Skocz do zawartości
Forum

karwenka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez karwenka

  1. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    hehe kamila ja mam tak ze mnie nawet te pasy ciążowe w dzinsach opinają- normalnie nie mogę, czy kiecka czy też spodnie to jak naciągnę na brzuszek cokolwiek to mnie denerwuje gniecie itd..... a jak naciągnełam spodnie w których mc nie chodziłam to na dupcie mi nie chciały dodatkowo wejśc co do wydzieliny to mi też ostatnio dużo leci- no ale raczej to jest wydzielina- biała i duzo, tak że wkładka mokra cała. pytałam się doktora czy to aby nie infekcja, ale stwierdził ze to normalne na tym etapie ciąży. irena fajnie że ty juz w Polsce..... czyli podróż ok? dopiszę resztę później bo mi się cos mała drze....
  2. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    a ja mam dzisiaj podły nastrój- po części z tego powodu że jestem niewyspana, obudziłam się w nocy chyba o 2, a zasnełam o 7dmej (coś mnie brzuchol pobolewał, i strasznie kolana, nie wiem czy to na tą pogodę czy co?) do tego jak zwykle mój mąż w nocy nie interesował się co się dzieje- no i znowu dół ze jak zwykle on się za bardzo ciążą nie przejmuje. no i chandra trzyma mnie do tej pory, i ogólnie mam podły nastrój. do tego ten ból brzucha mnie wystraszył ale to chyba nerwy.
  3. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    zeberka ja się nie zamartwiam tylko wczoraj się po prostu wkurzyłam, bo człowiek starał mu się pomóc, zresztą jak się okazuje jego nowej lasce też, a oni mają wszystkich w d... ale to jego życie, skończy się na tym że będzie siedział sam w domu i tyle, bo powoli jego wyskoków ma już dość cała rodzina. ale jego sprawa. dzisiaj mam już to w d.. apropo jak pisałam to dałyscie rady w międzyczasie prawie stronę napisać:) jeszcze co do wagi dzieciątek, pomimo tego ze dzieci różnią się wagą za kilka lat może nie być róznicy. i tak np moja Natalka jest równa wzrostem z dziewczynką która urodziła się o 1,5 kg mniejsza, więc to też nie ma się co martiwić że np urodzi sie mały groszek- bo dzieci później szybko nadrabiają. oczywiście jeżeli np dziewczyna w genach ma filigranową figurę zaprojektowaną to ciężko liczyć żeby ważyła non sto 5kg więcej od rówieśników....
  4. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    kama hehe ja cię przebiję! u mnie 13,5kg na plusie ja nie wiem jak dziewczyny robią że nie tyją- tym bardziej że część musi się oszczędzać. po wizycie wczorajszej: mała waży 1750gr- i jest niby równa wiekowi- wg usg termin potwierdza się z terminem miesiączki. a mi się wydaje duuuza poza tym doktor powiedział że mogę jechać i wypoczywać- i mam się odstresować bo "wprowadzam nerwową atmosferę" - to po tym jak zaczełam na te swoje żylaki narzekać. powiedział że przecież mnie nie pokroi (czyli z cc nici- ale ja nie protestowałam, doszłam do wniosku że będzie co ma być) a z tymi żylakami i tak na razie nic nie zrobię. no i dupa bo miałam nadzieje ze mi powie że wykryto właśnie cudowny lek na te dolegliwości dana no to gratulacje z zaliczenia! kati no to chłop jak dąb- i nie dziw się ze jak się teraz rozciaga to ciebie już brzuch boli! a swoja drogą to wczoraj miałam dowód na to jak stres wpływa na macicę- jak się porządnie zdenerwowałam to do wieczora brzuch twardy, bolał itd, i nawet kłuło coś po bokach. stwierdziłam ze jak mi nie przejdzie po nocy to bez nospy się nie obejdzie. i to przez głupi stres marta jak dojdziesz do 25 to będzie normalny wynik- bo przecież na jednego malucha przypada mniej więcej 12 kg- no to akurat. i to potwierdzone