Skocz do zawartości
Forum

karwenka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez karwenka

  1. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    hehe kama ja miałam gości tylko na chwilę, a przez resztę czasu nadrabiałam zaległości w papierach mart79 trzymam kciuki żeby chociaż troszeczkę jeszcze malauch posiedział w brzuszku! bugi ja w pierwszej ciąży miałam taki swędzący brzuch ze myslałam że sobie całą skórę rozdrapię- była to rozciągająca skóra. tylko że u ciebie to już druga ciąża to powinno być chyba trochę lepiej- no ale z dr strony ciąża ciąży nie równa więc życzę żeby to jednak nie była cholestaza tylko brzuszek wielki! afirmacja ty naprawdę masz talent do robienia zdjęć- może jakbyś studio zrobiła, i na początku za niedużą kasę robiła sesje to z czasem by ci się interes rozkręcił? kurcze ja nie mam żadnych takich zdolności..... lizii no twoja kondycja pod koniec ciąży bliźniaczej imponująca! donosic bliźniaki do terminu porodu to naprawdę cos!
  2. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    afirmacja oj w pełni cię rozumiem, ja też mam doła ze wzg na swój wygląd, a do tego jestem osobą która nie ma zmysłu żeby np się jakos fajnie czy ciekawie ubrać itp. np nie umiem nigdy żadnych wisiorków dobrać, zawsze mi się wydaje że wyglądam dziwacznie, z ubrań głównie chodzę w dzinsach, a do tego jeszcze mój wielki tyłek plus małe cycki powodują że wyglądam jak wieeeelka grucha. ale ty się ciesz, masz dopiero 22 lata, będziesz miała czas na doprowadzenie się do porządku po ciąży, ja z moją trzydziestką na karku podjerzewam że już zostanę wielką gruchą na zawsze, zresztą patrze na moją mamę i przeraża mnie to ze będę z wieczną nadwagą chodzić. a do tego przeraża mnie to że nie jestem osobą taką "zaradną" i boję się że z 2 dzieci to jeszcze bardziej się zapuszczę.... ach szkoda gadać. ale ciążą się nie przejmuję bo przynajmniej wiem że przeważnie nikt nie ocenia babek w ciąży źle, jakoś wszystko zawsze ciążą można wytłumaczyć co do bóli to mnie ostatnio tylko tak nabrzmiewa w nocy wszystko, czuję się taka wielka ale racze ogólnie w brzuchu a nie tylko w biodrach. no i nadal nie wstaje w nocy na siku.. mam nadzieję ze to nie świadczy o niczym złym... i muszę się pochwalić- moja Zuzia waży ok 2220, czyli niby właśnie na 34 tydz, ogólnie podobno jak na ten tydz ciąży wszystko ok, nic nie zapowiada wcześniejszego porodu, tylko morfologia nadal ponizej normy, niewiele ale mam zwiększyć ilość żelaza, no to pewnie moje zaparcia będą jeszcze fajniejsze..... co do porodu to faktycznie, niestety życie zawsze weryfikuje zamiary, bo duzo tych co chciały sn rodzi przez cc, a część z tych co mają umówione wcześniej cc zaczynają rodzić naturalnie. nawet położne mówią że odbierając tysiąc porodów każdy jest inny, nie ma 2 takich samych, i każda rodząca inaczej wszystko odczuwa i inne ma wspomnienia. sylwuńka jednak jakbyś musiała rodzić naturalnie to może faktycznie zastanów się nad wynajęciem położnej, koszt mniejszy a komfort psychiczny pewnie duży, w dodatku położna to głównodowodzący w czasie porodu i dobrze mieć do niej pełne zaufanie
