Skocz do zawartości
Forum

karwenka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez karwenka

  1. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    witam dziewczyny od razu was przepraszam że teraz pisze chaotycznie, nie wszystkim dziewczyną gratuluję (np lizii- 100 lat!) ale zazwyczaj zaczynam pisać posta, mała coś zakwili to puszczam go niedopisując wszystkiego. a później już zapominam co miałam napisać:) myszka ja przy Natali miałam lewatywę- nie wspominam dobrze bo większość skurczy przesiedziałam na kiblu. teraz nie miałam lewatywy, i było ok, nic nie popuściłam, ale w tym dniu byłam chyba z 2 razy na kibelku, i we wcześniejszych dniach tak ok 1,5 tyg też regularnie chodziłam (co przy braniu żelaza było chyba pierwszą oznaką zbliżającej się daty porodu) . a przy tej lewatywie mi się wydaje ze w trakcie porodu jeszcze coś leciało ze mnie- nie na samym łóżku ale przy ostatnich skurczach. nie wiem- mąż twierdzi że nie ale nie wiem czy nie chciał mnie stresować. dodatkowo po porodzie też jeszcze resztki lewatywy wylatywały, przy skurczu macicy poleciało raz na podkład, tak więc lewatywa wcale nie jest taka fajna. myślę że jakby nie było tego oczyszczania wcześniej to jest ok, ale jak sie samemu lata do kibelka regularnie to nie trzeba. venezzia słodkie te buciaczki! dziewczyny- macie jakieś sposoby na zwiększenie laktacji???? bo normalnie jest mi już żal- nastawiłam się że tym razem musi byc dobrze, bo to drugi raz to organizm powinien już wiedzieć jak się zachować. a tu dupa, mała wisi na cycku 2 godziny a na dokładkę potrafi zjeść 60ml mleka, to znaczy ze prawie nic z tych cycków nie wyciąga, bo przecież maluch 3 dniowy nie da rady setki mleka wypić:( dodatkowo 3 dni już kupki nie robiła i nie wiem czy to po prostu z tego ze jest głodna? wiecie że mała od mojej teściowej nic nie dostała? tzn tesciowa dała kiedys 500 zł bo tyle dawała na łóżeczko dla Natalki, a teraz jak przychodzi codziennie to na powitanie nawet grzechotki jej nie kupiła? wg mnie trochę dziwne powitanie- tzn nie chcę żeby jakąś super kasę wydawała ale każdy coś przynosi- głównie dlatego ze wszyscy się cieszą ze mała już jest, z tego co zaobserwowałam to większość rodziny już zapasy robiła jeszcze przed urodzeniem, moi rodzice przynieśli np zapas pampersów bo ciuszków dużo jej kupowali jak była jeszcze w brzuchu. a ona tak jakby jej się nie chciało wejść do sklepu i wydać 20 zł na jakiegoś bodziaczka. no sama nie wiem, może się czepiam? w sumie to kupiła mi herbatkę laktacyjną i maść do pupy, taką robioną z apteki to może uważa to za prezent?
