-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
Rorita nas też nie stać ;P A tak na poważnie - stwierdziliśmy, że postawimy od razu większy dom, bo potem i tak pewnie byśmy chcieli budować większy, więc po co 2 razy to samo przechodzić... Tusia, to ty tak naprawdę jesteś już blisko realizacji marzeń!
-
Jeju kobitky, ależ mnie ominęło - 3 bite strony nowych wpisów musiałam nadrobić! Ale w wakacje jakoś tak czasu szkoda na neta :) My już mamy dość Wrocka w upały, nic tylko płakać ;) Jutro spadamy do Boszkowa, ale tylko na 1 dzień, a potem ja z Zosią do rodziców, a M jedzie sobie na deskę nad morze. Żeby nie było - popłakałam się, że też chcę :) ALe raczej tak dla zasady, bo tam gdzie jedzie będzie lało hihihihihi Dorota, tak czytałam o Julci, moja Zosia miała straszliwe kolki, odstawiłam na początek nabiał i było dużo lepiej (wcześniej miała takie strzelające kupki, bo była zagazowana, a jak odstawiłam mleko to od razu lepiej). Ale kolki zostały i trwały mniej więcej do przełomu 3 i 4 miesiąca. Ale sabsimplex faktycznie najlepszy! Ja co prawda za późno dostałam, ale i tak warto było się postarać o niego., A herbatkę z kopru sobie odpuśćcie :) Aha!!!! Nam baaardzo pomogły rady pani Dorotki. Najlepsza była taka, żeby dziecko karmić w pozycji jak najbardziej do góry (tj. tak na mnie, ja leżałam, pod plecy poducha, żeby jednak być ciut wyżej i Zosia na mnie na cycy, bo ja miałam duże ciśnienie w cycach i Zosia dużo powietrza łykała... niby brzmi jak jakaś bajka, ale pomogło!!!).
-
My mamy na górze 3 sypialnie z garderobami, do tego 2 łazienki, na parterze salon, sypialnię, łazienkę, kuchnię, spiżarnię, pomieszczenie gospodarcze i garaż. Na początek planujemy zrobić dół, a górę już tam mieszkając, żeby nie ładować kasy obcym ludziom do kieszeni za wynajem mieszkania :) Fakt z tymi rozmiarami. My co prawda tylko wytyczyliśmy fundamenty, ale jak tak stoję i patrzę to nie wierzę, że się tam pomieścimy ;)
-
Ja wyparzałam rzadko, teraz to już naprawdę sporadycznie :) Zosia wszystko znosi super, nie choruje, nie ma żadnych pleśniawek ani nic podobnego. Tak jak dziewczyny pisały - gorąca bieżąca woda i płyn, a na koniec dokładne płukanie. Jak dzieciaczek zacznie pchać łapki do buzi to moim zdaniem wyparzanie butelek mija się z celem, bo bakterie i tak dzidzia sama sobie załaduje :)
-
Hehhee to niezłe ziółko z niej rośnie :) Moja Zosia chyba zaczyna odczuwać potrzebę komunikacji z otoczeniem, bo przed chwilą na spacerze cały czas coś pokazywała paluszkiem :) Jeju ale się u nas wichura zaczyna!!!
-
Hehhehe każda niby taka kobietka, a widzę, że jakby trzeba było to i z łopatą by szła, byle przyspieszyć budowę ;) My już z góry mamy ustalone, że jeden pokój idzie dla M na taki jego pokój (pracownia, docelowo pewnie sobie jeszcze tam jakieś piłkarzyki wstawi). Oczywiście zazyczył sobie, żeby była to całość tj. pokój z garderobą, tylko wybita ścianka łączna i tak ma powstać największa!!! przestrzeń w naszym domu... Niech mu będzie :) A dużo zmieniałyście przy projektach? My tylko przestawiliśmy kuchnię z salonem, bo ciulowo by było mieć salon od północy, kiedy to właśnie tam najwięcej światła się przyda. Poza tym uznaliśmy, że lepiej mieć okna na ulicę z kuchni.
