Skocz do zawartości
Forum

marciołka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez marciołka

  1. A mi się wydaje, że lepiej jak dziecko załapie parę razy jakieś infekcje w żłobku czy przedszkolu, bo tak wyrabia odporność. Ale z drugiej strony nie po to wysyła się tam malucha, żeby potem z chorym w domu siedzieć... My zmulamy przed tv, ja dodatkowo piję sobie gingersa - stwierdziłam, że mi się należy, bo dziś prawie cały dzień spędziłam wyłącznie w towarzystwie córci, a to towarzystwo, mimo że słodkie i kochane, potrafi wymęczyć :)
  2. marciołka

    Listopad 2008

    Ivona!!! Wielkie gratulacje!!! Jak było? Stresowałaś się? Ja mam wrażenie, że od kiedy mam Zosię, to jakoś nic, co nie jest z nią zwiąane mnie nie jest w stanie mocno stresować :) Ja właśnie siedzę z Gingersem i grzebię w necie... Cały dzień byłam sama z Zosią i gdyby nie szwagier, to do wieczora jedynym moim rozmówcą byłaby nie mówiąca 14-miesięczna dziewczynka ;) Jakoś po weekendzie (który był przesuperowy!!!) nie mam radości, tj. czuję się taka zmulona, nic tylko sprzątanie, gotowanie i dziecko... A w weekend zaliczyłam 2 fajne imprezy i po prostu teraz mi brak tego zamieszania :) Ale kurde, mała nam też nieźle miesza, więc chyba nie ma co narzekać :) Dziś Zosia się nauczyła pokazywać gdzie ma nogę. No i w przerwach między naukami musiałam ją 3 razy przebierać!!! Masakra jakaś :) Ok, idę chyba powoli spać ...
  3. My nie dajemy. Inna sprawa, że Zosia w ogóle niejadek, ale akurat parówkom mówię NIE :) O wiele lepiej zastąpić je jakąś dobrą wędlinką albo kawałkiem upieczonego mięska.
  4. hejka Nie wiem, czy coś ci pomogę, ale powiem tak: moja Zosia co prawda piersią karmiona była do 6 miesiąca, potem butla. Do niedawna podjadała mi właśnie po kilka razy w ciągu nocy (a potem nie chciała w dzień jeść...). Niestety u nas jedyną metodą było oszukiwanie jej najpierw herbatką, potem wodą, aż w końcu zrezygnowała. Tzn. teraz dalej je w nocy, ale tylko raz i ten jeden posiłek wyeliminujemy, kiedy Zoś będzie sama gotowa. Co do twojej sytuacji - skoro twoja niunia je ładnie w dzień, to pewnie to ciągnięcie cyca w nocy to tylko zaznanie bliskości mamy :) Może popróbuj nie dawać jej piersi, na początek może nie tak od razu zupełnie, ale np. co drugą pobudkę rób z samym przytulaniem? Będzie pewnie ciężko, bo będzie płakać, ale jak sama widzisz - to nie o głód raczej chodzi :) Z dziećmi to tak jest, że jak dajemy im coś w nocy, to się same budzą, żeby to coś dostać ;) Życzę powodzenia!!!