  3. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    dziewczyny nie namawiajcie sylwuńki na poród naturalny, to jej decyzja, a podobno jednym ze wskazań do cesarki jest blokada psychiczna, przynajmniej tak piszą w internecie, jak jest u lekarzy to nie mam pojęcia. a co do porodu to różne są porody i nie da się żadnego porównać, moje bóle akurat były takie że do teraz mam traume, owszem przytulenie dziecka jest niesamowite, ale akurat po cesarce pewnie odczucia są te same. a ja pamiętam jak dziś jak po 2 tyg po porodzie po zdjęciu szwów znalazłam jeszcze inne na pisi (a to były te samorozpuszczalne) to ryczałam jak bóbr, że ktoś ma tam jeszcze mnie dotykać. położna miała ze mnie ubaw, a ja byłam po prostu śmiertelnie wystraszona że ktoś ma znowu mi tam coś robić. tak więc jak ktoś się boi to go rozumiem, i myślę że może to samo ciało podpowiada co zrobić? w każdym bądź razie może idż sylwuńka na 1 wizytę do tej kliniki, i tak porozmawiaj, będziesz wiedziała na czym stoisz, a w razie czego to może i na naturalny poród tam się zdecydujesz jak mówisz ze ten wasz szpital taki fatalny. a jak nie to chyba nie będziesz o tą kase wydaną na 1 wizytę zła.... co do karmienia to wg mnie zależy od hormonów, widziałam laski i z dużymi i z małymi piersiami bez problemu karmiące, a ja nawet w 4 mcu nie ściągałam więcej niż 50 ml mleka, pomimo herbatek laktacyjnych, pobudzania piersi laktatorem i wszystkich innych metod zasłyszanych i przeczytanych. i teraz wiem ze tyle co się namęczylam to chyba nie było warto (nawet w nocy młodą po karmieniu odkładałam, i później jeszcze pobudzałam piersi) wiecznie niedospana itd. ale wtedy miałam akurat 2 osoby w bardzo bliskiej rodzinie bez problemu karmiące i wychwalające wartości mleka matki przez co ja się dołowałam i na siłę chciałam karmić. chyba ok 5 mca mi już nic nie leciało i musiałam na butlę małą przestawić. no i wyszło na to że natalka jest najsilniejsza z tych naszych dzieci karmionych, pomimo tego że obie dziewczyny karmiły do 9 mca. tylko natalka nie choruje z nich:) no i doszłam do wniosku że to jednak hormony, ja zawsze miałam rozechwiane, jak będzie teraz to nie wiem bo po porodzie dużo mi się unormowało, tak więc mam nadzieję że przynajmniej 3 mce mi się uda karmić, ale jak nie to nie będę się zarzynać tylko przejdę ma butlę.
  4. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    lizii te twoje dziewczyny to do pozazdroszczenia, takie grzeczne, przez całą ciążę mam wrazenie że nie sprawiają kłopotów (a wiadomo przy bliżniaczej ciąży różnie bywa) i do tego jeszcze ty fajnie wyglądasz... mart79 nono a w pierwszej ciąży mała też szybciej się pchała na świat? w każdym bądź razie odpoczywaj bo jeszcze kilka tygodni dobrze by było by maluszek zaczekał. kati z wagą się nie przejmuj, dobrze wiesz że ona nie odzwierciedla wagi maluszka, niestety bo wtedy mogłabym się pocieszać że to nie mój tyłek rośnie tylko dziecko no mam nadzieję że dobry humor ci się przeciągnie do następnej wizyty! apropo terroru laktacyjnego przeczytałam ostatnio w jakiejś mądrej gazecie (typu twoje dziecko, już nie pamiętam tytułu) o tym że dlaczego kobiet nie uświadamia się że mleko modyfikowane to lekarstwo, a produkuje je się bez takich obostrzeń jak leki, że zabawa dziewczynek w karmienie butelką lalek powoduje iż mają później problem z przystawieniem do piersi dziecka (!), o tym że karmiac butelką pozbawia się dziecka poczucia bezpieczeństwa itp i ogólnie karmienie piersią to naj naj a butlą be.... no tragedia! wg mnie to jest jawna dyskryminacja kobiet które nie mogą karmić piersią.... wmawia im się wielkie poczucie winy i to że są złymi matkami. cholera mnie bierze na coś takiego....
