Maluchy

Styczniówki 2018 :)

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Dziubala

Dziubala

Witam

Wasze Szkraby z wątku "Styczniówki 2018" są już za duże, by być w dziale Noworodki i niemowlaki, dlatego przenoszę Was do działu Maluchy :)

Pozdrawiam serdecznie
Moderator

--

2005 :), 2007 :), 2014 :)

39 dziubala Kobieta, 107 lat, Kraków
MartaWu

MartaWu wpis edytowany

Irene, u nas już wspólne gotowanie, za wyjątkiem zupek. Młoda gardzi pomidorową, ogórkową i wszelkim kwaskowatymi zupami. Ostatnio z resztą woli znowu papki, zamiast zupek z kawałkami. W sumie to fajnie, bo dokręcam jej tam różnych dobroci, którymi mogłaby pluć:), jak np. pietruszka, koperek itp. Najbardziej lubi rosołek z mięsem i kaszą jaglaną, z dokręconą dynią, marchewką, czasem batatem, brokułem.
Ale poza tym wpiernicza ryby, wołowinę (!), jajecznicę na maśle z szynką, spaghetti, kanapki z jajkiem, szynką i kiszonym ogórem, mielone kotlety i wszystko, jak leci :)
Ale słusznie robisz nie dając Młodemu tych wszystkich gó..ych rzeczy, o których piszesz. Bo po co? U nas Zosia czasem dostanie kawałek jakiegoś słodycza (bo średniak je czasem, a ona musi to co on:), lody czasem. Jako alternatywa są rodzynki, daktyle. Z resztą średniak też lubi.

56922 martawu Kobieta, 42 lata, Warszawa
MartaWu

MartaWu

A tą temperaturą się za bardzo nie powinnaś przejmować. Są ludzie, którzy tak już mają. Z resztą 37 stopni, to jeszcze norma. Poza tym, jak sama piszesz, Mały ząbkuje, ślini się i wsadza rączki do buzi, więc na pewno jego organizm cały czas musi być w pogotowiu i stąd to 37 może też być.

56922 martawu Kobieta, 42 lata, Warszawa
~IreneNiezalogowana

~IreneNiezalogowana

Tylko, że odwrócę się na moment i zaraz teściowie go czymś takim karmią... Oczywiście ukradkiem. A jak im zwracam uwagę, to tylko uśmiechy posylaja... Ciekawe, czy będzie im wesoło jak ich wyślę z młodym do dentysty. A najgorsze jest to, że się młody nawpieprza przekąsek, albo słodkości, a potem nie chce jeść tego, co mu gotuję. Szkoda mojego czasu, mogłabym się z nim w tym czasie bawic, a nie stać przy garach

MartaWu

MartaWu

Irene ---> też tak mam czasem, że mi dziadkowie "dokarmiają" dzieci... Podawałam Zosi głównie wodę, to moja mama a to syropu jakiegoś słodkiego dolała, a to do rumiankowej herbatki cukru nasypała, że mało mi zęby nie wypadły, jak spróbowałam :) Pytam jej, po co? A ona na to, że smaczniejsze. Mówię, że to dla nas smaczniejsze, dziecko nie znało "ulepka" i piło normalnie. Nie dociera... No i teraz wodę Zosia pije, ale oczywiście woli na słodko. To samo z kanapkami. Dosmaczanie na siłę, na przykład majonezem...

U nas dzisiaj u średniaka żygawka wystąpiła i lekka gorączka. Zosia wczoraj była szczepiona i też stan podgorączkowy i teraz nie wiem, czy to po szczepieniu (Bexero - na meningokoki druga dawka, po pierwszej było OK), czy coś jednak podłapała. Co prawda oboje byli szczepieni przeciwko rotawirusom, więc mam nadzieję, że jeśli to rota (w przedszkolu epidemia niestety), to przejdą w miarę łagodnie.
Generalnie to mamy tak, że dwa tygodnie jest spokój, a potem zawsze coś średniak przywlecze z przedszkola. Jak to się mówi: jak nie urok to sraczka :) Dlatego zawsze mam zaklepaną wizytę u pediatry na tydzień naprzód, którą w razie czego mogę odwołać, co niestety jeszcze się nie zdarzyło :)

56922 martawu Kobieta, 42 lata, Warszawa
MartaWu

MartaWu wpis edytowany

Irene, a próbowałaś BLW? U nas działa bardzo dobrze i Zosia nauczyła się w ten sposób smaków i bardzo jest zadowolona, że przy stole siedzi i sama je. Poza obowiązkową :) zupką Zosia dostaje zawsze przy stole swój własny talerz i widelec (plastikowe z IKEI, bo jak młoda skończy, to lubi sobie nimi rzucić :)) i tam to, co się akurat podaje na stół. Na początku większość była na podłodze, ale teraz jest super. Wcześniej nie doceniałam tego sposobu karmienia, ale teraz polecam z całego serca. Jest trochę sprzątania, ale bez przesady - głównie podłoga, czasem też trzeba młodą umyć, bo sobie na przykład wciera jedzenie we włosy :) Może spróbuj tym sposobem zachęcić Filipa do jedzenia:)

56922 martawu Kobieta, 42 lata, Warszawa
~IreneNiezalogowana

~IreneNiezalogowana

Nie znoszę blw. Filip wklepuje jedzenie we wszystko. Nie lubi się myć (ale kąpiel zawsze chętnie weźmie). Jedzenie ma w uszach, rzęsach, w nosie, włosach, pampersie. Kuchnia wygląda jak śmietnik. Owoce, kanapki jada sam, warzywa w kawałkach też, zupki też chce, grzebie łyżeczka w misce, ale mało co trafi do buzi, bo mu z łyżeczki ucieka. Z tym jedzeniem taki problem, że ma mnóstwo przekąsek po drodze. Ja chcę dla niego stałych por, oczywiście dostosowanych do jego drzemek, a teściowie go non stop czymś czestuja. Tyle dobrze i z tego jestem dumna, że nauczył się pić wodę i woli ja od herbatek i soków

MartaWu

MartaWu

No tak, BLW to wyzwanie :) Zosia też maseczki sobie robi i "odżywki" do włosów. Ładuje sobie też w dekolt, w pieluszce czasem też coś się znajdzie :) Przy jej talerzu oczywiście siedzę ja albo jej tata i coś tam zawsze do buzi bezpośrednio podajemy. Zupka występuje w dwóch miskach: jedna dla Zosi do karmienia karmiącego :), druga dla niej. Każdy ma swoją łyżkę. Oprócz tego obowiązkowa obecność SZUFLADY, czyli miejsca, gdzie jest ogólny pieprznik i młoda wywleka, co tam chce :)
Ja tak się nie poddaję. Ważne, że młoda lubi różne rzeczy i eksperymentuje ze smakami. Lubi próbować i się nie boi. Nie to, co moi dwaj starsi synowie:))

56922 martawu Kobieta, 42 lata, Warszawa
Irene

Irene

Ale podajecie maluchom to, co sami jecie, tzn tą samą zupę - z przyprawami, "jarzynką", smażone? Wiem, że 14 miesięcy, to już sporo, ale cały czas mam opory.

56318 irene Kobieta, 31 lat, K-c