Skocz do zawartości
Forum

marciołka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez marciołka

  1. marciołka

    Listopad 2008

    Hejka :) U nas też spoko. Zosia się uczy zasypiania w łóżeczku. Przedtem zasypiała na naszym łóżku, potem ją przenosiłam. Ale ostatnio zaczęła mi się bawić na naszym wyrze zamiast zasypiać i ją wsadziłam do łóżeczka. Był ryk i dzikie wrzaski, ale zasnęła po niecałych 15 minutach. Następnego dnia znów wrzaski i płacz, ale zaśnięcie trwało 10 minut. A od wczoraj nawet nie płacze, leży sobie, mizia pajacyka, czasem wstaje, ale kładę ją znów i .... zasypia :) Także jestem dobrej myśli :) Ivona, ja mam kupę znajomych, które dają maluszkom parówki, także chyba spoko. Ja akurat jestem raczej wrogiem parówek, sami nie jemy (sporadycznie, jak nas najdzie ochota, czyli 3-4 razy w roku mamy na śniadanie albo do hot doga). MOja Zosia więc nie miała jeszcze okazji, zresztą ,moja mam jej chciała dać, ale ja wolę jej dać jakąś wędlinkę :) Ale chyba nie warto zastępować mięska parówką.... Może spróbuj małej zrobić to mięsko ukryte - np. jakieś kluseczki z ziemniaków z mięskiem w środku? Ale nie będę się mądrzć ;) - Zośka znów się pogniewała z łyżeczką... Także jestem ciocia dobra rada, ale z własną córcią sobie nie radzę hihihihihihi Milka, buziaki dla Iguni!!! Biedna, każda, która miała jakąkolwiek infekcję dróg moczowych wie co to znaczy... Także uściski i buziaki!! A te zastrzyki na szczęście pójdą za jakiś czas w zapomnienie. Barbara, najfajniesza chwilka spokoju w ciągu dnia ;) Zosia też śpi, inaczej mogę się pożegnać z kompem, bo mi przyciska wszystko ;)
  2. Dawno nie zaglądałam, a tu u was tyle się dzieje :) Fajnie :) Rorita, gratki, teraz ruszajcie jak burza, bo mało czasu wam zostało, a i pogodę trzeba wykorzystać na maxa!!! Wklejaj fotki :) Wiki, spoko, każdy ma tak, jak potrzebuje! My mamy troszkę ponad 140 i wydaje nam się, że dla nas będzie ok. Na pewno wyjdzie nam taniej niż kupno dużego mieszkania. A pomyśl, że są pary, które mając już dzieci decydują się na kupno mieszkania 2-pokojewego, dziś się takie raczej klitki projektuje (już pod względem wielkości i rozkładu to wielka płyta jest o niebo lepsza niż te nowe....) i biorą kredyty kosmiczne... A tak - będziecie mieć swój domek, kawałek ogródka i gra!!! Jaga, fajowo to wygląda!!!
  3. Wpadam tylko wkleić aktualne zdjęcie już skończonego stanu 0. W tym tygodniu mój M ma się spotkać z murarzem, bo mamy plan taki - postawić poziom parter, wylać strop i na tym zakończyć na ten rok. Reszta na wiosnę :)
  4. marciołka

