-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
To ja mojego Zosiulca też tak zmierzę :) X rośnie na wielkiego faceta - pewnie za 2-3 lata będziesz miała ochroniarza ;) MOJa Zońka zrobiła dziś sobie o 4 rano godzinę zabawy!!! Ja przez to padam z nóg, a drzemałam jeszcze tak do 9 rano, bo kurde choróbsko mi się jakieś przyplątało i jak nie dośpię to masakra... A Zośka zadowolona i tylko my z M się wkurzamy. Nie wiem co z tym zrobić, bo od kilku nocy się nam takbudzi i nie śpi jakąś godzinę :( Chyba ja spróbuję położyć dziś trochę później, co myślicie?
-
MIśka dzięki :) Normalnie komplemencik :) Ja ważę teraz jakieś 62 kg, niby niedużo, ale przed ciążą ważyłam 55!!! Najlepsza waga jaką kiedykowleik miałam to było 53 kg, ale to schudłam ze stresu (w ciągu 2-3 tygodni ponad 10kg!), więc raczej już tyle nie będę ważyć... Ale taka 55-57 jest super, więc to realnie mogłabym osiągnąć. Kupiłam sobie otręby owsiane, to na początek. Podejrzewam, że najgorsze jednak przede mną - sezon grillowo-browarkowy, a ja straszny piwoszek jestem :) Teraz zresztą sobie odpaliłam piwko, bo będę prasować, a tyle się namęczyłam w tym tygodniu, że zasłużyłam na nagrodę :) A co!!! HIhihihihi mój M powiedział, że jemu też mam kupować otręby, też się będzie odchudzał (bo on tez był w ciąży - równo ze mną podjadał), ale teraz widzę tu papierek po snickersie :)
-
Oj nie straszcie już aishy! Nikt nie powiedział, że koniecznie musi być tak, jak sobie teraz postanowili... A może jak tatuś zobaczy maleństwo to jednak uzna, że nie może być daleko od rodziny? Albo dostanie tu propozycję jakiejś dobrze płatnej pracy? Przecież jeszcze zostało dużo czasu do rozwiązania i naprawdę wszystko może jeszcze trzy razy się zmienić :)
-
Hejka No ja też tam nie byłam już dość długo - wkurza mnie, że żeby tam w ogóle pochodzić to muszę leźć jakieś 10-15 minut, więc wygrywają place zabaw na osiedlu. Tym bardziej, że Zocha uwielbia patrzeć na inne dzieci i piszczeć na nie (hihihi jest najmniejsza, ale najgłośniejsza na podwórku) A teraz doszedł mi nowy punkt spacerów - wczoraj znalazłam fajny szmateks, śliczne ciuszki dla dzieci, same markowe, zadbane, niezniszczone. Zosi kupiłam wczoraj leginsy, portki 3/4, pajacyka na noc i bluzę:) Monika, mój M co chwilę sprawdza pogodę na necie na windguru.cz Tam robią aktualizacje itd. bo to stronka dla windsurferów, jest tam pogoda we wrocku i kilku innych miejscach na dolnym śląsku :)
-
Witam Mój kłopot polega na tym, że moja półroczna córeczka wciąż miewa zaciśnięte dłonie. BYłam z nią u neurologa dziecięcego, który wysłał mnie do fozjoterapeuty (na miejscu w przychodni - pani specjalizująca się w terapii dzieciaczków). Oboje stwierdzili, że mała rozwija się prawidłowo, powinna tylko nieco wzmocnić mięśnie plecków. Nie padły żadne stwierdzenia o wzmożonym napięciu mięśniowym, zresztą sama nie zauważyłam, żeby coś jeszcze na to wskazywało. Zosia już siedzi, rwie się do świata, po wizycie i kilku instrukcjach już poprawiłyśmy sytuację z leżeniem na brzuszku. Zosia zaczęła się w końcu przewracać na brzuszek i na plecki, wcześniej tego nie robiła, ale wynikało to chyba z faktu nie lubienia pozycji na brzuszku. Poprawiła się też sama forma leżenia na brzuchu - dotąd leżała bardziej płasko, rączki