Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Dori

Szpital na Siemiradzkiego, Kraków

Rekomendowane odpowiedzi

Pierwsze dziecko rodziłam w tym szpitalu i drugie też zamierzam tam rodzić. Lekarze byli dobrzy (choć oczywiście jak w każdym szpitalu znalazła się czarna owca) pielęgniarki miłe, a jedzenie... świetne. Czy ktoś jeszcze tam rodził i ma inne doświadczenia związane z tym szpitalem?


http://image.lafemmebonita.com/c/bg632593.jpg
http://lilypie.com/pic/071113/8Pse.jpghttp://b3.lilypie.com/lzEIp1/.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no a mnie znów odpowiadał! Może dlatego ,że poród był bez komplikacji a położna cudowna!
był rodzinny tak jak chcieliśmy i byłam w 2 0s0bowym pokoju.


http://www.suwaczek.pl/cache/af92bc7ec5.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hhee z przyjemnością bym cos napisała................ ogólnie uważam wszystko w porządku, tylko wspomnień nie mam za dobrych, każdy kto zna historie mojego Witusia to wie o czym mówie, ja dodam tyle że rodziłam właśnie w siemiradzkim...................i poza samym porodem i opieką PRZED i w trakcie porodu to jest Ok, ale cóż jest ważniejsze właśnie poza opieka przed i w trakcie porodu.... jedzenie, sala prywatna ??? przecież to szpital a nie wczasy..................


Monika,Wituś (25.04.2005 r.) i Pawełek (23.11.2008 r.)
www.witek.okama.pl -->1% podatku na operacje i rehabilitację Witusia !
www.dla-witka.blogspot.com
- kup i wesprzyj Witka
Profil Witka na FB - doł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie miałam komplikacji przy porodzie i rozumiem Moni że dla ciebie żarcie czy wygoda poszły na dalszy plan. Ja spędziłam w tym szpitalu spooooro czasu. Najpierw w 32tc 2 tygodnie a następnie już po terminie porodu miesiąc. Więc dla mnie to stawało się ważne gdy przez 2 tyg oczekiwania na poród jedyną rozrywką były posiłki. Natomiast kolejne 2 tygodnie już po urodzeniu kręciły się wokół dziecka, a że to ja miałam komplikacje poporodowe a nie Weronisia to też dla mnie pewne drobiazgi były ważne :Oczko: Pozdrawiam


http://image.lafemmebonita.com/c/bg632593.jpg
http://lilypie.com/pic/071113/8Pse.jpghttp://b3.lilypie.com/lzEIp1/.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tez zasiedziałam sie tam przd porodem 3 dni i po porodzie 14, i owszem uważam że świetnie się wito zajeto, ale to zasługa Pani dr. Choroniewskiej i pielęgniarek, mnie natomiast chodzi o sam fakt związany z porodem i tymi 3 dniami przed......... po prostu uważam, że gdyby inaczej mnie potraktowano nie doszło by do tego do czego doszło............
Katrzynko, powiem Ci że uważąm że takie sale powinn byc w każdym szpialu jako standard, bo ileż łatwiej cieszyć się maluszkiem gdy jest miłe otoczenie i jedzenie owszem smaczne.........
tak więc nie uważam że powinno sie rodzic w brudzie i smrodzie, ale jednak dla szpitala pewne rzeczy powinny być na równi ważne jak jedzenia czy nowe sale, co?


Monika,Wituś (25.04.2005 r.) i Pawełek (23.11.2008 r.)
www.witek.okama.pl -->1% podatku na operacje i rehabilitację Witusia !
www.dla-witka.blogspot.com
- kup i wesprzyj Witka
Profil Witka na FB - doł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moni masz racje. A powiedz mi jaki lekarz był przy Twoim porodzie. Bo przy moim była pani W. i powiem że gorzej nie mogłam trafić, krzyczała na mnie że rodzić nie umiem była bardzo nie miła i ignorowała moje apele że już będą parte. W odpowiednim momencie pojawił się inny lek i mi pomógł, więc mam nadzieje że już na nią nie trafie.