    Listopad 2008

    Zośka zaczyna chodzić!!! Co prawda robi tak po 3-4 kroczki, ale sama się puszcza i kuma, że idzie bez trzymanki. Najpierw staje na chwilę, żeby załapać równowagę, a potem.... rach ciach i idzie :) A tak się przy tym obciesza!!! Ok, spadam, zajrzałam tylko na momencik, bo idę nas pakować. Wyjeżdżamy nad morze na Hel i jeszcze cała robota przede mną...
  5. Hejka :) Skatharudis, to masz teraz obóz sprawnościowy w domu ;) Ale lepiej teraz poćwiczyć niż później płakać. A dlaczego logopeda? U nas powoli lepiej, Zośka nawet miewa już twarde bobki ;) Teraz śpi, a ja mam nawał roboty... Dziś po południu jedziemy do Boszkowa, tam śpimy i nad ranem ruszamy w drogę, bo jedziemy na Hel :) Hurrraaaaa!!!! Ale co mam roboty i przygotowań, to szkoda gadać... Jeszcze na dodatek muszę wieszać pranie, bo Zośka rano walnęła mega kupę, a że miała pieluchę po całej nocy to nie utrzymało... I nawet prześcieradełko w łóżeczku miała zasrane ;) Ok, lecę, bo mi znów czasu zabraknie. Miłego dnia laseczki!!! Taka piękna pogoda :)
  6. Miałam kiedyś to cholerstwo i naprawdę nie jest łatwo je wyprowadzić z domu :( To nie taka prosta sprawa jak ze zwykłymi mrówkami. Ja w końcu zastosowałam taką kratkę (już któraś z dziewczyn o niej pisała) i dopiero ta kratka pomogła.
  7. To na zdjęciu to oczywiście nie jest cały stan 0, ale nie mam na kompie aktualnego zdjęcia :( M nie wziął aparatu ostatnio i robił fotkę komórką, więc jest słabiasta... Ale jak pojadę to porobię zdjęcia i wkleję :) Tutaj na fotce nie ma nawet izolacji wszędzie, nie ma instalacji kan położonej, nie jest zasypane itd...
  8. Hejka :) A u nas na razie przerwa. Mamy stan 0!!!!! I teraz musi to wszystko swoje odstać, żeby się dobrze poosadzało. Ale już mamy kawałek swojego domku :) Taki się wydaje malutki, ale to zawsze tak jest. Ok. wklejam :)
  9. marciołka

    Listopad 2008

    Hehhehe, ja uwielbiam kurczaki i zawsze walczę ze sobą, żeby ich nie robić na obiad codziennie ;) Wczoraj upiekłam pasztet z grzybów i jarzyn, ale mi nie smakuje, więc pewnie trzeba będzie pokombinować z czymś na drugie danie i pewnie padnie na kurczaczka właśnie :) Moja Zosia właśnie śpi. Byłyśmy wczoraj znów u lekarza, ale niewiele się dowiedziałyśmy... Zoe ma rzadziej kupę, ale za to pojawił się śluz (wczoraj raz nawet z krwią). Lekarka powiedziała, że mam dawać elektrolity (taaaa.... ciekawe jak je wcisnę Zośce), karmić małą kaszką Humana na biegunki (bananowa!!! Mała nie lubi bananów, ale to jakoś zjada na szczęście). I dała na wszelki wypadek skierowanie do szpitala, bo jak mówi - w piątek pewnie nikomu by się nic nie chciało i musiałabym latać z małą po ostrych dyżurach.... Nie ma to jak polska służba zdrowia.... Mam Zośkę obserwować, poić, podawać te nieszczęsne elektrolity i probiotyki i czekać co dalej. Na szczęście nie ma nawet małych oznak odwodnienia :) Mam nadzieję, że już będzie tylko lepiej, bo taki ładny weekend się szykuje :)
  10. Smaruje, zresztą zawsze smarowałam, przy każdej zmianie pieluszki. Ale tutaj żadne zwykłe kremy do pupy nic nie dawały :( Lekarka poradziła smarować tormentiolem, jest już poprawa. Poza tym sypię jej też pupkę mąką ziemniaczaną, stary sposób naszych mam, ale też skuteczny. Już piśka i pupa nie są całe czerwone, ale bąble jeszcxze się nie zagoiły... Dziś umówiłam nas znów do lekarza. Bo mała już nie robi tak często, ale i tak w nocy były 3 kupy i płacz z bólu, a dziś były dwie. Ale zauważyłam taki jakby lekko krwawy śluz w kupce i martwię się czy to normalne... Ech... Dobra, idę budzić Zosię, bo o 14.45 mamy wizytę.
  11. Miśka, sto lat razem!!! Jejku, u nas zawrót głowy z Zosią!! Sorki, ale skopiuję, bo nawet nie mam czasu napisać: Zosia od niedzieli ma biegunkę. Dostała rano, ale w dzień była cały czas aktywna, roześmiana, no normalna. Myślałam, że to od ząbkowania. Ale w nocy tak zaczęła ryczeć przy tym, że nie mogłam jej uspokoić :( A byłyśmy same nad jeziorem, na dodatek miałam mieć auto, ale M zabrał (rano miałam dostać auto jego ojca). Musiałam dzwonić po siostrę, żeby po nas przyjechała. O 2 nad ranem wylądowałam z Zosią na pogotowiu... Dostała jakieś leki, babka kazała poić wodą i obserwować. Rano zadzwoniłam do lekarza i miałam prywatną wizytę. Oczywiście to była wizyta, a nie odbębnienie obowiązku jak na pogotowiu... MAła dostała więcej leków i dalej nic. Ma biegunkę cały czas. Jedyna poprawa to taka, że w nocy już nie robi. Dupka odparzona jak diabli - aż się bąble porobiły :( Misia płacze przy zmianie pieluszek... Masakra, i najlepsze jest to, że ona wcale nie jest jakaś osowiała w dzień, tylko ma to srannie.... Lekarz mówi, że to jakaś wirusówka, na pewno nie rota, bo Zośka była szczepiona. I lekarka mówi, że od kilku tygodni widzi, że dzieci tak chorują, więc uważajcie!!!
  12. marciołka

