Skocz do zawartości
Forum

marciołka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez marciołka

  1. marciołka

    Listopad 2008

    Cześć dziewuszki :) Kasia jak pleśniawki? MOja Zo miała, ale jak była mini, wtedy smarowałam jej pleśniawkę aphtinem, sobie piersi też (bo mała jeszcze była na cycu). Po kilku dniach nie było śladu :) No ale Zosia faktycznie była mikroskopijna i nic nie pchała do buziola... Barbaraaa, nie ma co, Kamilek od małego będzie walczył o swoje :) ALe powiem ci, że dobrze, że się będzie chował z dziećmi! Moja ZO może liczyć tylko na kuzyneczki i koleżanki w swoim wieku, ale to tak na dochodne... A tak młody ma cały czas kontakt z nieletnimi ;) Zośka śpi, mamy zaproszenie na obiad dziś na 14.30, ale już widzę, że dobrze będzie jeśli uda nam się na 15... Mała zasnęła nie o 12, ale o 13, więc pewnie i pośpi dłużej. Też żyjecie teraz urodzinkami? Ja już tak:) Dziś od rana konsultacje telefoniczne z rodzicami i siostrą w sprawie prezentów... Patrzcie jak to jest, jak się jest dzieckim to ma się przyjemność z dostawania prezentów, a jak się ma dziecko to największą radością jest właśnie obdarowywanie :) Kurde muszę poodkurzać :( Ale jeszcze tu zajrzę. Acha!!!!! Muszę się pochwalić - po wielu bólach, walkach z samą sobą itd. w końcu napisałam pracę mgr i właśnie dostałam maila od promotora, że wszystko OK!!! Hurraaaaa!!!!
  2. Obiad gotowy! Z Zoe dalej śpi :) Zośka od kiedy chodzi sama to łazi ze mną na pieszo do sklepu czy na placyk... Ma taki spacerek, przy okazji trening ihihihihi Jejciu, ja nie mogłabym pracować przy żadnym jedzeniu, bo by mnie mąż nie poznał ;)
  3. marciołka

    Listopad 2008

    Oj tak, chrupki to największy przebój :) Ja tylko muszę je chować też przed M, bo jak dorwie paczkę, to dla Zosi raptem kilka sztuk idzie ;) Powiem ci, Kasiu, że też bym poszła do pracy... Najlepiej by było na pół etatu, ale kto chce dziś tak zatrudniach nie-studentów? Poza tym to by pewnie była praca w godzinach przedpołudniowych i wtedy faktycznie trzeba by było albo nianię, albo żlobek, a niestety i jedno, i drugie zżarłoby pewnie większość pensji przy pracy na pół etatu... Błędne koło..
  4. Dzieciaczki są super! Moja Zosia nie zasypia w takich dziwnych pozach (a szkoda), za to spanie na klęczkach jak najbardziej - sprawa codzienna :)
  5. Pomidorowa, a na drugie dla Zo paluszki mięsne i marchewka, a dla nas placki ziemniaczane i surówka z pekinki z kiszoniakami :)
  6. Dla mojego M moja kuchnia była chyba szokiem:) Jego mama bardzo mało przyprawia (tzn. ona uważa, że w sam raz, a ja tam nic nie czuję hihihihi), a ja sobie nie oszczędzam! Ale mówi, że gotuję dobrze, a dowodem na to, że mu smakuje jest chyba to, że troszkę się zaokrąglił przez ostatnie kilka lat ;) Ale o tym cicho sza... Ja curry zawsze daję tam, gdzie można - umieściłam np. w przepisach dla wrogów gotowania (choć sama uwielbiam czas w kuchni) przepis na superszybkie curry z kurczaka, mniamniuśne! Tylko oczywiście u mnie ostre jak diabeł (bo sama dodaję jeszcze chili). Polecam :)
  7. Witam dziewuszki :) My dziś odpuściłyśmy sobie spacer, tak brzydko na dworze... Byłyśmy tylko na poczcie i w sklepie, ale za to na pieszo, żeby Zoś zaznała dłuższego wyjścia ;) Po południu się wybieramy na herbatkę do mojej koleżanki i Zosi koleżanki (w tym samym wieku panienki), a teraz mała śpi, więc lecę robić obiadek.
  8. marciołka

