Skocz do zawartości
Forum

Jomira

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Jomira

  1. Amelko, tych ruchow nie ma byc 10 w serii, a 10 w ciagu godziny. Na pewno tyle mozesz policzc, gdyz moja, jak na moj gust niezbyt nerwowa panna, wyrabia te dyszke w jakies 10 minut. No i kazdy ruch sie liczy osobno - jak w tym samym czasie kopie i raczka i nozka to masz juz 2.
  2. Mafinko - informacja o czasie w foteliku pochodzi z jakiejs oczywiscie dunskiej madrej ksiazki. Dotyczy ona rowniez lezenia na lezaczku!!! No i czoywiscie chodzi o poczatkowy okres. Przyznam szczerze, ze my sie tez nie bardzo na czas lapiemy, gdyz bez sniegu i korkow jedziemy do szpitala 20-25 minut. W lutym po sniegu (o ile bedzie) bedzie to gdzies okolo 40 minut jak nic, liczac rowniez czas zjechania z 5 pietra, dojscia do auta itp. dobijemy do godziny.
  3. A wiesz, ze ja tez zauwazylam, ze jak mam taki dzien, ze latam jak oblakana, to Mala sie mniej rusza. Czytalam gdzies, ze jak sie ruszamy, to dziecie jest bujane jak w kolysce, wiec wiecej spi. Moze? Z drugiej strony nie mozna wiecznie szalec, wiec jak maluchy poszaleja jednego dnia, to pozniej odpoczywaja. Tyle, ze pozniej matki oczekuja tej samej aktywnosci i maja stresa jak jest mniejsza, a ona jest wlasnie normalna... Ale to takie moje dywagacje :)
  4. MBEA - astma nie bierze sie z nietolerancji kazeiny czy laktozy, astma jest kolejnym krokiem w tzw. "marszu alergicznym". Aczkolwiek nie kazdy alergik musi byc astmatykiem, choc nistety w wiekszosci przypadkow nim sie staje. Dodam, ze moj syn jest astmatykiem, choc nie mial nigdy problemow z nietolerancja glutenu, kazeiny czy laktozy.
  5. MBEA - nie chodzi o nietolerancje na gluten, a o uczulenie na make pszenna, to wbrew pozorom nie to samo. Sylwio - nie chodzi bys nic nie jadla. Chodzi bys jadala monotnniej, a nowe pokarmy wprowadzala pojedynczo i stopniowo. To bedziesz w stanie przezyc. Ma to wygladac tak. Pierwszy tydzien jakiejs skapej, bardzo restrykcyjnej diety. Obserwuj skore maluszka, czy sie nie pogarasza, a moze polepsza. Wowczas dorzucasz sobie na przyklad marchewke i ta marchewke (plus to co jadlas wczesniej) jesz codziennie, coraz wiecej przez 5 dni. Jezeli wysypalo, wiesz, ze marchewka jest "be" jezeli nie wysypalo, marchewka trafia na liste pokarmow bezpiecznych - masz menu bogatsze o jeden produkt. Juz nie musisz jej jesc codziennie, ale wiesz, ze mozesz ja jesc... Pozniej nastepny produkt i nastepny... Pracochlonne i upierdliwe, ale daje efekt. Po po jakims czasie bedziesz mogla jesc w miare normalnie, wiedzac, ze nie szkodzisz maluchowi. Warto tez prowadzic codzienny dzienniczek i zapisywac co sie danego dnia jadlo. Jest to bardzo wazne, bo trudno wszytsko zapamietac, a niektore pokarmy wchlaniaja sie do 72 godzin (mieso), wiec uczulaja dziecko tez dopiero po takim czasie. Majac taki zeszycik, zawsze bedziesz mogla sprawdzic (tudziez lekarz) co moglo uczulic, skoro w ciagu ostatnich 24 godzin nie zjadlas na pewno niczego alergizujacego.