  5. Laninia - to ja też rady od siebie dołączę: stanik do karmienia - jak najbardziej, choć potem w miarę nabrania wprawy i ustabilizowania laktacji też zwykłe się sprawdzą koszula do karmienia - w szpitalu tak, ale wystarczy zwykła rozpinana (widziałam jak laskom, które miały takie specjalne coś się nie tak robiło, np. troczki się odwiązywały, itp. więc piersi miały non stop na zewnątrz :)) ja miałam zwykłe niewycięte pampki, ale ponoć u chłopców lepiej jak jest wycięcie podpaski- ja do szpitala kupiłam w aptece... pieluchy bella (powiedziałam, że chcę podpaski do porodu i farmaceutka doradziła, ale nie bella happy ;) tylko takie zwyklaste dla maluszków, de facto to takie ogrooooomne podpaski), a potem miałam już zwykłe podpaski :) łapki niedrapki - u nas w sumie nieprzydatne były, ale to taniocha, więc lepiej mieć pieluchy tetrowe - przy noworodku czy małym niemowlaku niezbędne! nawet na wizyty u lekarza trzeba brać. Ja mam poza tym kilka flanelowych - grubsze, więc nadają się np. zamiast kocyka w ciepłe dni na spacerach, albo jako podkład pod maluszka jak idziesz do znajomych :) poduszka - moja Zosia używa takiej zupełnie płaskiej od około miesiąca (czyli jak już skończyła roczek, ale też tylko dlatego, że widzę, że się lubi do niej tulić), noworodek nie potrzebuje.
  6. Rozumiem, że to o seksie :) Ale to jakiś poradnik? Ja zaczęłam tę Dumę i uprzedzenie, co prawda nie sądziłam, że mi łatwo przyjdzie i wciągnie mnie, ale... jestem naprawdę mile zaskoczona! Normalnie nie mogę się doczekać jak Zo zaśnie :) Ivona, moja Zośka za to wybrała obrączkę, więc pewnie już powinniśmy posag szykować ;)
  7. No właśnie, też mi się tak wydaje! Choć przyznam, że nie jest łatwo, zwłaszcza jak widzę jak maluchy w wieku Zosi jedzą modelowo... Ale ja też nie zmuszam, jedzenie ma być przyjemnością, a nie czymś co powoduje u dziecka nerwowość. A co do lekarzy - ja przez długi czas byłam załamana, jak pani dr przy każdej wizycie przypominała o wprowadzaniu nowych produktów... A jak się żaliłam, że mała nie chce jeść nic poza mlekiem i kaszkami (na dodatek dłuuuugo wyłącznie z butelki), to usłyszałam, że nie ona nie wie, jak ja to zrobię, ale mała ma jeść 2 razy dziennie warzywa! No szok, do dziś Zosia mogłaby się z powodzeniem obyć bez warzyw i oowoców, zdecydowanie woli mięsko i rybkę, choć i tu musi mieć dzień... Ja próbowałam nawet podawać jej te wszystkie puree ryżowe (misiowy ogródek), bo skoro lubi kaszki... Ale porażka totalna, po pierwszym łyku już odsuwała główkę z rykiem... No nic, my się nie poddajemy - jak już widzę, że nie przyjmuje nic poza kaszkami i chlebem, to gotuję pomidorówkę, bo tę zajada aż się jej uszy trzęsą :)
  8. HIhihi na szczęście juz daaaaawno nie obgryzam, ale szkody jakich narobiłam w podstawówce niestety dają ślad do dziś :) U nas też mróz jak diabli... Kurczę Zo mi marudzi, pewno głodna, potem zajrzę
  9. marciołka