miała ugięte, teraz potrafi już je mieć wyprostowane, aczkolwiek nadal preferuje takie bardziej płaskie leżenie. No i tu pytania - czy te zaciśnięte piąstki zawsze na coś wskazują? Czy może ona po prostu lubi je zaciskać, bo wtedy czuje się pewniej? Czy wystarczy, jak będę ją kładła na brzuszki kilka razy dziennie po kilka minut? Bo Zosia to bardzo żywe dziecko, jest cały czas zajęta :) I nie przepada za długim trwaniem w jednej pozycji. Dodam, że w celu wzmocnienia tych mięśni bawię się z nią w różne turlanki, przewalanki, rolowania itd. Pozdrawiam Marta
-
A ja nie miałam baby bluesa ani depresji, ale miałam taki dziwny spadek nastroju... Baby blues to nie był, bo on jest zaraz po porodzie, deprecha to sprawa długotrwała i trudna do zwalczenia... A ja miałam przy okazji pierwszego skoku rozwojowego moment załamania. Mała chciała non stop cyca, a ja już miałam dość karmienia, wstawania do niej co chwilę, niańczenia, niewyspania itd... Raz nawet jak zaczęła w nocy płakać po raz enty, podałam ją mężowi, a sama uciekłam do kibelka, zamknęłam się od środka i stwierdziłam, że nie wyjdę :) Ale posiedziałam tam trochę i mi przeszło. Najgorsze w tym wszystkim były wyrzuty sumienia - bo przecież kocham Zosię najmocniej jak się da, ale w tym czasie miałam jej po prostu dość! Na szczęście skok rozwojowy mija i potem wszystko wróciło do normy :)
-
Ja też się troszkę spasłam w ciąży (17kg), ale to pikuś. Najgorsze jest to, że wciąż mam kilka na plusie!!! A to już pół roku od porodu. Właśnie od kilku dni mam doła z tym związanego... :/ Muszę jakoś się pozbyć tych kilku nadprogramowych (do najlepszej wagi jakieś 7-8, do tej sprzed samiiuśkiej ciąży jakieś 5) i tak się nawet zastanawiam nad jakimś środkiem typu linea (reklamy w tv), ale nigdy nic takiego nie brałam, więc trochę się boję... Najgorsze to to, że chętnie bym połaziła na siłownię albo aerobik, ale nie bardzo mam jak. Tzn. mogę Zośkę teściom podrzucić, ale póki nie skończę mgr to klops i nici ze sportu. A ja faktycznie najlepiej się czułam jak mogłam się fizycznie wyżyć! Miśka, ja mam podobny problem. Mamy 4 wesela w te wakacje, najbliższe 6 czerwca i ja nie mam co na siebie włożyć!! No i ta waga tez mnie blokuje, bo liczę na to, że jednak schudnę i szkoda mi kasę wydawać na kieckę w większym rozmiarze. Teraz pójdę w mojej sukience z własnego ślubu co ją po oczepinach miałam. Dziś znalazłam na moim osiedlu fajny szmateks. Ciuszki ładne, prawie wszystkie markowe, czyściutkie, wyprasowane itd. Naprawdę fajowe, będę tam chyba co kilka dni wpadać. Dziś kupiłam dla małej śpiochy, leginsy, portki 3/4 i bluzę z kapturkiem. :) Mierzyłam też sukienkę tubę czarną na mnie, ale zbyt optymistycznie do niej podeszłam ;) Nawet nie próbowałam jej zapiąć na mnie jak zobaczyłam, że rozporek z tyłu kończy mi się w połowie tyłka!!! :)
-
Matko! Poród-koszmarek.... Ja mój wspominam rewelacyjnie, ale ja miałam planowane cc, więc to inna bajka. Ivona, no widzisz, Marysia sama ci pokazała, że nie ma się co bać :) Kurde, moja Zośka chyba najmniejsza ze wszystkich maluszków. Ale nam tylko ważą maluchy, a na długość nie mierzą. Sama se zmierze tylko napiszcie odkąd - od czubka dyńki? I jak? Tak przykładać taśmę czy po prostu ułożyć dzidzię i obok taśmę na oko??
