-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
hehehe kto wie?... My co prawda nigdy nie planujemy za bardzo wyjazdów, bo nam te planowane i tak nie wychodzą, ale co roku lądujemy choć na kilka dni na Helu, więc a nóż tam będziemy :) Jakby co dam znać :) Jezu lecę po zakupy póki Zosia śpi...
-
A my zmulamy we Wrocławiu... Chcę się wyrwać do Boszkowa nad jezioro na parę dni z małą, ale jeszcze tyle do zrobienia w domu, że za głowę się łapię :( Zosia ma od wczoraj obóz koncentracyjny ;) Musi zacząć jeść inne rzeczy niż mleko, więc kombinuję, co jej podawać, żeby łaskawie zechciała zjeść. Jakoś nam idzie, chociaż mała jest raczej głodna i w nocy jadła co 3 godziny mleko!!! No i już sama nie wiem, czy dobrze robię... Bo Zosia musi już jeść warzywka, owocki, mięsko, a ona woli samo mleko z butli. Wczoraj zamówiłam jej łóżeczko rozkładane, mam nadzieję, że wkrótce będę mogła go użyć np. nad morzem :) Już zaczęłam molestować M o wyjazd :)
-
Skatharudis, mi się wydaje, że to wargi sromowe!! Moja Zonia takie duże miała na usg, ale w sumie jak się urodziła, to już nie wyglądały tak kosmicznie... Ja nawet na tym usg myślałam, że widzę, jak mała rusza ustami, a to były wargi, ale te drugie :) Laseczki trzymam za was kciuki!!! Chyba faktycznie się rozsypiecie wszystkie naraz :)
-
Skatharudis, no niezła wam sie trafiła ruderka do obejrzenia... Strach pomyśleć, że ludzie wciąż jeszcze żyją w takich warunkach... Dzięki w imieniu ZOsi za komplemencik :) Na pewno masz rację :) Zresztą sama masz przykład małej ślicznotki w domu!! A gdzie mniej więcej we Wro mieszkasz? Bo mignęła mi niedawno taka dziewuszka jak twoja Niki, ale to na nowym dworze, więc nie wiem, czy to złudzenie czy możliwe, że widziałam twoją córę? Kurde, jestem w trakcie sprzątania, jak zwykle nie idzie mi w ogóle a dziś wieczorem mamy gości, więc mieszkanie musi jakoś wyglądać... Matko jedyna...
-
Dzięki dziewczyny za rady :) U nas kłopot już rozwiązany :) Zosia sama zdecydowała - tak marudziła na spacerze, że postanowiłam obrócić wózek. Wcześniej niestety był falstart, Zońka była przodem do kierunku jazdy, jakieś psy się rozszczekały i na syrenie musiałam wracać do domu... Ale od 2 dni jeździ przodem na własne życzenie i wszystko gra!!
-
Hejka babeczki!!! Zosia śpi, więc mam nadzieję, że uda mi8 się cokolwiek napisać :) Dziś wyszedł ZOńce drugi ząbek :) Widzę, że na tapecie temat wynajmu mieszkań..,. My też wynajmujemy. Mamy 2 pokoje, styl - gierek złamany wczesnymi latami 90, efekt zabójczy ;) ALe płacimy 1000 zł i co kilka miesięcy jakieś wyrównanie rachunków, ale raczej symboliczne, tylko, że mamy mieszkanie po znajomości, od Kuby przyszywanej cioci. Mieszka nam się tak sobie, bo to blokowisko, wielka płyta, no koszmar... Wczerśniej mieliśmy super mieszzkanie, tylko wszyscy się uparli, że mamy się tu przenieść bo mieskzanie większe, rodzice blisko, no i mieli się dokładać.,.. I co? I g...! Mieszkanie ciut większe, ale za to zastawione rzeczami właścicieli, rodziece blisko, więc pomagają, ale też czasem przeszkadzają, a o dopłacaniu nie pamiętali... A poprzednie mieszkanie było na nowym osiedlu, nowiuteńkie (byliśmy pierwszymi lokatorami), blisko parku, płaciliśmy równo 1000zł i nic nas więcej nie obchodziło. Ech... Mi się normalnie płakać chce, jak pomyślę, że wylądowaliśmy w takim syfie... Ninnare, wciąż piszę, byłam w dziekanacie - okazuje się, że nic nie muszę przedłużać, bo mam czas do końca września. I od tego momentu nic nie napisałam!!!! Leń mnie dopadł ;) W weekend mieliśmy wesele. W sumie ok, tylko było pasmo problemów (Zośka sie osrala, obrzygała, rodzicom zepsuł się samochód i mój M musiał po nich jechać i dotarli na wesele około 21 dopiero...No i przez te atrakcje zrociliśmy 800 km!!!) Teraz w sobotę czeka nas kolejne...