http://image.lafemmebonita.com/c/bg632593.jpg
http://lilypie.com/pic/071113/8Pse.jpghttp://b3.lilypie.com/lzEIp1/.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ta pani prowadzila mi ciaze 8 miesiecy a potem na porodówce zignorowała pewne rzeczy potem miałam pana dr W ale cała "robote" załatwqiła polożna, pani O.P


Monika,Wituś (25.04.2005 r.) i Pawełek (23.11.2008 r.)
www.witek.okama.pl -->1% podatku na operacje i rehabilitację Witusia !
www.dla-witka.blogspot.com
- kup i wesprzyj Witka
Profil Witka na FB - doł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No jasne Moni-ja też chciałabym żeby to był standard-chyba trochę opacznie się zrozumiałyśmy...nie szkodzi najważniejsza powinna być ciężarna i maluszek-tylko w którym szpitalu tak jest?-nie wiem! Nie mam doświadczenia,ale wiem jedno-. dobra miła położna jest najważniejsza-to mówiła mi każda koleżanka.


http://www.suwaczek.pl/cache/af92bc7ec5.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

poza tym wiele odczuć z porodówek jednak zależy od porodu i myślę że właśnie położnej............. eh.........temat rzeka ;)


Monika,Wituś (25.04.2005 r.) i Pawełek (23.11.2008 r.)
www.witek.okama.pl -->1% podatku na operacje i rehabilitację Witusia !
www.dla-witka.blogspot.com
- kup i wesprzyj Witka
Profil Witka na FB - doł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi tez porod odbierala pani W i była okropna, ale musze przyznać że chba tylko dzięki niej urodziłam normalnie, bo wczesniej nikt nie raczył sie zajac przez kilkanascie godz.moja osoba, dopiero jak ona weszla na zmiane zobaczyła jak długo tam leże a postepu zero, tetno spada to dopiero wtedy postawila caly personel do pionu i w 40 min urodziłam. A fakt faktem podejscie miała okropne a teksty powalajace:Kiepsko:


http://www.suwaczek.pl/cache/41ec268854.pnghttp://parenting.pl/galeria/data/500/thumbs/201106123809.jpg
http://www.suwaczek.pl/cache/4a7b5ffe5d.png
www.sunriseband.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chyba nie przejde obojetnie obok tego watku...bo ja niestety mam negatywne odczucia......
1.Jesli chodzi o opieke przed porodem-;leżałam 3 dni na patologi ciąży i nikt (mimo próśb) nie zrobił mi usg , a dodam ze byłam 2 tygodnie po terminie.Tłumaczyli to tym ze był weekend i w poniedzialek ordynator zadecyduje co i jak-tyle ze do poniedziałku urodziłam a gdyby mi zrobili usg to wiedzieliby ze malutka sie odwróciła i nie byłoby problemu podczas porodu:)
2.podczas porodu źle wkłuto mi sie w kręgosłup(przy zzo)-podraznili mi nerwy-przez co 2 tygodnie po porodzie byłam na srodkach przeciwbólowych - pomine fakt ze nie mogłam wstać z łózka ...nie mówiac juz opiece nad córeczka. Dotego przez ponad miesiąc z rany po wkłuciu ciekło mi "coś"wiec chyba tona opatrunków na to poszła:)
3. niestety byłam sporo nacieta poniewaz jak wspomnialam Maja sie odwróciła i tu kolejne moje"ale" ponieważ źle założono mi szwy - poprzebijały skóre i rana sie nie goiła....efektem było zdjęcie szwów (mimo ze były rozpuszczalne)
4.opieka po porodzie - tu nie mam zażalen...było naprawde na medal-choc zastanawiam sie czy to zasługa wynajetej sali czy to standard w szpitalu

Jak wiec widzicie trudno być optymistką po takich przejsciach i myśle ze następnym razem bedzie to bardziej przemyslany wybór...choc jak któras z Was wspomniała- pewnie każdy szpital ma swoje lepsze i gorsze strony....może poprostu miałam pecha :)

sorki za elaborat...ale mnie poniosło :yes:niestety nadal odczuwam skutki porodu (a to juz 2,5 mies po )zarówno kręgosłup jaki blizny po "zeszyciu" doskwierają...