    Listopad 2008

    To musi to być ładny kolor ;) Faktycznie nie opyla się oszczędzać na tym, bo nie warto. Zazdroszczę tego pokoiku małej :) My na razie się wynieśliśmy ze spaniem z sypialni i Zosia sama tam urzęduje (chyba, że ktoś u nas śpi to wtedy my wracamy na nasze wyro), bo tak nam lepiej śpi. Skoro mamy taką możliwość, żeby spać osobno to korzystamy, choć tapczan w dużym pokoju jest zdecydowanie NIEWYGODNY!!! I skrzypi niemiłosiernie ;) My na wiosnę pewnie ruszymy z tym naszym domem... Chcemy brać kredyt, teraz czekamy aż Kuba spłaci zaległości w skarbówce i jak tylko będziemy mieć papiery o niezaleganiu z podatkami to lecimy do banku :) Optymistycznie twierdzimy, że wprowadzimy się na swoje jeszcze w 2010 :) W sumie i tak chcemy zrobić wszystko, żeby wynieść się z tego mieszkania, które jest kiepskie, brzydkie, no i kosztuje nas co miesiąc bo wynajmujemy... Dobra, na razie idę zmajstrować Zosi kolację, bo mi tu piszczy :) Papsy
  10. Langlena, nie ty jedna :( Moja Zosia to też niejadek, ale wybiórczy. Tzn są rzeczy, które mogłaby jeść na okrągło, niestety nieliczne - pomidorowa (ale koniecznie moja), danonki, herbatniki. I to w zasadzie tyle... Zo dodatkowo nie chce jeść zupek (poza pomidorówką) łyżeczką, więc u nas to wygląda tak, że zupki dostaje z butli, drugie dania - zjada ziemniaczki i mięsko. Warzyw nie chce tknąć, owoce też ostatnio są be. Ale... jak odwiedziłyśmy znajome dziecko w jej wieku to wcianała razem z koleżanką jabłuszka (w domu nie do pomyślenie). U nas powodem do dumy jest fakt zjedzenia np. ćwiartki banana albo kawałka jakiegoś warzywa :( Mała niby je chleb, ale tylko z masłem, jak położę coś na kromkę to odkłada to na bok i nie zjada nawet później. Kiedyś zaciekawił ją pomidor, obrałam jej, niby zjadła... ale tylko gniazdo nasienne :) Na szczęście mała ma frajdę z samodzielnego jedzenia, wtedy jakoś idzie np. zjedzenie kaszki, tak też polubiła danonki. Ostatnio dałam jej kuskus z warzywami i zjadła nawet troszkę, choć groszek służył ewidentnie do zabawy... Jajek i wędlin nie chce za nic na świecie ruszyć, koniec kropka. Ja myślę, że nie ma co malucha na siłę zmuszać, choć też wkurza mnie, że podstawą diety mojej córy jest mleko. Czasem normalnie zazdroszczę mamom, których dzieci jedzą wszystko, a za mlekiem nie przepadają ;)
  11. Dla mnie też książka jest dobra na wszystko - na nudę, na zły humor, na spokojny wieczór pod kocem, na podróż itd :) Ale nie skreślam tv - nawet pusta rozrywka typu serial jest czasem wskazana ;) Ivona, mi dziś moja Zosia przyniosła rano Dumę i uprzedzenie (ona tak ściąga książki z półek i ogląda niemalże z czcią, nawet te bez rysunków i gada przy tym: ooooooo....) także nie wiem, czy to nie znak ;) Chyyba się wezmę za to, skoro dziecko nalega hihihihihihi
  12. Moja Zosia co prawda jeszcze za mała, ale z doświadczeń męża - jego ojciec jest instruktorem. Mój M miał niecałe 2 latka (urodził się w maju, a już w następną zimę uczył się jeździć), jak zaczął naukę.... Ale... na początku oczywiście niekt go nie pytał o zdanie, jeździł, bo cała rodzina jeździła, a teraz ledwie raz w roku mu się chce. Po prostu zraził się do tego sportu i koniec... Nie znaczy to jednak, że wszystkie maluchy się zniechęcą - mój teść dużo wymagał od chłopaków, więc narty im się raczej źle kojarzą. Ale jeśli potraktujecie to jak zabawę, to dziecku sie na pewno spodoba :) Powodzenia!!!!
  13. Hejka :) Ładne te paznokietki!!! Ja zawsze zazdroszczę, jak ktoś ma takie zadbane dłonie.... Ja w podstawówce uległam modzie na obgryzanie :( Mądrzejsze dziewczynki tylko udawały, że gryzą, a te naiwne (w tym ja) gryzły naprawdę ;) No i mam paznokcie o brzydkim kształcie, choć nie powiem, jak już się uda zapuścić i pomaluję je na jakiś ciemniejszy kolor to wyglądają ładnie. Ale ogólnie mam słabe pazurki, najlepsze miałam w trakcie ciąży i jak karmiłam cycem, a potem się posypały... Ale zawsze chętnie oglądam, jak ktoś sobie ładnie zrobi dłonie :) Ach, i torcik też wygląda cudnie, aż by się chciało spróbować :) U nas dziś straszna bieganina, M ma oddanie projektu jutro, więc cały w nerwach, niby to rozumiem, ale mnie wkurza. już się nie mogę doczekać jutra popołudniu jak już wyluzuje :) My na spacery nie chodzimy jak tak zimno, dziś chwilę grzebałam na dworze w telefonie bez rękawiczki, to aż mnie kości zaczęły boleć! Szok, w tv usłyszałam, że przynajmniej do końca lutego będą minusowe temperatury :( Ok, ja spadam ogarnąć kuchnię, siebie i spać. Papsonki!!!
  14. marciołka