-
Jeju, aleście się rozpisały :) My już we Wrocławiu. Dojazd na wesele mieliśmy z przygodami (kupa na ubraniu Zosi, potem rzyganko w aucie- znów Zosia, nie zdążyliśmy do kościoła, w drodze na wesele zadzwsoniła moja siostra, że auto padło po drodze i mój Kuba ma po nich jechać, bo siedzieli z rodzicami na shelu jakieś 50 km od miejsca wesela... dość powiedzieć, że mój Kubek dotarł na zabawę około 21, a w weekend zrobiliśmy autem 800km, mimo, że wesele było jakieś 70-80 km od Wrocka...) Mojej Zosiuleńce wyszedł dziś drugi ząbek!!! I teraz sobie smacznie śpi, a ja mam posprzątać w kuchni i łazience, ale mi się nie chce :) Laski, ten czas tak leci, że ho ho... Prawda, że po dzieciach widać najlepiej upływ czasu...
-
Hejka laski!!! Nie było mnie parę dni a tu... kurcze, ale się rozgadałyście :) Anica witaj :) Następna po cc :) Ja akurat samą operacją zadowolona - wolę właśnie wszystko widzieć, a mi się odbijało w tej lampie więc miałam wszystko na oku ;) Ale prawda z tym, że nie jest tak różowo jak się wydaje... RAna mnie strasznie bolała, rwało jeszcze ładnych parę dni, no i miałam strasznie długaśny połóg - 10 tygodni!!! Ale następne baby też będzie cc!!! Wolę ból po operacji niz się męczyć kilka godzin w szpitalu i żeby jeszcze źle zszyli... A co do tego mleka - ja mam też bebilon, a parę dni temu chciałam sprawdzić to bebiko smaczny sen czy jakoś tak. I po prostu podałam jej - Zośka wypiła i wszystko spoko. Fakt, że nasza mała nie jest jakaś wychuchana, ale to jest jeden producent, zresztą poczytaj nawet skład mleka - jest prawie ten sam. Jak córcia ci nie choruje to próbuj. Taka zmiana mleka w tym przypadku będzie mniejszym szokiem niż wprowadzenie nowych pokarmów. Raczkowanie? MOja Zośka jeszcze daleka od tego... Nie podnosi się na brzuchu, ale rwie się w górę , więc myślę, że ona pójdzie po mnie i ominie raczkowanie... Miałam kontrolę z zusu!!! ALe spoko, chyba ok, facet w porządku, papiery też mamy w porządku, więc wydaje mi sie, że nic nie będzie z tego wynikać. My jutro z rana wyjeżdżamy. Mamy wesele, raniutko jedziemy po ciocię (do opieki nad Zosiulką), ja sobie od razu zroboę tipsy i po południu uderzamy na ślub. Właśnie mam farbę na głowie, więc spadam płukać. Jejku jeszcze muszę nas spakować!!!