  2. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    kamila, adarka ale wam fajnie z tymi spacerkami, sama chętnie bym juz pobiegła kama ojoj to juz za niedługo będziesz miała maleństwo! super-zobaczysz jakie to wielkie przeżycie tulic maleństwo. powiem szczerze że już nie pamietałam tego uczucia zaraz po porodzie, i jak Zuzia przyszła na świat to nie wiedziałam czy się śmiac czy płakać ze szczęścia:) pisz nam co i jak! dana jak widzisz po mnie, nigdy nie wiadomo kiedy cię weźmie- może być tak że jutro będziesz tulić żabkę:) irena gdyby nie to maleństwo to poradziłabym olac twojego chłopa, a tak jak jest wiktorianek to normalnie tylko pięści się zaciskają
  3. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    mała zasnęła, natalka poszła z teściową się pobawić więc mam chwilę żeby zdać relacje z porodu:) afirmacja - chyba mogę podać ci rekę jeżeli chodzi o panikę na porodówce- jak wiecie zaczęło się u mnie wieczorkiem, i tak ok 10tej miałam skurcze co 5 min to stwierdziłam że jadę- po przyjeździe ktg, badanie, skurcze co 5 min, rozwarcie na 3-4palce. zanim doszłam na trakt porodowy to była chyba 12 w nocy- ale jeszcze ból był do wytrzymania. za to jak weszłam na porodówkę to jak mnie siekło- normalnie tragedia, dostałam coś rozkurczowego i po kilku min miałam rozwarcie na 9cm. wtedy postanowiałam że ja nie rodzę czyli dostałam całkowitego ataku paniki- nie chciałam wejść na łóżko, jak już weszłam to najchętniej wypchałabym zuzie na raz. na szczeście trafiłam na położną z powołania, naprawdę po pierwsze tak kombinowała, że udało jej sie mnie naciąć- pomimo że raczej nie chciałam współpracować- albo prosiła, albo podnosiła głos ale działało, w pewnym momencie ze mną oddychało 5 osób:) po drugie szybko zadziałała jak się okazało że mała jest silnie poobwijana pępowiną- przecinała mi podobno w kroczu pępowinę, i dopiero po porodzie powiedziała do drugiej pielęgniarki że serce jej staneło jak zobaczyła jak jest ta pępowina obkręcona. ale w trakcie jak widać zachowała zimną krew z czego się bardzo cieszę bo mała tylko lekko przyduszona została. i w sumie odjęto jej tylko punkty za kolor skóry. a dla mnie brak tego nacięcia to normalnie niebo a ziemia w porównaniu z poprzednim razem, jestem w pełni sprawna i w miarę dobrej formie. i do tego jeszcze te moje hemoroidy i żylaki nie wyskoczyły bardziej- też pewnie przez to że sterowała tym parciem w odpowiedni sposób. z minusów pobytu w szpitalu to taki że połozono mnie z braku miejsc na salach operacyjnych, piętro niżej niż reszta z porodówek, więc rzadko ktoś do mnie zaglądał, a i mnie się po prostu nudziło bo leżałam na pojedyńczej sali. no i z moją laktacją kiepsko, na razie muszę dokarmiać.
  4. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    Witam dziewczynki! my juz w domciu- bardzo wam wszystkim dziękuję za gratulację- i za wsparcie- na razie nie doczytałam jeszcze co u was- pewnie ivi się rozpakowała, jeżeli ktos jeszcze to postaram sie nadrobić. trochę nieskładnie piszę ale teraz natalka mnie atakuje o kolorowanie i trochę muszę jej też uwagii poświęcić. postaram się zdać raport później
  5. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    tak apropo z tego co pamiętam ivi ma mieć jutro cesarkę??????????????????????? jeżeli tak to trzymam kciuki za ivi i jej słoneczko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  6. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    yvone ja ci chyba w końcu nie pogratulowałam rocznicy? jeżeli tak to przepraszam i życzę wielu lat szczęścia razem! a ja donoszę że może zaczyna coś się dziać u mnie- pewnie dlatego że zeberka narobiła mi ochoty na przecier pomidorowy własnej roboty- no i teraz się gotuje poza tym byłam na zakupach w obi- a jak Natalkę rodziłam też zaliczyłam zakupy w obi a wieczorem już jechałam na porodówkę, tak więc zobaczymy, albo te skurcze to jakieś przepowiadające i przejdą albo dostaną dziewczyny smsa na chwilę obecną sprawozdanie: pobolewa mnie krzyż - albo nerw kulszowy? , z tyłu pleców ale tym razem po boku (przy Natali po prostu krzyże napierd.....) co pewien czas mam takie mocne twardnienie brzucha, ale tez tak nie typowo, jakby mała napierała mocno na ten dół. na razie jak chodziłam to te bóle łapały mnie tak co pewien czas, ale jak sobie usiadłam to jest lepiej więc może jednak to jakieś przepowiadające jednak bóle no i odchodzi mi do reszty ten czop, tyle że tym razem minimalnie podbarwiony krwią, ale tak tyci, tyci - no ale wcześniej był typowo bezbarwny. tak więc na chwilę obecną nie wiem co to będzie......