    Listopad 2008

    Siemanko :) Witamy Kasiu, pisz coś, bo u nas pustki... Dziewczyny się chyba obraziły na komputery ;) Ivona, ja małej sporadycznie coś gotuję, bo po prostu szkoda mi czasu, skoro ona nie je... Także obiady po prostu staram się tak wymyślać, żeby zawsze można było jej coś podać z naszego menu. Dlatego jak np. robię kaszę z mięskiem i sosem to po prostu kaszę gotuję na bardzo miękko (choć wolę twardawą), a mięsko piekę i do tego daję np. ogóreczka kiszonego albo gotuję marchewkę i robię jej z masełkiem... Słoiczki... Daję Zosi, owszem, ale te na maxa zmiksowane jako zupkę (bo Zoś tylko z butelki przyjmie). Innych nie daję, bo widzę, że jej nie smakują :( A szkoda bo to wygoda i jak gdzieś jedziemy to byłoby najłatwiej. A dziś sukces!!!!! Zosia zjadła całą miseczkę mojej pomidorowej!!! Kochana myszka! A na drugie chcę jej zrobić mięsne paluszki (Zosia się bawi tymi broszurkami z nestle, bobovity itd i tam dziś zobaczyłam przepis). Zobaczymy, może ruszy :) Co do żali w łóżeczku - Zosia robi tam np. tak: stoi, jak już wyrzuci smoka (zawsze to robi, żebym podeszła... ) to opiera ząbki na tej listwie nad szczebelkami i tak szura o nią zębami i robi takie zawodzące buuuuuu ;)
  9. Te sałatki są kuszące :) Jak będę miała momencik to też wrzucę jakieś przepisy.
  10. Bo jest smaczna :) Zresztą ja kocham curry i dla mnie każdy przepis z tą przyprawą jest super :) A tam gdzie nie ma curry w przepisie to i tak dodaję ;)
  11. hejka misiaczki :) Dzięki za pomysły - tak myślę, że zrobię jakieś zawijańce z ciasta francuskiego (kilka z parówkami, kilka z kiełbaskami), tosty z piekarnika (bo łatwe i tanie) i pewnie jakieś ze 2 sałatki, do tego wędliny, sos czos i ogórki kiszone hihihihi Kurde, wczoraj zribiliśmy listę. Wyszło, że na obiedzie będzie 16 osób zaproszonych! Potem starszyzna wyjeżdża, za to w ramach uzupełnienia przychodzą nasi znajomi - i znów będzie 16 osób!!! Dżizas! Najlepsze, że to M pozapraszał znajomych, a dziś do mnie, jak mówię, że nie wiem, co przyszykować, on z tekstem: Misia, musimy oszczędzać kasę. Normalnie aż się wściekłam, bo kto pozapraszał? Nie można przecież nic nie podać, skoro to urodziny ludzie pewnie przyniosą jakieś upominki dla Zo, a tu miało by nic nie być na stole?? Ech, faceci...
  12. Zosia zasypia przy lampce (różowy kwiatek z Ikei), potem wyłączamy. Ale nie zauważyłam, żeby mała miała problem, jak jest ciemno. Ostatnio spaliła się żarówka i zanim kupiłam minęło kilka dni - Zoś spokojnie spała bez światełka. W nocy jest i tak jasno, bo mamy odsłonięte okna :)
  13. Może być pyszna :) Ja jadłam sałatkę curry, ale z ryżu: ryż papryka czerwona ananas z puszki kukurydzia natka pietruszki majonez jogurt curru, sól, pieprz Ryż ugotować na sypko, paprykę i ananasa drobniutko pokroić. Natkę posiekać. Składniki wymieszać (proporcje dowolne, ale ryżu oczywiście najwięcej hihihih). Z jogurtu, majonezu i przypraw zrobić sos (też doprawamy zgodnie z naszymi upodobaniami, byle by było to żółte). Podawać schłodzoną :)
  14. Jeju ja też mam ten kłopot :( Normalnie 53, potem tuż przed zaciążeniem 76, a potem... tylko gorzej - do końca ciąży 74... Teraz ZOsia ma rok, a ja ważę 60. Tylko inna sprawa, że się jakoś specjalnie nie odchudzam, no i to nieszczęsne piwko ;) Uwielbiam!!! Pocieszające jest to, że tak sobie powolutku sukcesywnie gubię, choć nie robię nic, no może poza jednak unikaniem przejadania się (choć czasem sobie pofolguję hihihhi). Ktoś mi kiedyś powiedział, że zrzucanie wagi trwa tyle co ciąża, ale u mnie trwa dłużej... Ja na pewno jem śniadania, i to staram się jadać obfite, obiad też jem i kolację też, tyle, że im póżniej tym lżej :)
  15. marciołka