-
Ja się też objadam truskawkami :) A dziś dodatkowo teściowa ma urodziny, zaprosiła na obiad, a po obiadku... truskawki i szampan!!!!!!!!!!! Teraz siedzę, oglądam tv, gotuję sobie szparagi i poza tym nic nie robię :)Jeszcze ostrzygłam mojego M bo zarósł strasznie. Dziś Zośka dostała piękne ciuszki. Przyjechała z USA ciocia mojego M i dała nam w prezencie śliczną kiecusię, komplecik portki + koszulka i taki zestwik, jakiego nie widziałam tj. koszulka a do tego spódniczka z leginsami (połączone toto). Także odpadł mi problem ubrania dla Zosi na wesele :) Aha i piję sobie piwko!! Aby uczcić fakt, że moja córa coraz lepiej zasypia sama w łóżeczku ;)
-
Ivona, mam jakieś 75% napisane, okazało się, że mam czas na obronę do końca września, ale ja chcę pójść za ciosem i załatwić to najszybciej jak sie da... Co do zmęczenia- ja nie czuję się jakoś zmęczona, ale zauważyłam, że strasznie się przyzwyczaiłam do tego, że teście biorą Zosię po południu na jakąś chwilę do siebie. I normalnie traktuję to jako coś oczywistego :) od kilku dni uczę Zośkę abosolutnie i wyłącznie zasypiania w jej łóżeczku. Oczywiście są płacze itd., ale dziś zasnęła w ciągu 10 minut!!!! A jak u was postępy w wychowywaniu? Bo mówię - wychowanie, bo to już nie jest tylko pielęgnacja, ale już kształtujemy tego małego człowieczka jako rodzice :)
-
A ja już odstawiłam Zosiulkę całkowicie! Od jakichś 2 tygodni mała jest wyłącznie na butli. Jak to zrobiłam? Na początek ograniczyłam karmienia tak, że zostały tylko wieczorne i nocne. POtem zastąpiłam wieczorne karmienie butlą (oj były walki, ale w sumie krótko). Zostało nocne podjadanie, ale zauważyłam, że Zośka właściwie nie jadła za dużo, a tylko sobie tak ciumkała jak smoka... To zaczęłam pilnować, żeby jej wtedey załadować butelkę. I co? Pokarm sobie sam zanikł!! A mała jak skapowała, że nic tam nie ma to pewnej nocy na podanie jej cyca zareagowała płaczem - ja chcę butlę ;) Teraz Zosia je butlekę po kąpieli, potem koło północy ciągnie troszkę wody (sprawgniona, bo uczy sie spać sama w łóżeczku i płacze wieczorkiem, więc chce jej się pić), je około 2.30 - 3 w nocy mleko i potem śpi sobie do rana :) Chcę jeszcze wyeliminować butlę w nocy, ale aż tak mi się z tym nie spieszy, zwłaszcza, że mała je dość skromnie w dzień :)
-
Witam Mam taką sprawę: MOja córcia ZOsia ostatnio nam się strasznie rozwydrzyła i nie chce spać w swoim łóżeczku. Niestety spanie we trójkę nie służy nam - rodzicom (wstajemy niewyspani, obolali itd...). Na dodatek Zońka zaczęła urządzać sobie przerwy na zabawę 1-1,5 godziny w środku nocy!! Nie bardzo wiemy, co róbić. ' Zaczęłam od ponownego nauczenia jej spania w łóżeczku, tym razem z samodzielnym zasypianiem. Mała się wydziera niemożebnie, oczywiście nie ma ochoty na takie zasypianie, ale nie poddajemy się, nawet zaangażowaliśmy do pomocy teściową, żebym jak najmniej się pokazywała małej. Niestety nie zawsze to pomaga - Zońka budzi sie po jakimś czasie i płacze. Staram się do niej nie podchodzić za często, czasem udaje jej się samej uspokoić, czasem nie - wtedy przytulam, buziak na dobranoc i wychodzę. No i właśnie pytanie- czy tak jest ok? Czy można czasem zostawić dziecko do wypłakania (jak widzę, że płacze "dla sztuki")? I druga sprawa - te nieszczęsne nocne zabawy.. Co prawda wczoraj już tego nie było, bo spała całą noc w swoim łóżeczku. Ale co jeśli się powtórzy taka nocna akcja? Udawać, że nie widzimy? Zacznie płakać - i co wtedy? Podchodzić i tulić, jak widzę, że ten płacz to protest przeciwko niebawieniu? Bardzo liczę na jakąkolwiek pomoc :) Dodam tylko, że mała jest bardzo związana ze mną (i to pomimo tego, że ją od początku przyzwyczajamy do ludzi), nie mogę jej zostawić nawet na chwilę, chociaż próbujemy... Pozdrawiam Marta
-
A co tu taka cisza??!! Wszystkiego najlepszego dla maluchów od cioci Marty :)
-
Hehhe Emilka, ty nie zaszalej za mocno ze swoim panem, bo będziemy cię musiały na wątku dla ciężarówek szukać ;) Wszystkiego najlepszego dla waszych pociech na dzień dziecka!!!!!!!!!!!! MOja Zosia nic nie dostała, ale jej to jeszcze nie robi różnicy ;) Jakoś nie było kiedy wyskoczyć do sklepu... Rano dziekanat, potem starostwo powiatowe, potem basen, po basenie na pizzę do teściów (mniam, to dla nas na dzień dziecka), a na koniec z Kubą pojechałam coś tam mierzyć na dziełkach, na które robi projekt kanalizy... I zeszło nam do 22!! A teściówka została z małą... Kupiłam jej normalnie czekoladkę w podzięce, bo w sumie jechaliśmy niby na godzinę, a zeszły 4! Ok, lecę dalej prasować... Aha - przygoda dnia: Kubek został rano sam z Zosią, wracam do domu i od drzwi słyszę: Pomocy!! Marta ratuj! I co widzę?? Mój m niesie osraną po pachy Zośkę pod kran. A Zonia akurat ładuje umazaną kupą łapkę do buzi! Niby zdążyłam ją złapać, ale... No troszkę jednak załadowała do środka, ryjek umazany na zielono, całą łazienka w kupie, w sypialni pościel do wymiany, bo przez śpiochy na zewnątrz poszło :) Nawet zegarek miałam w kupie :) Ech...