  7. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    hehe co chce napisać posta to wskakuje już następna stronka:) zeberka- no dobrze że oliś już lepszy.... a co do przetworów- podziwiam jak martamaria! mi się nie chce obiadu gotować a co dopiero przetworów:) hehe fajnie musiała ta rozmowa olisia z brzuchem wyglądać! kama z nieba mi spadłaś z tym zusem bo oczywiście też muszę przygotować to co niby osoba zastępująca mnie ma zrobić:) widzisz z tym z3 to obie myślałyśmy że nie trzeba będzie powielać papierka- a jednak co biurokracja to biurokracja. co do spania to nie wiem jak to robię- idę spac ok 11stej wieczorem i śpię z 1 przerwą na sikanie do 7-8smej. może po prostu mało mam tego snu dlatego tak śpię. no i zanim zasnę to chyba z 30razy jestem w toalecie na siku. bugi ojoj to faktycznie wygląda na wirusówkę, mam nadzieję że jednak nawet jeżeli to wirusówka to uda się lidzi nie załapać. co do tych chrzcin- fajnie jak ktoś prosu na chrzestnego tylko nie dadzą rady przesunąć chrzcin tak zeby spasowały też chrzestnym? ja swój termin chrzcin będę dopasowywała tak żeby chrzestnym pasował- przecież to już nie ma tak że trzeba chrzcić dwutygodniowe dziecko- nawet takie prawie roczne widziałam na chrzcie- to po co wymyślać chrzest w terminie porodu małżonki chrzestnego- kiedy wiadomo że ten może pojechać na porodówkę a u mnie nadal cisza, żebra mnie bolą a to by znaczyło że młoda wcale nie wstawia się do tego kanału rodnego itd. poza tym ja już na głowę z moją mamą dostaję- no po prostu już cholera mnie bierze. wiecie jak to mówią: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane- a moja mama tych chęci to ma w sobie aż pod sam sufit. z jednej str dziennie mi natalkę zabierają i ja mam spokój- z dr str po prostu jak chodzi za mną i mnie poucza że tego nie wolno, tamtego nie wolno to szlag mnie trafia. wczoraj zaczeła po mnie ryczeć że wsadziłam 2 wody mineralne do wózka w biedronce, wcześniej za to ze umyłam 1 okno, przychodzi i np ścieli mi łóżko żebym się nie przemęczała. czuję się jakbym jakaś upośledzona była. a do tego wzmaga we mnie lenistwo- bo jak nic nie robię to jeszcze bardziej mi się nie chce i nawet np prania nie chce mi się wstawić. do tego ona chodzi naburmuszona że nie doceniam jej pomocy, ja chodzę zła że mi się we wszystko wtrynia. no i bądź tu mądry! kamila śliczna perełka afirmacja z tym bólem krocza tak jest, faktycznie dopóki szwów nie ściągnie się to napiernicza. ale sprawdź jeszcze czy czasem końcówki szwów nie wbijają ci się w ranę- bo z tego co pamiętam to te zwykłe szwy mają takie sztywniejsze końcówki- i mi się one właśnie w ranę wpijały. chyba że masz samorozpuszczalne to wtedy nie powinny.
  8. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    yvone u mnie poród Natalki zaczął się od bóli krzyża.... tak też mnie coś pobolewało, a nie wiedziałam co... a następnego ranka spałam już z Natalką, tak więc może Ty mnie też wyprzedzisz? i napisz co ci ginka na tą skórę powiedziała, mi też cos takiego się dzieje, i piegi mi się zrobiły! ale ja opalona jestem ostatnio- to może tak na słońce w tej ciąży reaguję? kati hehe wypoczywaj! a jak cię te skurcze tak łapią to właśnie moze ty będziesz miała poród szybciutki- no bo szyjka rozwarta, zgładzona itd tymi skurczami to później zostanie ci tylko ta faza parta do odrobienia:) bugi to jest dobre- z tym zaproszeniem na wesele no fakt, niektórym wyobraźnia nie działa za bardzo:) zeberka Natalka też mi bardzo płakała- zresztą się nie dziwię, dlatego stosowałam tą metodę raz przy 40 st gorączki, tak to też wolę jakimiś lekami zbijać gorączkę. dlatego to też środek drastyczny i taki gdy już nie idzie znowu podać paracetamolu. czy ibuprofenu.
