-
Postów
2,513 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
123
Treść opublikowana przez Peonia
-
Renia tak, skierowanie potrzebne. Ja to mam od pierwszej ciązy, ale planowałam kolejne, nic więc nie robiłam. Fizjoterapeuta powierdził mi w maju ubiegłego roku. Mam dziure od pepka do mostka, więc gigant... Na NFZ zrobisz zszycie kresy białej prawie wszędzie. Ale nie wszędzie plastyka brzucha w bonusie. a ja mam za duzo skóry i pępek gigant, nigdy nie wrócił do normy. Wolę dwa w jednym i na NFZ, bo plastyka brzucha jest bardzo kosztowna.... Wodniaka nie mieli moi synkowie, my walczymy z przyklejonym napletkiem :)))
-
Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)
Peonia odpowiedział(a) na kalafiorki temat w Przedszkolaki
Oligatorka odzywaj się cześciej :)) dobrze, że u Was wszystko ok :)) I powodzenia w pracy! A Milenka w żłobku? żoo zabieg zespalający kresę to nie wszystko. Ten rzeczywiście w wielu ośrodkach jest na NFZ, ale bez plastyki brzucha. Nie mam jednak ochpty na dwie operacje, a mam rozciągnietą mocno skóre na brzuchu, pępek jak krater i samo zszycie kresy to nie to... musiałabym zrobic potem drugą - plastykę. Tyle nie dam rady. jak znajde ośrodek, który jak tam robi na NFZ dwa w jednym bliżej, to wolę bliżej... Ale na razie nie znalazłam. A rozstep mam gigantyczny, od pępka do mostka. cud, że nie dorobiłam sie dotąd przepukliny. I mam wrażenie, że jest coraz gorzej z moim brzuchem.Nie mówiąc o ciagłym bólu w lędźwiach, problemem z trzymaniem moczu jak kicham i innych "atrakcjach".... Operacja zaćmy to jednak mniejsza suma w porównaniu do pelnej plastyki brzucha, mąz zrobił wraz z wszczepieniem soczewki, bo slepy był i suma na dwoje oczu to była połowa operacji brzucha. Za tyle bym ten brzuch zrobiła prywatnie. -
Calineczka życze sukcesów w odstawianiu. Widac, że Wojtuś juz gotowy. A mamusia? Rozstęp kresy białej i mięśnia prostego to nie jest błahostka. Kiedys o tym tez zupełnie nie myślałam/nie wiedziałam. mało sie o tym mówi/pisze. Ja mam go od pierwszej ciąży, ale planowałam kolejne więc nie robiłam z tym nic poza rehabilitacją. Niestety efekty marne, teraz mam po prostu za duży - od pępka do mostka, nic z ty juz nie da się zrobić. Boli mnie ciagle kregosłup ... To dośc łatwo zdiagnozować. Jak próbujesz robić tzw brzuszek to robi Ci się namiocik na brzuchy, zamiast go zmniejszać. Poczytaj: http://diastasisrectistop.com/tematy/jak-sprawdzic-czy-mam-rmpb Ogolnie mi po cukrzycy ciązowej przeszła ochota na słodycze i jem ich mało co. No i został mi nawyk jedzenia co 3 godz, zdrowy tryb odżywiania wprowadziłam w rodzinie, więc problem tycia z powody złych nawyków żywieniowych prawie wyeliminowany. A brzuch jest gigant, nic z nim nie zrobie bez operacji.... jestem ogólnie szczupła, więc on bardzo podpada, wyglądam jak w ciązy. Co do diety itp to przyznam, ze nigdy takowej nie stosowałam. Nie potrafiłam się zebrać. Pierwszą motywacją była dla mnie cukrzyca ciążowa... I postanowiłam nowe nawyki (lepsze...) zachować. Kiedys np potrafiłam zjeść tabliczkę czekolady mlecznej na raz, teraz w sumie ona m nawet nie bardzo smakuje, zakończe na max paru kostkach gorzkiej (teraz jest dla mnie slodka :))) Monikae zdarzają sie różne trudne historie. Mój młody miał trudniejszy kaszel w stycznu, też ie wyglądał bardzo groźnie, ale mnie tkneło i poszłam do pediatry. Zapalenie płuc było. Intuicja matczyna bywa niezawodna, jak masz się niepokoić to lepiej idź sprawdzić.
