Konkursy

Konkurs "Kraina uważności"

Odpowiedzi znajdują się poniżej

dorciap

dorciap

Nie trzeba wiele. Wystarczą proste czynności, które możemy wykonywać zarówno w domu, jak i poza nim.
Wspólnie spędzane chwile, zabawa połączona z nauką i rozwijaniem różnych umiejętności - to wszystko może zaprocentować lepszą pamięcią, większym poczuciem spokoju i równowagi emocjonalnej, zdolnością do większej koncentracji,uważności.Trenowanie zdolności skupiania uwagi ma mnóstwo plusów, niesie wiele korzyści i przydaje się w każdym wieku oraz w rozmaitych sytuacjach - szkolnych, zawodowych i prywatnych.Zmiany na lepsze i ćwiczenia uważności.Można a nawet powinno się zacząć również od reorganizacji codziennych aktywności, bliższego przyglądnięcia się dotychczasowym nawykom i zwyczajom panującym w domu. Pomóc może między innymi ograniczenie do rozsądnych granic czasu korzystania z telewizora, komputera, komórki itp. Warto zrezygnować z jedzenia posiłków w towarzystwie komputera czy telewizora.
a od czego zacząc,moim zdaniem od dawno zapomnianych gier, jak np. "Ciepło - zimno". Dorosły ukrywa w pokoju jakiś przedmiot. Dziecko próbuje go odnaleźć dzięki podpowiedziom zawierającym stopniowanie przymiotników od bardzo zimno, zimno, trochę cieplej, ciepło i gorąco, gdzie im cieplej - tym bliżej ukrytego przedmiotu.Fajna jest też gra "Na co patrzę" - dorosły opisuje przedmiot, który znajduje się w najbliższym otoczeniu, a dziecko rozgląda się i zgaduje, jaki to przedmiot. Nie chodzi o wygranie lub przegranie, tylko o to, żeby z uwagą obserwować otoczenie. Warto po zabawie porozmawiać z dzieckiem, co mu się podobało, czy zauważa w pokoju coś, na co wcześniej nie zwróciło uwagi.
Gra "Raz dwa trzy, baba Jaga patrzy!" Stara dobra wesoła zabawa.
Oraz polecam -ćwiczenie na uważność(mama czesto robiła nam (siostrze i mi)to ćwiczenie - należy zadbać o ciszę i spokój, tak, żeby nikt wam nie przeszkadzał; położyć na talerzyku rodzynki/ truskawki/ cząstki pomarańczy. Zadanie polega na tym, żeby przez dłuższą chwilę patrzeć na owoce, zwrócić uwagę na ich kolor, fakturę, na wszystkie szczegóły ich wyglądu. Następnie bierzemy owoc do ręki, bardzo powoli, sprawdzamy jaki jest w dotyku, co czujemy pod palcami. Potem możemy powąchać i chwilę podelektować się zapachem. Wszystkie te czynności robimy bardzo wolno, dłużej niż przy normalnym jedzeniu. Na koniec umieszczamy owoc w buzi, bez gryzienia, czekamy, aż smak dojdzie do kubków smakowych i napłynie trochę śliny, a potem bardzo wolno przeżuwamy(u nas "pałaszowanie smakołyków odbywało się szybko,mama mówiła-wolniej dziewczyny,bo nie skupiacie uwagi na smaku!) Po ćwiczeniu rozmawialiśmy o wrażeniach.

oj to były czasy.Wtedy robilismy to dla zabawy,nie wiedząc że może to w czymś pomóc,dziś robimy to dla zabawy i nauki,bo wiemy że pomaga;-))

36838 dorciap Kobieta, 44 lata, Biała Podlaska
marzenier

marzenier

-Kornel jakie jest Twoje obecne największe marzenie??-zapytał tata
-Oj tato,mam takie jedno
-To opowiedz proszę
-OK....