-
Suzy, ja mojej Zośce wciskam wszystko, co jej nie zaszkodzi :) Bo ona nic tylko mleko i mleko, a tak podrzucam jej czasem jakiś chlebek lub bułkę, czasem sucharka, ostatnio odkryła, że można zjeść śliwki i brzoskwinie :) A jogurt jej też raz dałam - zobaczyła, jak Kuba je jogurt i mało nie wyskoczyła z pieluszki, więc jadła razem z tatą (i to łyżeczką, co normalnie nam się nie zdarza...). Nawet jej dałam pieroga z wiśniami, ale podjadła wiśnie, a ciasta tylko ciut ciut :) Zosia odkąd odkryła stanie nie robi nic innego, tylko stoi... W łóżeczku, w łóżku oparta o nas, przy meblach, wspiera się na wszystkim, nawet ostatnio na pani dr w czasie badania :) Nie raczkuje, choć się przemieszta takimi dosiadami albo czymś między pełzaniem a raczkowaniem właśnie. No i w łóżeczku przy szczebelkach już się na stojąco przesuwa, ale kroczki ma takie śmieszne - raz mikroskopijne, a raz wielgachne ;) No i uwielbia kable! Jak jej tłumaczę z surową miną, że nie wolno, to zaczyna na głos się śmiać wredotka jedna... A jak wasze maluchy z umiejętnościami? Moja tylko kosi kosi (i raczej wtedy kiedy ona chce, nie na zawołanie)... Uczę papa, ale nic z tego nie wychodzi. Zosia po prostu nie ma czasu na naukę, taka jest zajęta ;)
-
I nie tylko winko przy tym kominku ;) My w naszym projekcie mamy jeszcze dodatkowowo coś, o czym zawsze marzyłam - do naszej sypialni będzie dołączona nasza własna łazienka :)
-
Nas najbardziej ruszają właśnie grille i kolacje na dworze latem :)
-
My też stan surowy będziemy mieć ze swoich, więźbę jeszcze też, ale już pokrycie niestety za bankowe ;) A planujemy wprowadzić się w momencie, gdy będzie łazienka, nawet gołe podłogi nam nie straszne, a chodzi o to, żeby jak najszybciej odpadły koszty wynajmu mieszkania we Wrocku. Moim marzeniem jest, żeby już na przyszłe wakacje się przenieść na sswoje, ale jak już wspomniałam, nic na siłę ;)
-
My wynajmujemy mieszkanie... My mieszkamy pod 8, a teście pod 9!!! Mieszkanie jest przebrzydłe, nic w nim nie zmieniamy, bo szkoda kasy, no taki Gierek normalnie ;) Ale z budową też nie stawiamy sobie jakiejś daty, bo nie lubimy, jak nas tak coś zmusza... My będziemy mieć właśnie piec na paliwo stałe (ekogroszek) i kominek. Mnie najbardziej cieszy ten piec, bo teraz są takie cudeńka, że programujesz i on sam sobie wszystko robi, łącznie z dozowaniem :) Więc jak Kuba się będzie gdzieś wybierał, to mam kłopot z ogrzewaniem z głowy. No i nie wychodzi to najdrożej :) Gazu w ogóle nie przewidujemy. Butli nie można zabudować, brzydko wygląda w ogrodzie... No i troszkę się boję gazu. Teraz wyciągm M na działkę, bo już dawno nie byłam. Co prawda nie ma co oglądać, ale zawsze jakoś tak weselej się robi :) My chcemy jak najwięcej zrobić z oszczędności, a kredyty brać mniejsze, najwyżej na jakieś etapy np. dach. Zawsze to łatwiej spłacić kilkadziesiąt tysięcy niż kilkaset... Ale i tak przeraża mnie ile taki kredyt kosztuje!
-
Mummy! Tosia cudeńko!!! Dużo szczęścia wam życzę :)
-
Laski! Ja to mam kłopot! Przed ciążą startowa waga 55-57kg, w ciąży 74, teraz 62. I nic!!! Karmiłam pół roku, szczerze mówiąc myślałam, że więcej spadnę z wagą... Mój problem był taki, że nie dawałam organizmowi w jedzeniu tyle energii, ile potrzeba, więc stały apetyt na słodkie, bo to najszybsza energia... Błędne koło... Teraz waga stoi, ale zapisuję się na aerobik. No i jemy z mężem lżej - częściej korzystamy z piekarnika niż z patelni, dużo warzyw i owoców. Ale ciekawi mnie, co zrobimy zimą, jak tych pyszności nie będzie ;) Acha, mój mąż też "był w ciąży" - brzusio mu urósł i tak jak mi nie chce spaść, ale na nim tego oczywiście tak nie widać jak na mnie, co mnie strasznie wkurza!
