Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
adasaga3

Prawo jazdy

Rekomendowane odpowiedzi

Coraz więcej dziewczyn, kobiet ma prawo jazdy. A Wy, posiadacie prawo jazdy? Jeśli tak, to od kiedy? Czy zrobiłyście je zaraz po 18-tce czy później np. mając już dzieci?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie zrobiłam po 18 urodzinach, bo nie mieliśmy w domu samochodu, starsza siostra zdawała kilka razy, a zaczęła jeździć 10 lat po kursie, teraz chyba trudniej zdać i może bym i chciała, ale mam opory, boję, ze spowoduję wypadek, że nie ogarnę co i jak i będę stała na rondzie i parkowała na dwóch miejscach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja w sumie nie widzę potrzeby by dziecko 18 miało prawo jazdy - co innego kiedy studiuje i czuje że jest potrzeba a dojrzałość przychodzi z wiekiem


http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zrobiłam prawko gdy miałam 20 lat czyli 7 lat temu. Udało mi się zdać za pierwszym razem:) Mówiąc szczerze to nie wyobrażam sobie nie mieć prawa jazdy. Jadę gdzie chcę, kiedy chcę i nie proszę męża aby mnie zawiózł. Poza tym relaksuję się w czasie jazdy:)


http://www.suwaczki.com/tickers/1usaj44j6npfr40t.png

http://www.suwaczki.com/tickers/6qw2s8fwoxc2zo6y.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam ok 15 lat już ale dziś jest trudniej je zdobyć niz wtedy kiedy ja zdawałam mój syn był wtedy malutki i dziś nie wyobrażam sobie życia bez prawka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marg nie zazdraszczaj tylko wsiadaj w auto i rób prawko najważniejsze to wytyczyć sobie cel a potem go zrealizować wiem że dziewczynki masz jeszcze małe i może to cię powstrzymywać ale jak już zaczniesz to jakoś pójdzie zobaczysz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Margeritko, koniecznie wsiadaj za kierownicę! Zapisz się na kurs. Pomyśl o niektórych osobach, które znasz o mają PJ. Czy Ty jesteś gorsza od nich, że sobie nie poradzisz? Ive wierzę! Zdasz! Tylko musisz chcieć. Będziemy Cię wspierać. Mocno, mocno. Trzymam kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Margeritka, nie jesteś sama. Ja, niestety, też nie mam prawa jazdy i coraz bardziej mi to przeszkadza. Utrudnia życie jak chole... U mnie była taka "moda", że zaraz po osiągnięciu 18-tki większość koleżanek, kolegów z liceum zapisywała się na prawo jazdy i wszyscy -prędzej czy później- zdawali. Ja się nie zapisałam, przyczyn było wiele. Potem nie raz jeszcze myślałam o tym by prawko zrobić, ale zawsze było jakieś "ale". Brak czasu, pieniędzy (bo czesne trzeba było zapłacić), a z wiekiem coraz większy strach. Żałuję że nie zrobiłam prawa jazdy gdy miałam te 18-20 lat. Młodzi ludzie nie myślą o konsekwencjach, z większym luzem podchodzą do różnych spraw, a ja jestem już w takim wieku że się boję, podobnie jak Margeritka mam wizje że spowoduję wypadek, że dzieci sierotami zostaną. Nawet gdy byłam w pierwszej ciąży już prawie, prawie zapisałam się na kurs, mówiło się wtedy o zmianie przepisów i bałam się że będę już musiała zdawać po nowemu, do tego doszły problemy z ciążą, urodzenie wcześniaka i zrezygnowałam. A dziś z zazdrością patrzę na inne kobiety, nawet moje sąsiadki mają 70 lat i jeżdżą. Czuję się przez to głupia, zacofana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Adasaga3, za Ciebie też będziemy mocno, mocno trzymać kciuki. Dziewczyny zmobilizujcie się na wzajem. Będzie Wam raźniej.
Moja mama robiła PJ przed 40. Zdała. NAjpierw się zapierała, że nigdzie nie pójdzie, że po co?, że stara baba (?)...
Koleżanka ją zapisała, mój ojciec zapłacił za kurs i postawili ją przed faktem dokonanym. Na szczęście przestała się upierać. Poszła. Dała radę. Do dziś jeździ. Wozi czasem wnuki na dodatkowe zajęcia. Odwiedza nas. Jest, gdy jej potrzebujemy.
Mówi, że dziś nie wyobraża sobie życia bez tego dokumentu.
Jest niezależna.
Ja nauczyłam się jeździć po placu w podczas 19h jazdy na 20h kursu ;) Instruktor był bardzo wyrozumiały. Zdałam i to za pierwszym razem ;)
Kumpela miała wypadek podczas kursu...dziś jeździ w delegacje zagraniczne służbowym autem.
Kuzyn zdał za 10. razem, 10. dnia, 10. miesiąca...cóż za magia liczb, prawda? A dziś zwiedza świat za kierownicą.
Dziewczyny, jedyne, co może stać Wam na przeszkodzie, to względy finansowe. Nie przyjmuje innych wymówek :P
DZIAŁAJCIE!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikawa popieram cię w stu procentach. Grunt to zrobić pierwszy krok. A potem to już z górki. Ja pamiętam jak dziś gdy na swojej pierwszej jeździe pojechałam od razu na miasto. Wsiadłam za kierownicę a instruktor kazał wyjechać z placu manewrowego. Byłam zszokowana ale pojechałam i do dziś jeżdżę bez strachu:)