-
Ivona jak szczepienie? A czemu właściwie tak się tym stresujesz? Mój sposób na szczepienia to spokój właśnie. ALed ja sama się zastrzyków nigdy nie bałam, więc może to dlatego. I moja niunia nie płacze przy szczepionce :) Jak mama spokojna to i dzidzia się cieszy :) My lecimy po zakupy. Kurde nie wiem co chce na obiad, wiem tylko, że na pewno nie młode ziemniaczki - moje palce wyglądają jakbym w polu robiła ;) Suzy, ja się jakoś tej kupki nie boję, tylko mi młodej szkoda, bo się strasznie męczy... Ale dziś już ciut lepiej, a w sumie też chyba spróbuję jej dać skrobane jabłuszko na deserek :) Miałam dziś rozmowę z panem z zusu... Będzie kontrola, bo ja u ojca zatrudniona i będą sorawdzać, czy to nie podpucha... a to oczywiście podpucha, ale już kase za macierzuyńksi całą wypłacili :P
-
Kobitki - dużo, dużo radości, ale też co najmniej drugie tyle cierpliwości :) I uśmiechów tych naszych kropek!!!! Kurde co za dzień... Zosia pierwszy raz zaznała upału i nie jest zachwycona. Do tego ma zaparcie - też pierwszy raz w życiu. I nie wiem, co robić :/ Daję dużo pić i tyle, a mała na dodatek nie ma dziś apetytu, prawie nic nie zjadła, ale nie zmuszam jej. Jak będzie głodna to zje... A ja dziś nic nie napisałam jeszcze!!! Wczoraj laski z grupy wysłały maila w sprawie przedłużenia terminu oddania prac. Czekam na wieści bo to by mnie naprawdę ratowało... Oj jakiego mam doła!!! Skatharudis, jak samopoczucie? Już lepiej? Pewnie ledwo zniosłaś dzisiejszą pogodę?
-
Ty wiesz - mój Kuba też coś dziś taki z bólem głowy... I też nic nie pomaga. Ja myślę, że to na zmianę pogody, bo idzie front i to dość silny Dziewczyny, może wy coś poradzicie - moja Zosia ma zatwardzenie, co prawda nie płacze, ale widzę, że się strasznie męczy (pręży, czerwona na ryjku, ciśnie kupsztala...). Kupka była jak taki kozi bobek, więc chyba jeszcze coś tam ma w środku do wydalenia. Macie jakieś metody, jak ulżyć maluszkowi?? Daję jej diużo pić, ale co więcej to nie wiem. Aha, do tego w ogóle nie ma apetytu :/ I nie wiem, czy to przez upał, czy przez ten brzuszek.
-
Witamy :) Ooooo to niezły kolosek z twojej małej!! Dziewuszki - to nasze święto i życzę wam, żeby każdy następny dzień był ciekawszy od poprzedniego, a nasze maluszki niech się chowają w dobrym rytmie i humorku :) Buziaki!!! A propos humorku - moja niunia kieosko znosi upał, tzn. jakaś taka marudna i śpiąca i w ogóle absorbująca niemożebnie... A do tego jeszcze jakieś zatwardzenie jej się przyplątało, hm.... Co się robi, żeby pomóc małej? Ja jej daję dużo pić, ale może coś jeszcze można? Kupkę walnęła, ale taką strasznie zbitą (kozi bobek hihihhih) i w sumie nie wiem, czy już ok, czy może jeszcze powinna się załatwić.