-
No ceny są masakryczne... brrrrrr Do nas za 2 tygodnie wchodzi ekipa :) Warto ponegocjować, bo teraz jest zastój. My początkowo mieliśmy zlecić budowę firmie mojego wujka, ale nas wkurzało to, że nic nie było do końca jasne. Raz, że zrobili nam wycenę i mówią, że to taka wycena dla obcych, a nam opuszczą, ale ile? Oczywiście nie wiadomo... Strasznie nas to wkurzało. Ostatecznie dogadaliśmy się z gościem, któremu roboty zleca deweloper, a teraz nie mają za bardzo pracy, bo wszystko stoi. I okazało się, że tu to im bardzo zależało, dzwonili, obniżali ceny, słowem - robili naprawdę dużo, żebyśmy ich zaangażowali. Druga sprawa, że wiadomo jak to z rodziną - ciężko potem wymagać, bo jak opier.... wujka lub jego ludzi? No nijak ;) A co do piwnicy - trzeba to porządnie przemyśleć. My mamy trochę znajjomych architektów i budowlańców i mówią, że raczej odchodzi się od robienia piwnic w domkach. Bo to wbrew pozorom spory wydatek - nie mówię o samych wykopach, ale potem to trzeba zaizolować itd. Wszytko zależy też od tego na jakiej głębokości będziecie humusować i jak wygląda sprawa wód gruntowych. My np. mamy zdjętą wartwę ziemi tak, że ścianki trzeba będzie podnieść do 1,3 metra, ale mimo to wolimy nie robić piwnicy. Zresztą nam nie jest potrzebna. Ja będę miała swoją spiżarnię, a kotłownię mamy osobno :) Ale oczywiście żal, że nie będzie można zrealizować paru marzeń, np. o piwniczce na wino, czy takim pomieszczeniu na stół bilardowy ;) A jakie ogrzewanie montujecie?
-
No taki mały bunt musi być! Wiesz, wyobraź sobie taką sytuację - jesteś pępkiem świata dla jakiejś osoby, jesteś jedyna, wszystko kręci się wokół ciebie i dla ciebie to normalka, bo zawsze tak było. I nagle, ni z tego ni z owego pojawia się jakiś mały glutek, który nie robi nic, a wszyscy, dosłownie wszyscy przerzucają swoją uwagę z ciebie na tego glutka. No jak się nie wkurzać? ;) Ale to minie... Trochę się musi poboczyć, ale dobrze, że jej pozwalasz pomagać! Spróbuj ją z czasem bardziej włączyć w opiekę nad Mają, ale oczywiście nic na siłe, bo Niki musi czuć, że nie jest do tego zmuszana. NA pewno będzie się sama garnąć! I chwal, dużo chwalenia nie zaszkodzi :) A tym płaczem za babcią się nie przejmuj. Jakby się coś stało, to tak by leciała do ciebie! U nas dziwnie... Zostawiliśmy Zosię u moich rodziców na weekend, bo my mamy wesele. Zawieźliśmy małą o 9 rano i jakoś tak za cicho w domu. No i nie wiem, co ze sobą zrobić. Już nawet zaliczony seksik... ;) Ech.. Czasem niby ma się dość dzieciaczka, ale bez niuńki jest tak źle! A to dopiero po 14 hihihihihi
-
Milka, ale podobno jak wyjdą później to lepiej dla ząbków, bo mocniejsze. Nie wiem w sumie skąd to info, ale tak słyszałam od kilku osób ;) A skoro poza tym u Igi wszystko w porządku to nie ma się czym przejmować! Moja koleżanka ma synków - bliźnięta dwujajowe. Jeden zaczął ząbkować wcześniej, a drugi dopiero jak ten pierwszy miał 4 zęby! A teraz obaj mają po 7 i jak widać się wyrównało :)
-
No to musieliście mieć wesoło w domu... 6 na raz! Masakra jakaś.. My mamy 4, idą kolejne 2, ale Zosia o dziwo znosi to bardzo dobrze, na dobrą sprawę jak wychodził 4 ząbek to skapowałam się, jak już się przebijał - zajrzałam jej do gębulki jak się śmiała, patrzę a tam ząb! Mała tylko się bardziej ślini jak idzie kolejny ząbek. My dziś zostawiliśmy Zośkę u moich rodziców. Idziemy na wesele i rano odwieźliśmy dziecko o 9. Pierwszy raz nie będziemy się z nią tak długo widzieć!!! Ja już tęsknię ;) Ok idę się kąpać, bo potem pewnie starczy mi czasu tylko na prysznic.