Justyna,Maja i Milenka

http://ticker.7910.org/an1cA7_0alX0010ODAwNjhqfDQwODcwMzQybGF8TWFqZWN6a2EgaXM.gif
http://ticker.7910.org/an1cEQb-Wnm0010MDQyODI0ZHwwOTg3NzhwYXxNaWxlbmthIGlzIA.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też rodziłam w tym szpitalu, 27 styczna miną 2 lata od teg wydarzenia.Mam wspaniłego synka.Moj poród trwał 18 godzin,przy bólach partych okazało się ze dziecko ma źle odwróconą główkę (na bok) i nie było mowy o porodzie naturalnym, poza tym małemu zaczeła grozić zamartwica.Zrobionomi ekspresową cesarkę i mały urodził się silny i zdrowy...

Tylko ja miałam na drugi dzień, miałam tak ogromny krwotok wewnętrzny że mało brakowało a nawet nie zobaczyłabym swojego nowo narodzonego synka.

Juz w nocy po porodzie (urodziłam o 20.50)podawano mi krew, rano robiono mi USG i nic nie mogli wykryć, dopiero anestezjolog dr P, zdjagnozował krwotok wewnetrrzny z macicy do jamy brzucha...

Wszystko skończyło się dobrze a ja czulam sie bezpiecznie w tym szpitalu, miałam tez super połozna Asię...

Kolejne dziecko jak już przyjdzie na nie pora to chyba też urodzi się na Siemiradzkiego....


http://tickers.smyki.pl/s/12100/8682.jpg

http://tickers.smyki.pl/s/12100/8685.jpg

http://dl9.glitter-graphics.net/pub/492/492789oli578knqo.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pierwsze dziecko rodzilam własnie w siemiradzkim i wspominam jak koszmar, nie polecam.porod był bardzo ciezki, powikłania po porodzie wielomiesieczne,kilkakrotnie z powodu ropy miałam usuwane i zakładane szwy, doszło do nieodwracalnych zmian w efekcie czego drugie dziecko urodziłam przez cc.i dziekuje Bogu.gdyby porównac pierwszy poród siłami natury do drugiego cesarki to jak ciezki maraton do przyjemnego spacerku.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja też rodziłam w tym szpitalu. Słyszałam dużo opinii na ten temat tego szpitala i niestety jestem strasznie zawidziona.W życiu bym nie przypuszczała że bedzie tak fatalnie. Lekarz który przed samym porodem robił usg stwierdził że moja córeczka będzie bardzo mała a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Skończyło się na tym ze miałam poród kleszczowy którego nie praktykuje się już od dobrych kilku lat. Dobrze że chociaż Wiktoria jest zdrowa bo z tego co czytałam mogło być nie za wesoło. Zastanawiam się juz od 3 lat jak można było dopuścić do czegoś takiego. w życiu nie poleciła bym tego szpitala w którym popełniają aż takie błedy.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Izabelin

Miałam rodzić na Siemiradzkiego. Dzięki Bogu po pierwszej wizycie zwiałam gdzie pieprz rośnie. Naoglądałam się na stronie internetowej jakie to super wyposażenie mają i jaki to przyjazny matce i dziecku szpital. Niestety w rzeczywistości po wejściu w zakręt nowo wyremontowanego korytarza stanęłam w niby przychodni rodem z PRL-u :Histeria: Gabinet z oknem na świat (zero żaluzji, ludzie z naprzeciwka muszą mieć cholerny ubaw), wyposażenie raczej marnawe, co do pani doktor to się nie wypowiadam, trafiłam najgorzej jak mogłam. Najbardziej rozbawił mnie tekst, że materiał do badania pobierany jest od godziny 9 :Uśmiech: i gdzie tu ta przyjaźń i zrozumienie dla ciężarnej kobiety, która w dodatku pracuje?
Na dni otwarte już się nie odważyłam pójść, poza tym siostra była tam na praktykach (studiuje położnictwo na UJ) i stanowczo odradzała mi ten szpital.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tutek-ja rodzilam we wrzesniu 2007...to naprawde niewiele czasu-ale wciaz chodze tam do lekarza-mimo iz nie zamierzam tam rodzic ponownie...z tego co słysze w poczekalni przyszpitalnej niewiele sie pozmieniało...poza cennikiem ktory nieubłagalnie idzie w góre...no moze tyle ze wiecej sal zostąło wyremontowanych-co w wiekszosci oczywiscie jest platne..