-
Jeju jeju, żebyście wiedziały jak mi idzie pisanie... Marnie hihihihi Ale M śpi, więc sobie mogę podczytać was troszkę (choć nie ma tego dużo :), ale zawsze coś). Ok spadam dalej skrobać, bo mi czas przecieka przez palce
-
No dokładnie!! Moja Zośka najpierw korzystała z podnoszonego oparcia w gondoli, ale tam był właśnie ten minus, że nie było jak jej przypiąć, a bała się, że mi się mój wiercipiętek przechyli i wypadnie... Ale w spacerówce też zapinam na razie tylko te dolne pasy (wokół bioderek), bo mała na razie zakochana w pozycji "byle do przodu" i z zapałem liże tą berierkę do oparcia rączek dla dzieci :) I jak zapinałam też te pasy górne, to albo musiałam je skracać i się nie mogła ruszyć, albo były luźne na tyle, żeby sięgała do tej barierki, a wtedy same się z niej zsuwały. Ale maczetka ma rację z tym, że troszkę ciulowo wyglądają maluszki zimą w spacerówkach (zwłaszcza, że pokrowce na nóżki są przewidziane na mocno starsze dzieciaczki). Ja jednak w ogóle nie żałują, że się przesiadła Zosiulka. Uważam, że podstawa to dobrać ten moment do indywidualnych potrzeb dziecka!!
-
Moja Zońka miała 5 miesięcy jak się przesiadła do spacerówki. Dłużej nie chciałam jej wozić w gondolce, bo choć miała jeszcze miejsce, to już był pisk. A tak siedzi w spacerówce, wszystko widzi i zadowolona :) Ale jakbym nie mogła jej zupełnie na płasko położyć i nie miałabym jej przodem do mnie w spacerówce to chybabym się nie zdecydowała... W każdym razie to sprawa indywisualna, jedne dzieci spokojnie znoszą jazdę w gondoli, inne się tak wiercą, że aż strach :) No i osobna sprawa to temperatura... Ja małą wsadziłam w okolicach wielkanocy (urodzona w listopadzie), także już się zrobiło cieplutko, bo faktycznie ogromnym plusem gondoli jest to, że w niej żadna pogoda niestraszna :)
-
Melduję się :) Skatharudis - superaśnie!!! Widzisz, wszystko ok i teraz już naprawdę tylko trzeba czekać na maleństwo :) Miśka, no czasem to tak jest, że rodzinne spotkania to jakieś nieporozumienie... ALe co zrobić?? My już we Wro. Mój mąż i moja córa jakoś przeżyli piątkową noc beze mnie. Aczkolwiek ulga była na twarzy Kuby jak mnie odbierał z pociągu :) Teraz Zośka śpi, ja gotuję szparagi i powoli się pakuję na basen. I tyle z przyjemności na dziś - potem niestety nocka przed kompem :(
-
Hejka babeczki :) Ja tak przelotem, bo piszę mgr. Mam ją oddać w przyszłym tygodniu, więc padam na nos, ale skrobię, tylko że to jakieś bzdety wuchodzą... Monia, ty na Żernikach mieszkasz? A chodzisz czasem do tego parku między żernikami a factory?? Boże ja znów nic nie robie.... Już wysłałam Kubę z Zonią do Boszkowa, żebym miała dziś spokój, ale siadłam do pisania dopiero koło21!!!! Boże!!! Jak można było zmarnować tyle czasu na allegro i sklepy z zabawkami (bo dzień dziecka blisko, ale to niczego nie tłumaczy). Z newsów: Zośce w końcu wylazł ząb, waży 7 kg i już jest całkiem na butli. Od 3 nocy nie ciągnie cyca, a tak to sobie go chciała chociaż liznąć ;) Poza tym: Kuba miał wypadek na skuterze, więc się wzbogacimi - odszkodowanko będzie jak nic. A tak se siedzimy na zwolnieniach oboje, choć ojciec mówił, że ZUS się szykuje na rozmowę ze mną :/
-
Mamy jedynaków - kiedy planujecie rodzwństwo :)?