-
Witam w leniwy poranek :-)) Dziecko po krótkiej pobudce o 6 jeszcze śpi... Chyba totalny śpioch mi rośnie, a zupełnie się nie zapowiadał. Dla mnie mokry kaszel to z reguły była już oznaka zdrowienia, oczyszczania się dróg oddechowych po infekcji. Inhalacje, syrop na mokry kaszel ulatwiajacy uplynnienie i wydalenie wydzieliny i tyle. Jak nie ma gorączki i dziecko swobodnie odkrztusza wydzielinę nie chodzę do lekarza. Bo nic ponadto co napisałam ni nie powie. Ale jak Cię Monika coś ma uspokoić to idź sprawdzić. Jest po 10 mąż właśnie przyniósł śpiocha... Porozbierał się z pajaca.. Lewą nogę włożył do prawej nogawki cudak :-))kiedy i jak on to zrobił, cichutko był:-)) Monikae Świetny kapelusz, też bym z chęcią taki kupiła. Niestety mój ściąga wszelkie czapki, toleruje tylko te typu beanie z dzianiny, latem zawsze jest kłopot i walka z czapką... Zeszłego roku przeszły jakoś takie wiązane z chusteczki z daszkiem, no ale ich nie lubię, to dobre dla niemowląt raczej, a to już spory chłopczyk... Nie mam patentu jak go przekonać do tych cienkich czapek z daszkiem. Co do piżamek to u nas pajace ze stópkami na noc. Tak mi najwygodniej. W dzień bez stopek. Zwykłych jeszcze nie mamy, dopiero kupię. Na lato miał rampersy z krótkimi i długimi nogawkami, z krótkim rękawkiem lub bez. No jakieś dwa na to lato mam jeszcze, ale powoli przejdziemy na piżamki, będą lepsze w kwestii odpieluchowania. Alilu Zdrówka dla Ady! Co do żłobka to dzieci czasami nie chcą tej zmiany tak bez powodu, wola być w domu nawet jak tam jest wiele atrakcji. Wierzę, że Ada wreszcie polubi żłobek, byłoby Wam łatwiej... Calineczka Już kiedyś pisałam tu, że moje dzieci lepiej śpią same u siebie. Gorzej, jak ktoś nie ma możliwości spróbować tej opcji. No jak dziś - mały wstał po nas... Z innej mańki. Mam tak koszmarny rozstęp kresy białej, że wciąż wyglądam jak w ciąży, jestem szczupła więc tym bardziej to widać... Szukam opcji operacji na NFZ bo prywatnie mnie nie stać... Coś ciężko z tym tematem. Coś ktoś słyszał? Szczęściara Chyba by mnie szlag trafił z tą kiecką... Przekręconych szwów też nie cierpię... Wiskoza, której niezbyt ufalam jednak czasami lepiej sprawdza się latem od bawełny. Tu przekonały mnie kiecki z GreenPoint. Kończę bo mały wariuje, trzeba ogarnąć towarzystwo... Miłego dnia!
-
Renia74 Peonia Dziewczyny z Krakowa i okolic. Mam pytanie spoza tematyki dzieciowej. Podobno u Bonifratrów robią na NFZ zabieg przywracający prawidłowe funkcjonowanie przy rozstępie kresy białej i mięśni prostych brzucha, wraz z plastyką nadmiaru skóry i pępka. Chyba dojrzałam do tego ... Mam dość figury jak w ciąży i flaków na wierzchu... Coś ktoś o tym wie? Ale mi się marzy taka operacja, tzn efekt po :))) Myślałam że takie zabiegi to tylko prywatnie. Też tak myślałam. Aż mi się wierzyć nie chce, dziś nie mogłam się dodzwonić. Jednak koleżanka się upiera że ona tam idzie na NFZ. Nawet myślałam o zabiegu prywatnie...Ale kwota około 15 tys to dla mnie niestety za dużo. Co do pulpetów teściowej Misi to chyba skoro stwierdziła że biegunka to raczej nie halo smażonymi mielonymi karmić. :-)) przynajmniej ja to tak czuję. A jak tam wesele? To teraz było, czy dopiero będzie?