przeze mnie bo z natalą przytyłam 16kg- i po porodzie 12 zeszło, 4 zostało na "zaś" Panie Wojtku super wiadomość z Kasią! nono, jeszcze trochę a nie będzie musiał Pan jej w pisaniu wyręczać tylko będzie mogła juz sama klikać. życzę żeby powoli doszło do tego że może leżeć sobie w domku. a co do siostry to widać że nie płeć winna ale charakter. mój brat zawsze był po trochę egoistą, bardziej to było widać jak dojrzewał (trochę tutaj niestety wychowanie się kłania, bo młody to właśnie taki wcześniak chorowity na początku mocno, i z tego powodu po prostu rozpieszczany) dlatego wszyscy się cieszyli jak postanowił się ustatkować. ale jak widać sił na spokojne życie starczyło mu na dwa lata. a co do tego że się w związku nie układa to wina rozkłada się po obu stronach- dobrze o tym wiem, w końcu trochę stażu mam (dla przypomnienia 10 lat po ślubie, 20 lat razem) i różnie bywało, czasami naprawdę bardzo źle, w każdym związku prędzej czy później jest kryzys i to porządny, ale nie każdy szuka wtedy pocieszenia w ramionach innej osoby. i uważam że najpierw się rozlicza z osobą której przyrzekało się miłość wierność itp, a później można sobie na nowo układać życie. zdrada jest postępowaniem po prostu nie fair wg drugiej osoby, nawet jeżeli się niby stwierdza ze się już jej nie kocha (chociaż ciekawe ze w ciągu 3 mcy można się na już odkochać). niestety tak jak ktoś napisał, niekiedy niektórzy nigdy nie dorastają.
  5. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    dana ja lubiłam aventa, i wg mnie się sprawdzały.... ale też nie miałam porównania z innymi butelkami z "wyższej półki". na pewno są lepsze od takich tanich.
  6. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    afirmacja no niestety, mój brat nigdy nie był odpowiedzialny i zawsze działał lekkomyślnie za swoje porażki obwiniając później wszystkich dookoła) i chociaż jestem jego siostrą to raczej obwiniam jego. a myślę ze jak związek się rozpada to najpierw i tak powinien uporządkować swoje sprawy a później sobie szukać nowej dziewczyny. a tutaj jest na odwrót. a mnie denerwuje nie tyle jego podejście do małżeństwa (to jego sprawa), ile do dziecka. tamta laseczka też ma dziecko- i jednym z jego argumentów jest ze on się tak do tego dziecka przyzwyczaił- ale o swoim już nie myśli. nie przeszkadza mu że widuje syna raz na tydzień. a co do tego ucisku może jak nie przejdzie to zadzwoń do lekarza? a może faktycznie mała urosła... ale tutaj może lepiej zasięgnąć fachowej porady?
  7. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    witam dziewczynki a ja się dzisiaj tak wkurzyłam że pierwszy raz czuje normalnie że z nerwów brzuch mnie boli i mi się stawia. ale najpierw zanim opowiem: lolamaniola ja mam podgrzewacz po Natalce, więc nie skorzystam. ale dziewczynom polecam bo to przydatny sprzęt! a brzuszek zgrabniutki- i nie musi byc wielki- byle starczał na maleństwo- a twoje łądnie przybiera więc OK. poza tym nasze brzuchole tych mam po raz drugi chyba u wszystkich są trochę większe- po prostu łatwiej się już rozciągają. bugi moja Natala to wogóle nie jest nauczona sama się bawic- zawsze tylko albo ze mną, albo z babcią, albo z dziećmi w przedszkolu. i tak się zastanawiam co będzie jak się Zuza urodzi? dana no to też trzymam kciuki żeby się udało podejść do licencjata- bo naprawdę zal poświęconych lat- a przynajmniej może faktycznie łaskawszym okiem popatrzą na brzuszek? nie tyle chodzi może o jakieś ulgi w ocenianiu co ogólnie pomoc przy samym egzaminie. adarka łał, ale waga? no faktycznie chłopisko! afirmacja ten nacisk