  5. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    dziewczyny, z mężem to było tak że myślał że jak przyjedzie do fotografa, to stanie i tyle, zrobią nam pare zdjęć i będzie po wszystkim, w ogóle jechaliśmy pokłóceni na ta sesję, wkurzył mnie wtedy że aż strach..... no ale jak pani powiedziała proszę się przytulić i pocałować to co mieliśmy robić- jak trzeba to trzeba, głupio było powiedzieć że nie.... tak więc mąż siłą rzeczy musiał uczestniczyć bo mu nie wypadało odmówić. za to mi się chce śmiać bo strasznie brzuch wciągał na tych zdjęciach.... afirmacja w pełni popieram twoje słowa, mnie ostatnio wkurzył kolega który powiedział że jego żona przecież miała gorzej, bo miała cesarkę (pierwsze dziecko) bo musiała leżeć przez pół dnia i ją ciągneły szwy, znalazł się znawca, jakby na tyłku nie umiał usiąść przez 2 tyg jak ja po porodzie to ciekawe który poród by lepiej oceniał. myśli że szwy na brzuchu bolą a szwy na pisi nie? ogólnie mądrzenie facetów na temat porodu który lepszy sn czy cc mnie denerwuje. to kobieta powinna wg siebie dobierać co jest dla niej najlepsze, to ona zna siebie i jej ciało i nikt poza tym. yvone do niebieskich śpioszków dorzuci się różowy kaftanik i też będzie piękna dama a co do zdjęć to niestety na połowie mam strasznie głupią minę, to i tak się dziwię że tyle wyszło fajnie, ale to chyba statystyka, na 400 któreś musiało się udać
  6. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    hehe ostrzejsze zdjęcia też mam ale juz takich nie wstawiam.... chociaż powiem wam ze wydawało mi się że właśnie te ostrzejsze będą mi się bardziej podobały, a tu się okazuje że jednak te rodzinne większe emocje wzbudzały. ale ogólnie fajna zabawa taka sesja:) yvone to gratulacje z okazji ciupulki!!!! afirmacja zresztą o tej porodówce słyszałam dobre opinie więc wybór trafny, a o poród się nie bój- nawet z kopalni zdąży dojechać- pierwszy poród tylko jedna na sto ma szybki (a i tak trochę swoje trwa). tylko ewentualnie pewnie będzie problem z kontaktem, ale podejrzewam ze nawet z dołu są w stanie ściągnąć chłopa jak trzeba:) bugi ja podejrzewam że mój mąż nie tak sobie tą sesję wyobrażał- ale później nie miał wyjścia.... ogólnie dziękuję wszystkim za pozytywne recenzje tych zdjęć...
  7. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    hehe normalnie irena cyce wspaniałe, a moje takie orzeszki a fotograf- do podziwiania! serio to może byś wsparła jakoś talent córki- może jakiś kurs albo co- miała by swoje hobby bo jak na razie to świetnie jej idzie! afirmacja jakbym nie zdecydowała się na łubinową to pewnie też na raciborskiej bym rodziła, tym bardziej ze oni podobno mają teraz wyremontowany oddział.
  8. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    afirmacja ja wykupilam ofertę na gruperze: Katowice: Plum-Art - sesja fotograficzna | gruper.pl i niby za te 99 zł to miałam w ofercie dostać kilka (chyba 25)zdjęć obrobionych- po sesji poinformowała mnie Pani prowadząca sesję ze mogę za 50 zł dokupić wszystkie zdjęcia z sesji obrobione: no i oczywiście się zdecydowałam:) w sumie jestem zadowolona, zdjęcia robiła mi żona chyba właściciela, ogólnie podobają mi się, wyszło ich ponad 400. i atmosfera podczas sesji fajna, tym bardziej że moja natalka przyjechała rozespana i Panie ją fajnie rozbawiły, nawet mąż się nie stresował i chyba wyszedł lepiej na zdjęciach niż ja:) sesja miała trwać 40 min a trwała dobre 1,5 godziny. a ogólnie właściciele wyglądają na dość ugodowych- to może z ceny są w stanie coś zejść???? mnie to ogólnie wyniosło 150 zł- i nie żałuję tej kasy:) a gdzie się zdecydowałaś rodzić? i gdzie zamierzasz iść na szkołę rodzenia?