marciołka odpowiedział(a) na Madziutek temat w O wszystkim
Hehhee bo ci mężowie to tak mają ;) Ja też jestem po cc, mam mieć przynajmniej rok przerwy, ale ja wolę dłużej odczekać. A mój m na każde pytanie o drugie dziecko mówi, że on jest już gotowy, tylko ode mnie zależy kiedy będzie... Tylko ja jeszcze naprawdę nie chcę. MOja Zonia musi pobyć troszkę jedynakiem, bo potem jak będzie maluszek to starsze rodzeństwo ma zawsze ciut gorzej (sama jestem starszą siostrą i nikt mi nie powie, że jest inaczej) - maluszek jest młodszy, trzeba ustępować czasami itd.... A ona zasługuje na wyłączną miłość przynajmniej przez jakiś czas :) -
Wózek- koła obrotowe czy zwykłe?
marciołka odpowiedział(a) na pl_aisha temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
Ja mam Mikado Boston z przednimi skrętnymi. Można je blokować, ale my nie blokujemy. Faktycznie na bardzo nierównym terenie prowadzi się na początku ciężko, ale potem człowiek się tak przyzwyczaja, że nie zauważa trudności. Tak się przyzwyczaiłam, że jak raz miałam podprowadzić wózek koleżanki to aż mnie łapki bolały, bo ja swoim w zasadzie samym nadgarstkiem manewruję i tak właśnie cisnęłam ten jej wózek, zanim sobie uświadomiłam, że u niej nie ma skrętnych kółek :) Osobiście polecam z całego serca te skrętne!! -
aaa ja się właśnie zastanawiam, czy warto kupić łóżeczko turystyczne. Mamy domek nad jeziorem, jesteśmy tam baaaardzo często, zresztą jak mi się uda obronić (oby!!!) to się tam wybieram z małą na dłużej. No i tu kwestia łóżeczka... Nie wiem, czy kupić turystyczne, bo bardzo mi się podobają itd. Ale mamy w domu u moich rodziców nówkę drewnianą, specjalnie dla Zońki kupili i nie wiem, czy po prostu tego łóżeczka nie wziąć. Rozkłada się szybko i mega łatwo, jest leciutkie, zawsze je można zabrać do nicg jakby co, choć w sezonie wakacyjnym jeździmy właśnie do Boszkowa, a nie do rodziców... I sama nie wiem... Chyba się jakiś zakupoholizm odzywa :)
-
Ja też kupowałam w bajce :) Zresztą jeszcze bym się tam wybrała, ale dla mnie to drugi koniec świata... Ja dziś wydałam prawie ponad 100 zł na Zośkę, a kupiłam prawie nic - bebilon, butelkę Avent i nakrętki też do Aventu (bo pogubiłam, a jak to później gdziekolwiek nosić ze smoczkiem na wierzchu?) i smoczek. Kurde kasa idzie jak woda :/ Kurde, jeszcze nie siadłam do mojej mgr... Za to już wiem co na allegro ;) Na dodatek właśnie leci ostry dyżur, a to dużo ciekawsze niż bzdety, które mam pisać
-
Witam nowe koleżanki :) JEju, ale nam się pogoda zrypała, co? Aż mi się pisać nie chce ;P A tak serio to bez względu na pogodę mi się tego cholerstwa nie chce ruszać... Wysłałam rodzinkę nad jezioro, sama mam jutro do nich dojechać, wyjechali ledwie 30 minut temu, a mi już tęskno za małą! Dodatkowo ciekawi mnie jak sobie Kubek poradzi z małą, ale dałam mu wszystko co się może przydać, poza tym w końcu doszła niania elektroniczna, więc i wieczorkiem powinno być ok, jak już mu się uda ją położyć... A ja zaliczam teraz kaloryczne miniwakacje - właśnie wróciłam ze sklepu, mam: 2x tiger, 2x orzeszki w karmelu, litr coca-coli, bagietkę ziołową, kinder bueno i jeszcze zamówiłam pizzę :) A co!! Skatharudis, wytrzymasz do końca, tylko faktycznie będzie to trwało i trwało ;) TA końcówka najgorsza, człowiek już się zwyczajnie nie może doczekać, a jeszcze ciężko się robi itd. A Nicola się cieszy na siostrzyczkę?? Dzięki laseczki za słowa otuchy. Dziś robię nockę, więc się przydadzą takie dobre myśli :)