  9. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    rachotka popatrzyłam sobie na to i powiem ci że coś takiego można zrobić z końca lewatywki (są takie dla dzieci i u natalki coś takiego miałam zrobione- że koniec rurki obcięty i przez to gazy uchodziły.. ale ja nie stosowałam tego na kolkę tylko na "problem z wypchnięciem kupy" ) no ale to jest też w sumie drażnienie okolic odbytu i sporadycznie to ok, ale na stałe to może uczyć dziecko wypróżniania się z rurką. chociaż z dr str mi tak wszyscy mówili a chirurg ze szpitala stwierdził że właśnie lewatywa i to wsadzanie rurki pomoże nauczyć się małej prawidłowo opróżniac jelita. i w sumie pomogło a jakiegoś uzależnienia nie zaobserwowałam
  10. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    oj zeberka- biedny Oliś- (jakby miał znowu 40 st gorączki -chociaż mam nadzieję ze do tego nie dojdzie to go owijaj w mokry zimny ręcznik- niestety drastyczne ale działa, pozwala przetrwać te 4 godz pomiędzy lekami, wypróbowałam sama na sobie jak miałam w ciąży wysoką temperaturę- po 2 zimnych prysznicach spadła do 37st i trzymała się tak przez 1,5godz) ale mam nadzieję ze to jednak po prostu wymęczenie organizmu i jakiś wirus się przypałętał- i te leki przeciwzapalne coś dały.... i dzisiaj już będzie lepiej! rachotka - hm nie słyszałam o tym... poczytam... ivi tylko u mnie nie ma żadnej nerwówki przed samym porodem- chyba martwi Natalkę ogólnie przyjście kogoś nowego do domu... a ona i tak jest rozbrykana mocno (czytaj rozpuszczona jak dziadowski bicz jak się to u nas mówi) bo i dziadkowie i tatuś który rzadko ją widzi na wszystko pozwalają. tylko ja na nią krzyczę a później mam doła że krzyczę. no to robi co chce:) i podejrzewam ze teraz poczuła zagrożenie że nie będzie już tak dobrze:) ogólnie ma zachowania takie jak mała u rachotki...:) więc może to normalne. a ja jak zwykle kamienny sen dzisiaj- nie wiem, jakbym rodzić zaczeła to nawet się nie obudzę chyba:) normalnie nie rejestruję nawet jak Natalka nam wchodzi do łóżka. budzę się rano i patrzę, a ona jest no i tu następny problem będzie- bo jak się położyć z zuzką jak mi taki rozkopsaniec wchodzi do łóżka?