    Listopad 2008

    Hejka dziewuszki :) Wiki, co do tych ciuszków, niestety moja Zo jest drobinka i wygląda na to, że jeszcze jakiś czas ponosi te na 74... Zresztą kurde od kiedy zaczęła chodzić to się jakaś chuderlawa zrobiła :( Wiszą na niej portki, które przedtem nie spadały hihihihh Ivona, z tym zachowaniem to tak jest niestety... A nie wiesz, w jakim wieku można już dziecko wysyłać na "karnego jeżyka"? Bo ja już bym chyba czasem musiała zastosować jakąś metodę, a nie bardzo wyobrażam sobie, jak mała miałaby usiedzieć na tyłku :( MOja Zo ma spore problemy z jedzonkiem :( Tzn. strasznie wybrzydza (wszyscy się śmieją, że to kara za mnie w dzieciństwie). Ale też daję jej wszystko. Mięcho gotowane u nas nie ma racji bytu, bo dla niej nie gotuję specjalnie, a my takiego nie jemy. Zo je duszone albo pieczone, a jak mamy smażone to też jej ciutkę dajemy (ale tak ze środka). No i mam spory problem z jajkiem, bo moja córa nie chce go w żadnej postaci i już! Od kilku dni daję jej mandarynki, okazało się, że je uwielbia. Łazi i tak je sobie ciumka, a potem wypluwa tą białą skórkę :)
  16. marciołka

    Upsss ale gafa

    Aaaaa i jeszcze moja gafa wakacyjna: W takiej budzie z fast foodem chciałam sobie kupić pitę. I podchodzę, zboczuch jeden, do okienka ze słowami: Poproszę dużą pytę :)
  17. marciołka

    Upsss ale gafa

    Ja w trakcie porodu.. Miałam cc, znieczulona od pasa w dół, ogólnie przytomna, leżę i gawędzę z lekarzami w trakcie porodu. Jak zaczęli wyciągać Zosię z brzucha to tak mną trochę szarpało i ja idiotka "poczułam" (tak tak, w tym znieczuleniu...) że noga mi już prawie wisi ze stołu... (oczywiście idiotyzm, te stoły są dość szerokie), więc mówię spokojnie: Panie doktorze, niech mi pan nogę trzyma, bo spadnę ze stołu! Nieźle się uśmiali, mówią, że takich obaw jeszcze nie miała żadna rodząca :)
  18. Hehhehe to zazdroszczę samopoczucia! Ja wczoraj skorzystałam z tego, że byliśmy na weekend u moich rodziców i jak Zosia zasnęła wyciągnęłam męża na piwko. Najpierw do knajpki, a tam jak kończyliśmy piwo to dała znać psiapsiółka, żeby do niej wpaść. I u niej jeszcze 2 wypiłam!! A dziś kaczorek jak nic.... Najgorsze u mnie to, że jak mam kaca to nie mogę zaspokoić apetytu i cały dzień podjadam ;) No i w moim pijaństwie niefajne jeszcze to, że normalnie gaduła jestem, ale jak wypiję to mi się normalnie gęba nie zamyka ;) A z tym jedzeniem, to właśnie nie wiem, ile zrobić... Właśnie o czymś takim jak te paróweczki myślałam, tzn. żeby było efektowne, a mało pracy :)
  19. marciołka

    Listopad 2008

    Wiesz, moja Zo też zaczynała tak od kilku kroczków, potem miała etap chodzenia, ale koniecznie za rękę, jak się nie trzymała to siadała albo na kolanka i raczkowała... Aż sobie uświadomiła, że bez ręki można wleźć tam, gdzie dorosły nie wejdzie hehehhehe A te bunty mnie przerażają... Wiedziałam, że jest coś takiego jak bunt dwulatka, ale bunt roczniaka?! Na szczęście w tym wieku w miarę łatwo odwrócić uwagę malca, więc te akcje nie trwają długo. Ale mnie wkurza to, że Zośka jest głośna, tzn. jak ryknie np. w sklepie, to wszyscy się gapią, co za wyrodna matka i rozpuszczone dziecko ;) Na szczęście mam to w d... i robię dalej swoje, niech się tylko jakaś mądralińska przyczepi, że jak tak można dać sobie wejść na głowę...
  20. Ja jako pierwszy proszek kupiłam Zosi Jelp. Miałam jedno większe opakowanie (chyba 3 kg, ale nie wiem, czy nie jakiś 5 kg, naprawdę nie pamiętam, a nie chcę kłamac, w każdym razie na pewno nie kartonik, ale taki worek). Prałam Zośkowe ciuszki osobno, ale jak kilka razy zdarzyło mi się wrzucic jakieś portki do pralki z naszym praniem. Tak sprawdziłam, czy Zoś nie jest uczulona na nasz proszek. Jak mi się Jelp skończył, nie kupowałam już następnego opakowania. Piorę małej w naszym proszku (Vizir), tyle tylko, że bez płynu do płukania. Wydaje mi się, że to dobra metoda. Koleżance pediatra powiedział nawet, że nie warto w ogóle prac w proszku dla dzieci, bo wg. niego te zwykłe, dorosłe proszki się lepiej wypłukują... Ja nie wiem, co o tym myślec. Moim zdaniem na początek najlepiej jednak miec specjalny proszek dla maluszka, a potem właśnie stopniowo sprawdzac, czy będzie się uczulac czy nie...
  21. marciołka