  9. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    hehe dziewczynki wkleję zdjecia tylko zdecyduję się które- bo oczywiście pazernie zażyczyłam sobie wszystkie zdjęcia z sesji na płytce- no to dostałam 400- i teraz wyobraźcie sobie ciężarną mającą wybrać kila z 400 to tak jakby dziecko wpuścić do fabryki cukierków i kazac wybrać jednego.... irena nie martw się, werwa zaraz ci przyjdzie tylko odpoczniesz kilka dni- ja po przyjeździe też przez 2 dni spałam, dzisiaj już lepiej. a handra a sio!!!!!! tajki to faktycznie nie takie łatwe jak się ma drugie dziecko, człowiek 30 razy się zastanowi zanim zdecyduje iść do szpitala. a z tymi ruchami to ja już sama nie wiem od czego to zależy- u mnie cały tydzień młoda była spokojna, ja się zamartwiałam i gdyby nie to że miałam daleko do jakiegokolwiek szpitala to chyba bym na izbę przyjęć pojechała. a jak przyjechałam do domu to mała szaleje tak że godziny spokojnie nie wysiedzi. mogła na tydzień się inaczej obrócić? sama nie wiem.... grunt że u ciebie ktg dobrze wychodzi! dana oj ty nasza bidulko, jeszcze serducho ci broi???? moze to po tych lekach, bo one chyba też na krążenie wpływają. mam nadzieję że będzie dobrze i to ekg to wynik ostatniego stresu.... jako ciekawostkę powiem że mi kiedyś ekg wyszło jako stan przedzawałowy, robiłam drugie w tym samym dniu i było już ok, więc sama nie wiem co to było- może błąd aparatury- bo robione miałam takie komputerowe, na niby lepszym sprzęcie- a to następne na takim zwykłym w przychodni....
  10. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    dana jak to mawiał mój kolega, egzamin nie zając, nie ucieknie, nie ma się co przejmować, więc już się nie przejmuj tylko głowa do góry! kama to tak właśnie zrób, umów się w tym szpitalu na wizytę i tyle, wątpie żeby maleństwo zmieniło położenie jeszcze, ale jakby co mówią że nawet po takim chluśnięciu wód płodowych masz spokojnie 2 godziny na dotarcie do szpitala, więc spokojnie zdążysz. zresztą do tej mojej kliniki tak dziewczyny dojeżdzają, z tego co czytam na forum i żadna na razie się nie skarżyła że miała problem ze zdążeniem. afirmacja no ale lekarz chyba by poznał żylaki? no sama nie wiem- w sumie ciężko mi teraz opisywać dokładnie jak one wyglądają bo juz nie pamietam mojej pisi bez nich:) lizii ja bym ci musiała prawdziwego wieloryba pokazać! zresztą śmiałam się że jak się wyłożę na plaży to przyleci greenpeace i wrzuci mnie do wody! a propo rozstępów to ani mnie nie denerwujcie, dzisiaj odebrałam zdjęcia z sesji, i brzuch spoko nawet ale nogi całe w rozstepach!!! tragicznie to na zdjeciach wygląda.....
  11. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    dana no ja nie doczytałam że ty dzisiaj masz egzamin, tak więc trzymam kciuki! kama to tym bardziej jak masz wskazanie do cesarki to brałabym lekarza na przetrzymanie- w końcu to on powinien ci wskazać gdzie i u kogo możesz rodzić bezpłatnie, powinien ci doradzić. a nie od razu wypalać z taką kasą! albo zrób rozpoznanie na forum po lekarzach z tego szpitala co chcesz rodzić- i po prostu olej tego swojego jak jest taki łasy na kasę. idz do innego- podejrzewam że jak teraz zmienisz to spokojnie ustawi ci nowy lekarz termin cesarki - a w necie myślę że spokojnie znajdziesz jakiegoś polecanego przez inne dziewczyny lekarza. moja koleżanka zmieniała lekarza ok 30 tyg i nie było problemu- bardzo starannie się opiekował przy porodzie- a trochę miał co robić bo mała od niej nie chciała wyjść na świat pomimo oksytocyny i różnych innych metod wywoływania porodu, a w tej klinice co ja mam rodzić jest to normą, bo lekarze z kliniki biorą 200 zł za wizytę, a z racji że jest to prywatna klinika (chociaż porody są z nfztu) to chcą żeby chociaż jedną wizytę przed porodem u nich odbyć- niby po to by mieć jakąś dokumentację pacjentki itp. chociaż niby jak są miejsca i porodówka nie jest oblężona to deklarują przyjęcie każdej pacjentki. więc 90 procent rodzących dziewczyn zmienia lekarza przed porodem.