  11. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    trzymam mocno kciuki zaciśnięte za Mateuszka- oby jego nerka zaczeła prawidłowo pracować- i mały mógł z braciszkiem i rodzicami szybciutko do domu wyjść. biedna Marta- pewnie teraz przeżywa stres ogromny, mam nadzieję jednak ze te upały dały się po prostu odczuć także maluchowi.. i teraz zacznie wracać do zdrowia. kama coś mi mówi ze jednak kati mnie wyprzedzi, ja dzisiaj nawet po spacerze żadnych skurczy nie odczuwałam. a poza tym mam takiego lenia że nawet rodzić mi się nie chce:) zeberka a co to olisia rozebrało? z czego ta gorączka? wiecie co- niby ta moja Natalka już starsza dziewczyna a widzę że im bliżej porodu tym mniej samodzielna, naraz zaczeła seplenić, non stop chce u nas spać w łóżku, chce żeby ją ubierać- a co będzie po porodzie??????????????//
  12. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    Afirmacja Ninka słodziutka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 a poród rewelacja- fajnie że taki szybki, na pocieszenie powiem że nie jesteś pierwszą rodzącą panikującą. ja swojej fazy partej nie pamiętam- miałam jakiś zanik pamięci. a położne tylko się martwily o dziewczynę na przedporodowej jak słyszały moje wycie- dziewczyna się męczyła już 12 h i na sam koniec usłyszała mój występ= nie omieszkałam podobno przez 2 godziny nawet przekleństwami bluzgać. strasznie wyłam. i nic do mnie nie docierało a ja stwierdziłam że skoro kamila i adarka już urodziły to ja statystycznie pewnie przenoszę. w sumie nic u mnie nie słychać. wczoraj jedynie coś mnie tyłek bolał ale właśnie tak w okolicach kości ogonowej a nie krzyża- czyli też nie pasuje do skurczy. ja bym chciała żeby mi wody odeszły- ale brzuch wysoko to pewnie na to się nie zapowiada.... ivi no widzisz- tak się martwiłaś a wszystko jest ok, rodzice pewnie w pełni szczęśliwi że są z wami. a ty chyba następna w kolejce.... dana a ta twoja gwiazda się wyprowadziła? irena a jaka wiki dumna!!!!!!!!!!!! fajne zdjęcia:)
  13. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    adarka hip hip huraaaa!!!!!!! Ogromne gratulacje dla Ciebie i Leosia!!!!!!!!!!!! Życzę by chłopak rósł jak dąb, zawsze zdrowy i uśmiechnięty!!!!!!!!!!!!!!!!!! no to kamila i adarka się rozłożyły przed terminiem- to statystycznie biorąc pewnie ja przenoszę ponad termin byłysmy podobnie terminami:)
  14. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    WITAM IGNASIA NA ŚWIECIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!! GRATULACJE DLA RODZICÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! adarka hehe u mnie też cisza... ja na ktg co prawda nie jeżdzę ale pomimo odejścia tego czopa nic się nie zmieniło. wczoraj myślałam że już coś się rusza, no to chyba było ogólnie zmęczenie- wybrałam się na zakupy do ikei i dość mocno kłuło mnie w boku. mówię sobie- o... może to to? ale jak przysiadałam to przechodziło - to były by to pierwsze skurcze które przechodzą na siedząco więc raczej po prostu mała musiała na coś naciskać, może jakiś nerw gdy chodziłam. a tak poza tym nawet brzuch mi nie opadł... wszystko fajnie tylko te upały są zabójcze..... ja ratuję się basenem z natalką - mam nadzieję że nie złapie żadnego grzybka- no ale do basenu leję przecież wodę z kranu.... ja też bym chciała jak u afirmacji- wody chlup i tyle, i przynajmniej nie musiałabym się zastanawiać czy to skurcze, czy nie itd kama - no widzisz, myślę że jesteśmy tak skonstruowane żeby nasze dzieciaczki gorsze rzeczy przechodziły bez szwanku... no i dobrze że lenka jest tak chroniona irenka - u ciebie już wszystko powoli się stabilizuje, ale ten czas leci, wiktorjanek to już nie noworodek a niemowlak! ivi bo na pewno dla twoich rodziców wizyta u Ciebie to też wielkie przeżycie. nie martw się- na pewno wszystko będzie dobrze! z całego serca życzę! sylwuńka- nie tylko do twojego męża nie dociera że za niedługo rodzisz, tak to z nimi jest że im się wydaje że to takie chlup i jest:) ja mojego dzień w dzień ustawiam a i tak potrafi numer wywinąć - np ostatnio jak wymiotowałam to nawet do głowy mu nie przyszło żeby się przejąć- powiedział: no przecież to normalne że kobiety w ciąży wymiotują (normalne- ale przez pierwsze 3 mce!) napisz nam jak po wizycie! dana, kati - te wasze maluszki mają niezłe poczucie humoru- najpierw się spieszą, później rozmyślają....