na dół to chyba grawitacja dzieciątka- ja też tak mam, mała jest główką w dół i cały czas czuję jak mi napiera na dół. po górze kopie a na dole właśnie taki ucisk. na początku jak się obrócila to mówiłam lekarzowi o tym ucisku- mówił że do tej pozycji organizm musi się przyzwyczaić. ale mój się przyzwyczaja już miesiąc irena podzielam zdanie rachotki co do brzucholka i pupy! czyli ze owszem brzuszek duży ale reszta zgrabna! kati no to znowu byle do wizyty a teraz o moich nerwach: pamiętacie jak opowiadałam o moim bracie ze się chce rozchodzić z żoną? ma malutkie dziecko 8miesięczne- już znam powód dlaczego mu tak źle- a powodem jest laska z jego biura. normalnie kretyn połasił się na jakąś cizie co mu pomachała tyłkiem przed nosem. no cholera mnie bierze że on taki nieodpowiedzialny- po prostu za łatwo mu było dziecko zrobić- bo może jakby miał problemy to by bardziej cenił rodzinę i swojego syna= a tak z zachowania wnioskuję że on podchodzi do dziecka na zasadzie: będę go odwiedzał. gówniarz chociaż ma 30 lat! nie wiem, być może przez to że musiałam się trochę postarać o dzieci to bardziej sobie cenię ich szczęście i ogólnie rodzinę. i denerwuje mnie ze to mój brat- a taki kretyn. a do tego jeszcze musiałam pracownika porządnie dzisiaj ochrzanic- i pojechałam po nim juz z k i ch..... (żeby do niego dotarło), obiecałam naganę i potrącenie z pensji, więc to mi też ciśnienie podniosło. i siedzę teraz, próbuję coś zrobić i nie umiem się skupić. ach sorry dziewczyny ze musiałam się wyżalić ale teraz mi lepiej! jak czytam posty pana Wojtka ( Panie Wojtku- pozdrowienia dla Kasi i dalej trzymam zaciśnięte kciuki za jej sciśnięte uda)to teraz popatrzcie jakie porównanie- tutaj mamy porządnego faceta a mój brat okazuje się takim niedojrzałym typem.
  8. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    kamila z tym znieczuleniem jest tak chyba ze do porodu dają mniejszą dawkę, ze niby zmniejsza ból ale nie pozbawia czucia, no i niestety skurcze parte normalnie czuć- no ale niby ogólnie ból trochę mniejszy. i podobno odpowiednio podane przyśpiesza poród- i chyba nie trzeba po nim leżeć. jak jest potrzebna cesarka to wtedy dają końską dawkę i już nic się nie czuje- ale też nie można wstawać. co do przeciwskazań to chyba ciśnienie- bardzo wysokie albo bardzo niskie, no i pewnie są choroby kardiologiczne i pewnie jakieś jeszcze inne przy których trzeba bardzo uważać przy wszelakich znieczuleniach. no i nie można być uczulonym. w tym moim szpitalu niby zoo jest już refundowane- ale doczytałam to na jakimś forum, nie pytałam się lekarza jeszcze- mam nadzieję ze się nie rozczaruję bo baaaardzo na nie liczę... dana no ja też nie jestem przekonana do uzywania laktaktora po kimś. i mój też się zdziwił, przecież to wyparzysz! no to mu powiedziałam że jak jest taki mądry to niech mi powie czy przytknął by dojarkę do fiutka używaną przez drugiego faceta- poskutkowało rachotka głowa do góry, teraz już z górki poleci, do szpitala i owszem, pojedziesz ale o terminie- więc proszę o optymizm! ja mam dzisiaj dobry humor bo pojechałam z mamą na zakupy i jak mama zobaczyła ciuszki to kupiła Zuzi kilka super zestawików. tylko mi głupio bo wydała kasy dość trochę- a niby na przecenie wszystko. co do lodów : Jezu!! dzień w dzień zajadam lody! a jeszcze w piekarni obok mnie otworzyli włoskie- mam minutkę na lodzika- no i moja Natalka też uwielbia lody to jak ja już się łamię ze niby dzisiaj nie to ona mnie skusi! no i efekt: 12 kg na plusie czyli jutro kama i kati mają wizytę? a ja w piątek. ktoś jeszcze w kolejce????