  6. A ja mam drobne do zastrzezenia do kontoacji "nasze jedzenie=zastrzyk energii dla malucha". Nasze dzieci przeciez nie odzywiaja sie zwyklym pozywieniem, ktore jest transportowane prosto z naszego zoladka do pepowiny, a krwia, ktora powinna zawierac to czego dziecie potrzebuje. Od czasu kiedy cos zjemy, do momentu kiedy zostanie to przerobione w naszych zoladkach mija od 5 (pokarmy latwostrawne) do 72 (mieso) godzin. Na moj chlopski rozum (moja ewidentna teoria, nie poparta czyms co czytalam, choc moze czytalam, a nie pamietam) to zwiazek aktywnosci malucha z naszym jedzeniem jest czysto fizyczny. Jezeli napelniamy nasz zoladek to na maluchu zaczyna spoczywac "ciezki worek" i maluch po porstu usiluje go skopac, albo sie usunac od niego. Rownie logiczna wydaje sie wzmozona aktywnosc po wypiciu szklanki zimnej wody - worek nie dosc, ze ciezki, to jeszcze zimny. Wyobrazcie sobie, ze Wam nagle ktos kladzie taki na glowe albo tylek... tez zrobimy brrr...
  7. A co do por, to nie chodzi o to, ze kazdej godziny musi byc 10 ruchow. Dzieciaczki zaczynaja teraz wiecej spac. CHodzi o to, zeby wyrabialy swoja dziesiatke w ich porach aktywnosci. W ciagu dnia trudniej wychwycic bo wiekszosc z nas lata jeszcze, a wtedy albo dzieciaczki zasypiaja, albo my w ruchu nie zauwazamy. SOlange, bylas u lekarza? wszystko w porzadku? Mam na mysli Twoje ostatnie bole brzucha i napiecia.
  8. Justyno, domniemam, ze kredyt obiecal Wam ktos w oddziale, natomiast ostateczna decyzja zapad w centrali banku, stad tez zlamana obietnica. Na Twoim miejscu skorzystalabym z firmy brookerskiej, jest to co prawda posrednik, ale majacy doswiadczenie, ktory bank, jakich klientow bierze i czego wymaga. Zaplacicie im prowizje (albo i nie, bo czesto banki im wyplacaja prowizje nie klienci), ale mniej sie nalatacie po bankach i bedziecie sie kontaktowac z jedna firma a nie dziesiecioma. Niestety, musicie tez sie liczyc z drozszym kredytem. Przychodzi mi tez do glowy, ze moze mielibyscie szanse na wiekszy wklad wlasny? Wowczas ryzyko kredytowe dla banku maleje i wowczas obnizaja wymagania. MOnsund, ja licze gdy Maja jest nieco mniej aktywna i zaczyna sie zastanawiac czy z nia wszystko ok. Wowczas czekam do jej stalej pory i sprawdzam czy wyrabia zalecane minimum 10 na godzine. Zazwyczaj te 10 wyrabia w 10-15 minut, wiec przestaje liczyc. W ten sposob, udaje mi sie ja sprawdzic gdziekolwiek, gdyz nie musze byc skupiona przez cala godzine, a tylko kwadrans.
  9. Ja jeszcze 10 minut temu martwilam sie, ze Mala sie dzis mniej rusza... Uch... nadrabia wlasnie!!! Chyba przestawia sie, tak jak nam polozna mowila na tryb nocny. ech....
