-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
Heja laseczki, ale u nas biało!!! Zosię aż oszołomiło, pierwszy raz mogła dotknąć śniegu :) I nawet mi zimno dziś nie przeszkadzało jak na nią patrzyłam :) Co do wanny - oj my też lubiliśmy się razem kąpać... Ale teraz mamy taką wannę, że jak ja się kąpię to już nikt się nie zmieści, a co dopiero jak mój wielkolud wejdzie :) Wanna dosłownie długości większego brodzika od prysznica! Szok, że ludzie w ogóle coś takiego wolą od normalnego natrysku... Ale jak jesteśmy u moich rodziców... ;) My kolejna nieprzespana noc. Horror jakiś - ZOsia przebudziła się chyba po 4 rano i nie mogła zasnąć do po 6 (sąsiedzi już normalnie do pracy zaczęli wstawać...). Ja padnięta, na oczy ledwo patrzę, bo sama poszłam spać po 2 w nocy... Dziś kupiłam małej viburcol, mam nadzieję, że choć dziś w nocy podziała, bo inaczej jutro na obronie będę dętka :( Aaaaa - zajrzałam dziś Zofiannie do buzi, a tam.. dwa nowe zęby! Górne 4 już są :) Więc może to to ją tak męczy, dziś na wszelki wypadek jeszcze posmaruję maścią. Ok, idę nastawić makaron do pomidorówki :)
-
Jeju jak mi nie idzie nauka. Na dodatek mi zimno i chcę iść się wygrzać w kąpieli, ale M zajął łazienkę - właśnie wrócił z treningu, więc lepiej dla wszystkich jak się pierwszy wykąpie ;) Kwiatuszek, świetnie wyglądasz! Odmiana udana :) Miśka, to u was święta zbliżają się pełną parą :) U nas świąteczne atmosfery brak - Kuba zamyka projekt, więc haruje, ja się przygotowuję do obrony, więc też mam zapiernicz... Ale atmosfera przyjdzie, w to nie wątpię :) Zaglądaj mimo pracy do nas kochana!!! Ja też mam zawsze w domu smectę, choć szczerze mówiąc Zo ani razu nie wypiła... Zawsze mam też czopki na kupkę i coś na gorączkę, choć na szczęście i te, i te są naprawdę rzadko w użyciu :) Za to zastanawiam się nad podawaniem małej na sen viburcolu. Bo już wymiękam - dziś np. zasnęła koło 21 i już za nami pierwszy płacz... :( Zapowiada się kolejna koszmarna noc... Ok, idę sobie z M pogadać w łazience - to taka nasza mała tradycja, jedno siedzi w wannie to drugie przychodzi tak o pogadać o niczym :) Polecam!!!
-
Brawa dla Natalki!!! Fabryka słodyczy - jakbym tam pracowała to by mnie pewnie za kradzież wywalili - nie mogłabym się oprzeć słodkościom ;) U nas spokój. Zo śpi, ja sobie robię przerwę od nauki (dr house...) i zajadam spóźnioną kolację :)
-
Hejka U nas też zimno jak diabli... Aż uciekłam ze spaceru ;) I muszę iść do sklepu po coca-colę (mój sprzymierzeniec w nauce hihihih), ale normalnie mam zimnowstręt ;) Patusia to nieciekawie faktycznie z tą pracą... Dobrze rozumiem, że jesteś nauczycielem? Jeśli tak to czego uczysz? Kurde, może cię pocieszy to, że kryzys mija. Tzn. na razie widzimy ruch na polu inwetycji budowlanych (M projektuje instalacje, widzimy, że ruszyła już spora część dotąd wstrzymanych inwestycji), ale może jest to oznaką mijania kryzysu w ogóle ? Trzymam kciuki, żeby się szybko rozwiązała sytucja :)
-
HIhihih to mi lepiej na duszy, że są dzieci, które też mało ważą, bo już się bałam, że może niedożywiam małą ;) A tak serio to pediatra powiedziała, że będziemy się cieszyć, jeśli teraz będzie tyła 300 g na kwartał... No szkudnik jest :) Ale jakoś nawet nie umiem się na nią gniewać :) Bo to moja kropeczka kochana...
