domu. Wieje u nas, pada deszcz, zimno.... Brrrr.... Także Zośka niestety dokazuje w 4 ścianach, ale jak na raziue jakoś to znosi. Ze mną gorzej, bo mała jest trochę marudna jak siedzi w domu i mnie wkurza już jak tak marudzi. No ale ją rozumiem, znudzona... :) Acha, Skatharudis, Maja może faktycznie już ząbkować :)
-
Jak wspomniałam, u mnie połóg trwał aż 10 tyg i też się martwiłam, bo wszędzie piszą, że po cc jest krótszy... Ale mój gin powiedział, że właśnie po cc może być dłuższy, bo przecież oprócz tej złuszczającej się i obkurczającej się macicy mam tam do wygojenia ranę po operacji i to gojenie może w związku z tym trwać dłużej i że krwawienie też może być nieco obfitsze... W sumie logiczne :)
-
Moja Zosia miała 2 razy pleśniawki. Łatwo odróżnić od nalotu od mleczka - nalot pokrywa większość języka (tak jak u niektóych dorosłych- biały jęzor), a pleśniawki to takie kropki, plamki. Moja Zo miała za każdym razem jedną wielkości powiedzmy 1-2 milimetry, całkiem białe. Smarowałam aphtinem, ale ciężko to szło... Mój sposób to dodatkowo smarowanie cyca przed karmieniem :) Ale tak czy siak lepiej próbować bezpośrednio na jęzorek aplikować. Aphtin naprawdę działa :)
-
My jesteśmy właśnie na etapie nauki zasypiania w łóżeczku, bo z samym spaniem nie było kłopotów :) Zosia od początku spała sama, karmiłam piersią w łóżku, ale zawsze potem odkładałam myszkę do łóżeczka. Do czasu... Jak mała podrosła zaczęła się budzić nie do karmienia, ale do przytulania! I nie było zmiłuj... Od kilku miesięcy sprawa wyglądała tak - kąpiel, butelka i zasypianie na naszym łóżku. Potem Zosię przenosiliśmy do łóżeczka, gdzie już sobie smacznie spała. Ale od kilku dni mała uczy się zasypiać w łóżeczku. Zdecydowałam, że już pora, bo zamiast zasypiać na naszym wyrku, Zosia bawiła się wszystkim co było pod ręką... Wsadziłam ją więc do łóżeczka. Były wrzaski i płacze, ale o dziwo zasnęła po około 15 minutach. Drugiego dnia tak samo, tylko po 10 minutach. Wczoraj już bez krzyków i płaczu :) Oczywiście wsaje po 100 razy, ale ja ją kładę za każdym razem, wsadziłam jej do łóżeczka pajacyka, bo lubi macać włosy (moje o zgrozo, boję się, że powyrywa hhihihihi), a on ma takie wełniane kudły i Zosia sobie leży aż zaśnie :) Także wydaje mi się, że jak już maluch daje nieźle w kość, to trzeba znieść dziekie wrzaski raz, drugi, tzreci... Konsekwencja zrobi swoje :) Powodzenia!!
-
Faktycznie bóle ma każda ciężarówka :) Mi ktoś polecił, żebym zaswsze próbowała takiego prostego miernika - jak czujesz ból, połóż się i odpoczywaj. Jak minie w ciągu powiedzmy 30minut- godzinki to raczej ok, jak nie mija mimo leżenia to do lekarza. Ale i tak najlepszym sposobem na panowanie nad ciążą są regularne wizyty i mówienie o WSZYSTKICH wątpliwościach lekarzowi!
-
Ja brałam od połowy ciąży, odstawiłam w 38 tyg, miałam planowaną cesarkę, lekarz tak zalecił. Ale jak odstawiłam to dostałam takich skurczów, że bałam się, że jeszcze przez to wcześniej urodzę :) Dzień przed cc wzięłam 2 tabletki, noc przeszła już ok, a następnego dnia i tak miałam zabieg :)
-
Hej :) Zdrowe, przynajmniej moje dziecię ;) Tylko pogoda się fajna zrobiła i siedzimy na dworze, a jak jesteśmy w domu, to niestety nie ma zmiłuj... komputer w odstawkę! Zośka się robi uparciuch, także faktycznie jak jest aktywna to na całego! Wolę ją poganiać po domu to potem lepiej śpi i wtedy mam czas na swoje przyjemności :) Byłam z małą dziś na placu zabaw. Mamy taki, na który przychodzą znajome dzieci, jakoś tak nam się fajnie razem żyje. Ale dziś... Szkoda gadać. Przyszła jakaś baba z synkiem. Rano chodzą tam same maluszki, tak do 2 lat max. A ten Tomek miał ze 4 i jakiś taki strasznie nieusłuchany i agresywny. Jednego chłopczyka tak walnął autem w głowę, że temu guz wylazł! A ta mamuśka nic! Tylko kazała przeprosić i dalej za nami łaziła... My do piaskownicy, oni za nami, my na karuzelę - to samo... I nic takiej babie nie powiesz, bo to głupie i nie widzi... W końcu wszyscy się rozeszli, bo nie ma sensu siedzieć, jak się boisz, że twojemu dziecku się coś stanie... Ech...