-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
Witam! Dziękuję za poradę, chyba na początek spróbujemy się obyć bez smoczka, bo z drzemką chyba nam nie wyjdzie - mała raz nie chciała spać w dzień, ale padła jak mucha o 18, spała jak zabita 40 minut, ale nie dłużej, więc chyba drzemka jest jej jednak potrzebna. Co do karania - oczywiście nie miałam na myśli karania za zabawę, bo przecież nie o to chodzi :) Widzę, że Zosia zaczyna powoli jakieś dziwne szantaże, np. koniecznie chce siadać do komputera, jak jej nie pozwalamy (czyli zazwyczaj) mała wpada w histeryczny płacz, wrzeszczy i nie daje się dotknąć. To chyba właśnie próby wymuszania, nie reagujemy na nie. Pewnie zaczyna się u niej jakiś okres wywalczania niezależności. Wszystko jest dobrze, póki nie szuka tej niezależności tam, gdzie sobie może krzywdę zrobić... Ostatnio zaczęła np. wchodzić na meble - zawsze ją ściągam, tłumaczę, że nie wolno, ale wiadomo... mała za chwilę robi swoje. Stąd pytanie, czy karny jeżyk ma tu sens, czy nie? No bo właściwie ona tylko bada świat, ale z drugiej strony chciałabym, żeby wiedziała, że pewnych rzeczy jej nie wolno... Bardzo dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam Marta
-
Dobra książka w wolnej chwili
marciołka odpowiedział(a) na monikouette temat w Humor i hobby oraz gry i zabawy
Jejku ja chcę mieszkać nad rozlewiskiem!!! Piękna ta książka Rorita, ja jakieś książki Steel czytałam, ale jakoś nie mogę szczerze powiedzieć, że ją lubię. Za to ostatnio jestem zachwycona książkami Alex Kavy - babka pisze rewelacyjne thrilllerki!!! Nie można się oderwać. No i jestem wielką fanką fantastyki dla młodszych czytelników, np. Harry Potter, Narnia, Złoty kompas, Eragon - słowem to wszystko, co idzie w kinach ;) Uwielbiam zagłębiać się w taki bajkowy zaczarowany świat! -
Zupka krem z dyni, marchwi, pietruchy i kalarepki (czyli tego, co akurat w lodówce). Na drugie pieczone ziemniaki z twarożkiem lub rybką wędzoną do wyboru :)
-
Moim zdaniem nie zaszkodzi :) Idę pomagać teściowej lepić pierogi (ja z tych co nie lubią ich jeść, ale chętnie robią). Potem zajrzę... Patusia, dziś już lepiej?
-
No i nici z pierniczków - ochota na robienie mi przeszła ;) Za to machnęłam dziś obiad pyszności - schab pieczony w sosie pomidorowo-śmietanowym i do tego makaron wstążki z sosem serowo-warzywnym (marchewka, pietruszka i dynia). Musiał być osobno sos do makaronu, bo po pierwsze ja nie przepadam za schabem, po drugie trochę za długo był ten schab w piekarniku i sos nie był w konsystencji płynnej hihihihii Teraz idę się przekąpać i poczytać dom nad rozlewiskiem, bo mnie tak wciągnął, że hoho Dziś byłam z Zosią u kuzynki, bo zadzwoniła, że ma dla Zo sukienki na święta. I powiem wam, że sukienki - cudeńka :) Nawet mam teraz jedną dla małej na sylwestra - czarno-srebrną z cekinami!!!! :) Ok, spadam opieprzyć M, bo to prawie północ a on mi w lodówce grzebie :)
-
Proszę o przepis na rolade makową ;) albo inne ciacho byle zawsze się udało...