    Listopad 2008

    hejka babulki :) Oglądacie sobie ręczną? Fajne te nasze chłopaki - mam nadzieję, że dojdą do finałów i zdobędą złoto! Oj, mój M dziś przeszedł sam siebie... Najpierw załatwił mi zajęcie na popołudnie- miałam zawieźć żonę jego przyjaciela z dzieckiem do lekarza. No i pojechałam, wiedziałam, że M ma jakieś spotkanie i miałyśmy się streszczać.... Łatwo powiedzieć, kiedy nic w przychodni nie zależy od ciebie... Lekarka się spóźniła, byłyśmy chyba 3 w kolejce, no i każda z wizyt poprzedzających naszą trwała z 30 minut... M w pewnym momencie zaczął dzwonić, żebyśmy się pospieszyły itd... Ech, oczywiście zajęło nam wszystko ponad 2 godziny, on nie zdążył na spotkanie, a w domu do mnie, że koleżanka mogła wracać taxi... Tak jakby jemu nie było łatwiej samemu wziąć taryfy... Oj te chłopy. Potem mu oczywiście było głupio, no ale o ile ja wiem, jaki z niego nerwus na oddanie projektu, o tyle ci znajomi chyba nie do końca wiedzą. Na szczęście potraktowali sytuację ze zrozumieniem, ale po co takie nerwy??/ Ech... U nas ogólnie chyba idzie kolejna czwórka. Zoś marudzi w nocy, wczoraj wylądowałam z nia w wyrku, dziś pewnie się podobnie skończy, choć dałam jej viburcol. No i powiem wam, że zaskakuje mnie czasem jak się ta moja misia rozwija. Od jakiegoś czasu pokazywałam jej gdzie ma brzuszek, ale ona to olewała. A dziś nie tylko pokazuje brzuszek, ale też oczko i nosek, a tego jej nie uczyłam w ogóle :) Słodziak z niej :) A co do wyjść - ja też czasem nie mam jej z kim zostawić. Np jutro chcę iść na spotkanie w sprawie kursu dla babek po macierzyńskim i wychowawczym, taki z funduszy unijnych, myślę, że warto. Ale spotkanie jest o 10 - M nie będzie, teściów raczej też nie. No nic, rano zadzwonię i się popytam, czy ewentualnie można się zapisać bez uczestnictwa w tym spotkaniu... Ok, idę pomyć gary, bo na mecz zrobiłam pizzę, a potem myć się i spać :)
  15. Hejka zmarzlaki :) Jeju, byłam dziś w sklepie z Zosią, musiałam jeszcze pognać do bankowamtu, bo kartą M nie zapłacę... I myślałam, że mi twarz odpadnie!!!A teraz siedzę w domciu i wciąż mam nos zimny, ale może dlatego, że duży - wystaje i ciepło przez niego ucieka ;) Zośkę zaraz idę budzić, zje pomidorówkę i lecimy do koleżanki na plotki, tzn. M nas zawiezie i potem odbierze, bo za zimno na eskapady. Ogólnie u nas się znów zrobiło towarzysko - może dlatego, że nikt nie chce łazić po mieście i fajniej się zebrać w kilka osób i spędzić czas? Wczoraj na mecz Polska-Hiszpania było u nas 5 osób, w sumie tak trochę z przypadku wpadli, ale okazało się, że było superi pewnie powtórzymy na następny mecz ten skład :) Kwiatuszek, ja czytam wieczorami i w wannie, (no i jak na kibelek idę to też, ale wtedy gazetki) - nie umiem zasnąć jeśli nie przeczytam choć kilku stron :) Bo przy małej faktycznie nie bardzo... zaraz zabiera mi książkę i już! Ok, idę ją budzić, bo mi potem będzie robić jazdy w nocy, jak się za długo w dzień wyśpi - od kiedy budzę ją w dzień i daję spać mx 1,5 godz. to noce są o wiele przyjemniejsze :)
  16. marciołka