  12. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    witam dziewczynki dochodzę do siebie po powrocie z wakacji- chociaż wczoraj to masakra- tak mi się chciało spać!!!! no ale jak tu nie odsypiać wakacji kiedy wieczorekim imprezka, a rano na śniadanie trzeba było wstać. ale ogólnie fajnie było- odpoczełam nawet trochę od zajmowania się Natalką, bo po pierwsze miała koleżankę w swoim wieku to same się bawiły, po drugie jak trzeba było to tatusiowie się angażowali. tylko teraz faktycznie zaczynam odczuwać już ciążący brzuch- no ale waga też słusznie 14 kg do przodu. i wiecie że to moje dziecko w brzuszku naprawdę woli śląskie powietrze- bo buszuje mi po brzuchu cały dzień- czyli normalnie, a nad tym morzem to cały dzień spała. kilka ruchów na cały dzień. kama ten twój lekarz to naprawdę świnia. a dobrze doczytałam że jak na razie to masz wskazanie do cesarki ze wzg na połozenie dziecka??? afirmacja te moje żylaki objawiały się przede wszystkim takim uczuciem nabrzmienia, obrzmienia i rozpierania tam na dole, więc może u ciebie to faktycznie wynik uczulenia??? tego zyczę, bo zawsze jednak to chyba lepsze niż żylaki, przynajmniej przy porodzie nie będzie przeszkadzać.
  13. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    witam wrześnióweczki! ja już po wakacjach- trochę mi szkoda że tak szybko mineły- na razie nie dałam rady nadrobić zaległości z postami, więc napiszę wpierw co u mnie. podróż niby ok, ale jednak 8 godzin w samochodzie trochę mnie wykończyło, na sam koniec już nie wiedziałam jak siedzieć, tak mnie dupsko bolało no ale dałam radę! tylko nad morzem mała mnie straszyła, bo się jakaś leniwa zrobiła i pomimo codziennej duuuuuużej porcji słodkości: lodów, ciasteczek itp nie chciała kopać. za to po powrocie do domu daje czadu więc chyba ok. ciekawe- w aucie tez jej się chyba nie podobała pozycja bo i w jedną i w drugą stronę potrafiła przez 2 godziny non stop żebra mi obijać. i pod koniec dnia twardnieje mi już brzuszek- to chyba te skurcze przepowiadające. a dzisiaj mam takiego lenia że szkoda mówić- wszystkie rzeczy z podróży leżą porozrzucane po domu- i ja też leżę:) wczoraj jeszcze wprosiliśmy się do znajomych na cały dzień na basen- może to jeszcze mnie dodatkowo wymęczyło.
  14. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    dziewczyny a ivi pisała ze w polsce będzie mogła się odzywać?
  15. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    jejciu- jak tez cały czas się zastanawiam nad taktyką lekarzy- ale wierzę ze wiedzą co robią- tym bardziej że lola pisała ze jest w wyspecjalizowanym szpitalu- i wierzę że nawet te dwa dni zwłoki przy podanych sterydach sprawią że mały lepiej będzie oddychał i miał lepszą kondycję- może jeszcze ją dokarmiają w międzyczasie jakąś glukozą albo co..... ogólnie cały czas myślę i się modlę żeby wszystko było dobrze. kati dobrze że ci przeszło- czyli po prostu coś nie spasowało zołądkowi, co do hemoroidów to ja też w końcu nie wiem jak wyglądają.. mi się też zrobiły takie 2 uwypuklenia jakby fałdki większe przy odbycie, no i nie wiem bo nie bolą, nie swędzą więc nie wiem... Yvone brzuszeczek śliczny.... i sama jestem ciekawa co tam nam oznajmisz po wizycie! dana no to super z tą twoją szyjką- chyba to niepakowanie torby przez ciebie pomaga tylko słuchaj lekarza i naprawdę się oszczędzaj! a piesek słodki- u mojego męża w domu zawsze były spaniele (to chyba spaniel albo podobny?) no i nie ma bardziej uśmiechniętych psów niż one! myszka ten b~ól kosci to nacisk dziecka na jakiś nerw- mnie nie kość ~łonowa ale dupa boli, właśnie z promnieniowaniem na nogę- boże- przekręcenie się w ~łóżku to mordęga! a ja zaczynam pranie i jutro w nocy wyjazd na wczasy! tak więc dziewczynki nie bójcie sie jak zniknę na tydzień- aż się zastanawiam jak ja was doczytam później- tak więc afirmacja- po przyjeździe mozemy się na lody umówic.
  16. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    afirmacja bo bym zapomniała: dzięki za zaproszenie na lody! co prawda humor mam już lepszy- ale dla lodów to jestem w stanie się znowu zdołować!