marciołka odpowiedział(a) na natkaa temat w Kulinarnie
Rolady nigdy nie robiłam, ale podam ci 2 przepisy na ciasta-pewniaki: Murzynek 3 łyżki kakao do wypieków (czubate) 1,5 szkl cukru 1 cukier waniliowy 0,5 szkl wody 1 kostka margaryny 3 jajka 2 szkl mąki 1 proszek do pieczenia Margarynę rozpuścić razem z cukrami, kakao i wodą. Część odlać do polania (malutko). Resztę wlewamy do miksera i dodajemy jajka. Potem stopniowo dosypujemy sypkie składniki. Miksujemy na gładką masę. Keksówkę smarujemy i wysypujemy bułką tartą. Wlewamy masę i pieczemy około 40 min w temp. 180 stopni. Sprawdzamy patyczkiem, kiedy ciasto nie jest już mokre w środku (nie oblepia patyczka) wyciągamy i jak lekko przestygnie polewamy resztą polewy (albo jakąś inną jak wolimy). Do ciasta można dodać bakalie, orzechy czy nawet owoce z syropu (odsączone i nie za dużo, by nie osiadło). Śląska zista 1 kostka margaryny 4 jaja 1 szkl cukru 3 łyżeczki proszku do pieczenia 2 szkkl mąki odrobina letniego mleka (jak nie mamy to bez mleka :)) aromat (najlepiej śmietankowy albo waniliowy) ew. cukier waniliowy 2 łyżki kakao Margarynę rozpuścić. Białka oddzielić od żółtek, ubić mikserem, dodać żółtka i cukier oraz aromat i odrobinę mleka. Składniki sypkie wymieszać razem i dodawać do masy jajecznej na przemian z margaryną. Miksować na gładką masę. Keksówkę smarujemy i wysypujemy bułką tartą. Część masy wlewamy do foremki. Do pozostałej częśći wsypujemy kakao i miksujemy. Wlewamy kakaową część bezpośrednio na jasną. Bierzemy widelec i nim lekko mieszamy (takimi powolnymi, długimi ruchami, żeby się nie wymieszało za dokładnie). Pieczemy tak jak murzynka :) -
Ja jak wspomniałam noszę soczewki już prawie 10 lat, ale zawsze nosiłam miesięczne, takie które się zdejmuje na noc. I pytam o ten komfort, bo wiadomo, że jednak jest to jakaś sztuczna materia zasłaniająca oko... Parę razy zdarzyło się, że spałam w soczewkach i zawsze rano było takie "zamglone oko" :) Rozumiem, że po tych się to nie zdarza?
-
Dobra książka w wolnej chwili
marciołka odpowiedział(a) na monikouette temat w Humor i hobby oraz gry i zabawy
A ja korzystam z tego, że w końcu mam wolne wieczory i mam zamiar pożerać teraz książki :) Zaczynam od Nad rozlewiskiem - zaczęłam czytać wczoraj, fajnie napisana, faktycznie wciąga i już bym chciała mieszkać nad rozlewiskiem hihihihii -
A przy takich długoterminowych nie masz żadnych problemów typu przesuszone oczy itp?