    Listopad 2008

    Wychodzenie razem - jest jednak ważne, ale nie docenia się tej możliwości, póki się jej nie straci ;) My mamy to szczęście, że zwykle udaje nam się znaleźć opiekę dla małej i wychodzimy, teraz nawet zostawiamy ją z męża bratem, ale tylko w dzień, bo wieczorami to on pierwszy poza domem ;P A może jakaś koleżanka, którą Marysia zna by z nią mogła zostać? Spróbuj raz czy dwa zostawić ja i pójść np. do sklepu... Sprawdzisz reakcję małej i umiejętność koleżanki w zakresie uspokajania dziecka :) Ja sobie sama gratuluję, że uczę małą samodzielnego zasypiania. Jak Zosia jest chora to śpi ze mną i choć śpimy wtedy same w łóżku to żadna z nas się nie wyśpi, więc domyślam się, że spanie we troje cieszy głównie dzieciaczka ;)
  17. Ja teraz po obronie nadrabiam zaległości i czytam ile wlezie :) Wczoraj skończyłam Tango Jeden Stephena Leathera - świetny kryminał! A dziś czytam Dawno niewidzianych, ale dopiero zaczynam, więc niewiele mogę powiedzieć :) Zośce na dobranoc czytam Nowe bajki dla superdziecka - świetne, rymowane, choć przyznam, że moja 14-miesięczna pociecha nie zawsze jest w stanie wysiedzieć do końca, bo niektóre wiersze są długaśne. Teraz się chyba przestawimy na Mikołajka... Już się nie mogę doczekać, jak będzie faktycznie zasłuchana i wtedy zacznie się prawdziwe czytanie :)
  18. Hej dziewuszki, jak u was? U nas we Wrocku zimno jak diabli, cały czas marznę, Zosia nam się chyba z zimna budzi w nocy (w jej pokoiku jest chłodno, bo tam kiepskie okno mamy, chyba trzeba ją będzie cieplej ubierać na noc). Brrrrr.... Jezu dostałam dziś okres!!! Już 4 raz w styczniu!!! Czyli znaczy to, że w tym tygodniu czeka mnie kolejna wizyta u gina... Brzuch mnie boli, zimno mi i nic mi się nie chce ;P Teraz Zoś śpi, Kuba ma koncert, a ja narzekam i szykuję jakiej żarełko dla małej. Mam z nią problem z jedzeniem- nie chce jeść warzyw i owoców. Dziś szykuję jej kuskus z warzywkami, może się skusi jak zobaczy, że ja też jem.
  19. Hejka :) No ja już po ginie. Nie jest to ciąża pozamaciczna (uffff), brałam antybiotyk przez tydzień i na razie jakby się nieco cofnęły zmiany, więc czekamy. Mam się zgłosić po miesiączce, bo lepiej trzymać rękę na pulsie, ale niewykluczone, że to po prostu jakiś stan zapalny śluzówki, także być może ominą mnie zabiegi :) Jestem dobrej myśli, więc mam nadzieję, że dr ma rację :) Dzięki dziewczyny za trzymanie kciuków - jak widać są efekty! :) Patusia to wygrzewaj się koniecznie! Mnie co prawda żadne choróbsko się nie czepia (choć w weekend przeszłam jelitówkę - pierwszy raz w życiu miałam, na dodatek zanim się zaczęła odwiedziłam ciężarną kuzynkę i teraz się boję, że mogła się ode mnie zarazić.... uprzedziłam ją na wszelki wypadek, ale jakby nie patrzył już po fakcie). Zimno jak diabli i w ogóle najlepiej sobie się wygrzewać w ciepłym :) Kwiatuszek, przeczytałam - książka rewelacja, aż się człowiek chce dowiedzieć co dalej :) Ja nie mam na razie dostępu do kolejnych części (a nie chcę kupować, bo teraz inne wydatki), więc czekam aż mi ciocia pożyczy. Ale przeczytam na pewno! Zośka już w łóżeczku, dziś próbujemy samodzielnego zasypiania. W południe zasnęła sama w pokoiku, wiec teraz robimy powtórkę. Idę zobaczyć czy już śpi, bo cisza... A zaraz potem wanna, kubek kakao i książka do łóżka - polecam!!! :) Dobrej nocy dziewczyny!
  20. marciołka