    Krzyk w nocy - pomocy

    Moja Zosia też tak niestety ma... Od jakiegoś czasu, na razie zdarzyło nam się to chyba z 3 razy w nocy i raz wczoraj w dzień w czasie trwania drzemki :( Mam wrażenie, że mała albo odreagowuje tak jakieś zdarzenie (właśnie wizyta gdzieś, natłok wrażeń itd.) albo jakieś złe sny. Gdzieś kiedyś czytałam, że dziecko może odreagowywac rzeczy, na które my dorośli nie zwrócilibyśmy uwagi i że takie odreagowanie może miec miejsce nawet kilka dni po rzeczywistym zdarzeniu (czyli np. wyjazd gdzieś dziecko może przeżyc spokojnie, wrócic do domu i po 2-3 dniach nagle zacząc to analizowac i przeżywac...). Do mnie to przemawia. Ja Zosię noszę albo kładę na sobie, oczywiście beczy dłuugo, taki właśnie nie płacz, ale raczej wrzask, a potem jak już zaśnie, to dalej zanosi się szlochem przez sen bidulka...
  22. marciołka

    Listopad 2008

    Dziewczyny, wstyd! Wylądowałyśmy na 4 stronie, tak tu pusto :( Co u was? Jak wasze roczniaki i prawie roczniaki? U nas rewolucja - Zosia chodzi, a raczej zasuwa po mieszkaniu jak mały samochodzik! No i już je dorosłe kolacje, tzn. kanapeczkę, a do popicia mleczko... Normalnie się mi robi dziecko, a nie mały glutek. I już niestety zaczynają się jakieś dziwne protesty, krzyki, bunty... Chyba pora wychowywac, a nie tylko pielęgnowac...
  23. Miśka tak czytam i czytam i ty zawsze przyrządasz jakieś pyszności :) Podeślij coś wirtualnie, bo aż mnie skręca... Jeju, jak ja dawno takich domowych chrustów nie jadłam! Ja się powoli muszę zastanawiac nad jakims żarełkiem na urodzinki Zośkowe... Teściowa robi obiad, zupka i drugie danie. Potem rodzice i dziadki idą sobie precz, a my młodzi zostajemy na częsci nieoficjalnej, zakrapianej alkoholem ;) No i właśnie mam kłopotka, bo chciałabym porobic jakieś zakąski, ale żeby było tego dużo, urozmaicone, łatwe i szybkie do przyrządzenia, no i najlepiej niedrogie... Ech... Na pewno kupię jakieś wędliny, bo to zawsze jest jakaś zakąseczka... Ale co jeszcze? Doradźcie laski, bo wiele z was już takie przyjęcia ma za sobą :) Wiecie, chciałabym błysnąc jako dobra mama, a przy tym znakomita kucharka ;)
  24. marciołka

    jadek-niejadek

    Witam Przede wszystkim dziękuję za odpowiedź :) Wiem właśnie, że najlepiej by było, jakby żołądek dzieciaczka miał kilkugodzinną przerwę od pracy, dlatego miałam wątpliwości, tym bardziej, że wszyscy mają na ten problem jedną odpowiedź - karmic dziecko tak, często, jak chce... Ja jednak uważam, że noc nie jest już najlepszą porą na podjadanie, tym bardziej, że Zosia zaczyna już jadac coraz więcej prawie dorosłych dań :) Także zastosuję się do rady i spróbuję jej zastąpic podjadanie nocne podpijaniem :) Przypomniała mi się jeszcze jedna sprawa - moje dziecko absolutnie nie chce tknąc jajka w żadnej postaci (ani gotowanego, ani jajecznicy, no nic...). Czy da się czymś zastąpic jajo w diecie? Martwię się, ponieważ jajka mają dużo składników odżywczych... Pozdrawiam Marta
  25. Hejka babeczki! Zocha śpi, umyłam okna w dużym pokoju, nastawiłam ziemniaki (będą jak znalazł do kapusty - dziś postnie, bo ktoś tą kapustę musi zjeść, nie?) i sobie na chwilkę zasiadłam przy kompie. Dziś normalnie wiosna u nas, więc trzeba korzystać. A ty kwiatuszek faktycznie najlepiej do wyrka - ja zawsze uważam, że jak się zaczyna jakieś choróbsko to trzeba spróbować je wyleżeć!! Nakładaj ciepłe skarpety i zagoń rodzinkę do zajęcia się sobą i tobą!! Buziaki i duuużo zdrówka!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...