-
A moja znajoma pediatra mówiła mi, że właśnie przy trzydniówce może wystąpić dodatkowo wysypka - zaczyna się od twarzy, potem szyja, brzuszek, plecki i ewentualnie kończyny i schodzi w tej samej kolejności. Także może to to? My wczoraj miałyśmy ostatnie szczepienie. ZOśka waży równiutko 7kg!!! Lekarka poradziła, żebym może jednak spróbowała leciutko doprawić jedzonko dla małej jeśli nie chce jeść. I wiecie co? Posoliłam odrobinkę i Zońka zjadła pół słoiczka!!! Dostałam w końcu ten smoczek do warzyw, ale mała się na razie bardziej nim bawi nić je, pewno nie kojarzy jeszcze, że tam papu dla niej ;) Wyprawiłam rodzinkę nad jezioro. Ledwie wsadziłam małą do auta a już tęskniłam za nią... Jestem ciekawa jak sobie poradzą. Ale powinno się udać, w końcu to tato, a nie jakiś obcy człowiek ;) A ja teraz czekam na pizzę, nie chce mi się gotować, muszę się zabrać za to pisanie moje nieszczęsne, więc mam wymókę kaloryczną ;)
-
Miśka, buziole dla pana Tomasza ;) Bo to już nie jest jakiś mały smark tylko normalnie facet, do tego chodzący!!! Kwiatusia, ale zazdroszczę morza!!! Ja byłam ostatni raz w zeszłym roku w maju, byłam w 3 m-cu ciąży i mnie odrzucało od ryb, ale teraz za to bym sobie pojadła, że hoho... Jak tylko uda mi się napisać pracę i obronić (oby, oby) to lecimy choć na kilka dni nad morze. Skatharudis, będzie ok. A teraz się nie zamartwiaj na zapas!!! Widziałam na nk fotkie - fajne przeżycie, co? JAk oglądam takie zdjęcia to aż mi się chce włączyć filmik z moją małą... Ok, spadam do pisania. BYłam dziś u promotora i koniecznie muszę oddać pracę do końca przyszłego tygodnia:( Jeszcze się na wszelkki wypadek wyniorę w przyszłym tyg do rektora ds. studentów, popytam, czy da radę przedłużyć czas obrony do np. połowy lipca, choć wątpię, bo jakby nie patrzeć już 2 lata mijają mi od końca studiów...
-
Zamówiłam dokładnie ten sam! Dziś przyszło awizo, więc jutro dam znać, bo odbiorę na poczcie. Miałabym już dziś, ale byliśmy oboje poza domem i jakoś tak zeszło... Asanna, moja siostra też się ze mnie podśmiewa, bo ona młodsza ode mnie a już tych prac tyle napisała, że normalnie jak taśmówka leci ;) A ja się męczę z tą jedną i ciągle wydaje mi się, że jest do bani ech.... ALe byłam dziś u promotora i mam oddać do końca przyszłego tygodnia najpóźniej, żeby zdążył czytać i nanieść poprawki, bo potem wyjeżdża. Także cieszę się, że Zońka już na butli bo pochłaniam takie ilości kofeiny, że chybaby odleciała ;) My jutro mamy szczepienie, a dziś byłyśmy u fizjoterapeutki. Mówi, że Zosia jest fajnie silna, ruchliwa i żywa, ale ewidentnie musi wzmocnić mięśnie plecków, więc mamy ją jakoś zmusić do częstszego leżenia na brzuszku. Ok spadam pisać :(