Justyna,Maja i Milenka

http://ticker.7910.org/an1cA7_0alX0010ODAwNjhqfDQwODcwMzQybGF8TWFqZWN6a2EgaXM.gif
http://ticker.7910.org/an1cEQb-Wnm0010MDQyODI0ZHwwOTg3NzhwYXxNaWxlbmthIGlzIA.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,
zachecam do zamieszczania opinii na temat szpitala na Siemiradzkiego (oczywiscie w Krakowie) wszystkie osoby ktore tam rodzily lub maja rzetelne informacje od np. znajomych, szczegolnie:

-czy jest mozliwosc urodzenia w innej pozycji niz standarowa;/, np na kucaca, na stojaca...

-jak jest z nacinaniem krcza, to standard w tym szpitalu czy raczej ostatecznosc, no i czy pytaja rodzaca o zgode!!

-ile tam wszystko kosztuje (tzn porod rodzinny, znieczulenie, ew. prywatna polozna)

-polozne anioly i zolzy z tego szpitala

Wszystkie opinie bardzo mile widziane.
Sama zastanawiam sie nad wyborem tego wlasnie szpitala (mieszkam zaledwie przecznice od niego;), dlatego chcialabym jak najwiecej informacji zebrac, mysle ze przydadza sie wszystkim przyszlym mamusia ktore rozwazaja ten szpital! pozdrawiam


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam serdecznie:) moze moja opinia przyda sie tu komus.
Ja rodziłam na Siemiradzkiego 3 tyg temu, lezałam 7 dni na patologi ciazy i 8 dni po porodzie. Musze przyznac ze mimo tego ze sale na patologii 5 osobowe to czysciutkie,jedzenie super, pielegniarki roznie zalezy jak trafisz. Przełozona pielgniarek (nie pamietam imienia) wredna baba poprostu nie dało sie jej zniesc arogancka,niemiła ....a wykonywane zabiegi przez nia to koszmar...:(dotej pory mam slad po kroplowce:(
Musze przyznac ze jakby nie moja opłacona połozna to byłoby ciezko...bo nikt sie Toba nie interesuje...duzo jej zawdzieczam bo dzieki niej mam zdrowa coreczke a ja jakos z tego wyszłam....Opiekowała sie nami odkad trafiłam do szpitala do momentu wyjscia....poprostu nie warto rodzic bez połoznej bo moze sie okazac ze dłuuuugo sie ktos naczeka na badanie i diagnoze..........tu nie chodzi tylko o sam porod ale takze o pobycie na patalogii, na sali pooperacyjnej i poporodowej to dzieki jej interwncji miałam lepsza opieke..........
Porod był długi ok 18 godz ale w zwiazku z kaplikacjami skaczył sie cesarka....
ja rodziłam przy panu dr Janoszu cudowny lekarz, jemu zawdzieczam szybka reakcje gdy sytuacja stała sie nie zaciekawa. Dziekuje Bogu ze on był na zmianie bo jak bym miała rodzic przy kims innym to nie wiem czy pisalabym tu na tym forum, bardzo duzy przemiał lekarzy i niestety nie wszyscy rewelacyjni....
Na sali pooperacyjnej było ok. tylko trafiłam kilka razy na pielegniarke p. Renate nie pamietam nazwiska ale nie wiem jak ktos taki moze pracowac jako pielegniarka zero wspołczucia i pomocy...dzien po cesarce kazała mi wstac i isc do łazienki...dobrze ze był moj maz bo nawet nie byłam wstanie usiasc na łozku z bolu, oczywiscie nie było mowy o wstawaniu nawet przez kolejny dzien przez zawroty głowy i bol...oczywiscie p. Renate to nie interesowało, była bardzo niemiła, miałam z nia kilka incydentow ze az szkoda o tym pisac:(
Potem juz byłam na sali poporodowej komercyjnej oczywiscie 3 osobowej płatnej bo jakbym miała toalete na korytarzu to chyba bym umarła po tej cesarce.....
uczucia mam mieszane wiem jedno bez opłaconej poloznej nigdy bym nie zaryzykował porodu, lekarze rozni zalezy na kogo trafisz....