-
Ja chciałabym tylko dodać do tego co pisze Tusia, że naprawdę warto popytać sąsiadów, kto im robił przyłącza. U nas np. jest taki myk, że sąsiad ciągnął wodociąg do swojej działki, bo akurat w międzyczasie nikt się nie budował i musiał przeciągnąć naprawdę spory kawałek. W wodociągach mu polecili jakąś firmę, ale potem poszukał sam. I okazało się, że ta polecana przez wodociągi kasuje 3 razy!!!!! tyle co inne. Zdecydował się na jakąś swoją i wszystko ma zrobione porządnie i o wiele taniej. Sąsiada mama też jest projektantem od instalek, zna się na tym (bo żeby mieć pełne uprawnienia muszą popracować na budowach) i naprawdę wszystko jest z siecią jak najbardziej w porządku.
-
A ja prasuję, bo lubię :) Zawsze mnie to relaksowało (zwłaszcza w trakcie sesji na studiach hihihi), a Zosiowe ubranka to najbardziej lubię prasować, bo są takie malusie i śliczne :)
-
My powoooooli zaczynamy. Najpierw sobie wybraliśmy wymarzony domek (oczywiście trzeba wziąć pod uwagę warunki zabudowy i możliwości działki i finansów). Projekt kupiliśmy gotowy, potem adaptacja u architektów i projektantów (tu akurat wszelkie instalacje mamy z głowy, bo mój M się zajmuje właśnie takim projektowaniem). Potem pozostało załatwienie pozwolenia na budowę i projektu i pozwolenia na wykonanie podjazdu, warunków na podpięcie się do wodociągu i energia. Z tego, co wiem, u nas ta energia idzie najdłużej, bo ładnych kilka miesięcy i żałujemy, że akurat tego nie ruszyliśmy wcześniej... Teraz mamy wyhumusowaną działkę i kurde na tym stanęliśmy, bo jakoś tak w wakacje ciężko nam cokolwiek zrobić.. Acha, dobra rada - pogadajcie z sąsiadami zanim zaczniecie cokolwiek robić, zwłaszcza z tymi, co mają nówki domy, bo oni wam powiedzą, jak wygląda tam grunt, czy podmaka itd. No ii powiedzą, z czym może być jakiś kwas w urzędach.
-
Ja przed ciążą między 55 a 57, do porodu ważyłam 74!!! Teraz mała ma 8 miesięcy a ja jeszcze nie wróciłam do swojej wagi. Teraz ważę 62 :( Ale mam nadzieję, że jednak trochę spadnę. Piersią karmiłam 6 miesięcy i myślałam, że lepiej spadnę z wagą...
-
Skatharudis wielgachne gratulacje!!!! Maja jest cudna i pewnie wszystkim zawróciła w głowach :) Dużo, dużo zdrówka dla małej. No i dużo uśmiechów dla Nikoli!!!!
-
My Zosiulę kąpiemy około 21.30 i potem spać. Może i późno, ale my nie musimy wstawać wcześnie rano, a sami chodzimy dość późno spać, więc pobudki o 6 były dla nas zabójcze ;) Teraz mała je tak koło 3 i 7, ale śpi dalej do mniej więcej 10, choć chcę jednak ją przestawić na pobudkę około 8, za to na 2 drzemki w ciągu dnia, bo teraz śpi tylko raz.
-
Hihihihi no tak, ale jest wyjście - założyć domowe przedszkole ;) Moja Zośka dalej w lesie z jedzeniem. Teraz byłyśmy nad jeziorem - próbowałam karmić na dworze, na spacerze, przed tv... wszystkiego. I nic. Ale 2 razy zjadła zupkę, z butelki, pół na pół z mlekiem, także chyba tak będę próbować. NA szczęśćie mała przybiera normalnie na wadze (w zeszły poniedziałek byłam u pediatry, Zosia waży 7750 :), ale żadnych złotych rad nie dostałam niestety). Aaaaaa!!! I raz jadłyśmy obiad w większym gronie i Zośka łaskawie przyjęła kilka kawałków gotowanego indyka. A dziś znów na mleku, bo nic innego nie mogę jej wcisnąć... Ech... Ale to chyba pogoda, bo my znów w mieście i ducota tu straszna, że nawet nam się jeść nie chce. A wasze dyskusje mi przypomniały, że też mam kubek niekapek i miałam przeprowadzić mocny trening. Zaraz zaczynam :)
-
No dziewuszki, my jutro zmykamy na tydzień nad jeziorko :) Mam nadzieję, że pogoda jednak dopisze i troszkę łykniemy słońca. Zonia już śpi, Kubek już wyjechał, ja zaraz do wanny i spać. A jutro rano na spokojnie nas spakuję i pojedziem :) Ech wakacje :)