-
Lilijko tam tez był w planach sn, niestety konieczne okazało się cc. Lekarz prowadzący ciążę to był szef położnictwa, gdzie to sie odbyło, przyjechał za późno. Rutyna i jak sadzę zadufanie w sobie lekarki dyżurnej zawiodło. I mam i rodzina za bardzo jej zaufała. Myslę, że jeśli nawet oni się zapomną, to wystarczy pytać o kazdą wdrażaną procedurę, czy jest ok w takim przypadku i domagać się odpowiednich rozwiązań. I wszystko będzie jak najlepiej. Mówisz po drugiej stronie ulicy? To jak się zakwalifikuję to może się poznamy :))) Zakonnicy to jakos nie moja bajka, ale cena za taki zabieg przerasta moje mozliwości, a tam NFZ... Dzis nie mogłam się tam do nich dodzwonić. Może też wypoczywają.... Mam tak ogromny rozstęp kresy białej, że jest coraz gorzej. Cud, że jeszcze jakaś przepuklina mnie nie dopadła. Muszę o to zadbać. Ciąża puste place zabaw? to gdzie dzieci?
-
to, że jest na NFZ to wiem, bo znajoma robi to w czerwcu - wskazania z powodu problemów jakie sama mam. Raczej myślałam o tym, czy ktoś coś słyszał o doktorach, którzy to robi i kto to zrobi najlepiej. Podała nazwisko Topa, z dopowiedzeniem, że oschły i nie bardzo miły...
-
Dziewczyny z Krakowa i okolic. Mam pytanie spoza tematyki dzieciowej. Podobno u Bonifratrów robią na NFZ zabieg przywracający prawidłowe funkcjonowanie przy rozstępie kresy białej i mięśni prostych brzucha, wraz z plastyką nadmiaru skóry i pępka. Chyba dojrzałam do tego ... Mam dość figury jak w ciąży i flaków na wierzchu... Coś ktoś o tym wie?
-
Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)
Peonia odpowiedział(a) na kalafiorki temat w Przedszkolaki
Oligatorka Ty chyba jesteś z Krakowa. Podobno u Bonifratrów robią na NFZ zabieg przywracający prawidłowe funkcjonowanie przy rozstępie kresy białej i mięśni prostych brzucha, wraz z plastyką nadmiaru skóry i pępka. Chyba dojrzałam do tego ... Mam dość figury jak w ciąży i flaków na wierzchu... Coś wiesz o tym? -
Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)
Peonia odpowiedział(a) na kalafiorki temat w Przedszkolaki
żoo No Madera i Kanary to zupełnie dwa światy. Raczej bujnej roślinności na tych drugich bym się nie spodziewała. :-)) chyba tego tam nie szukałaś. Ale w sumie z tego co piszesz zupełnie nie jarze o co kaman. Zadowolona jesteś czy jednak nie :-)) Dzieci w życiu zmieniają wiele. Kiedyś dla mnie tzw stacjonarne urlopy były niewyobrażalne. Nikt na takie by mnie nie wyciągnął. Potem zaczęłam je doceniać. Zwłaszcza, jak dzieci zaczęły same artykułować co im pasuje a co mniej. Ten etap dopiero przed Wami i być może maluchy będą się czuły dobrze na "włóczonych" wakacjach. Jeśli nie, to może być kiepsko pogodzić oczekiwania wszystkich. Nic gorszego jak obrażone maluchy ciągnięte na siłę... My powoli przekonujemy starszaki. Zresztą nigdy nie pozwoliłam im na typowe siedzenie bo bym ogłupiała, zawsze były wypady ze stacji. Jednak trochę wycieczkowanie musiałam do nich dostosować. Przecież to nic fajnego patrzeć jak były znudzone i obrażone, fajnie jest też patrzeć na beztroskie i szczęśliwe buzie z uśmiechem od ucha do ucha :-)) nawet jak my, dorośli, trochę musimy się nagiąć do ich potrzeb. Przecież jak sami byliśmy dziećmi podobne rzeczy nas cieszyły. Sama katowałam cierpliwość dorosłych chęcią całodziennego pluskania się w morzu lub jeziorze. A teraz plaża a zwłaszcza takie kąpiele to dla mnie coś jak katorga... No ale cóż... -
Alilu No nie wiem, u nas o ile na katar zareaguję od razu to zazwyczaj trzeciego dnia jest spokój. Monikae Dobrze, że poradziłaś się tej farmaceutki, lepiej być ostrożnym. Mój najstarszy to alergik ale nic się nie działo po tym Olbasie. Nigdy nie wiadomo. Życzę zdrowia dla dziczka, należy Ci się trochę odpoczynku:-)) Euphorbium używam od czasu ciąży z najstarszym. Nam dobrze robi, cała rodzina używa. Ale jedna z koleżanek z pracy kiedyś mówiła, że jej synek na nią źle zareagował. Tak to bywa z każdą substancją, nawet naturalną. Zresztą nawet na naturę można zareagować alergią... Ja z najstarszym jesteśmy uczuleni na pyłki drzew wczesnych i średnich.