  10. Sylwio, czytalam kilka razy Twoja wypiedz i sie zastanwiam czy zdanie "zostlam przy nabiale" oznacza, ze go wyeliminowalas czy zostalas z nim jedzac go. Ja bym zaczela od wyeliminowania nabialu, a pozniej ewentualnie produkty sporzadzone na bazie maki pszennej, jajka. MBEA - niektore dzieci wyrastaja, niektore nie. Wazne by ich mamy im w tym pomogly. Wyrastaja te, ktorych mamy potrafia utrzymac diete, dla siebie i dla dziecka. Co prawda moja eks- tesciowa miala teorie, ze dziecko po prostu musi sie wydrapac, ale szkoda ja nawet komentowac :)
  11. Amelko, uwierz, ze da rade wsadzic do fotelika. Ostatnio widzialam blizniaczki mojej przyjaciolki "wychodzace" ze szpitala w fotelikach. Jedna z nich wazyla 2 kg druga 2,5. Dojechaly szczesliwie. Wazne jest by malenstwa nie musialy przebywac w foteliku dluzej niz 20-30 minut. Fotelik to najbezpieczniejsza forma transportu dla takiego maluszka. W rozku w maminych ramionach nie bedzie bezpieczniej, zwlaszcza w lutym, kiedy zawsze mozna wpasc w poslizg.
  12. Dziewczyny, ale przeciez nawet 20 km do domu bedziecie przeciez jechaly autem, a nie konno czy saniami, wiec nie ma co przesadzac, w autach przeciez ogrzewanie wlaczycie. Moze na odcinek przejscia ze szpitala do samochodu i z samochodu do domu narzucic na fotelki jakis kocyk??? Jezeli chodzi o mnie, to kupilam wczoraj body welniane i takowego pajacyka i kapciuszki, Tak wiec chyba to bedzie zestaw Malej na droge ze szpitala. Tudziez welnianego pajacyka zastapie polarowym. Oczywiscie na to kombinezon i tyle. Co do ogrodniczek, nawet mieciutkich jestem nieco sceptyczna. Dziecie bedzie maciupenkie, a do tego jeszcze zwiniete w klebek -skulone nozki i ramionka. Moim zdaniem ciezko bedzie nalozyc, a i dziecieciu bedzie nie za wygodnie z szelkami na ramionkach. Poza tym te ramionka to moze po okolo 3 cm szerokosci kazde beda mialy.
  13. Hehe... a My z Maja ostatnio bawilismy sie w puk, puk.. ale byla jazda.... My palcem puk, puk... a tam z drugiej strony piacha puk, puk :) Rewelacyjnie bylo. Jedynie sie zastanwialismy, czy ona tez sie bawila czy sie na nas wkurzala :) Co do ucha... ja przyszlam do labolatorium snieta jak ryba, bo nie dosc, ze kiepsko wstalam, to jeszcze maz o 6 rano wyjezdzal, wiec tez wstalam sie pozegnac... W efekcie bylam totalnie nieprzytomna, do tego pani mowila dosc cicho i wiecznie ja prosilam by powtorzyla. Tak wiec jak kazala mi ucho odslonic, to myslalam, ze chodzi jej o to, ze niedoslysze :) A ona z jakas maszynka i klik mi robi :) Ale wogole nei bolalo.
  14. Hej dziewczyny.... Ja tez z tych co na spokojnie do wszystkiego podchodza. Tyle, ze najpierw czytam ile sie da, ustalam najgorsza opcje i jej rozwiazania, a pozniej juz na spoko wszystko biore i organizuje. Ostatnio wyciachcalam paskudna brodawe na piersi. Pochodze z rakowej rodziny, mama 8 lat temu wycinala czerniaka. Sama tez juz raczysko niezlosliwe zaliczylam w pewnym miejscu. A brodawsko jak powiedzial lekarz "niby nie wyglada groznie, ale jest dziwne". No wiec szybciutko skalkulowalam, ze jakby co, to Mala moge juz urodzic, i wtedy szybciutko jakies leczenie. I zupelnie przestalam sie stresowac. Nawet nie mysle o wynikach, ktore za jakis czas maja przyjsc, bo jak dla mnie sytuacja jest juz awaryjnie zaplanowana :) Moze dziwna jestem, ale takie planowanie bardzo mi pomaga. U nas slicznie - bialo i sloneczne. Jeden kundel juz w ogrodzie zmarzl i wrocil, bo poszedl bez kurtki (jamnik), a golden tapla sie w sniegu jak dziecko :)