-
Witam Piszę do Pani, bo mam problem, z którym sobie nie potrafimy poradzić. Zosia ma 13 miesięcy, od kilku (mniej więcej od kiedy skończyła 6-7 m-cy) śpi sama w łóżeczku, od pewnego czasu (2 m-ce) sama w nim zasypiała. Do niedawna dostawała w nocy 2 butle mleka (ok. 1 w nocy i potem nad ranem). Teraz dostaje tę o 1 w nocy, potem ewentualnie wodę. Piszę, bo może to ma znaczenie w naszej sprawie. Otóż Zosia od 3 tygodni daje nam popalić. Budzi się w nocy po kilka (czasem kilkanaście) razy, w końcu padam na łóżko w jej pokoiku i śpię z nią, przy czym nie śpi normalnie do rana, tylko też zdarza jej się popłakiwać albo jęczeć, mimo że śpi już ze mną. Inny problem to pobudki na zabawę w nocy. Potrafi wybudzić się na tyle, że zaczyna broić - tak było np. dziś w nocy, kiedy pobudka trwała aż 2 godziny! Mała gada do siebie (nieśmiertelne i do znudzenia powtarzane NIE), jak ją próbuję układać koło mnie to się śmieje, włazi na mnie, sięga na półki obok łóżka... Jak ją z kolei wkładam do łóżeczka to odstawia histerie... W końcu dajemy jej się wyryczeć, żeby się zmęczyła i dopiero zasypia. Po takiej nocy jesteśmy skonani, wpadliśmy w błędne koło - budzimy się potem około 10 rano, tak się więc przesunęła drzemka w dzień i pora zasypiania (wcześniej około 20 teraz bywa, że i o 23, mimo kąpieli o normalnej porze). Co może być powodem takich zachowań? Czy ulegać małej i spać z nią? Wolałabym spać osobno, bo potem jestem kompletnie zmęczona, zwłaszcza, że do późna się uczę. Czy może przetrzymać ją kilka nocy? Dodam, że ciągnie smoka, więc może powinnam tego smoka odstawić? Już sama nie wiem, nikt nie potrafi nam nic poradzić... Zosia nie żyje w stresie, dni wyglądają bardzo podobnie - codziennie spacer, potem drzemka, potem zabawa do wieczora. NIkt niegdy nie podniósł na nią ręki (i nie chcemy, żeby ktokolwiek tak zrobił), ale może pora na jakieś inne metody wychowawcze (np. karny jeżyk superniani)? Bardzo liczę na jakąś pomoc. Pozdrawiam Marta
-
Hejka, witam po nieprzespanej nocy i nieudanym spacerze ;) Ivona., może ci chodzi o szczepionkę przeciw ospie? Ona faktycznie jest płatna i nieobowiązkowa. Ja nie szczepiłam na to, uważam, że nic się nie stanie jak przejdzie wiatrówkę, a to tylko wyciąganie kasy Zośka ma wciąż 8 zębów, waży 9200 (choć miałam nadzieję, że 10 hihihi) i jest ostatnio nie do zniesienia. Od 3 tygodni urządza nam cyrki w nocy: albo się budzi i ryczy, albo, jak dzisiaj, urządza sobie zabawę... Masakra, dziś nie wytrzymałam i krzyknęłam do niej: zamknij się :/ A wspinaczki? Zo odkryła, że można wejść na głośnik i sięgnąć tak laptopa... Musieliśmy schować głośnik, bo na nic tłumaczenia, nawet to, że spadła nic nie dało! Ale i tak najgorzej jest z łazienką- musimy pilnować, żeby broń boże nie była otwarta, bo idzie tam i grzebie w kiblu! A dziś ten głuptas dodatkowo mył sobie wodą z kibla ryjek!!!! No masakra jakaś!