-
Monikae Nie wiem jak to się ma do AZS Może chodzi o skłonność do uczuleń, bo tam jest m.in eukaliptus? Ja daję po jednej kropli na ramieniu, na piżamkę i dwie kropelki po jednej na dwoch skrajach poduszki. A może euphorbium w sprayu do noska, też odtyka... Bidulki :-(( niby tylko katar a masakra... Mój się dziś przebudził po szóstej bo sie przesikał, przebrałam, popił troszkę i sam się położył dalej spać:-)) wstał 9.30... Jutro mam wolne, fajny taki tydzień pracy, że tylko dwa dni do pracy idę:-))
-
Ja też nie lubię tych zastrzyków, ale cóż.... Dziecko szczęśliwe, zastrzyki mu nie przeszkadzają, on tak bardzo chce urosnąć .... Lilijko teraz juz na pewno będzie dobrze, najtrudniejszy jest tu pierwszy trymestr ale to za Toba, a poza tym byłas czujna :)) bardzo Cie proszę, uczul lekarzy przy porodzie na Twoją dolegliwość. Naprawde nie mam najmniejszego zamiaru Cię straszyc, bo przy właściwej procedurze wszystko jest dobrze, ale o dobór procedur tu własnie chodzi. Po prostu dalej trzymaj ręke na pulsie :))) Ja po prostu widząc codziennie Julke pamietam, jak jej mamę i w sumie cała rodzinę skrzywdziła rutyna lekarska przy cc. U Was zastrzyki na szczęście mają określony czas. U nas to niewidoma, niestety.... podaje się codziennie przed snem, max do osiągnięcia 18 lat wieku kostnego, w praktyce do ukończenie tego wieku metrykalnie (bo potem to juz dorosły, a program jest dla dzieci...) , chyba, że wcześniej dziecko osiągnie 170 cm wzrostu. Ostatnio był z nami na badaniach 11 letni chłopiec, leczony już 7 lat i ma tyle wzrostu co moj syn miał w jego wieku, bez leczenia wtedy... Podobno wykluczają z programu, jeżeli terapia nie skutkuje wzrostem przynajmniej 4 cm rocznie, lub jak pojawią się poważne powikłania. I najlepsze efekty zazwyczaj przynosi pierwszy rok leczenia. No zobaczymy. Misia co jakis czas jakiś przykry wpis gdzieś wpada. Przypomina mi te poprzednie. Ja tez czekam na zwrot podatku. Na szczęście na razie remonty za mną, to przeznaczamy to na wakacje :) Oby to nie biegunka. jedna luźniejsza kupka nie musi jej oznaczać.
-
Monikae tak, mnie w zeszłym roku też skłąd ich ubrań odstraszył, ale tak mi sie spodobały dwa wzory, że skusiłam sie na jedną wiskozową sukienke i bluzkę. To były potem moje ulubione ubrania letnie:)) szybko dokupiłam kolejną sukienke i spódniczkę z bluzką. Nie kupuje u nich tylko tkanin, które sa typowo poliestrowe, natomiast większość topów z poliestrem i kiecek z wiskozy wygląda jak bawełna i podobnie sie zachowuje. U nas na katar poza tym zestawem i Nasivinem Olbas. Moim zdaniem odtyka lepiej niż aromactiv. Niby jest od dwóch lat, ale uzywam od kiedy polecił mi go pediatra dla niespełna rocznego najstarszego. Jest ok. Qarolina u nas wizyta w Rossmannie tez kończy sie tym Kubusiem z dziubkiem :)))
-
Misia Życzę wiele radości w urządzaniu gniazdka;-)) I zdrowia dla synusia! Lilijko Heparynę bierzesz, czy to jednak coś innego niż trombofilia? Trzymam kciuki, pewnie długo się nam tu nie objawiłaś ze dwa radością, żeby pewności nabrać:-) u nas zastrzyki na co dzień... Nie wiem jak długo... Wolałam robić sobie niż dziecku, muszę nauczyć syna, żeby robił to sam. Chyba będzie lepiej.