  15. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    dziewczyny: POWITAJMY MAŁGOSIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Małgosia przyszła na świat o 15 .45 i waży 4435kg, 55cm długości! Mama była nacinana ale chyba wszystko ok, bo pisze że jest głodna Dziś na świat maleństwo przyszło! Zdrowe, piękne i radosne. Oczka u niej jak gwiazdeczki, usta u niej jak malinki. a policzki tak czerwone, jakby różami obłożone. Te małe rączęta ściskać bym chciała i Boga za to w stopy całowała! Bo to dar od Boga, że się narodziła i swą osobą wszystkich uszczęśliwiła! Nadejdzie dzień, że urośnie, miłością rodziców obdarzy. A w przyszłości głośno wypowie: Dziękuję mamusiu Tobie! Za to, żeś się wycierpiała, gdy na świat mnie wydawałaś i cudem świata mnie obdarowałaś! Dziękuję wam za to kochani rodzice! Dla Małgosi i jej rodziców
  16. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    dziewczyny u kamili skurcze się pojawiły ale słabe- a przewidywana waga to 4500!!!!!! no i na razie czeka.... co będzie dalej
  17. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    dziewczyny- kamila napisała że jest na porodówce- rozwarcie na 4 cm tylko skurcze jeszcze słabe! ale nam się ten sierpień rozkręcił!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! czekamy na następną kruszynkę!
  18. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    gratulacje dla kolejnej mamusi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Mateuszku i Szymusiu: Witajcie nam na świecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! adarka - no jak śluz podbarwiony krwią to chyba wbijesz się przed ivi, u mnie cały czas śluz bezbarwny to mogę sobie jeszcze poczekać..... ivi to będziesz miała upartą dziewuszkę: mój tata się urodził tego dnia i większego uparciucha od niego nie znam:)
  19. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    kama nie martw się- pamiętasz jak miałam tą stłuczkę samochodem? lekarz mi wtedy powiedział że wszelkie takie urazy "fizyczne" jak są groźne to kończą się krwawieniem- jak nie ma krwawienia to możemy byc pewni że jest ok
  20. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    marta no to trzymamy kciuki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! kamila no tak myślałam że ci się rozkręci, bo niby piszą że jak czop puszcza na różowo to poród w ciągu kilkunastu godzin następuje.... oby to było to! no to życzę żeby te skurcze nie bolały aż do partych a mi wczoraj też dużo takiego galaretkowatego śluzu poleciało- takiego jak na dni płodne? to chyba też czop do końca odchodził? bo to już 2 raz.. no ale u mnie przeźroczysty ten śluz i poza kilkoma twardnieniami macicy to cisza, to mi się nie zapowiada na razie chyba za szybko ten poród. a noc miałam do dupy, najpierw opiłam się soku więc jak młoda nadepneła na żołądek to szybko go zwróciłam, później w ogóle spać nie mogłam - pierwsza u mnie nocka taka zarwana- zwykle zasypiam bez problemu. efekt taki że teraz boli mnie głowa. miałam dzisiaj robić imprezkę ze znajomymi no i się zastanawiam czy nie odwołać bo jestem klapnięta...
  21. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    afirmacja a jednak te kłucia to było to! HIP HIP HURRA WITAMY NINKĘ WŚRÓD NASZYCH DZIECIĄTEK! DUŻO ZDRÓWKA I GRATULACJE DLA RODZICÓW! kurcze ciekawe czy mąż zdążył jak tak szybko to poszło.... ale chyba nie miał nocki????