  9. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    venezzia ja ci jeszcze co do zusu szybko podpowiem że zeby dostać zapłacony zasiłek musisz złożyć druk z3, lub z3a (chyba ten drugi), i zasiłek wyliczany jest z 12 miesięcy (tu chyba działają takie same zasady jak przy pracownikach) jeżeli jest ciągłość zwolnień to druk składa się tylko raz, później dostarcza się zwolnienia tylko. całą resztę postów muszę doczytać na razie zmykam bo wkońcu zamierzam zabrać się do jakiejś pracy
  10. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    witam z rana! ja oczywiście pobudka 4:30- byłam tak zła na siebie że nawet pisać mi się nie chciało- jak można się samemu z siebie budzić o tej godzinie??? tym bardziej że spać mi się chce- teraz tym bardziej... ja też nie szczepiłam na rota- bo kasa duża a tak naprawdę nie wiadomo jaki to pożytek. poza tym w sumie niby rota się ciężko przechodzi, ale jak dobrze nawodnią w szpitalu to nie powinno być problemu ani powikłań - bardziej tych pneumokoków się boję bo to cholerstwo straszne. ale też nie szczepiłam, czekałam niby aż będzie tylko 1 dawkę można podawać, później kasy mi brakowało, a teraz się zastanawiam bo Natalka raczej ma silny organizm, i raczej łagodnie przechodzi większość chorób
  11. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    hehe afirmacja to z fajką wodą to był niezły tekst- swoją drogą może by to naturalne znieczulenie było? a co do rytualnego tańca to się nastaw ze jednak mąż go odtańczy- wygląda mniej więcej tak: biega się po domu w kółko i 30 razy bierze się do ręki torbę do szpitala a czapunie super- też nad taką się zastanawiam! kama z tą kaską to jak tak długo nie czekam... tylko niecierpliwa jestem i najchętniej odbierałabym przelew co tydzień oczywiście w kwocie równej temu miesięcznemu kati śliczny brzuszek- no i ty całkiem całkiem z wyglądem- szczęśliwa! a u nas jest tak że sie zastanawiałam bo w tej klinice nie mają oiomu dla noworodków, więc na początku miałam obawy, ale później doczytałam że tak naprawdę rzadko który szpital ma patologię noworodków- większość przewożą do cskk (czyli centralny szpital kliniczny) no a z tej mojej kliniki to rzut beretem do tego szpitala to mam nadzieję ze jak co to reagują szybko. a właśnie tam rodzić nie chcę bo to jest taki moloch, zero indywidualnego podejścia do pacjentki, przynajmniej ja mam takie odczucia. jak tam pojechałam i lekarka zrobiła mi usg mówiąc ze ciąża obumarła to zaraz potem wyprosiła mnie z gabinetu bo miała coś tam pilnego do zrobienia. i ja tak sobie zchodziłam 4 pietra w dół rycząc do męża na izbę przyjęć. te 4 piętra schodziłam godzinę- mąż mnie nie szukał no bo przecież pielęgniarka wzięła mnie na badania. ach niemiłe wspomnienia- i chociaż wiem ze pewnie lekarze to specjaliści to nie chcę tam rodzić
  12. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    zeberka naprawdę fajne rzeczy ma ten użytkownik, mi się już wcześniej kilka rzeczy od niego podobało (bo chyba juz wklejałaś linka raz?) tylko gdzie ten ZUS???? afirmacja no na zimę faktycznie można już się zaopatrzać, bo później to ceny idą masakrycznie do góry. tylko zastanawiałam się nad rozmiarem- jak myślicie 74 będzie dobry? venezzia jeżeli o mnie chodzi to szkoła rodzenia przy Natali dała mi tyle że zobaczyłam jak wygląda porodówka (bo wcześniej nie wiedziałam nawet czy to na fotelu czy jak się rodzi?), no i tyle. bo z opieką nad maluchem to więcej sama wiedziałam bo byłam na etapie podglądania bratowej i jej małej. za to może trochę mężowi pobjaśniło ogólnie w głowie- ale to też dlatego że mój m to taki typ ze internetu nie włączy, gazet nie poczyta na ten temat- to faktycznie był całkiem zielony jeżeli chodzi o poród. jakbym miała płacić dużo za szkołę to bym się drugi raz nie zdecydowała- jak w miarę symboliczną kasę to ok. sama teraz na początku się zastanawiałam