-
Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)
Peonia odpowiedział(a) na kalafiorki temat w Przedszkolaki
Zakropkowana Wszystko najlepiej dopasować do sytuacji. Starszakom książkowo rozszerzałam dietę po 6 mcu. Ale najmłodszy był dużym niemowlęciem i wciąż się wybudzał, chciałam wreszcie go porządnie nasycić żeby dłużej dał mi spokój. Więc zaczęliśmy już od pierwszych dni po ukończeniu 5 mcy. Ja też mam nadzieję na pozytywny rozwój akcji :-)) na razie ok, oby nic się nie przyplątało. Skakanka Chyba nasze maluchy już na tyle duże, że NOP im niestraszne :-)) oby Julce nic nie bylo :-)) -
nooo... o męzu miało być *to za bardzo mnie nie odciąża* :-))) Sevenka pisałysmy razem :)) fakt, bya trudno, a nieraz ludzie nie rozumieją, ze to wcalenie nie zawsze taki miód. jednak większa odpowiedzialność. dla niektórych to szefowanie bywa mylone z rządzeniem ludźmi, zamiast rozpatrywac to jako zarzadzanie zadaniami.... jak mnie jedna gwiazda zastepowała, jak byłam na macierzyńskim, to jej sie trochę rozjasniło w głowie...że to nie takie proste i zabawne :))) jak u mnie następuje zmęczenie materiału, to po prostu sobie odpuszczam i tyle :))) wtedy domownicy maja szanse docenić, ile dla nich zwykle robię.... :))) tyko to bardzo rzadko, chyba wiąz mam za duzo energii, nie potrafię usiedziec w miejscu, nieraz robie kilka rzeczy na raz.... no juz tak mam.
-
Alilu, Monike dziekuję za ciepłe słowa :)) niemniej bohaterka to ja sie nie czuję wcale. Cóz, ktos tę cała logistykę ogarnąc musi, mężczyźnie rzadko sie do tego nadają.. A skoro chciałam miec dzieci to teraz trzeba temu stawiać czoło, przeciez nie moge nagle sie wycofac :)) Monikae GreenPoint ma tez stronkę on-line. Kupiłam m.in. takie proste topy, fajne sa bo przy praniu w 30% nie trzeba prasowac, a to dla mnie ważne :))) dekolt w serek fajnie leży, są spore, normalnie nosze często 38 a z tych 36 mam. mam niebieską i ten mocny róż https://greenpoint.pl/topy/6376-klasyczny-top.html fakt, przy byciu samej z dwójką maluchów może byc trudno. ale w sumie tak u nas większość spada na mnie... uświadomiłam to sobie, jak znajomy zaczał cos mi gadac, że pewnie mąż pomaga, no i zaczeło sie zastanawianie, co on w domu robi... specjalnie za duzo z tego nie wyszło... bardziej pomagają mi starszaki :((( mąż zakupy zrobi czy ze mna na nie pójdzie, wyniesie śmieci i regularnie pozmywa, robi rano sniadania i czasem kolację.... ale reszta na mojej głowie. więc biorąc pod uwage ile musze włozyć pracy w domowe sprawy to za bardzo mnie nie dociąża, co? wbrew temu, co myslimy to kobiety naprawdę sa w stanie wiele zrobić. Alilu zdrowia dla Ady :)) co do spanie - u nas do około 14 mcy zycia tez mały był stałym gościem w naszym łóżku. przy starszakach nigdy tego nie było. tylko sporadycznie. no i mnie chodzi raczej o sytuację, kiedy mama wygania męża (albo sam sie oddelegowuje) na przysłowiowa sofę do salonu i zajmuje małżeńskie łóżko tylko z dzieckiem. wydaje mi się, ze to może prowadzić w stronę ochłodzenia, mężczyźni niby sie z chęcią wynoszą, aby sie wyspac, a jednak czują się odstawieni na boczny tor..... to często duże dzieci są. u nas jak u Szczęściary - troje w łozku było :))) najmłodszy zrewidował nasze wyobrażenia o spaniu niemowlęcia. pierwsze pół roku praktycznie wcale nie spałam, mogłam tylko podrzemać