http://www.suwaczki.com/tickers/1usaj44j6npfr40t.png

http://www.suwaczki.com/tickers/6qw2s8fwoxc2zo6y.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie nie chodzi o finanse. Mam na to odłożone "swoje" pieniądze , uciułane jeszcze przed ślubem. :-) Leżą na koncie i czekają. Zresztą nawet gdybym nie miała własnych oszczędności mąż by mi przecież dał, bo on też jest zdania że powinnam prawo jazdy zrobić, dla własnej wygody, żeby móc się wyrwać na kilka godzin, móc załatwić swoje sprawy bez patrzenia na niego. Ale ja się po prostu boję, czuję że się nie nadaję. Mąż dał mi kiedyś jedną lekcję, ale wcale mi to nie szło, dobrze że mąż auto ręcznym zatrzymał bo byśmy wpadli na latarnię.:-) Poza tym ta zmiana przepisów spowodowała że teraz nawet teorię ciężko zdać. Sam egzamin organizowany jest w mieście oddalonym od mojego o ponad 30 km, najlepiej żebym tam więc jeździła na jazdy, co zajęło by ze 3 godz. Mąż wraca do domu późnym popołudniem, przy dwójce małych dzieci, w tym jednym "cycusiowym" nawet na 2 godziny trudno mi się wyrwać gdziekolwiek. Ehh, szkoda gadać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Adasaga3, czyli kończys karmienie i zapisujesz się na kurs. Trzymam za słowo! :) Kasa odłożona, czyli już się trochę nosisz z tym zamiarem. Z mężem za kierownicę usiądź po którejś jeździe na placu z instruktorem. Mi ojciec powiedział, że auta mi nie da dopóki nie nauczę się jeździć. Instruktor był zaskoczony, że wcześniej nie próbowałam. Niby radziłam sobie nieźle z ruszaniem ;) Po kilku tygodniach tato mnie zabrał do lasu i mogłam 'zaszaleć" jadąc po leśnych i polnych dróżkac. Mama pozwalała jeździć po asfaldzie;)
Strach to zły doradca. To nie wymówka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a lęk przed potrąceniem kogoś, spowodowaniem wypadku? ja tak mam, ze bardzo się tego boję:) nie wiem, najłatwiej to zabierać się za to jak ma się 18 lat, inna głowa, większa śmiałość, potem przy dzieciach to trzeba kombinować jakoś

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marg ja tez się bałam o takie rzeczy ale w sumie to wszędzie czyha na nas niebezpieczeństwo i jakby człowiek się tym przejmował to tylko wypadałoby nie wychodzić z domu a jednak ludzi wychodzą a nawet robią bardziej niebezpieczne rzeczy niż jazda samochodem wiec nie myśl takimi kategoriami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Magi doskonale cię rozumiem :(
Ja mam prawo jazdy od ponad 15 lat i nie jeżdżę i przyznam się że jest to dla nie spory kompleks. Otwarcie o tym nie mówię, jeżeli ktoś pytam to mówię że jest ni niepotrzebne, że dojdę tam gdzie chce lub mnie mąż podrzuci, ale tak naprawdę to się boję prowadzić samochód. Nie uczestniczyłam w żadnym wypadku i nie wiem skąd ten lek. Prawo jazdy zdałam za pierwszym razem, bez problemu w wieku 17 lat. Po otrzymaniu prawa jazdy jeździłam samochodem rodziców, potem studia i przerwa. Jak wieliśmy ślub to wzięłam kilka lekcji i zaczęłam jeździć, ale mąż jeździł lepiej, szybciej i przestałam jak zaszłam w ciąże. I tak już osiem lat :( W te wakacje miałam wewnętrzny plan, że zacznę jeździć. Siedziałam za kółkiem 5 minut i było fajnie. Ale nic więcej :( Jak się przemóc ?
NATKA08 ja to wiem, ale ... sama nie wiem gdzie mój problem?