  17. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    witam z rańca! mam nadzieję że maluszek loli się trzyma- wkońcu prognozowana waga 1500 to już coś- oby tylko z oddechem sobie radził. a moze oni czekali z tą cesarką bo lola napisała ze dostała następne sterydy- wiec czekali aż podziałają? kama myślę ze nie ma problemu z wpinaniem fotelika- bo na parasolkę, czy do spacerówki i tak przesiada sie dziecko już dobrze siedzące- więc do tego czasu wpinany fotelik to chyba fajna sprawa, zwłaszcza jak dziecko jeszcze nie siedzi, a już sie rozglądai podziwia (w gondolce później mało widzi to się denerwuje:)) ja co prawda nie miałam ale to przez to że fotelik mamy pożyczany...a co do kółek to chyba 4 są faktycznie poręczniejsze- tym bardziej że to przednie kółko trzeba blokować lub odblokowywać w zależności od potrzeb. hehe moja mama dłuuuugo nie umiała się przyzwyczaić do przednich kółek.... cały czas podnosiła wózek przy skręcie- a ja się z niej śmiałam rachotka bugi oby małym nic porządnego się nie wykluło, bo co to za początek wakacji????? lizii pościel super- zwłaszcza że taka dla dzieci odpowiednia- czyli w intensywnych kolorach- podobno takie dzieci lubią! dana no i co z pieskiem - walczy??????
  18. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    ja miałam cos podobnego: X-lander XT - Energy - Sklep dla dzieci | Sklep Zabaweo mniej wiecej w tym kolorze i z gondolką.
  19. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    oj kama ja też cały dzień nie mogę się skupić i myślę cały czas o lolimanioli. kurcze chciałabym wiedzieć jak się trzyma i ona i mały. mam nadzieję że będzie jednak wszystko dobrze!!!! venezzia ja mam właśnie xlandera- tylko pewnie stary model no bo 4letni. i byłam bardzo zadowolona: tylko że po pierwsze nie muszę go smykać na 4 piętro bez windy tylko mieszkam w domku to nie ma problemu (dla mieszkających na 4 piętrze to polecałam zwykłą gondolę a później szybką przesiadkę na dobrą spacerówkę-parasolkę- bo każda spacerówka jest lżejsza od takiego kombi z gondolką) ten xlander co mam to wersję spacerową ma naprawdę dużą w porównaniu do innych wózków, i mi to pasowało bo Natalka groszkiem nie jest, i jeszcze w zeszłym roku na wakacjach w nocy nam zasypiała i miała wygodnie w tym wózeczku, podczas gdy mała od koleżanki ze spacerówki (takiej typowej parasolki)po prostu wyjeżdzała, musieli ją chwytać w locie... pod wzg awaryjności to nie miałam żadnej usterki. poza tym moje dziecię od poczatku popołudniu zasypiało tylko w wózku to miała naprawdę wygodnie. hmmmm co tu jeszcze, ja jednak dokupiłam do xlandera taką najtańszą spacerówkę za 100 zł, po prostu na wypady do hipermarketu, lżejsza więc jak miałam zakupy to prościej mi się ją składało i wkładało do bagażnika- xlander to wózek konkretny, nadający się np na wypady w góry i nad morze na piach- i pod tym względem przeze mnie też sprawdzony- niebo a ziemia pchać duże kółka po kamieniach a małe z parasolek- ale do hipermarketu jednak polecam parasolkę tak więc wszystko zależy gdzie i jak się chce użytkować wózeczek.....
  20. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    dziewczyny które mają telefon do lolamanioli- przekażcie że wszystkie tu trzymamy kciuki za maleństwo i wspieramy ją jak się tylko da! aż się popłakałam................... ogólnie też teraz kiepski humor mi się udzielił, i jeszcze cały czas chodzi mi po głowie ten mój brat- że nie docenia tego co ma (głównie chodzi mi o jego synka- bo to też wcześniak ale urodzony później i był w pełni wydolny oddechowo) marta widzę ze ogólnie kiepsko- może mężowi taki kopniak się należy- to wtedy zacznie mysleć co traci.... dana mam nadzieję ze piesek z racji tego ze jest młody, to jest silny i da radę! kati z tym brzuchem to tak jest, ze teraz to już nie kopniaczki ale jakby obcy siedział w środku i chciał się wydostać - ja lubię patrzeć jak cały ten brzuch faluje, ale jak mnie zasadzi po żebrach to dziękuje:) a z drugiej strony naciska na pęcherz tak ze już później nie wiem, czy to brzuch boli czy to właśnie kręcenie po pęcherzu. ogólnie najgorzej jest na siedząco.. a ja zdjęcia będę mieć z sesji do 2 tyg, to wkleję....