  22. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    afirmacja czyli to nadal ćwiczenia macicy.. no ale jak się pojawiają już jakieś konkretne to faktycznie może za niedługo pojedziesz na porodówkę. na pocieszenie powiem że mówią że im dłużej maluch siedzi w brzuchu tym lepiej bo ma szansę dobrze się ten ukł pokarmowy rozwinąć i są szanse że się kolki ominie.... rachotka - to zgrabniutki ten twój maluch- waga dobra do rodzenia no chyba że zamiast tygodnia to posiedzi miesiąc. a m przywal= niech wie co to znaczy drażnić ciężarną dziewczyny= a ja z tymi paciorkowcami nie jestem pewna. miałam wymaz pobrany i zawoziłam go sama do labu- no i pani dzwoniła gdzieś się zapytać o co chodzi z tym gbs- bo podałam jej kartkę od gina. przyjeła mi ten wymaz ale na wynikach nie mam zaznaczone że paciorkowce nieobecne, tylko 3 inne bakterie które wykryto. no i teraz myślę czy kobieta wie o co chodziło, czy czasem kobieta nie poknociła czegoś? taka mała schiza mnie dopadła
  23. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    a dana faktycznie chyba przez stres sobie przyśpieszyła wizytę na porodówce- może przynajmniej do koleżanki coś dotrze- chociaż z dr str jak ją zostawią w szpitalu to może nie mieć kto "pomóc" jej się spakować.... przynajmniej może mąż dany zmądrzeje że został trochę powykorzystywany w imię przyjaźni. ja w sumie już dawno nie miałam gości w domu na kilka dni- i powiem wam że jak ktoś ma u mnie spać nawet na 1 noc to juz mnie trochę drażni, niby czasami się cieszę że ktoś kogo dawno nie widziałam przyjeżdża ale i tak mnie później wewnętrznie drażni że muszę się pod kogoś podporządkowywać. a co dopiero jakby ktoś się u mnie zadomowił na dłużej...ble....
  24. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    afirmacja skurcze nie kłują, skurcze cholernie bolą no ale te kłucia to może początek, i coś zaczyna się dziać? w sumie przecież za każdym razem to się powoli rozkręca- raz szybciej raz wolniej i tak sobie myślę że moze i od takich kłuć się zaczynać (u mnie się od krzyżowych bóli zaczęło- stąd ekspertem od kłuć nie jestem) tajki no fakt- naprawdę niezła dupcia z ciebie!!! bugi ach właśnie trochę boję się reakcji natalki na siostrę, i tak jest rozbrykana tak że tylko mnie chyba słucha (no ale jak tłumaczę wszystkim dookoła że nie mogą pozwolić jej tak rządzić to mnie nikt nie słucha), to co dopiero będzie po przyjściu zuzi na świat? kama to o tym odstawianiu to z jamis forum wiem- nie są to sprawdzone od lekarza wiadomości- to chyba twój znając wyniki wcześniejsze wie co robi. ja brałam acard ale odstawiałam chyba w 16 tyg. ivi no ja cię cały czas podziwiam- bo ja tylko teraz to do leżakowania się nadaję- naprawdę dziewczyny ja was podziwiam bo u mnie nawet natalką się głównie moi rodzice zajmują. ja niby chodzę ale jestem jak wypompowana.... kati ech mały ci psikusa robi- faktycznie wyjdzie że jeszcze pomimo tych skurczy przenosisz.... ale przynajmniej mówisz że masz brzuch opadnięty- ja na razie wcale. a brzuszek nadal zgrabniutki na zdjęciu. lizii super kolorki- byle dziewczyny ci psikusa nie zrobiły i z siusiakami się nie urodziły... no ale takie życzenia to dotyczą w sumie każdej z nas- ja wierzę że teraz przy takim sprzęcie trudno pisię z fujarką pomylić
  25. karwenka

    wrześnióweczki 2011

    afirmacja te maści na hemoroidy mają takie nakładki że niby się je aplikuje do środka- ja mam zewnętrzne to olewam taką aplikację boję się tylko że w trakcie porodu wyskoczą większe... bugi słodziutka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! kama tak myślałam że ty pewnie jedziesz na jakiś przeciwzakrzepowych ale to chyba tym bardziej przed porodem musisz mieć aktualne wyniki? bo albo każą na 2 tyg przed terminem odstawiać albo wręcz na odwrót- w zależności od aktualnych wyników? a mnie mój m poprosił dzisiaj żebym nie rodziła w dniu dzisiejszym- jest tak wyjechany bo pracuje praktycznie od 36 godzin że stwierdził że na porodówce to chyba by zasnął tak więc jak dzisiaj nogi zaciskam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...