    Listopad 2008

    Hejka babeczki!! Ivona, no to ogniowa próba za wami :) Spokojna głowa, przyzwyczaisz się! Pomyśl, że małej dobrze robi taka przerwa w przebywaniu z mamą, bo uczy się bycia tylko z tatusiem :) U nas mały koszmar... Zosia od niedzieli ma biegunkę. Dostała rano, ale w dzień była cały czas aktywna, roześmiana, no normalna. Myślałam, że to od ząbkowania. Ale w nocy tak zaczęła ryczeć przy tym, że nie mogłam jej uspokoić :( A byłyśmy same nad jeziorem, na dodatek miałam mieć auto, ale M zabrał (rano miałam dostać auto jego ojca). Musiałam dzwonić po siostrę, żeby po nas przyjechała. O 2 nad ranem wylądowałam z Zosią na pogotowiu... Dostała jakieś leki, babka kazała poić wodą i obserwować. Rano zadzwoniłam do lekarza i miałam prywatną wizytę. Oczywiście to była wizyta, a nie odbębnienie obowiązku jak na pogotowiu... MAła dostała więcej leków i dalej nic. Ma biegunkę cały czas. Jedyna poprawa to taka, że w nocy już nie robi. Dupka odparzona jak diabli - aż się bąble porobiły :( Misia płacze przy zmianie pieluszek... Masakra, i najlepsze jest to, że ona wcale nie jest jakaś osowiała w dzień, tylko ma to srannie.... Lekarz mówi, że to jakaś wirusówka, na pewno nie rota, bo Zośka była szczepiona. I lekarka mówi, że od kilku tygodni widzi, że dzieci tak chorują, więc uważajcie!!!
  13. Witam nowe koleżanki :) MUmmy, z tym jedzeniem to zawsze jakieś troski ;) Moja pediatra powiedziała ostatnio, że jeszcze nie spotkała mamy, która byłaby w pełni zadowolona w tej dziedzinie... Ja mam co jakiś czas schizę, że mała ma jakieś braki w organizmie, bo mało co je poza mlekiem i kaszkami.. Ale lekarka mówi, ze u takich dzieci jakikolwiek brak od razu się odbija na zachowaniu dzieciaczka. I jeszcze mi dodaała: Zosia mi nie wygląda na anemiczkę. A Zocha w tym momencie próbowała wstawać trzymając się lampy w gabinecie ;)
  14. marciołka