-
Hehhehee no tak - zwłaszcza, że on nie prowadzi :) Ale spokojnie, spokojnie, nie takie bryły były... Dacie radę, a Nikolka będzie tak podjarana tym, co się dzieje, że być może nie uroni łezki... Chyba, że będzie cię bolało przy skurczach, ona to zobaczy i może się wystraszyć. Ale wydaje mi się, że powinniście dopilnować, żeby mała na bieżąco dostawała jakieś fotki dzidzi, może zobaczyła ją jeszcze w szpitalu itp. - no wszystko, żeby czekała na was i myślała tylko o tym, jaką to ważną osobą się staje - STARSZĄ SIOSTRĄ :) My dziś załatwiliśmy w końcu opiekę na sobotę, bo jedziemy na wesele do mojego kuzyna. No i tak - moi rodzice i siostra jadą też, Kuby starsi mają jakiś wyjazd na rajd, chrzestna dzień wcześniej wraca z wakacji... i nie mieliśmu nikogo do Zosi. Poprosiliśmy Kuby ciocię, z którą mała już parę razy zostawała na kilka godzin. I na szczęście ciocia się zgodziła!!! Na dodatek w sobotę rano jej córka mi zrobi tipsiki :) Ale mi się wszystko układa!!
-
Dziewczyny czy któraś z was stosowała tę metodę antykoncepcji?? Właśnie się zastanawiam nad nią, tylko nie znam nikogo, kto by ją stosował i nie wiem, jak to wygląda w praktyce (jakieś skutki uboczne itd.). Czytałam o tym zastrzyku i jak dla mnie - fajny. Wiadomo, że może nieść różne uboczne dolegliwości - ale co ich nie niesie ;) Wychodzi więc mi na to, że warto zaryzykować :) Co myślicie?
-
Oj, faktycznie energia cię rozpiera! Może troszkę zwolnij, bo to już końcówka :) Jutro dzień dziecka a ja nie mam nic dla ZOśki. Zamówiłam w necie zabawki dla niej i dla Kuby chrześnicy. Ale dostałam maila, że nie ma tego na stanie itd. To odwołałam zamówienie, tylko kurde czekam teraz na kasę, bo już miałam zapłacone... No nic, jutro polecę i coś kupię, zersztą mała nie kapuje jeszcze, a Ola też za mała, poza tym zobaczymy ją za kilka dni najwcześniej :) Ja na netku, a teściowa u Zośki. Uczymy małą zasypiania samodzielnego, bo już przesadza. Co noc pobudka i 1,5 godz. zabawy .... Poza tym ona nie może beze mnie żyć. Nawet na moment nie chce zostać sama, zaraz ryk i wrzask taki, że tylko czekam, aż ktoś wezwie policję myśląc, że ją maltretuję ;) Także ZOsiulka ma teraz ciężki czas, ale myślę, że nam się to opłaci. I kurde, muszę to powiedzieć - Bogu dzięki za teściową ;)
-
Hejka Monia, to mniej więcej na wysokości Wojrowickiej ten lumpeks :) Kurde, cały dzień mała była dziś w domu. Najpierw nie miałam jak wyść, bo Kuba pojechał rano na koncert i wziął klucze, a swój komplet miał gdzieś w kurtce, więc zostałam bez kluczy od chaty. Jak wrócił to poleciałam sama na zakupy... I chciałam po obiedzie wziąć Zosię na spacer, bo u nas jakiś festyn był itd. ale się strasznie rozpadało (a zostawiłam w Boszkowie folię na wózek), a potem jak się pogoda polepszyła, to ona akurat spała... No nic, jutro sobie odbijemy :) Teraz już poprasowałam, ugotowałam barszcz na jutro (choć już mało co zostało), oglądam tv i czekam aż sie M wykąpie i też sobie pójdę do wanny :) Emilka, zobaczysz - teraz męczy cię podróż Legnica-Wrocław i z powrotem. Ale za kilka miesięcy, w miarę nabierania doświadczenia to już nie będziesz czuła, że to przejechałaś :) Poważnie tak jest. Ja na początku to jak jechałam na trasie Wrocek-Góra to padałam na twarz, a teraz? Jak jeździmy na Hel to zwykle w nocy, ja prowadzę od Wrocławia do Trójmiasta, potem dopiero zmiana... A w ciąży tak samo- jechaliśmy do Szwajcarii i też pół drogi ja prowadziłam - w 6 m-cu :)
-
Cesarka...ile to trwa???