    Listopad 2008

    Łeeee Ivona, to chyba przyślę mojego M na nauki do twojego ;) Bo mój mi kupi co najwyzej browarka w knajpie, jak już się nam uda razem wyjść. Ale w sumie cofam... Mój mi kupił kompa jak pisałam pracę mgr, tyle tylko, że ja wiem o co chodzi - musiał sobie zrobić koszty, bo podatek miał nieziemski do zapłacenia ;) A tak serio to wiecie co najlepiej wspominam? Czasy jak oboje studiowaliśmy, kasy jak to u studentów - MAŁO... No i wtedy dostawałam często (i bez okazji właśnie) takie rzeczy jak jakieś pojedyncze kwiatki, gałązki z baziami itp... I to były najfajniesze prezenty, bo takie z samej chęci dania mi czegoś :) Obrona... Ja się cieszę, że już za mną :) A kiedy dokładnie masz? Będziemy trzymać kciuki! Moja Zoś ma dziś dzień samodzielnego zasypiania. W południe zasnęła sama w pokoju i teraz też ją położyłam i wyszłam. Na razie cisza, więc może znów się uda :) Czekam i jak zaśnie to wskakuję do wanny a potem do wyrka, bo jakoś tak przemarzłam dziś okrutnie... Także dobrej nocy dziewuszki!!!
  21. marciołka

    Listopad 2008

    Hejka :) No to Kamilek tylko wygląda na aniołka, a tak naprawdę już różki pokazuje ;) Moja Zo też uprawia wspinaczkę - włazi wszędzie, nawet 2cm wyżej to dla niej sprawa warta uwagi (np. jak na podłodze leży poduszka lub kocyk to mała na bank wejdzie na to, bo to właśnie 2cm wyżej hihihhihi) My wczoraj byłyśmy u mojej psiapsiółki, ona ma 2 miesięczną córcię, moja Zocha zachwycona maluszkiem. Jak Łucja zaczęła płakać to moja mała podała jej smoczek!!! SZok :) Byłam wczoraj u gina - na razie mam się nie przejmować, nie jest to na 100% ciąża pozamaciczna, mam przyjść po następnej miesiączce. Bo teraz po antybiotyku jakby się lekko cofnęły zmiany, więc mam poczekać... No to ok, czekam :) Zosia właśnie wylądowała w łóżeczku, pierwszy raz próbuje zasnąć sama w pokoju, ale nie wiem czy jej się uda, bo pralka właśnie zaczęła wirować :/ No nic, tu też czekamy :)
  22. Hej dziewuszki!!!! Sto lat mnie nie było, tylko was czytałam, a nie miałam jak zasiąść i napisać :) U nas też urwanie głowy - byłam u rodziców straaaaaasznie dłuuuugo (1,5 tygodnia), mała załapała tam jelitówkę, potem my od niej, ja się dodatkowo wywaliłam na ulicy i tak się potłukłam, że ho ho (lekarz mnie pocieszył - będzie bolało co najmniej 2 tygodnie....). Ja jutro do gina, coś się ze mną nie tak dzieje, jak powinno i jutro się dowiem ostatecznie co jest - albo ciąża pozamaciczna, albo mięśniak, albo polip... No syf normalnie, jakiś zabieg mnie czeka... Ech, ale to jutro... Myszka, a pierogi to ja zawsze chętnie polepię ;) Teraz jak byłam u rodziców też lepiłam, ja wolę lepić niż zjeść, tylko muszę mieć opiekę do Zosiuli :) Ok, spadam bo rano muszę wstać po 7, a dla mnie to środek nocy ;)
  23. marciołka