-
Siemanko Zosiula śpi, ale będę ją budzić za pół godziny, bo mamy szczepienie :/ A potem mała chyba będzie siedzieć z M, bo ja podobno mam odebrać dziś psiapsiółkę z dzidzią ze szpitala. Skatharudis, właśnie - miałam się pytać: jak Nikola znosi spanie w swoim pokoju? Zadowolona? Chyba fajnie, że w końcu ma swój kącik :) A co to za kotlety pożarskie? A z tą lazagne się nie przejmuj - sami nie wiedzą, co stracili :P Ja w sumie kumam co czujesz, tylko, że ja tak mam z własnymi rodzicami :) U mnie w domu kuchnia na maxa tłusta, same bomby jak zawiesiste sosy, dużo soli itd. I jak chcę coś zrobić lekkiego (kurde raz kiedyś mogą się obyć bez mięcha, nie?) to jest zaraz tekst, że zajmuję kuchnię, że takie rzeczy trzeba zaplanować, że ojciec się nie naje... No szok! Najlepsze jest to, że akurat mój ojciec to jeszcze poeksperymentuje, ale mama to stara pyra ;) Ziemniaki i mięso to podstawa. I nie kapują, że zwyczaj jedzenia 2-3 kolacji (!!!) to pułapka... A ile ja się nasłucham, jak robię dla M naleśniki, które zresztą on uwielbia :) Olewka :)
-
No właśnie. Mi tak średnio pasuje jak Zocha tak późno śpi... Ale z drugiej strony... jakby w sylwestra posżła później spać to nic by się nie stało ;) A dziś już śpi :) ZAsnęła przed 21 :) Jupppiiiii
-
Ha! Mam nadzieję, że wracamy do normalności - Zosia już śpi :) Tylko musiałam ją ugłaskać... I taką w zasadzie już śpiącą przenieść do łóżeczka...
-
No właśnie! Poza tym u tak małego dziecka nie można ograniczać jedzenia ot tak, tylko trzeba by się skonsultować z dietetykiem, żeby nie zaszkodzić i nie pójść w drugą stronę. Ale tak jak mówiłam - wydaje mi się, że tu jest wszystko w normie, tym bardziej, że maluszki jedzą tyle ile potrzebują (no i widać, że nie przekarmiasz, wystarczy popatrzeć na Nikolę, która ma budowę przeciętnego dziecka, więc to jakiś dowód na to, że nie pakujesz w dzieci jakiś zbyt dużych ilości żarełka)!
-
No ja myślę, że u mojej niuni ta waga taka, bo mała to żywe srebro (aż się lekarka z niej śmieje, a ja zaczynam się zastanawiać, czy jej jakoś nie wyciszać...). Ale z drugiej strony, sami w niej taką ciekawość świata budzimy - pozwalamy jej eksplorować wszystko wokół (oczywiście pod naszą obecność, bo bezpieczeństwo najważniejsze), jest dość samodzielna, no i lata jak złodziej po sklepie od rana do wieczora. Właśnie mi się przypomniało, że miałam dzwonić do przychodni upewnić się, czy mają szczepionki, ale zapomniałam. Najwyżej będzie mieć wizytę kontrolną zwykła.
-
Dobra książka w wolnej chwili
marciołka odpowiedział(a) na monikouette temat w Humor i hobby oraz gry i zabawy
Przyłączam się do maniaczek lektury :) Ja co prawda do piątku jestem zastopowana nauką i nie powinnam nic czytać w tym czasie, ale... kto mi zabroni hihihihi Ja też przeczytałam Zmierzch. Niby powieść bardziej dla nastolatek, ale... zakochałam się w niej (i w nim hihihihi). Faktycznie wciąga, pochłania bez reszty. Zresztą podobne wrażenia na mnie robiły książki o Harrym Potterze, no i Narnia oczywiście. Takie nib dla dzieci, ale... ja uważam, że dobre dla ludzi w każdym wieku! I jak wzbogacają wyobraźnię. Jak moja Zo podrośnie to jej będę podrzucać tytuły :) Ja teraz czytam Pachnidło, a przedtem przeczytałam Wyspę dzieci (jakaś książeczka wydana chyba w latach 80, szwedzki autor Jersild, opowieść o Szwecji lat 70 widzianej oczamy 11-latka. Przezabawna, nie mjogłam się oderwać!). -
Hihihihi leniuchy! Ja właśnie zamiast się uczyć bo w końcu w piątek obrona, to siedzę na necie i kawoszę :) Kwiatuszek, no właśnie - Zosia niby normalnie wygląda, ale w ciuchach hihihi Bo tak to szczypiorek :) Ale mam nadzieję, że teraz zacznie w końcu jeść przyzwoicie (wczoraj zjadła cały obiadek chyba pierwszy raz w życiu). A ta waga... Mi się zawsze wydaje, że ona już taaaaaka ciężka się zrobiła, że nie wiem ile przytyła. A okazuje się, że tyje w tempie 400-450 g na 2 miesiące. nawet sprawdziłam w książeczce: 7 miesięcy - 7750 9 miesięcy - 8165 11 miesięcy - 8600 A Skatharudis faktycznie - jak nie dajesz małej zbędnych tłuszczów i słodyczy, ma dietę jak każde inne baby w jej wieku to nie ma się czym przejmować. Maja jest jeszcze malutka, jak tylko zwiększy się jej aktywność fizyczna to zgubi tą wagę!