Na początek poprosimy słoneczko,aby tego dnia wcześnie wstało,wcześniej zaczniemy wtedy nasz perfektowy dzień:)Wczesnym rankiem pójdziemy nad staw za domem dziadka.Strasznie mnie ciekawi z czego recholą się tam żabki.Zapytam je "hej żabki,z czego się tak recholicie co wieczór"-a one nas zrozumieją i odpowiedzą i tak będziemy recholić się razem z nimi.Zapytam też żabkową mamę,jak to jest że ona tyle maleńkich dzieci kijanek i wszystkich ich pilnuje,a ma tylko dwie ręce (a może to nogi)Tak,zapytam o to i powiem potem mamie,bo ona czasem mówi że potrzebuje dodatkowych rączek żeby mnie ogarnąć,a przecież ma mnie tylko jednego,tylko jedna kijankę:)
Potem pobiegniemy do lasu.Znajdziemy wiewiórki i zapytamy je "hej wiewiórki,dlaczego tek szybko biegacie,po ca wam te wszystkie orzeszki,gdzie je chowacie?",a one nas zrozumieją i odpowiedzą i pokażą nam swoje kryjówki i będziemy tak biegać razem z nimi i zbierać te orzeszki.Na koniec poproszę je,żeby już nigdy się mnie nie bały i nie uciekały,kiedy przychodzę tu z dziadkiem.Ja przecież nie chce im zabrać orzeszków,ja tylko chcę popatrzeć na nie jak tak biegają po drzewkach te wiewiórki i wiesz co??One mnie zrozumieją i zyskam kilku nowych rudych przyjaciół.
A gdy już zmęczy nas to bieganie,pójdziemy nieśpiesznie za łąkę,bo tam zanim rosa opadnie,ze swoich kryjówek wychodzą ślimaki,a ja chce ich zapytać,czy nie ciasno im w tych domkach i dokąd tak pełzną wcześnie rano??I czy ich mamy się na nich nie złoszczą,gdy na spacerach tak się ślimaczą :),bo moja czasem mówi do mnie "Kornelku,dlaczego tak się ślimaczysz??",ale ja przecież się nie ślimacze,ja idę wolniutko bo przede mną idą mrówki,a ja nie chce im w pracy przeszkadzać.Aaaaa i jeszcze poproszę tego ślimaka,żeby nie przychodził do mamy do ogródka i nie podkradał sałaty,bo mama się złości i że jak ma ochotę to żeby poprosił to mama mu sama da....Ale wiesz co??przecież mama nie rozumie po ślimakowemu:):)Ale to nic,sam jej wytłumaczę..
Aaa i te mrówki zapytam czy jeżdżą czasem na wakacje,bo tak ciężko pracują,zapytam też traw o czym tak cichutko szumią,a słonecznika za domem zapytam czy jego mamusią jest słoneczko.I oni wszyscy mnie zrozumieją i poznam odpowiedzi na moje pytanie.
A na koniec dnia spadnie deszcze,a my będziemy go łapać do wiaderka,a każdej kropelki zapytamy się jak to jest w niebie
Oj Tato to będzie perfektowy dzień,tylko czy oby nie za krótki ??
A na koniec tego dnia,wieczorem,dla odmiany to ja opowiem mamie bajkę.
Opowiem o wiewiórkami,ślimakach i ptakach..A ona jak będzie tak na mnie patrzyć z tymi łzami w oczach i tak śmiesznie głowa kiwać i powie pewnie "oj synku,ty to kiedyś na pewno będziesz pisał książki",bo ona jeszcze nie wie że jak będę duży to zastane czarodziejem :)
Więc tak...Bo czasem my rodzice zapominamy w tym pośpiechu,o tym co naprawdę ważne,a ważne są i żabki i kaczuszki i mrówki na chodniku.
Więc,pierwszego czerwca (i nie tylko),wkładamy z rana gumowce i słomkowe kapelusze,zostawiamy cały ten "dorosły"świat na chwilę i ruszamy..
Ruszamy się recholić,biegać za wiewiórką,czy robić fotki mrówkom.
Malować białe kwity na łące czerwoną szminką i rosę zbierać do kubeczka
Tak to będzie perfekcyjno-perfektowy dzień.

uczymy się uważności od siębie nawzajem,my rodzice uważnie go słuchamy,a on pokazuje nam to co ważne..

33505 marzenier Kobieta, 34 lata, biała podlaska
Mama Leo i Poli

Mama Leo i Poli

Mój trzyletni żywioł zaledwie ociera się o uważność. Moim zadaniem jest poprowadzić synka tak, żeby nie stracił nic ze swojej żywiołowości i jednocześnie potrafił skupić swoją uwagę. Obserwuję go bacznie, więc widzę co lubi robić i to właśnie wykorzystuję. Przykład? Synek pytał ostatnio co to jest "frozen", więc zaprowadziłam go do drzwi zamrażarki i pokazałam mrożone owoce. Efekt? Zrobił sobie teren budowy z koparki z Lego i mrożonych czerwonych porzeczek, które zostały cegiełkami do budowy domu. Zabawa trwała 10 minut w pełnym skupieniu. To dla mojego synka i dla mnie sukces :)

44316 mama-leo-i-poli Kobieta, 39 lat, Szczecin
karolinaksk

karolinaksk

Ćwiczenie uważności, jak i innych ważnych umiejętności, nie powinno odbywać się poprzez TYLKO mówienie, tłumaczenie, zwracanie uwagi. Moim zdaniem nie ma to żadnego sensu. Dla mnie idealnym sposobem na tego typu ćwiczenia jest zabawa. To wychowywanie poprzez zabawę, doświadczanie tu i teraz, przy krótkim i treściwym komentarzu rodzica, potrafi zdziałać cuda. Zabaw się ze swoim maluchem w zielone i czerwone światło. Bądźcie samochodami. a jak wyjdziecie na spacer za każdym razem przechodząc przez jezdnię pytaj swojego malucha co masz zrobić,. niech poczuje się ważny i sam Ci wytłumaczy jak i co masz zrobić. to tylko jeden z wielu przykładów, a wszystko jak zwykle zależy od kreatywności, cierpliwości i konsekwencji opiekuna.