czy nie iść do szkoły rodzenia w szpitalu gdzie będę rodzić- takie miałam wrażenie że zaznajomię się z położnymi (i to byłby mój gł cel)- ale z racji że kosztowała 300 zł to dałam sobie spokój. jeżeli chodzi o szpital to ja mam chyba 5 w pobliżu (dojazd do 15 min)- i jeżeli chodzi o wybór to gł brałam pod uwagę komfort i opiekę porodową i poporodową. jeden odpadł w przedbiegach bo to duża klinika i leżałam tam przy poronieniu- to żadnego współczucia nie okazali- stąd nawet teraz jak jadę obok to mnie trzepie. drugi też nie ma na forach zbyt dobrych opinii. zostały trzy- to wybrałam ten najbliżej siebie. w sumie lekarza pod szpital dobierałam- bo ten w którym chce rodzić to prywatna klinika ale z kontraktem z nfztu- i jak się chce mieć 100% pewności przyjęcia to lepiej mieć lekarza z kliniki. mam nadzieję ze nie wyjaśniałam zbyt zawile..... ale wy macie sny... a mi się nic nie śni, śpię jak kamień, tylko czasem po siku już nie umiem zasnąć
  13. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    Panie Wojtku no to buziaczki dla Kasi że tak dzielnie trzyma zaciśnięte nogi Oby tak dalej! marta no zuchy te twoje chłopaczki- taka waga to chyba bardzo ładna jak na bliźniaki. apropo dr włoch to ja też słyszałam dużo dobrych opinii tak więc na razie trzymajmy się jej zdania kati ty nam się nie stresuj za bardzo, wszystko się poukłada, chłope da radę w słupsku, i będzie dobrze. ty myśl o swoich chłopaczkach! dana oj zachciało ci sie porządków, załatwiania spraw itd to teraz czas na leżenie! mam nadzieję ze ta twoja szyjka stanie na tej długości i już ani centa mniej! rachotka no to super że ta gorączka to tylko jakieś postraszenie. swoją drogą moja też ostatnio kilka razy miała właśnie taką jedno- dwudniową gorączkę. ciekawe skąd to się przyplątuje. lizii dawno nie było chyba no nie????
  14. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    Witam! faktycznie straszne uczucie jak się nie można zalogować na forum Kati też zazdroszczę tej plaży..... ale juz za dwa tygodnie sama będę sie plaszczyc na piachu niczym wieloryb na brzegu rachotka mam nadzieję ze to tylko chwilowe osłabienie u córki! a ja sobie weekend spędziłam na grilowaniu- no i na koniku z Natalką- tak jej sie spodobało jeżdżenie że tylko się dopytuje kiedy znowu pójdziemy. a poza tym jest koniem przez pół dnia- lata i rży albo prycha to tak dla odmiany bo zazwyczaj jest kotkiem albo pieskiem no i w końcu przy tym żelazie zaczęły mnie męczyć zaparcia- co mnie bardzo irytuje, pomimo zjadania ton owoców itp. ja to mam pecha, na zmianę albo zaparcie albo rozwolnienie - jak nie urok to sraczka
  15. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    adarka ja się już poprawiłam ivi Sklep Alles.pl któraś z dziewczyn dawała już cynk o promocjach- udało mi się z jednej skorzystać ale i tak skusiłam się na drugi staniczek no bo jak już mam płacić za tą przesyłkę.... a co do jakosci czy trzymania piersi to jeszcze nie wiem ponieważ jeszcze ich nie dostałam. ale te tańsze staniki które ogladałam na allegro są takie wielkie (tzn mają takie wysokie wykończenie) co przy moich małych w sumie piersiach wychodzi prawie na karku- później żadnej bluzki normalnej nie umiałam założyc bo mi stanik wychodził - urok małych cycków no i mam nadzieję ze te jakoś będą leżeć. wogóle to poprostu zaszalałam bugi- to ja chętmnie na torcik ponieważ ostatnio jak widzę ciacho to jak pies na kiełbasę..... a ja natalki nigdzie nie wysyłam- babcia bardzo chciała ją zabrac nad morze ale ja w sumie zdecydowałam że trochę ma jeszcze czas na jeżdzenie z dziadkami- i takie dwa tygodnie bez dziadków też nam się przydadzą. wkoncu Natalka ma dopiero 4 latka- no i co tu dużo kryć jakoś nie mogłam sobie wyobrazić ze jej nie ma przez dłuższy czas. za to peanie jak przyjdzie druga córa na świat to się będe jeszcze sama prosić żeby ją gdzieś wzieli....