-
Ja najpierw czosnek ucieram z solą (wegetą), bo uważam, że wtedy dopiero się smak uwydatnia. A potem ładuję całą resztę i mieszam, aż się równomiernie wszystko rozprowadzi :) No na krakersach też pyszne! Ja w ogóle lubię takie mazańce czosnkowe, mogłabym jeść codziennie!
-
Oj Skatharudis widzę, że masz takie marzenia jak ja... Jeju, mieć w końcu własny kąt, urządzic go tak, jak chcę i mieć spokój :) To Maja faktycznie krąglutka, choć tak na fotkach tego nie widać, bo wszystkie maluchy w tym wieku mają twarzyczki jak księżyc w pełni ;) Moja Zo z kolei idzie w drugą stronę - jest tak zajęta, że nie ma czasu jeść... Mam nadzieję, że jak jutyro ją będą ważyć to wyjdzie 10 kg. Bo miała niby mieć 9 na roczek, a miała jakieś 8700. Moja mała wczoraj dostała prezent od koleżanki babci - spodnie jeansowe, normalnie rurki ;) Tzn. nie są rurki, ale Zo ma patyki zamiast nóg i na niej tak wyglądają! Też macie takiego niechcieja dzisiaj? Ja mam....
-
Aaaaa właśnie - nam się też marzą sanki! Muszę podszepnąć rodzicom :) A śnieg u nas też jest - tak z 4 milimetry :)
-
Kamilek fajny chłopaczek jest :) A nie zasypia ci późno wieczorem, jak takim późnym popołudniem ma drzemkę? Pytam, bo moja Zo od kiedy się przestawiła na to spanie po 22 to w dzień właśnie śpi około 14 (zwykle ze 2 godzinki, jak dłużej to ją budzę, bo mi padnie potem o północy...), a wcześniej spała w południe. Ja mam obawę zw. ze szczepionką taką, że jesteśmy zapisane na 14.15, a tojest własnie pora drzemki :( Ale myślę, że jakoś przeżyjemy... Moje maleństwo nie jest aniołkiem... Broi, że hoho, w ogóle się taka zadziora zrobiła, na wszystko odpowiada NIE, ucieka z pokoiku jak ma iść spać, frajdę ma jak ktoś ją goni... I wszystko ląduje na podłodze, zgubiła mi dowód osobisty (nie wiem czy wsadziła pod meble, czy np. wywaliła do śmieci), grzebie w kiblu i w koszu na śmieci... No chłopaczysko a nie grzeczna dziewczynka ;) I nie mówi głoski p, więc zamiast papa mówi do wszystkich tata :)
-
Pomazanka czosnkowa (przepis od mistrzów "kanapkarstwa" czyli Czechów): czosnek (posiekać, przeciznąć przez praskę, słowem - rozdrobnić, ilość wg. gustu) ser żółty (zetrzeć na drobnych oczkach) majonez masło (miękkie) Majonezu i masła mniej więcej po równo. do przyprawienia - wegeta albo sól i pieprz Wszystkie składniki wymieszać na masę konsystencji masła. Pomazanką smarować chlebek, na to kładziemy dodatki, jakie lubimy: wędlina, pomidorek, wszelkie ogórki, oliwki, jajeczko, natka pietruszki itd.... Takie kanapeczki (jeśli dodatkowo ładnie przyozdobimy) to murowany hit imprezowy! Polecam!!