  15. Hej Marmi :) U nas dobrze, juz tylko 9 tygodni do konca - planowana cesarka na 39 tydzien. Tfu tfu.. oprocz roznych dziwnych dolegliwosci w stylu brodawka na piersi, ktora urosla w 2 miesiace (wycieta w ubiegly piatek), notoryczne rozwolnienia (skierowanie do gastrologa), czy kregoslup latajacy po ciele jak zyd po pustym sklepie, to nic sie u nas nie dzieje. Znaczy ciaza sobie leci, bez komplikacji i sensacji... Jeno jakies dziwnoty sie przyplatuja. Wozek juz stoi centralnie na srodku pokoju, zreszta lozeczko w kartonie tez, tyle, ze nieco mniej centralnie. Braktuje nam juz tylko isobasy do fotelika, materacyka do lozeczka, wagi i elektronicznej niani. I mozemy uznac wyprawke za gotowa... heh... wyprawke :) Mloda ma pelen zestaw ubran do 6 miesiaca zycia wlacznie i sporo tez na 74. U nas zima na calego, kundle szczesliwe w ogrodzie w sniegu sie nurzaja... Maz w Meksyku, wiec my znow na diecie :) Co do pokretel z termostatem, to u nas tez sie swietnie sprawdzaja. Jedynie moja mama nie moze sie do nich przyzywczaic i jak do nas przyjezdza to na noc skreca calkowicie ogrzewanie u syna. Nad ranem lodowka i trzeba pokoj nagrzewac od zera, co ponoc jest najdrozsza opcja. Nie idzie jej wytlumaczyc, ze wystarczy po prostu skrecic na 1 lub 2. Co do Bebe, to tez sie zastanawiam co sie z kobitka dzieje... Bebe, odezwij sie!
  16. Solange, ale to tez nie pasi, ze brzuch jest caly czas napiety. A Twoja ksiezniczka czasem salta nie robi, coby sie glowa w dol ulozyc? Tak czy owak, sprobuj polezec, a rano w razie czego wydzwaniaj po nich. Pewnosci nie za wiele. A jak sie bardzo boisz, to po prostu jedz do szpitala. Zrobia Ci KTG i sie okaze czy to pernamentny skurcz, czy wzdecie :) Oby wzdecie :)
  17. Aggie_1990Ale przeciez polozna powiedziala ze wszystko jest dobrze... Rytm serca prawidlowy polozenie dziecka prawidlowe, ruchy dziecka czuje. Sluz sprawdzila papierkami lakmusowymi nie sa to wody plodowe. Odchodzi czop sluzowy przez ktory zmienia sie kolor sluzu. "Zajzala" do srodka, wykryla infekcje, dala antybiotyki. Lekarz nie zrobilby nic innego... Aggie, a ja sie zgubilam. O CO CI KOBIETO CHODZI?? Z dzieckiem wszystko ok. Wydzielina nie jest wodami plodowymi, tylko sluzem. Znalazla infekcje, dala Ci leki.... Z CZYM MASZ JESZCZE PROBLEM?????? Lecz infekcje i siedz na tylku. To najwazniejsze. Bo jezeli dziecku przyjdzie sie przedzierac przez zakazona pochwe, to jeszcze sie zarazi. A czop, czasem wypada za jednym razem, a czasem sie saczy. I w sumie ciesz sie, ze sie saczy, zamiast jednorazowegoe odbezpieczenia malucha.
  18. Agnieszko, pierwsze wklucie bylo glukometrem w ucho. Po obciazeniu pobrala mi pani krew do ampulki, wiec zabrali do prawdziwej analizy.