--

30337 karolinaksk Kobieta, 31 lat, bytom
justyna1983p

justyna1983p

Żeby ćwiczyć uważność w ciągu dnia, trzeba chociaż na chwilę zatrzymać się w tym szalonym, pędzącym świecie i zauważyć siebie, drugiego człowieka oraz to, czego doświadczamy i co nas otacza.
Skutecznym sposobem jest zrobienie w ciągu dnia kilku "pauz" (przynajmniej trzech), w czasie których nie będziemy myśleć o problemach i pracy, skupimy się na otoczeniu i pozostałych członkach rodziny, uważnie będziemy obserwować świat, skupimy się na smaku jedzonych potraw, dostrzeżemy małe, błahe rzeczy, zastanowimy się nad własnymi reakcjami. Będziemy się relaksować i czerpać radość z przebywania ze sobą oraz innymi i rozmów z nimi.
Może to być:
1. Wspólny obiad - jemy powoli, delektujemy się jedzeniem, wtedy zauważamy co jemy, jak to smakuje , jaki ma kolor. Patrzymy na innych członków rodziny, obserwujemy co lubią. Rozmawiamy z nimi, dowiadujemy się jak minął dzień, jak się czują, itp.
2. Wspólny spacer - obserwujemy przyrodę, dostrzegamy jej piękno i to jak się zmienia. Wsłuchujemy się w otaczający nas świat: szum drzew, śpiew ptaków, wiatr.
Zamiast spacerować możemy się trochę intensywniej poruszać, ruch bowiem uspokaja i dodaje energii, a przy tym rewelacyjnie ćwiczy uważność, świetna jest: jazda rowerem po leśnych ścieżkach, jazda na rolkach, park linowy czy basen.
3. Wspólne wieczory - na ich spędzenie z rodziną idealnie nadają się przeróżne gry planszowe, które nie tylko relaksują i odprężają, ale też świetnie ćwiczą uważność.
Czasem potrzebne jest nam jednak wieczorne wyciszenie się np. przy książce lub po prostu zwykła chwila spokoju i ciszy w ulubionym fotelu, gdzie możemy wsłuchać się w swój oddech, bicie serca lub posłuchać muzyki. Możemy zauważyć wtedy siebie, cieszyć się chwilą odpoczynku, pomyśleć o minionym dniu i o tym czego doświadczyliśmy.

Moim zdaniem takie "pauzy" każdemu człowiekowi są w życiu bardzo potrzebne i mogą okazać się niezwykle przydatne w ćwiczeniu uważności.

39206 justyna1983p Kobieta, 36 lat, Darłowo
mika19

mika19

szczypta spokoju świętego
jeden krok do tyłu, ale do przodu dwa
mniej życia w biegu
jeszcze mniej JA

--

17636 mika19 Kobieta, 38 lat, Raciąż
sokol.beata

sokol.beata

Mój synek uwielbia spacery, codziennie staram się zabrać go przynajmniej na chwile. Teraz gdy nadchodzi wiosna, wspólne spacerowanie łączymy z poznawaniem otaczającego nas świata i obserwacją budzących się do życia roślin i zwierząt. Zabieram mojego maluszka do parku lub na plac zabaw gdzie pokazuje mu mnóstwo ciekawych okazów. Upatrzyliśmy sobie kilka roślinek i codziennie chodzimy obserwować na jakim etapie jest jego rozwój. Dzięki temu mój synek z uwagą ogląda budzące się życie i to co się dzieje do około nas.