ze z młodym na ramieniu, bo nawet położenie go obok mnie nie wchodziło w grę.... na szczęście mąz pracuje na swoim, więc rano go zabierał i dawał mi odespac choć godzinę - półtorej.... jak miał około pół roku zaczął wreszcie sypiac wieczorem u siebie, dopiero około 1 w nocy lądował u nas. potem stopniowo coraz później. aż około 14 mcy dopiero około 5-6 rano lądował międy nami. teraz to już niezwykle rzadko. więc długo spalismy we troje :))) ale nie w opcji ja z małym, a tata w salonie - to było sporadyczne. a mój mały jest od dawna wkręcony w sprzatanie... wszędzie wyczai mopa lub miotłe, to ulubione sprzęty :(( Qarolina racja, czasami po prostu ludzie zatracja umiar. Od czasu tej rozmowy te, które najbardziej rozrabiały chyba zrozumiały w czym rzecz i chodza w ogóle mało - co mi uświadamia, ile czasu zabierały im prywatne sprawy.... no i opowiadają sie co i gdzie. mam nadzieję, że tak zostanie, bo ja bardzo nie lubię strofowac pracowników, wole współpracowac na partnerskich zasadach, no ale mnie zmusiły :((( czułam sie w głupi sposób oszukiwana, a nikt nie lubi, jak sie z niego głupka robi.... Mila_mi to takie fajne patrzec, jak w tych małych łepetynkach wciąz nowych klapek przybywa i juz tle kumaja :))) czasami ich nie doceniamy, może dlatego, ze nie gadają? ale jeszcze długo będziemy deptać po klockach, samochodzikach itp... ale w sumie ten dziecięcy bałagan ma swój urok, w domu jest zycie. jak moje starszaki przestały sie tak panoszyc po domu, miałam wrażenie, że nieuchronnie znika czas, kiedy dzieci sa takimi naszymi, że zaczynają własne zycie i w nim coraz mniej miejsca dla nas - rodziców.....
-
W pracy u mnie gorący okres.... dobrze, że ja akurat w połowie cyklu, więc okresu brak :))) wczoraj moim pracownicom musiałam niestety wygranąc, bo niektóre moja dobroc za bardzo wykorzystywały i zamiast rzeczywiście w teren chodzić załatwiały sporo swych prywatnych spraw. czasami jednak trzeba wywazyć co jeszcze mozna, a co juz nie, żeby nie przesadzić. no przesadzały... sernik sie piecze, obiad na jutro chwile temu skończyłam. młody padł 20.30, starsze dzieci odesłane do spania, mam chwilę spokoju... Mam wrażenie, że czasami same sobie wkręcacie, że rady nie dajecie :))) no rozumiem, może się nie chcieć, no trzeba sobie pomarudzić, ale przeciez ogarniacie jakoś wszystko? głowa do góry, perfekcjonizm zbędny jest :)) a dzieci jakieś około pół roku będą nieznosne, potem zaczna luzować. z perpektywy mojej trójki uważam, że bunt dwylatka to najtrudniejszy okres u maluchów, potem dopiero okres dojrzewania tak daje w kość :)) trzeba sobie i im odpuścić, inaczej człowiek zwariowac może :))) Mila i Alilu, też natknęłam się na takie "mądrości" lekarzy. Mnie raczej trudno zatkać, niewyparzona gębe mam, więc uprezjmie acz złośliwie ich uciszyłam. Jak jedna lekarka mnie pouczac próbowała krótko skwitowałam, ze przyszłam to po poradę w kwestii choroby dziecka i niech zaprzestanie takich wynurzeń, zanim powiem jej coś przykrego. Zamurowało ją i skończyła głupie gadki. Monike gratuluje dobrania trampek :)) u mnie do pracy kurier co dawa dni paczki z h&m przynosi, juz sie śmieje... no ale byłu 20% off, potem 18% procent off na ich 18 urodziny.... cos jeszcze chińczycy przysłali... nazbierało się :))) kurcze co do koszulek, to ostatnio parę fajnych