  19. To lez. Jak my we wtorek powiedzielismy poloznej, ze mialam dwa razy skurcz wraz z kluciem w szyjce macicy to tez kazala lezec, czekac i obserwowac. I jakby skurcze w macicy sie powtarzaly, to pojechac. A co do Malej, to moze zebys sie uspokoila trzymaj sie sie zasady 10 ruchow na godzine - to absolutne minimum jezeli wykonuje te 10 (ba, na pewno wiecej), to znaczy, ze ok. Mi osobiscie taka taktyka pomaga. A tak swoja droga, to to, ze brzuch twardy, a mala sie mniej rusza, to dwie zupelnie inne sprawy, wiec rozlacz je :) i bedziesz spokojniejsza. No i napinanie brzucha, to tylko w koncu przygotowanie do porodu. Jezeli nie boli w dole, to znaczy, ze z szyjka ok. Ale.. jak Ci do jutra nie przejdzie to jedz do szpitala. Albo wiesz co... zadzwon do poloznej i zapytaj.
  20. Oj, dziewczyny, co tam z Tymi Waszymi brzuchami???? Mam nadzieje, ze tylko na strachu sie skonczy i nic Wam nie jest. Co do ruchow ostatnio czytalam, w dunskiej gazetce albo ksiazce, ze nasze maluchy zmienia teraz maniery i w dzien beda spaly wiecej a buszowaly pod wieczor. CO do ruchow, Maja ma tez czasami slabszy dzien. Zwlaszcza, po tym jak poprzedniego powojuje nieco bardziej. Na poczatku sie stresowalam, bo myslalam, ze wojujac sie zaplatala i dlatego teraz mniej sie rusza. Ale bylo tak chyba juz z 4 razy, a po slabszym dniu wszystko wracalo do normy. SLabszy dzien w naszym przypadku, to byla akurat ta sama czestotliowsc, lecz kopy nieco slabesze. Mam nadzieje, ze Twoja Mala Solange, ma po porstu gorszy dzien.... My kobiety w koncu tak mamy :) Napisz koniecznie jak wrocisz od lekarza.
  21. Hej Justyno, poki co nie mamy listy obecnosci, wiec jak wpadniesz od czasu do czasu z doskoku, to tez bedzie dobrze. Agnieszko - wynikow nie znam, bo u nas jest tak, ze jak bedzie wszytsko ok, to w ciagu kilku dni listem dostane. Jezeli bedzie cos nie tak to w ciagu 3-4 dni zadzwonia by umowic sie na badania uzupelniajace. A wogole bylam w szoku, bo poranna krew (przed obciazeniem) pani mi z ucha pobrala!!! Badanie przeyzylam nawet dobrze - u nas glukoza jest gotowym preparatem, z dodatkiem kwasku cytrynowego i jak juz Solange napisala podaja schlodzone. Ja natomiast zalatwilam sie po badaniu. Oczywiscie do badania na czczo, po badaniu od razu tez nic nie zjadlam (choc mialam w torbie gruszke i mandarynke), za to pojechalam do dwoch sklepow. O 11.30 malo nie odlecialam. W poplochu wyszlam ze sklepu, wciagnelam gruszeczke i mandarynke. Zagryzlam cukierkiem czekoladowym (tylko to Pani miala w sklepie) i jakos doszlam nieco do siebie. Za rogiem byl Mc Donalds wobec tego zjadlam pierwszego do moze 7-8 lat hamburgera!!! Co do corki, to niestety... chwilowa slabosc, obedzie sie bez psychiatry, wszystko wrocilo do normy. Dzis nie ma lekcji, wiec siedzi w domu. Zmywarka skonczyla mycie nad ranem. Niestety nie tknieta. Wokol zmywarki kupa naczyn... No coz, Misiek wraca ze szkoly za 2 godziny to rozpakuje. Jezeli chodzi o tluczenie naczyn, to bylam wczoraj o krok od rozbicia miseczki z deserem, skonczylo sie na szczescie tylko na tym, ze moj deser wyladowal na mnie. Asiu, ja ze zmywaniem tez mam problem - szafki kuchenne mamy nieco wyzsze niz standardowe i chyba blat nieco szerszy, bo w zabudowie jest duza zmywarka, no nie wiem moze mi sie wydaje, ale tak czy owak powoli nie dosiegam juz do strumienia wody, bo bateria jest zamontowana w przeciwleglym brzegu zlewozmywaka. I albo sie wygne za mocno i od razu czuje to w kregoslupie, albo jak sie opre brzuchem to Maja robi zadyme. Najgorsze, ze Misiek (moj syn), ktory pomaga mi w kuchni sporo, brzydzi sie brudnych naczyn, wiec na pewno mi nie zmyje. Coz chyba zmywarka bedzie chodzila 2-3 razy dziennie i bede myla w niej dokladnie wszystko. W koncu moze wykorzystam roznorodnosc jej programow. Bo do tej pory korzytsam tylko z jednego.