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodziłam niedawno NA SIEMIRADZKIEGO i zdecydowanie odradzam!! Wspominam to jak najgorszy horror i do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że można w dzisiejszych czasach być jeszcze skazanym na taki poród.
Prawda jest zazwyczaj taka, że poród ściśle zależy od położnej, a na Siemiradzkiego można ją sobie zamówić (800zł). Moja ginekolog poradziła mi ten szpital i Panią Olimpię . Zawczasu załatwiłam formalności i wykupiłam opcje:
• Poród rodzinny +
• Położna Olimpia (dodatkowo sprawdziłam w necie - świetne opinie, jeśli w ogóle nie najlepsze ze wszystkich) +
• Salka dwuosobowa po porodzie – do salki nie mam nic do zarzucenia, jest super.

Poród mój wyglądał następująco – rodziłam przez całą noc na korytarzu na patologii (bo prawdopodobnie akurat brakowało salek na porodówce).

Przyjechałam do szpitala na zleconą próbę oksytocynową (było już kilka dni po ustalonym terminie porodu), niestety na tej próbie odeszły mi wody. O godz. 16:00 Zakwaterowano mnie do 5-o osobowej sali na patologii, gdyż akurat brakowało salek na porodówce. Byłam wyrozumiała i miałam pełne zaufanie do Pani Olimpii, dlatego sądziłam, że niedługo coś się zwolni i mnie przeniosą – każdemu szpitalowi może się przecież zdarzyć chwilowe przeciążenie. Moja położna Olimpia kończyła właśnie swój dyżur i poszła do domu w myśl zasady – jak to określiła – że dopóki nic się nie dzieje nie jest potrzebna. Ale o godz. 23:00 dalej byłam na patologii, a zaczęły mi się skurcze. Ponieważ byłam na oksytocynie, a moja szyjka macicy nie chciała się otworzyć, miałam bardzo bolesne skurcze, od samego początku co 4 min. Położna (?), która akurat miała na patologii dyżur była poirytowana tym, że wyszłam na korytarz z salki i chciałam pochodzić. Nakazała, żebym spróbowała się przespać, albo wzięła sobie prysznic.

Raczej uważałam się zawsze z osobę wytrzymałą na ból, ale te skurcze były straszne – prysznic tylko pogarszał sprawę, a na łóżku zwijałam się z bólu, a konkretniej kładłam na podłodze pod łóżkiem tak to bolało. Położna(?) z dyżuru była wściekła, bo reszta dziewczyn z mojego pokoju wpadła w histerię (wszystkie dopiero czekał poród i strasznie się wystraszyły) więc wspaniałomyślnie przystała jednak na to żebym po korytarzu chodziła. Sama jak sądzę poszła spać, a w każdym razie zniknęła ze swojego stanowiska. I tak zostałam na tym korytarzu sama, z koszmarnymi skurczami co kilka minut, a o mężu – którego nie można tam było wpuścić, i o drabinkach albo piłce mogłam pomarzyć (taki ekstra rodzinny poród). I co najlepsze tak do samego rana. Godzina za godziną nie mogłam uwierzyć, że wszyscy mają mnie tak dokładnie w d…e, że nikt nie przenosi mnie na porodówkę, żebym mogła rodzić na sali, z mężem, i w warunkach cywilizowanych, bo wątpię w czystość tego korytarza, a na kolanach po nim chodziłam i twarzą ciągnęłam po ścianie. Dwa razy w ciągu nocy miałam badanie – położna na siłę pchała mi rękę, żeby rozszerzyć moją szyjkę macicy, bo pomimo już tylu godzin dalej się nie otwierała ( w efekcie mam dzisiaj pękniętą szyjkę macicy). Błagałam ich o cesarkę, ale powiedziano mi, że u nich urodzę naturalnie!