-
Zosia zupka, M dalej męczy wątróbkę a ja mam powrót do czasów studenckich - makaron z marchewką :)
-
A ja się nie wkręcam w ten autyzm. Tzn. wiadomo, że jakiś tam straszek mam, ale... Jak by te szczepionki były szkodliwe to nie` zostałyby dopuszczone do dystrybucji. Tak mi się wydaje przynajmniej. A nigdzie w 100% nie dowiedziono, że faktycznie te szczepienia powodują autyzm, także szczepimy. Choć osobiście uważam, że ta szczepionka jest bez sensu, ale z innego powodu - kiedyś nas nie szczepiono, każda z tych chorób jest jednorazowa, a do tego dzieci przechodzą je stosunkowo łagodnie. U nas mały sajgon - Zo się przestawiła na zasypianie o 22-23! Ale póki się nie obronię to nie mam ochoty z tym walczyć i się z nią wieczorami użerać. Także do piątku ma luz ;) A wiecie co teraz wyprawia moje dziecię? Wlazła na głośnik, żeby sięgnąć na biurku. Tu stała szczklanka z resztą wody i Zosia ją wylała na blat i teraz zsiorbuje! A jaką ma frajdę :)
-
Jagim, ta twoja gosp. przestrzenna to dla mnie czarna magia... jestem typowo upośledzona matematycznie :) Patusia, no z Wrocka, z Wrocka... Tzn. ja z Góry, ale 7 lat mieszkam we Wro.
-
Odgrzewany barszcz, dla M wątróbka, a za mną chodzą małe kanapeczki z pomazanką czosnkową :)
-
Hehhehe a moja teściowa jeszcze bliżej - mieszkamy w bloku, my pod 8 oni pod 9 :) Ale nie jest źle, ja jakoś specjalnie nie mogę narzekać. My mamy taką małą choineczkę na tv. MOja siostra nam zrobiła z makaronu :P I nie mamy zamiaru nic innego dawać. Całe studia miałam choinkę (sztuczną, taką może z 50cm wysokości), ale teraz nie chcę. NIe nawidzimy tego mieszkania i nie chcemy go na siłę ocieplać ozdobami. Za to jak Bozia da to za rok może już we własnym domu będziemy świętować. A wtedy... choinka do sufitu!!! :) Ja akurat ze świętami mam fajnie, bo nic nie muszę robić. Kiedyś pomagałam lepić pierogi, ale teraz jak jest Zosia to nie ma czasu :) My na wigilię najpierw do teściów (czyli za ścianę hihihi), a potem do moich rodziców. W tamtym roku spędzialiśmy wigilię tylko u teściów i było mismutno, że się z rodzicami nie widziałam... Więc teraz postanowiliśmy - T zrobi wigilię około 16, posiedzimy, a potem pojedziemy do mnie, w końcu to raptem troszkę ponad godzinę drogi! Ok, spadam, muszę budzić Zosiulca... Jagim a co studiujesz? Kwiatuszek, z tą kasą to mi ciężko. Ja zawsze miałam swoje pieniądze i jakoś nie umiem prosić :) Nie żeby mnie Kuba zmuszał, że muszę wypraszać u niego każdą zł ;P Ale jakoś tak... No nie umiem i już! Zresztą jak widzę, jak sie zaharowuje (ma nas na utrzymaniu, wynajmujemy mieszkanie i jeszcze ta budowa...) to mi go szkoda. I chyba najlepszym prezentem będzie jak sobie po nowym roku pojedziemy do Czech na parę dni się wyluzować :)
-
adka witaj :) Czego się uczę? Mam w przyszły piątek obronę, niby dostałam 3 zagadnienia, z nich będą mnie pytać, ale kurde... nie mogę się za to porządnie zabrać, bo czasu brakuje... Nie dość, że ja mam taki kołowrót, M ma sajgon z projektami (zapiernicza po 15-16 godzin przed kompem, siedzi już jak wstaję i siedzi jak się kładę spać...), teściowa nie posiedzi za bardzo z Zosią bo ma codziennie po pracy rehabilitację, a Zosia na dodatek tak dokazuje jak nigdy... Dziś np. poszła spać prawie o 23!! I to dopiero jak się wywrzeszczała, M ją usypiał, na rękach a ta mała się wyrywała, ale w końcu się zmęczyła i zasnęła. Porażka jakaś, no nic jak tylko będę po obronie to wraca reżim i zasypianie o 20! Teraz zwyczjanie nie mam ani siły, ani ochoty z nią walczyć. W sumie nie wiem, czemu nagle, z dnia na dzień nam się Zo tak rozregulowała... MIała któraś z was tak? Jeszcze w tamtym tygodniu byuło ok, a teraz lata do 22 jak nakręcona.