kupiłam w GreenPoint i House - po praniu ok. ceny zdecydownie poizej 100 zł :))) Qarolina na mnie najlepiej na gardło działa Strepsils Intensive, nic lepiej mi nie pomaga. Mozna stosowac przy kp, tak mi moja lekarka powiedziała - sama karmiła córki prawie do 3 lat :))) Sevenka młody sam domaga sie zastrzyku, pilnuje każdego wieczoru, żeby mu podac :))) na szczęście to nie jest bolesne, kupiłam mu najcieńsze insulinówki - praktycznie czasem nawet nie poczuje. niecierpliwie czeka efektów :))) Mila_mi chłop najwyraźniej z tych, co nie dorastaja :((( może jak synek podrosnie, to powróci dawna bliskość? na razie wydaje sie byc zazdrosny o małego faceta... no to czeste stwierdzenie, że dla faceta opieka nad maluchem to praca, a dla kobiety wakacje :))) mój trochę zmienił zdanie, jak z uwagi na moja prace i wyjazdy musiła ze starszakami zostawac na parę dni sam, jak były żłobkowo/przedszkolne. a spicie razem? osobne spanie często buduje dystans i bliskośc ucieka. my zawsze pilnowaliśmy, aby dzieci nie "wygoniły" męża z sypialni.... no kazdy to odczuwa inaczej, ale coś w tym małżeńskim łożu jest :))) acha, ja po clemastinum byłam senna i powodowało u mnie alergię na słońce. to stary lek, nasza alergolog niezbyt dobrze go ocenia i unika. no ale pewnie kązdy lekarz będzie miał inny pomysł. dobrej nocy :))
-
Gratulacje Lilijko :-)) siusiak naprawdę nie jest straszny, moi chłopcy łatwiejsi do ogarnięcia niż córka. Będzie dobrze. Z perspektywy powiem, że pierwszy rok do 1,5 r zycia młodszego malucha jest najtrudniejszy, potem robi się lepiej. A w wielu przedszkolnym moim zdaniem mała różnica wręcz już procentuje. Dzieci świetnie sobie organizowały czas, od maluszka uczyły się współdziałania w grupie, konieczności ustępowania komuś czy dzielenia się w naturalnej formie. Nigdy nie było widzianego u znajomych z jedynakami problemu typu "mamo nudzi mi się". Moje akurat z tych co nie chorowały, więc na szczęście zwolnieniami nie uprzykrzalam życia szefowi. Jeszcze trochę i na pewno docenicie posiadanie dwójeczki maluszków:-))
-
Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)
Peonia odpowiedział(a) na kalafiorki temat w Przedszkolaki
żoo Nie straszcie bo zaraz wracam... Peonia Ile starszak będzie w szpitalu? Czy to tylko jednodniowo? Są jakieś skutki uboczne? teraz to tylko jednodniowo w praktyce, a oficjalnie trzy doby :))) skutki uboczne mogą się zdarzyć, ale sporadycznie (z powazniejszych to złuszczenie głowy kości udowej lub problemy z metabolizmem weglowodanów - od hiperinsulinemii przez podwyższona glukozę we krwi po cukrzycę - ale nie zawsze to tylko konsekwencja podawania hormonu). na naszym oddziale przez ostatnie lata odnotowano raz bóle głowy i nic poza tym. raczej problemem może być brak reakcji na leczenie, tez się niestety zdarza. dlatego co trzy miesiace są bardzo szczegółowe badania, aby ewentuaanie przy pierwszych symptomach problemów przerwac leczenie. -
Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)
Peonia odpowiedział(a) na kalafiorki temat w Przedszkolaki
bamcia Peonia No przecież maj się zbliża. U nas zawsze na odwrót. Zimą ciepło, a wiosną i latem leje i wieje hehe, mnie o temperature w lodówce do hormonu chodziło :)) a fakt, jak się lato zbliża, to pogoda powinna być zdecydowanie chłodniejsza. ostatnimi laty to lato mamy w kwietniu, a potem zaczyna sie jesień.... -
Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)
Peonia odpowiedział(a) na kalafiorki temat w Przedszkolaki
taaa... *temperatura 2 - 8 stopni*... -
Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)
Peonia odpowiedział(a) na kalafiorki temat w Przedszkolaki
skakanka Dzieńdoberek :-) Żoo Umknęło mi że Ty już na wakacjach :-) miłego wypoczynku :-) widzę że atrakcji Wam nie brakuje :-) Peonia Trzymam kciuki za strarszaka, żeby kuracja szybko przyniosła efekty. Często musicie się tak przyjmować na oddział? Taka strata czasu tylko... MamoDwojki Jak przedszkola? Daje radę? My właśnie wróciliśmy że szczepienia. Tego które przypadało na 16-18 miesiąc... Trochę nam się przeciagnelo :-) Julka mi właśnie śpi brzuchu, jak była maleńka, też padała zaraz po szczepieniu, wtedy zwiastowalo to NOPy, mam nadzieję że tym razem będzie inaczej. Korzystając że chwilowo nie mogę się ruszyć czytam forum, bo ostatnio nie mam czasu na nic. Robota mi mocno daje w kość, ale chociaż Julka odpuściła trochę awantury, i daje nam spać. Wogóle odkąd nie śpi w dzień, noce są nieporównywalnie lepsze. I wogóle się taka dorosła zrobiła, jeju przecież dopiero była taka mała, kiedy to minęło :-(( to zyczę braku NOP :)) choć maluchy juz spore, powinno być ok. my mielismy tydzień temu ostatnia ospę, tez bylismy spóźnieni :)) no dorośleją nam dzieci, nieuchronnie.... nawet po ciszy tutaj to widac :))) mnie robota tez bardzo mocno daje w kość, jestem na ciagłym niedoczasie... nawet nie próbuję nadążyc, to niewykonalne przy ilości zadań, jakie sie na nas zwala. w szpitalu trzeba meldowac sie co trzy miesiace. w tym roku zmienili, ze raz na oddział, a raz poradnia, więc lepiej, ale na poczatek już w czerwcu i potem koniec lipca szpital, bo jeszcze densytometrie zrobią - raz na rok muszą. gorzej, ze codziennie przed snem musze go kłuć, fakt że to cienka igiełka, bo insulinówka, ale zawsze..... na wakacje z lodówką turystyczną, bo hormon musi być w temperaturze 28 stopni, na lot zaświadczenie z tłumaczeniem przysięgłym, bo do luku bagażowego oddać tej lodówki nie mogę.... podobno największy efekt w pierwszym roku leczenia. no zobaczymy. córka tez sie domaga, bo chciałaby być wyższa.... dom wariatów.... -
Qarolina Dobrze, że Gosi się poprawia. Kurczę, tak na koniec sezonu infekcji ją wzięło, oby już był spokój. Wyszliśmy po 14.00 dopiero. Pen podobny do tego co przy insulinie, więc spoko. Tyle że sobie łatwiej mi było się kłuć niż robić to dziecku... Przy pobieraniu nowego zapasu hormonu musimy oddawać zużyte pojemniki. Badają czy panom na siłowni nie opycham?? W sumie to bardzo droga substancja, więc nie dziwię się że pełna kontrola. Jeden wkład do pena to koszt około tysiąca złotych i nam wystarczy na dwa tygodnie. Pewnie, że są droższe leki, ale wydatek ponad 2 tys miesięcznie byłoby dla mnie dużym obciążeniem. Całe szczęście, że refundują. Monikae Ja też mam halluksy, ale tak wąską stopę, że conversy dają radę. :-)) szkoda, że nie podpasowały, skoro tak Ci się marzyły:-( Mila Tak coś mi podpada, że Ty nie jestes gotowa na koniec kp :-)) pewnie Igi by sobie odpuścił jak i inne maluszki tutaj, ale mamie szkoda rezygnować. Tak czy inaczej to tylko Ty w tej kwestii masz prawo decydować, więc rób jak Ci serce podpowiada.