O chyba 6:00 rano zdecydowałam, że jednak nikt tego za mnie nie zrobi i zadzwoniłam do Pani Olimpii, że już nie mam siły nawet stać o własnych siłach – i takim to sposobem wreszcie trafiłam na porodówkę. Najpierw do pokoju przygotowań, gdzie położne z tego oddziału nakazały mi wziąć długi prysznic, a dokładnie lać gorącą wodą po brzuchu przez co najmniej 20min. Ostatnio się dowiedziałam, że tego nie wolno absolutnie robić, bo grozi odklejeniem łożyska, ale wtedy zastosowałam się do zaleceń, a ból pod tą ciepłą wodą był już zupełnie masakryczny. Położne szybko jednak uciszyły moje jęki arogancko informując mnie, że nie jestem na oddziale sama, a niektórzy śpią. Najbardziej bałam się, że zrobią krzywdę mi i mojemu dziecku. Siedziałam więc cicho w kuckach pod prysznicem nie mogąc uwierzyć, że to co się dzieje to mój poród. Następnie przy lewatywie przeprosiłam położną za to że wcześniej śmiałam zajęczeć za głośno i z pokorą wysłuchałam stwierdzenia, że „no trochę się za mocno egzaltowałam”. Następnie przeniesiono mnie na salę do porodu, wpuszczono męża i pojawiła się Pani Olimpia. To czysta paranoja – byłam już w tak złym stanie, że nie mogłam sama dojść do kibla w tej salce, żeby się wysikać, zresztą myślę, że o tym, w jak złym byłam stanie świadczyć może fakt, że dostałam wtedy znieczulenie od razu podpajęczynówkowe, a nie zewnątrzoponowe. Tak się trzęsłam, że bałam się, że nie będą w stanie się wkłuć we mnie albo nie zdążą pomiędzy skurczami. Znieczulenie jest fantastyczne. Zasnęłam po nim na 2 godziny, a kiedy się przebudziłam od razu zaczęła się druga faza porodu – nawet nie wzięłam już drugiej dawki znieczulenia, którą zawsze proponują. Faza porodu właściwego w porównaniu z tym co, przeszłam wcześniej, to była betka. Trochę pękłam przy ostatnim parciu, więc Pani Ola szybko mnie zaszyła – tu akurat żałowałam, że nie wzięłam tej drugiej dawki znieczulenia, bo to bolało, a wiem że dziewczyny po drugiej dawce nic nie czuły z szycia. I wszystko co złe – myślałam - już za mną. Euforia z posiadania dziecka była tak duża, że nawet podziękowałam jeszcze Pani Olimpii czekoladkami i dobrym trunkiem, podobnie pielęgniarkom i położnym na oddziale. A także mojej ginekolog, która prowadziła moją ciąże i zorganizowała poród w Siemiradzkim. Do niej jeszcze oczywiście poszłam w połogu na kontrolne badanie – tak wszystko pięknie i ładnie. I postanowiłam czym prędzej zapomnieć o koszmarze porodu. Aż tu właśnie ostatnio byłam u innego ginekologa i okazuje się, ŻE MAM PĘKNIĘTĄ SZYJKĘ MACICYa jak to określił ten lekaż – wystarczyło tylko 2 szwy założyć, ale taką fuszerkę odstawiają w tych szpitalach. Teraz porządek może zrobić tylko plastyka. I co teraz myślę o Pani Olimpii i Siemiradzkim?

I jest dokładnie tak jak napisała moja poprzedniczka - nie ma twojej położnej - nikt się tobą nie przejmuje!!!


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowny Czytelniku,

Z przykrością i poczuciem niezawinionej krzywdy przeczytaliśmy posty umieszczone przez osobę posługującą się nickiem Majka.O lub Agata.S. Ponieważ autorka podała na jednym z portali datę porodu - na podstawie dokumentacji medycznej - ustaliliśmy kto jest ich autorem i jak rzeczywiście wyglądał przebieg porodu. Wpis ten zawiera wiele nieprawdziwych i krzywdzących nasz Szpital twierdzeń. Pragniemy zatem odnieść się do najważniejszych z nich.