http://www.suwaczki.com/tickers/relgha00pg75am1j.png
http://www.suwaczki.com/tickers/relgx1hp8osklq3k.png
http://www.suwaczki.com/tickers/relghdge7w947kii.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja Margeritkę dokładnie rozumiem. Ja też się boję, na drogach ogromny ruch, tyle osób źle jeździ, jakim to trzeba się nieraz wykazać refleksem. Nawet ostatnio mieliśmy taką niebezpieczna sytuację. Jechaliśmy z rodzinką na grilla, skręciliśmy już w uliczkę prowadząca do domu mojego brata, na poboczu stała z jednej strony mama z tatą, z drugiej strony pobocza ich dzieci. Gdy minęliśmy rodziców i prawie zbliżyliśmy się do dzieci dziewczynka nagle rzuciła się nam pod koła by przebiec na tą drugą stronę gdzie stali rodzice. Mąż gwałtownie zahamował, ale niewiele brakowało. Ja aż się cała spociłam z nerwów. Wiem że ja, jak chyba każdy początkowy kierowca bez refleksu, prawdopodobnie bym tę dziewczynkę przejechała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Margeritko, Ci, którzy się boją są ostrożniejszymi kierowcami.
Jak ma się coś wydarzyć, to się wydarzy. Gdziekolwiek byś nie była. Nawet w domu można się poślizgnąć i niefortunnie upaść.
Daj sobie szansę. Jeżeli zdasz, będziesz jeździć przez rok i po roku stwierdzisz, że to nie dla Ciebie to po prostu odpuscisz. Ale spróbuj, tylko próba niech się nie kończy na kursie PJ. Moja kumpela z LO zaraz po zdaniu bała się jeździć, bo wydawało jej się, że jak tir jedzie z przeciwka, to się nie zmieści jadąc swoim pasem i na pewno on ją dotknie swoim autem...
Przez jakiś czas jeździła ze mną i się z tym oswajała. Aż się do tego przyznała. Obgadałyśmy temat. Później rodzice kupili jej auto i do dziś jeździ.
Ja w Ciebie wierzę! Z dziećmi jest trudniej podjąć pewne wyzwania, ale nie można rezygnować z rzeczy, które będą również z korzyścią dla dzieci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze mi się przypomniało-mojej szwagierce, początkującemu kierowcy wyskoczył kiedyś pies na drogę i ona zamiast zahamować przez pomyłkę dodała gazu. Na szczęście dla psa, bo nie zdążył się jej dostać pod koła :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja siora kiedyś zahamowała na kurze. Ależ piór się uniosło.
Kura wbiegła pod samochód. Kura- Samobójczyni.
Moja siora oczywiście nie chciała jej rozjechać i szybko zahamowała, pech chciał, że kurze tego dnia udało się zrealizować plan i do rosołu już nigdy nie trafiła :p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikawa, no nie wiem. Ja mam miękkie serce, pewnie bym ze 3 dni płakała po tej kurze. :-)
Ela, Twoja historia przypomina mi historię mojej szwagierki. Ona też zdała prawo jazdy wieki temu, trochę jeździła, potem przestała. Z jakiego powodu nie wiem. W każdy razie lata mijały, wyszła za mąż, urodziła dzieci i nadal nie potrafiła się przemóc. Dopiero ciężka choroba jej ojca zmusiła ją do tego by znów zacząć jeździć. Jej rodzice mieszkają w innym mieści, mąż nie zawsze mógł ją do nich zawieźć więc niejako nie miała wyjścia, chciała odwiedzić chorego ojca musiała zrobić to sama. Wykupiła więc kilka jazd, trochę ze szwagrem pojeździła "po wsi" i od tamtej pory jeździ. Nie jest na pewno super kierowcą, nawet ostatnio przez przypadek o mało co nie wjechała w bok naszego samochodu, ale ważne że jeździ, a z każdym miesiącem i rokiem będzie lepiej. Skoro i Ty jeździłaś w te wakacje te "5 minut" i podobało Ci się może warto pójść dalej i od czasu do czasu przy boku męża trochę pojeździć by odświeżyć swoje umiejętności. Trzymam za Ciebie kciuki, masz o tyle łatwiej że nie musisz zapisywać się na kurs, wszystkiego od początku uczyć, tylko sobie po prostu przypomnieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oo nie jestem sama .. też mam prawko i na tym się kończy... robiłam późno, dzieciątko jedno już było .. zdałam za drugim razem .. no i na tym się skończyło, mieliśmy stary samochód który gasł co chwilę i nie potrafiłam nim jeździć .. do tego się bałam.. jeździłam tylko gdy byliśmy u znajomych i mąż coś wypił.. ale zawsze na tyle trzeźwy aby nadzorować i podpowiadać.. raz zaliczyłam rów bo mnie pies obszczekujący samochód rozproszył, do tego ciemno było i bałam się, że go przejadę ..innym razem gdy zgasł a droga była z górki hamulce przestały działać (choć wszyscy słysząc to nie wierzyli) i mam uraz .. w ogóle nie czuję się pewnie za kierownicą .. do tego .. co najdziwniejsze nie umiem parkować (nie mam pojęcia jak zaparkowałam na egzaminie -baa nie pamiętam nawet tego) i tak już kilka lat.. aż się boję na myśl co to będzie gdy sytuacja zmusi i np. będzie w końcu praca ale taka, że dojazd tylko własnym transportem.. i nawet zaczęłam żałować, że zrobiłam bo by mi przynajmniej nikt nie truł głowy pytaniami czy jeżdżę i dlaczego nie... to się wyżaliłam :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...