    Listopad 2008

    Ivona, na pewno sobie poradzicie, a dla taty też będzie dobrze jak trochę posiedzi sam z dzieckiem... Piszesz, że Marysia jest uzależniona od ciebie - u nas jest tak samo :( Zosia najchętniej byłaby non stop ze mną. Nawet jak się sama czymś zajmie to co chwilę przychodzi sprawdzić, czy na pewno jestem i czy się nic nie zmieniło ;) I właśnie się tak wspina po nogach, zwłaszcza jak coś w kuchni robię :/ I strasznie mnie wkurza M, bo jak wołam, żeby wziął małą, to on po prostu woła: Zoooosiaaaa, a ona ma to w dupci i dalej popłakuje koło mnie, żebym ją wzięła na ręce ehhhh.... Ale poza tym jest ok. Śpi nieźle (choć wczoraj chyba jej się coś śniło, bo się wybudzała popłakując), z jedzeniem też chyba do przodu (dziś po raz pierwszy zjadła całe śniadanie łyżeczką!!!), ząb nr 7 już widoczny :) Acha!!! moja córa gra w piłkę :) Kupiłam jej ostatnio piłkę gumową i Zosia tak łazi za nią (za ręce) i jak podchodzi to kopie :) No i codziennie uczymy się pokazywania części twarzy misia (umiemy już oczko, nosek i uszko, ale to uszko to jeszcze nie do końca) i pokazywania gdzie jest tatuś :) Ogólnie to fajnie rosną te nasze maluchy :) Pomyślcie, że to już ponad 3/4 roku są na świecie
  15. No i pierwsze kłopoty za nami! W poniedziałek chłopcy z ekipy byli, delikatnie mówiąc, wczorajszy... Dobrze, że Kuba pojechał na budowę, bo od rana do 11 koparka stała, licznik bił, a oni nie wiedzieli co robić... I tak mamy parę stówek w plecy za koparkę, a M z szefem tej ekipy musiał potem do wieczora siedzieć i opieprzać robotników, bo by nic nie zrobili. Najbardziej wkurzony jest ten ich szef, bo na budowie pilnuje, żeby nie pili, ale po pracy nie ma jak, no i przez opóźnienie u nas (i to, że coś tam źle zrobili i muszą poprawiać) spóźni się koniec u nas, więc nie zaczną u następnego zleceniodawcy. Nas tylko wkurza to, że miał być koniec we wtorek a będzie w piątek... Mój M teraz codziennie na budowie, a wczoraj jeszcze zrypał sobie dobre jeansy. Bo on projektuje instalacje i chciał, żeby akurat tu wszystko grało, więc sam sobie rury układał!!! No pedancik mój jeden :)
  16. marciołka

    Listopad 2008

    cisza jak makiem zasiał ;) U nas nowa umiejętność - Zosia porusza się po mieszkaniu pchając przed sobą taboret! A hałasu robi przy tym co niemiara... No i mamy nowy ząbek - dolną dwójeczka. Ślinotok trwa w najlepsze, więc pewnie nie koniec na tym. Poza tym Zoe daje nieźle popalić, non stop pcha się do mnie na ręce, i to w każdej sytuacji - w piaskownicy, w kuchni jak zmywam naczynia, w łazience jak myję zęby, słowem zawsze i wszędzie :) A co u was?
  17. Ziemniaczki z patelni, fasolka szparagowa i ZSIADŁE MLEKO!!!
  18. marciołka