  16. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    bugi tysiąc całusów z okazji urodzinek dla twojej księżniczki kama ja mam zus przesyłany w dwóch terminach, albo kilka dni po zakończeniu zwolnienia albo ok 4go każdego miesiąca. tylko że nigdy nie trafiam w termin- jak się nastawię na jeden to akurat wysyłają drugiego... kamila u nas nie dość że seks raz na dwa miesiące teraz to ostatnio jeszcze Natalka nam wparowała do pokoju- jeszcze nigdy nie widziałam jak mąż w takim tempie zakłada bokserki oj szybko miała bajkę w drugim pokoju puszczoną.... a z drugiej strony węże to podobno falliczne symbole.... tylko co w tym śnie robiła kama??
  17. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    acha, dopadł mnie syndrom wicia gniazda bo zakupiłam Powiększenie fotografii no i Powiększenie fotografii i siedzę tylko w necie i ogladam smoczki butelki itd.... i czekam na przelew z ZUSU kaski
  18. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    panie Wojtku proszę przekazać Kasi ze ma jeszcze dwa tyg wytrzymać- bo podobno dzieciątka urodzone po 30 tyg umieją już same oddychać i nie trzeba tlenu podawać, chociaż zresztą pewnie lekarze zadbali i o to podając dziecku cos na rozwój płucek. bugi no laurka śliczna, pięknie ta twoja córka maluje, mojej wychodzą tylko jakieś bohomazy kati widzę ze zabierasz się do porządkowania ciuszków, ja nie umiem ich jakoś ogarnąć, niby poprzebierałam ale nie umiem połapać się co mam z którego numeru. bo wszystkie metki poucinałam tak wogóle to jakby ktoś wpadł na pomysł przechowywania rzeczy w kartonowych pudłach to przestrzegam- okazało się że farbują i mam teraz wszystkie bodziaki zażółcone, taki kolor jakby niedoprana marchewka lub kupa. afirmacja ach kupowanie auta to jeszcze nic- najgorsze jest to kilka dni po tym jak się kupi auto, to wtedy meżowie wpadają na pomysł odkurzania, latania ze ściereczką i polerowania i takie tam.... ogólnie przesiadują w garażu cały boży dzień kamila hihi tylko pamiętaj że ostre świętowanie wyjazdu dzieci może szyjkę zmiękczać i takie tam... chodzi o te prostaglandyny ale macie sny... a mi się nic nie śni..... za to dzisiaj nie śpię od 4. masakra.
  19. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    Panie Wojtku: Bardzo dziękujemy za informacje! Kasia to silna dziewczyna i maluszek pewnie też po niej odziedziczy tą cechę, tak więc trzymamy kciukasy zaciśnięte żeby lekarzom udało się jednak ustabilizować stan Kasi. a trochę nas tu jest, tak wiec mam nadzieję ze tyle rączek zaciśniętych coś pomoże! Może powoli powoli uda im się ustawić leki tak aby ciśnienie nie spadało (ani nie rosło) za bardzo, a cukier nie przekraczał normy... oj ta nasza Kasia faktycznie jest bidulka, ale przynajmniej ma męża na 102 takie wsparcie jest nieocenione w ciężkich sytuacjach......