1. Pacjentki obserwowane pod kątem rozpoczynającego się porodu niekoniecznie muszą przebywać w Szpitalu. Z reguły przyjmowane są w sytuacji jeśli istnieje konieczność np. obserwacji dobrostanu dziecka, lub potrzeba ich hospitalizacji wynika np.
z dalszej odległości zamieszkania od Szpitala. Obserwacja taka ma miejsce w sali przedporodowej, która znajduje się w obrębie oddziału patologii ciąży. Nie ma potrzeby umieszczania takiej ciężarnej w sali porodowej najczęściej aż do czasu rozwinięcia się regularnej czynności skurczowej tj. w momencie rozpoczęcia się tzw. aktywnego I okresu porodu. Ciężarne mają tam zapewnioną opiekę wykwalifikowanej położnej.

2. W trakcie pobytu na sali przedporodowej oprócz opieki położnej Autorka wpisu była co najmniej dwukrotnie badana przez dwóch różnych lekarzy i żaden z nich nie widział wskazań do przeniesienia jej na salę porodową i nie można w tej sytuacji powiedzieć, że nikt się pacjentką nie interesował cyt. „musiałam rodzić na korytarzu sama, bez męża i opieki”.

3. Rzeczywiście zdarza się, że przez niektóre ciężarne kobiety fizjologiczne skurcze przedporodowe odbierane są jako uporczywa często emocjonalnie trudna do zrozumienia dolegliwość /nie rodzę, a mnie boli/ i jednym ze sposobów łagodzenia tych dolegliwości jest imersja wodna. Zabieg ten nie stwarza zagrożenia odklejenia się łożyska i jest zabiegiem powszechnie stosowanym i zalecanym jako standardowa procedura w opiece nad kobietą w przebiegu porodu fizjologicznego. W żadnym też wypadku imersja wodna nie polega na polewaniu brzucha wrzątkiem, czy gorącą wodą.

4. Autorka podała nieprawdziwe informacje co do rodzaju znieczulenia, które zostało u niej zastosowane.

5. Nadużyciem jest stwierdzenie że cyt. „jawnym oszustwem” są wpisy w Karcie Informacyjnej z Leczenia Szpitalnego, oraz że wiele kobiet po porodach fizjologicznych w naszym Szpitalu ma niepełnosprawne dzieci. Dziecko Autorki urodziło się zdrowe, a poród wg stwierdzenia Autorki przebiegał prawidłowo.
W naszym Szpitalu dokumentacja medyczna prowadzona jest rzetelnie.

6. Poporodowa laceracja szyjki macicy jest zjawiskiem dość częstym i wbrew temu co podaje Autorka może powstać nawet po jej zaopatrzeniu w trakcie prawidłowo wykonanej kontroli szyjki macicy. Większość drobnych laceracji nie jest wskazaniem do zabiegu operacyjnego i takiego nie wymaga. Zmiana ta nie powoduje z reguły dolegliwości bólowych u kobiety, stąd też należałoby przeprowadzić szczegółową diagnostykę i badanie konsultacyjne, ponieważ przyczyna opisywanych przez Autorkę dolegliwości może mieć inne podłoże.

Szanowny czytelniku!
Absolutnie nie twierdzimy że jako Szpital jesteśmy idealni i zawsze wszystko nam wspaniale wychodzi to jednak z całą stanowczością chcemy podkreślić, że w naszej pracy mocno się staramy aby każdą pacjentkę traktować indywidualnie z troską pochylając się nad jej problemem. Z wdzięcznością przyjmujemy również każdą merytoryczną krytykę, bo lata pracy w służbie zdrowia i zdobyte doświadczenie szczególnie w zakresie położnictwa nauczyły nas pokory, ale jednocześnie w łączności z wiedzą teoretyczną /ciągłe szkolenie/ jesteśmy otwarci i gotowi na trudne i skomplikowane problemy medyczne i takich nie unikamy.
Do samodzielnej oceny Państwa czytających pozostawiamy fakt, dlaczego po półtorej roku od daty porodu, przebiegającego wg Autorki tekstu bez żadnych komplikacji i zakończonego urodzeniem zdrowego dziecka, pojawiły się pretensje i w ten sposób rozpowszechniane krzywdzące opinie o naszym Szpitalu rozsyłane po licznych portalach.

*** Szpital na Siemiradzkiego w Krakowie


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...