  21. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    Kasia hip hip hurrra za powrót do domku! cieszę się że jest na tyle dobrze że możesz polegiwać w domku- tylko niech cię czasem nie rwie do jakiejś pracy- bo wiesz jak to w domu: o kubki nie umyte- a od umycia kilku garów nic mi się nie stanie..... ale nie chwaląc się ja to wykrakałam bo przy ostatnim poście do meża napisałam że może następnym razem sama już z domku poklikasz oj dziewczyny ja wczoraj na pół dnia wyskoczyłam a miałam do przeczytania 8 stron! aż mąż się chwycił za głowę! marta przepraszam jeżeli pomylę ale to ciebie mąż tak zdenerwował? oj coś na ten temat wiem bo sama mam ostatnio zły okres- u mnie hormony grają a mój m przemęczony i wiecznie go nie ma- on tłumaczy ze zarabia na rodzinę a ja mam dość załatwiania wszystkiego sama (no- tak naprawdę w większości wyręczam się rodzicami). no niestety- tak to jest w małżenstwie: raz się kocha a raz ma się ochotę palnać swojego jakimś kijem:) ogólnie pocieszam ze zazwyczaj po burzy przychodzi słońce- i mam nadzieję że u ciebie też tak będzie- ogólnie zauważyłam że jak facetowi się nie natłucze do głowy i nie wyłoży kawy na ławę to sami z siebie nic nie umieją zrobić- ale czasami pogadanki edukacyjne się przydają i dają efekty! jeju wy już mebelki składacie a ja nic nie mam zrobione- nic nie poprane, dla siebie oprócz koszul nic nie kupione, nawet przewijaka nie mam bo poprzedni mi się rozleciał. nie umiem się normalnie zabrać za przygotowania. za to zrobiłam sesję zdjęciową wczoraj (zakupiłam na gruperze w promocji) i normalnie rewelacja- co prawda nie wiem jakie zdjęcia wyjdą ale sama sesja super! całą rodziną się wybrałam- i na początku natala się wstydziła a jak się rozkreciła to nie chciała wyjść później. ja jak się rozkreciłam to po kolei zrzucałam swoją odzież wierzchnią za to z mężem po ciezkim weekendzie pełnym kłótni to się jakoś odstresowaliśmy i udało nam się uzyskać dobre humory.
  22. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    rachotka najlepiej zadzwoń do zusu sobie- bo normalnie to pracodawca ma obowiązek zgłosić twój macierzyński- ale w przypadku końca umowy chyba będziesz miała obowiązek zrobić to sama- natomiast teraz w zusie przeważnie na telefon bez problemu uzyskasz taką wiadomość, tylko czasami dodzwonić się jest ciężko:)
  23. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    ivi oj super ze za niedługo będziesz już wypoczywać u rodzinki w Polsce! trzymam kciuki- zdaj relacje jakie odczucia w czasie lotu z takim brzuszkiem- oczywiscie mam nadzieję ze wszystko przebiegnie zgodnie z planem! będziemy czekać! kati no mi się Maciuś też podoba- może faktycznie jak się urodzi to zdecydujecie które bardziej pasuje:) tajki Blanka to bardzo ładne imię- i takie do którego nie można się "doczepić":) chodzi mi o to że są takie imiona które są nawet ładne ale później w szkole dziecko mogło by być jakoś tam przedrzeźniane. Widzę że ogólnie macie zagwozdki z imionami- a u mnie zuzanka została zuzanką praktycznie zaraz po usg- mi się imię podobało, a zdecydowała Natalka która ma taką koleżankę w przedszkolu (to pewnie na jej cześć to imię) No ale jak Natalka zdecydowała ze to będzie zuzanka to do tej pory tata nie nakłonił jej do zmiany zdania. to pewnie będzie zuza..... wkońcu kto rządzi w tym domu lolamaniola i co z tym cieknięciem??? myszka witaj!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...