    Listopad 2008

    A co tu tak pusto? Hę? Barbara, i jak młody? Śpi sam czy jeszcze z tobą? Moja Zośka w końcu ma swoje krzesełko do karmienia. Bo ma już od dawna, ale było u rodziców, a teraz stwierdziłam, że jest już na maxa potrzebne. Także od wczoraj trenujemy samodzielne jedzenie - jakie są efekty można się domyślić ;) Krzesełko przywiózł mój ojciec. Zośka spała, ale się przebudziła, jak zwykle po zbyt krótkiej drzemce miała muchy w nosie... I dziadek chciał ją wziąć na ręce, a ona w ryk! I on stwierdził, że Zosia go nie lubi. Kurde, niby mądry facet, ale nie rozumie, że takie maluchy jeszcze nie mają sympatii czy antypatii. Ona się go po prostu trochę boi, bo widzi go rzadko i na dodatek dziadek ma wąsy, za którymi mała nie przepada... Ech... No nic na weekend ją wezmę do rodziców, może się przekona, że dziadek nie jest taki zły, na jakiego wygląda ;)
  19. pizza na ciemnym cieście (oczywiście domowej roboty wszystko)
  20. Oj Jaga, błagam!!! Bo się tam koło was przeniesiemy ;) A tak poważnie - macie tam wszystko to, co nam się marzy - przyroda, spokój... Ech... U nas mała burza mózgów. Bo mamy w projekcie dom niepodpiwniczony, a tu się okazuje, że chłopaki musieli ścianki pod posadzkę w garażu na jakieś 1,5m ciągnąć w górę. I pojawił się pomysł, żeby może pod garażem zrobić podpiwniczenie. Kubek się napalił, bo mówi, że miałby gdzie eko-groszek i opony składować, a mnie to wszystko jedno... Jeszcze jutro mają obgadać sprawę z wykonawcą i konstruktorem, ale pewnie stanie na tym, że będzie tam minipiwniczka. U nas teraz burza i M do mnie - "mam nadzieję, że nam żadnych folii nie pozdziera na budowie" Hihihihihi teraz to już serio budujemy pełną gębą :)
  21. Acha, bo nic nie dodałam nt ewentualnego leczenia ;) Ja smarowałam takim środkiem, nazywa się aphtin. Smarowałam brodawki (na wszelki wypadek obie) kilka razy w ciągu dnia, no i przed karmieniem. Pleśniawki zniknęły w ciągu mniej więcej 1-1,5 doby. A co do odciągania resztek pokarmu - nie wiem, co inni myślą na ten temat, ale moim zdaniem taki proceder jest bez sensu... Pierś ma się dostosować do potrzeb malca, a jak się ściąga resztkę po każdym karmieniu to zawsze o tę ilość będzie tego pokarmu za dużo! A jak będzie pokarmu za dużo to faktycznie jakieś problemy się mogą robić. Ja nigdy nie ściągałam, żadne grudki mi się nie robiły, nie miałam zapaleń ani nawet nawału, jedynie miałam tą pleśniawkę. Wystarczy dostawiać do piersi na żądanie i nic się nie powinno dziać :) Mam nadzieję, że jakoś rozwiążesz problem bolącej piersi :) Powodzenia w dalszym karmieniu!!!!
  22. A masz tam na brodawce jakiś biały nalot? Taką mini plamkę? Bo może to pleśniawka... Ja właśnie coś takiego miałam, bolało jak diabli, zwłaszcza jak mała ciągnęła cyca
  23. Jaga jak ja ci zazdroszczę takiej okolicy!!! Normalnie aż mnie zżera ;) bo u nas szczere pole...
  24. U nas po 9 miesiącach z dzieciaczkiem Hity: kosmetyki do kąpieli Nivea kremy do twarzy (zwykły i z faktorem 6) Ziajka mleczko do ciała Ziajka maść pośladkowa Ziajka (równie dobra jak Sudocrem a o wiele tańsza) chusteczki Bobini, Bambino i Nivea pieluchy pampers i huggies podgrzewacz - z nim karmienie w nocy to łatwizna butelki Lovi (niestety dość późno odkryte) smoczki Canpol legginsy (zwłaszcza do piaskownicy, żeby się piach w tyłek nie sypał hihihi) łóżeczko turystyczne (dużo śpimy poza domem) moskitiera do wózka niania elektroniczna Baby Ono termometr Baby Ono do czoła rożek (na samiuśkim początku oczywiście) woda koperkowa na kolki polarkowe kocyki Buble: pieluszki Dada chusteczki lawendowe Dada (pupa aż spuchła taka odparzona...) kubek niekapek avent smoczek do warzyw i owoców (chyba najgłupszy z zakupów!) gąbkowy wkład do wanienki kosmetyki Johnson&Johnson
×
×
  • Dodaj nową pozycję...