44370 sokol-beata Kobieta, 37 lat, Zamość
madzia8404

madzia8404 wpis edytowany

Jako mama ćwiczę uważność z obiema moimi pociechami. Z młodszą córką poprzez zabawę klockami, układanie piramidek, układanie puzzli, czytanie książeczek, robienie teatrzyków z pacynkami, malowanie np.rękami oraz zabawę w kilkuminutowa ciszę. Ze starszą córką bawimy się zazwyczaj podczas wspólnych spacerów np.ilu widzisz panów, którzy noszą wąsy, ile pań nosi okulary, ile panów nosi teczki lub neseserki, czy widzisz panią w różowym płaszczyku itp. Mamy przy tym wiele zabawy i jednocześnie skupiamy uwagę na innych osobach. Od rana do godziny 15 (czas kiedy mąż wraca z pracy)nie włączamy telewizora, komputera, tabletu, jedynie odbieram rzadko dzwoniący w tych godzinach telefon. Te godziny wykorzystujemy skupiając uwagę na sobie, na otaczającym nas świecie roślin( córki powoli łapią bakcyla związanego z ogrodnictwem) i zwierząt i przede wszystkim na spokojnej rozmowie o tym co czujemy, o naszych lękach, (starsza córka boi się ostatnio bardzo modnych kościotrupów)rozmawiamy także o tym co nas złości, irytuje a także o jedzeniu oraz o rodzinie. Staram się także zwracać uwagę córkom, iż mówiąc do kogoś patrzymy na tę osobę a nie wodzimy wzrokiem po całym ciele lub odwracamy głowę.

42891 madzia8404 Kobieta, 35 lat, Zambrów
kajka89

kajka89

Ćwiczenie uważności to bardzo istotna rzecz. Jednakże należy ją odpowiednio "dawkować" dziecku i dostosować sposób według wieku dziecka.
Niemowlę i malutkie dziecko szczególnie zwraca uwagę na czerwone kolory. W wózku, łóżeczku, kołysce można przyczepić jakąś czerwoną maskotkę przyciągająca wzrok dziecka. Należy jednak pamiętać, aby nie przesadzić z ilością takich zabawek. O ile jeden czerwony element będzie przyciągał uwagę, to większa ilość będzie dezorientować dziecko. Fajną zabawa na ćwiczenie koncentracji i uwagi jest także zabawa z latarka. W ciemnym pomieszczeniu, leząc obok dziecka, włączamy i wyłączamy latarkę w różnych miejscach. Maluszek wodzi wówczas główką za światełkiem.
Ze starszymi dziećmi jest odrobinę prościej. Doskonałym ćwiczeniem na uważność jest raczkowanie. Dziecko poznaje w ten sposób swój świat, dotyka wszystkiego, bada, ogląda. Gdy przestawicie jakiś mebel, kwiat lub zwiniecie dywan maluszek na pewno to zauważy. Fajną zabawą, która ćwiczy uważność a zarazem wycisza dziecko jest obserwacja rybek w akwarium.
Im dziecko starsze tym większe pole do popisu. Ze starszakiem można bawić się w opisywanie świata i naukę łączenia pewnych elementów ze sobą. Np. na spacerze możemy powiedzieć: Widzisz tą Panią? Ma bardzo kolorową apaszkę, a wiesz gdzie rosną takie kwiatki? U babci na ogródku. Można też zadawać dziecku pytania typu: Czy widzisz tu coś zielonego? W sklepie możemy zapytać: Czy wiesz, który płyn do kąpieli zawsze kupujemy dla Ciebie? Należy tłumaczyć dziecku jakie są skutki pewnych zachowań np. gdy będziemy nieostrożni na ulicy to możemy wpaść pod samochód.
Ćwiczyć uważność można wszędzie i już od najmłodszych lat!

42252 kajka89 Kobieta, 30 lat, Krzyż Wielkopolski
mag0

mag0

Jeśli dobrze rozumiem pojęcie „uważności”, to wg mnie skutecznym sposobem na jej ćwiczenie jest codzienna praktyka – już od poranka. Gdy wstajemy rano nie róbmy kilku rzeczy na raz, ale starajmy się ułożyć czynności po kolei – i przede wszystkim spokojnie. Zwróćmy uwagę na te czynności z osobna – tzn. skupmy się na myciu zębów, na śniadaniu, na fryzurze, na piosence w radiu. Dobrą metodą jest też codzienny relaks – medytacja, joga, wyciszenie, głębokie oddechy, odmierzanie pulsu.. Organizm zrelaksowany lepiej radzi sobie ze stresem i z różnymi problemami oraz lepiej skupia uwagę na konkretnym celu. Podobnie jest z dziećmi, oczywiście dla każdego przedziału wiekowego użyjemy odpowiednich metod i narzędzi. Ja z moją córeczką „uważność” trenujemy przez zabawę – np. budując konstrukcję z klocków staram się, aby córcia skupiła swoją uwagę na nich, a nie równocześnie oglądała bajkę. Tak też starałam się ją karmić – aby polubiła jedzenie, a nie jadła wpatrzona w TV bądź w śmieszną minkę... choć oczywiście nie jest to łatwe, ale trening czyni mistrza :)

44348 mag0 Kobieta, 35 lat, Gorzów