  20. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    a te numery telefonu to na priva -tak? i ewentualnie jak się ktoś nie udziela za dużo to przeskakujemy do następnej osoby? czyli ja prześlę adarce no i kamili, no i afirmacji???? ja po porodzie też mocno krwawiłam- pamiętam że dokupować musiałam podpasek. i używałam tych czerwonych z belli- nic mnie nie smyrało, chociaż z dr strony ropa mi się wdała w ranę ale chyba raczej przez to jakieś felerne szycie, tak mi się wydaje.... ivi a robiłaś cos co mogło by mięśnie nadwyrężyć???? no bo ten ból dziwny, dobrze ze masz wizytę. tajki ja też byłam z Natalką w cyrku, tylko moja mała chyba starsza od Twojego szkraba. ale potwierdzam że mała też oglądała z zapartym tchem, aż dziwne... irena przykro mi ze same kłopoty na ciebie spadają, no ale mam nadzieję ze powoli wszystko się wyprostuje, a na córcię podziała trochę to jak zimny prysznic.
  21. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    acha lolamaniola na pocieszenie powiem że ja chodziłam przez cały miesiąc z szyjka skróconą i rozwarciem na dwa palce, i to chodziłam nie oszczędzałam się specjalnie- bo lekarz nie zabronił (o tym ze mam rozwarcie dowiedziałam się od innego lekarza na wizycie) i urodziłam tylko dwa tyg przed terminem. to moze ci się uda wytrzymać z maluszkiem jeszcze trochę w brzuchu, przy oszczędnym trybie zycia.... i odpowiedniej opiece lekarskiej oczywiście. a nie załozyli ci pessaru czy jak to tam się nazywa????
  22. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    lolamaniola no to miałyśmy uzasadnionego stracha o Ciebie! trzymaj teraz mocno nogi zaciśnięte i leż, leż i jeszcze raz leż, i się nie ruszaj, a w razie czego od razu na ip bo jak widać chyba umieją sobie tam radzić odpowiednio i zapobiegać! kama a to gin właśnie paluszkami najlepiej nie wyczuje co się dzieje z szyjką? bo mi zawsze właśnie przy takim badaniu mówi że z szyjką ok wszystko.... a co myślicie jakby sobie dokupić laktator ręczny z aventu i podłączyć go pod ten elektryczny system z tego drugiego?? ciekawe czy tak by się dało, bo jak poszperałam w necie to jakbym chciała wymienić wszystkie silikonowe części w tym laktatorze to właśnie cena ręcznego mnie wyjdzie- sama nakładka masująca ponad 30 zł. a w tym elektrycznym jest opcja przejścia na ręczne pompowanie- hehe, to może by się tak dało taki myk zrobić- używałabym tego systemu elektrycznego do swojego nowego bo ten co dostałam to elektryczny z aventu....no i w sumie elektryczny to jest koszt ponad 200 zł, to trochę mi żal ....
  23. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    adarka to hip hip hurra z okazji magisterki!!! dana hehe to ty miałaś mieć torbę spakowaną a zamiast tego zajełaś sie porządkowaniem afirmacja z okazji urodzinek! zeberka, bugi ja tez mieszkam w domku, i nie ma to jak swoje własne, no ale mój domek niestety ma 50 lat i ogólnie się rozsypuje, a na porządny remont nie ma kasy. tak więc co chwilę coś tam grzebiemy ale marzyło by mi się raz go tak porządnie zrobić - tylko nie chce mi się kredytu na 30 lat zaciągać co do testu na glukozę robiłam raz i więcej nie muszę - może od wyniku też zależy czy trzeba powtórzyć? dziewczyny- używałybyście laktatora po kimś????? dostałam używany laktator- i tak się zastanawiam, bo co innego ubrania używane a co innego coś co niby ma być sterylne. no i sama nie wiem, bo z jednej strony spory wydatek zaoszczędzony, z drugiej strony mam jakieś dziwne opory, chociaż niby to można chyba wygotować
  24. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    kati no faktycznie zapomniałam napisać o twoim brzusiu- i ty się martiwisz ze nie rośnie???? on jest naprawdę piękny, no ale i duży jak balonik, chyba większy od mojego mam nadzieję że ni zdenerwujesz się za taki "ciężki" komplement:) irena no ci powiem że tobie też się darzy, non stop coś..... trzymam kciuki żeby mąż szybko doszedł do siebie, a przy okazji leżąc w szpitalu miał czas na przemyślenia Yvone wiesz, jakoś ci się nie dziwię że denerwuje cię asystentka męża.....
×
×
  • Dodaj nową pozycję...