-
Hejka babeczki :) Skatharudis, myślę, że możesz jej podać wapno, tylko nie wiem za bardzo po co - jakoś pomaga na katar? Ja mojej jak była taka mała pryskałam wodą morską, odciągałam glutki aspiratorem, a potem mi pediatra powiedziała, że jak nic nie działa to mogę jej dać kropelki (chyba nasivin, ale na 100% nie pamiętam, wiem, że raz dwa razy dziennie jej mogłam dać). Mi też zimno jak nie wiem. Kuba dziś odpowietrzył grzejniki, ale nie widzę specjalnie efektów, w takie mrozy nic nie daje rady, zwłaszcza jak się mieszka w kiepsko wykonanych i zaizolowanych blokach... Patusia, to ładnie ci idą przygotowania! Ja nic nie muszę robić, ale tak sobie dziś pomyślałam. że może jakieś pierniczki lub inne ciasteczka bym z Zosią upiekła. Dziś byłam z Zo odwiedzić przyjaciółkę, która 3 tyg. temu urodziła dziewczynkę. Moja mała była zachwycona dzidziusiem! Chyba znak, że będzie chciała mieć rodzeństwo ;) Ale nie będzie to szybko - ja też nie mam co liczyć na przytulańsko, bo M robi projekt (nawet tv nie włączam, żeby go nie rozpraszać, bo teraz już naprawdę ma nóż na gardle). Także chyba na pieszczoty trzeba będzie do świąt czekać ;)
-
Dziękuję dziewczyny!!! Powiem wam jaką mi M zrobił wczoraj niespodziankę - wyciągnął mnie z domu na to piwko, Zosia została u mamy i w pewnym momencie mama dzwoni, że mamy wracać, bo Zo ryczy itd. Przyjeżdżamy, wchodzę do mieszkania a tam... goście! Kuba zaprosił przyjaciół, laski przyniosły jedzenie, teściowa zrobiła barszczyk i przekąski, chłoaki zadbali o alkohol... Niespodzianka jak w amerykańskich filmach :) I wszystko szykowali od kilku dni w tajemnicy przede mną :) Kochany jest ten mój Kuba! Skatharudis, no tak to jest z tą atmosferą... Ja też w ogóle nie cieszę się na święta, ale cieszy mnie to, że wiem jaka to będzie frajda dla Zosi! Kwiatuszek, ja w ogóle jestem zdania, że nie ma co ładować nie wiadomo jakiej kasy w prezenty. A sanki - no fajnie mieć, ale tak jak piszesz, u nas ze śniegiem raczej kiepsko zimą ;) Patusia, to faktycznie u was jak na antarktydzie :) Ja nie wychodzę, ale Z0 była na chwilę z dziadkiem na dworze. Spadam, umieram po wczorajszym... Tak się upiłam, że niestety nie pamiętam końcówki imprezy... Najlepsze jest to, ze jak Kuba mi powiedział, że będę dziś chorować to ja do niego :"ale dziś jest moje święto". Matko jaki człowiek głupi po tym magistrze ;)
-
Ja się już tak bardzo cieszę, że to za mną! Bo kurde masa roboty z tym mgr była... A teraz mam czas na nicnierobienie :) Dziewczyny, jaką mi M wczoraj zrobił niespodziankę... Wyciągnął mnie około 19 z domu na miasto, ale tylko na godzinkę, bo Zosia u rodziców. W pewnym momencie zadzwonił jego telefon - mama, że Zo już płacze i nie mogą jej uspokoić, więc mamy wracać. Przyjeżdżamy, wchodzę do mieszkania, a tam... masa znajomych już na nas czeka! Dziewczyny porobiły jedzenie, chłopaki przynieśli alkohol, no słowem przyszłam na gotowe! Jak na amerykańskim filmie :) A już myślałam, że nawet nie poświętujemy :) Kochany jest!
-
Najpierw muszę posprzątać dom, bo już wcześniej był syf, a dziś jeszcze się zdrzemnęliśmy, a Zosia zrobiła swoje - mieszkanie wygląda jak po przejściu tornada!
-
Dziękuję :) Mi też było daleko, zwłaszcza od kiedy zaszłam w ciążę i urodziłam Zosię ;)
-
Właśnie - ja daję mieloną wołowinę, cebulkę, paprykę, odrobinę chili, pieczarki i kukurydzę (a jak nie mam to groszek albo fasolę). Doprawiam na pikantno i podaję z sosem czosnkowym, choć pewnie lepszy byłby jakiś pomidorowy...