  22. Skoro uwazasz, ze to wody, to koniecznie musisz udac sie do lekarza. Wazny tez jest ich kolor!!!! Co prawda od nawet calkowitego odejscia wod do porodu moze uplynac jeszcze troche czasu, ale skontrolowac to trzeba, zwlaszcza przy podejrzeniu wycieku. No i kolor!!! Jak zielony to jedz natychmiast!
  23. A ja jutro na probe glukozy, pal szesc probe, ale kurcze to wstawanie. Musze byc o 8 w szpitalu, a wczesniej musze odwiezc meza na "kolejko-tramwaj" bo sie boi, ze taksowka na lotnisko nie dojedzie - u nas wciaz sypie i mimo ze spod domu na lotnisko mamy autostrade, to jednak liczenie na transport samochodowy, gdy sie ma leciec na drugi koniec swiata, jest nieco ryzykowne. I znow, odwiezienie na stacje to pestka - zajmie mi moze 7 minut w dwie strony, ale jesszcze w miedzyczasie musze mlodego wystawic za drzwi, by pojechal do szkoly. No i z byleczego zrobil sie dosc napiety harmonogram..... uch... A zmieniajac temat: Czy Wy tez jestescie takie niezgrabne??? W ostatnim miesiacu utluklam juz 4 szklanki. Najlepiej mi wychodzi przewracanie pelnych szklanek w czasie obiadu, jak siegam po cos..... No i Maja tez stlukla juz jeden talerz - zahaczylam brzuchem jak siegalam do szafki wiszacej nad blatem, wiec to nie ja a ona :) Tak czy owak, bilans 4 szklanki plus 1 talerz na miesiac, jest niezly. Do konca jeszcze 9 tygodni, wiec biorac pod uwage moj dotychczasowy wynik, moge jeszcze stracic 8 szklanek i 2 talerze. Szczegolnie te talerze beda bolesne - niby mamy najwyklejsze biale talerze, a dokupienie takich samych graniczy z cudem!!!
  24. Ta wydzielina to prawdopodobnie sluz, ktory blokowal ujscie szyjki macicy. Jest to zapowiedz zblizajacego sie porodu, ale trudno powiedziec kiedy sie zacznie. Od tej pory musisz bardzo uwazac na bakterie - zadnego basenu, sauny czy jakkuzi w miejscu publicznym. Przy stosunku z mezem lepiej uzyc prezerwatywy. Kiedy juz nie ma tego "czopka sluzowego" dziecie nie jest juz chronione przed bakteriami z zewnatrz.
  25. Nasza kupa w saunie siegnela sufitu. Wiec juz lozeczko i wozek stoja w salonie. Gora od spacerowki lezy w tym "pollozeczku" w sypialni, przewijak pod lozkiem, wiec tez mamy wszystko wszedzie. Na szczescie brakuje nam juz tylko: Isobasy do fotelika, elektronicznej niani, materaca do lozeczka i wagi, wiec niewiele juz przybedzie. Jak Wam minela niedziela? U nas pwoolutku i smutnawo - maz wylatuje jutro rano :( Mam nadzieje, ze 3 tygodnie szybko zleca. No i niepelne 3 tygodnie, bo wylatuje w poniedzialek, a wroci w piatek, wiec jak moj maz twierdzi to tylko 18 dni. No i najwazniejsze :) kolejna granica przekroczona - skonczylismy dzis 30 tygodni!!! :) 9 tygodni do konca!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...