    Listopad 2008

    Boże dziewuszki, czy ktoś tu jeszcze zagląda??? Ja owszem, byłam nieobecna parę dni, ale... gdzie jest reszta???? U nas z nowości: Zo ma dolną 4 (na pewno jedną, ale co do drugiej to nie wiem...), umie sama umyć brzuszek, rączkę lewą i nóżkę prawą ;) No i uparciuch z niej nie lada! Ale zaczęła nam w końcu w miarę normalnie spać - w dzień śpi teraz około godzinki i potem w nocy jest grzeczniutka :) Ja jutro do gina, czeka mnie jakiś zabieg prawdopodobnie, ale szczegółów dowiem się jutro... Także laski - czytać i kciuki trzymać!!!!!
  24. marciołka

    Porażki nocne

    Witam Dziękuję za miłe słowa :) Bardzo nam obojgu przyjemnie, choć przyznam, że wydaje nam się, że faktycznie całkiem fajni z nas rodzice ;) Co do "karnego jezyka" - to metoda karania polegająca na tym, że kiedy dziecko coś przeskrobie najpierw zostaje upomniane i uprzedzone o czekającej je karze, po czym (w razie "recydywy") zostaje posadzone na "karnym jeżu" (czyli jakiejś poduszce), wcześniej rodzic patrząc w oczy maluchowi tłumaczy za co zostaje ukarany. Malec siedzi na jeżu tyle minut ile ma lat. No właśnie.... Czy Zosia mając raptem 14 miesięcy jest w stanie zrozumieć, że robi źle? Jak dotąd żadne tłumaczenia nic nie dały - mała np. dalej z lubością grzebie łapkami w kibelku i koszu na śmieci, jeśli tylko się dopadnie... A przecież zawsze jej tłumaczymy. Rozumiem, że mała bada świat itd., ale w którym momencie to badanie świata zmienia się w zwykłe łobuzerstwo? Ach! Zapomniałabym! Zastosowaliśmy się do Pani rady, tj. troszkę tę radę zmodyfikowaliśmy, ale jednak... Zosia śpi teraz w dzień max 1,5 godz, zwykle jednak sama budzi się przed upływem godzinki... i okazuje się, że śpi w nocy!!!!! Już kilka nocy za nami, więc mam nadzieję, że to zmiana na stałe :) Serdecznie pozdrawiam Marta
  25. marciołka

    Listopad 2008

    Hejka Pierwszy raz w nowym roku :) Spóźnione życzenia dla Was dziewuszki i dla maluszków!!! Ivona, a na co teraz szczepisz, że aż 3 wkłucia? My mamy na następne szczepienie iść dopiero pod koniec kwietnia :) Święta... Duuuuużo jedzenia (ale takiego, jakiego nie lubię, czekałam żeby pojeść na po świętach hihihihi), Zoś oszołomiona prezentami. Najpierw zgłupiała, bo zanim doszło do jej paczek to M dał kilka innych rodzicom, braciom itd. Mała latała za każdą paczką i piszczała. A jak dostała swoje.... Szok!!! Potem powtórka z rozrywki na wigilii u moich rodziców :) Zosia po wszystkim nie mogła zasnąć prawie do północy! A potem parę dni spokoju i miał być nowy rok. Ale spokój się skończył 2 dni przed Sylwetrem - M rozbił samochód :( Wpadł w poślizg, nie chciał bić w inne auta i wpadł na pobocze, uderzył w 2 drzewa i latarnię, auto skasowane, ale na szczęście jemu się nic nie stało. Ale humor oczywiście do bani do dziś... Już szukamy nowego auta, bo kurde przy naszym trybie życia jest nam konieczne. A Nowy rok? Super!!! Trochę tylko popłynęliśmy finansowo (mimo że w domu) i alkoholowo (bo w domu). POtem powtórka w NOwy rok i koniec zabawy :( Ok, spadam powiesić pranie i na sanki z Zo. Do zobaczenia!!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...