-
Juhuuuuuu jestem mgr :) Nareszcie!!! Patusia, to w sumie jakaś pociecha, że przynajmniej masz wolne akurat na święta, szkoda tylko, że z perspektywą zwolnienia... Ale trzymam kciuki za nową pracę - ty za mnie trzymałaś i mi się udało, to tobie też się uda!!! :) Kwiatuszek, mnie zainspirowały te sanki i powiedziałam mamie, że jak chcą to mogą małej kupić pod choinkę. Mama mówi, że się rozejrzy (taaaa, w normalnym sklepie, bo moi rodzice nie ufają allegro...), więc pewnie Zosia na święta, jeśli będzie biało, pojeździ :) Jeju, tak mroźno... Wróciłam z obrony to do teraz leżałam w wyrku. M chce mnie zabrać na piwko do rynku, ale aż mną telepie, jak pomyślę, że w taki ziąb mamy wychodzić ;) No ale chyba się dam skusić hihihihi
-
Yo dziewczyny! U was też tak zimno? Mnie zwaliło z nóg rano jak wyszłam z domu. Ivona, Zoś ma już 10 zębów. I kurczę te problemy ze spaniem to mogły jednak być od zęboli - dałam jej wczoraj viburcol i posmarowałam dziąsełka i spała ładnie :) Muszę się pochwalić - od dziś jestem mgr :) Udało się! Hurrraaaaa!!!! I wiecie co mnie teraz czeka? Piwko :)
-
Kurcze, ja nie wzięłam aparatu dziś na spacer :( A szkoda, bo mielibyśmy fajną pamiątkę... Jeju dziewczyny, ja mam jeszcze tyyyyyyle nauki, muszę przeczytać jeszcze moją pracę, a nie chce mi się jak nie wiem. Oczy mnie normalnie pieką, no piasek pod powiekami, same się zamykają... Ja nie wiem, jakim cudem miałabym dać radę. Dlatego postaram się już dziś tu nie zaglądać :) Trzymajcie za mnie kciuki jutro!!! Ok ruszam do pracy :(
-
Buziaczek i Kwiatuszek... jak mówimy do naszych maluszków :):)
marciołka odpowiedział(a) na dejanira5 temat w Noworodki i niemowlaki
Oj, my tych zawołań na naszą Zosię mamy trochę :) Jeszcze w ciąży było Sitko. Potem Kabaczek i Kabaczino, Glutek, Zoltan, Zonia, Myszka, Kropeczka, Zębolek, Rybka, Zofianka -
do jakiej temperatury spacer z dzieckiem?
marciołka odpowiedział(a) na AniaiDaniel temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
Dokładnie :) W zeszłym roku Zosia miała niecały miesiąc jak się zrobiło porządnie zimno, no i całą zimę przetrwała jako maluśki niemowlaczek. Ja ją bralam na spacery nawet jak było baaaardzo zimno, a jak już było za zimno dla mnie to z Zosią szedł dziadek :) Jak dziecko odpowiednio ubrane, ryjek posmarowany i opatulone to faktycznie mróz niestraszny. Ja unikałam spacerów tylko jak mocno wiało albo była taka zimna chlapa na dworze. Teraz Zo już chodzi, ale i tak spacery trwają maks. 40-50 minut, bo ja po prostu dłużej nie daję rady :) -
No trochę napadało :)
-
My wynajmujemy mieszkanie i w piwnicy właściciele też trzymają swoje "skarby"... Porażka jakaś z tymi ludźmi - trzymają jakieś gruchoty, graty, których i tak nigdy nie użyją, bo albo popsute, albo już wyszły z użycia... Ale szkoda wyrzucić ;) Taka różnica pokoleń, że my się nie przywiązujemy aż tak do przedmiotów, no i nie chowaliśmy się w czasach, kiedy wszystko trzeba było kombinować. Ja padam ze śmiechu jak słyszę "jeszcze się może przydać" :)
-
Muszę się pochwalić - Zosia ma dwa nowe ząbki :)
-
A mi się marzą sanki dla Zosi :) Ale w sumie to nawet nie wiem, gdzie miałabym trzymać... w zasadzie wszystko odpada, bo moi teście to "kolekcjonerzy" gratów - piwnica zapchana, strych też, o garażu nie wspomnę (chyba nigdy nie był przeznaczony na auto hihihih)...
-
Pomidorowa :)