marciołka odpowiedział(a) na czwarty tydzien temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
Ja miałam krwawienie 10 tygodni!!! Pytałam gina, ale mnie uspokoił, że to normalne, bo po cc połóg może trwać nawet dłużej niż po porodzie naturalnym, bo to przecież operacja, więc dodatkowo muszą się rany wewnątrz wygoić... Co do seksu - ja tam nie miałam ochoty, bo kurde ta rana ciągnęła... Ale myślę, że jak jesteś nabuzowana, to musisz dać ujście emocjom :) Do dzieła! -
jak to było u Was po CC??
marciołka odpowiedział(a) na ewcia_k temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
Ja co prawda urodziłam 6 miesięcy temu i na razie nie planuję kolejnego maluszka, ale podpytywałam lekarzy o następną ciążę. Radzili, żeby odczekać co najmniej rok z następną ciążą. A poród może być naturalny, jeśli wszystko oczywiście gra :) Jak leżałam w szpitalu to była babeczka, która właśnie drugie dziecko rodziła naturalnie, a wcześniej miała cc. Tylko, że jej nikt nie pytał, jak chce rodzić :( Ale mam nadzieję, że jest tak jak mówisz - że trzeba wyrazić zgodę. Bo ja następne też bym chciała przez cesarkę :) -
Dziewczyny, mamy spacerówkę montowaną przodem i tyłem do kierunku jazdy. No i właśnie z tym mam kłopot - co jest sygnałem, że dziecko powinno już jeździć przodem do kierunku jazdy w spacerówce? Mniej więcej kiedy powinnam przesadzić moją niuńkę? Na razie jeździ przodem do mnie, ale już widziałam mamy z dzieciaczkami w wieku Zosi ustawionymi przodem do jazdy...
-
Ja ich nie cierpię ze względu na zapach... Nie wiem, czy na każdym tak śmierdzą, ale na mnie oj....
-
Izabela, ten drugi nie był do ciebie, tylko do Aishy właśnie :)
-
Jejku, laski, jest tak, jak się spodziewałam - nie zdążyłam napisać pracy w tym tygodniu!! Ale spoko, postaram się przedłużyć termin, bo w końcu już mam jakieś 75%... Monia to się nazywa Pełna szafa, jest na nowodworskiej, taki malutki sklepik, nie jak te wielkie ciucholandy, także naprawdę szukanie tu czegoś dla malca to sama przyjemność :) Ja np. wczoraj znalazłam sukienusię z polaru na roczną dziewuszkę i nie wiem, czy nie kupię - moja ZOśka będzie taka akurat na zimę... A sobie kupiłam bluzeczkę, tylko teraz się pogoda zesrała i muszę czekać na ciepłe dni :) Jezuniu, za tydzień idziemy na wesele a ja blada jak śmierć. Muszę zaliczyć solarium, najlepiej kilka razy, ale nie mam co z dzieckiem zrobić, bo teście wyjechali :( Muszę czekać na Kubę i jego łaskawość ;) Najgorsze to to, że ja się słabo opalam i już raczej na ładną opaleniznę na przyszłą sobotę nie mam co liczyć - chyba jednak się przeproszę z balsamem brązującym, którego nienawidzę!!!
-
Ja tylko nie lubię takiego czarnowidztwa... Pewnie sytuacja, kiedy się jest w ciąży i nie przy tobie twojego mężczyzny już jest dość stresująca i dołująca, więc nie wiem, po co jeszcze przytaczać jakieś dziwne historie. Ja tam myślę, że wszystko powinno się ułożyć i nie ma co oglądać się na pary, którym nie wyszło! Uważam, że jak by miało nie wyjść, to nie wyjdzie i na miejscu, a jak się dwoje ludzi kocha, to choćby się waliło paliło, nic ich nie rozdzieli - nawet te setki kilometrów nie są wtedy przeszkodą, żeby stanowić fajną parę :) Nawet na telefon (choć oczywiście tymczasowo, bo przecież są rzeczy, ktróre można robić tylko w bezpośredniej bliskości hihihih)